Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurczak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2018

kurczak w pomidorach z fetą

 

Równo tydzień temu wróciłam z wakacji na jednej z greckich wysp. Korfu to wyspa szczególna, inna od pozostałych. Przez swoją bliskość z wybrzeżem Sycylii i dość burzliwą historię, widać na niej wiele włoskich wpływów, nie tylko w architekturze, ale przede wszystkim w kuchni. W wielu restauracjach i tawernach, obok tradycyjnych dań takich jak musaka, czy stifado (na które przepis znajdziecie tutaj), w menu znajdziecie klasyczne włoskie makarony i pizzę.

Nie oszukujmy się. Do Grecji lata się na wakacje, by dobrze jeść. Wiadomo, antyczne ruiny, piękne plaże i niezawodna pogoda są równie kuszące, ale wierzcie mi, grecka kuchnia jest świetna! Lekka, aromatyczna i bardzo urozmaicona. Grecy, obok ryb i owoców morza (oczywiście pysznych), jedzą naprawdę dużo mięsa! Wołowina, drób i jagnięcina pojawia się w każdym z menu, w formie gulaszy, kotletów a'la mielone i szaszłyków. Aaa, zapomniałam o klasycznym greckim gyrosie, zupełnie innym od tego, jaki podają w Polsce.

Podczas wizyty w stolicy wyspy, podczas wędrówek po urokliwych, wąskich i stromych uliczkach, pełnych suszącego się prania, trochę na uboczu, z dala od turystycznego zgiełku, trafiłyśmy na tawernę ze stolikami położonymi w cieniu wielkich fikusów i gigantycznych beniaminków. O tej porze dnia, wczesnym popołudniem, restauracja była pusta. Nie wróżyło to najlepiej i naprawdę miałam złe przeczucia, co do kuchni. Szczególnie, gdy dostałyśmy menu, spisane ręcznie na jednej stronie bloczku do wydawania paragonów :) Gdy kelnerka poprosiła, byśmy spisały nasze zamówienie na drugiej kartce, byłyśmy już lekko zdezorientowane. Przysięgam, że spotkałam się z czymś takim pierwszy raz w życiu. Zrozumiałabym to, gdyby kelnerka była jakoś szczególnie zapracowana, ale widziałam przez otwarte okno, że po prostu je obiad, zamiast nas obsługiwać. Jednak głód zwyciężył, więc spisałam nasze zamówienie i czekałyśmy.



 
Jakie było nasze zdziwienie, gdy dania trafiły na stół. Tzatziki, najlepsze jakiego próbowałyśmy na wyspie (a próbowałyśmy wielu), z odrobiną świeżego koperku, naprawdę smakowało świetnie! Wśród dań, które zamówiłyśmy, był właśnie kurczak w pomidorach z fetą. Obłęd! Soczyste kawałki kurczaka, aromatyczny sos pomidorowy z wyczuwalną nutą oregano i suszonej papryki i słona feta! Takie proste i takie pyszne!

Gdy wracałam do domu, już w samolocie myślałam o tym, że będzie to pierwsze danie, jakie zrobię w domu. I tak się stało! Naprawdę polecam! Jest lekkie i pyszne! Podane ze świeżym chlebem (tak jak na Korfu), bo jakoś żadne inne dodatki mi tu nie pasują. Poza tym, chlebem można "wyczyścić" resztki sosu :)


Składniki (dla 4 osób):
  • 2 piersi z kurczaka, pokrojone w dużą kostkę
  • 2 cebule, posiekane drobną kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 2 puszki pomidorów
  • około pół łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • około pół łyżeczki suszonego oregano
  • szczypta suszonego chilli lub innej ostrej papryczki
  • około 100 g sera feta
  • sól i świeżo mielony pieprz
marynata do kurczaka:
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • 2 - 3 ząbki czosnku, lekko zgniecione
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżki oliwy z oliwek
  • duża szczypta soli

Przygotowanie: 

1. Kilka godzin wcześniej marynujemy mięso. Składniki marynaty mieszamy, dodajemy kawałki kurczaka i odstawiamy do lodówki.

2. Po kilku godzinach. Rozgrzewamy dużą, głęboką patelnię lub garnek. Podsmażamy kawałki kurczaka, szybko, na dużym ogniu z każdej strony. Nie chcemy ich dusić, tylko zarumienić. Podsmażone kawałki mięsa wykładamy z patelni.

3. Na tę samą patelnię wrzucamy posiekaną cebulę, liście laurowe, słodką paprykę i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Zmniejszamy ogień i dusimy do miękkości. 

4. Gdy cebula zmięknie, dodajemy pomidory i kawałki kurczaka. Doprawiamy wszystko suszonym oregano, ostrą papryczką, solą i pieprzem do smaku.

