Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA WŁOSKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA WŁOSKA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 czerwca 2018

makaron z suszonymi pomidorami i anchois na obiad w 20 minut



Są takie dni, kiedy mam tyle pracy, że, gdy wracam do domu, muszę przygotować obiad dosłownie w 20 - 25 minut. A że tak bywa dość często, zazwyczaj jestem na taką sytuację przygotowana. Jak? Moja spiżarnia pęka w szwach od puszek i makaronów. Bo nie da się ukryć, że makaron jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem na obiad, gdy czasu po prostu brakuje. 

Co zatem zawsze mam w spiżarni?
- najlepszą oliwę z oliwek i różnego rodzaju octy
- pomidory w puszce (zazwyczaj kupuję te włoskie, bo są słodsze i smaczniejsze)
- tuńczyka i anchois (bo z nich naprawdę można wyczarować cuda)
- oliwki, kapary i suszone pomidory
- różne makarony, które kupuję jak szalona (chyba jestem od tego uzależniona)
- i dużo, dużo czosnku.

Z tych składników naprawdę można wyczarować cuda na obiad w 20 minut. Poza tym zawsze w lodówce mam duży kawałek parmezanu, który tylko czeka, gotowy do akcji, aż będę go potrzebować.

Przygotowanie obiadu w 20 minut nie jest oczywiście najprostsze, ale - gdy poznamy tajniki - wszystko idzie jak z płatka. Po pierwsze zaczynamy od wstawienia wody na makaron (a gdy się bardzo spieszę, zagotowuję wodę w czajniku). Dopiero, gdy wstawimy wodę, zaczynamy przygotowywać sos. To co, gotowi?

Uwaga! Znam bardzo wiele osób, które wprost nienawidzą anchois. Jestem w stanie to zrozumieć, bo ma specyficzny smak i nie jest on pewnie dla każdego. Ale! W przypadku tego sosu, anchois już na początku się rozgotuje w sosie i nie poczujecie jego charakterystycznego smaku. Poczujecie tylko fajny, słony aromat i naprawdę nie zrażajcie się jego obecnością w sosie.


Składniki (na 4 osoby):
  • ulubiony makaron
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 4 - 5 filecików anchois
  • pół słoiczka suszonych pomidorów (odsączonych z oliwy, której nie wylewamy!)
  • 2 puszki pomidorów
  • 2 -3 łyżki oliwy, w której marynowane były pomidory
  • garść listków bazylii (można zastąpić ją suszoną bazylią, ale smak będzie już inny)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • opcjonalnie - odrobina suszonego chilli lub cukru (jeśli sos jest zbyt kwaśny)
+ parmezan do posypania


Przygotowanie:

1. Zaczynamy od wstawienia wody na makaron. To najważniejsze, by przygotować szybki obiad. Gdy zacznie wrzeć porządnie ją solimy (kiedyś mój włoski idol - Gennaro Contaldo - powiedział, że woda na makron musi być tak słona, jak Morze Śródziemne). Makaron gotujemy al dente.

2. Do misy blendera wrzucamy czosnek, pomidory suszone i anchois. Blendujemy na gładką pastę.

3. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy przygotowaną pastę. Smażymy 2 - 3 minuty, często mieszając. Po chwili wrzucamy pomidory. Dusimy wszystko na dość dużym ogniu, często mieszając, by sos szybko odparował. Na koniec, gdy sos zgęstnieje, doprawiamy go solą (uwaga, anchois są słone), pieprzem i ewentualnie odrobiną chilli i cukru.

4. Makaron odcedzamy, wrzucamy do sosu, dodajemy porwane listki bazylii i wszystko mieszamy.

Podajemy od razu, z odrobiną świeżo startego parmezanu.

Smacznego!

poniedziałek, 7 maja 2018

tagliatelle Bolognese



Pasta Bolognese, w Polsce najczęściej podawana z makaronem spaghetti, to chyba jeden z najbardziej znanych włoskich dań na świecie. Pochodzący z regionu Emilia - Romania sos często mylony jest z klasycznym ragu z wołowiny z dużą ilością pomidorów. Żeby ujednolicić przepis na sos Bolognese, w 1982 roku Accademia Italiana della Cucina zdecydowała i zatwierdziła oficjalny przepis na sos boloński. Klasyczny sos zawiera małą ilość pomidorów w stosunku do mięsa i boczek wędzony. Jest długo i wolno gotowany i przede wszystkim, według Bolończyków, podawany z makaronem tagliatelle. 

