Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na kanapkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na kanapkę. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2018

pasta z bobu na kanapki




Sezon na bób w pełni. ostatnio pisałam wam trochę o tym, jak bardzo jest zdrowy, bo o tym, że pyszny, chyba pisać nie muszę. Bób świetnie smakuje po prostu gotowany w koprze z solą, ale także bardzo dobrze sprawdza się w formie pasty. Jej przygotowanie jest banalnie proste, świetnie się przechowuje (do dwóch dni w lodówce), a dodatek świeżego koperku i soku z cytryny jest naprawdę orzeźwiające. Szczególnie, gdy na dworze prawie 35 st. C, albo gdy nie możecie już patrzeć na kanapki z serem lub szynką.

PS. Moja ciocia ostatnio opowiedziała mi o daniu z bobem, który jadła w Neapolu - o makaronie z bobem i kwiatami cukinii. Nawet chciałam coś podobnego przygotować, ale niestety kupienie kwiatów cukinii we Wrocławiu właściwie graniczny z cudem. Znalazłam kwiaty w sieci hurtowni na M, ale 8 zł za jeden kwiat to była lekka przesada.


Składniki:
  • 0,5 kg bobu (opcjonalnie mrożony też wchodzi w grę)
  • pęczek świeżego kopru
  • 1 nieduży ząbek czosnku
  • łyżka oliwy z oliwek najlepszej jakości
  • sok z cytryny (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie: 

1. Bób gotujemy do miękkości (około 10 minut od zagotowania) w osolonej wodzie z dodatkiem 1/2 pęczka koperku. Ugotowany odcedzamy i przelewamy bardzo zimną wodą. Po pierwsze szybko schłodzimy bób, po drugie - zachowamy jego piękny, zielony kolor.

2. Przestudzony bób obieramy z łupinek i wrzucamy do misy blendera. Dodajemy lekko przesiekany koperek i ząbek czosnku, przekrojony na kilka części.

3. Do bobu wlewamy oliwę i blendujemy na gładką pastę. Doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem i miksujemy jeszcze chwilę.

Gotowe!

Pastę podajemy w formie hummusu np. ze świeżymi marchewkami lub na chrupiących tostach. Jak wolicie.

Smacznego!

niedziela, 4 lutego 2018

krem chrzanowy do mięs lub na kanapkę





Ten przepis otrzymałam od mojej przyjaciółki. Podobno jej mama przygotowuje taki krem w każdą Wielkanoc i kto go spróbuje, prosi o przepis. Stanowi on dodatek do pieczonych mięs i pasztetów, chociaż ja spróbowałam go na kawałku chrupiącego chleba z odrobiną świeżego kopru. Okazał się pyszny, gęsty, aromatyczny, choć nie za ostry. Pomyślałam o tym, że faktycznie do świątecznych potraw pasuje jak ulał, ale prawdopodobnie będzie pojawiał się w mojej kuchni częściej niż raz w roku. Na kanapce prezentuje się i smakuj świetnie, ale jestem przekonana, że równie dobrze połączy się z kawałkiem grillowanej ryby. Tak tak, ryby. Połączenie ryby i chrzanu to moje tegoroczne odkrycie.

Przygotowanie tego kremu jest banalnie proste i zajmuje chwilę, ale należy zwrócić uwagę, by podgrzewając cały czas go mieszać. W przeciwnym razie powstaną grudki.


Potrzebujemy:
  • słoiczek chrzanu (zwróćcie uwagę, by kupować chrzan bez pirosiarczanu sodu, który jest szkodliwy)
  • szklanka gęstej, kwaśnej śmietany (18 %)
  • 1 całe jajko
  • 2 żółtka
  • sól, cukier (do smaku)
  • sok z cytryny (do smaku)

Przygotowanie:

Chrzan, śmietanę i jajka miksujemy dokładnie i przelewamy do garnka. Ciągle mieszając doprowadzamy go do wrzenia. Doprawiamy solą, cukrem i ewentualnie odrobiną soku z cytryny.

Gotowe, chociaż musimy jeszcze krem schłodzić. 

