Pokazywanie postów oznaczonych etykietą botwinka / buraki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą botwinka / buraki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2018

botwinka z mlekiem kokosowym



Dziś dwie kwestie. Po pierwsze, gdy powiedziałam koleżance, że robię botwinkę, zapytała, gdzie do diabła kupiłam ją we wrześniu. Nie miałam z tym żadnego problemu, ale postanowiłam przygotować mały research w osiedlowych sklepach, a jest ich trzy na krzyż. Otóż w obu osiedlowych warzywniakach świeża botwinka była dostępna. 

Po drugie. Skąd się wziął sam pomysł na zupę. Miałam ochotę na coś innego, na coś "orientalnego". Jadłam kiedyś krem z buraka z mlekiem kokosowym, więc postanowiłam poeksperymentować. Takie składniki jak mleko kokosowe, chilli i mielony kumin mam zawsze w spiżarni, więc od razu zabrałam się do gotowania.

PS. Już od dawna żaden przepis nie wzbudził tylu emocji. Dostałam kilkanaście wiadomości zarówno na Facebooku, jak i na Instagramie, z pytaniami, kiedy przepis będzie dostępny na blogu. Jednocześnie w ankiecie przeprowadzonej na IG, na pytanie, czy spróbowalibyście takiej zupy, aż 33 % odpowiedzi było negatywnych.

Ja sama podchodziłam do tej zupy sceptycznie. Efekty przebiły moje oczekiwania. Zupa jest słodka, kwaśna i pikantna. Wyraźnie czuć charakterystyczny smak botwinki i delikatne mleko kokosowe. Rzadko używam tego określenia, ale to naprawdę PETARDA!


Składniki:
  • 2 pęczki botwinki 
  • około 1,5 litra bulionu warzywnego (przepis na bulion poniżej)
  • puszka mleka kokosowego
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • około 1,5 - centymetrowy kawałek świeżego imbiru (obrany i starty na tarce)
  • 1/2 ostrej papryczki (lub więcej, jeśli wolicie ostrzejsze smaki. Pamiętajcie jednak, że papryczki mają różne stopnie ostrości)
  • szczypta mielonego kminu rzymskiego
  • sok z około 1/2 limonki lub cytryny
  • łyżka oleju rzepakowego
  • sól

Przygotowanie:

1. W ganku rozgrzewamy olej. Wrzucamy kmin i prażymy go kilkadziesiąt sekund, po czym dodajemy cebulę i podsmażamy wszystko na minimalnym ogniu przez kilka minut do czasu, aż cebula zeszkli się i zmięknie. 

2. Do cebuli dodajemy czosnek, imbir i ostrą papryczkę i podsmażamy jeszcze chwilę. Dolewamy bulion i doprowadzamy do wrzenia.

3. W międzyczasie botwinkę dokładnie myjemy, łodygi kroimy, a buraczki obieramy i także kroimy na mniejsze kawałki. Ja usuwam na początku także liście, które pokrojone dodaję do zupy później. Dzięki temu nie rozgotowują się zupełnie.

4. Do gotującego się bulionu wrzucamy pokrojone buraczki i łodygi botwinki. Gotujemy na niewielkim ogniu przez około 15 minut. Po tym czasie dodajemy liście i gotujemy jeszcze kolejne 10. Gdy wszystko będzie już miękkie, wlewamy do zupy kilka kropel soku z limonki lub cytryny. To sprawi, że zupa będzie miała piękny różowy kolor.

5. Do zupy dodajemy mleko kokosowe i podgrzewamy.

6. Na koniec doprawiamy zupę już według własnego smaku solą i - jeśli jest taka potrzeba - sokiem z cytryny i jeszcze odrobiną ostrej papryczki, a nawet szczyptą cukru.

Zupę podajemy na gorąco posypaną natką pietruszki!

Smacznego!


Bulion warzywny:
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 bulwy selera lub kilka gałązek selera naciowego
  • 1 por
  • 1 cebula (opalona nad gazem lub upieczona w piekarniku aż będzie prawie czarna)
  • 1 - 2 gałązki lubczyku
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 1/2 łyżeczki pieprzu w ziarnach
  • sól do smaku

Wszystkie warzywa obieramy, myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. Dodajemy liść laurowy, dwa ziarenka ziela angielskiego, 1/2 łyżeczki pieprzu w ziarnach i gałązki lubczyku (jeśli nie uda wam się kupić świeżego, można użyć 1/2 łyżeczki lubczyku suszonego). Wszystko zalewamy około 1,5 l zimnej wody, wstawiamy na gaz i gotujemy pod przykryciem, na małym ogniu przez około godzinę, półtorej. Na koniec wszystko doprawiamy solą.

wtorek, 29 maja 2018

chłodnik z botwinki

 


Uff jak gorąco. Przed chwilą termometr za moim oknem pokazał 28 st. C, choć usytuowany jest w cieniu (!). A to dopiero końcówka maja! Jak tak dalej pójdzie, to co będzie w lipcu?! Dobra, nie będę narzekać. Jestem zwierzęciem ciepłolubnym i nieodpornym na deszcz i szarugę. Do upału po prostu trzeba się przyzwyczaić. Klimatyzatory domowe nie są już takie drogie, chociaż mam to szczęście, że mieszkam w starym budynku, gdzie ściany zewnętrzne mają po 50 cm i wyjątkowo dobrze utrzymują przyjemny chłód. Do tego odpowiednie zasuwanie rolet zewnętrznych i zamykanie/otwieranie okien w odpowiednich porach dnia. Ubieram należy się lekko, w ciuchy z materiałów naturalnych i piję bardzo dużo wody. A na koniec - często robię chłodniki! 

