piątek, 31 stycznia 2014

domowy makaron



Co mogę powiedzieć Wam o makaronie...? Że go uwielbiam i kocham miłością prawdziwą. Że nie wyobrażam sobie życia bez makaronu. I że, kiedy ostatnio zagniotłam swoje pierwsze makaronowe ciasto, a potem przygotowałam długie i cienkie tagliatelle, poczułam, że zmieniło się moje życie. 

Przygotowywanie makaronu naprawdę nie jest trudne, a przysparza mnóstwo radości. Kiedy zagnieciemy już ciasto z mąki i jajek - dwóch banalnych składników i będziemy mogli je rozwałkowywać, kroić albo formować w miliony różnych kształtów, a potem będziemy je doprawiać lub zabarwiać, jak tylko będziemy chcieli, poczujemy się jak domowe boginie. I nikt nie odbierze nam już statusu królowych!

Planując przygotowanie domowego makaronu, najlepiej postarać się o mąkę bardzo drobno mieloną wykorzystywaną zazwyczaj do produkcji makaronów, zwaną we Włoszech farina di grano tenero. Jednak jeśli nie uda wam się znaleźć mąki "specjalnej", kupcie zwykłą mąkę typu 450 lub 500. Też będzie ok!

Ja do ciasta na makaron jajeczny używam całych jajek, jednak jeśli chcecie, by było bardziej żółte, użyjcie samych żółtek!


Składniki:
  • 3 jajka lub 6 żółtek na każde 300 g mąki

Przygotowanie:

1. Mąkę wsypujemy do miski lub wysypujemy na stolnicę. Na środku robimy wgłębienie i wbijamy do niego jajka. Posługując się widelcem, rozmącamy jajka, a następnie mieszamy z jak największą ilością mąki (widelcem, by jak najmniej kleiło się do rąk).
2. Ręce posypujemy lekko mąką i wyrabiamy ciasto. Prawidłowo zagniecione ciasto powinno być gładkie i elastyczne. Na koniec owijamy je folią spożywczą i odkładamy na pół godziny do lodówki, by odpoczęło.
3. Po pół godziny możemy już ciasto rozwałkowywać, ciąć lub formować.

Gotowanie:

1. W dużym garnku zagotowujemy dużą ilość osolonej wody. Wrzucamy makaron na wrzątek i gotujemy al dente (wystarczy około 30 - 40 sekund od wypłynięcia!).

Teraz możemy je podawać z czym tylko dusza zapragnie, chociaż ja swój pierwszy makaron podałam z odrobiną najlepszej jakości oliwy z oliwek, świeżo zmielonym pieprzem i górą świeżego parmezanu.




Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wszystkim SMACZNEGO!

czwartek, 30 stycznia 2014

quiche z czerwoną cebulą, serem feta i pomidorkami koktajlowymi



Ostatnio naprawdę wiele pisałam o francuskich tartach na słono. Ciasto francuskie jest bardzo wdzięcznym produktem spożywczym, można go używać bardzo często, przygotowując dania zarówno słodkie, jak i słone. A jego największą zaletą jest to, że prawie zawsze się udaje.


Potrzebujemy:
  • opakowanie ciasta francuskiego (oczywiście można przygotować ciasto osobiście) 
  • 600 g czerwonej cebuli pokrojonej w cienkie półplasterki 
  • garść pomidorków koktajlowych poprzekrajanych na pół 
  • 1 opakowanie sera feta (najlepiej użyć tej z mleka owczego lub mieszanki mleka owczego i koziego, nadaje ona tarcie specyficznego smaku) 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek 
  • sól i pieprz do smaku 
  • duża szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Ciasto francuskie wałkujemy i wykładamy do formy do pieczenia (najlepiej z wyciąganym dnem) o średnicy 28 cm. Formę z ciastem schładzamy w lodówce przez około 20 - 30 minut. 
2. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 220 st. C.
3. Po wyjęciu z lodówki, przykrywamy ciasto folią aluminiową, a następnie obciążamy ziarnami fasoli. Ja używam do tego klasycznego "jasia". Fasoli musi być tyle, by całkowicie przykryć całe wnętrze formy.
4.  Pieczemy ciasto przez 10 minut.
5. Następnie wyciągamy z piekarnika, usuwamy fasolę i folię, zmniejszamy temperaturę do 190 st. C i pieczemy kolejne 5 - 7 minut na złoty kolor.

6. W czasie, gdy ciasto jest w piekarniku, przygotowujemy cebulę. 
7. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę, delikatnie ją doprawiamy solą i dużą szczyptą cukru i podsmażamy aż będzie całkowicie miękka i lekko zarumieniona. Sól spowoduje, że cebula szybciej się usmaży, a cukier – że się skarmelizuje i będzie naprawdę słodka. 
8. Gdy cebula będzie miękka, doprawiamy ją dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu. 
9. Na podpieczony spód wykładamy cebulę, na niej układamy połówki pomidorków, na samą górę zaś – pokrojoną w kostkę fetę. 
10. Tartę pieczemy jeszcze około 10 – 15 minut aż wszystko delikatnie się zarumieni.

Quiche z czerwoną cebulą, z pomidorkami koktajlowymi i serem feta świetnie smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno.