Dzisiaj przedstawiam wam moją wersję klasycznego sosu Bolognese, opartą na przepisie Gennaro Contaldo.


Składniki:
  •  ulubiony makaron
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 4 plastry surowego, wędzonego boczku, drobno posiekane
  • 2 średniej wielkości cebule, posiekane w kostkę
  • 2 nieduże marchewki, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 łodygi selera naciowego, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę
  • 1 puszka pomidorów (około 400 g)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 125 ml czerwonego wytrawnego wina
  • około szklanki bulionu
  • łyżeczka suszonego oregano
  • 2 liście laurowe
  • suszone chilli (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • oliwa z oliwek
  • około 70 g świeżo startego parmezanu
+ liście świeżej bazylii do podania


Przygotowanie:

1. Do garnka lub głębokiej patelni wlewamy łyżkę oliwy. Wrzucamy boczek i podsmażamy kilka minut, do czasu aż będzie chrupiący i wytopi się z niego tłuszcz.

2. Do boczku dodajemy cebulę, marchewkę, seler i czosnek i podsmażamy wszystko około 10 minut, do czasu aż warzywa zmiękną.

3. Do podsmażonych warzyw dodajemy wołowinę i smażymy, na dużym ogniu, około 3 - 4 minut. Pamiętajcie, że nie chcemy mięsa dusić, ma się smażyć!

4. Do mięsa i warzyw wlewamy pomidory, wino, bulion, dodajemy koncentrat, suszone oregano i liście laurowe. Doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez około 1,5 godziny. Co jakiś czas warto sos zamieszać i sprawdzić, czy nie przywiera.

5. Po 1,5 godziny możemy ugotować makaron. W dużej ilości osolonej wody, al dente.

6. Na koniec do sosu dodajemy starty parmezan, mieszamy i doprawiamy wszystko do smaku solą, pieprzem i odrobiną chilli.

Gotowe. Makaron odcedzamy i mieszamy z sosem. Nigdy nie polewamy sosem makaronu. Sos powinien oblepiać każdy kawałek makaronu. To podstawa podania pysznego włoskiego makaronu.

Buon appetito!
[Smacznego!]



piątek, 4 maja 2018

klasyczne tiramisu


Cześć po majówce! Nie wiem, czy macie podobne spostrzeżenia, ale wydaje mi się, że podczas długich weekendów Polska, a właściwie Polacy dzielą się na pół - na remontujących i grillujących. Ja w tym roku poświęciłam majówkę na remont, a wy jak? Do którego teamu należycie? 


Na szczęście remont skończony, można poświecić weekend na przyjemności. Zaczniemy od tych najsłodszych :) 


Mieszkańcy słonecznej Italii kończą większość posiłków owocami, w przeciwieństwie do Polaków, którzy lubią desery w postaci różnych ciast i innych słodkości. Tiramisu, klasyczny i pewnie najbardziej znany włoski deser, we włoskich domach podawany jest podczas specjalnych okazji. Pewnie dlatego, że nie należy do deserów najlżejszych i niskokalorycznych.

Tiramisu oznacza w języku włoskim „obudź mnie”, „poderwij mnie”. Odpowiednia dawka cukru i mocnej kawy faktycznie pobudza, nie tylko większość zmysłów. Dodatkowo dawka czekolady (kakao), znanej jako afrodyzjak, to nie może się nie udać. Jedną z największych fanek klasycznego tiramisu jest Sophia Loren, niekwestionowana królowa włoskiego kina.

Tiramisu to elegancki deser składający się z biszkoptów nasączonych mocną kawą i włoskim likierem Amaretto, przekładanych kremem z serka mascarpone, posypanych na wierzchu startą czekoladą lub kakao.

Klasyczny, włoski przepis mówi o tym, że krem do tiramisu powstaje z mascarpone, ubitych na parze żółtek z cukrem i piany z białek. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy chce lub może jeść częściowo surowe jajka (nawet porządnie sparzone). Chociażby kobiety w ciąży. Dlatego dzisiejszy przepis jest całkowicie bez jajek. Puszystości masie z mascarpone dodaje ubita na sztywno śmietanka kremówka. Jeśli przygotowujecie deser, który mają zjeść także dzieci, zrezygnujcie również z porcji Amaretto.