5. Dusimy do czasu, aż sos trochę zgęstnieje.

Kurczaka podajemy na gorąco, posypanego kawałkami feta w towarzystwie świeżego chleba.

Smacznego!

wtorek, 13 lutego 2018

kurczak w pięciu smakach



Uwielbiam potrawy kuchni azjatyckiej! Japońskie, tajskie, chińskie, indyjskie. Wszystkie! Sushi, curry, wszelkie stir - fry (ekspresowe dania z woka) czy zupy, szczególnie wietnamską Pho. W większości to bardzo wdzięczne dania do przygotowywania w domu, głównie dlatego, że ekspresowe (nie wszystkie, rzecz jasna). Należy jednak zaopatrzyć się w podstawowe azjatyckie składniki. Inne dla kuchni tajskiej, inne dla japońskiej. Ja zazwyczaj robię zakupy w delikatesach orientalnych, gdzie czuję się jak mała dziewczynka w sklepie z zabawkami. Uwielbiam! Zawsze spędzam tam mnóstwo czasu, studiując etykiety i wymyślając, do czego można to wykorzystać. Pamiętam najwspanialszy sklep z produktami kuchni chińskiej, w Berlinie, w pobliżu Hackesher Markt, jaki dotychczas widziałam. Na powierzchni handlowej wielkości przeciętnej biedronki, sprzedawane były tylko chińskie produkty. W dodatku wszystko opisane było po chińsku, kasjerki nie mówiły po niemiecku i trzeba było się tylko zastanawiać, co mamy akurat w dłoniach. Wspaniała przygoda. Jeśli jednak nie macie takich możliwości, jeśli nie macie w pobliżu domu sklepu typu "kuchnie świata" możecie zamówić większość składników w internecie.

Takie dania jak to, to świetny sposób na "wyczyszczenie" lodówki. Składniki warzywne podane poniżej niech stanowią tylko pomysł. Możecie któreś pominąć albo coś dodać. Rozwińcie wyobraźnię i dodajcie do kurczaka i makaronu warzywa, które lubicie albo które akurat należy z lodówki sprzątnąć :)


Składniki:
  • ulubiony azjatycki makaron lub ryż (w moim przypadku gryczane soba)
  • 1 duża pierś z kurczaka, pokrojona  w cienkie paski
  • 1 duża cebula, pokrojona w piórka
  • 1/2 marchewki, drobno posiekanej w słupki
  • 1/2 papryki, pokrojonej w cienkie słupki
  • 1/2 średniej cukinii, pokrojonej w cienkie słupki
  • garść groszku cukrowego
  • kilka kolb mini kukurydzy (pokrojonych na mniejsze kawałki)
  • ostra papryczka (do smaku, jeśli nie lubicie bardzo pikantnych dań, wrzućcie 1/3 albo 1/2 papryczki)
  • sos sojowy do smaku (zamiast soli)
  • olej rzepakowy do smażenia

marynata do mięsa:
  • 2 łyżeczki przyprawy "pięć smaków" (uwaga, przyprawa jest cholernie aromatyczna, łatwo z nią przesadzić!)
  • łyżeczka miodu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od zamarynowania mięsa. Najlepiej zrobić to 2 - 3 godziny wcześniej, a minimalnie pół godziny przed smażeniem.

Wszystkie składniki marynaty mieszamy z kawałkami mięsa. Przykrywamy folią i odstawiamy.

2. Makaron przygotowujemy według wskazań z opakowania.

3. W woku lub dużej, głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Musi być naprawdę gorący, by wszystko się smażyło, a nie zaczęło gotować. Zaczynamy od wrzucenia mięsa. Smażymy 2 minuty, często mieszając.

4. Dalej wrzucamy wszystkie warzywa. Pamiętajmy o dużym ogniu pod wokiem! Smażymy wszystko kilka minut, często mieszając. Warzywa powinny pozostać al dente. Nie ma nic gorszego niż rozgotowane warzywa w daniach kuchni azjatyckiej.

5. Na koniec wrzucamy do woka odcedzony makaron i wszystko jeszcze raz mieszamy. Doprawiamy także sosem sojowym, jeśli jest taka potrzeba.

Podajemy od razu, na gorąco albo zabieramy do pracy/szkoły w pudełku.