Smacznego!


środa, 10 stycznia 2018

hummus idealny



Dokładnie rok temu, kiedy w Polsce temperatura osiągała -18 st. C, przyleciałam do Tel Avivu. Był piątek po południu, właśnie rozpoczął się szabas. Wszystkie żydowskie sklepy i restauracje pozamykane na trzy kłódki, w oknach pogaszone światła, na ulicach już ciemno i prawie pusto. My głodni, spragnieni, nie znający miasta. Szliśmy kilkanaście minut, w pewnym momencie już naprawdę załamani, do czasu aż zobaczyliśmy światło bijące z małego lokalu na końcu ulicy. 

Bar, jakich w Polsce już chyba nie znajdziemy, trochę obskurny, na stołach obdarte ceraty, za ladą Arab. Głodni, właściwie bez wyboru, zamówiliśmy to, co było. Falafele w picie i hummus. Po około 10 minutach właściciel wszystko przyniósł. Było to chyba jedno z największych zaskoczeń kulinarnych, jakie w życiu przeżyłam i po raz kolejny doświadczenie z cyklu "nie oceniaj książki po okładce". Chrupiące z zewnątrz, mięciutkie w środku falafele, przygotowywane ręcznie przez mamę właściciela, która cały czas zerkała przez kotarę, czy wszystko w porządku i czy nam smakuje. Hummus gładki i świetnie doprawiony, chyba najlepszy jaki w życiu jadłam, do tego gorące pity. 

Jedyne, czego nam brakowało, to butelki białego wina, by uczcić przyjazd do tego odległego kulturowo kraju i krótkie wakacje. Gdy zapytaliśmy właściciela, czy nie wie, gdzie możemy napić się o tej porze wina, krótko odpowiedział, że wie. W jednej sekundzie poinstruował w swoim języku mamę, mama wybiegła  w kapciach z kuchni, przeszła na drugą stronę ulicy i coś krzyknęła. Po trzech, może czterech minutach ze sklepu naprzeciwko wybiegł, jak się później okazało, brat naszego gospodarza, z butelką białego izraelskiego wina w jednej ręce i korkociągiem w drugiej. Okazało się, że brat prowadzi po drugiej stronie ulicy sklep z alkoholem! W tym maleńkim barze spędziliśmy cały wieczór, rozmawiając z właścicielem, jego bratem, kilkoma kolegami, którzy się zeszli nie wiadomo skąd, z mamą na migi. Nie wiem, ile wypiliśmy wina i ile hummusu zjedliśmy, ale wiem na pewno, że był to jeden z najciekawszych wieczorów, jakie spędziliśmy w Izraelu. 

Do Muhhamada, jego mamy i brata wracaliśmy jeszcze kilka razy, też dlatego, jak się później okazało, bar położony był zaledwie kilka minut od naszego hotelu, a pierwszego dnia po prostu zrobiliśmy wielkie koło.

Ostatniego dnia Muhhamad zdradził mi, jak robi swój hummus, chociaż jestem przekonana, że nie powiedział mi wszystkiego, bo w domu trochę się nakombinowałam, by zrobić hummus idealny. Jaki powinien być według mnie hummus idealny? Gładki, z wyczuwalnym smakiem tahiny, cytryny i czosnku, ale nie za mocno. Nie powinien być zbyt gęsty, polany odrobiną świetnej jakości oliwy z oliwek, posypany natką pietruszki.

Żeby przygotować hummus idealny używamy suszonej ciecierzycy. Tylko dzięki temu będzie idealnie kremowy. Nie oszukujmy się, czasem nie mamy czasu na moczenie ciecierzycy i późniejsze gotowanie. Zdarza mi się, że znajomi wpadają ot tak i nie mam na to czasu, wtedy właśnie wykorzystuję ciecierzycę z puszki. Trudno, jakoś trzeba sobie radzić. Poniżej zaprezentuję wam przepis na hummus z suchej ciecierzycy, ale jeśli pominiecie proces jej gotowania, i tę z puszki przygotujecie z resztą dodatków, też będzie super!


