Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halloween. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halloween. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 listopada 2017

muffiny dyniowe ze słonymi orzechami



Czas na dynię w pełni. Dlatego po raz kolejny wykorzystałam ją do przygotowania deseru. Połączenie słodkiego puree dyniowego z cynamonem i słonymi orzeszkami to naprawdę świetna sprawa. Muffiny są miękkie, delikatne, ale pełne smaku z chrupiącymi elementami. Jeśli macie ochotę, udekorujcie je polewą czekoladą lub odrobiną słodkiej polewy krówkowej. Mi jednak najbardziej smakują saute, bez dodatków, takie jak wychodzą z piekarnika.


Składniki (na około 24 muffiny):
  • około 400 g dyni (najlepiej piżmowej, bo jest najsłodsza)
  • 300 g cukru
  • 300 g mąki pszennej
  • 4 duże jajka w wolnego chowu
  • 175 ml oleju
  • 100 g solonych orzechów (u mnie macadamia, możecie jednak wykorzystać także np. solone fistaszki lub pistacje), lekko posiekanych
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • łyżeczka cynamonu


Przygotowanie:

Zaczynamy od upieczenia dyni. Ja zrobiłam to dzień wcześniej, dzięki temu nie musiałam czekać aż ostygnie. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Dynię kroimy na duże kawałki i wstawiamy do piekarnika na około 40 minut, aż będzie całkowicie miękka. Upieczoną dynię zostawiamy do ostygnięcia. Ostudzoną dynię blendujemy lub przecieramy na gładkie puree.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.

Do dużej miski przekładamy dyniowe puree, wsypujemy cukier, wbijamy jajka i dodajemy szczyptę soli, cynamon, proszek do pieczenia, mąkę i olej i miksujemy wszystko dokładnie. Postarajcie się nie miksować ciasta zbyt długo, żeby muffiny nie stały się gumowate. Chodzi tylko o połączenie składników.

Do ciasta dodajemy orzechy i szybko mieszamy. Ciasto przekładamy do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami do 3/4 wysokości.

Muffiny pieczemy 20 - 25 minut, a upieczone odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, chociaż świetnie smakują na ciepło :)

Smacznego!

środa, 4 listopada 2015

halloweenowe babeczki czekoladowo - porzeczkowe



Halloween to całkiem nowe "święto", które przyszło do nas zza oceanu i przysparza sobie tak samo wielu wielbicieli, ilu przeciwników. Szeroko zakrojona akcja w klimacie "nie obchodzę halloween, bo jestem katolikiem" (takie akcje widziałam w tym roku na facebooku) wyjątkowo mnie śmieszy. U mnie, podczas halloweenowej imprezy nikt nie czci szatana, nikt nie rzuca uroków i nie pali biblii. Chodzi głównie o świetną zabawę, możliwość spotkania się z przyjaciółmi i kolejnej okazji do przebieranek, które - mimo zaawansowanego już wieku - bardzo nas cieszą.

W tym roku gościłam u siebie m.in. upadłego czarnego anioła, clowna rodem z makabrycznego horroru "It" (który widziałam jako dziecko i do tej pory clowny mnie przerażają, nawet, gdy uśmiechnięte rozdają dzieciom balony). Był kościotrup i bohater filmu "V jak Vendetta", a ja sama przebrałam się za Wednesday - córkę małżeństwa Addams - z upodobaniami do makabrycznych zabaw. 

Powiem szczerze, że w tym roku impreza udała się doskonale. Bawiliśmy się świetnie. Oczywiście nie mogło obejść się bez imprezowych przysmaków. Było ich wiele, jednak zaczynam od pajęczych babeczek czekoladowo - porzeczkowych. Wybaczcie, że robię to z opóźnieniem, ale ostatnio mam tyle na głowie, że na blogowanie po prostu brakuje mi czasu. Obiecuję się poprawić :)


Składniki na 16 babeczek:
  • 125 g miękkiego masła 
  • 100 g gorzkiej czekolady (im więcej kakao zawiera, tym lepiej) 
  •  50 g groszków czekoladowych lub gorzkiej czekolady, posiekanej w drobną kostkę
  • 150 g mąki 
  • 150 g cukru 
  • 1 słoik dżemu porzeczkowego (300 g)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • szczypta soli 
  • 2 jajka delikatnie ubite

