Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołowina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lipca 2018

najlepsze mielone wołowo - wieprzowe i sos z podgrzybków



Kotlety mielone. Obok schabowych chyba najbardziej znane mięsne polskie danie. Pewnie co inna kucharka, to inna receptura. Jednak jest kilka podstawowych zasad, których trzeba przestrzegać, by zrobić kotlety idealne.

Po pierwsze mięso. Im lepszej jakości, tym lepsze kotlety. Ja kupuję mięso w sprawdzonym źródle. Jest droższe niż to w przeciętnym markecie, ale uczciwie mówię, że wolę jeść mięso rzadziej, ale lepszej jakości. Ja mięso mieszam. Tzn. mieszam wołowe z wieprzowym. Bo mielone z samego wołowego jest dla mnie za suche, a z samego wieprzowego z kolei za tłuste. I jeszcze jedno. Jeśli macie taką możliwość kupujcie mięso w kawałku i mielcie sami lub poproście rzeźnika o zmielenie.

Po drugie sposób smażenia. Nie ma nic gorszego niż przesuszone lub niedosmażone mielone. Ja smażę tak. Najpierw na dużym ogniu z dwóch stron na brązowo, a potem zmniejszam ogień do minimum, przykrywam patelnię pokrywką i smażę jeszcze około 8 minut.

Po trzecie dodatki. Na pewno czerstwa bułka namoczona w mleku. Jedna niewielka na około 500 g mięsa. Dodaje kotletom miękkości. Na pewno cebula. Nie surowa! Podsmażona na odrobinie masła lub oleju rzepakowego na złoty kolor. Dodaje kotletom świetnego smaku. 

A na koniec przygotowując kotlety ważne jest sposób mieszania mięsa z dodatkami. A właściwie uklepywania. Im dłużej, tym lepiej (tzn. około 5 - 7 minut). Warto dolać do mięsa łyżkę bardzo zimnej wody i wklepać ją w mięso. Dzięki temu, kotlety będą bardziej "spulchnione" i bardziej soczyste.

Ja moje dzisiejsze mielone podałam z kaszą i sosem z podgrzybków. Choć mamy połowę lipca, to w niektórych lasach pojawiły się już grzyby. A że od kilku dni nie przestaje padać właściwie w ogóle, na dodatek jest całkiem ciepło, więc jest duża szansa, że za chwilę grzybów będzie coraz więcej. Jeśli nie uda wam się kupić świeżych grzybów, wykorzystajcie mrożone, które spokojnie można kupić w sklepach (ale najpierw je rozmroźcie). 


Składniki:

kotlety:
  • 500 g mielonego mięsa (pół na pół wołowego i wieprzowego)
  • duża cebula
  • 1 czerstwa bułka pszenna (opcjonalnie świeża)
  • szklanka mleka
  • 1 jajko 
  • pół łyżeczki suszonego majeranku (opcjonalnie, choć naprawdę polecam)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • kilka łyżek bułki tartej
  • olej rzepakowy lub smalec do smażenia
sos:
  • 1 duża cebula, posiekana w kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • około 300 - 400 g świeżych grzybów, np. podgrzybków, prawdziwków lub maślaków (można zastąpić grzybami mrożonymi)
  • 100 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co? Wino dodane do sosu dodaje wyjątkowego smaku, a alkohol odparowuje, więc nie ma żadnych zastrzeżeń, by sos zjadły dzieci lub kierowcy)
  • 250 - 300 ml śmietanki kremówki
  • łyżka masła
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie: 

1. Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła lub oleju na złoto. Zostawiamy do przestygnięcia.

2. Czerstwą bułkę namaczamy w mleku.

3. Zmielone mięso przekładamy do miski. Dodajemy cebulkę, odciśniętą z mleka bułkę, 1 jajko (na 0,5 kg mięsa). Doprawiamy mięso obficie solą i pieprzem. Możemy dodać pół łyżeczki suszonego majeranku. Wszystko dokładnie mieszamy, uklepujemy. Dodajemy łyżkę zimnej wody i dalej uklepujemy.

4. Z mięsa formujemy kotlety. Kształt dowolny. Ja lubię okrągłe, ale znam takie osoby, które zawsze przygotowują kotlety podłużne. Każdego kotleta obtaczamy w bułce tartej.

