Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2018

flapjack


Zastanawiam się, czemu tak długo czekałam z tym postem. I szczerze, sama nie znajduję odpowiedzi. Flapjack to jeden z moich ulubionych deserów, jednocześnie jeden z najpopularniejszych w Wielkiej Brytanii. To ekspresowe, tanie i pyszne batony owsiane. Klasyczne flapjacki są bez dodatków, ale ja robiąc ostatnio porządki w spiżarni, znalazłam ogromne ilości orzechów i nasion, które kupuję na zapas, a potem o nich zapominam. Z resztą Brytyjczycy często idą jeszcze dalej, bo dodają do nich nawet czekoladę :) Ja dodałabym (ale akurat nie miałam) jeszcze posiekanych suszonych żurawin albo rodzynek.

Moje flapjacki są bezglutenowe, bo użyłam płatków bez glutenu, ale na pewno nie są dietetyczne. Bo to tak naprawdę płatki, cukier i masło. Ale jakie pyyyszne!


Składniki:

klasyczne flapjack:
  • 350 g płatków owsianych
  • 225 g cukru
  • 225 g masła
  • 2 łyżki golden syropu
+ dodatki: u mnie po 2 łyżki nasion chia, sezamu, słonecznika, pestek dyni i posiekanych orzechów (ziemnych i włoskich)


Przygotowanie:

1. W rondelku roztapiamy masło. Dodajemy cukier i golden syrop i czekamy aż wszystko się rozpuści.

2. Piekarnik rozgrzewamy do 150 st. C bez termoobiegu.

3. W dużej misce mieszamy płatki z dodatkami. Wlewamy masło z cukrem i wszystko dokładnie mieszamy.

4. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, wysypujemy płatki i dokładnie uklepujemy i wyrównujemy.

5. Pieczemy 40 minut lub do czasu, aż flapjack ładnie się zarumieni.

6. Gorący dzielimy na równe kawałki, nacinając nożem prawie do samej blaszki. Robimy to po to, by potem można było flapjacka pokroić. Gdy stygnie robi się twardawy i mocno się kruszy.

7. Ponacinany flapjack pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia. Przechowujemy w szczelnym pojemniku, by nie nabierał wilgoci.

Smacznego!

wtorek, 3 lipca 2018

limonkowy pudding chia


Dziś taki dzień, że na blogu pojawia się już drugi przepis na deser, na dodatek pudding. Choć zupełnie inny od tego czekoladowego, to także zdrowy i wegański. Idealny na ciepłe dni. 

Ja przygotowałam ten pudding na deser, po obiedzie z przyjaciółką, na który podałam pikantne żółte curry. Po takim daniu, deser z chia sprawdza się świetnie, także dlatego, że bardzo odświeża i łagodzi. 


Składniki (na dwie porcje):
  • 250 ml mleka kokosowego 
  • 4 - 5 łyżek nasion chia 
  • kilka kropel syropu z agawy do smaku (lub wersji nie-wegańskiej miodu)
  • sok i skórka otarta z 1/2 limonki
+ ulubione owoce (u mnie zblendowane mago i marakuja)


Przygotowanie:

Nasiona chia mieszamy z mlekiem kokosowym, sokiem i skórką z limonki i odrobiną syropu z agawy (lub innym "słodzikiem"). Przekładamy do szklanek i odstawiamy na około 2 godziny do lodówki.

Po tym czasie, gdy pudding zgęstnieje, dekorujemy pudding owocami i gotowe! Tak przygotowany pudding spokojnie może czekać w lodówce na przybycie gości :)

Smacznego!

czekoladowy pudding z awokado


O zrobieniu puddingu z awokado myślałam od dawna. Ale zawsze coś, a to awokado za twarde, a to brak kakao w spiżarni. Bo to dwa najważniejsze składniki, bez których puddingu nie zrobimy. Awokado, którego używamy, musi być naprawdę dojrzałe. Tak miękkie, żeby dosłownie rozpływało się pod naciskiem widelca. Potrzebujemy także najlepszego gorzkiego kakao, jakie uda nam się kupić. Im więcej kakao w kakao, tym lepiej.