Ja przygotowałam tiramisu w jednym dużym naczyniu. Jeśli jednak wolicie, by podane było w bardziej elegancki sposób, przygotujcie osobne porcje w szklanych pucharkach.


Potrzebujemy:
  • podłużne biszkopty tzw. ladyfingers (około jednego dużego opakowania)
  • 250 g serka mascarpone  
  • 250 ml śmietanki kremówki 
  • około 2 łyżki cukru pudru  
  • 3 filiżanki mocnego espresso (lub około 1 kubka mocnej kawy rozpuszczalnej) 
  • spory chlust amaretto (jeśli nie masz amaretto, równie fajnie pasuje np. rum)  
  • kilka kropel esencji waniliowej 
  • gorzkie kakao do oprószenia

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od zaparzenia mocnej kawy, którą następnie przelewamy do miski. Podczas przygotowywania pozostałych składników, kawa zdąży lekko wystygnąć.

2. Śmietankę ubijamy mikserem na sztywno.

3. Do serka mascarpone dodajemy cukier oraz kilka kropel esencji waniliowej i dokładnie mieszamy (możemy mieszać mikserem).

4. Śmietankę dodajemy do mascarpone i mieszamy. Ważne jest to, by mieszać to już tylko łyżką i to jak najdelikatniej, by nie utracić puszystości.

5. Do kawy wlewamy amaretto i zanurzamy w niej po kolei nie więcej niż 4 biszkopty. Róbmy to szybko, żeby biszkopty nie były zbyt rozmoknięte. Na dno naczynia układamy warstwę biszkoptów.

6. Na biszkopty wykładamy 1/3 masy z mascarpone. Powtarzamy czynność jeszcze 2 razy, żeby otrzymać 3 warstwy biszkoptów i 3 warstwy kremu.

7. Wszystko obsypujemy obficie gorzkim kakao i odstawiamy do lodówki na minimum 3 godziny, a najlepiej na całą noc.


Smacznego!

czwartek, 26 kwietnia 2018

zielone risotto ze szparagami



Risotto to jedno z moich lubionych włoskich dań, choć za samym ryżem nie przepadam. Jednak odpowiednio ugotowany, al dente, ze świeżymi warzywami, naprawdę mi smakuje. Klasyczne risotto bianco, czyli ryż + białe wino + bulion + parmezan, masło i przyprawy, jest świetnym nośnikiem dla innych smaków. Uwielbiam risotto z grzybami, z owocami morza, z pomidorami. Kilka fajnych przepisów na smaczne risotto znajdziecie już na blogu (tutaj). 

Po długiej zimie, spragniona świeżych warzyw, podskoczyłam ze szczęścia, kiedy zobaczyłam szparagi. Najchętniej jem je saute, ugotowane na parze albo upieczone w piekarniku z odrobiną oliwy i soli, ale dzisiaj naszła mnie ochota na risotto z zielonymi warzywami. Właściwie mogłabym powiedzieć, że wreszcie. Tyle lat prowadzę bloga, a jednego z moich ulubionych dań, do tej pory nie było. Dzisiaj to nadrabiam.


Składniki:

przepis na około 6 porcji:
  • 8 zielonych szparagów (pokrojonych w plasterki - główki szparagów warto zostawić w całości)
  • 1/2 średniej wielkości cukinia, z wydrążonymi pestkami i pokrojona w cienkie półplasterki
  • szklanka zielonego groszku (może być mrożony) 
  • 400 g ryżu na risotto  (arborio)
  • 1 cebula, posiekana w bardzo drobną kostkę 
  • około 1 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
  • około 150 ml białego wytrawnego wina
  • 3 łyżki świeżo startego parmezanu
  • 2 łyżki oliwy 
  • 1 czubata łyżka masła (zimnego!)
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Podgrzewamy bulion. Podczas podlewania powinien być bardzo gorący.
 
2. Risotto powinniśmy przygotowywać w głębokiej patelni lub garnku z dnem o dużej średnicy. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy posiekaną cebulę i podsmażamy na małym ogniu, aż się zeszkli. Musimy pilnować, by cebula się nie zarumieniła. 
 