5. Kotlety smażymy na rozgrzanym smalcu lub oleju (jak wolicie) z dwóch stron na brązowo. Warto pamiętać, by przewracając kotlety nie nakłuwać ich widelcem. Używajcie łopatki lub szczypiec. Nakłuwanie mięsa w trakcie smażenia powoduje, że z mięsa wycieka sok, a co za tym idzie, kotlety nie będą po usmażeniu tak soczyste.

6. Gdy kotlety zbrązowieją, zmniejszamy ogień do minimum, przykrywamy patelnię i smażymy jeszcze 5 - 7 minut, by mięso doszło w środku.

Gotowe!

W międzyczasie przygotowujemy sos.

1. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła. Wrzucamy posiekaną cebulę i czosnek i podsmażamy wszystko do miękkości. 

2. Dodajemy grzyby i podsmażamy. Po kilku minutach wlewamy na patelnię wino i szybko odparowujemy. Gdy wino zmniejszy swoją ilość o połowę, wlewamy na patelnię śmietankę. Doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy do czasu, aż sos zacznie gęstnieć. Wyłączamy ogień pod patelnią.

3. Na koniec doprawiamy wszystko solą i świeżo mielonym pieprzem.

Ewentualnie możemy dodać garść posiekanej natki pietruszki. 

Podajemy kotlety z sosem i ulubionymi dodatkami, u mnie kasza :)

Smacznego!

poniedziałek, 7 maja 2018

tagliatelle Bolognese



Pasta Bolognese, w Polsce najczęściej podawana z makaronem spaghetti, to chyba jeden z najbardziej znanych włoskich dań na świecie. Pochodzący z regionu Emilia - Romania sos często mylony jest z klasycznym ragu z wołowiny z dużą ilością pomidorów. Żeby ujednolicić przepis na sos Bolognese, w 1982 roku Accademia Italiana della Cucina zdecydowała i zatwierdziła oficjalny przepis na sos boloński. Klasyczny sos zawiera małą ilość pomidorów w stosunku do mięsa i boczek wędzony. Jest długo i wolno gotowany i przede wszystkim, według Bolończyków, podawany z makaronem tagliatelle. 

Dzisiaj przedstawiam wam moją wersję klasycznego sosu Bolognese, opartą na przepisie Gennaro Contaldo.


Składniki:
  •  ulubiony makaron
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 4 plastry surowego, wędzonego boczku, drobno posiekane
  • 2 średniej wielkości cebule, posiekane w kostkę
  • 2 nieduże marchewki, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 łodygi selera naciowego, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę
  • 1 puszka pomidorów (około 400 g)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 125 ml czerwonego wytrawnego wina
  • około szklanki bulionu
  • łyżeczka suszonego oregano
  • 2 liście laurowe
  • suszone chilli (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • oliwa z oliwek
  • około 70 g świeżo startego parmezanu
+ liście świeżej bazylii do podania


Przygotowanie:

1. Do garnka lub głębokiej patelni wlewamy łyżkę oliwy. Wrzucamy boczek i podsmażamy kilka minut, do czasu aż będzie chrupiący i wytopi się z niego tłuszcz.

2. Do boczku dodajemy cebulę, marchewkę, seler i czosnek i podsmażamy wszystko około 10 minut, do czasu aż warzywa zmiękną.

3. Do podsmażonych warzyw dodajemy wołowinę i smażymy, na dużym ogniu, około 3 - 4 minut. Pamiętajcie, że nie chcemy mięsa dusić, ma się smażyć!

4. Do mięsa i warzyw wlewamy pomidory, wino, bulion, dodajemy koncentrat, suszone oregano i liście laurowe. Doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez około 1,5 godziny. Co jakiś czas warto sos zamieszać i sprawdzić, czy nie przywiera.

5. Po 1,5 godziny możemy ugotować makaron. W dużej ilości osolonej wody, al dente.

6. Na koniec do sosu dodajemy starty parmezan, mieszamy i doprawiamy wszystko do smaku solą, pieprzem i odrobiną chilli.

Gotowe. Makaron odcedzamy i mieszamy z sosem. Nigdy nie polewamy sosem makaronu. Sos powinien oblepiać każdy kawałek makaronu. To podstawa podania pysznego włoskiego makaronu.

Buon appetito!
[Smacznego!]



