Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lipca 2018

dwa moje ulubione koktajle z truskawkami


Lato w pełni. Uwielbiam, gdy jest ciepło i wcale nie narzekam, gdy już o poranku termometr wskazuje 26 stopni. Jednak przy takiej pogodzie mam problem ze zjedzeniem normalnego śniadania. Mój organizm odmawia przyjęcia jakichkolwiek pokarmów stałych przynajmniej do południa. A że wstaję zazwyczaj około 7.30 i nauczyłam się jeść śniadania, dla zdrowia i urody, muszę znajdować zamienniki tradycyjnego posiłku. Potrzebuję czegoś, co wypełni mój żołądek, jednocześnie nie powodując "przeciążenia". Zbawieniem są koktajle i smoothie. 

Wiem, że zrobienie koktajlu to żadna sztuka i odkrywcą Ameryki nie jestem. Chcę wam jednak pokazać przepisy na dwa moje ulubione koktajle z truskawkami, które o tej porze roku smakują najlepiej. Oba są wegańskie, przygotowane na mleku roślinnym, ale jeśli zamienicie je na krowie, świat się nie zawali. Do dzieła!


1. KOKTAJL BANANOWO - TRUSKAWKOWY Z SIEMIENIEM LNIANYM





Dlaczego siemię lniane? Bo jest cholernie bogate w wartości odżywcze, które mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie. W skrócie: obniża poziom cholesterolu i cukru we krwi i świetnie wpływa na działanie układu pokarmowego. dzięki swoim właściwościom może redukować ryzyko zachorowania na raka piersi i pomagać kobietom z zaburzeniami hormonalnymi. Przekonałam was?

Składniki:
  • 1/2 bardzo dojrzałego banana
  • garść świeżych truskawek
  • łyżeczka siemienia lnianego
  • około szklanki mleka roślinnego
Wszystkie składniki dokładnie blendujemy i gotowe!


2. KOKTAJL TRUSKAWKOWO - BRZOSKWINIOWY





Składniki:
  • garść świeżych truskawek
  • 2 dojrzałe brzoskwinie (kupiłam polskie, a one są mniejsze)
  • łyżeczka siemienia (dla zdrowa!)
  • około szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
I znów wystarczy zmiksować wszystkie składniki.

Smacznego i na zdrowie!

czwartek, 21 czerwca 2018

pasta z bobu na kanapki




Sezon na bób w pełni. ostatnio pisałam wam trochę o tym, jak bardzo jest zdrowy, bo o tym, że pyszny, chyba pisać nie muszę. Bób świetnie smakuje po prostu gotowany w koprze z solą, ale także bardzo dobrze sprawdza się w formie pasty. Jej przygotowanie jest banalnie proste, świetnie się przechowuje (do dwóch dni w lodówce), a dodatek świeżego koperku i soku z cytryny jest naprawdę orzeźwiające. Szczególnie, gdy na dworze prawie 35 st. C, albo gdy nie możecie już patrzeć na kanapki z serem lub szynką.

PS. Moja ciocia ostatnio opowiedziała mi o daniu z bobem, który jadła w Neapolu - o makaronie z bobem i kwiatami cukinii. Nawet chciałam coś podobnego przygotować, ale niestety kupienie kwiatów cukinii we Wrocławiu właściwie graniczny z cudem. Znalazłam kwiaty w sieci hurtowni na M, ale 8 zł za jeden kwiat to była lekka przesada.


Składniki:
  • 0,5 kg bobu (opcjonalnie mrożony też wchodzi w grę)
  • pęczek świeżego kopru
  • 1 nieduży ząbek czosnku
  • łyżka oliwy z oliwek najlepszej jakości
  • sok z cytryny (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie: 

1. Bób gotujemy do miękkości (około 10 minut od zagotowania) w osolonej wodzie z dodatkiem 1/2 pęczka koperku. Ugotowany odcedzamy i przelewamy bardzo zimną wodą. Po pierwsze szybko schłodzimy bób, po drugie - zachowamy jego piękny, zielony kolor.