Bon appétit!
[Smacznego!]

środa, 29 stycznia 2014

tradycyjny sernik na czekoladowym spodzie



Ten klasyczny, staromodny sernik przygotowałam niedawno z okazji urodzin mojej kuzynki. Nie jest to może ciasto, którego przyrządzenie zajmuje chwilę, ale warto poświęcić trochę czasu, bo jest pyszne i robi wrażenie na wszystkich.


Składniki:


na spód:
  • 225 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g drobnego cukru
  • 25 g masła
  • 1 jajko
  • 45 ml pełnego mleka
  • 2 łyżki kakao dobrej jakości
na masę serową:
  • 700 g twarogu półtłustego lub tłustego, zmielonego przynajmniej dwukrotnie
  • 150 g drobnego cukru do wypieków
  • 4 jajka, oddzielnie białka i żółtka
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżki soku z pomarańczy
na polewę czekoladową:
  • 60 ml śmietanki kremówki
  • 170 g gorzkiej czekolady najlepszej jakości
  • 25 g masła
+ odrobina kakao do posypania gotowego sernika
 


Przygotowanie:

Przygotowanie spodu:

1. Wszystkie składniki mieszamy, najpierw mikserem, później zagniatamy ręcznie. Formę do ciasta (w moim przypadku okrągłą tortownicę) wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto rozkładamy równomiernie w formie, nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 st. C na około 10 minut.

Przygotowanie masy serowej i pieczenie:

1. Do dużej miski wkładamy twaróg, wsypujemy cukier i miksujemy chwilę. 
2. Ciągle miksując, dodajemy do masy serowej dodajemy po kolei po jednym żółtku. Następnie dodajemy mąkę ziemniaczaną, sok z pomarańczy i miksujemy chwilę, aż składniki się połączą.
3. Białka ubijamy na sztywno i dodajemy do masy serowej. Mieszamy (już nie mikserem!) bardzo delikatnie.
4. Masę serową wykładamy na podpieczony spód.
5. Pieczemy około 1 godziny, a następnie studzimy w lekko uchylonym piekarniku.


Przygotowanie polewy czekoladowej:

1. W niedużym rondelku doprowadzamy śmietankę do wrzenia, po czym ściągamy z ognia.

2. Do śmietanki wrzucamy połamaną czekoladę i mieszamy aż całkowicie się rozpuści.

3. Gdy polewa jest już zupełnie jednolita, dodajemy masło i mieszamy. Masło sprawi, że polewa będzie pięknie lśniąca.
4. Polewę wylewamy na ostudzony sernik i odstawiamy do zastygnięcia. 
5. Chwilę przed podaniem posypujemy ciasto odrobiną gorzkiego kakao i gotowe!

Smacznego!

wtorek, 28 stycznia 2014

wołowina z fasolą w aromatycznym anyżowym bulionie



Lubię od czasu do czasu przygotowywać dania jednogarnkowe. Mniej zmywania, mniej problemów. Przyrządzając takie dania, musimy pamiętać, by składniki wkładać do garnka w odpowiedniej kolejności. Nie będą wtedy ani zbyt twarde, ani zbyt rozgotowane.

Dzisiejszy "eintopf" z wołowiną i fasolą, w aromatycznym bulionie z nutką rozmarynu i anyżu (dzięki fenkułowi) to jeden z moich ulubionych. Pożywny, jednocześnie bardzo delikatny. Idealny na jesienno - zimowe popołudnia. Pyszny, spróbujcie koniecznie.


Składniki:
  • 700 g wołowiny (wybierajmy kawałki bardziej tłuste, będą smaczniejsze)
  • 300 g suchej fasoli "jaś"
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 2 - 3 łodygi selera naciowego
  • 1 por
  • 1 fenkuł (koper włoski)
  • 3 duże ziemniaki
  • 2 - 3 gałązki rozmarynu
  • 3 - 4 ziarna ziela angielskiego
  • 2 listki laurowe
  • sól
  • pieprz w ziarnach (około 1/2 łyżeczki)
  • około 1 litra zimnej wody

Przygotowanie:

1. Dzień wcześniej zalewamy fasolę zimną wodą i odstawiamy na całą noc.
2. Do dużego garnka wlewamy zimną wodę, wrzucamy ziele angielskie, liście laurowe, pieprz w ziarnach i doprowadzamy wszystko do wrzenia.
3. Gdy woda zacznie się gotować, wkładamy do garnka wołowinę, dodajemy 1 łyżeczkę soli, zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem, na jak najmniejszym ogniu przez około 2 godzin, aż mięso będzie prawie miękkie. Gdyby bulion zaczynał zbyt mocno wrzeć, wlejcie łyżkę lub dwie zimnej, przegotowanej wody.
4. Gdy mięso będzie prawie miękkie, wkładamy wszystkie warzywa (marchewki, pietruszkę, seler, pora oraz fenkuł) oraz odcedzoną, opłukaną fasolę i gotujemy na małym ogniu (już bez przykrycia) przez około 20 - 30 minut.
5. Po około 20 minutach wrzucamy do garnka ziemniaki, pokrojone w dość duże kawałki oraz gałązki świeżego rozmarynu. Gotujemy wszystko do miękkości. Na koniec doprawiamy wszystko jeszcze odrobiną soli i gotowe!