Na blogu znajdziecie już kilka przepisów na "chłodne" zupy (mi.in. świetny chłodnik z melona; przepis tutaj). Dzisiaj przyszła pora na chłodnik z botwinki. 

Ten chłodnik jest taki, jaki robiła moja babcia. Zawsze ścierała jajko bezpośrednio do garnka. Jeśli jednak macie ochotę zrobić inaczej, połówki jajek dodajcie tuż przed podaniem :)


Składniki:
  • pęczek botwinki
  • około 1,5 litra kefiru
  • 4 duże jajka z wolnego chowu
  • pęczek rzodkiewki
  • 4 - 5 ogórków gruntowych
  • koperek + szczypiorek (według upodobań)
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • szczypta cukru
  • łyżka octu winnego

Przygotowanie:  

1. Zaczynamy od ugotowania botwinki. Buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Łodygi i liście kroimy drobno. Do garnka wlewamy około pół litra wody i wrzucamy buraczki (łodygi i liście dodamy później, żeby się nie rozgotowały). Gotujemy do miękkości. Następnie dodajemy łodygi i liście, dolewamy jeszcze trochę wody (nie za dużo, tylko tyle, by przykryć botwinkę) i gotujemy jeszcze kilka minut. Gdy wszystko będzie miękkie dodajemy do botwinki ocet, dzięki czemu będzie miała piękny różowy kolor. Pozostawiamy do ostygnięcia.

2.  W międzyczasie gotujemy jajka na twardo i pozostawiamy do ostygnięcia.

3. Do dużego garnka wlewamy kefir i botwinkę. Rzodkiewki, obrane ogórki i jajka ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do botwinki.

4. Koperek siekamy drobno i dodajemy do naszego chłodnika. 

Uwaga! Szczypiorek dodajemy bezpośrednio do talerza, tuż przed podaniem. Dzięki temu, chłodnik dłużej zachowa świeżość (dodatek szczypioru czy cebuli do chłodnika powoduje, że szybciej się psuje).

5. Na koniec doprawiamy wszystko solą, pieprzem i ewentualnie odrobiną cukru.

Przed podaniem porządnie schładzamy!

Smacznego!

czwartek, 17 maja 2018

zupa botwinkowa (botwinka)



W swojej kuchni staram się jak najczęściej korzystać z produktów sezonowych. Zimą, kiedy trudno o jakiekolwiek polskie, zdrowe warzywa i jesteśmy zmuszeni korzystać z tych importowanych, często bez smaku, kiedy pomidory i ogórki nie mają smaku, tęsknię za wiosną. Kocham wiosnę.
Teraz, kiedy nastała, na bazarach i targowiskach aż roi się od nowalijek! Powinniśmy się nimi cieszyć jak najczęściej i wykorzystywać na miliony sposobów.

Młode, delikatne liście buraków nie mają sobie równych. Mają wiele zastosowań, chociaż w Polsce najczęściej podaje się je w postaci pysznej delikatnej zupy. Botwinka to jedna z tych zup, na które czekam cały rok.

Jak każdą zupę, botwinkę najlepiej przygotowywać na delikatnym wywarze lub bulionie domowej roboty. Jeśli jednak bardzo się spieszycie inie macie czasu, by go przygotować, użyjcie wywaru lub bulionu z kostki lub koncentratu. Pamiętajcie jednak, by były to te najlepszej jakości, ekologiczne i bez glutaminianu sodu. To podstawa.


Składniki (na garnek zupy):
  • 2 - 3 pęczki młodej botwinki 
  • 1,5 - 2 litry wywaru warzywnego lub bulionu drobiowego  
  • mały pęczek świeżego koperku 
  • 3 - 4 łyżki kwaśnej gęstej śmietany 
  • sok z cytryny 
  • sól i świeżo mielony pieprz  
  • szczypta cukru 
 
+ do podania jaja na twardo i posiekany koperek


Przygotowanie:

1. Wywar lub bulion doprowadzamy do wrzenia. Botwinkę siekamy. Do garnka wrzucamy najpierw posiekane buraczki i gotujemy chwilę do miękkości. Następnie wrzucamy posiekane łodyżki, a po kilku minutach liście.

Dzięki stopniowemu wrzucaniu "elementów" botwinki mamy pewność, że mini buraczki będą miękkie, a liście nierozgotowane.