Smacznego!

czwartek, 1 lutego 2018

zero waste cooking i idealna potrawka z kurczaka



Czy słyszeliście już o "ZERO WASTE COOKING", czyli o akcji "gotowanie bez odpadów"? W tej chwili to jeden z najpopularniejszych w Ameryce i Europie Zachodniej sposobów na ograniczanie wyrzucania jedzenia. Dlaczego? Bo wyrzucanie żywności to gigantyczny problem. I kiedy piszę "gigantyczny" naprawdę mam to na myśli. Na podstawie danych przedstawionych przez Parlament Europejski, każdego roku Europejczycy wyrzucają 88 ton żywności! To średnio 178 kg na osobę! Jeśli nie potraficie wyobrazić sobie takiej ilości, pomyślcie np. o 178 kilogramach jabłek, jakie musielibyście kupić, a potem wyrzucić do śmietnika, często jeszcze nadających się do zjedzenia. Niestety Polacy znajdują się w czołówce narodów, które wyrzucają najwięcej (źródło: Parlament Europejski). Jesteśmy na piątym miejscu, po Holandii (541 kg), Belgii (345 kg), Cyprze (327 kg) i Estonii (265 kg), z niechlubnym wynikiem 247 kg na osobę! Czyli nie 178, a 247 kg jabłek! Oczywiście, możemy powiedzieć, że marnujemy dwa razy mniej niż mieszkańcy Holandii, ale tak naprawdę nie mamy się czym chwalić. Mieszkańcy Słowenii marnują tylko (a może także aż) 72 kg żywności rocznie.


Czy wiecie, że etykieta "najlepiej spożyć przed" oznacza datę, po której produkt wciąż nadaje się do spożycia, ale może stracić na jakości? Ponad 53 % konsumentów w Unii Europejskiej wyrzuca żywność właśnie po upływie tego terminu, nie sprawdzając wcale, czy przypadkiem nie nadaje się ona wciąż do spożycia. 

Jedynie etykieta "najlepiej spożyć do" oznacza datę, po której produkt nie nadaje się do spożycia. A taką etykietę znajdujemy na żywności stosunkowo rzadziej.

Zastanawialiście się kiedyś, jak wykorzystać żywność już przetworzoną, np. taką, która pozostała z obiadu? Pewnie tak, no bo pewnie każdy Polak zna sytuację "z niedzielnego rosołu będzie pomidorowa". O tym nawet pisane są piosenki! O tym, że najlepsze kopytka robi się z ziemniaków ugotowanych dzień wcześniej, też pewnie wiecie. 

Dla wszystkich, którzy nigdy się tym nie zastanawiali, powstała na blogu zakładka ZERO WASTE. Znajdziecie tam przepisy na wykorzystanie np. farszu do ruskich pierogów lub czerstwego chleba.

Jednym z moich ulubionych dań "ZERO WASTE" jest potrawka z kurczaka. Oczywiście z rosołu. To danie banalnie proste, pyszne i ekspresowe w przygotowaniu. Jedyne, czego potrzebujemy, to rosołu najlepszej jakości i mięsa z zupy. Z ugotowanych warzyw przygotujcie sałatkę jarzynową, w mojej rodzinie nazywaną "sałatką komuną" :)

Zróbmy więc potrawkę idealną.




Potrzebujemy:
  • mięso z kurczaka, oddzielone od kości
  • około szklanki - dwóch rosołu (w zależności od ilości przygotowanej potrawki) -> przepis na rosół idealny znajdziecie tutaj
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 liść laurowy
  • sok z cytryny
  • sól i świeżo mielony pieprz
+ do podania: ziemniaki, kasza lub ryż (ja najbardziej lubię potrawkę z ryżem)


Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania zasmażki. Masło rozpuszczamy w rondelku, od razu wrzucamy liść laurowy (dzięki temu odda swój aromat). Gdy masło zacznie się pienić, wsypujemy mąkę i szybko mieszamy. Cały czas mieszając podsmażamy minutę lub dwie, zasmażka nie może zbrązowieć.

2. Do zasmażki wlewamy partiami bulion (zacznijmy od szklanki) i szybko mieszamy, najlepiej trzepaczką, by nie powstały grudki. Po chwili sos powinien gęstnieć. Jeśli jest zbyt gęsty dolewamy więcej bulionu.

3. Gdy otrzymamy już odpowiednią gęstość sosu, doprawiamy go do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. 

4. Na koniec dodajemy do sosu kawałki kurczaka i chwilę podgrzewamy.

Gotowe! Smacznego!

poniedziałek, 26 czerwca 2017

aromatyczny kurczak z warzywami



Po leniwej niedzieli następuje poniedziałek. Dzisiaj nie mam już czasu na długie przesiadywanie w kuchni, teraz w przerwie między jednym a drugim spotkaniem, potrzebuję szybkiego obiadu. Taki jest ten kurczak, szczególnie, jeśli znajdziecie czas rano albo poprzedniego wieczoru, by zamarynować mięso. Potem idzie już jak z płatka. Zobaczcie, jakie to proste!