Przygotowanie:

1. W niedużym garnku roztapiamy masło, uważając przy tym, by nie zbrązowiało. Następnie rozpuszczamy w nim pokruszoną czekoladę. Jeśli robicie to wciąż na ogniu, cały czas mieszajcie, bo czekolada lubi się przypalać. Gdy się całkowicie rozpuści, ściągamy garnek z ognia i dodajemy dżem.
2. W misce mieszamy wszystkie suche składniki (mąkę, cukier, sól i proszek do pieczenia).
3. Ubite jajka wlewamy powoli do garnka z czekoladą cały czas mieszając, by nie zrobiła nam się czekoladowa jajecznica. 
4. Gdy wszystkie mokre składniki się połączą, przelewamy je do suchych i mieszamy. Na koniec dodajemy czekoladowe groszki i mieszamy jeszcze raz.
5. Masą wypełniamy papilotki do 2/3 wysokości.
6. Pieczemy babeczki w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C przez około 25 minut. Upieczone babeczki pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.
Jeśli chcecie ozdobić swoje babeczki marcepanowymi gwiazdkami (lub innym wzorem), połączcie marcepan z barwnikiem (tak, jak byście ugniatali plastelinę), kolorową masę odłóżcie na kilka minut do lodówki, po czym rozwałkujcie i wytnijcie gwiazdki. Ułóżcie gwiazdki na babeczkach i gotowe!




środa, 20 listopada 2013

sałata z wątróbką i krwistoczerwonym malinowym sosem



Sałatka z wątróbką, czerwonym grejpfrutem, awokado, parmezanem i z krwistoczerwonym sosem malinowym to propozycja nie tylko dla fanów wątróbki. Doskonale wiem, że wątróbka ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Podawana w przedszkolach twarda jak podeszwa, gumowata i niesmaczna prawdopodobnie pozostawiła u wielu głęboki uraz. Jeśli nie jesteście w stanie nawet myśleć o wątróbce, a co dopiero ją przygotowywać, spróbujcie zrobić tę sałatę z innym rodzajem mięsa: z polędwicą wołową, wieprzową lub nawet z kurczakiem. Wyjdzie równie smaczna. A tym, którzy ogólnie mięsa nie uznają, proponuję zrobić tę sałatę w wersji wega, też będzie super!