Pozostałe składniki możemy "miksować'. Możemy słodzić pudding syropem z agawy, syropem klonowym albo nawet bardzo dojrzałym bananem. Do puddingu musimy także dodać trochę mleka, u mnie roślinnego - migdałowego, ale równie dobrze w wersji niewegańskiej, możemy użyć mleka krowiego. Nie ma to większego znaczenia. 

Na koniec dodatek owoców. U mnie borówki i porzeczki, ale myślę, że tutaj śmiało można rozwinąć wyobraźnię. Albo po prostu dostosować się do pory roku i owoców, które są akurat dostępne.

Tym, co mi bardzo odpowiada w tym deserze, oprócz obłędnego smaku, jest to, że przygotowuje się go błyskawicznie, z surowych składników, a jeśli przygotowujecie go na przyjęcie, można spokojnie przygotować go dużo wcześniej.

I jeszcze jedno, dla niedowiarków albo tych, którzy za awokado nie przepadają, informacja najważniejsza. W tym puddingu naprawdę nie czuć smaku awokado! Jestem przekonana, że, jeśli ktoś nie zobaczy procesu jego powstawania, na pewno się nie zorientuje.


Składniki (na 2 porcje):
  • 1 bardzo dojrzałe awokado
  • 3 czubate łyżki gorzkiego kakao
  • syrop klonowy lub z agawy (do smaku - około 2 - 3 łyżek)
  • mała szczypta soli (zabije gorzki smak awokado)
  • kilka łyżek mleka roślinnego (ja dodawałam stopniowo, do uzyskania odpowiedniej konsystencji)
  •  owoce

Przygotowanie:

1. Awokado blendujemy z kakao, solą, syropem i mlekiem. Słodzimy pudding według własnego smaku. Mleka dodajemy tyle, by uzyskać odpowiednią konsystencję - przypominającą gęsty budyń.

2. Gotowy pudding przekładamy do szklanek/kieliszków, dodajemy owoce i już!

Smacznego!

wtorek, 20 marca 2018

bezglutenowe pulpety rybne w sosie pomidorowym




Ostatnio otrzymałam list od pani, której obie córeczki chorują na celiakię, która poprosiła o proste przepisy na dania bez glutenu. Na blogu już kilka takich znajdziemy tutaj, a dzisiaj postawiłam na pulpety, których niektórzy nie wyobrażają sobie bez dodatku bułki tartej lub czerstwej bułki namoczonej w mleku. Zaczynamy od pulpetów rybnych, do których spokojnie możemy dodać zmielonych płatków owsianych bezglutenowych. Pulpety są pyszne, lekkie i zdrowe. Do dzieła!


Składniki:

sos:
  • 8 dużych dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę (możecie użyć pomidorów w puszce - potrzebujemy 2)
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 50 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co?)
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz i ewentualnie szczypta cukru
  • oliwa z oliwek
kulki rybne:
  • 350 - 400 g filetów rybnych bez skóry (u mnie dorsz, ale możecie użyć innych ryb morskich)
  • 1/2 dużej cebuli, posiekanej w bardzo drobną kostkę
  • 2 łyżki zmiksowanych bezglutenowych płatków owsianych (zmiksowanych jak bułka tarta)
  • 1 jajko
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia
Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania kulek rybnych. Cebulę podsmażamy na małym ogniu, do miękkości na odrobinie oleju. Odstawiamy do przestygnięcia.

2. Filety rybne siekamy w malakserze na niezbyt gładką masę. Dodajemy przestudzoną cebulę, jajko i mieszamy. Na koniec wsypujemy zmiksowane płatki owsiane, doprawiamy wszystko solą i pieprzem, ponownie mieszamy i odstawiamy na kilka minut, by masa zgęstniała.

3. Z masy rybnej formujemy nieduże kulki i obsmażamy je na rozgrzanym oleju rzepakowym z każdej strony na złoto - brązowy kolor.

4. Gotowe kulki rybne wykładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by odsączyć je z nadmiaru tłuszczu.

5. Teraz czas na sos pomidorowy. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 - 3 łyżki). Podsmażamy posiekaną cebulę i czosnek, na niewielkim ogniu, na złoty kolor. Po chwili wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje.