Składniki (dla 2 osób):

  • 2 świeże piersi z kurczaka, nieduże (ja kupiłam piersi kurczaka ze skórką, która podczas smażenia pięknie się zarumieniła)

marynata do mięsa:
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • 1/2 łyżeczki mielone kminu rzymskiego
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • skórka otarta z 1/2 cytryny, wcześniej wyszorowanej i sparzonej

warzywa:
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 nieduża marchewka
  • 1/4 bulwy selera
  • 1/2 bulwy fenkuła (kopru włoskiego)
  • 1/2 średniej cukinii
  • garść groszku cukrowego
  • garść liści świeżej kolendry
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • 1/2 łyżeczki mielonej suszonej kolendry

Przygotowanie:


Minimum 4 godziny wcześniej albo (jeszcze lepiej) wieczorem dnia poprzedniego.

Zaczynamy od zamarynowania mięsa. Najlepiej, by zrobić to na minimum 4 godziny przed rozpoczęciem grillowania. Wszystkie składniki marynaty mieszamy w dużej misce. Mięso nacinamy w kilku miejscach pionowo (należy uważać, by nie przeciąć mięsa na wylot) od najgrubszej strony. Dzięki temu lepiej się zamarynuje, a przede wszystkim równomiernie usmaży. Tak przygotowane kawałki kurczaka nacieramy marynatą, miskę przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na kilka godzin do lodówki.


Przed podaniem.

1. Kurczaka wyciągamy z lodówki minimum 30 minut przed smażeniem. Tak samo jak w przypadku na przykład steków wołowych czy jagnięciny, mięso tuż przed grillowaniem powinno mieć temperaturę pokojową. Pozwoli mu to zachować soczystość, będzie równomiernie usmażone i po prostu lepsze.

2. Marchewkę, cukinię i seler kroimy w słupki. Cebulę, czosnek i fenkuła kroimy w półplasterki. Groszek cukrowy przekrajamy na połówki. Na patelnię wlewamy łyżkę oleju, dodajemy mieloną kolendrę i po chwili wszystkie warzywa. Podsmażamy na niewielkim ogniu, aż zmiękną, ale wciąż pozostaną jędrne. Na koniec wszystko doprawiamy solą, pieprzem i posiekaną świeżą kolendrą.

3. W międzyczasie, gdy warzywa się duszą, możemy smażyć mięso. Na rozgrzaną suchą patelnię wykładamy piersi kurczaka, które wcześniej oczyściliśmy z kawałków czosnku i skórki cytrynowej (te się przypalają, dlatego nie chcemy ich na patelni). Smażymy po kilka minut z każdej strony, aż mięso pięknie się zezłoci. 

4. Gotowe mięso zostawiamy na kilka minut do odpoczęcia, a następnie podajemy z duszonymi warzywami. Możemy posypać prażonymi pestkami słonecznika.

Smacznego ☺

Szyszkin


czwartek, 19 maja 2016

kurczak w sosie porowo-musztardowym



Postanowiłam upiec pierś z kurczaka ze skórką. Wszyscy kucharze, których namiętnie oglądam, albo których książki namiętnie czytam, mówią, że dzięki skórze pierś z kurczaka pozostaje bardziej soczysta i lepsza. Kupić pierś z kurczaka ze skórą we Wrocławiu graniczy z cudem. Na dodatek kupić takiego kurczaka z hodowli ekologicznej - to właściwie niemożliwe. Żeby upiec kurczaka, którego sobie wymyśliłam, postanowiłam kupić całego kurczaka i podzielić na części. Resztę kawałków wykorzystam innym  razem.


Składniki:
  • piersi z kurczaka ze skórą
  • 1 por, biała część, pokrojona na cienkie półplasterki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 czubata łyżka musztardy francuskiej (ziarnistej)
  • chlust białego wytrawnego wina (około 100 ml)
  • śmietanka kremówka (około 100-150 ml)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oleju rzepakowego (do smażenia)

+ coś, z czym tego pysznego kurczaka podacie, może np. jak ja - szparagi albo po prostu ugotowane ziemniaki, jak chcecie :)


Przygotowanie:

1. Na patelni rozgrzewamy olej. Piersi kurczaka doprawiamy solą i pieprzem i układamy na gorącej patelni skórą do dołu. Smażymy na niezbyt wielkim ogniu tak długo, aż skóra pięknie się zarumieni, wtedy obracamy mięso na drugą stronę. Grubszą część mięsa nacinamy lekko nożem (pierś z kurczaka jest zazwyczaj grubsza z jednej strony, dzięki nacięciu usmaży się równomiernie). Po chwili przykrywamy wszystko folią aluminiową albo pokrywką i smażymy jeszcze około 5-7 minut.
2. Po tym czasie ściągamy przykrycie z patelni, przesuwamy mięso na bok patelni, a na środek wrzucamy pory i czosnek, posiekany na plasterki. Smażymy kilka minut, czasem mieszając.
3. Po kilku minutach wlewamy na patelnię wino i czekamy chwilę, aż alkohol odparuje (wystarczy około 30 sekund). Na koniec dodajemy musztardę i śmietankę, doprawiamy jeszcze solą i pieprzem. 
4. Całość dusimy jeszcze 3-4 minuty.

