Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do pracy /szkoły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do pracy /szkoły. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018

kurczak w pięciu smakach



Uwielbiam potrawy kuchni azjatyckiej! Japońskie, tajskie, chińskie, indyjskie. Wszystkie! Sushi, curry, wszelkie stir - fry (ekspresowe dania z woka) czy zupy, szczególnie wietnamską Pho. W większości to bardzo wdzięczne dania do przygotowywania w domu, głównie dlatego, że ekspresowe (nie wszystkie, rzecz jasna). Należy jednak zaopatrzyć się w podstawowe azjatyckie składniki. Inne dla kuchni tajskiej, inne dla japońskiej. Ja zazwyczaj robię zakupy w delikatesach orientalnych, gdzie czuję się jak mała dziewczynka w sklepie z zabawkami. Uwielbiam! Zawsze spędzam tam mnóstwo czasu, studiując etykiety i wymyślając, do czego można to wykorzystać. Pamiętam najwspanialszy sklep z produktami kuchni chińskiej, w Berlinie, w pobliżu Hackesher Markt, jaki dotychczas widziałam. Na powierzchni handlowej wielkości przeciętnej biedronki, sprzedawane były tylko chińskie produkty. W dodatku wszystko opisane było po chińsku, kasjerki nie mówiły po niemiecku i trzeba było się tylko zastanawiać, co mamy akurat w dłoniach. Wspaniała przygoda. Jeśli jednak nie macie takich możliwości, jeśli nie macie w pobliżu domu sklepu typu "kuchnie świata" możecie zamówić większość składników w internecie.

Takie dania jak to, to świetny sposób na "wyczyszczenie" lodówki. Składniki warzywne podane poniżej niech stanowią tylko pomysł. Możecie któreś pominąć albo coś dodać. Rozwińcie wyobraźnię i dodajcie do kurczaka i makaronu warzywa, które lubicie albo które akurat należy z lodówki sprzątnąć :)


Składniki:
  • ulubiony azjatycki makaron lub ryż (w moim przypadku gryczane soba)
  • 1 duża pierś z kurczaka, pokrojona  w cienkie paski
  • 1 duża cebula, pokrojona w piórka
  • 1/2 marchewki, drobno posiekanej w słupki
  • 1/2 papryki, pokrojonej w cienkie słupki
  • 1/2 średniej cukinii, pokrojonej w cienkie słupki
  • garść groszku cukrowego
  • kilka kolb mini kukurydzy (pokrojonych na mniejsze kawałki)
  • ostra papryczka (do smaku, jeśli nie lubicie bardzo pikantnych dań, wrzućcie 1/3 albo 1/2 papryczki)
  • sos sojowy do smaku (zamiast soli)
  • olej rzepakowy do smażenia

marynata do mięsa:
  • 2 łyżeczki przyprawy "pięć smaków" (uwaga, przyprawa jest cholernie aromatyczna, łatwo z nią przesadzić!)
  • łyżeczka miodu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od zamarynowania mięsa. Najlepiej zrobić to 2 - 3 godziny wcześniej, a minimalnie pół godziny przed smażeniem.

Wszystkie składniki marynaty mieszamy z kawałkami mięsa. Przykrywamy folią i odstawiamy.

2. Makaron przygotowujemy według wskazań z opakowania.

3. W woku lub dużej, głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Musi być naprawdę gorący, by wszystko się smażyło, a nie zaczęło gotować. Zaczynamy od wrzucenia mięsa. Smażymy 2 minuty, często mieszając.

4. Dalej wrzucamy wszystkie warzywa. Pamiętajmy o dużym ogniu pod wokiem! Smażymy wszystko kilka minut, często mieszając. Warzywa powinny pozostać al dente. Nie ma nic gorszego niż rozgotowane warzywa w daniach kuchni azjatyckiej.

5. Na koniec wrzucamy do woka odcedzony makaron i wszystko jeszcze raz mieszamy. Doprawiamy także sosem sojowym, jeśli jest taka potrzeba.

Podajemy od razu, na gorąco albo zabieramy do pracy/szkoły w pudełku.