3. Do cebuli dodajemy ryż i zwiększamy ogień. Ryż zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać go mieszać. Po chwili zacznie robić się szklisty. To czas, by dodać do ryżu posiekane szparagi i cukinię. Smażymy 3 - 4 minuty, co jakiś czas mieszając.

4. Po tym czasie wlewamy wino i czekamy chwilę, aż alkohol odparuje.
 
5. Następnie dodajemy groszek i wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by ryż bardzo lekko bulgotał. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż ryż wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 15 - 20 minut. Podczas całego tego procesu, powinniśmy ryż często i dość energicznie mieszać, dzięki czemu ryż się nie poskleja, a nasze risotto będzie bardzo kremowe.
 
6. Gdy ryż będzie już al dente, a w garnku będzie jeszcze trochę płynu, wrzucamy parmezan. Mieszamy i wyłączamy ogień pod garnkiem. 
 
7. Na koniec dodajemy do risotta zimne masło (najlepiej podzielić przygotowane masło na kawałki), delikatnie mieszamy, starannie doprawiamy solą i pieprzem i odstawiamy na około 2 minuty, by risotto odpoczęło. To najważniejsza część przygotowania risotta idealnego, bo w tym czasie staje się ono kremowe i nabiera pełni smaku. 

Podajemy natychmiast!

Buon appetito!
[Smacznego!]


niedziela, 11 lutego 2018

włoska pizza Gennaro



Kilka dni temu obchodziliśmy Tłusty Czwartek, narodowe święto, podczas którego na śniadanie, obiad i kolacje większość Polaków zajada pączki, przegryzając je w ramach deseru i podwieczorku faworkami i innymi oponkami. Nie ukrywam, lubię to święto pewnie nawet bardziej niż Wielkanoc, ale w tym roku podekscytowana byłam jeszcze bardziej na myśl o dniu następnym.


W piątek 9 - tego lutego obchodziliśmy w tym roku Międzynarodowy Dzień Pizzy! W związku z tym chciałabym pokazać wam przepis na pizzę, którą jakiś czas temu znalazłam w książce "Dwaj łakomi Włosi" i od tego czasu stał się  moim ulubionym. Autorzy książki ś.p. Antonio Carluccio i Gennaro Contaldo to Ojcowie Chrzestni kuchni włoskiej. Zaprzyjaźnieni z Jamie Oliverem tworzyli programy, w których z taką pasją opowiadali o jedzeniu, że za każdym razem musiałam lecieć do kuchni po jakieś włoskie przekąski. Piszę o nich w czasie przeszłym, ponieważ Antonio zmarł w zeszłym roku w wieku 80 lat. Na szczęście pozostały po nim dziesiątki odcinków "Antonio Carluccio ucztuje w Italii", dostępne na youtube kanału BBC.

Wracając do pizzy, ja lubię taką z minimalną ilością składników. Dla mnie pizza tak ciężka od dodatków, że nie można utrzymać jej w dłoni, jest po prostu niejadalna. Moja ulubiona to margherita z dodatkiem kilku filecików anchois, ale dziś przygotowałam trochę inne propozycje. Może się zainspirujecie :)


Składniki:

ciasto:
  • 500 g mąki chlebowej lub pszennej typ 450 lub 500
  • 10 g świeżych drożdży (lub łyżeczka suchych)
  • około 325 ml letniej wody
  • łyżeczka soli

sos:
  • słoiczek koncentratu pomidorowego
  • ząbek czosnku
  • suszone bazylia
  • sól i pieprz
  • łyżeczka oliwy

+ mozzarella i inne smakołyki, takie jakie lubicie najbardziej


Przygotowanie:

Ciasto:

1. Drożdże mieszamy w wodzie i wlewamy do mąki z solą. Wszystko dokładnie mieszamy i zagniatamy do połączenia składników. Jeśli ciasto zbyt mocno klei się do dłoni, podsypujemy je odrobiną mąki. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 5 minut.

2. Po tym czasie zagniatamy ponownie. Tym razem długo i cierpliwie około 10 minut. Najważniejsze, by rozciągać ciasto jednocześnie lewą ręką do siebie i prawą od siebie, aż stanie się gładkie i sprężyste. Właśnie ten moment sprawia, że pizza wyciągnięta z piekarnika jest taka pyszna!

3. Zagniecione ciasto dzielimy na kawałki (3, jeśli chcemy przygotować duże pizze; 6 - jeśli tak jak ja, chcecie podać mini pizze). Formujemy kule, przykrywamy ściereczką i znowu pozostawiamy do wyrośnięcia na około 30 minut, w ciepłe miejsce. 