2. Gdy buraczki zmiękną, wszystko doprawiamy solą, pieprzem i szczyptą cukru i zakwaszamy sokiem z cytryny (do smaku).

3. Na koniec dodajemy do zupy śmietanę (zahartowaną odrobiną gorącej zupy) i porządną ilość posiekanego koperku. 
 
Uwaga! Pamiętajcie, by po dodaniu śmietany, nie zagotowywać już zupy!

Na talerzach układamy po połowie jajka, zalewamy gorącą zupą, doprawiamy odrobiną posiekanego koperku i od razu podajemy.

Smacznego!

piątek, 5 stycznia 2018

barszcz zabielany z ziemniaczanym puree



Jakiś czas temu White Plate na swoim fanpejdżu opublikowała zdjęcie barszczu zabielanego podanego z ziemniaczanym puree. Cofnęła mnie tym do dzieciństwa i wzbudziła miłe wspomnienia. Postanowiłam przypomnieć sobie barszcz, który z wielkim smakiem jadłam jako dziecko.

Postanowiłam przygotować zupę w wersji wegetariańskiej, bo na taki akurat miałam ochotę, ale jeśli chcecie, zamiast wywaru warzywnego ugotujcie bulion na wędzonym żeberku.


Składniki:
  • 3 duże buraki
  • 1 duża lub 2 mniejsze marchewki 
  • 1 pietruszka 
  • 1 seler 
  • 1/2 pora 
  • kawałek włoskiej kapusty (dosłownie 2 - 3 liście)
  • 2 listki laurowe 
  • 3 - 4 ziarenka ziela angielskiego 
  • 3 duże ząbki czosnku
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego 
  • 1/2 małej butelki (380 ml) koncentratu barszczu dobrej jakości lub domowego zakwasu na barszcz
  • 150 ml śmietanki kremówki lub w wersji bardziej dietetycznej - jogurtu naturalnego
  • sól i czarny pieprz do smaku

puree ziemniaczane:
  • około kilograma mączystych ziemniaków o odmianie najlepszej do puree np. Bryza, Gala lub Irga 
  • 2 duże cebule, posiekane w drobną kostkę
  • 2 łyżki masła klarowanego lub oleju rzepakowego
  • sól
Przygotowanie:
 
1. Zaczynamy od wstawienia wywaru z warzyw. Marchewki, pietruszkę, seler, pora i kapustę kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do garnka. Zalewamy około litrem zimnej wody i dodajemy czosnek, ziele angielskie i liście laurowe. Gotujemy pod przykryciem, na niewielkim ogniu przez około 45 minut do godziny.

2. W tym czasie przygotowujemy buraki. Obieramy je i kroimy w dość małą kostkę. Zalewamy zimną wodą, niewielką ilością, tak jak warzywa do bulionu i gotujemy do miękkości pod przykryciem, na małym ogniu.

3. Do miękkich buraków wlewamy przez sitko wywar z warzyw. Dodajemy koncentrat pomidorowy, doprawiamy do smaku koncentratem barszczu, solą i pieprzem  i gotujemy wszystko razem jeszcze kilka minut. 

4. Gorącą zupę dolewamy powoli (po łyżce) do śmietany lub jogurtu, cały czas mieszając, by się nie zważyła. Chodzi o tak zwane hartowanie śmietany. Gdy już jest ciepła, mieszając wlewamy ją do zupy. Od tego czasu nie możemy barszczu zagotować!!! Także przy odgrzewaniu. Zagotowany barszcz traci swój piękny kolor.
Puree:

Cebulę podsmażamy na złoty kolor na maśle i dodajemy do ugotowanych na miękko i ugniecionych ziemniaków. Doprawiamy solą.

Gorący barszcz podajemy z górą ciepłego puree i jemy od razu.

Smacznego!

czwartek, 21 grudnia 2017

barszcz wigilijny na zakwasie

 


Kiedyś babcia Uta opowiedziała mi historię, kiedy jako młoda mężatka przyjmowała na obiedzie swoich rodziców, a moich pradziadków. Kiedy podała jako zupę barszcz, pradziadek Tomasz zapytał, czy u niej jest aż tak biednie, że musi jeść buraki. Podobno przed wojną buraki były jednym z najtańszych produktów i dla przedwojennego dyrektora szkoły szokujące było to, że jego ukochana córeczka musi jeść buraki. Od tamtej pory babcia Uta w każde święta gardziła barszczem i zawsze dla niej gotowa była zupa grzybowa na prawdziwkach.


Ja jednak należę do tradycjonalistów i w Wigilię jem barszcz, a że zdarza się to tylko raz w roku zależy mi na tym, by był to barszcz jak najlepszy, jak najbardziej naturalny. Dlatego około 10 dni wcześniej przygotowuję zakwas, by na pewno był gotowy na święta.

Jaki powinien być barszcz idealny? Intensywny w smaku, słodko - kwaśny z wyraźnym aromatem suszonych grzybów i czosnku. Pikantny i "majerankowy" o pięknym ciemno - czerwonym kolorze.