Smacznego!

poniedziałek, 11 września 2017

burrito w wersji wege



Dobrego burrito nie trzeba zachwalać. Na blogu znajdziecie już przepis na burrito z gęstym mięsnymi przyjemnie pikantnym sosem, teraz nadszedł czas na wersję wegetariańską. 

Zazwyczaj robię burrito jesienią i zimą, gdy potrzebuję rozgrzania. Niby wciąż jeszcze lato, ale gdy spoglądam za okno, ciężko to dojrzeć. Jest szaro, buro i właśnie zaczyna padać. Idealny czas na moje burrito.

Z resztą często przyrządzam burrito na spotkania ze znajomymi, do tego czysta tequila albo Margarita i już robi się gorąco!


Składniki:

  • 5 - 6 razowych placków tortilli

na farsz:
  • 1 puszka pomidorów pelati
  • 1/2 szklanki wody 
  • 1 puszka czarnej lub czerwonej fasoli, odsączona z zalewy 
  • 1/2 puszki kukurydzy, odsączonej z zalewy
  • 1 czerwona cebuli, pokrojona w bardzo drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/2 pęczka świeżej kolendry, drobno posiekanej
  • 2 łyżki oliwy z oliwek 
  • 1 łyżeczka czerwonej słodkiej papryki
  • 1/2 mielonych nasion kolendry
  • 1/2 mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka suszonych płatków chilli
  • 1/2 łyżeczki gorzkiego kakao (tak, tak, kakao!)
  • sól i świeżo mielony pieprz

+ do podania:
w opcji wegetariańskiej - gęsta śmietana albo jogurt naturalny wymieszane z odrobiną soku z limonki
w opcji wegańskiej - guacamole, na które przepis znajdziecie tutaj: guacamole


Przygotowanie:

1. Na patelnię wlewamy 2 łyżki oliwy i delikatnie rozgrzewamy. Dodajemy cebulę i czosnek oraz przyprawy: nasiona kolendry, kminu rzymskiego, słodką paprykę oraz płatki chilli. Podsmażamy wszystko około 3 minut, by cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Podsmażanie przypraw sprawia, że stają się jeszcze bardziej aromatyczne, więc nie warto omijać tego etapu i dodawać ich na końcu.
2. Do cebuli z przyprawami wlewamy pomidory i wodę, dodajemy kakao i dusimy wszystko na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż sos stanie się bardzo gęsty. Może to potrwać nawet 20 minut, ale naprawdę warto.
3. Na koniec dodajemy odsączoną fasolę i kukurydzę i doprawiamy sos solą i pieprzem, ewentualnie jeszcze szczyptą chilli. Dodajemy garść posiekanej kolendry.
4. Placki tortilli podgrzewamy na suchej patelni po około 20 sekund z każdej strony, aż placki staną się miękkie i elastyczne.
5. Ciepłe tortille zawijamy z farszem i od razu podajemy lub ewentualnie podgrzewamy w opiekaczu lub na patelni grillowej. 
6. Gotowe buritto podajemy z sosem śmietanowym albo pikantną salsą pomidorową lub klasycznym sosem guacamole, na które przepisy znajdziecie na blogu.

Najlepiej smakuje na gorąco!

Smacznego! 


 fot. https://www.facebook.com/magda.danaj

sobota, 2 września 2017

placuszki bananowe bez cukru i glutenu



Placki, racuchy czy naleśniki to jedno z najlepszych weekendowych śniadań. Na blogu znajdziecie już mnóstwo takich przepisów, ale ten jest inny. Najbardziej zdrowy, bez cukru i bez glutenu. Na upartego można by jeszcze spróbować wyeliminować jajko. Jednak brak tych składników nie odejmuje placuszkom smaku. Są pyszne i bardzo lekkie!


Składniki:

  • 4 bardzo dojrzałe banany (im bardziej czarna skórka, tym lepiej), rozgniecione widelcem
  • 2 czubate łyżki mąki bezglutenowej (np. gryczanej) albo zmielonych bezglutenowych płatków owsianych
  • 1 jajko
  • 1 łyżka roztopionego masła (albo oleju kokosowego)


Przygotowanie:

Rozgniecione widelcem banany mieszamy z mąką bezglutenową, jajkiem i masłem. Zostawiamy na kilka minut, by "ciasto" wchłonęło wilgoć i zgęstniało.