2. Przestudzony bób obieramy z łupinek i wrzucamy do misy blendera. Dodajemy lekko przesiekany koperek i ząbek czosnku, przekrojony na kilka części.

3. Do bobu wlewamy oliwę i blendujemy na gładką pastę. Doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem i miksujemy jeszcze chwilę.

Gotowe!

Pastę podajemy w formie hummusu np. ze świeżymi marchewkami lub na chrupiących tostach. Jak wolicie.

Smacznego!

sobota, 10 lutego 2018

szybki placek z jabłkami z patelni

 


Czasem zdarza się tak, że dania powstają przez przypadek. U mnie często przypadek wynika z lenistwa. Tak było z tym plackiem. Zostałam poproszona o zrobienie pełnoziarnistych pankejków z jabłkami. Wybrałam mąkę pełnoziarnistą, dla zdrowia, ale niestety zabrakło mi już energii, by smażyć małe placki. Wylałam więc na patelnię całe ciasto na raz i liczyłam na to, że ciasto się zetnie. Ścięło się, a cały placek wyszedł naprawdę smaczny! 

Jeśli szukacie błyskawicznego deseru, dosłownie w 10 - 15 minut, polecam wam ten przepis! Warto!


Składniki:
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki mleka
  • 3 czubate łyżki miodu lub innego "słodzika" (np. syropu z agawy lub syropu klonowego)
  • 2 łyżki oleju bezzapachowego roślinnego (rzepakowego lub kokosowego)
  • czubata łyżeczka sody oczyszczonej
  • około 1 - 1,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • szczypta soli
  • cynamon
  • 3 jabłka, obrane ze skórki i pokrojone w kostkę 

Przygotowanie:

1. Jajka mieszamy szybko trzepaczką z mlekiem, miodem i olejem. Dodajemy sodę, szczyptę soli i stopniowo, cały czas mieszając, mąkę. Chodzi o to, by uzyskać konsystencję gęstej śmietany, może odrobinę bardziej gęstą. 

2. Pokrojone jabłka wrzucamy do ciasta i mieszamy.

3. Patelnię teflonową rozgrzewamy i wylewamy ciasto. Nie potrzebujemy tłuszczu, dodaliśmy olej do ciasta. Smażymy placek na niewielkim ogniu, aż urośnie i zauważymy po podważeniu, że ładnie się zarumieniło.

4. Teraz musimy obrócić ciasto na drugą stronę. Można to zrobić klasycznie, jak placki ziemniaczane, ale ponieważ ciasto jest duże i łatwo je złamać, lepiej zastosować inny sposób. Patelnię przykrywamy dużym talerzem i odwracamy, ostrożnie by się nie poparzyć. Powoli zsuwamy z powrotem na patelnię.

5. Smażymy jeszcze chwilę, aż placek zarumieni się z drugiej strony.

6. Gotowe ciasto przekładamy na duży talerz lub deskę i posypujemy cynamonem, a jeśli lubicie słodsze desery cynamonem wymieszanym z cukrem pudrem.

Ten placek najlepiej smakuje na ciepło, prawie zaraz po przełożeniu na talerz :)

Smacznego!

sobota, 3 lutego 2018

pancakes z mąki pełnoziarnistej



Pancakes, placuszki czy racuchy. Zwał jak zwał. Nie ukrywam jednak, że to jedno z moich ulubionych weekendowych śniadań, chociaż ostatnio staram się, by było jak najbardziej zdrowe. Dlatego przyszedł mi do głowy pomysł na takie z mąki pełnoziarnistej, bez dodatku cukru i z minimalną ilością tłuszczu. Przygotowałam je na patelni grillowej, dzięki czemu miały bardzo fajny wzorek, ale oczywiście równie pyszne będą ze zwykłej, byle nie przywierającej.