Uwaga! Postępujcie zgodnie z "instrukcją" i wkładajcie składniki w odpowiedniej kolejności, by wszystkie były odpowiednio miękkie, ale nie rozgotowane. 

Podajemy danie w głębokich talerzach!

Smacznego

niedziela, 26 stycznia 2014

domowe faworki



Faworki, zwane także chruścikami to karnawałowy smak mojego dzieciństwa. Przygotowywane zawsze u babci, przez kobiety. Każda miała swoje zadanie. Babcia zagniatała ciasto i wałkowała, ciocia smażyła, a najmłodsze, czyli ja i moja kuzynka formowałyśmy faworki i na koniec posypywałyśmy obficie cukrem. A potem następował najprzyjemniejszy moment - chrupanie. I choć tamte czasy już nie wrócą, przygotowywanie domowych faworków ciągle jest dla mnie czymś ważnym, podtrzymywaniem tradycji. Mam nadzieję, że te faworki, z przepisu wygrzebanego ze starego zeszytu babci Uty, zagoszczą także na waszych stołach. 

PS. Faworki uzależniają!


Potrzebujemy: 
  • 600 g mąki pszennej 
  • 12 żółtek 
  • 6 - 7 łyżek gęstej, kwaśnej śmietany 
  • 2 łyżki spirytusu lub innego alkoholu min. 40 % 
  • 1 łyżka octu 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • do smażenia: smalec (na tą ilość faworków zużyłam 9 kostek smalcu) 
  • cukier puder do posypania gotowych faworków

Przygotowanie:

1. Przesianą mąkę mieszamy z żółtkami, śmietaną, alkoholem, octem, solą i proszkiem do pieczenia i zagniatamy ciasto do czasu aż stanie się plastyczne i zobaczymy w nim maleńkie pęcherzyki powietrza (minimum 10 -13 minut).
2. Smalec rozgrzewamy w niezbyt głębokim szerokim garnku (łatwiej się smaży w nieco płytszym) do temp. 180 st. C. Jeśli nie macie termometru cukierniczego, próbujcie co jakiś czas wrzucać kawałek ciasta do tłuszczu. Jeśli smalec zacznie się pienić, a ciasto szybko wypłynie i błyskawicznie złapie kolor, to znaczy, że tłuszcz ma odpowiednią temperaturę. Ważne jest, by nie był on za gorący, bo spalimy faworki.
3. Ciasto dzielimy na kilka mniejszych części, by ułatwić sobie wałkowanie. Rozwałkowujemy je na bardzo cienkie placki (1 - 2 mm). Nożem lub radełkiem wycinamy paski o szerokości około 2,5 - 3 cm i długości 5 - 7  cm. W środku każdego paska robimy nacięcie (wyciąć szparę), przez które przekładamy (przewlekamy) jeden koniec ciasta. 
4. Faworki smażymy w gorącym smalcu przez około 30 - 40 sekund, po czym obracamy i smażymy jeszcze chwilę. Muszą być rumiane, wtedy są najsmaczniejsze.
5. Jeszcze gorące posypujemy dużą ilością cukru pudru i gotowe! 

Smacznego!


 Z rodzinnego albumu. 3 pokolenia smażą faworki. Luty 1996 rok

sobota, 25 stycznia 2014

babeczki z gruszką i kruszonką cynamonową



Jabłka i cynamon to połączenie idealne, znane pewnie wszystkim. Ale czy próbowaliście kiedyś połączyć cynamon z gruszką? Spróbujcie, jest fantastyczne!



Składniki:

na babeczki:
  • 2 gruszki, obrane i pokrojone w drobną kostkę
  • 250 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 115 g cukru
  • 75 g roztopionego masła
  • 2 jajka
  • 3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
na kruszonkę:
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżki miękkiego masła
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 190 st. C.
2. Jajka ubijamy chwilę mikserem. Dodajemy śmietanę, i ciągle mieszając powoli wlewamy roztopione masło.
3. W drugiej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i cukier. Dolewamy mokre składniki i wszystko szybko mieszamy. Ciasto wyjdzie wam pewnie dość gęste, ale nie przejmujcie się - takie ma być. Dodajemy pokrojone gruszki i mieszamy.
4. W innej misce przygotowujemy kruszonkę. Wszystkie składniki na kruszonkę ucieramy (najlepiej palcami) aż będą przypominać okruchy chleba.
5. Ciasto na babeczki przekładamy do formy wyłożonej papilotkami do 2/3 wysokości. Na wierzch wysypujemy kruszonkę.
6. Pieczemy babeczki około 20 minut, aż ładnie się zarumienią.

Gotowe, smacznego!

piątek, 24 stycznia 2014

wieprzowina w sosie "5 smaków" z grzybami mun



"5 smaków" to najbardziej popularna przyprawa w Chinach (chociaż występuje także w kuchni innych krajów azjatyckich, m.in. w Wietnamie). Mieszanina pięciu składników ma z założenia odpowiadać pięciu podstawowym smakom: słonemu, słodkiemu, kwaśnemu, ostremu i gorzkiemu. Ze względu na różnorodność tradycji i bogactwa kulinarnego Chin, istnieje wiele odmian tej przyprawy, jednak ta najbardziej popularna zawiera: anyż, cynamon, goździki, pieprz syczuański i nasiona kozieradki.

