piątek, 27 kwietnia 2018

muffiny bananowo - czekoladowe



Muffiny to według mnie jeden z najprostszych deserów w formie ciastek, jakie znam. Kilka składników, mokre mieszamy oddzielnie, suche też, pieczemy około 20 minut i gotowe.  Był czas, że piekłam muffiny i babeczki raz na kilka dni. Na blogu znajdziecie blisko 60 przepisów, ale ostatni pojawił się w styczniu, z okazji WOŚP i dla wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszystkie przepisy na muffiny i babeczki, z najróżniejszymi dodatkami, także wegańskie, znajdziecie tutaj.

Od tamtej pory właściwie trochę o muffinach zapomniałam. Do wczoraj. Zadzwoniła koleżanka, że wpada na kawę, nie miałam nic "słodkiego", a na stole leżały dotknięte już zębem czasu banany. Choć wiem, że takie sczerniałe banany są najlepsze, najsłodsze i najbardziej aromatyczne, to na surowo już ich nie zjem. Szybko wpadłam na pomysł, by upiec muffiny bananowe. A że banan z czekoladą to świetny duet, nie miałam wątpliwości, że właśnie takimi babeczkami poczęstuję koleżankę.

Przygotowując jakiekolwiek muffiny (nie babeczki) powinniśmy pamiętać o dwóch zasadach:
- po pierwsze zawsze oddzielnie mieszamy suche i "mokre" składniki i "mokre" przelewamy do suchych,
- a po drugie mieszamy szybko, najlepiej widelcem, tylko do połączenia składników. Im dłużej będziemy mieszać, tym ciasto będzie bardziej zwarte i mniej puszyste.

Teraz możecie zapytać, dlaczego napisałam, że babeczki (cupcakes) przygotowujemy inaczej. A dlatego, że babeczki są mniejsze, mniej wyrośnięte, o bardziej zwartej strukturze. Tu ciasto możemy mieszać mikserem i zazwyczaj nie dzielimy składników na suche i "mokre".

Przygotowując, a właściwie mieszając ciasto na muffiny warto pamiętać, że im mniej się staramy, tym zazwyczaj lepsze ciastka wychodzą z piekarnika.

Dzisiejszy przepis pochodzi z książki "Nigella Kitchen: Recipes from the Heart of the Home" Nigelli Lawson. Lekko go zmodyfikowałam.

Zaczynamy?


Składniki (na około 14 muffinów):
  • 3 duże, dojrzałe banany
  • 225 g mąki pszennej typ 450 - 550
  • 125 g brązowego cukru (w oryginalnym przepisie jest mniej, według mnie za mało. Śmiało można użyć cukru białego)
  • 3 czubate łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody lub proszku do pieczenia
  • szczypta soli (Nigella jej nie dodaje, ale ja zawsze, gdy przygotowuję ciasta czekoladowe. Sól podbija smak czekolady)
  • 2 duże jajka 
  • 125 ml oleju roślinnego (np. rzepakowego)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu (góra - dół).

2. Wszystkie składniki suche mieszamy w jednej misce. 

3. Banany rozgniatamy widelcem, niezbyt dokładnie. Przekładamy je do drugiej miski, dodajemy jajka i olej i mieszamy.

4. Mokre składniki przelewamy do suchych i szybko mieszamy widelcem, tylko do połączenia składników.

5. Ciasto przekładamy do formy na muffiny, wyłożonej papierowymi papilotkami, maksymalnie do 3/4 ich wysokości (muffiny mocno rosną).

6. Muffiny pieczemy około 15 - 20 minut, do tzw. suchego patyczka (u mnie było to 17 minut, ale różne są piekarniki, warto to monitorować).

7. Gotowe muffiny wykładamy na kratkę i zostawiamy do przestygnięcia. 

Uwaga, muffiny świetnie smakują na ciepło! 

Smacznego! Cieszcie się smakiem muffinów i żałujcie, że przygotowaliście ich tak mało!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...