Ja moje pancakes podałam z odrobiną syropu klonowego (ach, witaj amerykańska tradycjo!) i dla zrównoważenia smaku, z owocem marakui, ostatnio moim ulubionym. Możecie jednak podać je z czym tylko chcecie, z dżemem, owocami, a nawet cukrem pudrem. A ponieważ przygotowałam je bez cukru, możecie "niesłodką" część rodziny poczęstować tymi samymi placuszkami, z bekonem albo jajkiem sadzonym. Albo i z tym, i z tym! :)


Składniki (na 4 - 5 sztuk):
  • 1 jajko
  • 3/4 szklanki mleka
  • łyżka oleju roślinnego
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • około szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • szczypta soli

Przygotowanie: 

Jajko ubijamy trzepaczką z mlekiem i olejem przez 2 - 3 minuty (niech się trochę napowietrzą). Dodajemy sodę i szczyptę soli, a następnie stopniowo po łyżce mąkę. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie miało konsystencję trochę bardziej gęstą od kwaśnej śmietany. Nie powinno od razu spływać z łyżki.

Patelnię porządnie rozgrzewamy. Nie potrzebujemy oleju do smażenia. Ciasto wykładamy na patelnię łyżką, formując okrągłe placuszki. Smażymy z dwóch stron na złotobrązowy kolor, przez około 2 - 3 minuty. Pilnujemy, żeby się nie przypaliły.

Najlepiej smakują na ciepło!

Smacznego!


sobota, 20 stycznia 2018

szakszuka



Odkrycie szakszuki zmieniło moje życie :) Do niedawna miałam problem z przygotowywaniem śniadań. Kanapki już dawno mi się znudziły, tak samo owsianki czy jajecznica. Jak widzę serek wiejski, mdleję. Oczywiście, można przygotowywać różnego rodzaju placuszki czy naleśniki, ale czasem trzeba zjeść coś bardziej dietetycznego, a równie sycącego. I tak, w poszukiwaniu śniadaniowych inspiracji, trafiłam właśnie na nią - orientalną potrawę z pomidorów i jajek. Szakszuka pochodzi z krajów arabskich, chociaż do jej powstania przyznają się także mieszkańcy Izraela. Podstawą są pomidory i jajka, ale można zaszaleć, dodać fasolę (przepis znajdziecie tutaj) albo boczek lub chorizo. To na co akurat macie ochotę przygotowując śniadanie.


Potrzebujemy (dla 2 osób): 
  • puszka pomidorów (w lecie możecie użyć świeżych, jednak o tej porze pomidory smakują beznadziejnie i to najłagodniejsze słowo) 
  • 2 jajka (oczywiście możecie wbić więcej, nam wystarczyły dwa)
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek dobrej jakości 
  • 1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego 
  • 1/4 łyżeczki mielonej słodkiej papryki 
  • listki świeżej bazylii lub natki pietruszki 
  • sól i świeżo mielony pieprz 
+ opcjonalnie, jeśli macie ochotę – niewielki ząbek czosnku (dodajemy w momencie podsmażania cebuli), kawałki chorizo lub dobrej wiejskiej kiełbasy (podsmażamy z cebulą) 


Przygotowanie: 

1. W dużej patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę i podsmażamy kilka minut, na niewielkim ogniu tak, żeby cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Do cebuli dodajemy kmin i paprykę słodką i podsmażamy jeszcze chwilę. 
2. Teraz dodajemy do cebuli pomidory i dusimy tak długo, aż wszystko odparuje i zgęstnieje. 
3. Gdy wszystko bulgocze wbijamy do pomidorów jajka. Wszystko przykrywamy i czekamy około 2 minuty, by białko się ścięło, a żółtko było idealnie płynne. 

Szakszukę podajemy od razu, doprawioną jeszcze szczyptą świeżo mielonego czarnego pieprzu i kilkoma listkami świeżej bazylii lub pietruszki!