Do tego dania możecie wykorzystać warzywa i mięso, które akurat macie pod ręką, jednak nie może w nim zabraknąć: świeżej czerwonej papryki i cebulki dymki. Reszta składników dowolna!


Składniki:
  • 400 g chudej wieprzowiny (polędwicy lub schabu), pokrojonej na długie i cienkie plasterki
  • 1 czerwona papryka, pokrojona w paski
  • 3 szalotki lub 1 cebula, posiekane na plasterki
  • duża garść posiekanej dymki
  • garść zielonej fasolki szparagowej (w zimie można użyć mrożonej)
  • garść groszku cukrowego
  • 4 - 5 suszonych grzybów mun
  • 3 łyżeczki gotowej przyprawy "5 smaków"
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 4 łyżki wytrawnego sherry
  • sól
  • 1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej wymieszana w 4 łyżkach zimnej wody (pomijamy w przypadku zastosowania diety South Beach)
  • ulubiony makaron azjatycki (w moim przypadku makaron ryżowy, w diecie South Beach - makaron sojowy lub z fasoli mung )

Przygotowanie:

1. Pokrojoną na cienkie kawałki wieprzowinę, wkładamy do miski, dosypujemy przyprawę "5 smaków" oraz 1/4 łyżeczkę soli i dokładnie mieszamy. Pozostawiamy do marynowania na około 1 godzinę lub dłużej.
2. W czasie, kiedy mięso się marynuje, wkładamy suszone grzyby mun do miseczki i zalewamy zimną wodą.
3. W woku rozgrzewamy połowę oleju. Czekamy aż olej będzie bardzo gorący. Dodajemy do woka wieprzowinę i smażymy około 4 minuty aż lekko się zarumieni. Następnie wykładamy ją na talerz i odstawiamy. Uwaga! Podczas smażenia poczujecie obłędny zapach!
4. Do woka wlewamy pozostałą część oleju. Kiedy będzie gorący, dodajemy szalotki, paprykę, fasolkę szparagową i groszek cukrowy i smażymy wszystko razem przez 3 - 4 minuty, często mieszając.
5. W tym czasie wyciągamy z wody napęczniałe grzyby mun i siekamy na bardzo cienkie plasterki (zbyt grube będą twarde i gumowate). 
6. Do podsmażonych warzyw dodajemy wieprzowinę i grzyby mun, wlewamy sos sojowy i cherry i smażymy jeszcze 1 minutę. Na koniec wlewamy do woka wymieszaną w zimnej wodzie mąkę ziemniaczaną, która zagęści nasz sos. Dusimy wszystko około 30 sekund.
7. W czasie przygotowywania sosu, gotujemy makaron według wskazań na opakowaniu.
8. Wieprzowinę podajemy z makaronem, posypaną dużą ilością świeżej, chrupiącej dymki.

Smacznego!

czwartek, 23 stycznia 2014

zupa "pół - krem" z kurczakiem i brokułami



Lubię zupy kremy, ale czasem mam ochotę na coś bardziej "treściwego". Tak było tym razem, kiedy zima dała mi porządnie w kość i potrzebowałam zastrzyku energii i porządnego rozgrzania. Przygotowałam zupę, którą nazwałam "pół - kremem" z kawałkami kurczaka i brokułami. Jest delikatna, sycąca i pyszna. I przede wszystkim prosta do przyrządzenia!


Składniki:
  • 2 udka z kurczaka (by zupa była mniej tłusta, proponuję przed gotowaniem obrać je ze skóry)
  • 1 marchewka, pokrojona w kostkę
  • 1 pietruszka, pokrojona w kostkę
  • około 1/4 selera, pokrojonego w kostkę
  • około 1/3 pora, pokrojonego w plasterki
  • 1 duży brokuł, podzielony na różyczki
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 1 duży liść laurowy
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • około 1 litra zimnej wody

Przygotowanie:

1. Przygotowanie tej zupy zaczynamy od ugotowania ekspresowego aromatycznego bulionu, który będzie naszą bazą. Udka kurczaka zalewamy zimną wodą, dodajemy ziele angielskie i liść laurowy i doprowadzamy do wrzenia. Gdy zacznie się gotować dodajemy pokrojone warzywa, zmniejszamy ogień i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem około 30 - 40 minut. Mięso kurczaka musi zmięknąć i łatwo odchodzić od kości.
2. Gdy mięso jest już miękkie, możemy "wyłowić" je z zupy i odłożyć na talerz. Do garnka wrzucamy połowę przygotowanych wcześniej różyczek brokuła, dosypujemy około 1 łyżeczki soli i gotujemy (bez przykrycia) do czasu, aż brokuły będą zupełnie miękkie. 
3. W tym czasie możemy oddzielić mięso kurczaka od kości i podzielić na mniejsze kawałki.
4. Gdy warzywa w zupie będą zupełnie miękkie, blendujemy je na gładki krem i dodajemy do zupy kurczaka i pozostałe różyczki brokuła. Gotujemy chwilę, by brokuł zmiękł, ale się nie rozgotował. Na koniec doprawiamy zupę pieprzem i - jeśli jest taka potrzeba - także solą. Gotowe, możemy podawać!