4. Po tym czasie ciasto rozwałkowujemy lub rozciągamy dłońmi.


Sos pomidorowy i pieczenie pizzy.

1. Ja sos przygotowuję na bazie koncentratu pomidorowego. Wiem, wiem, Włosi robią go z pomidorów w puszce długo smażonych, aż odparują, ale ja nigdy nie mam na to czasu. Słoiczek koncentratu mieszam z ząbkiem czosnku, przeciśniętym przez praskę, solą, pieprzem, odrobiną suszonej bazylii i łyżeczką oliwy.

2. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 250 st. C bez termoobiegu z grzaniem od góry i dołu.

3. Pizzę smarujemy sosem, układamy na niej ulubione składniki i pieczemy około 15 minut. Długość pieczenia zależy przede wszystkim od grubości ciasta, dlatego powinniśmy kontrolować pizzę podczas pieczenia. Gotowa ma być rumiana i delikatnie przypieczona od spodu.

Buon apetitto!


Moje propozycje na składniki:



mozzarella + suszone oregano



 mozzarella + świeży czosnek w plastrach + suszone oregano


mozzarella  + cebula  + pomidory + suszone oregano


mozzarella + salami (dobrej jakości ) + suszone oregano

czwartek, 23 listopada 2017

makaron z pomidorami, ricottą i boczkiem



Są takie produkty, które zazwyczaj staram się mieć w lodówce i w spiżarni. W lodówce - jajka, parmezan, trochę wędzonego boczku (zapakowanego próżniowo) i nutellę (ale to nie na temat :)). W spiżarni mam zawsze kilka rodzajów makaronu, pomidory w puszce i najlepszą oliwę z oliwek. To podstawa dla wielu dań z makaronów, szczególnie mi bliskich, gdy potrzebuję przygotować ekspresowy obiad, max w 20 minut. Taki jest dzisiejszy przepis. Ricottę kupiłam niedawno i tak czekała w lodówce na swój czas. Wreszcie nadszedł...


Składniki (dla 4 osób):
  • ulubiony makaron (po około 70 g suchego makaronu na osobę)
  • 1 puszka pomidorów
  • 400 ml passaty pomidorowej
  • około 200 g wędzonego boczku, pokrojonego w drobną kostkę
  • 150 g ricotty
  • garść świeżo startego parmezanu
  • 1 mała cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku czosnku, drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • listki świeżej bazylii
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Na łyżce rozgrzanej oliwy podsmażamy boczek. Smażymy do czasu, aż będzie chrupiący i dodajemy cebulę razem z czosnkiem. Smażymy wszystko przez kilka minut (cebula ma się tylko zeszklić), często mieszając. Dodajemy pomidory i passatę i dusimy na wolnym ogniu, aż sos zmniejszy swoją objętość i zgęstnieje.

2. W międzyczasie gotujemy makaron al dente w dużej ilości osolonej wody.

3. Do sosu pomidorowego, gdy już zgęstnieje, dodajemy ricottę, mieszamy i wszystko doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 

Uwaga! Pamiętajcie, że ricotta ma raczej mdły smak, więc próbujcie sosu i znajdźcie odpowiednie proporcje soli i pieprzu!

4. Ugotowany makaron odcedzamy i bardzo gorący wrzucamy do sosu. Dodajemy starty parmezan, szybko mieszamy i podajemy z listkami świeżej bazylii.

Jak każdy makaron, tak i ten podajemy od razu po przygotowaniu. Odgrzewany jest po prostu niesmaczny!

Buon appetito!
[Smacznego!]

wtorek, 21 listopada 2017

zapiekane gnocchi z sosem pomidorowym




Gnocchi (czytamy niokki, nie gnoczi :)) to jedno z moich ulubionych włoskich dań. Świetne w towarzystwie masła, parmezanu i grubo mielonego pieprzu, pasty truflowej albo sosu pomidorowego. To ostatnie danie uwielbiają także dzieci, co mam sprawdzone. 

Dlatego dziś ten post i ten przepis. Banalnie prosty, szybki. Idealny na obiad w środku tygodnia. Mięciutkie ziemniaczane kluseczki w towarzystwie pomidorów podałam zapieczone z serem i jedli wszyscy z ogromnym smakiem.