Smacznego!

piątek, 19 stycznia 2018

gofry z patelni + jajko w koszulce z mikrofalówki, czyli jak zrobić pyszne śniadanie w 10 minut



Przyznaję, nie lubię śniadań, szczególnie według zasady, że powinno się je zjadać w ciągu 30 - 40 minut od przebudzenia. W tym momencie mój żołądek nie jest w stanie nic przyswoić, a na samą myśl, że miałabym zjeść duże śniadanie, robi mi się słabo. Głodna robię się dopiero około półtorej godziny po przebudzeniu. Chociaż się staram, bo wiem, że to dla mojego zdrowia, nie przychodzi mi to łatwo. Dlatego znalazłam sposób na siebie i w tym czasie do 40 minut po przebudzeniu wypijam zdrowy koktajl lub smoothie, a duże śniadanie jem wtedy, kiedy mój żołądek jest już na to gotowy. Są oczywiście dni, kiedy śniadanie jem w biegu, kanapka w dłoń i wybiegam z domu. Ale czasem, gdy nie muszę lecieć rano na spotkanie, przygotowuję śniadania bardziej "wystawne", pewnie dlatego, że na owsianki i klasyczne kanapki nie mogę już patrzeć. Pomysłów na ciekawe śniadania znajdziecie na blogu już mnóstwo (tutaj), a ten dzisiejszy jest całkiem nowy.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak zrobić gofry bez gofrownicy?
Jeśli chcecie wiedzieć, jak przygotować jajko w koszulce w mikrofalówce w jedną minutę?
Albo po prostu szukacie pomysłu na śniadanie, ten post jest właśnie dla was!


Potrzebujemy:
  • jajka (po jednym na osobę)
  • grzyby (ja wykorzystałam portobello, ale świetne będą także klasyczne pieczarki albo jesienią - kurki), po kilka na osobę 
  • czosnek, posiekany na cienkie plasterki (w zależności od ilości grzybów, 1 - 2 ząbki)
  • łyżka masła lub oleju
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • piklowana cebula (można pominąć, ale po co? ewentualnie można zastąpić ją szczypiorem), na którą przepis znajdziecie tutaj

gofry z patelni grillowej (na 4 - 5 sztuk):
  • 1 jajko
  • 3/4 szklanki mleka
  • łyżka oleju roślinnego
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • około szklanki mąki pszennej (w moim przypadku pełnoziarnistej, ale możecie użyć klasycznej tortowej) 
  • szczypta soli

Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania gofrów.

Jajko ubijamy trzepaczką z mlekiem i olejem przez 2 - 3 minuty (niech się trochę napowietrzą). Dodajemy sodę i szczyptę soli, a następnie stopniowo po łyżce mąkę. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie miało konsystencję trochę bardziej gęstą od kwaśnej śmietany. Nie powinno od razu spływać z łyżki.

Patelnię grillową porządnie rozgrzewamy. Nie potrzebujemy oleju do smażenia. Ciasto wykładamy na patelnię łyżką, formując okrągłe placuszki. Smażymy z dwóch stron na złotobrązowy kolor, przez około 2 - 3 minuty. Pilnujemy, żeby się nie przypaliły.


Grzyby z patelni.

Masło rozpuszczamy na patelni, podsmażamy czosnek. Grzyby kroimy w plastry i smażymy razem z czosnkiem, na dość dużym ogniu, żeby nie puściły wody, a pięknie się zarumieniły. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.


Czas na jajko z mikrofalówki!

Do niewielkiego kubka wlewamy zimną wodę, do mniej więcej połowy wysokości. Delikatnie wbijamy do wody jajko. Podgrzewamy w mikrofalówce, na najwyższej mocy, przez minutę.

Uwaga, czasem jajko potrzebuje kilku sekund więcej, wszystko zależy od samej kuchenki i jej mocy.

Gotowe jajko odcedzamy na łyżce cedzakowej i od razu podajemy!


Możemy już złożyć nasze śniadanie.

Na gofra układamy grzyby, na nie odrobinę piklowanej cebuli, a na górę wykładamy jajko. Doprawiamy jeszcze szczyptą pieprzu i gotowe!

Smacznego!