Smacznego!

środa, 22 stycznia 2014

cytrynowe tiramisu



"Poderwij mnie" - tak dosłownie brzmi tłumaczenie słowa "tiramisu". I nie da się ukryć, że ten wspaniały włoski deser może zdziałać cuda. Uwielbiam klasycznie przygotowany, z mocną kawą, likierem amaretto i gęstym, tłustym mascarpone. Jednak tym razem, za "namową" Jamiego Olivera postanowiłam wypróbować przepis na cytrynowe tiramisu, które przygotował Genaro Contaldo - Włoch, który - jak sam powiedział kiedyś Jamie - nauczył go wszystkiego, co związane jest z kuchnią włoską. Gorąco namawiam Was do wypróbowania tego przepisu - naprawdę warto!


Składniki:
  • opakowanie podłużnych biszkoptów, tzw. ladyfingers
  • 350 g serka mascarpone
  • 2 jajka ekologiczne lub od kur z wolnego wybiegu, żółtka i białka oddzielnie
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • 4 łyżki włoskiego likieru limoncello (lub innego - cytrynowego)
  • skórka, drobno otarta z jednej sparzonej i wyszorowanej cytryny
  • 3 - 4 duże kawałki skórki, wycięte (najlepiej obieraczką do warzyw) z jednej sparzonej i wyszorowanej cytryny
  • sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania syropu, w którym będziemy namaczać biszkopty. Do niewielkiego rondelka wlewamy około 100 ml wody i sok z połowy cytryny, dodajemy duże kawałki skórki z cytryny i dwie łyżki cukru i gotujemy całość przez 3 - 4 minuty, by syrop nabrał aromatu. Do przestudzonego syropu wlewamy 2 łyżki likieru limoncello.
2. Żółtka ubijamy trzepaczką z 2 łyżkami cukru, aż staną się puszyste i prawie białe. Nie musimy używać miksera, ale jeśli chcecie - nie ma problemu. Do przygotowanej masy jajecznej dodajemy serek mascarpone i wszystko dokładnie mieszamy. Masa musi być gładka.
3. Następnie dodajemy 2 łyżki likieru limoncello i skórkę otartą z całej cytryny i znowu wszystko mieszamy. Zapach będzie nieziemski!
4. Białka ubijamy na puszystą pianę, jednak niezbyt sztywną. Powinna pozostać lekko płynna. Pianę dodajemy stopniowo do masy mascarpone i delikatnie mieszamy.
5. Teraz możemy zacząć składać nasze tiramisu. Na dno naczynia wykładamy jedną łyżkę masy mascarpone i rozsmarowujemy. Na masę układamy szybko zamoczone w syropie (wystarczy kilka sekund, bo namakają błyskawicznie i łatwo się łamią) biszkopty. Gdy biszkopty przykrywają już całe dno, wykładamy na nie połowę przygotowanej masy z mascarpone. Powtarzamy czynność jeszcze raz. Znowu biszkopty i masa. Na wierzchu posypujemy skórką otartą z cytryny i wstawiamy tiramisu do lodówki na co najmniej 1 godzinę, chociaż uważam, że najsmaczniejsze jest, gdy spędzi w lodówce całą noc.

Buon appetito!
[Smacznego!]

poniedziałek, 20 stycznia 2014

quiche z kaszą gryczaną i suszonymi śliwkami



Podobny quiche jadłam jakiś czas temu na "Bazarze Smakoszy", który cyklicznie, co drugą niedzielę, odbywa się we Wrocławiu. To kulinarne wydarzenie, do którego przyzwyczaili się już mieszkańcy miasta, skupia lokalnych i regionalnych (nie tylko z Dolnego Śląska, nie tylko z Polski) dostawców świeżych, ekologicznych i nietypowych produktów, których próżno czasem szukać we wrocławskich sklepach. Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję być we Wrocławiu w niedzielę, polecam odwiedzić Browar Mieszczański i odwiedzić kilka stoisk, w tym mojego ulubionego Pana - Francuza, który łamaną polszczyzną zachwala swoje nieprawdopodobnie pyszne oliwki.

Wracając do mojej słonej tarty usilnie próbowałam namówić Panią, by "sprzedała" mi tajniki swojego przepisu. Na próżno, była nieugięta. Wyczuwając główne składniki, postanowiłam improwizować. Mój quiche wyszedł smaczny i wcale nie ustępował oryginałowi.