Na suchej patelni teflonowej smażymy niewielkie placuszki, z dwóch stron na złoto - brązowy kolor.

Podajemy na ciepło, z ulubionymi owocami!

Smacznego!



poniedziałek, 28 sierpnia 2017

racuchy drożdżowe na maślance


Racuchy. Moje wspomnienie z dzieciństwa, przygotowywane przez babcię Utę. Uta, w rzeczywistości Heliodora, nie była chyba mistrzem kuchni, ale racuchy robiła zawodowo. Do dziś uważam, że żadne amerykańskie pancakes czy francuskie naleśniki nie umywają się do polskich klasycznych racuchów drożdżowych. 


Dzisiaj racuchy na maślance. Skąd ten pomysł? Stąd, że nie miałam mleka, a miałam maślankę. I nieodpartą ochotę na racuchy!


Składniki:
  • 1 torebka suszonych drożdży 
  • 2 łyżki cukru 
  • 2 szklanki maślanki
  • 2,5 szklanki mąki pszennej 
  • 2 jajka 
  • cukier puder do posypania 
  • olej rzepakowy do smażenia

Przygotowanie:

Do szklanej lub plastikowej miski (pod żadnym pozorem nie metalowej) wysypujemy drożdże, zasypujemy je cukrem i zalewamy podgrzaną lekko maślanką. Mieszamy dokładnie drewnianą łyżką.

Dodajemy mąkę i jajka i wszystko dalej mieszamy, aż powstanie gładka masa.

Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około godzinę w ciepłe miejsce.

Na dużej patelni rozgrzewamy olej. Niestety, racuchy nie należą do najlżejszych dań, i niestety - na patelnię musimy wlać dosyć sporo oleju (około pól centymetra), bo inaczej się przypalą.

Racuchy smażymy na niezbyt dużym ogniu z dwóch stron na złoto - brązowy kolor. Gorące wykładamy na ręcznik papierowy, żeby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.

Odsączone racuchy posypujemy cukrem pudrem i podajemy gorące lub - równie pyszne - w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

wegańskie racuchy drożdżowe



Weekendowy poranek. Cisza i spokój. Nic i nikt nas nie goni. Wreszcie można usiąść z kawą/herbatą na tarasie i popatrzeć przed siebie. Śniadanie też niespieszne. Możemy poczekać, możemy pokontemplować spokój. Do weekendu jeszcze kilka dni, ale widzicie to? Ja widzę :-)


Składniki:
  • szklanka mąki pszennej
  • szklanka mleka roślinnego (u mnie migdałowe, ale możecie wykorzystać każde inne)
  • 2 łyżeczki suchych drożdży
  • łyżeczka soku z cytryny
  • łyżeczka cukru
  • szczypta soli
  • olej rzepakowy do smażenia
+ truskawki, poziomki, mięta (to moja propozycja) lub inne owoce, na jakie macie ochotę


Przygotowanie:

1. Do miski przesiewamy mąkę. Dodajemy suche drożdże, cukier i szczyptę soli.
2. Do szklanki mleka roślinnego dodajemy sok z cytryny i dokładnie mieszamy.
3. Mleczną miksturę przelewamy do suchych składników i mieszamy drewnianą łyżką (uwaga! drożdże "nie lubią" metalowych łyżek, zawsze mieszajcie drewnianą lub silikonową).
4. Odstawiamy ciasto w ciepłe miejsce na 15 - 20 minut.
5. Rozgrzewamy olej. Niech będzie gorący. Smażymy placuszki z dwóch stron na złoto-brązowy kolor.
6. Usmażone racuchy odkładamy na chwilę na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by odrobinę odsączyć nadmiar tłuszczu.

Pokrojone truskawki mieszamy z poziomkami i odrobiną posiekanej mięty.

Podajemy racuchy na gorąco z górą świeżych owoców!