środa, 10 stycznia 2018

hummus idealny



Dokładnie rok temu, kiedy w Polsce temperatura osiągała -18 st. C, przyleciałam do Tel Avivu. Był piątek po południu, właśnie rozpoczął się szabas. Wszystkie żydowskie sklepy i restauracje pozamykane na trzy kłódki, w oknach pogaszone światła, na ulicach już ciemno i prawie pusto. My głodni, spragnieni, nie znający miasta. Szliśmy kilkanaście minut, w pewnym momencie już naprawdę załamani, do czasu aż zobaczyliśmy światło bijące z małego lokalu na końcu ulicy. 

Bar, jakich w Polsce już chyba nie znajdziemy, trochę obskurny, na stołach obdarte ceraty, za ladą Arab. Głodni, właściwie bez wyboru, zamówiliśmy to, co było. Falafele w picie i hummus. Po około 10 minutach właściciel wszystko przyniósł. Było to chyba jedno z największych zaskoczeń kulinarnych, jakie w życiu przeżyłam i po raz kolejny doświadczenie z cyklu "nie oceniaj książki po okładce". Chrupiące z zewnątrz, mięciutkie w środku falafele, przygotowywane ręcznie przez mamę właściciela, która cały czas zerkała przez kotarę, czy wszystko w porządku i czy nam smakuje. Hummus gładki i świetnie doprawiony, chyba najlepszy jaki w życiu jadłam, do tego gorące pity. 

Jedyne, czego nam brakowało, to butelki białego wina, by uczcić przyjazd do tego odległego kulturowo kraju i krótkie wakacje. Gdy zapytaliśmy właściciela, czy nie wie, gdzie możemy napić się o tej porze wina, krótko odpowiedział, że wie. W jednej sekundzie poinstruował w swoim języku mamę, mama wybiegła  w kapciach z kuchni, przeszła na drugą stronę ulicy i coś krzyknęła. Po trzech, może czterech minutach ze sklepu naprzeciwko wybiegł, jak się później okazało, brat naszego gospodarza, z butelką białego izraelskiego wina w jednej ręce i korkociągiem w drugiej. Okazało się, że brat prowadzi po drugiej stronie ulicy sklep z alkoholem! W tym maleńkim barze spędziliśmy cały wieczór, rozmawiając z właścicielem, jego bratem, kilkoma kolegami, którzy się zeszli nie wiadomo skąd, z mamą na migi. Nie wiem, ile wypiliśmy wina i ile hummusu zjedliśmy, ale wiem na pewno, że był to jeden z najciekawszych wieczorów, jakie spędziliśmy w Izraelu. 

Do Muhhamada, jego mamy i brata wracaliśmy jeszcze kilka razy, też dlatego, jak się później okazało, bar położony był zaledwie kilka minut od naszego hotelu, a pierwszego dnia po prostu zrobiliśmy wielkie koło.

Ostatniego dnia Muhhamad zdradził mi, jak robi swój hummus, chociaż jestem przekonana, że nie powiedział mi wszystkiego, bo w domu trochę się nakombinowałam, by zrobić hummus idealny. Jaki powinien być według mnie hummus idealny? Gładki, z wyczuwalnym smakiem tahiny, cytryny i czosnku, ale nie za mocno. Nie powinien być zbyt gęsty, polany odrobiną świetnej jakości oliwy z oliwek, posypany natką pietruszki.

Żeby przygotować hummus idealny używamy suszonej ciecierzycy. Tylko dzięki temu będzie idealnie kremowy. Nie oszukujmy się, czasem nie mamy czasu na moczenie ciecierzycy i późniejsze gotowanie. Zdarza mi się, że znajomi wpadają ot tak i nie mam na to czasu, wtedy właśnie wykorzystuję ciecierzycę z puszki. Trudno, jakoś trzeba sobie radzić. Poniżej zaprezentuję wam przepis na hummus z suchej ciecierzycy, ale jeśli pominiecie proces jej gotowania, i tę z puszki przygotujecie z resztą dodatków, też będzie super!