Potrzebujemy:
  • szklanka suchej ciecierzycy (2 puszki ciecierzycy,  odsączone z zalewy)
  • około 1/4 szklanki pasty tahini (lub więcej, jeśli wolicie bardziej sezamowy hummus)
  • sok z 1/2 cytryny (lub więcej do smaku)
  • 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę (moim zdaniem tyle wystarczy, ale pamiętajcie, że gotujecie dla siebie, więc jeśli macie ochotę dołóżcie więcej)
  • sól
  • posiekana natka pietruszki
  • oliwa z oliwek
  • mielona słodka papryka
  • zimna woda (około 1/2 - 1/3 szklanki)

Przygotowanie:

1. Dzień przed przygotowywaniem hummusu, suchą ciecierzycę zalewamy zimną wodą. Wody powinno być co najmniej dwa razy więcej niż ciecierzycy. Pozostawiamy na noc.

2. Następnego dnia ciecierzycę odsączamy, przekładamy do garnka i zalewamy dużą ilością zimnej wody. Gotujemy do miękkości około godzinę.

3. Odsączoną na sitku i przestudzoną ciecierzycę (albo z puszki) blendujemy z pastą tahini, sokiem z cytryny, czosnkiem i odrobiną soli. 

4. Gdy składniki zaczną się łączyć, dolewamy powoli, partiami zimną wodę. Dzięki temu hummus będzie jeszcze bardziej gładki i o lepszej konsystencji. Ucieramy do czasu, aż składniki zamienią się w aksamitną pastę. 

5. Na koniec doprawiamy jeszcze ewentualnie solą lub sokiem z cytryny.

Gotowy hummus podajemy, najlepiej tak jak wszędzie w Izraelu rozsmarowany na płaskim talerzu, posypany słodką papryką, skropiony dobrą oliwą, z natką pietruszki. 

Świetnie smakuje z chlebem, a jeszcze lepiej z oryginalnymi chlebkami pita, których przygotowanie jest banalnie proste, na które przepis znajdziecie tutaj.

Gotowy hummus można przechowywać szczelnie zamknięty przez kilka dni w lodówce.

Smacznego!

czwartek, 21 grudnia 2017

na kanapkę - polędwiczka w ziołach



Kiedy potrzebuję szybkiego przepisu na pieczone mięso, które wykorzystam do kanapek sięgam właśnie po ten przepis. Polędwiczki wieprzowe pieką się szybko i - jeśli ich nie nie przesuszymy długością pieczenia - pozostają przyjemnie soczyste. A to, że zdrowsze niż wędliny kupowane w sklepach, mam nadzieje, że to tego nie muszę was przekonywać.


Składniki:
  • polędwiczki wieprzowe
  • zioła prowansalskie lub mieszanka innych suszonych przypraw, na które macie ochotę
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Zioła mieszamy i dokładnie obtaczamy nimi mięso. Tak przygotowane polędwiczki pozostawiamy na minimum godzinę, a najlepiej na całą noc w lodówce. Dzięki temu mięso przejdzie aromatami i będzie smaczniejsze.
2. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
3. Mięso wyciągamy z lodówki na minimum pół godziny przed pieczeniem. Dzięki temu, że nabierze temperatury pokojowej, upiecze się bardziej równomiernie i będzie bardziej soczyste.
4. Mięso nacieramy solą i pieprzem.
5. Patelnię rozgrzewamy.Gdy będzie już naprawdę gorąca, obsmażamy mięso z każdej strony, szybko, tak by lekko się przyrumieniło. Gdy obsmażymy je z każdej strony, przekładamy je na blaszkę i wstawiamy do piekarnika.
6. Pieczemy około 30 minut.
7. Po upieczeniu pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia.

Smacznego!

niedziela, 30 lipca 2017

długo pieczony rostbef wołowy na kanapkę



Pieczone mięso świetnie zastępuje gotowe wędliny, kupowane w sklepach. Niestety ostatnio bardzo ciężko kupić te drugie dobrej jakości, przynajmniej mi się to nie udaje. Długo pieczony rostbef to jedna z moich ulubionych "kanapkowych" propozycji. Jego przygotowanie wymaga jednak mnóstwa cierpliwości i czasu, ale warto, naprawdę! Na szczęście ten czas to głównie "leżakowanie" mięsa w lodówce i pieczenie, więc możemy wtedy robić coś zupełnie innego. Do dzieła!