Smacznego!

czwartek, 12 stycznia 2017

hot chilli burrito



Witajcie w nowym roku. Znów trochę mnie tu nie było, ale święta, sylwester... Sami rozumiecie. Postanowiłam odpocząć. Na początku stycznia wyjechałam też na wakacje, z których foto relację zobaczycie wkrótce. Teraz wróciłam. Do domu. Do pracy. Do bloga. No i do zimowego krajobrazu. I to boli. Boli w sensie dosłownym, bo gdzieś zgubiłam rękawiczki :(((

Dzisiaj na obiad szybkie i naprawdę pikantne burrito. Rozgrzeje i doda energii.

Lubię dania kuchni tex - mex. Ostatnio, podczas krótkich wakacji w Atenach, jadłam rewelacyjne burrito w barze Taqueria Maya. We wnętrzu tego burrito oprócz chilli con carne była też salsa z pomidorów i kolendry, ryż, a nawet puree z batatów. Pycha! Kiedyś spróbuję powtórzyć je w domu. Teraz jednak na blogu przedstawiam wam przepis na "moje" burrito, w wersji mega hot. Jest pyszne i daje niesamowitego kopa.

Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 5 - 6 placków tortilli, kukurydzianych lub pszennych
farsz:
  • 400 g mielonej wołowiny
  • 1 puszka pomidorów pelati
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 puszki czarnej lub czerwonej fasoli, odsączone z zalewy 
  • 1 puszka kukurydzy, odsączona z zalewy
  • 1 czerwona cebula, pokrojona w bardzo drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/2 pęczka świeżej kolendry, drobno posiekanej
  • 1/2 pęczka świeżej mięty, drobno posiekanej
  • świeża ostra papryczka (polecam piri piri lub habanero, dają ostrego kopa)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka czerwonej słodkiej papryki
  • 1/2 mielonych nasion kolendry
  • 1/2 mielonego kminu rzymskiego
  • 2 łyżki soku z limonki
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Na patelnię wlewamy 2 łyżki oliwy i delikatnie rozgrzewamy. Dodajemy mięso i podsmażamy, aż lekko się zarumieni. Podsmażone mięso odkładamy na talerz.
2. Na tę samą patelnię wrzucamy cebulę i czosnek oraz przyprawy: nasiona kolendry, kminu rzymskiego, słodką paprykę. Podsmażamy wszystko około 3 minut, by cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Podsmażanie przypraw sprawia, że stają się jeszcze bardziej aromatyczne, więc nie warto omijać tego etapu i dodawać ich na końcu.
3. Do cebuli dodajemy mięso, wlewamy pomidory i wodę i dusimy wszystko na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż sos stanie się bardzo gęsty. Może to potrwać nawet 30 minut, ale naprawdę warto.
4. Na koniec dodajemy odsączoną fasolę i kukurydzę oraz posiekaną ostrą papryczkę (tyle, ile chcecie). Doprawiamy sos solą i pieprzem. Dodajemy garść posiekanej kolendry i mięty.
5. Placki tortilli podgrzewamy na suchej patelni po około 20 sekund z każdej strony, aż placki staną się miękkie i elastyczne.
6. Ciepłe tortille zawijamy z farszem i od razu podajemy lub ewentualnie podgrzewamy w opiekaczu lub na patelni grillowej. 
7. Gotowe buritto podajemy z sosem śmietanowym (śmietanę mieszamy z sokiem z limonki i mielonym kminem rzymskim), pikantną salsą pomidorową lub klasycznym guacamole

Smacznego ☺

szyszkin-ciągle-pichci

piątek, 24 czerwca 2016

burgery rybne i domowy colesław





Znowu chwilę mnie tu nie było. Wybaczcie. Mnóstwo pracy i upał jak diabli spowodowały, że do kuchni miałam ostatnio nie po drodze. Codzienne obiady w postaci szybkich sałat ze wszystkiego, co mam w lodówce nie były na tyle atrakcyjne, by "pokazywać" je na blogu. Poza tym lato to ta pora roku, kiedy na śniadanie wystarcza mi miska truskawek, a na kolację - pyszna, młoda kalarepa. Niewiele mi potrzeba, kiedy tak jak dziś, temperatura na zewnątrz sięga 35 stopni. 