Składniki:

na spód z kruchego ciasta:
  • 225 g mąki pełnoziarnistej
  • 125 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę 
  • 1/2 łyżeczki soli 
  • 4 łyżki zimnej wody 
  • 1 łyżeczka octu (lub soku z cytryny)
na nadzienie:
  •  100 g kaszy gryczanej (ważymy kaszę nieugotowaną)
  • 200 g suszonych śliwek, pokrojonych na mniejsze kawałki
  • 150 g boczku wędzonego, pokrojonego w drobną kostkę
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 1 jajko
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

Przygotowanie spodu:

1. Mąkę i sól wysypujemy na stolnicę. Dodajemy rozdrobnione masło.
2. Wszystko siekamy nożem lub rozcieramy palcami, dopóki wszystkie składniki nie będą przypominać okruchów chleba.
3. Do ciasta dodajemy 3 łyżki wody oraz łyżeczkę octu i szybko zagniatamy. Jeśli ciasto jest zbyt suche, dodajemy jeszcze jedną łyżkę wody.
4. Z gotowego ciasta formujemy kulę, zawijamy ją w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na co najmniej 1 godzinę (lecz nie na dłużej niż na 48 godzin).
5. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.
6. Po wyjęciu z lodówki, przykrywamy ciasto folią aluminiową, a następnie obciążamy ziarnami surowej fasoli. Ja używam do tego fasoli „jasia”. Fasoli musi być na tyle dużo, by przykryć całe wnętrze tarty.
7. Pieczemy ciasto 15 minut. Po tym czasie wyciągamy z piekarnika, ściągamy "jasia" i folię.
Ciasto jest gotowe!
Przygotowanie nadzienia:
1. W czasie, gdy nasze ciasto odpoczywa w lodówce, możemy przygotować poszczególne składniki nadzienia. Kaszę gotujemy w osolonej wodzie na sypko.
2. Boczek podsmażamy na suchej patelni kilka minut, aż ładnie się zarumieni, a tłuszcz wytopi. Podsmażony boczek odsączamy z tłuszczu na papierowym ręczniku. 
3. W misce mieszamy (lekko ubijamy trzepaczką) śmietanę z jajkiem, a następnie dodajemy ugotowaną kaszę, boczek, śliwki i doprawiamy wszystko solą i pieprzem. Pamiętajmy, by nie przesadzić z ilością soli, ponieważ boczek i tak jest słony.
4. Całe nadzienie przelewamy na podpieczony spód ciasta i pieczemy około 35 minut. Gotowe!

Quiche podajemy na ciepło lub ostudzony do temperatury pokojowej!

Smacznego!

niedziela, 19 stycznia 2014

meksykańska zupa kukurydziana



Lubię dania kuchni meksykańskiej. Są proste, smaczne i naprawdę ostre :) Tym razem przygotowałam zupę, która idealnie rozgrzeje w coraz chłodniejsze popołudnia. Naprawdę, na zimę jak znalazł. 

Do przygotowania tej zupy zainspirowała mnie Thomasina Miers - zwyciężczyni brytyjskiej edycji programu Master Chef, specjalistka kuchni Tex - Mex, której książkę kupiłam jakiś czas temu. Postanowiłam zmodyfikować jej "corn & green chilli soup" na warunki polskie i zdecydowanie mniej pikantne!

PS. Jeśli nie jecie mięsa, usuńcie z przepisu kurczaka, a bulion drobiowy zamieńcie na wywar z warzyw. Po prostu!


Składniki:
  • 2 piersi kurczaka
  • puszka kukurydzy, odsączona z zalewy
  • 1 duża cebula, pokrojona w kostkę
  • 3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/2 papryczki chili (bez pestek), posiekanej w cienkie paseczki
  • 5 łyżek przecieru pomidorowego (tzw. passaty) lub 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 litr bulionu drobiowego
  • 1/2 łyżeczki suszonych nasion kolendry, utartej w moździerzu na gładki proszek
  • 1/2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego, utartego razem z suszoną kolendrą
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • około 1/2 łyżeczki suszonych nasion chilli lub chilli w proszku
  • około 1 łyżka soku z limonki (ewentualnie soku z cytryny)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • sól
  • garść listków świeżej kolendry

Przygotowanie:

1. Piersi kurczaka dokładnie myjemy i osuszamy, następnie kroimy w niewielką kostkę. Doprawiamy solą.
2. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulę, czosnek, utarte w moździerzu kolendrę i kmin, suszone chilli i kurkumę i smażymy chwilę, aż cebula zrobi się szklista.
3. Do podsmażonej cebuli z przyprawami dodajemy kawałki kurczaka, zwiększamy ogień i podsmażamy wszystko przez 2 - 3 minuty, a następnie dodajemy kukurydzę i smażymy wszystko jeszcze chwilę.
4. Do podsmażonych warzyw i mięsa wlewamy bulion, dodajemy "passatę" lub koncentrat, pokrojoną papryczkę chilli i gotujemy wszystko około 10 minut.
5. Pod koniec odlewamy około 1/2 szklanki zupy do innego naczynia, dodajemy około połowę przygotowanych wcześniej listków kolendry i blendujemy wszystko na w miarę gładką pastę. To zagęści naszą zupę i nie będziemy musieli dodawać do niej mąki. Całość wlewamy z powrotem do garnka i gotujemy jeszcze minutę.
6. Na koniec doprawiamy zupę sokiem z limonki, solą i podajemy, ozdobioną kilkoma listkami  świeżej kolendry!