Gotowe! Smacznego!

środa, 27 kwietnia 2016

pikantny kurczak w pomidorach



Ostatnio na blogu pojawił się przepis na kurczaka piri piri według Jamiego Olivera. Ponieważ to danie było bardzo smaczne i wyjątkowo ekspresowe, w czasie, kiedy mam niewiele czasu na gotowanie, postanowiłam przepis zmodyfikować i zabawić się w eksperymenty. Tym razem (bo nie zawsze tak jest) eksperyment okazał się naprawdę udany. Pomidory nadały kurczakowi lekko wyczuwalnej słodkości i świetnie zrównoważyły się z ostrą papryczką i cytryną.

Uwaga! Takie danie wciąga, już mam pomysły na kolejne modyfikacje i wkrótce podejmę kolejne wyzwanie :)


Składniki:
  • 8 podudzi z kurczaka (oczywiście ze skórką!)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • około 1 łyżka oleju rzepakowego

sos:
  • ostre papryczki (ja wykorzystałam kawałek piri piri, kawałek habanero i kawałek chilli - najpierw wrzućcie do blendera mniej, zawsze możecie dodać, odjąć ostrości trudniej)
  • 1 duży pomidor
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 duża czerwona cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • skórka z 1 cytryny
  • sok z 1 cytryny
  • kilka kropel sosu worcester
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu (same listki)
  • listki świeżego tymianku

Przygotowanie:

1. Patelnię grillową mocno rozgrzewamy. Podudzia z kurczaka (umyte i dokładnie osuszone) kładziemy na desce skórą do dołu i nacinamy ostrym nożem bardzo porządnie. Dzięki temu kurczak usmaży się szybciej i bardziej równomiernie. Doprawiamy solą i pieprzem.
2. Na gorącą patelnię wlewamy olej rzepakowy i układamy kurczaka skórą do dołu. Smażymy na średnim ogniu tak długo, aż pięknie się zarumieni, a nawet zbrązowieje, a co?! Szalejemy! Kurczaka obracamy dopiero, gdy skóra będzie złoto-brązowa i wytopiona. Smażymy znowu tak długo, aż wszystko się zarumieni.
3. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C i przygotowujemy sos. 
4. Do misy blendera wrzucamy ostre papryczki (może najpierw połowę przygotowanej ilości), pokrojonego na mniejsze kawałki pomidora, koncentrat lekko przesiekaną cebulę i ząbki czosnku, skórkę z cytryny, listki świeżego rozmarynu, oliwę z oliwek i sos worcester. Blendujemy na gładko. Teraz próbujemy i doprawiamy. Jeśli sos jest za delikatny, dodajcie więcej papryczek albo soku z cytryny, ewentualnie jeszcze trochę koncentratu pomidorowego, spróbujcie znaleźć balans. Do tego szczypta soli i pieprzu. Blendujemy ponownie. Znowu smakujemy, jeśli jest okej, wlewamy do sosu około pół szklanki wody (odparuje podczas pieczenia, nie martwcie się, że sos będzie zbyt rzadki).
5. Sos wylewamy na dno naczynia żaroodpornego i układamy na nim kawałki kurczaka, skórą do góry.
6. Kawałki kurczaka pieczemy około 20 minut.

Po upieczeniu posypujemy świeżym tymiankiem i podajemy!


Aaaa, ponieważ już za chwilę majówka, życzę wam udanego weekendu i przede wszystkim jak najlepszej pogody!

I jeszcze jedno.

"Chciałem jedynie zobaczyć jak się kąpiesz w purpurowym deszczu". Żegnaj Prince.


 

wtorek, 19 kwietnia 2016

chrupiący kurczak piri piri Jamiego Olivera




Słuchajcie, jak zrobić kurczaka, którego skórka będzie idealnie chrupiąca, będzie soczysty, a na dodatek czas przygotowania zajmie nam nie więcej niż 30 minut? Zaraz wam opowiem.