Idealny barszcz wigilijny powinniśmy przygotować dzień przed Wigilią, by wszystkie smaki miały szansę się przegryźć. To bardzo ważne! Jest jeszcze jedna rzecz, która przy przygotowaniu barszczu jest bardzo istotna. Barszczu nie wolno zagotować! Powinien być bardzo gorący, ale nie może wrzeć. Jeśli się zagotuje straci swój piękny kolor!

Potrzebujemy (na około 2 litry barszczu):
  • zakwas  z buraków, na który przepis znajdziecie tutaj
  • suszony majeranek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • miód
bulion warzywny:
  • 2 marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1 bulwa selera
  • 1 por
  • 1 cebula, opalona na gazie lub podpieczone w piekarniku
  • 3 - 4 ząbki czosnku
  • liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • około 1,5 litra zimnej wody
wywar grzybowy:
  • garść suszonych prawdziwków lub podgrzybków (około 50 - 60 gramów)
  • około 0,75 litra zimnej wody

Przygotowanie:

1. Wywar grzybowy. Zaczynamy od namoczenia suszonych grzybów zimną wodą. Powinny moczyć się kilka godzin, a najlepiej całą noc. Namoczone razem z wodą doprowadzamy do wrzenia i wyłączamy.

2. Bulion warzywny. Wszystkie warzywa (oprócz cebuli) kroimy na mniejsze kawałki i razem z zielem angielskim i laurem przekładamy do garnka. Zalewamy zimną wodą. Gotujemy pod przykryciem, na jak najmniejszym ogniu, przez około godzinę lub półtorej. Odcedzamy.

3. Barszcz. Wywar grzybowy (razem z grzybami) oraz bulion warzywny wlewamy do dużego garnka. Podgrzewamy. Dolewamy stopniowo zakwas do czasu, aż uzyskamy smak idealny. Dla każdego ten smak jest inny, dlatego nie podaję proporcji. Na koniec możemy dodać odrobinę słodyczy łyżeczką miodu. Do barszczu wsypujemy około łyżeczkę majeranku, może trochę więcej i podgrzewamy. Nie wolno barszczu gotować! Straci swój piękny kolor! Ma się tylko porządnie zagrzać. Taki barszcz doprawiamy do smaku solą i pieprzem, przykrywamy i odstawiamy na noc w chłodne miejsce. Dzięki temu wszystkie składniki się przegryzą.

Podgrzewamy tuż przed kolacją wigilijną.

Smacznego!

wtorek, 12 grudnia 2017

zakwas na barszcz wigilijny



Barszcz wigilijny. Dla mnie bezsprzeczny król świątecznego stołu. Jedyny w swoim rodzaju. Bardzo mocny, słodko - kwaśny, z dużą ilością czosnku i pieprzu. Czy podawany z grzybowymi uszkami, czy w filiżance do picia, powinien smakować świetnie. Ja przygotowuję go tylko raz w roku, dlatego powinien być idealny. 

Żeby zrobić perfekcyjny barszcz wigilijny, musimy zrobić idealny zakwas na barszcz. Bez tego nie ma szans i nikt mnie nie przekona, że kupne koncentraty barszczu go zastąpią. Nie mówię tu, że one są złe i nie warto ich wykorzystywać, bo często to robię przygotowując barszcz ukraiński, ale... Barszcz wigilijny jemy raz w roku (przynajmniej ja) i dlatego staram się przygotować go jak najlepiej potrafię!


Potrzebujemy:
  • 1,5 kg buraków dobrej jakości
  • 1,5 litra przegotowanej wody, ostudzonej
  • 1,5 łyżki soli
  • 3 liście laurowe
  • 4 - 5 ziarenek ziela angielskiego
  • pół łyżeczki pieprzu w ziarnach
  • główka czosnku

Przygotowanie:

Buraki kroimy w cienkie plasterki i układamy warstwami w słoiku lub glinianym naczyniu, przekładając liśćmi laurowymi, ząbkami czosnku (nie trzeba ich obierać), zielem angielskim i pieprzem.

Wszystko zalewamy przestudzoną wodą, wymieszaną z solą.

Słoik przykrywamy gazą i odstawiamy na około 7 dni w miejsce o temperaturze pokojowej. U mnie stoi na blacie kuchennym.

Gotowy zakwas będzie miał smak podobny do soku z kiszonych ogórków. Nie może pojawić się na nim pleśń. Jeśli tak się stanie, zakwas należy wyrzucić! Gotowy zakwas zamykamy i odstawiamy do lodówki. Tam może czekać na święta :)


poniedziałek, 23 maja 2016

tarta z botwinką i owczą fetą



Z czym kojarzy wam się świeża i młoda botwinka? Zapewne odpowiecie, że z pyszną zupą botwinkową albo z chłodnikiem. Ale czy próbowaliście kiedyś upiec tartę botwinkową? Nie? Ja też. Do dzisiaj. Kupiłam wczoraj piękną, młodą botwinę i wcale nie miałam ochoty na zupę. Chciałam zaszaleć! I udało się, zaimprowizowałam i wyszło rewelacyjnie. Jeśli umówiliście się z przyjaciółmi i chcecie ich zaskoczyć, przygotujcie tartę botwinkową. Dlaczego? Bo zaskakuje i będziecie mogli zabłysnąć przed znajomymi. Tarta botwinkowa robi wrażenie!


Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 2 pęczki botwinki, posiekanej (odetnijcie młode buraczki, wykorzystajcie je do zupy)
  • 200 g fety owczej, pokrojonej w kostkę
  • 2 jajka
  • około 300 ml śmietanki kremówki
  • około 3 łyżek świeżo startego parmezanu
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy z oliwek

Przygotowanie:  

1. Ciasto francuskie wałkujemy i wykładamy do formy do pieczenia o średnicy 28 cm. Formę z ciastem schładzamy w lodówce przez około 20 - 30 minut. 
2. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 220 st. C.

3. Po wyjęciu z lodówki, przykrywamy ciasto folią aluminiową, a następnie obciążamy ziarnami fasoli. Ja używam do tego klasycznego "jasia". Fasoli musi być tyle, by całkowicie przykryć całe wnętrze formy.

4.  Pieczemy ciasto przez 10 minut.

5. Następnie wyciągamy z piekarnika, usuwamy fasolę i folię, zmniejszamy temperaturę do 190 st. C i pieczemy kolejne 5 - 7 minut na złoty kolor.
6. Temperaturę piekarnika zmniejszamy do 200 st. C.
7. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Wlewamy łyżkę oliwy i wrzucamy botwinkę. Smażymy, czasem mieszając przez 3 - 4 minuty. Odstawiamy do lekkiego przestygnięcia. 
8. Jajka mieszamy ze śmietanką i parmezanem. Doprawiamy solą i pieprzem.
9. Na podpieczony spód wykładamy kostki fety. 
10. Podsmażoną botwinkę mieszamy z masą jajeczno - śmietanową i wylewamy na spód. Botwinkę rozkładamy równomiernie.
11. Pieczemy około 30 minut, aż masa się zetnie, a ciasto zarumieni.

Tarta smakuje świetnie na gorąco, ale ja wolę jeść ją przestudzoną do temperatury pokojowej.

Smacznego!

czwartek, 16 lipca 2015

smoothie: surowy burak + borówki amerykańskie + szpinak



Od jakiegoś czasu chodził za mną burak [jak to brzmi :)] jako składnik RAW (surowego) smoothie. Lubię buraki, poza tym są diabelnie zdrowe, a o ich właściwościach można by pisać prace naukowe. Burakom zawdzięczamy lepszą odporność, dzięki nim wolniej się starzejemy. Surowe buraki potrafią zdziałać cuda: chronią przed katarem, uwalniają od zgagi czy obniżają ciśnienie krwi. A to tylko część wspaniałych właściwości buraków. 

Dzisiejsze smoothie przyrządziłam zgodnie z zaleceniami diety RAW. O co chodzi? Opiera się ona głównie na składnikach roślinnych, zawsze surowych. Przeciwników tej diety jest pewnie tak samo wielu, jak i zwolenników. Sama nie do końca wyobrażam sobie, by jeść tylko surowe produkty. Zero gotowania, pieczenia itd. Jednak takie coś jak RAW - smoothie przyjmuję z radością i akceptuję w pełni. W końcu poranny koktajl ma być totalną witaminową bombą, a nic nie ma tyle witamin co właśnie surowe owoce i warzywa, które pod wpływem obróbki cieplnej często wiele z nich tracą.

Dlatego, nie popadając w jakieś szaleństwo, nie zrezygnuję z ciepłych obiadów, ale na śniadanie, szczególnie w lecie, wypiję pożywne i cholernie zdrowe smoothie, zgodne właśnie z dietą RAW.


Składniki (na 2 szklanki):
  • około 150 g surowego buraka (to około 1/2 średniej wielkości buraka), obranego ze skóry
  • duża garść borówek amerykańskich
  • duża garść świeżego szpinaku
  • około 1 szklanki wody niegazowanej
+ opcjonalnie: kostki lodu


Przygotowanie:

Buraka kroimy w niewielką kostkę. Miksujemy na gładko z pozostałymi składnikami.

Pijemy na zdrowie!