6. Teraz wrzucamy na patelnię posiekane pomidory, przykrywamy i dusimy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje, a pomidory się rozpadną.

7. W międzyczasie możemy ugotować ryż lub ziemniaki, zależy od tego, z czym macie ochotę podać pulpety.

8. Gdy sos jest już gęsty, doprawiamy do solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. Możemy już wrzucić kulki rybne, by nabrały temperatury i garść listków bazylii.

Gotowe!

Smacznego!

czwartek, 7 września 2017

risotto ze świeżymi podgrzybkami



Sezon na grzyby w pełni. Byłam w tym roku w lesie tylko raz, zmokłam jak kura i po 20 minutach uciekłam do auta. Znalazłam w międzyczasie jednego zdechłego maślaka :/ Żeby nie było, umiem zbierać grzyby i bardzo to lubię. Nauczył mnie tego dziadek, chociaż niestety nie zdążył przekazać mi do tego cierpliwości. Sam potrafił zostawić babcię przy aucie, na krzesełku na dwie godziny, a ja po dwudziestu minutach bez grzyba się nudzę i chcę wracać do domu. W okolicach Wrocławia nie ma zbyt wielu lasów typowo "grzybowych", a jak już są trzeba w nich przedzierać się przez takie chaszcze, że też mi się odechciewa. Nie jestem też typem "grzybiarza", który wstaje o 4 rano, by być w lesie już o 6. Never ever! Jestem "grzybiarzem - turystą"!


Dzisiaj jedno z moich ulubionych grzybowych dań. Kremowe, aksamitne risotto, przygotowywane z zachowaniem włoskiej tradycji i choć w Italii przygotowywane jest głównie z prawdziwków, dziś na tapecie podgrzybki. Pewnie dlatego, że nie lubię ich konsystencji i muszę je dobrze przesiekać, by je zjeść.


Składniki:
  • 1/2 litra bulionu (najlepiej warzywnego)
  • 2 łyżki oliwy
  • 200 g ryżu na risotto
  • 1 kieliszek białego wytrawnego wina
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz
  • 1 łyżka zimnego masła
  • około 300 - 400 g świeżych podgrzybków, oczyszczonych i posiekanych dość drobno
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę
  • 1 duży ząbek czosnku, drobno posiekany
  • garść świeżo startego parmezanu


Przygotowanie:

1. Podgrzewamy bulion. 

2. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy posiekany czosnek, cebulę i smażymy około 2 minut. Czas dodać grzyby. Smażymy kolejne 2 - 3 minuty na dużym ogniu, żeby wszystko nie zaczęło się dusić. Ma się smażyć! 

3. Dodajemy ryż i zwiększamy ogień. Ryż zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać go mieszać. Po chwili zacznie robić się szklisty. 

4. Wlewamy wówczas wino i czekamy aż płyn prawie całkowicie odparuje. Zapach będzie obłędny! 

5. Kiedy ryż wchłonie wino, wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by ryż bardzo lekko bulgotał. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż ryż wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 15  - 20 minut. 

6. Na koniec doprawiamy wszystko starannie solą i pieprzem. 

7. Gdy ryż będzie już miękki (ale nie rozgotowany!), zdejmujemy patelnię z ognia, dodajemy zimne masło i parmezan. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 2 minuty, by risotto odpoczęło. To najważniejsza część przygotowania risotta idealnego, bo w tym czasie staje się ono kremowe i nabiera pełni smaku. 

8. Podajemy risotto natychmiast!

Buon appetito!
[Smacznego!]

sobota, 2 września 2017

placuszki bananowe bez cukru i glutenu



Placki, racuchy czy naleśniki to jedno z najlepszych weekendowych śniadań. Na blogu znajdziecie już mnóstwo takich przepisów, ale ten jest inny. Najbardziej zdrowy, bez cukru i bez glutenu. Na upartego można by jeszcze spróbować wyeliminować jajko. Jednak brak tych składników nie odejmuje placuszkom smaku. Są pyszne i bardzo lekkie!