Que aproveche!
[Smacznego!]

piątek, 17 stycznia 2014

curry wegetariańskie



Lubię curry. Przygotowuję je dosyć często. Na blogu znajdziecie już : curry z kalafioremekspresowe chicken curry. I prawdopodobnie dzisiejszy przepis nie będzie ostatnim. 
Chilli, trawa cytrynowa, liście limonki kaffir, galangal, ziarna kolendry - te wszystkie przyprawy, które wchodzą w skład pasty curry stanowią o nieprawdopodobnym aromacie i sprawiają, że tak uwielbiam potrawy na bazie pasty curry.




PS. Jeśli lubicie mięso i nie wyobrażacie sobie bez niego obiadu, możecie dodać do przepisu kurczaka!



Porcja dla 4 głodnych osób: 

  • 2 łyżki oleju słonecznikowego lub rzepakowego (nie oliwy z oliwek) 
  • 2 pokrojone cebule, posiekane w drobną kostkę  
  • 1 ząbek czosnku, przeciśniętego przez praskę lub startego na tarce o małych oczkach 
  • 1 cm korzenia imbiru startego na tarce o małych oczkach 
  • 2 łyżki zielonej pasty curry (zielona jest najłagodniejsza, czerwona – najostrzejsza) 
  • pół główki kalafiora, podzielonego na różyczki
  • pół brokuła, podzielonego na różyczki
  • 1 batat, obrany ze skóry i pokrojony w grubą kostkę
  • garść fasolki szparagowej (w zimie możecie użyć mrożonej)
  • garść groszku cukrowego (jeśli macie problem z kupnem świeżego groszku cukrowego, użyjcie mrożonego zielonego groszku)
  • 1 marchewka, pokrojona w plasterki
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 150 ml domowego wywaru z warzyw (ostatecznie: z kostki bądź z koncentratu) 
  • 2 - 3 łyżki koncentratu pomidorowego  
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • liście świeżej kolendry 



Przygotowanie:



1. W woku rozgrzewamy olej. Dodajemy pastę curry i podsmażamy przez 2 – 3 minuty. Pod wpływem temperatury, wszystkie składniki pasty wydobywają swoje aromaty, więc niezwykle istotne jest porządne podgrzanie pasty.

2. Do pasty wrzucamy posiekaną cebulę i podsmażamy 3 – 4 minuty, następnie dodajemy czosnek i imbir i jeszcze minutę podsmażamy.

3. Dolewamy mleko kokosowe, bulion i sos rybny. Dodajemy koncentrat pomidorowy i doprowadzamy do wrzenia i gotujemy, aż 1/3 płynu wyparuje.

4. Gdy płyn zredukuje się o połowę dodajemy bataty, marchewkę, fasolkę szparagową i groszek i dusimy pod przykryciem około 15 - 20 minut. 
5. Po około 20 minutach dodajemy do curry różyczki kalafiora i brokuła i dusimy (ciągle pod przykryciem) jeszcze około 10 - 15 minut.

6. Po tym czasie nasze curry jest gotowe! Wystarczy posypać je listkami świeżej kolendry!

7. Curry podajemy z ryżem basmati lub z indyjskimi chlebkami naan, które można bez problemu kupić w sklepach z żywnością ze wszystkich stron świata.



Smacznego!

środa, 15 stycznia 2014

krem z suszonych grzybów



Zupa - krem z grzybów leśnych to propozycja dla osób, które cenią sobie intensywny smak tych darów runa leśnego. Tym razem przygotowałam zupę z grzybów suszonych. Grzyby suszone mają całkowicie inny smak od grzybów świeżych, dlatego trudno porównywać, zupa z których jest smaczniejsza. Kwestia gustu. Ja osobiście bardzo lubię bardzo prostą w przygotowaniu zupę - krem z grzybów suszonych. Szczególnie zimą, kiedy każda "porządna" pani domu (w tym ja) zrobiła jesienią zapas grzybów na cały rok.


Potrzebujemy:
  • 50 - 60 g suszonych grzybów leśnych 
  • 0,5 litra wody 
  • 1 litr wywaru z warzyw (ewentualnie można użyć tego z kostki) 
  • 100 ml śmietanki kremówki 
  • szczypta suszonego tymianku 
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

Grzyby zalewamy wodą i gotujemy, na jak najmniejszym ogniu około 15 minut. Dolewamy bulion i gotujemy pod przykryciem jeszcze około 15 minut. Dolewamy śmietankę, doprawiamy tymiankiem, solą i pieprzem i wszystko miksujemy na gładki krem. 

Podajemy zupę z czosnkowymi grzankami lub - bardziej tradycyjnie - z makaronem (ja proponuję pełnoziarnisty).

Smacznego!

wtorek, 14 stycznia 2014

łosoś teriyaki



Łosoś teriyaki to prosty i pyszny pomysł na przygotowanie ryby w trochę innym niż dotychczas stylu. Słodko - słono - pikantny (dzięki imbirowi) smak i błyszcząca glazura to główne punkty charakteryzujące potrawy, marynowane w japońskim sosie teriyaki. Jeśli nie posiadacie aktualnie łososia, możecie użyć innej ryby, a nawet mięsa. W Hongkongu podawane są hamburgery z wołowiny w sosie teriyaki nazywane "Shogun burger"!!!