Uwaga! Ja wykorzystałam gotowe gnocchi. Jestem zbyt leniwa, by robić je samodzielnie, szczególnie, że można kupić naprawdę dobrej jakości. Jak macie ochotę lepić je sami,bardzo proszę! :)

PS. Wszystkie mamy, zatroskane obecnością białego wina w składzie sosu, uspokajam. Podczas obróbki cieplnej alkohol z wina wyparowuje w 100 % i taki sos spokojnie możemy podawać dzieciom. Jeśli mimo wszystko macie opory, pomińcie ten składnik, choć smak będzie uboższy.


Składniki:
  • opakowanie gotowych, włoskich gnocchi 
  • 2 kule białej mozzarelli
  • 8 dużych dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę (o tej porze roku możecie użyć pomidorów w puszce - potrzebujemy 2)
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 50 ml białego wytrawnego wina
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz i ewentualnie szczypta cukru
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od sosu. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 - 3 łyżki). Podsmażamy posiekaną cebulę i czosnek, na niewielkim ogniu, na złoty kolor. Uwaga, by nie przypalić! Po chwili wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje.

2. Teraz wrzucamy na patelnię posiekane pomidory, przykrywamy i dusimy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje, a pomidory się rozpadną. Może to potrwać około 10 - 15 minut. Co jakiś czas mieszamy, a jeśli zacznie przywierać dodajemy łyżkę wody, nie więcej.

3. W międzyczasie możemy zacząć gotować gnocchi. Pamiętajcie, że gotują się jakieś 3 minuty max, więc dobrze zaplanujcie czas :) Teraz także możemy nastawić piekarnik na 200 st. C bez termoobiegu.

4. Gdy sos jest już odpowiednio gęsty, doprawiamy do solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. Wyłączamy ogień i wrzucamy do niego gnocchi. Mieszamy delikatnie i przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu układamy plastry mozzarelli.

5. Naczynie wstawiamy bez przykrycia do piekarnika. Pieczemy około 15 minut, aż ser ładnie się zarumieni.

Podajemy na gorąco!

Smacznego :)


wtorek, 10 października 2017

makaron ze świeżymi prawdziwkami i pesto truflowym



Trufle to najdroższe grzyby świata i prawdziwy rarytas. Są jednym z najdroższych produktów spożywczych świata, a cena kilograma białej trufli może dochodzić do 4 000 Euro. Czarna trufla jest tańsza mniej więcej o połowę, ale i tak jej cena przyprawia o zawrót głowy. Ja świeżą truflę jadłam raz w życiu, kilka lat temu w Rzymie, w towarzystwie makaronu i innych leśnych grzybów i było to niezapomniane doznanie kulinarne. 


Czy żeby zjeść truflę trzeba kupić sobie wyszkoloną świnię i wyjechać gdzieś do Włoch czy Francji? Niekoniecznie, chociaż pewnie byłaby to wspaniała i niezapomniana przygoda. Można także przygotować danie z truflami, w postaci pesto. Ja niewielki słoiczek otrzymałam w prezencie, przywiezionym z Włoch, ale wiem, że można je kupić także w Polsce, w dobrych delikatesach. I chociaż to nie jest produkt tani, to na pewno duuuużo tańczy niż świeże trufle. Słoiczek truflowego pesto kosztuje około 60 zł, przyznaję, że to produkt luksusowy, ale do przygotowania jednego obiadu dla dwóch osób wystarczą dwie łyżeczki. 

Jak wykorzystywać pesto z trufli? Świetnie łączy się z innymi grzybami, ale należy pamiętać, że jego zbyt duża ilość "zabije" smak pozostałych składników. Dosłownie odrobina podbija jednak smak i sprawia, że danie staje się luksusowe i naprawdę pyszne.


Czego potrzebujemy (dla dwóch osób):

  • ulubiony makaron 
  • 5 - 6 dużych prawdziwków, oczyszczonych z piasku i osuszonych
  • 2 łyżeczki pesto truflowego
  • 2 - 3 ząbki czosnku (w całości)
  • garść posiekanej natki pietruszki
  • starty parmezan
  • oliwa z oliwek
  • łyżka masła
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz


Przygotowanie:

Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody.