Potrzebujemy:
  • około 1,5 kg wołowiny, świetny będzie rostbef (ważne, by wybrać mięso niezbyt suche, poprzecinane włóknami, bo to właśnie one odpowiadają za najlepszy smak pieczonego mięsa)
  • 2 - 3 łyżki oleju rzepakowego
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Kilka godzin przed pieczeniem, a najlepiej całą noc wcześniej. 

Mięso nacieramy solą, pieprzem, posiekanym rozmarynem i olejem. Zostawiamy do zamarynowania na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Zamarynowane mięso wyciągamy z lodówki na minimum godzinę przed pieczeniem. Dzięki temu mięso będzie bardziej soczyste i równomiernie upieczone.

Po około godzinie. 

Piekarnik rozgrzewamy do 100 st. C. Blaszkę, której będziemy piec mięso także nagrzewamy.

Mięso obsmażamy na patelni na dużym ogniu z każdej strony na złotobrązowy kolor. Ważne, by nie nakłuwać mięsa widelcem, użyjcie do obracania mięsa - szczypiec. Obsmażone mięso przekładamy do piekarnika, przykrywamy szczelnie folią aluminiową i zostawiamy na 4 godziny.

Upieczone mięso wyciągamy z piekarnika i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, najlepiej znów na całą noc. 

Rano możemy cieniutko kroić plastry i kłaść je prosto na kanapkę :)




środa, 16 grudnia 2015

klops na kanapkę bez glutenu i bez jajek



Ostatnio przestałam kupować wędliny. Po pierwsze dlatego, że po prostu przestały mi smakować, a po drugie - w kupnym wędlinach znajdujemy mnóstwo dodatków do mięsa, których chciałabym w swojej diecie unikać. Te wszystkie glutaminiany sodu i inne ulepszacze po prostu nam szkodzą. Jeśli dzisiaj tego nie odczuwamy, odczujemy to na pewno w przyszłości. A ponieważ nie umiem sobie wyobrazić życia bez kanapki "z mięsem" i w ogóle życia bez mięsa, szukam zdrowszych zamienników. Na blogu znajdziecie już mięsa, idealne na kanapkę, teraz postanowiłam się zabrać za klopsa. Klopsa, który świetnie smakuje i właściwie nie wygląda. Tylko jak upiec bezglutenowego klopsa, na dodatek bez jajek, których jeść mi nie wolno?! Znalazłam sposób, który także wam polecam. 


Składniki:
  • 1 kg mielonego mięsa z indyka
  • 6 łyżek bezglutenowych płatków owsianych (oczywiście, jeśli nie musicie eliminować glutenu, wykorzystajcie klasyczne płatki owsiane - nie błyskawiczne)
  • 1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • świeże zioła (wybierzcie te, które lubicie albo te, które akurat macie pod ręką - ja wykorzystałam kilka gałązek świeżego rozmarynu i tymianku, drobno posiekanych)
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • odrobina suszonego chilli
  • łyżka oliwy
+ możecie dodać odrobinę czosnku, kilka suszonych pomidorów (drobno posiekanych), kilka kaparów albo garść świeżej natki pietruszki - bawcie się smakiem!


Przygotowanie:

1. Płatki owsiane zalewamy wrzątkiem, tak by w całości zostały przykryte.
2. Cebulę podsmażamy na łyżce oliwy, aż ładnie się zeszkli, ale nie zarumieni.
3. Po kilku minutach, gdy płatki owsiane porządnie napęcznieją, odcedzamy je na sitku.
4. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
5. W dużej misce mieszamy mięso z podsmażoną cebulą, odsączonymi płatkami owsianymi, posiekanymi ziołami, solą, pieprzem i odrobiną chilli.
6. Keksówkę napełniamy mięsem i pieczemy około godziny i 15 minut. 
7. Po upieczeniu klopsa pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia i wyciągamy z formy. 