Czego potrzebujemy?
  • kilka kawałków świeżej wątróbki drobiowej
  • 2 czerwone grejpfruty obrane ze skórki, podzielone na cząstki, pozbawione białych, gorzkich błonek
  • garść płatków parmezanu (najlepszy sposób na uzyskanie płatków parmezanu to skrobanie sera za pomocą obieraczki do warzyw)
  • 1 awokado
  • duża garść sałaty roszponki
  • duża garść rukoli
  • duża garść endywii (wszystkie sałaty można zastąpić tą, którą lubicie lub akurat macie pod ręką np. sałatą lodową - ważne tylko, by ją grubo pokroić)
  • garść świeżych malin (lub np. truskawek lub jeżyn)
  • 1 łyżka masła klarowanego lub oleju roślinnego
  • chlust mocnego alkoholu (można użyć nalewki, whisky, brandy lub koniaku)
  • sok z jednej cytryny bądź limonki
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek najlepszej jakości
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Wszystkie rodzaje sałaty dokładnie płuczemy, osuszamy za pomocą ręcznika papierowego i wykładamy na duży półmisek. Ja osobiście sałaty nie rwę, lubię duże liście, które ładnie prezentują się na talerzu.
2. Awokado kroimy w grubą kostkę (oczywiście bez skóry i pestki) i wkładamy do miseczki. Zalewamy obficie sokiem z jednej cytryny i delikatnie mieszamy. Dzięki temu awokado się nie utleni i zachowa swój kolor.
3. Teraz przygotujemy sos: maliny (lub inne owoce) blendujemy na gładką masę. Dodajemy ocet balsamiczny, oliwę z oliwek, sól i pieprz i jeszcze chwilę miksujemy. Sosu należy spróbować, jeśli jest zbyt kwaśny, można dodać szczyptę cukru (nie mówię ile, ponieważ wszystko zależy od tego, jak słodkie są owoce). Sos najlepiej przetrzeć jeszcze przez sito, by pozbyć się pestek z owoców.
4. Czas na przygotowanie wątróbki. Dokładnie ją myjemy i wycieramy do sucha. NIE SOLIMY! Posolona wątróbka staje się twarda jak podeszwa i ogólnie niejadalna. Na dużej patelni rozgrzewamy masło lub olej roślinny i smażymy wątróbkę z dwóch stron przez kilka minut (około 3 - 4). Po tym czasie wlewamy na patelnię chlust mocnego alkoholu i czekamy aż całkowicie wyparuje. Następnie należy sprawdzić, czy wątróbka się usmażyła. Najlepiej wyciągnąć jeden kawałek na deskę i przekroić. Jeśli nie ma krwi, jest gotowa. Jeśli widzimy krew - podsmażamy jeszcze chwilę. Usmażoną wątróbkę możemy doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Gdy delikatnie przestygnie kroimy wątróbkę na dość duże kawałki.
5. Możemy układać wszystko na półmisku. Na sałaty wykładamy lekko ostudzone kawałki wątróbki. Na to kładziemy awokado (odlewamy sok z cytryny - nie będzie nam już potrzebny), cząstki grejpfruta i płatki parmezanu.
6. Całość skrapiamy sosem malinowym, jednak najlepiej zrobić to tuż przed podaniem. Gotowe!

Smacznego!

czwartek, 31 października 2013

halloweenowe muffiny part. 2 - dyniowe z pomarańczą i groszkami czekoladowymi



To już ostatnia odsłona "straaaasznych" przepisów przed tegorocznym Halloween. Idę drążyć dynie. Udanej zabawy dzisiejszego wieczoru (jeśli się bawicie)!


Składniki (na około 16 muffinów):
  • około 400 g dyni (najlepiej piżmowej, bo jest najsłodsza)
  • 300 g cukru
  • 300 g mąki pszennej
  • 4 duże jajka w wolnego chowu
  • 175 ml oleju
  • skórka otarta z jednej, sparzonej pomarańczy
  • 1 pomarańcza, pokrojona na małe kawałki
  • garść groszków czekoladowych (albo posiekanej na małe kawałki czekolady)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • odrobina świeżo startego imbiru
+opcjonalnie do dekoracji: 50 g gorzkiej czekolady, 100 ml mleka skondensowanego na polewę + odrobina czarnego barwnika spożywczego
+ halloweenowe ozdoby (udało mi się kupić cukrowe czaszki, które - niestety - są tak twarde, że można na nich połamać zęby, więc stanowią tylko element dekoracyjny)




Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Dynię kroimy na duże kawałki i wstawiamy do piekarnika na około 40 minut, aż będzie całkowicie miękka. Upieczoną dynię zostawiamy do ostygnięcia.
2. Zmniejszamy temperaturę piekarnika do 180 st. C.
3. Ostudzoną dynię blendujemy lub przecieramy na gładkie puree.
4. Do dużej miski przekładamy dyniowe puree, wsypujemy cukier,wbijamy jajka i dodajemy szczyptę soli, skórkę z pomarańczy, imbir, proszek do pieczenia, mąkę i olej i miksujemy wszystko dokładnie. Postarajcie się nie miksować ciasta zbyt długo, żeby muffiny nie stały się gumowate.
5. Do ciasta dodajemy  groszki czekoladowe i pokrojoną pomarańczę mieszamy wszystko bardzo delikatnie. Ciasto przekładamy do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami.
6. Muffiny pieczemy 20 - 25 minut, a upieczone odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.
7. Gdy muffiny wystygną, możemy przygotować polewę czekoladową. Mleko skondensowane przelewamy do małego rondelka, dodajemy pokruszoną czekoladę i - ciągle mieszając - doprowadzamy do jej całkowitego rozpuszczenia. Na koniec dodajemy odrobinę czarnego barwnika i wszystko mieszamy.
8. Na koniec zostaje nam tylko ozdabianie. Każdego muffina smarujemy polewą i układamy na nim ozdoby.