Składniki (dla 4 osób):
  • 4 kawałki świeżego łososia, umyte i osuszone
  • około 2 centymetrowy kawałek świeżego imbiru, pokrojony w plasterki
  • 2 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki wina ryżowego
  • 3 łyżki syropu klonowego (w wypadku stosowania diety South Beach) lub miodu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Przy przygotowaniu łososia teriyaki najważniejsza jest marynata, więc od niej zaczynamy. Do półmiska wlewamy sos sojowy, wino ryżowe, syrop klonowy i oliwę. Dodajemy pokrojone w plasterki imbir i czosnek. Wszystko mieszamy. Kawałki łososia wkładamy do marynaty i zostawiamy w chłodnym miejscu na minimum godzinę, a najlepiej na całą noc. Mniej więcej w połowie czasu marynowania, obracamy łososia na drugą stronę.
2. Zamarynowanego łososia smażymy na suchej patelni z dwóch stron po kilka minut. Zaczynamy smażenie skórą do patelni, by ryba nie zaczęła się zawijać. W trakcie smażenia podlewamy łososia marynatą. Miód się pięknie skarmelizuje, więc łosoś będzie miał bardzo ciemny kolor.
3. Rybę podajemy z kawałkiem limonki lub cytryny i jeśli macie ochotę np. z sałatką z makaronu azjatyckiego (pomijamy indyka!), na którą przepis znajdziecie tutaj: chrupiąca sałatka z makaronem soba

Smacznego!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

owsianka z malinami jako zdrowy początek dnia



Ciepła owsianka to zdrowy i smaczny posiłek, który pozwoli wam świetnie rozpocząć dzień. Spróbujcie koniecznie, szczególnie zimą!


Składniki:

podstawowe składniki na owsiankę:
  • płatki owsiane 
  • mleko (ja użyłam 0,5 %, ale jeśli wolicie bardziej tłuste, to nie ma problemu) 
  • woda przegotowana 
  • miód lub cukier
dodatki:
  • maliny świeże lub mrożone (ponieważ jest grudzień, użyłam malin mrożonych) 
  • orzechy (w moim przypadku orzechy laskowe - takie akurat miałam w spiżarni), pestki słonecznika

Przygotowanie:

1. Mleko z wodą w proporcji pół na pół doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy płatki owsiane i mieszamy aż wszystko ładnie zgęstnieje. Uwaga, ilość płatków zależy od ilości mleka - to oczywiste, ale ich ilość zależy także od waszych upodobań. Niektórzy wolą owsiankę bardziej płynną, ja wolę gęstą. Także dosypujcie płatki do mleka stopniowo, aż uzyskacie odpowiednią gęstość. Jeszcze jedno - płatki owsiane pęcznieją, więc owsianka gęstnieje powoli.
2. Gdy uzyskamy już odpowiednią konsystencję, dodajemy miód i maliny. Mieszamy i wyłączamy ogień.
3. Owsiankę wykładamy do miseczek, posypujemy wszystko obficie orzechami i ziarnami słonecznika, ewentualnie polewamy jeszcze kropelką miodu i podajemy. Koniecznie na gorąco!

Smacznego!

piątek, 10 stycznia 2014

pikantny krem z pomidorów z soczewicą



Jakiś czas temu koleżanka zapytała mnie, co może dodać do zupy pomidorowej, bo jest na diecie, a nie wyobraża sobie pomidorówki bez "wkładki" w postaci kluseczek, ryżu czy makaronu ("przecież ona przeze mnie przeleci w 10 minut!"). Zaproponowałam coś, co jest świetną i bardzo zdrową alternatywą dla mącznych dodatków - soczewicę! Moja pomidorowa z soczewicą jest nie tylko smaczna, ale także cholernie pożywna i tak naprawdę wystarcza za cały obiad. Zjedzenie miseczki powoduje takie uczucie sytości, że drugie danie jest właściwie niepotrzebne!


Składniki:
  • 1/3 szklanki czerwonej soczewicy
  • 2 puszki pomidorów (używam tych w puszce, ponieważ są o tej porze roku smaczniejsze od pomidorów świeżych, a poza tym nie trzeba ich obierać:))
  • 1 szklanka przecieru pomidorowego tzw. passaty (może być z puszki lub z kartonu)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 średnia cebula pokrojona w bardzo drobną kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki
  • około 1 litra domowego bulionu warzywnego 
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • szczypta cukru (do smaku) lub fruktozy (jeśli stosujecie dietę South Beach)
  • szczypta suszonych płatków chilli 
  • liski bazylii do dekoracji

Przygotowanie:

1. Soczewicę zalewamy zimną wodą i odstawiamy na około 3 godziny, by nasiąknęła i zwiększyła swoją objętość.
2. W dużym garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i czosnek i podsmażamy chwilę.
3. Do podsmażonej cebuli z czosnkiem wlewamy pomidory, przecier pomidorowy i bulion. Doprowadzamy wszystko do wrzenia i gotujemy około 10 minut.
4. Po tym czasie dodajemy do zupy odcedzoną na sitku soczewicę i gotujemy razem jeszcze około 20 minut.
5. Na koniec musimy wszystko doprawić solą, pieprzem, cukrem i ostrą chilli. Ilość przypraw zależy tylko od was.

Zupę podajemy gorącą ozdobioną listkami bazylii.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...