Miłego dnia xoxo

czwartek, 27 listopada 2014

muffiny z burakami i czekoladą



Jakiś czas temu oglądałam jeden z odcinków programu Anny Olson, australijskiej mistrzyni wypieków, w którym przygotowywała muffiny z produktów pozornie do wypieków nie pasujących. Takich jak buraki. Potem długo za mną chodziły, chodziły, ale z całkowitą szczerością przyznaję, że nie chciało mi się specjalnie piec buraków, Wczoraj nadszedł ten moment. Przygotowywałam sałatę z kozim serem i burakami, a po upieczeniu kilka mi pozostało. Nie wypadało ich wyrzucić, więc odkurzyłam w odmętach mej pamięci przepis Anny Olson. nie dam sobie ręki uciąć, że ten poniżej jest idealnym jego odwzorowaniem, ale muffiny wyszły smaczne i nikt się nie zatruł :)

Uwaga! Buraki możecie przygotować na dwa sposoby - ugotować lub upiec w łupinach. Bezapelacyjnie wybieram tę drugą metodę. Buraki są wtedy słodsze i nie tracą swoich smaków. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C, umyte buraki w łupinach owijamy pojedynczo w folię aluminiową i pieczemy do miękkości przez około 1 - 1,5 godziny. Po upieczeniu pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia i dopiero wtedy obieramy. Banalnie proste, prawda?! PS. I nie trzeba myć garnka :)


Składniki:
  • 175 g mąki pełnoziarnistej
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 75 g gorzkiej czekolady jak najlepszej jakości o zawartości kakao minimum 70 %
  • 75 g masła
  • 175 g brązowego cukru
  • 2 duże jajka
  • 175 g upieczonych lub ugotowanych buraków, obranych ze skórki i startych na tarce o małych oczkach

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do temp. 180 st. C bez termoobiegu.
2. Wszystkie suche składniki (mąkę, kakao, proszek do pieczenia i cukier) mieszamy.
3. W niewielkim rondelku roztapiamy masło, a następnie dodajemy czekoladę. Ściągamy rondelek z ognia i mieszamy, aż czekolada całkiem się rozpuści.
4. Do suchych składników wlewamy masło z czekoladą. Mieszamy i powoli dodajemy jajka, uważając przy tym, by się nie ścięły. 
5. Na koniec dodajemy starte buraki i mieszamy. Uwaga, masa jest bardzo gęsta, ale tak ma być.
6. Masę przekładamy do formy na muffiny wyłożonej papilotkami i pieczemy przez około 25 minut.

Po upieczeniu odkładamy na kratkę do całkowitego wystygnięcia. Jeśli chcecie dekorować babeczki lukrem lub czekoladą, zanim to zrobicie, upewnijcie się, że są zupełnie przestudzone.

Gotowe, smacznego!

czwartek, 21 listopada 2013

sałata ze słodkimi pieczonymi burakami, mozzarellą i bazyliowym pesto



Buraki naprawdę dobrze komponują się z bazyliowym pesto. Ta sałata idealnie smakuje w lecie. Jest lekka i delikatna. Chrupiące liście sałaty, słodkie buraki, delikatna mozzarella i aromatyczne pesto. To jest to!

Uwaga! Do tej sałaty najlepiej upiec buraki, a nie gotować! Podczas pieczenia wydobywa się z nich więcej słodyczy i są naprawdę smaczniejsze!


Składniki:

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 220 st. C. Umyte buraki zawijamy w folię aluminiową (osobno) i wkładamy do piekarnika na około 30 minut. Po tym czasie sprawdzamy (np. nożem lub drewnianym patyczkiem), czy są już miękkie. Jeśli nie, pieczemy jeszcze chwilę aż zmiękną. Upieczone buraki zostawiamy do ostygnięcia, a następnie obieramy ze skórki.
2. Umyte liście sałaty układamy na dużym, niezbyt głębokim półmisku. Upieczone buraki kroimy na duże kawałki i rozrzucamy na sałacie.
3. Na burakach układamy porwaną mozzarellę. 
4. Wszystko skrapiamy dość obficie oliwą z oliwek oraz sokiem z cytryny lub octem winnym. Pamiętajcie, by tę ostatnią czynność wykonać tuż przed podaniem sałaty na stół. W przeciwnym razie liście brzydko "oklapną i zwiędną" i będą prezentować się niezbyt smakowicie.
5. Na koniec polewamy całą sałatę kleksami pesto i gotowe!

Smacznego!

wtorek, 5 listopada 2013

słodko - pikantny kurczak na chrupiących liściach sałaty



W tym przepisie najważniejsza jest marynata do kurczaka. Bez niej nie będzie on wyjątkowy. Będzie nudny i mdły. Minimum marynowania to 4 - 5 godzin, chociaż najlepiej zostawić go w lodówce na całą noc. Ja swojego kurczaka zamarynowałam wieczorem, a smażyłam dopiero po południu następnego dnia. Uwaga! Żeby jednak zostawić kurczaka na tak długo w marynacie, musicie mieć pewność, że jest on absolutnie świeży.

