Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 listopada 2017

krewetki z patelni z czosnkiem i chilli



Dokładnie pamiętam ten moment, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam krewetkę na talerzu. Niewiele zabrakło bym zemdlała. Mnie - dziewczynce z małego miasteczka - wychowanej na schabowym i chlebie z cukrem, postawiono przed nosem talerz parujących robali. To był  początek lat 90 - tych, Hiszpania, a ja płakałam jak bóbr, że chcę frytek albo pizzy.

Minęło ponad 20 lat i wiele się zmieniło. Chleba z cukrem już bym chyba nie zjadła, za to za krewetkami przepadam. To obok ośmiornicy i muli moje ukochane owoce morza. Ośmiornica grillowana z odrobiną soku z cytryny, mule w białym winie i właśnie krewetki z patelni z czosnkiem i chilli to moje TOP 3, jeśli chodzi o dania przygotowywane z owoców morza. I może zgrzeszę, ale szczerze powiem, że z chęcią zamieniłabym schabowego właśnie na tę trójkę.


Jednak dziś o tych trzecich. Powiem wam, jakie krewetki kupuję. Tam, gdzie krewetki często występują, traktowane są jako proste pożywienie i są raczej tanie. Jednak im dalej od miejsca połowów, tym stają się bardziej wyrafinowanym składnikiem potraw. To proste, im dalej od miejsca połowu, tym krewetki są droższe. Kolejną podstawą wyznaczającą ich cenę, jest rozmiar krewetek. Rozmiar, a co za tym idzie cenę określa się liczbą krewetek mieszczących się w jednym funcie (ok. 450 g). Stąd też oznaczenia np. 16/21 czy 31/40 (minimalna i maksymalna ilość krewetek na funt). 

Jeśli macie okazję kupić krewetki świeże, to super. Pamiętajcie jednak o jednej podstawowej zasadzie. Świeże docierają do Polski zawsze w czwartki! Jeśli więc chcecie kupić krewetki w środę, dobrze się zastanówcie!

Musicie wiedzieć, że zależnie od gatunku surowe krewetki mogą być kremowe, żółte, niebieskie lub jasnobrązowe. Swój różowy kolor przybierają jednak wszystkie podczas obróbki w wysokiej temperaturze. Mrożone krewetki mogą być już obgotowane, jak i zupełnie surowe. Ja staram się kupować te drugie i zawsze w pancerzach. Oczywiście, im większe tym lepsze. 

Zawsze wychodzę z założenia, że wolę pewne droższe produkty jeść rzadziej, ale jak najlepszej jakości. Im lepsze krewetki kupicie,tym będą smaczniejsze i tym mocniej je pokochacie.

A teraz do rzeczy...


Czego potrzebujemy? Porcja dla 4 mniej głodnych lub 2 bardzo głodnych osób:

  • 1/2 kg dobrej jakości krewetek (jeśli kupujecie mrożone, rozmroźcie je wcześniej - koniecznie w lodówce, do której wkładamy je noc wcześniej. Pamiętajcie, by nie rozmrażać żadnych owoców morza, także ryb w cieple. To może zagrażać waszemu zdrowiu)
  • około 8 ząbków czosnku, posiekanych w drobne plasterki (dużo? uwierzcie mi, nie będziecie mocno zionąć ogniem)
  • 1 świeża papryczka chilli, posiekana drobno (jeśli nie lubicie dań pikantnych, usuńcie pestki - one są najostrzejsze; jeśli lubicie bardzo pikantne - dodajcie więcej)
  • 1/2 pęczka posiekanej natki pietruszki
  • około 5 - 6 łyżek oliwy z oliwek najlepszej jakości
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
+ do podania - świeża lub zgrillowana bagietka (kawałek bagietki zamoczonej w oliwie, w której smażone były krewetki to prawdziwa poezja!)



Jak je przygotowujemy?

Pamiętajcie, że krewetki przygotowujemy tuż przed podaniem. Odgrzewane już nie smakują!

1. Rozmrożone krewetki lekko osuszamy i skrapiamy kilkoma kroplami oliwy. Dodajemy połowę przygotowanego wcześniej czosnku i ostrej papryczki i mieszamy. Zostawiamy pod przykryciem, do zamarynowania na około 30 minut. Ja swoich krewetek nie obieram z pancerzy, tylko lekko nacinam i ładnie się marynują. Jak chcecie obrać, okej. Mnie odpowiada jedzenie krewetek rękoma i lekkie pobrudzenie się.

2. Po kilkudziesięciu minutach zabieramy się zasmażenie. Na patelnię wlewamy kilka łyżek oliwy. Ważne, by całkiem pokryła dno, może nawet być jej nieco więcej. Gdy będzie bardzo gorąca wrzucamy krewetki. Najlepiej smażyć w dwóch partiach, na dużym ogniu. Krewetki mają się smażyć, nie dusić! Po chwili dodajemy pozostały czosnek i papryczkę. Smażymy po około minutę z jednej strony (w sumie maks. 4 minuty!). Na koniec dodajemy natkę i doprawiamy wszystko solą i pieprzem.