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

zapiekanka z wołowiną i pieczarkami



Zapiekanki z makaronem można przygotować właściwie z każdymi dodatkami. Lubię takie klasyczne z sosem pomidorowym i ciągnącą mozzarellą na wierzchu albo takie na sosach śmietanowych.
Dzisiejsza zapiekanka powstała trochę przez przypadek. Przygotowywałam ją na niedzielny obiad. Miała być lazania, ale oczywiście przekonana o tym, że mam płaty makaronu lekko się zdziwiłam, gdy ich nie znalazłam. Niedziela bez handlu to i lazanii nie będzie. Potem, gdy już sos pyrkał w garnku, a makaron się gotował odkryłam, że nie mam mozzarelli. Na szczęście po szybkim przeglądzie lodówki znalazłam mascarpone i kawałek parmezanu. Pomyślałam, że spróbuję je połączyć i położyć na wierzchu zapiekanki. Efekt przeszedł moje oczekiwania, na wierzchu zapiekanki powstała przyjemna kremowa masa serowa, lekko przypieczona od góry. Przyznam także, że pierwotnie w sosie nie miało być pieczarek, ale zbliżały się niebezpiecznie do momentu, kiedy powinny już wylądować w śmietniku, a że nie lubię wyrzucać jedzenia (zero waste, pamiętacie?), to trafiły do garnka :)
Składniki:
  • około 500 g ulubionego makaronu (ja wykorzystałam ostatnio moje ulubione rigatoni)
  • 250 g mascarpone
  • około 70 g parmezanu lub sera grana padano
na sos:
  • 500 g mielonej wołowiny 
  • około 400 g pieczarek, pokrojonych w półplasterki 
  • 1 duża marchewka, pokrojona w bardzo drobną kostkę 
  • 2 – 3 łodygi selera naciowego, pokrojonego tak jak marchewka 
  • 2 nieduże cebule, drobno posiekane 
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane 
  • około 150 ml czerwonego wytrawnego wina (można pominąć, ale winne ragù jest - moim zdaniem - lepsze) 
  • 3 liście laurowe 
  • 2 puszki pomidorów 
  • około szklanki wody 
  • szczypta cynamonu 
  • sól i świeżo mielony pieprz 
  • oliwa


Przygotowanie:

1. W dość dużym rondlu czy garnku rozgrzewamy kilka łyżek oliwy (2 - 3), wrzucamy posiekaną cebulę, marchewkę, seler naciowy i czosnek i dusimy na małym ogniu przez około 10 minut.

2. Dodajemy liście laurowe i mięso. Podsmażamy wszystko, często mieszając, przez około 10 - 15 minut, po czym wlewamy do garnka wino. Czekamy aż odparuje do 1/3 objętości i dodajemy pomidory, pieczarki i wodę.

3. Wszystko dokładnie mieszamy, zmniejszamy ogień do minimum, przykrywamy garnek i dusimy sos przez około godzinę.

4. Po upływie około godziny gotujemy makaron (o około 2 -3 minuty krócej niż podano na opakowaniu) w dużej ilości osolonej wody i rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu.

5. Co jakiś czas sos mieszamy, a gdyby zaczął przywierać, wlewamy odrobinę wody i starannie mieszamy.

6. Na koniec doprawiamy sos solą, świeżo mielonym pieprzem i szczyptą cynamonu. Wyciągamy z garnka liście laurowe.

7. Mascarpone mieszamy ze startym parmezanem i doprawiamy szczyptą soli.

8. Sos mieszamy z makaronem, przekładamy do formy do zapiekania, na wierzchu układając kleksy masy z mascarpone.

9. Makaron zapiekamy przez około 30 minut, aż ser ładnie się zarumieni.

Przed podaniem, pozostawiamy "zapiekankę" na 5 minut, by odpoczęła. Dzięki temu łatwiej będzie ją wyjmować z formy. My nie mogliśmy się doczekać i od razu trafiła na stół :)

Smacznego!



wtorek, 17 kwietnia 2018

policzki wołowe długo duszone (stifado)



Policzki wołowe, ostatnio bardzo popularne wśród polskich restauratorów, to mięso pyszne i przede wszystkim dość tanie jak na mięso wołowe. Ich kilogram można kupić już za około 20 zł, a smakiem wygrywają z takimi kawałkami jak ligawa czy zrazowa. Odpowiednio przygotowane policzki są pyszne i rozpływające się w ustach. Mają tylko jedną wadę. Jako mięsień są cholernie twarde, więc ich przygotowanie zajmuje zazwyczaj kilka godzin. Chociaż może źle się wyraziłam, ich przygotowanie zajmuje kilkanaście minut, ale muszą dusić się kilka godzin. W tym czasie możemy zająć się czymś zupełnie innym i tylko od czasu do czasu zajrzeć, czy wszystko okej.