Ale okej, wracam na bloga, mam nadzieję, że tym razem na dłużej :)

Przygotowanie burgerów zaczynamy od przygotowania najważniejszego dodatku - domowej surówki colesław. Powinna ona odpocząć w lodówce przez około godzinę, by smaki dobrze się przegryzły i by była jeszcze lepsza.


DOMOWY COLESŁAW

Składniki:
  • główka młodej kapusty, bardzo drobno poszatkowana
  • 2 marchewki, starte na tarce o małych oczkach
  • 1/2 pęczka świeżego szczypiorku, drobno posiekanego
  • kilka łyżek jogurtu naturalnego
  • około 1 łyżki majonezu
  • sok z cytryny/limonki lub ocet z białego wina (do smaku)
  • odrobina świeżo startego chrzanu (jeśli nie macie świeżego chrzanu, wykorzystajcie ten ze słoiczka)
  • odrobina cukru pudru
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Jogurt naturalny mieszamy z majonezem, sokiem z cytryny, odrobiną chrzanu, szczyptą cukru pudru, solą i pieprzem. Nie podaję dokładnych proporcji, przygotujcie sos według waszego uznania, waszego smaku. Jeśli trzeba dodać trochę cytryny czy majonezu, zróbcie to!
2. Kapustę mieszamy z marchewką i szczypiorkiem, doprawiamy sosem. Odstawiamy do lodówki na około godzinę.


BURGERY RYBNE

Po około godzinie możemy przygotować burgery i sos.

Składniki:
  • 1/2 kg ulubionej ryby, bez ości i bez skóry (ja kupiłam dorsza, ale możecie wykorzystać inną rybę, na jaką macie ochotę, np. morszczuka)
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę
  • 1 łyżka bułki tartej (+ bułka tarta do obtoczenia burgerów przed smażeniem)
  • łodyżki z połowy pęczka kolendry, bardzo drobno posiekane (używam łodyżek, ponieważ nie chcę ich wyrzucać, a poza tym są dużo bardziej aromatyczne niż listki)
  • 2 jajka 
  • 1/2 łyżeczki mielonego kuminu
  • szczypta suszonego chilli
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia
do podania :
  • bułki

Przygotowanie:

1. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju. Wrzucamy cebulę i podsmażamy do czasu, aż ładnie się zeszkli, ale nie zarumieni. Cebulę przekładamy do miski.
2. Rybę drobno siekamy. Nie blendujemy! Nie chcemy rybnej ciapki! Rybę dodajemy do cebuli.
3. Do miski wrzucamy także chilli, posiekane łodyżki kolendry, kumin i doprawiamy solą i porządną szczyptą świeżo mielonego pieprzu (do smaku, jak lubicie).
4. Do ryby wbijamy 1 jajko (drugiego będziemy potrzebować do panierowania burgerów) i dodajemy łyżkę bułki tartej. Wszystko mieszamy i odstawiamy na kilka minut. Po tym czasie formujemy burgery.
5. Na dużej patelni rozgrzewamy olej. Burgery najpierw obtaczamy w roztrzepanym jajku, a następnie w bułce tartej (nadmiar strzepujemy).
6. Burgery smażymy na porządnie rozgrzanym oleju, na niewielkim ogniu, z dwóch stron aż ładnie się zezłocą (po około 4 - 5 minut z każdej strony).

7. Bułki do burgerów grillujemy na suchej patelni, by lekko się zarumieniły i były przyjemnie chrupiące.

sos jogurtowy z kolendrą
  • kilka łyżek jogurtu naturalnego
  • łyżeczka majonezu
  • sok z cytryny/limonki
  • listki z połowy pęczka świeżej kolendry, drobno posiekane
  • sól i świeżo mielony pieprz
1. Jogurt naturalny mieszamy z odrobiną majonezu, doprawiamy sokiem z limonki lub cytryny oraz garścią posiekanej kolendry. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem.


TERAZ MOŻEMY SKŁADAĆ BURGERY. NA SPÓD BUŁKI WYKŁADAMY ODROBINĘ SOSU, NA NIEGO BURGERA, POTEM DUŻĄ PORCJĘ COLESŁAWA. PRZYKRYWAMY DRUGĄ POŁOWĄ BUŁKI I PODAJEMY. NATYCHMIAST!!!