Podajemy natychmiast! Ja zazwyczaj stawiam na środku stołu dużą patelnię z krewetkami, obok kawałki bagietki! Jedzenie ze wspólnej "miski" zbliża :)

Do tego dużo dobrej jakości schłodzonego lekko białego wina i jest idealnie! Cholera, chyba jestem głodna :)

Smacznego!

piątek, 20 grudnia 2013

udka gęsie marynowane w porto, czosnku i rozmarynie

 


O tym, że polska gęsina jest najlepsza na świecie oraz o tym, że Polacy ciągle jej nie doceniają pisałam ostatnio, kiedy przygotowywałam gęś klasycznie z jabłkami i majerankiem (na którą przepis znajdziecie tutaj: http://szyszkin-ciagle-pichci.blogspot.com/2013/12/ges-pieczona-z-jabkami-i-majerankiem.html). Dzisiaj przygotowałam gęsie udka marynowane w porto, czosnku i rozmarynie. Tak upieczona gęś jest równie pyszna i naprawdę warto jej spróbować.


Składniki:
  • 2 udka gęsie
  • świeży rozmaryn
  • 3 ząbki czosnku
  • 50 ml porto
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Rozmaryn bardzo drobno siekamy. Czosnek kroimy w cienkie plasterki. Wszystko przekładamy do miski, w której będziemy marynować gęsie udka. Dodajemy porto, dużą szczyptę świeżo mielonego pieprzu i odrobinę cukru. 
2. Udka porządnie myjemy i osuszamy. Skórę lekko nacinamy "w kartkę", ale tak, by nie ponacinać mięsa.
3. Powstałą marynatą porządnie nacieramy udka i pozostawiamy w lodówce na 4 godziny.
4. Następnie nacieramy udka solą i odstawiamy na jeszcze jedną godzinę (już nie w lodówce, chodzi o to, żeby mięso nabrało temperatury pokojowej przed włożeniem do piekarnika). 
5. Piekarnik rozgrzewamy do 170 st. C bez termoobiegu.
6. Pieczemy mięso ok. 1,50 godziny, podlewając od czasu do czasu sosem powstałym w trakcie pieczenia.

Gęsię udka podajemy klasycznie z pyzami drożdżowymi i np. duszoną w winie czerwoną kapustą lub np. ze słodkimi borówkami lub żurawiną.

Smacznego!

środa, 16 października 2013

spaghetti aglio olio e peperoncino



Kuchnia włoska charakteryzuje się tym, że większość dań nie zawiera więcej niż 4 - 5 głównych składników. Jednakże jakich składników! Zawsze najświeższych i najlepszej jakości! Gdy gotujemy z niewielu składników, warto zainwestować w te najlepsze! 

Spaghetti aglio olio e peperoncino to nic innego jak makaron z czosnkiem, oliwą i ostrą papryczką. Danie proste, szybkie i niesamowicie smaczne! Idealnie sprawdzi się jako kolacja z rodziną czy znajomymi lub jako szybki studencki lunch pomiędzy jednym a drugim egzaminem! Fajne w tym daniu jest to, że każdy indywidualnie może wybrać sobie jego ostrość. Nikt nikomu niczego nie narzuca. W moim przepisie czuć ostrość papryczki, ale nie pali. Jak ktoś lubi naprawdę na ostro, niech nie wyrzuca pestek z papryczki. Uwaga! Może poczuć prawdziwy ogień!

Pamiętajcie o jednym: to danie należy przygotować chwilę przed jedzeniem i podawać natychmiast! Odgrzewane jest po prostu niesmaczne!


Czego potrzebujemy?
  • około 60 g suchego makaronu spaghetti na osobę (makaronu dobrej jakości, koniecznie z mąki durum) 
  • 1 ostra papryczka bez pestek na osobę 
  • 2 - 3 ząbki czosnku na osobę 
  • duży chlust oliwy z oliwek najlepszej jakości 
  • parmezan
    + opcjonalnie: natka pietruszki

Przygotowanie:
1. Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonej wody.
2. Czosnek i papryczkę siekamy bardzo drobno.
3. W momencie wrzucania makaronu do wrzątku, zabieramy się za pozostałe składniki. Na głęboką patelnię wlewamy spory chlust oliwy z oliwek i na jeszcze zimną wrzucamy czosnek i papryczkę. Całość smażymy na niewielkim ogniu kilka minut (uwaga, by nie przypalić czosnku!).
4. Makaron odcedzamy i wrzucamy na patelnię z czosnkiem, oliwą i papryczką. Wszystko szybko mieszamy i od razu podajemy.
5. Posypujemy parmezanem i ewentualnie natką pietruszki i gotowe!

Buon appetito!
[Smacznego!]
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...