Smacznego!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

wegański pasztet z soczewicy z żurawiną i świeżymi ziołami



Od jakiegoś czasu chodził za mną pasztet [z soczewicy :)]. Szukałam inspiracji, pomysłów, bo u mnie w głowie przy temperaturach 35 st. c + pustka. Chodziło mi o wegańską wersję pasztetu, którą mogę przygotować każdego dnia, ale który równie dobrze będzie świetnym zamiennikiem mięsnych pasztetów w święta. Z pomocą przyszedł mi blog jadłonomia.com. Wielkie dzięki, bo przepis okazał się łatwy i niewymagający. Ponieważ mój balkon ostatnio obfituje w świeże zioła, dodałam sporą garść do mojego pasztetu, a co?!


Składniki:
  • szklanka ugotowanej zielonej soczewicy (około 100 g suchej)
  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (około 50 g suchej)
  • 1 duża cebula, pokrojona w kostkę
  • 2 łyżki suszonej żurawiny
  • około 2 łyżek sosu sojowego (ja doprawiałam pasztet tuż przed pieczeniem i chyba dodałam trochę więcej)
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • kilka gałązek świeżego oregano, same listki (można pominąć)
  • gałązka świeżego rozmarynu, same listki (można pominąć)
  • 1/2 łyżeczki suszonego majeranku
  • 1/4 łyżeczki suszonego cząbru
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta suszonego chilli
  • 50 ml oleju rzepakowego + 1 łyżka do smażenia cebuli

Przygotowanie:

1. Cebulę podsmażamy na łyżce oleju razem z liściem laurowym i zielem angielskim. Smażymy na niedużym ogniu do czasu, aż się ładnie zeszkli, wtedy wyciągamy przyprawy i wyrzucamy.
2. Cebulę dodajemy do ugotowanej soczewicy razem z kaszą jaglaną i blendujemy na gładkie puree. Doprawiamy ziołami, chilli, sosem sojowym i pieprzem do smaku. Dodajemy olej i jeszcze chwilę blendujemy.
3. Dodajemy suszoną żurawinę i mieszamy.
4. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Masę przekładamy do foremki, wygładzamy.

Uwaga! Ja swoje paszteciki upiekłam w formach do sufletów, ale możecie upiec pasztet w klasycznej keksówce.

5. Pieczemy około 40 - 45 minut. Po upieczeniu pasztet odstawiamy do ostygnięcia, najlepiej na całą noc.

Smacznego! 

PS. Tak było w weekend, gdy temperatura we Wrocławiu dobiła rekordu dla naszego miasta. Ja w tym czasie byłam gdzie indziej :)



wtorek, 17 marca 2015

szynka pieczona, marynowana w cydrze i rozmarynie



Żebyście nie myśleli, że przeszłam na wegetarianizm bądź weganizm, przedstawiam wam przepis na pyszną szynkę, marynowaną w cydrze i rozmarynie, którą podałam ze smażonymi w miodzie jabłkami. Będzie to świetna alternatywa dla klasycznej pieczeni. Jabłka lubią się z rozmarynem, a wieprzowina lubi się z cydrem. Wszystko tu gra :)

PS. Zamarynujcie mięso dzień wcześniej i odstawcie do lodówki na całą noc. Myślę, że będziecie zachwyceni!


Składniki:
  • szynka wieprzowa, około 1,2 kg
marynata:
  • 300 - 350 ml cydru
  • 3 - 4 gałązki świeżego rozmarynu
  • duża szczypta soli
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 - 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżka zimnego masła
  • szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu

+ do podania: kwaśne, twarde jabłka (np. ligole), odrobina miodu, sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

1. Umytą i porządnie osuszoną szynkę wkładamy do dużej miski, zalewamy cydrem, dodajemy miód, gałązki rozmarynu i sól. Miskę przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do lodówki na minimum 5 - 6 godzin, a najlepiej na całą noc.