Smacznego!

quiche z dynią, gorgonzolą i szałwią




Mariaż dyni i sera pleśniowego to połączenie idealne. Ostry ser świetnie uzupełnia słodką dynię. Do tej kombinacji smaków ostatecznym akcentem, taką "kropką nad i" stała się szałwia. Jej wyrazisty aromat dopełnił smaku. Nie można zaprzeczyć, że to trio naprawdę świetnie "się dogaduje".

Ta tarta, w okresie około halloweenowym, kiedy dynie można kupić na każdym kroku i przede wszystkim można wybierać wśród wielu gatunków, szukając tej idealnej, będzie świetną propozycją na lunch, obiad, kolację, a nawet na przyjęcia.


Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego (oczywiście, możecie przygotować ciasto sami)
  • około 300 g dyni, obranej i pokrojonej w kostkę
  • około 70 g gorgonzoli (możecie użyć innego sera pleśniowego, ale musicie pamiętać, że gorgonzola ma dużo bardziej wyrazisty i ostry smak niż inne sery, np. lazur)
  • 2 duże jajka z wolnego chowu + 1 żółtko
  • 150 - 200 ml śmietanki kremówki
  • liście szałwii
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy z oliwek
  • opcjonalnie: szczypta gałki muszkatołowej

Przygotowanie:
1. Zaczynamy od rozgrzania piekarnika do 200 st. C.

2. Pokrojoną dynię układamy na papierze do pieczenia lub w naczyniu żaroodpornym, skrapiamy łyżką oliwy i pieczemy przez około 30 minut, aż stanie się zupełnie miękka, ale nie będzie się rozpadać. W tym czasie możemy przygotować ciasto francuskie, które będzie musiało odpocząć około pół godz. w lodówce.
3. Ciasto francuskie wałkujemy i wkładamy do formy do tart (najlepiej z wyciąganym dnem) prostokątnej (w moim przypadku) lub okrągłej o średnicy 28 cm. Tak przygotowane ciasto wkładamy do lodówki na pół godziny.
Upieczoną dynię wyciągamy z piekarnika, zostawiamy do przestygnięcia i zwiększamy temperaturę pieca do 220 st. C.
4. Po wyjęciu z lodówki, przykrywamy ciasto folią aluminiową, a następnie obciążamy ziarnami surowej fasoli. Ja używam do tego fasoli „jasia”. Fasoli musi być na tyle dużo, by przykryć całe wnętrze tarty.
5. Pieczemy ciasto 15 minut. Po tym czasie ściągamy folię aluminiową i ziarna fasoli i pieczemy ciasto jeszcze 5 minut.
6. W czasie, kiedy ciasto jest w piekarniku, przygotowujemy „krem” do ciasta. Jajka miksujemy ze śmietanką na gładką masę. Doprawiamy solą i pieprzem i – jeśli macie na to ochotę – szczyptą świeżo startej gałki muszkatołowej.
7. Po wyjęciu ciasta z piekarnika, obniżamy temperaturę pieca do 180 st. C i układamy na podpieczonym spodzie porwaną na kawałki gorgonzolę i kostki dyni. Wszystko zalewamy śmietanowo – jajeczną miksturą, a na wierzchu układamy liście szałwii.
8. Wstawiamy wszystko do piekarnika na około 30 minut, by masa stężała i lekko się zarumieniła. Jeśli stwierdzicie, że masa jest zbyt płynna, zostawcie quiche w piecu przez jeszcze kilka minut.

Ten quiche podajemy na gorąco! Wtedy jest najsmaczniejszy!

Smacznego!

środa, 30 października 2013

hallowenowe muffiny part.1 - dyniowe z żurawiną i orzechami włoskimi



Uwielbiam te muffiny, które smakują trochę jak ciasto marchewkowe. Ponieważ te warzywa są do siebie bardzo podobne ze względu na zawartość karotenu, po prostu smakują podobnie. Naprawdę warto upiec te muffiny! Są pyszne, a ponadto stanowią świetny sposób, by skłonić wszystkich do jedzenia dyni.