Składniki:

  • 4 bardzo dojrzałe banany (im bardziej czarna skórka, tym lepiej), rozgniecione widelcem
  • 2 czubate łyżki mąki bezglutenowej (np. gryczanej) albo zmielonych bezglutenowych płatków owsianych
  • 1 jajko
  • 1 łyżka roztopionego masła (albo oleju kokosowego)


Przygotowanie:

Rozgniecione widelcem banany mieszamy z mąką bezglutenową, jajkiem i masłem. Zostawiamy na kilka minut, by "ciasto" wchłonęło wilgoć i zgęstniało.

Na suchej patelni teflonowej smażymy niewielkie placuszki, z dwóch stron na złoto - brązowy kolor.

Podajemy na ciepło, z ulubionymi owocami!

Smacznego!



środa, 30 listopada 2016

domowy budyń waniliowy



Budyń kojarzy mi się z przedszkolem, gdzie serwowany był niemal codziennie w ramach deseru. Pewnie nie miał w sobie ani grama świeżej wanilii, tylko produkt "waniliopodobny", ale w połączeniu ze słodkim sokiem wiśniowym smakował wyśmienicie i porywał dziecięce serca.

Dzisiaj budyń nie jest już tak popularny, ale przygotowany w domu, z prawdziwą wanilią, smakuje równie dobrze, może nawet lepiej niż kiedyś?


Składniki:
  • 2 szklanki mleka
  • 3,5 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (jak go zrobić, dowiesz się tutaj
  • ziarenka z połowy laski wanilii
  • łyżka masła
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 2 żółtka

Przygotowanie:

W garnuszku zagotowujemy 1,5 szklanki mleka razem z cukrem waniliowym, ziarenkami wanilii i masłem.

1/2 szklanki mleka mieszamy z żółtkami i skrobią ziemniaczaną. Gdy mleko zacznie wrzeć, wlewamy mleko z jajkami i energicznie mieszamy trzepaczką. Gotujemy jeszcze kilkadziesiąt sekund.

Gorący budyń przekładamy do szklaneczek/miseczek przepłukanych zimną wodą.

Budyń najlepiej smakuje na gorąco! Podajemy go z ulubionami owocami, sokiem owocowym (jak w przedszkolu) albo z owocami w syropie.

Smacznego!

szyszkin-ciągle-pichci

czwartek, 12 maja 2016

klasyczny pudding z tapioki



Puddingi z tapioki stały się ostatnio wyjątkowo modne. W co drugiej wegańskiej knajpce, otrzymacie je na deser. Stały się tak modne, że ciężko kupić kulki tapioki. Nawet moja kuzynka, która prowadzi mały ekologiczny sklepik na Rynku Jeżyckim w Poznaniu mówi, że w hurtowniach tapioki drobnoziarnistej nie ma. Na szczęście udało mi się zamówić taką przez internet, co także wam polecam, bo bieganie po sklepach w jej poszukiwaniu może być męczące i okazać się bezskuteczne.

Tapioka to produkt otrzymany z manioku. Jest hipoalergiczny i nie ma smaku, ale świetnie ten smak "wyłapuje". Nie zawiera glutenu ani tłuszczu. 

Kto raz posmakuje puddingu z tapioki, zakocha się w nim po uszy. To deser lekki i pyszny. Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 1/4 szklanki szklanki tapioki drobnoziarnistej
  • łyżeczka pasty waniliowej
  • około 2 łyżek cukru lub innego "słodzika"
+ dojrzałe mango (zblendowane na gładki mus)

Przygotowanie:

W rondelku lub niewielkim garnku zagotowujemy mleko kokosowe. Do wrzącego mleka (nie może być zimne!) wsypujemy tapiokę. Doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy i gotujemy pod przykryciem przez około 20-25 minut. Tapioka jest ugotowana, gdy kuleczki staną się całkowicie przezroczyste (w środku nie będą już w ogóle białe).

Uwaga! W czasie gotowania należy co kilka minut pudding energicznie zamieszać, aby nie przywierał do dna i miał kremową konsystencję.

Gotowy pudding przekładamy do małych szklaneczek lub słoiczków, przykrywamy musem z dojrzałego mango i odstawiamy na chwilę do lodówki.

Smacznego!