Smacznego!

PS. Dzisiaj uczniowie rozpoczynają dwumiesięczną labę i chociaż ja skończyłam szkołę już jakiś czas temu, to nastrój mam równie dobry. W końcu jest piątek!

Już za parę dni, za dni parę, weźmiesz plecak swój i gitarę...




wtorek, 30 czerwca 2015

kaszotto z zielonymi warzywami



Wybaczcie, że znowu lekko zaniedbałam bloga, ale kilka rzeczy stanęło mi na drodze do kuchni. Najpierw dopadła mnie wstrętna grypa i na cztery dni całkiem ścięła z nóg. Kiedy już wydawało się, że jest ok i mogę wracać do gry, wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego. Po siedmiu godzinach, spędzonych na szpitalnych korytarzach w oczekiwaniu na wyniki badań, okazało się, że to prawdopodobnie jednak nie wyrostek. Więc wracam. Mam nadzieję, że teraz już nic nie stanie mi na przeszkodzie.

Zielone warzywa, najlepsze o tej porze roku, są dla mnie kulinarną kwintesencją przełomu wiosny i lata. Korzystam, ile się da. Wam też to proponuję, tym razem w bardzo zielonym kaszotto.


Składniki:
  • 200 g kaszy pęczak
  • 500 ml bulionu warzywnego (najlepiej domowego, przygotowanego samodzielnie)
  • 1 średnia cebula lub 2 szalotki, pokrojone w drobną kostkę
  • 1 duży ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 50 ml białego, wytrawnego wina (można ten składnik pominąć, ale z winem kaszotto, tak jak risotto jest po prostu lepsze)
  • sól i świeżo mielony pieprz
+ warzywa: kilka zielonych szparagów, różyczki z około 1/2 brokuła, duża garść zielonej fasolki szparagowej lub garść mrożonego zielonego groszku (możecie wykorzystać świeży, ale mrożony jest równie smaczny, tańszy i nie trzeba go obierać :))

+ opcjonalnie (w wersji niewegańskiej): około 50 g zimnego masła i około 1 łyżki świeżo starego parmezanu


Przygotowanie:

1. Podgrzewamy bulion. 
2. Na patelni rozgrzewamy oliwę (1 łyżkę) i dodajemy  posiekane: cebulę i czosnek i smażymy około minuty. 
3. Dodajemy kaszę i zwiększamy ogień. Kasza zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać jej mieszać. Po chwili wlewamy wino i czekamy aż płyn prawie całkowicie odparuje. Zapach będzie obłędny! 
4. Kiedy kasza wchłonie wino, wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by kasza bardzo lekko bulgotała. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż kasza wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 20 minut. 
5. Na koniec starannie doprawiamy wszystko solą i pieprzem. Jeśli przygotowujecie kaszotto w wersji niewegańskiej, to teraz jest czas, by dodać masło i parmezan i szybko wszystko wymieszać.

6. W międzyczasie gotujemy warzywa. Ważne, by pozostały al dente. Możemy ugotować je w osolonym wrzątku lub w parowarze. Powinny pozostać zielone i przyjemnie chrupiące.

7. Do przygotowanego risotta dodajemy warzywa i delikatnie mieszamy. 

Podajemy od razu, smacznego!

piątek, 19 czerwca 2015

marynowany indyk z zielonymi, młodymi warzywami




Wiosna i lato to taki czas, kiedy mi osobiście warzywa smakują najbardziej. Po okropnej zimie, kiedy podpieramy się mrożonkami, nareszcie przyszła pora na świeżość. Korzystam, ile się da z młodej fasolki, młodego bobu, moich ukochanych zielonych szparagów (te za chwilę znikną ze sklepów), bo już później nigdy tak fantastycznie nie smakują.