2. Przed pieczeniem szynkę wyjmujemy z marynaty i odstawiamy (już nie do lodówki) na około 30 minut, by nabrała temperatury pokojowej.
3. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu. 
4. Na patelni rozgrzewamy olej. 

Uwaga! Pamiętajcie, by - jeśli taką posiadacie - użyć patelni, którą możecie potem wstawić do piekarnika, bez elementów plastikowych. Jeśli takiej patelni nie macie, użyjcie zwykłej, a podsmażone mięso przełóżcie na blaszkę.

5. Mięso bez marynaty, lekko osuszone, podsmażamy szybko, na dużym ogniu z każdej ze stron na złotobrązowy kolor. Dolewamy 1/4 marynaty i wstawiamy do piekarnika.
6. Po wstawieniu szynki do piekarnika, rozgrzewamy piec do 160 st. C i pieczemy 1 godz. 20 min.
7. Po upieczeniu wyciągamy mięso z patelni i pozostawiamy do odpoczęcia na około 15 minut.

8. Teraz możemy przygotować jabłka i sos. Na patelnię wlewamy miód i szczyptę soli i lekko podgrzewamy. Dodajemy obrane i pokrojone w plastry jabłka i podsmażamy z dwóch stron, aż zmiękną.
9. Patelnię, na której piekło się mięso podgrzewamy. Wlewamy kolejną 1/4 marynaty, doprowadzamy do wrzenia i odparowujemy około 1/2 płynu. Wyłączamy ogień, dodajemy zimne masło i mieszamy. Doprawiamy jeszcze odrobiną soli (jeśli jest taka potrzeba) i szczyptą pieprzu.

Mięso kroimy na plastry i podajemy z gorącymi jabłkami i sosem.

Smacznego!

PS. Przestudzone mięso jest świetne na kanapkę!

poniedziałek, 26 stycznia 2015

wołowina pieczona, idealna na kanapkę



"Kupne" wędliny to zło. Nic niewarte. Nafaszerowane chemikaliami i wodą. Dlatego, jeśli mam czas piekę mięso sama. Nic skomplikowanego, a przynajmniej mam pewność tego, co jem. Zdarza mi się piec schab, ale dzisiaj "zaszalałam" z wołowiną. Mój ulubiony rzeźnik wybrał dla mnie najlepsze mięso, więc miałam pewność, że będzie smacznie. I było!

Polecam wszystkim, którzy chcą jeść zdrowo i naturalnie!


Składniki:
  • 1,5 kg wołowiny (zapytajcie zaufanego rzeźnika o najlepsze mięso)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • odrobina (około 1 łyżeczki) suszonego majeranku
  • ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
  • odrobina oleju rzepakowego 

Przygotowanie:

1. Kilka godzin przed pieczeniem, mięso doprawiamy solą i pieprzem, a następnie nacieramy majerankiem i czosnkiem. Mięso przykrywamy i odstawiamy do lodówki.
2. Około pół godziny przed pieczeniem mięso z lodówki wyciągamy. Chodzi o to, by rozpocząć pieczenie mięsa, gdy jest już w temperaturze pokojowej. Dzięki temu upiecze się równomiernie.
3. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
4. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i gdy będzie już bardzo gorący obsmażamy mięso z każdej strony na złotobrązowy kolor, pamiętając by przy przewracaniu go nie nakłuwać.
5. Obsmażone mięso przekładamy do rozgrzanego piekarnika. W tym momencie obniżamy temperaturę do 160 st. C. Mięso pieczemy około 1,5 - 2 godzin.
6. Po upieczeniu mięso zostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Smacznego!

czwartek, 18 grudnia 2014

delikatny pasztet z cielęciny i indyka



Delikatny pasztet będzie świetnym daniem np. na śniadanie w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia lub na  Śniadanie Wielkanocne. Możecie podać go z  klasyczną ćwikłą lub np. sosem żurawinowym z odrobiną chrzanu.