W niedzielne popołudnie włączyłam program Jamiego Olivera, mojego kulinarnego guru, "30 minut Jamiego". Obejrzałam kilka odcinków i szczerze zwątpiłam, czy rzeczywiście można te wszystkie smakowitości przygotować w 30 minut. Podjęłam wyzwanie i postanowiłam spróbować. I tak, gdybym chciała zrobić cały obiad - nie ma szans! Chyba że miałabym 4 ręce i mogłabym jednocześnie trzeć ziemniaki, mieszać sos i kroić cebulę. Ale mniejsza z tym. Kurczaka zrobić zdążyłam, zajęło mi to nie całe 30 minut. 

Powiem wam więcej, według mnie był to jeden z najlepszych kurczaków, jakie w życiu jadłam! Nie pamiętam kiedy ostatni raz zjadłam skórkę z kurczaka, zazwyczaj bywa zbyt tłusta, niewytopiona i mało chrupiąca, w tym przypadku była fantastyczna!

Wystarczyło kilka trików, o których zaraz wam opowiem. Najpierw składniki, których będziecie potrzebować. Uwaga, trochę improwizowałam, bo nie chciało mi się oglądać programu jeszcze raz, więc jeśli mój przepis odbiega od oryginału, to sorry - kurczak i tak był zajebisty!


Składniki:
  • 8 podudzi z kurczaka (oczywiście ze skórką!)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • około 1 łyżka oleju rzepakowego

sos:
  • ostre papryczki (ja wykorzystałam kawałek piri piri, kawałek habanero i kawałek chilli - najpierw wrzućcie do blendera mniej, zawsze możecie dodać, odjąć ostrości trudniej)
  • 1 duża czerwona cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • skórka z 1 cytryny
  • sok z 1 cytryny
  • kilka kropel sosu worcester
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • listki świeżego tymianku

Przygotowanie:

1. Patelnię grillową mocno rozgrzewamy. Podudzia z kurczaka (umyte i dokładnie osuszone) kładziemy na desce skórą do dołu i nacinamy ostrym nożem bardzo porządnie. Dzięki temu kurczak usmaży się szybciej i bardziej równomiernie. Doprawiamy solą i pieprzem.
2. Na gorącą patelnię wlewamy olej rzepakowy i układamy kurczaka skórą do dołu. Smażymy na średnim ogniu tak długo, aż pięknie się zarumieni, a nawet zbrązowieje, a co?! Szalejemy! Kurczaka obracamy dopiero, gdy skóra będzie złoto-brązowa i wytopiona. Smażymy znowu tak długo, aż wszystko się zarumieni.
3. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C i przygotowujemy sos. 
4. Do misy blendera wrzucamy ostre papryczki (może najpierw połowę przygotowanej ilości), lekko przesiekaną cebulę i ząbki czosnku, skórkę z cytryny, oliwę z oliwek i sos worcester. Blendujemy na gładko. Teraz próbujemy i doprawiamy. Jeśli sos jest za delikatny, dodajcie więcej papryczek albo soku z cytryny, spróbujcie znaleźć balans. Do tego szczypta soli i pieprzu. Blendujemy ponownie. Znowu smakujemy, jeśli jest okej, wlewamy do sosu około pół szklanki wody (odparuje podczas pieczenia, nie martwcie się, że sos będzie zbyt rzadki).
5. Sos wylewamy na dno naczynia żaroodpornego i układamy na nim kawałki kurczaka, skórą do góry.
6. Kawałki kurczaka pieczemy około 15 minut.

Po upieczeniu posypujemy świeżym tymiankiem i podajemy!

Uwaga, smak wyrywa z butów!


wtorek, 28 lipca 2015

kurczę pieczone wypchane ziołami



Nieczęsto zdarza mi się piec kurczaka w całości. Zazwyczaj wybieram udka lub w przypadku większej ilości imprezowych gości - skrzydełka. Teraz jednak nadarzyła się okazja, by kupić całego, pięknego i dorodnego kurczaka z hodowli ekologicznej i postanowiłam zaszaleć. Nafaszerowałam go po brzegi świeżymi ziołami - oregano, koperkiem, bazylią, rozmarynem i liśćmi laurowymi, właściwie wszystkim, co znalazłam w doniczkach na tarasie. Nie żałowałam sobie. Tak wyjątkowy kurczak zasługiwał na szczególne traktowanie. Wepchnęłam jeszcze kawałki cytryny i cebuli, natarłam obficie solą, pieprzem, majerankiem i pozostawiłam do odpoczęcia. Biedak odpoczywał całą noc, zanim trafił do piekarnika. Postanowiłam dostarczyć mu towarzystwa ziemniaków, ale przyznam, że kupiłam jakieś gówniane, bo się wcale upiec nie chciały. Trudno, kurczak chciał. Wyszedł z pieca chrupiący i pachnący, zjedliśmy go z największą rozkoszą. 