Potrzebujemy:
  • szklanka suchej ciecierzycy (2 puszki ciecierzycy,  odsączone z zalewy)
  • około 1/4 szklanki pasty tahini (lub więcej, jeśli wolicie bardziej sezamowy hummus)
  • sok z 1/2 cytryny (lub więcej do smaku)
  • 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę (moim zdaniem tyle wystarczy, ale pamiętajcie, że gotujecie dla siebie, więc jeśli macie ochotę dołóżcie więcej)
  • sól
  • posiekana natka pietruszki
  • oliwa z oliwek
  • mielona słodka papryka
  • zimna woda (około 1/2 - 1/3 szklanki)

Przygotowanie:

1. Dzień przed przygotowywaniem hummusu, suchą ciecierzycę zalewamy zimną wodą. Wody powinno być co najmniej dwa razy więcej niż ciecierzycy. Pozostawiamy na noc.

2. Następnego dnia ciecierzycę odsączamy, przekładamy do garnka i zalewamy dużą ilością zimnej wody. Gotujemy do miękkości około godzinę.

3. Odsączoną na sitku i przestudzoną ciecierzycę (albo z puszki) blendujemy z pastą tahini, sokiem z cytryny, czosnkiem i odrobiną soli. 

4. Gdy składniki zaczną się łączyć, dolewamy powoli, partiami zimną wodę. Dzięki temu hummus będzie jeszcze bardziej gładki i o lepszej konsystencji. Ucieramy do czasu, aż składniki zamienią się w aksamitną pastę. 

5. Na koniec doprawiamy jeszcze ewentualnie solą lub sokiem z cytryny.

Gotowy hummus podajemy, najlepiej tak jak wszędzie w Izraelu rozsmarowany na płaskim talerzu, posypany słodką papryką, skropiony dobrą oliwą, z natką pietruszki. 

Świetnie smakuje z chlebem, a jeszcze lepiej z oryginalnymi chlebkami pita, których przygotowanie jest banalnie proste, na które przepis znajdziecie tutaj.

Gotowy hummus można przechowywać szczelnie zamknięty przez kilka dni w lodówce.

Smacznego!

poniedziałek, 1 stycznia 2018

noworoczne gofry idealne


Witajcie w 2018 roku! Niezależnie od tego, jak spędziliście sylwestrowy wieczór, w noworoczny poranek trzeba zjeść wspaniałe śniadanie. Babcia Uta zawsze powtarzała, że jaki Nowy Rok, taki cały rok. A co może być lepszego niż idealne, chrupiące z zewnątrz, mięciutkie w środku gofry? Może jajecznica według Gordona Ramsaya, ale o tym innym razem. 


Przygotowanie gofrów zajmuje kilka minut, dodatki wybierajcie według własnych upodobań. Ja najbardziej lubię gofry z cukrem pudrem i świeżymi owocami, ale znam takich, co jedzą je z nutellą, owocami, dżemem, bitą śmietaną albo ze wszystkim na raz.

Przy okazji życzę Wam wszystkim wspaniałego Nowego Roku, wiele radości i samych pomyślności! Spełniajcie marzenia i gotujcie smacznie!


Do zrobienia 6 gofrów potrzebujemy:
  • 150 g mąki pszennej
  • 1 duże jajko jak najlepszej jakości
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru
  • 240 ml mleka
  • kropla naturalnego ekstraktu waniliowego (unikajcie sztucznych aromatów!)

Przygotowanie:

1. W dużej misce mieszamy wszystkie suche składniki.

2. Jajka delikatnie ubijamy trzepaczką i dolewamy mleko. Mieszamy. Wszystko przelewamy do suchych składników i mieszamy szybko tylko do połączenia składników. 

3. Przygotowujemy gofrownicę. Porcje ciasta wylewamy na rozgrzaną gofrownicę i smażymy do czasu, aż gofry będą złociste i chrupiące.