środa, 23 marca 2016

kokosowy pudding chia



W pudding chia zakochacie się po uszy. Słodki, pachnący, gęsty, pełen chrupiących ziarenek podbije wasze serca, tego jestem pewna. Szałwia hiszpańska, czyli chia jest bogatym źródłem witamin i minerałów. Zawiera 15 razy więcej magnezu niż brokuły. 6 razy więcej wapnia niż mleko. 3 razy więcej żelaza niż szpinak. A to tylko niektóre z jej niesamowitych właściwości. Można podać go na deser lub jako zdrowe śniadanie.

Przygotowanie puddingu jest tak proste, że poradzi sobie z tym każda kulinarna "łamaga" ;) Wystarczą 3 składniki i ulubione owoce czy orzechy. Opcji jest mnóstwo, wystarczy włączyć wyobraźnię!

Nasiona chia kupicie w sklepie ze zdrową żywnością lub przez internet. 200-gramowe opakowanie wystarcza mi na długo, a używam chia często. Dodaję ją do jogurtu z musli, do koktajli. Spróbujcie również, warto dla zdrowia!

PS. Pudding chia w tej wersji jest nie tylko wegański, ale także w 100 % bezglutenowy.


Składniki (na dwie porcje):
  • 250 ml mleka kokosowego 
  • 4 łyżki nasion chia 
  • 1 łyżka wiórków kokosowych 
  • kilka kropel syropu z agawy (lub wersji nie-wegańskiej miodu)
+ ulubione owoce


Przygotowanie:

Nasiona chia mieszamy z mlekiem kokosowym, wiórkami kokosowymi i odrobiną syropu z agawy (lub innym "słodzikiem"). Przekładamy do szklanek i odstawiamy na około 2 godziny do lodówki.

Tuż przed podaniem dekorujemy pudding owocami i gotowe!

Smacznego zdrowego!

sobota, 30 stycznia 2016

kisiel domowy




Ostatnio moja koleżanka, otwierając kisiel "sklepowy" w opcji ekspresowej, zapytała, czy zrobienie domowego kisielu jest skomplikowane. Jak zrobić kisiel - wspominkowy deser z dzieciństwa. Otóż. Przygotowanie domowego kisielu to sprawa tak prosta, że aż trudno mi znaleźć porównanie. Potrzebujemy owoców (świetnie sprawdzają się mrożone), odrobiny mąki ziemniaczanej, cukru lub innego słodkiego zamiennika i zimnej wody. Tylko tyle, by przyrządzić prosty, smaczny i niskokaloryczny deser. Na dodatek bez glutenu, którego ostatnio unikam.

Zaczynamy?

Składniki (dla 4 osób):
  • dwie szklanki owoców (o tej porze roku świetnie sprawdzają się mrożone wiśnie, truskawki, śliwki czy borówki - owoce warto wymieszać) 
  • dwie i pół szklanki zimnej wody 
  • 2-3 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • cukier lub inny "słodzik", np. jak w moim przypadku miód (do smaku)

Uwaga! Podane składniki to wersja klasyczna. Ja lubię dodać do kisielu odrobinę cynamonu, wanilii lub  skórki cytrynowej. Warto zaszaleć.


Przygotowanie:

1. Owoce zalewamy dwoma szklankami wody. Doprowadzamy do wrzenia. Jeśli eksperymentujcie z dodatkami, teraz jest czas, by dodać to, na co akurat macie ochotę.

2. W międzyczasie w pozostałą połowę szklanki zimnej wody mieszamy z mąką ziemniaczaną. 

3. Gdy owoce się gotują, dosładzamy odpowiednio według uznania.

4. Na koniec wlewamy do owoców około połowę mieszanki wody z mąką. Mieszamy. Po kilku sekundach kisiel zacznie gęstnieć. Jeśli wolicie gęstszy, dolewacie jeszcze trochę mieszanki, mieszamy. Znajdźcie swoją konsystencję, taką jak lubicie najbardziej.


Gotowe!!! 

Smacznego powrotu do dzieciństwa!!!


PS. Wybaczcie, że ostatnio was zaniedbuję, mam sporo spraw, które muszę ogarnąć i sporo pracy. Postaram się poprawić!