Potrzebujemy:
  • piersi z kurczaka (muszą być absolutnie świeże!), umyte i dokładnie osuszone 
  • 2 ugotowane buraki, ostudzone i pokrojone w cienkie paski 
  • mix liści ulubionych sałat (bardzo pasuje tu kilka liści gorzkiego raddichio lub fioletowej cykorii) 
  • sok z 1/2 cytryny 
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
marynata:
  • 4 - 5 łyżek melasy, syropu cukrowego, miodu lub nawet syropu klonowego 
  • 3 - 4 łyżki sosu sojowego 
  • 2 łyżki octu winnego 
  • 3 łyżki oleju rzepakowego 
  • 1 czubata łyżeczka suszonych płatków chilli lub chilli sproszkowanego 
  • duża szczypta pieprzu 

Przygotowanie:

1. Wszystkie składniki marynaty mieszamy w szerokiej misce. Umyte i osuszone piersi z kurczaka nacinamy delikatnie kilka razy nożem z każdej strony, dzięki czemu marynata lepiej się wchłonie, i wkładamy do marynaty, przykrywamy wszystko folią aluminiową i wstawiamy do lodówki na minimum 4 - 5 godzin, jednak najlepszy efekt uzyskamy, gdy pozostawimy mięso w marynacie na całą noc. Co jakiś czas przewracamy piersi na drugą stronę, by marynata "działała" równomiernie.
2. Patelnię (najlepiej grillową) rozgrzewamy i smażymy piersi z kurczaka po 3 - 4 minuty z każdej strony. Jeśli macie większe kawałki, dodajcie po minutę czy dwie na każdą stronę. Usmażonego kurczaka odkładamy na deskę, by odpoczął przez 3 - 4 minuty. Po tym czasie kroimy kurczaka na cienkie plastry.
3. Tuż przed podaniem układamy na talerzach liście sałaty oraz paski buraków. Skrapiamy wszystko sokiem z cytryny i sporym chlustem oliwy, a na środku układamy plastry kurczaka. Gotowe!

Smacznego!

niedziela, 27 października 2013

barszcz ukraiński



Ruskie pierogi zadziwiają Rosjan, ryby po grecku nie znają Grecy, śledź po japońsku zaskakuje Japończyków, a Bretończycy z niesmakiem patrzą na fasolkę po bretońsku. Polska kuchnia bogata jest w dania narodowe, których poszczególne narody na oczy nie widziały. Okazuje się, że do dań narodowych - tak odległych od dań znanych w poszczególnych krajach  - należy też nasza wersja barszczu ukraińskiego. Kiedy Ukraińcy zamawiają w Polsce ukraiński barszcz, to pierwszym uczuciem jest zdziwienie, a drugim - rozczarowanie. U nas to po prostu zupa, jedna z wielu, dla Ukraińców to narodowa duma. Danie tak popularne, jak u nas rosół.

Zdefiniowanie istoty ukraińskiego barszczu (tego z Ukrainy) nie jest łatwe, bo jak każde popularne domowe danie (jak na przykład nasz polski bigos), ma niezliczoną liczbę wersji. Oprócz wersji domowych, rodzinnych, istnieją także różnice regionalne, religijne (postne lub nie, a nawet koszerne). Na Ukrainie spotkamy nawet barszcz ze szpinakiem czy jako buraczana zupa rybna.
 
Także w Polsce istnieje tyle przepisów na barszcz ukraiński, ilu kucharzy (choć pewnie barszczu ukraińskiego z karpiem czy sandaczem będziemy musieli długo szukać). Niektórzy dodają kapustę, inni robią barszcz na rosole z kury. Mój barszcz jest na wędzonce, naprawdę chodzi w nim głównie o buraki. Buraki są jego istotą.


Składniki na duży gar zupy:
  • 200 g boczku surowego wędzonego (można użyć różnego rodzaju mięsa, byle by było wędzone, np. super będą wędzone żeberka) 
  • 1 duża lub 2 mniejsze marchewki 
  • 1 pietruszka 
  • 1 seler 
  • 1/2 pora 
  • 2 listki laurowe 
  • 3 - 4 ziarenka ziela angielskiego 
  • 3 duże buraki 
  • 3 - 4 średnie ziemniaki 
  • 1 puszka białej fasoli (można użyć fasoli surowej, trzeba ją tylko wcześniej namoczyć) 
  • 2 duże ząbki czosnku 
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego 
  • 1/2 małej butelki (380 ml) koncentratu barszczu dobrej jakości 
  • 200 ml kwaśnej gęstej śmietany 
  • sól i czarny pieprz do smaku