Składniki:
  • kurczak jak najlepszej jakości (około 2 kg, nie więcej)
  • 1/2 sparzonej cytryny, pokrojonej na ćwiartki
  • 1 cebula, obrana z łupin
  • zioła: kilka gałązek świeżego oregano, rozmarynu, bazylii, koperku oraz 2 - 3 liście laurowe (ja mam świeże, ale możecie wykorzystać suszone)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • słodka papryka
  • suszony majeranek

Przygotowanie:

1. Kurczaka myjemy i dokładnie osuszamy. Do wnętrza kurczaka wkładamy ćwiartki cebuli i cytryny i zioła: oregano, bazylię, liście laurowe, rozmaryn i koperek.
2. Nacieramy go solą i pieprzem oraz suszoną papryką i majerankiem. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki, a najlepiej na całą noc.

Uwaga!

  • Godzinę, półtorej przed pieczeniem wyciągamy kurczaka z lodówki. Dzięki temu, że nabierze temperatury pokojowej, upiecze się równomiernie, będzie idealnie soczysty i po prostu lepszy.
  • Przyjęło się, że pieczemy kurczaka około 1 godzinę/ 1 kg mięsa. Ja robię to tak - 1 h/1 kg + 15 minut. Moim zdaniem piekąc w ten sposób mamy pewność, że mięso nie będzie surowe przy kościach. Będzie idelane!


3. Piekarnik rozgrzewamy do maksymalnej temperatury.
4. Kurczaka układamy piersiami do dołu w formie z kratką lub - jeśli takiej nie posiadacie - na dno wyłóżcie ziemniaki i dopiero na nich ułóżcie kurczaka. Jeśli macie kratkę, ziemniaki i cebulę dodajcie po około 1 godzinie pieczenia.
5. Do rozgrzanego piekarnika wstawiamy mięso i w tym momencie zmniejszamy temperaturę do 170 st. C. Dzięki takiemu sposobowi pieczenia, mięso będzie bardzo soczyste.
6. Kurczaka pieczemy około godziny, a następnie obracamy. Pieczemy kolejną godzinę i 15 minut.

Podczas pieczenia możecie podlewać mięso tłuszczem, który się z niego wytapia, ale mój kurczak był z hodowli ekologicznej i niewiele się z niego wytopiło.

7. Upieczone mięso wyciągamy z piekarnika i odstawiamy na około 10 minut, by odpoczęło.

Smacznego!

środa, 7 stycznia 2015

makaron z kalafiorem romanesco i kurczakiem



Kiedy po dłuższym, poświątecznym urlopie wrócicie do pracy, pewnie - tak jak ja - nie będziecie wiedzieć, w co włożyć ręce. Roboty kupa, a doby wydłużyć się nie da. Dlatego w tym gorącym czasie, należy znaleźć takie przepisy, których przygotowanie nie zabierze nam wiele czasu.

Przygotowanie dzisiejszego obiadu zajmie wam właściwie tyle czasu, ile potrzeba, by ugotować makaron. 


Składniki (na 2 - 3 porcje):
  • makaron pełnoziarnisty (w moim przypadku farfalle), po około 60 gram suchego makaronu na osobę
  • pierś z kurczaka, umyta i osuszona
  • około 1/3 kalafiora romanesco, podzielonego na różyczki
  • 2 szalotki, pokrojone w cienkie piórka
  • 1 nieduży ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • 100 ml białego wytrawnego wina
  • świeżo starty parmezan
  • łyżka oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody.
2. W międzyczasie gotujemy także kalafior. Ja swój przygotowałam na parze, ale równie dobrze możecie ugotować go w wodzie z odrobiną soli. Ważne, by go nie przegotować, musi pozostać al dente!
3. Podczas gdy makaron i kalafior się gotują, w dużej patelni lub w woku rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka i podsmażamy z dwóch stron na złotobrązowy kolor. Dodajemy szalotki i czosnek i smażymy jeszcze chwilę. Na koniec wlewamy wino i czekamy aż zmniejszy swoją objętość o połowę.
4. Do kurczaka dodajemy kalafior, mieszamy i doprawiamy całość solą i dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu.
5. Kurczaka podajemy z makaronem i odrobiną świeżo startego parmezanu.