Dzisiejszy sposób na przygotowanie policzków zaczerpnęłam z kuchni greckiej. Niewiele osób wie, że oprócz tak charakterystycznych dań jak mousaka, souvlaki, tzatziki czy grecka sałata (gr. horiatiki), Grecy mogą pochwalić się pysznym, długo duszonym "gulaszem" wołowym - stifado. Próbowałam tego dania w Atenach i na długo zostało w mojej pamięci. Rozpływająca się wołowina świetnie komponowała się z sosem winno - pomidorowym, z wyraźnie wyczuwalnymi aromatami cynamonu, goździków i oregano.

Właśnie stifado zainspirowało mnie do dzisiejszego dania i szczerze je wam polecam. Jednak jeśli chcielibyście podać je rodzinie lub przyjaciołom na niedzielny obiad, przygotowania rozpocznijcie już w piątkowy wieczór, by nie martwić się, że mięso nie dojdzie i będzie twarde.


Składniki:
  • około 1,5 kg policzków wołowych, umytych i dokładnie osuszonych
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 2 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
  • 4 marchewki, pokrojone na kawałki 
  • 4 łodygi selera naciowego, pokrojone na około centymetrowe kawałki 
  • około 650 ml passaty pomidorowej
  • puszka pomidorów
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej do smażenia

marynata do mięsa:
  • 150 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 4 łyżki octu winnego
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 liście laurowe
  • łyżeczka ziela angielskiego
  • 8 goździków
  • 2 kawałki kory cynamonu
  • łyżeczka suszonego oregano
  • łyżka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

Zaczynamy od zamarynowania mięsa. 

Wszystkie składniki marynaty mieszamy. Umyte i osuszone kawałki mięsa (3 x 3 cm) przekładamy do marynaty, mieszamy. Miskę przykrywamy szczelnie folią spożywczą i odstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Następnego dnia.

1. Kawałki mięsa wykładamy z marynaty i osuszamy na ręczniku papierowym.

2. Kilka łyżek oleju rozgrzewamy w głębokiej patelni lub garnku. Tłuszcz musi być bardzo gorący. Mięso podsmażamy, partiami (po kilka kawałków mięsa na raz), na dużym ogniu, z dwóch stron na brązowy kolor. Podsmażone kawałki odkładamy na talerz i podsmażamy kolejne.

3. Gdy wszystkie kawałki mięsa są już podsmażone, do tej samej patelni lub garnka wrzucamy warzywa i podsmażamy kilka minut, uważając przy tym, by się nie przypaliły. Podsmażone warzywa wyciągamy z patelni (dodamy je później, by się całkiem nie rozgotowały).

4. Na patelnię przekładamy z powrotem mięso, wlewamy marynatę (najlepiej przez sitko), dodajemy passatę pomidorową, puszkę pomidorów i około 2 szklanek wody. Wszystko przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez około 3 godziny.

5. Po tym czasie dodajemy do mięsa warzywa i dusimy wszystko przez następną godzinę lub dłużej  (do czasu, gdy mięso będzie całkiem miękkie).

Jeśli płyn będzie odparowywał zbyt szybko, warto dolać odrobinę wody.

6. Gdy mięso będzie już całkiem miękkie, doprawiamy sos solą i dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu. 

Gotowe policzki powinny rozpływać się w ustach. Podajemy je z ziemniakami lub kaszą, chociaż ja najbardziej lubię ze świeżym chlebem lub bagietką.

Smacznego!

poniedziałek, 18 września 2017

papryki faszerowane w meksykańskim klimacie



Jesień jakby nadeszła i nic nie wskazuje na to, by lato miało jeszcze wrócić. Z szaf powyciągałam grube swetry i skarpety, co nieubłaganie wskazuje koniec lata. Gdy nadchodzą chłodne dni, pojawia się u mnie ochota na ostrzejsze i bardziej aromatyczne dania. Właśnie takie rozgrzewają nas od środka i dodają nam energii. Przepis na moje ukochane i chyba najbardziej rozgrzewające danie, jakie znam, czyli chilli con carne znajdziecie już na blogu (tutaj), a dziś dołączają do niego papryki faszerowane, w meksykańskim klimacie. Pikantne i pyszne!