Ozdobione muffiny, przypominające włochate potworki na pewno spodobają się wszystkim!


Składniki (na około 16 muffinów):
  • około 400 g dyni (najlepiej piżmowej, bo jest najsłodsza)
  • 300 g cukru
  • 300 g mąki pszennej
  • 4 duże jajka w wolnego chowu
  • 175 ml oleju
  • garść suszonej żurawiny (możecie zastąpić ją rodzynkami)
  • garść orzechów włoskich
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • łyżeczka cynamonu
+ do dekoracji: 50 g gorzkiej czekolady, 100 ml mleka skondensowanego na polewę + czekoladowa posypka i kolorowe drażetki


Przygotowanie:
1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Dynię kroimy na duże kawałki i wstawiamy do piekarnika na około 40 minut, aż będzie całkowicie miękka. Upieczoną dynię zostawiamy do ostygnięcia.
2. Zmniejszamy temperaturę piekarnika do 180 st. C.
3. Ostudzoną dynię blendujemy lub przecieramy na gładkie puree.
4. Do dużej miski przekładamy dyniowe puree, wsypujemy cukier,wbijamy jajka i dodajemy szczyptę soli, cynamon, proszek do pieczenia, mąkę i olej i miksujemy wszystko dokładnie. Postarajcie się nie miksować ciasta zbyt długo, żeby muffiny nie stały się gumowate.
5. Do ciasta dodajemy  orzechy i żurawinę, szybko mieszamy i przekładamy do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami.
6. Muffiny pieczemy 20 - 25 minut, a upieczone odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.
7. Gdy muffiny wystygną, możemy przygotować polewę czekoladową. Mleko skondensowane przelewamy do małego rondelka, dodajemy pokruszoną czekoladę i - ciągle mieszając - doprowadzamy do jej całkowitego rozpuszczenia. 
8. Na koniec zostaje nam tylko ozdabianie. Każdego muffina smarujemy polewą i zanurzamy w posypce czekoladowej, tak by pokryła całą polewę i wkładamy dwie kolorowe drażetki, tak by przypominały oczy.

Gotowe!

Smacznego!

wtorek, 17 września 2013

babeczki dyniowe z pekanami



Dynia to bardzo wdzięczne warzywo. Smakuje rewelacyjnie zarówno na słono (w zupach, tartach, makaronach), jak i na słodko. Babeczki dyniowe, które przygotowałam tym razem przypominają ciasto marchewkowe. Są pyszne!


Składniki:

na babeczki:
  • 300 g dyni piżmowej ze skórką, w kawałkach, bez pestek 
  • 170 g brązowego cukru
  • 150 g mąki pszennej 
  • mała garść orzechów pekan (można je zastąpić orzechami włoskimi) + kilka orzechów do przybrania upieczonych babeczek 
  • 1 łyżka miodu
  • 2 duże jajka 
  • 80 ml oleju słonecznikowego  
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • szczypta soli

na lukier:
  • około 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy 
  • kilka kropel esencji pomarańczowej (opcjonalnie) 
  • cukier puder (ilość zależy od ilości soku pomarańczowego) 
  • barwniki spożywcze: czerwony i żółty, bądź pomarańczowy (opcjonalnie, bez barwnika lukier też będzie pyszny)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 st. C. 
2. Kawałki dyni wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy tak długo, aż będzie całkiem miękka. Upieczoną dynię zostawiamy do ostygnięcia, po czym wydrążamy miąższ i miksujemy go blenderem na gładkie puree. 
 