Smacznego

poniedziałek, 5 stycznia 2015

delikatny kurczak w czerownym curry z groszkiem



Jakiś czas mnie tu nie było, wybaczcie. Okres świąteczno - noworoczny dla większości bardzo przyjemny, jeśli chodzi o kuchenne sprawy, dla mnie zazwyczaj okazuje się dramatem. Stanie przy garach, lepienie miliona grzybowych uszek, pierogów, pieczenie setki serników, makowców i innych słodkości to dla mnie horror, dlatego w tym czasie robię sobie kulinarny detoks. Nie gotuję i kropka. Bycie robotem kuchennym nie jest dla mnie. Ja potrzebuję pasji, a przygotowywanie świątecznych smakołyków kojarzy mi się ze żmudną, ciężką robotą bez cienia natchnienia. Po prostu robota do wykonania. Jak na taśmie. Dzięki, ale nie.

Teraz odpoczęłam i z nowym zapałem i pasją wracam do kuchni. Nowy rok rozpoczynamy delikatnym kurczakiem w czerwonym curry. Wiem wiem, czerwone curry i delikatność niewiele mają wspólnego, jednak tutaj naprawdę będzie lekko. Kurczaka w czerwonej paście curry tylko marynujemy, nie dodajemy jej później do sosu. Dodatek zielonego groszku (o tej porze mrożonego) nadaje słodyczy.

Z noworocznymi postanowieniami (sic!), ze świeżym umysłem, czując nadchodzące zmiany (wróżbita Maciej mówił ostatnio, że będzie to rok pieniędzy) wracamy do kuchni. To co, zaczynamy! 


Składniki (dla około 4 osób):
  • 2 piersi z kurczaka, umyte i osuszone i pokrojone w długie paski o grubości ok. 1 cm.
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • szklanka śmietanki kremówki lub mleka kokosowego
  • 2 - 3 łyżki czerwonej pasty curry (możecie przygotować ją samodzielnie, lub tak jak ja - z czystego lenistwa - kupić gotową w sklepie z produktami azjatyckimi)
  • 1 łyżka oleju kokosowego (lub rzepakowego)
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Kurczaka mieszamy z pastą curry i odstawiamy do lodówki na minimum 4-5 godzin, a najlepiej na całą noc.

2. Kilka godzin później na dużej patelni bądź w woku rozgrzewamy olej kokosowy (lub rzepakowy) i gdy jest naprawdę gorący wrzucamy kurczaka. Smażymy na dużym ogniu przez około 5 minut, aż ładnie się zarumieni.
3. Dodajemy groszek i śmietankę (lub mleko kokosowe) i dusimy na niewielkim ogniu, aż śmietanka zmniejszy objętość o połowę. Doprawiamy solą i odrobiną świeżego pieprzu i gotowe.

Podajemy z ugotowanym na sypko ryżem. Smacznego!


środa, 12 listopada 2014

najlepszy na świecie kurczak "z nadzionką"



Kurczak "z nadzionką" z wątróbki i zielonej pietruszki to nasze tradycyjne, rodzinne danie. Długo się przed nim wzbraniałam. Obecność ogromnej ilości zielonej pietruszki skutecznie powstrzymywała mnie przed spróbowaniem choćby kęsa. Jednak od jakiegoś czasu moja nienawiść do natki stopniowo maleje, więc postanowiłam się przekonać, jak smakuje. Jakie było moje zaskoczenie, że ten ukochany w mojej rodzinie pieczony i faszerowany kurczak jest naprawdę pyszny. Zrozumiałam, że nie bez przyczyny, pojawia się na stole podczas rodzinnych obiadów wyjątkowo często. 

Dzisiaj postanowiłam przekazać ten przepis dalej. Pieczcie i radujcie się :)


Potrzebujemy:
  • kurczak (około 1,5 kg)
  • około 200 g wątróbki drobiowej, umytej i oczyszczonej, pokrojonej na mniejsze kawałki
  • pęczek zielonej pietruszki, drobno posiekany
  • 1 łyżka masła
  • około 2 łyżek bułki tartej
  • suszony majeranek
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 220 st. C bez termoobiegu.
2. Umytego i dokładnie osuszonego kurczaka nacieramy obficie solą, pieprzem i suszonym majerankiem.
3. Posiekaną wątróbkę mieszamy z natką pietruszki, bułką tartą i masłem. Doprawiamy solą i pieprzem i tak powstałą „nadzionką” faszerujemy kurczaka. Zaszywamy lub „zamykamy” wykałaczkami, przekładamy do naczynia żaroodpornego i wstawiamy do piekarnika.

W momencie wstawienia kurczaka do piekarnika, zmniejszamy temperaturę do 170 st. C. Dzięki takiemu zabiegowi (rozpoczęcie pieczenia w bardzo wysokiej temperaturze, a następnie jej obniżenie) mięso będzie bardziej soczyste i smaczniejsze.

4. Kurczaka pieczemy około 1 godziny 40 minut.

5. Po upieczeniu odstawiamy do odpoczęcia na około 10 minut.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...