Podajemy gorące z ulubionymi dodatkami. Jeśli przygotowujecie gofry z dziećmi, pozwólcie im rozwinąć wyobraźnię. Oczywiście w ramach zdrowego rozsądku :) Gotowanie z dziećmi to świetna zabawa!

Przepis pochodzi ze strony jamieoliver.com.


czwartek, 21 grudnia 2017

na kanapkę - polędwiczka w ziołach



Kiedy potrzebuję szybkiego przepisu na pieczone mięso, które wykorzystam do kanapek sięgam właśnie po ten przepis. Polędwiczki wieprzowe pieką się szybko i - jeśli ich nie nie przesuszymy długością pieczenia - pozostają przyjemnie soczyste. A to, że zdrowsze niż wędliny kupowane w sklepach, mam nadzieje, że to tego nie muszę was przekonywać.


Składniki:
  • polędwiczki wieprzowe
  • zioła prowansalskie lub mieszanka innych suszonych przypraw, na które macie ochotę
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Zioła mieszamy i dokładnie obtaczamy nimi mięso. Tak przygotowane polędwiczki pozostawiamy na minimum godzinę, a najlepiej na całą noc w lodówce. Dzięki temu mięso przejdzie aromatami i będzie smaczniejsze.
2. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
3. Mięso wyciągamy z lodówki na minimum pół godziny przed pieczeniem. Dzięki temu, że nabierze temperatury pokojowej, upiecze się bardziej równomiernie i będzie bardziej soczyste.
4. Mięso nacieramy solą i pieprzem.
5. Patelnię rozgrzewamy.Gdy będzie już naprawdę gorąca, obsmażamy mięso z każdej strony, szybko, tak by lekko się przyrumieniło. Gdy obsmażymy je z każdej strony, przekładamy je na blaszkę i wstawiamy do piekarnika.
6. Pieczemy około 30 minut.
7. Po upieczeniu pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia.

Smacznego!

czwartek, 14 grudnia 2017

placuszki na kefirze




To, że uważam, że wszelkiego rodzaju placki, racuchy i naleśniki z dodatkiem świeżych owoców to moje ulubione weekendowe śniadanie, pisałam już wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać. Po prostu pokażę wam kolejny przepis! Tym razem głównym dodatkiem do placuszków jest kefir, który nadaje im niepowtarzalnego, lekko kwaskowatego smaku. Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 200 g mąki pszennej
  • 2 duże jajka
  • 2 łyżki cukru
  • 30 g masła (roztopionego) + ekstra do smażenia
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szklanka kefiru
  • 2 jabłka, obrane i pokrojone w półplasterki
+ cukier puder do posypania gotowym placuszków lub np. miód lub syrop klonowy


Przygotowanie:

1. Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiewamy do miski. Dodajemy cukier. 
2. W drugiej misce mieszamy trzepaczką jajka z kefirem i roztopionym masłem. Powstałą miksturę wlewamy do sypkich składników i szybko mieszamy. Na koniec wrzucamy do ciasta pokrojone jabłka i jeszcze raz szybko mieszamy.
3. Na rozgrzaną patelnię teflonową wlewamy łyżką ciasto (około 2 łyżek) i rozprowadzamy, by placuszki chociaż odrobinę przypominały okręgi :) Smażymy partiami z dwóch stron na złotobrązowy kolor, na niewielkim ogniu.
 
Uwaga! Zanim zaczniemy smażyć kolejną partię placuszków, wycieramy patelnię ręcznikiem papierowym (ostrożnie, żeby się nie poparzyć!) i dopiero wtedy wykładamy kolejną porcję ciasta!