środa, 16 grudnia 2015

klops na kanapkę bez glutenu i bez jajek



Ostatnio przestałam kupować wędliny. Po pierwsze dlatego, że po prostu przestały mi smakować, a po drugie - w kupnym wędlinach znajdujemy mnóstwo dodatków do mięsa, których chciałabym w swojej diecie unikać. Te wszystkie glutaminiany sodu i inne ulepszacze po prostu nam szkodzą. Jeśli dzisiaj tego nie odczuwamy, odczujemy to na pewno w przyszłości. A ponieważ nie umiem sobie wyobrazić życia bez kanapki "z mięsem" i w ogóle życia bez mięsa, szukam zdrowszych zamienników. Na blogu znajdziecie już mięsa, idealne na kanapkę, teraz postanowiłam się zabrać za klopsa. Klopsa, który świetnie smakuje i właściwie nie wygląda. Tylko jak upiec bezglutenowego klopsa, na dodatek bez jajek, których jeść mi nie wolno?! Znalazłam sposób, który także wam polecam. 


Składniki:
  • 1 kg mielonego mięsa z indyka
  • 6 łyżek bezglutenowych płatków owsianych (oczywiście, jeśli nie musicie eliminować glutenu, wykorzystajcie klasyczne płatki owsiane - nie błyskawiczne)
  • 1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • świeże zioła (wybierzcie te, które lubicie albo te, które akurat macie pod ręką - ja wykorzystałam kilka gałązek świeżego rozmarynu i tymianku, drobno posiekanych)
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • odrobina suszonego chilli
  • łyżka oliwy
+ możecie dodać odrobinę czosnku, kilka suszonych pomidorów (drobno posiekanych), kilka kaparów albo garść świeżej natki pietruszki - bawcie się smakiem!


Przygotowanie:

1. Płatki owsiane zalewamy wrzątkiem, tak by w całości zostały przykryte.
2. Cebulę podsmażamy na łyżce oliwy, aż ładnie się zeszkli, ale nie zarumieni.
3. Po kilku minutach, gdy płatki owsiane porządnie napęcznieją, odcedzamy je na sitku.
4. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
5. W dużej misce mieszamy mięso z podsmażoną cebulą, odsączonymi płatkami owsianymi, posiekanymi ziołami, solą, pieprzem i odrobiną chilli.
6. Keksówkę napełniamy mięsem i pieczemy około godziny i 15 minut. 
7. Po upieczeniu klopsa pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia i wyciągamy z formy. 

Smacznego!

środa, 9 grudnia 2015

wegańskie i bezglutenowe pierniki part 2

 


Nienawidzę świąt. Pewnie już to pisałam nie raz. Dla mnie Boże Narodzenie jest karą za wszystkie grzechy, popełnione w całym roku. Czekoladowe mikołaje pojawiające się w sklepach już we wrześniu, wszechobecne już od Wszystkich Świętych uśmiechniete bałwanki, aniołki i reniferki, "krzyczące" z każdej witryny sklepowej "Merry Christmas!". Jak jeszcze zaczną grać w sklepach rzewne kolędy - zamknę się w domu, mniej więcej do trzech króli. Nawet  bożonarodzeniowy jarmark na wrocławskim rynku przyciąga mnie co roku tylko po to, by napić się wina za 10 zł, które w niemieckich marketach kosztuje euro za 1 litr. Ale dobra, to jest taka moja mała bożonarodzeniowa tradycja. Szybkie wino i do domu :)

Skoro nienawidzę świąt, zapytacie zapewne, dlaczego wobec tego przygotowuję co roku i publikuję posty z różnymi tradycyjnymi i mniej  smakowitościami. Odpowiedź jest prosta - bo mam dobre serce i wierzę, że chociaż ich część pojawi się na stołach tych, którzy święta kochają.

A teraz, tak dla podtrzymania tradycji!




Cheers!





PS. Piernikowa inwazja trwa! Szukam przepisu idealnego. Ten znalazłam na niezawodnej stronie jadłonomia.com, ale lekko zmodyfikowałam go zastępując mąkę pszenną, ostatnio moją ulubioną - gryczaną pełnoziarnistą. Wyszły fajne, takie cieniutkie, może odrobinę przypominające w smaku moje ukochane pepparkaka ze znanej sieci sklepów meblowych na i.