Składniki:
  • około 1 kg mięsa cielęcego (możecie wykorzystać karkówkę, górkę lub inne kawałki mięsa)
  • około 1 kg udźca indyczego (uwaga, filet z indyka będzie zbyt suchy!)
  • 2 cebule
  • około 2 łyżek oleju rzepakowego
  • 1 czerstwa bułka
  • 1 jajko
  • 2 listki laurowe
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • kieliszek jakiegoś mocnego alkoholu (brandy, koniaku lub np. wódki)

Przygotowanie:

1. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy mięso, pokrojone na mniejsze kawałki (nie zbyt małe, by za szybko nie wyschły), dodajemy cebulę, pokrojoną w ćwiartki i liście laurowe i dusimy wszystko pod przykryciem, aż mięso zmięknie. Od czasu do czasu obracamy, by smażyło się równomiernie. W pewnym momencie prawdopodobnie będziecie musieli je podlać odrobiną wody.
2. Gdy mięso zmięknie wrzucamy do garnka czerstwą bułkę i czekamy aż nasiąknie.
3. Przestudzone mięso, razem z bułką i cebulą blendujemy lub przeciskamy przez maszynkę do mięsa. Doprawiamy obficie solą i pieprzem oraz wybranym alkoholem. Na koniec do mięsa dodajemy jajko.
4. Masę przekładamy do keksówek wyłożonych folią aluminiową lub papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 175 st. C bez termoobiegu.
5. Pieczemy około 20 - 30 minut.

Pasztet podajemy schłodzony do temperatury pokojowej.

Smacznego!

czwartek, 19 grudnia 2013

podkręcony pieczony indyk



Zasadniczo przepis ten nie różni się od tego, który umieściłam jakiś czas temu. Dzięki dodatkowi świeżego rozmarynu i płatków chilli jest jeszcze bardziej aromatyczny.


Potrzebujemy:
  • 500 - 600 g piersi  z indyka (w jednym kawałku)
  • około 300 g boczku wędzonego pokrojonego w bardzo cienkie plastry
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu 
  • szczypta suszonych płatków chilli (możemy także użyć mielonego chilli)
  • świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Pierś z indyka myjemy i osuszamy ręcznikiem papierowym. 
2. Doprawiamy ją obficie z każdej strony świeżo mielonym pieprzem. Nie solimy! Boczek jest wystarczająco słony.
3.  Z gałązek rozmarynu obrywamy same igły i bardzo drobno je siekamy. 
4. Pierś z indyka obsypujemy posiekanym rozmarynem oraz chilli.
5. Owijamy ją szczelnie plastrami boczku (osobom, które nie mają w tym większej wprawy, polecam związać ją nitką).
6. Mięso przykrywamy folią aluminiową i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C  w naczyniu żaroodpornym przez około 25 - 30 minut. Po tym czasie ściągamy folię, podkręcamy temperaturę piekarnika do 200 st. C i pieczemy do czasu, aż boczek ładnie się przyrumieni (ale nie spali!).
7. Po upieczeniu mięso odkładamy na deskę na około 2 - 3 minuty, by odpoczęło (dzięki temu wszystkie soki zostaną w mięsie i będzie bardziej soczyste).

Smacznego!

środa, 23 października 2013

pieczony indyk z sałatką z pomidorów



Odpowiednio przygotowany indyk jest smaczny i zdrowy, posiada wiele składników odżywczych i wpływa korzystnie na układ nerwowy, mięśniowy i na pracę serca.  Najmniej tłuste partie indyczego mięsa (np. pierś) zawierają zaledwie 5% tłuszczu. Jeśli nawet skusimy się na te bardziej tłuste kawałki mięsa, nie powinniśmy czuć, że popełniamy zbrodnię na swoim zdrowiu i figurze. Tłustsze fragmenty indyka zawierają głównie zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe (te same, co u ryb), nie przyczyniają się więc do wzrostu poziomu cholesterolu we krwi.

Indyk upieczony w boczku jest smaczny i bardzo soczysty. Rewelacyjnie smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno (świetny na kanapkę!).