3. Orzechy kruszymy.
4. Zmniejszamy temperaturę piekarnika do 180 st. C.
5. Wystudzony mus miksujemy z cukrem i jajkami na gładką masę. W drugiej misce mieszamy mąkę, orzechy, proszek do pieczenia, sól i cynamon i dosypujemy do mieszanki dyni i jajek. Ciągle miksujemy.
6. Na koniec dolewamy do miski olej i ostatecznie wszystko mieszamy.
7. Gotową masę przelewamy do formy na muffiny, wyłożonej papilotkami.
8. Babeczki pieczemy około 20 - 25 minut, a następnie odstawiamy na kratkę do całkowitego wystygnięcia.
9. Gdy babeczki wystygną, możemy przygotować lukier. Sok pomarańczowy podgrzewamy, by było łatwiej wymieszać cukier. Do soku dosypujemy po łyżce cukru i dokładnie mieszamy. Cukier dosypujemy do czasu, aż lukier będzie gęsty. Na koniec dolewamy do lukru kilka kropel esencji pomarańczowej i odrobinę barwnika. Gotowym lukrem polewamy babeczki, a na każdej układamy po jednym orzechu. Gotowe!

Smacznego!

sobota, 7 września 2013

pumpkin pie, czyli amerykański placek dyniowy





Pumpkin pie, czyli amerykański placek dyniowy to już tradycja. Święto Dziękczynienia w żadnym amerykańskim domu nie może się bez niego obejść. Wyjątkowo smaczny, aromatyczny, korzenny. Idealny na jesień. W mojej kuchni i w moim domu przygoda z dynią zaczęła się stosunkowo niedawno, nie całe 2 lata temu, tuż przed imprezą z okazji Halloween. 

Zupa krem z dyni na kilka sposobów, makaron z dynią i gorgonzolą czy właśnie pumpkin pie to tylko niektóre z pomysłów na wykorzystanie tego cudownie pomarańczowego / żółtego warzywa. A ponieważ do tegorocznego Halloween zostało jeszcze sporo czasu, na pewno znajdą się jeszcze okazje, by przygotować z dyni jeszcze coś smacznego!

Składniki:
na kruche ciasto: 
  • 1 szklanka mąki 
  • 2 łyżki cukru 
  • 2 żółtka 
  • 70 g zimnego masła 
  • szczypta soli
na nadzienie:
  • 400 g musu z dyni (przepis na mus poniżej) 
  • 150 g cukru 
  • 1 puszka mleka skondensowanego (około 400 ml) 
  • 3 duże jajka 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 1/4 łyżeczki zmielonych goździków 
  • 1/2 łyżeczki mielonego imbiru 
  • 1/4 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • szczypta mielonego czarnego pieprzu (dosłownie 2 - ziarenka)

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od musu. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 175 st. C. Około 1 kg surowej dyni oczyszczamy z pestek i kroimy na duże kawałki. Pieczemy w piekarniku około 40 minut, aż dynia będzie całkiem miękka. Upieczoną dynię zostawiamy do ostygnięcia, po czym wybieramy miękki miąższ i miksujemy blenderem na gładkie puree. Zostawiamy do ostygnięcia.
2. Czas na ciasto. Z mąki, cukru i pokrojonego w kostkę masła robimy kruszonkę. Ja robię to w misce, jest mniej sprzątania. Żółtka solimy, "bełtamy" i wlewamy do kruszonki, a następnie wszystko niedbale mieszamy pozostawiając strukturę okruchów. Z okruchów szybko zagniatamy ciasto, formujemy w kulę, przykrywamy folią spożywczą i odkładamy do lodówki na minimum 30 minut (ale nie dłużej niż 2 godziny).
3. Gdy mus jest już chłodny, możemy przygotować nadzienie. Jajka miksujemy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy mleko skondensowane i przyprawy i miksujemy jeszcze chwilę. Na końcu dodajemy mus i mieszamy dokładnie.
4. Piekarnik ponownie rozgrzewamy do temperatury 175 st. C. Ciasto rozwałkowujemy na okrągły placek i wykładamy do formy na tarty (najlepiej z wyciąganym dnem). Nadzienie (uwaga! mocno płynne) wylewamy na ciasto i pieczemy około godziny, aż masa ładnie stężeje.
5. Upieczone pumpkin pie pozostawiamy do ostygnięcia na minimum 2 godziny. W tym czasie masa lekko opadnie i jeszcze mocniej stężeje.

PS. Wielbicielom słodkości "totalnych" proponuję podać tartę z sosem karmelowym lub bitą śmietaną.

Smacznego! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...