Placuszki podajemy gorące z odrobiną cukru pudru lub np. miodu lub syropu klonowego!
Smacznego!

sobota, 25 listopada 2017

placuszki z ricottą






Kolejny już przepis na placuszki. Tych znajdziecie na blogu już mnóstwo. To świetne śniadanie dla dzieci, wysoko energetyczne, z niewielką ilością cukru (lub bez, jeśli podamy placuszki np. tylko z dojrzałymi bananami). Bardzo lekkie, puszyste. Pyszne. Ricottę możecie właściwie zastąpić twarożkiem typu "almette" lub twarogiem śmietankowym, raz zmielonym. S

Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 250 g ricotty
  • 125 g mleka
  • 2 duże jajka, oddzielnie żółtka i białka
  • 100 g mąki pszennej
  • 30 g masła (roztopionego) + ekstra do smażenia
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

+ cukier puder do posypania gotowym placuszków lub np. miód lub syrop klonowy lub/oraz owoce


Przygotowanie:

1. Ricottę, mleko, cukier i żółtka mieszamy na gładką masę. Nie potrzeba do tego miksera, składniki szybko się łączą podczas mieszania np. trzepaczką. Dodajemy rozpuszczone masło i mieszamy. Dosypujemy mąkę i proszek do pieczenia, mieszamy. Na końcu dodajemy ubite na sztywno białka jajka i mieszamy z ciastem, bardzo delikatnie.
Na rozgrzanej patelni teflonowej smażymy niewielkie placuszki, dość krótko z obu stron, do złotego koloru.

Podajemy z cukrem pudrem, syropem klonowym lub owocami.
Smacznego!

środa, 8 listopada 2017

ryż zapiekany z jabłkami



Dla niektórych wspaniałe wspomnienie z dzieciństwa, dla innych przekleństwo i koszmar. Ja uwielbiam, ale np. moja przyjaciółka nawet nie chce myśleć o tym, że mogłaby go zjeść. Ryż zapiekany z jabłkami. Mi kojarzy się z ciocią Kazią, która przygotowywała najlepszy ryż, kiedy byłam dzieckiem. Mięciutki ryż, lekko kwaskowate jabłka i chrupiąca skórka. Do tego kilka łyżek kwaśnej śmietany to niezapomniany smak, który tutaj - w tym poście -postanowiłam wam przybliżyć.

Składniki:

  • szklanka ryżu (ja wykorzystałam jaśminowy, bo bardzo lubię jego aromat, ale może to być najzwyklejszy biały ryż)
  • 2 szklanki mleka
  • cukier
  • łyżeczka cukru waniliowego (przepis na domowy cukier waniliowy znajdziecie tutaj )
  • 6 dużych, kwaśnych jabłek
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżka masła
  • cynamon (około 1 łyżeczki)
  • 2 łyżki bułki tartej
+ do podania: kwaśna śmietana lub jogurt naturalny


Przygotowanie:

Do garnka wlewamy mleko i wsypujemy ryż. Doprawiamy cukrem i cukrem waniliowym do smaku. Przykrywamy i doprowadzamy do zagotowujemy. Trzeba mleka z ryżem pilnować, bo nie dość, że może wykipieć, to jeszcze może się przypalić. Warto ryż kilka razy zamieszać. Gdy tylko mleko się zagotuje, wyłączamy ogień pod garnkiem. Tak pozostawiamy, pod przykryciem oczywiście, na około 12 - 15 minut. To mój ulubiony sposób gotowania ryżu, dzięki czemu się nie rozgotowuje i jest naprawdę pyszny.

W międzyczasie jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Skrapiamy sokiem z cytryny i mieszamy. Dzięki temu jabłka nie zbrązowieją i pozostaną apetycznie jasne.

Na dużej patelni rozgrzewamy masło. Wrzucamy jabłka i smażymy wszystko, aż zmiękną i odparują. Na koniec doprawiamy jabłka cynamonem i cukrem do smaku, pamiętając jednak, że ryż jest słodki, więc warto zachować równowagę i nie przesładzać jabłek.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

Gotowy ryż dzielimy na dwie części i jedną wykładamy na dno naczynia żaroodpornego. Na to układamy jabłka i drugą warstwę ryżu.

Wierzch posypujemy bułką tartą i pieczemy około 20 - 25 minut.

Ryż najlepiej smakuje na ciepło!

Smacznego!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...