Propozycja na ten obiad jest nie tylko zdrowa, ale także pełna smaku i aromatu, a to za sprawą marynaty do indyka - pachnącej i lekko pikantnej.Powiem wam, że tak mi zasmakowała, że takie danie jadłam trzy dni z rzędu :P


Składniki (porcja dla 2 osób):
  • garść młodej zielonej fasolki szparagowej
  • około 200 g młodego bobu
  • 3 - 4 zielone szparagi
  • około 250 - 300 g fileta z indyka, pokrojonego na mniejsze kawałki
  • kubek jogurtu naturalnego (około 150 g)
  • około 150 - 200 g ryżu (wybierzcie swój ulubiony: dziki, basmati lub tak jak ja - pełnoziarnisty)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego lub kokosowego
  • odrobina świeżego koperku

marynata do mięsa:
  • 1 łyżka przyprawy garam masala
  • 1 łyżka mielonej kolendry
  • 2 ziarna kardamonu
  • 1 cm świeżego imbiru, startego na tarce o jak najmniejszych oczkach
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • około 1/2 łyżeczki suszonego chilli w płatkach
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania marynaty do mięsa. Wszystkie składniki ucieramy w moździerzu na pastę, a następnie nacieramy nią mięso i odstawiamy na minimum 30 minut, a najlepiej na dłużej. Ja swoją marynatę przygotowałam rano i mięso marynowało się kilka godzin.
2. Ryż gotujemy na sypko według wskazań z opakowania.
3. Warzywa (szparagi, fasolkę i bób) blanszujemy we wrzącej wodzie przez kilka minut, a następnie przekładamy od razu do miski z lodowatą wodą (można dodać kostki lodu). Dzięki temu zachowają piękny, zielony kolor i pozostaną jędrne. W zimnej wodzie warzywa powinny pozostać minutę, nie dłużej, by nie nasiąkły wodą.

Uwaga! Gdy gotujecie zielone warzywa (fasolkę szparagową, brokuły, bób, zielone szparagi itd) pamiętajcie, by wrzucać je do mocno bulgocącego wrzątku. Dzięki temu po ugotowaniu pozostaną zielone!

4. Zamarynowane mięso smażymy na odrobinie oleju rzepakowego lub kokosowego z dwóch stron na złoto - brązowy kolor przez kilka minut. Jeśli pokroiliście indyka w niezbyt grube kawałki, wystarczy chwila, by był gotowy, nie surowy w środku, a delikatny i soczysty.
5. Na koniec do mięsa wlewamy kubeczek jogurtu naturalnego, mieszamy i wyłączamy ogień pod patelnią.

6. Teraz możemy złożyć danie. Na sam spód układamy ryż, polewamy odrobiną sosu, następnie kawałki indyka, a na nim chrupiące zielone warzywa. Wierzch posypcie odrobiną świeżego koperku!

Smacznego!

wtorek, 12 maja 2015

wegański burger z batatów z sałatką z czerwonej kapusty



Po ciecierzycy, przyszedł czas na kolejną odsłonę burgerów w wersji wegańskiej - tym razem z batatów. Niech was nie zwiedzie słodycz ziemniaków, burgery są bardzo aromatyczne, pikantne i wcale nie słodkie. 

Inspiracją po raz kolejny była dla mnie Marta z portalu jadłonomia.com, której wegański blog i książka kucharska coraz częściej skłaniają mnie do eksperymentów, nie jedzenia mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Odkryłam, że w dniu, kiedy mięsa nie jem wcale czuję się lepiej, mam więcej energii i mogę więcej. Na razie, jako zdeklarowany mięsożerca, robię sobie jeden dzień w tygodniu, który nazywam "meat free"! Jeśli szukacie innych pomysłów na dania bez mięsa, zajrzyjcie do książki - ostatnio mojej ulubionej - której autorami są - uwaga! - eks - Beatels sir Paul McCartney i jego córka Stella pt. "Poniedziałki bez mięsa".

PS. Te burgery nie są w 100 % odbiciem przepisu z jadłonomia.com. Jak zwykle, musiałam coś przekręcić. 