Przygotowanie:
1. Zaczynamy przygotowania od zrobienia wywaru z wędzonego mięsa. Boczek lub inne zalewamy zimną wodą (do około połowy wysokości garnka), dodajemy ziele angielskie i liście laurowe oraz drobno pokrojony czosnek i gotujemy około 15 minut od czasu zagotowania.
2. W tym czasie przygotowujemy warzywa. Buraki obieramy i kroimy w cienkie słupki. Ziemniaki - w dosyć grubą kostkę. Marchewki, pietruszkę i seler - podobnie jak buraki. Pora - w jak najcieńsze plasterki.
3. Po 15 minutach gotowania wywaru, dodajemy do niego buraki i gotujemy aż staną się prawie miękkie. Lekko doprawiamy solą (doprawimy porządnie pod koniec gotowania).
4. Do prawie miękkich buraków, dodajemy posiekaną włoszczyznę i ziemniaki. Gotujemy do czasu aż ziemniaki zmiękną.
5. Gdy ziemniaki są miękkie, dodajemy odsączoną fasolę (jeśli używamy tej świeżej, powinniśmy ją dodać wtedy, gdy wrzucamy do garnka buraki), przecier pomidorowy i gotujemy kilka minut.
6. Nadszedł czas na doprawianie zupy. Dolewamy koncentrat barszczu do smaku (zupa musi być delikatnie kwaskowata, jednocześnie słodka) i, jeśli zupa jest zbyt gęsta, dolewamy wody. Przyprawiamy solą i czarnym pieprzem do smaku i - ewentualnie - odrobiną cukru. Zagotowujemy.
7. Gorącą zupę dolewamy powoli (po łyżce) do śmietany, cały czas mieszając, by się nie zważyła. Chodzi o tak zwane hartowanie śmietany. Gdy już jest ciepła, mieszając wlewamy ją do zupy. Od tego czasu nie możemy barszczu zagotować!!! Także przy odgrzewaniu. Zagotowany barszcz traci swój piękny kolor.
8. Barszcz ukraiński jest najlepszy następnego dnia od ugotowania, kiedy wszystkie smaki się przegryzą.

Smacznego!

środa, 9 października 2013

krem z buraków z bazyliowym pesto



Mimo, że buraki kojarzone są ciągle z kuchnią tanią i ubogą i nie docenia się ich walorów smakowych tak, jak na to zasługują, UWIELBIAM JE. Świetnie smakują gotowane, pieczone. Ostatnio jadłam rewelacyjne danie: plastry buraków, przełożone jak włoskie caprese mozarellą, polane sosem pesto. Bazylia wspaniale uzupełniła smak buraków. Natchnęło mnie to do przygotowania zupy kremu z buraków z dodatkiem domowego pesto genovese (zamiast pinioli użyłam migdałów). Wyszło nieziemsko. Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 1 kg buraków 
  • 1,5 litra bulionu warzywnego
  • 1 duża cebula pokrojona w kostkę 
  • 2 ząbki czosnku 
  • 1 pomidor bez pestek i bez skórki 
  • 1 liść laurowy 
  • 2 ziarna ziela angielskiego 
  • 2 - 3 łyżki oliwy z oliwek 
  • sok z cytryny 
  • sól i świeżo mielony pieprz

dodatkowo

Przygotowanie:

1. Umyte buraki owijamy folią aluminiową i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C przez około godzinę aż zmiękną.
2. Upieczone buraki obieramy ze skórki i kroimy w kostkę.
3. Na rozgrzanej oliwie podsmażamy cebulę i czosnek. Dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, podsmażamy jeszcze chwilę i dodajemy buraki. Wszystko zalewamy bulionem, dodajemy pomidora, doprawiamy lekko solą i gotujemy pod przykryciem około 40 minut. 
4. Po tym czasie miksujemy wszystko za pomocą blendera na gładki krem. Jeśli zależy wam na zupełnie gładkiej konsystencji, możecie dodatkowo przetrzeć zupę przez sito.
5. Krem doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem według uznania. Jeśli uważacie, że zupa jest za gęsta dolejcie odrobinę bulionu lub wody, aż uzyskacie konsystencję idealną.
6. Zupę podajemy gorącą z łyżeczką bazyliowego pesto.

Smacznego!

czwartek, 26 września 2013

carpaccio z buraków ze szpinakiem i kozim serem



Burak - do niedawna niedoceniany - przeżywa obecnie renesans popularności. Prawdopodobnie za sprawą jego właściwości zdrowotnych. Buraki, oprócz witaminy C i B1, zawierają wiele makro- i mikroelementów (takich jak: wapń, magnez, potas, sód, rubid i cez), niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. 

Historia buraka sięga czasów starożytnych. Grecka bogini miłości - Afrodyta zawdzięczała im swą niesamowitą urodę. Już 2000 lat p.n.e. w Babilonie stosowano liście buraka w celach leczniczych. 
 
Carpaccio ze słodkich buraków ze świeżym szpinakiem i wyrazistym w smaku kozim serem to rewelacyjny pomysł na zdrową i smaczną przystawkę, lunch lub kolację.


Składniki:
  • 4 - 5 buraków ugotowanych i obranych ze skórki 
  • duża garść świeżych liści szpinaku 
  • 100 g koziego białego sera, pokruszonego na kawałki 
  • ocet balsamiczny 
  • oliwa z oliwek najlepszej jakości 
  • świeżo mielony czarny pieprz
 
Przygotowanie:

Ugotowane i obrane buraki kroimy w bardzo cienkie plastry jak na carpaccio i układamy na dużym talerzu. Na środku układamy umyty i osuszony szpinak. Wszystko posypujemy pokruszonym serem kozim, skrapiamy octem balsamicznym i oliwą z oliwek. Doprawiamy pieprzem i podajemy np. ze świeżą  chrupiącą bagietką. 

Uwaga! Jeśli chcecie, możecie przygotować to danie wcześniej, jednak wtedy, octem i oliwą skrapiamy w ostatniej chwili, tuż przed podaniem.
Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...