Składniki:
  • 500 - 600 g piersi  z indyka (w jednym kawałku) 
  • około 300 g boczku wędzonego pokrojonego w bardzo cienkie plastry 
  • świeżo mielony pieprz 
  • kilka (w zależności, od ilości osób, dla których przygotowujemy to danie - mniej więcej po 2 pomidory na osobę) pomidorów - fajnie, gdy są one różnokolorowe, dzięki temu sałatka ładniej wygląda 
  • kilka listków świeżej bazylii 
  • 2 łyżki octu z białego wina 
  • 4 łyżki oliwy z oliwek 
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Pierś z indyka myjemy i osuszamy ręcznikiem papierowym. 
2. Doprawiamy ją obficie z każdej strony świeżo mielonym pieprzem. Nie solimy! Boczek jest wystarczająco słony.
3. Pierś z indyka owijamy szczelnie plastrami boczku (osobom, które nie mają w tym większej wprawy, polecam związać ją nitką).
4. Mięso przykrywamy folią aluminiową i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C  w naczyniu żaroodpornym przez około 25 - 30 minut. Po tym czasie ściągamy folię, podkręcamy temperaturę piekarnika do 200 st. C i pieczemy do czasu, aż boczek ładnie się przyrumieni (ale nie spali!).
5. Po upieczeniu mięso odkładamy na deskę na około 2 - 3 minuty, by odpoczęło (dzięki temu wszystkie soki zostaną w mięsie i będzie bardziej soczyste).
6. Pomidory kroimy na duże kawałki. Część możemy pokroić w plastry, część na "ósemki", a jeszcze inne w grubą kostkę (chodzi o to, by całość fajnie się prezentowała). Pomidory skrapiamy octem i oliwą, doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem, a na koniec dekorujemy podartymi listkami świeżej bazylii.

Gotowe, można podawać!

Smacznego!

poniedziałek, 9 września 2013

grzanki z orzeźwiającą pastą z zielonego groszku



Zielony groszek, przez niektórych kochany, przez niektórych znienawidzony, w nowej odsłonie! Świeża, orzeźwiająca pasta jest idealnym dodatkiem do gorących pachnących czosnkiem grzanek i może być rewelacyjnym pomysłem na lekki lunch w ostatnie, ciepłe dni tego lata. Orzeźwiający smak mięty, kwaśny smak cytryny i słodki smak świeżego groszku - to jest to! Spróbujcie i zobaczcie, o co tu chodzi! 



Potrzebujemy: 
  • 1 opakowanie mrożonego zielonego groszku (przed przygotowaniem groszek należy rozmrozić) 
  • garść listków świeżej mięty
  • sól i świeżo mielony pieprz 
  • oliwa extra virgine
  • 50 g drobno startego świeżego sera pecorino 
  • sok z jednej cytryny
  • 4 kromki pieczywa
  • 1 ząbek czosnku, w łupince, przekrojony na pół 
  • 1 duża kulka mozzarelli


Przygotowanie: 


1. Rozmrożony zielony groszek wrzucamy do miksera (można użyć moździerza - też będzie super). Miksujemy całość partiami aż do uzyskania jednolitego puree.

2. Dodajemy liście mięty, szczyptę soli (pamiętajmy, że dodamy później słony ser pecorino) i dalej miksujemy.

3. Całą gęstą zieloną pastę przekładamy do miseczki. Dodajemy pecorino i kilka łyżek oliwy (dzięki niej pastę łatwiej rozsmarować).

4. Następnie dodajemy sok z cytryny. Ja wlewam około 2/3 wyciśniętego soku z cytryny. 

5. Całość dokładnie mieszamy. Jeśli pasta jest za gęsta, dodajemy jeszcze kilka kropel oliwy. 

6. Pod koniec doprawiamy pastę świeżo zmielonym pieprzem i, jeśli jest taka potrzeba, jeszcze odrobiną soli. 

7. Opiekamy chleb z obu stron na grillu lub na żeberkowanej patelni. Obie strony grzanek przeciągamy dwa razy przekrojonym ząbkiem czosnku. 

8. Na koniec na gorącą, czosnkową grzankę nakładamy pastę z groszku, a na wierzchu kładziemy duży plaster mozzarelli. Gotowe!



Smacznego! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...