Składniki:

na burgery (około 8 sztuk):
  • 1 duży batat (około 400 - 500 g), upieczony w piekarniku (200 st. C), do miękkości
  • 2 - 3 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 2 łyżki mąki z amarantusa
  • 2 łyżki nasion słonecznika
  • 2 łyżki pestek dyni
  • około 1 łyżki świeżej kolendry, posiekanej
  • około 1 łyżki świeżej mięty, posiekanej
  • 1 cebulka dymka, posiekana w drobną kostkę
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • szczypta mielonego cynamonu
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • szczypta suszonego, mielonego chilli
na sałatkę:
  • mała główka czerwonej kapusty, drobno posiekanej
  • sok z 1 limonki
  • posiekane świeże chilli (w ilości, na jaką macie ochotę)
  • około 1 łyżki oliwy z oliwek
  • odrobina cukru trzcinowego lub syropu z agawy
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz

+ dodatkowo:
  • ulubione bułki do hamburgerów
  • sos z awokado - miękkie, dojrzałe awokado miksujemy z odrobiną soku z limonki, małym ząbkiem czosnku, płaską łyżeczką musztardy dijon, solą i pieprzem
  • a dla nie wegan - sos jogurtowo - miętowy - jogurt naturalny (około 1 szklanki) wymieszać z 2 łyżkami posiekanej świeżej mięty, odrobiną soku z limonki, małym ząbkiem czosnku (przeciśniętym przez praskę), solą i pieprzem

Przygotowanie:

1. Przygotowania zaczynamy od sałatki, która musi chwilę odpocząć i się przegryźć. Posiekaną kapustę skrapiamy obficie sokiem z limonki, odrobiną oliw. Dodajemy cukier i chilli, doprawiamy solą i pieprzem i mieszamy. Odstawiamy do lodówki.

2. Na suchej patelni prażymy po kolei: mąkę z amarantusa, słonecznik i pestki dyni. Przekładamy wszystko do miski i mieszamy razem z cynamonem, kuminem, mieloną i świeżą kolendrą, miętą, cebulką i kaszą jaglaną.
3. Bataty przeciskamy przez praskę do ziemniaków i dodajemy do miski. Wszystko razem mieszamy i doprawiamy według uznania solą, pieprzem i chilli.
4. Z masy formujemy burgery, które układamy na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia.
5. Pieczemy 30 minut w piekarniku rozgrzanym wcześniej do 200 st. C bez termoobiegu.

Burgery podajemy w podpieczonych na patelni grillowej bułkach, lub z samą sałatką z czerwonej kapusty, z ulubionym sosem.

Smacznego!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

domowe batony musli # 2



Domowe batony musli w nowej, moim zdaniem mniej słodkiej i zdrowszej niż ostatnio, odsłonie. Super na drugie śniadanie lub podwieczorek. Jeśli wykorzystacie płatki inne niż owsiane oraz mąkę np. gryczaną, będą bezglutenowe, więc świetne dla osób, które ze względów zdrowotnych muszą unikać glutenu jak ognia.


Składniki:
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka płatków jaglanych
  • 2 czubate łyżki mąki pełnoziarnistej
  • 2/3 szklanki wiórków kokosowych
  • 1/4 szklanki pestek dyni
  • 1/4 szklanki nasion słonecznika
  • 1/4 szklanki posiekanych orzechów (wybierzcie swoje ulubione lub te, które akurat macie pod ręką)
  • 1/4 szklanki płatków migdałowych
  • 3 łyżki nasion chia
  • 3 łyżki nasion jagody goji
  • 1/4 szklanki gorącej wody
  • 3 łyżki miodu
  • 2 płaskie łyżki oleju rzepakowego
  • 2 białka jajek, ubite na sztywno ze szczyptą soli

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 170 st. C bez termoobiegu.
2. Miód i olej rozpuszczamy w gorącej wodzie.
3. Wszystkie suche składniki mieszamy razem z wodą z miodem.
4. Dodajemy do masy ubite białka, mieszamy i wykładamy na blaszkę, wyłożoną papierem do pieczenia, uklepując na grubość około 1 centymetra.
5. Batony pieczemy 25 - 30 minut, a następnie pozostawiamy do przestygnięcia.
6. Lekko przestudzone batony kroimy na prostokąty i pozostawiamy do lekkiego wyschnięcia.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...