W międzyczasie na dużą patelnię wlewamy oliwę (2 -3 łyżki). Od razu, do zimnej oliwy wrzucamy czosnek, który odda swój aromat i nie przypali się od razu.

Osuszone prawdziwki kroimy na mniejsze kawałki (nie za małe, powinny być widoczne i wyczuwalne) i wrzucamy do oliwy. Smażymy na dość dużym ogniu, żeby nie puściły zbyt wiele wody. 

Doprawiamy solą i obficie pieprzem dopiero na koniec, gdy grzyby są już podsmażone. Solenie surowych grzybów powoduje, że grzyby puszczają wodę i "oddają" smak. Na koniec także dodajemy do grzybów łyżkę masła.

Ugotowany makaron odcedzamy i dodajemy do grzybów z masłem. Szybko mieszamy, dodajemy dwie łyżeczki pesto truflowego i garść natki pietruszki.

Podajemy z odrobiną świeżego parmezanu, od razu po przygotowaniu.

Buon apettito!


środa, 13 września 2017

makaron z tuńczykiem i pomidorami



Wiele razy już tu pewnie czytaliście, że jestem wielką miłośniczką wszystkiego, co związane z Italią. Uwielbiam włoskie miasta i miasteczka, włoską architekturę i sztukę, uwielbiam włoskie filmy i muzykę, a nawet włoskie buty. Jednak przede wszystkich kocham nad życie włoską kuchnię, zarówno tę z północy, jak i z południa. Nie wyobrażam sobie życia bez świetnej pizzy włoskiej (zaznaczam włoskiej, bo tej w stylu amerykańskim nie lubię), bez pysznej mozzarelli z cierpką oliwą, bez dobrego tiramisu z amaretto, a przede wszystkim bez świeżego makaronu al dente! Aaaa, zapomniałam o winie, kocham włoskie wino! No dobra, jeszcze delikatne limoncello!


Kiedy już tak wymieniam wam moje włoskie miłości, muszę się przyznać do pewnego zaniedbania. Blog istnieje ponad trzy lata, a do tej pory nie pojawił się na nim przepis na makaron z tuńczykiem i pomidorami - jeden z najbardziej klasycznych włoskich przepisów! Totalna wpadka, którą tym postem staram się szybko naprawić!

Ten przepis jest wyjątkowo klasyczny, jeśli chcecie zaszaleć dodajcie do sosu trochę kaparów, czarnych oliwek albo nawet kilka filecików anchois. Uważajcie jednak przy gotowaniu na sól, bo te składniki nadają dodatkowego słonego smaku.


Składniki (na około 4 porcje):
  • puszka tuńczyka w sosie własnym, w kawałkach (kupcie tuńczyka dobrej jakości, naprawdę warto!)
  • około kilograma pomidorów lima, obranych ze skórki (jeśli chcecie wydłubcie także pestki-mi one zupełnie nie przeszkadzają) -> w okresie zimowym wykorzystajcie 2 puszki pomidorów
  • 1 cebula posiekana w bardzo drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • około 100 ml białego wytrawnego wina
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • oliwa z oliwek (do smażenia nie używam extra vergine)
  • garść listków świeżej bazylii
  • ulubiony makaron


Przygotowanie:

1. Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonego wrzątku. 

Włosi mówią, że woda na makaron powinna być tak słona, jak Morze Śródziemne :)

2. W międzyczasie cebulę z czosnkiem podsmażamy na oliwie w głębokiej patelni albo garnku o szerokiej średnicy dna (chodzi o to, by garnek czy patelnia posiadały dużą powierzchnię parowania, a sos szybko gęstniał). 

3. Gdy cebula się zeszkli wlewamy na patelnię wino, zwiększamy ogień i czekamy aż alkohol wyparuje. Teraz możemy dodać pomidory i dusimy na dużym ogniu, co jakiś czas mieszając. Sos będzie gotowy, gdy pomidory się lekko rozpadną, a sos zgęstnieje. Na koniec dodajemy do pomidorów odsączonego tuńczyka i dopiero teraz doprawiamy solą i obficie pieprzem. 

4. Świeżo ugotowany i odcedzony makaron (nie przelewamy do wodą! nigdy! jeśli gotujecie makaron w naprawdę dużej ilości wody, nie będzie się kleił) przekładamy do sosu, szybko mieszamy, posypujemy porwaną bazylią i podajemy. Natychmiast!

Buon appetito!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...