Składniki:
  • 2 1/4 szklanki mąki gryczanej
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego (zwróćcie uwagę, by olej, którego używacie był "przystosowany" do pieczenia w wysokich temperaturach, w przeciwnym razie olej się spali i wydzieli rakotwórcze substancje)
  • 1 łyżka przyprawy do piernika (jeśli macie chęć - przygotujcie ją w domu, ja sięgnęłam po tę "sklepową")
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli i szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu
  • kilka łyżeczek lodowatej wody (4 - 6)

Przygotowanie:

1. Wszystkie składniki (bez wody) zagniatamy w dużej misce. Zimną wodę wlewamy stopniowo, do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Możecie użyć robota kuchennego, ale dość łatwo się ze sobą łączą, więc można to zrobić łyżką. Z ciasta formujemy kulę, zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na około 1 godzinę.
2. Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu.
3. Ciasto rozwałkowujemy na grubość około 4 - 5 mm i wycinamy ciastka. Układamy je na blaszce, wyłożonej papierem i pieczemy 8 - 10 minut. Uwaga, takie cienkie pierniki lubią się przypalać!

Gotowe pierniki odstawiamy do całkowitego ostygnięcia i dopiero wtedy dekorujemy, jeśli oczywiście macie ochotę to robić.

Smacznego!

wtorek, 8 grudnia 2015

wegańskie i bezglutenowe pierniki



Pieczenie pierników nie bywa skomplikowane. Prosty przepis znajdziecie już na blogu. Jednak w tym roku musiałam zmodyfikować moją dietę i wykluczyć z niej gluten i jajka. I cholera, zrobił się problem. Jak upiec pierniki bez żółtek i tak popularnej mąki pszennej (i żytniej, i kukurydzianej, i ryżowej - tych też jeść mi nie wolno)??? Przepisów szukałam wszędzie, ale zawsze coś, a to żółtka, a to zabroniona mąka jedna czy druga. Postanowiłam zaryzykować i zmodyfikować kilka, może nawet kilkanaście przepisów w jeden. Ryzyko było takie, że wszystko znowu wyląduje w śmietniku. Niewielkie, biorąc pod uwagę, że moje eksperymenty stosunkowo często kończą się fiaskiem. Jednak udało się! Pierniki wyszły naprawdę super, czego dowodem jest to, że przyjechała na chwilę moja koleżanka, połowę zjadła i jeszcze wzięła na wynos. Prawdopodobnie do Wigilii nie zostanie ani jeden!


Składniki:
  • 200 g mąki z migdałów - można też zmielić migdały bez skórek, ale mi się nie chciało :P
  • 160 g mieszanki mąk bezglutenowych - u mnie 100 g mąki gryczanej, 30 g mąki kasztanowej, 30 g mąki z manioku (możecie wykorzystać także - kukurydzianą, ziemniaczaną - eksperymentujcie!)
  • 2 łyżki brązowego cukru 
  • 80 g oleju kokosowego
  • 100 g syropu z agawy lub wymieszanego z syropem klonowym, który dobrze pasuje do pierników
  • 2 czubate łyżki przyprawy do piernika (ja użyłam gotowej, lenistwo jest moją wymówką; bardziej ambitnym proponuję rozgnieść przyprawy samodzielnie)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta pieprzu (możecie ten składnik pominąć, ale pieprz świetnie podkreśla intensywność przyprawy do piernika)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
2. Wszystkie suche składniki mieszamy w dużej misce.
3. Olej kokosowy podgrzewamy, żeby się rozpuścił i mieszamy z syropem z agawy. Dolewamy do suchych składników. Zagniatamy ciasto.
4. Jeśli ciasto jest zbyt klejące, podsypcie je odrobiną mąki gryczanej. Wykładamy je na stolnicę, podsypujemy i rozwałkowujemy na grubość około 8 mm. 
5. Wycinamy dowolne kształty. Układamy pierniki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
6. Pieczemy około 12 minut.

Upieczone pierniki przekładamy na kratkę do całkowitego przestygnięcia. Schłodzone pierniki przechowujemy w zamykanej puszce lub słoiku. Możemy je oczywiście dekorować według własnego pomysłu. Ja nie zdążyłam :/

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...