Składniki:
  • 4 duże papryki (wybierając papryki, zwróćcie uwagę, by były one mniej więcej jednakowej wielkości) 

farsz:

  • 500 g mielonego mięsa wołowego (można użyć innego np. wieprzowego bądź mieszanego) 
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę 
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • puszka czerwonej fasoli, odsączonej z zalewy
  • łyżeczka kakao (tak, tak - kakao)
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • 1/4 łyżeczki mielonej kolendry
  • szczypta suszonego chilli lub innej ostrej papryczki
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz 
  • olej rzepakowy (około 2 łyżek)

+ opcjonalnie - kilka łyżek tartego sera (np. mozzarelli) - oczywiście, jeśli macie ochotę "przykryć" swoje papryki serem




Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania farszu do papryk. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Wsypujemy kolendrę, kmin i suszone chilli i chwilę prażymy. Dzięki wysokiej temperaturze przyprawy wydają więcej aromatu. 

Po kilkunastu sekundach dodajemy cebulę z czosnkiem i podsmażamy, aż się zeszklą. Po kilku minutach możemy dodać mięso. Zwiększamy temperaturę i smażymy kilka minut.

Gdy mięso już lekko się zarumieni dodajemy do garnka pomidory, koncentrat i kakao. Dusimy bez przykrycia (chcemy, żeby sos odparował i stał się gęsty) przez kilkanaście minut, na dużym ogniu, co jakiś czas mieszając. Teraz możemy dodać fasolę (ja używam fasoli z puszki, więc nie muszę jej długo gotować, powinna tylko połączyć się z mięsem i sosem).

Na koniec doprawiamy wszystką solą i pieprzem, a jeśli jest taka potrzeba jeszcze odrobiną chilli. 

Teraz możemy faszerować papryki i rozgrzać piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu. Papryki przekrajamy na pół i oczyszczamy z gniazd nasiennych, płuczemy. Farsz nakładamy łyżką, wierzch posypując serem.

Papryki układamy w naczyniu żaroodpornym, jedną obok drugiej. 

Pieczemy pod przykryciem około 40 minut, a następnie jeszcze 20 już bez przykrycia.

Podajemy na gorąco! Świetnym dodatkiem do papryk jest ugotowany na sypko ryż.

Smacznego!

niedziela, 30 lipca 2017

długo pieczony rostbef wołowy na kanapkę



Pieczone mięso świetnie zastępuje gotowe wędliny, kupowane w sklepach. Niestety ostatnio bardzo ciężko kupić te drugie dobrej jakości, przynajmniej mi się to nie udaje. Długo pieczony rostbef to jedna z moich ulubionych "kanapkowych" propozycji. Jego przygotowanie wymaga jednak mnóstwa cierpliwości i czasu, ale warto, naprawdę! Na szczęście ten czas to głównie "leżakowanie" mięsa w lodówce i pieczenie, więc możemy wtedy robić coś zupełnie innego. Do dzieła!


Potrzebujemy:
  • około 1,5 kg wołowiny, świetny będzie rostbef (ważne, by wybrać mięso niezbyt suche, poprzecinane włóknami, bo to właśnie one odpowiadają za najlepszy smak pieczonego mięsa)
  • 2 - 3 łyżki oleju rzepakowego
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Kilka godzin przed pieczeniem, a najlepiej całą noc wcześniej. 

Mięso nacieramy solą, pieprzem, posiekanym rozmarynem i olejem. Zostawiamy do zamarynowania na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Zamarynowane mięso wyciągamy z lodówki na minimum godzinę przed pieczeniem. Dzięki temu mięso będzie bardziej soczyste i równomiernie upieczone.

Po około godzinie. 

Piekarnik rozgrzewamy do 100 st. C. Blaszkę, której będziemy piec mięso także nagrzewamy.

Mięso obsmażamy na patelni na dużym ogniu z każdej strony na złotobrązowy kolor. Ważne, by nie nakłuwać mięsa widelcem, użyjcie do obracania mięsa - szczypiec. Obsmażone mięso przekładamy do piekarnika, przykrywamy szczelnie folią aluminiową i zostawiamy na 4 godziny.

Upieczone mięso wyciągamy z piekarnika i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, najlepiej znów na całą noc. 

Rano możemy cieniutko kroić plastry i kłaść je prosto na kanapkę :)




czwartek, 12 stycznia 2017

hot chilli burrito



Witajcie w nowym roku. Znów trochę mnie tu nie było, ale święta, sylwester... Sami rozumiecie. Postanowiłam odpocząć. Na początku stycznia wyjechałam też na wakacje, z których foto relację zobaczycie wkrótce. Teraz wróciłam. Do domu. Do pracy. Do bloga. No i do zimowego krajobrazu. I to boli. Boli w sensie dosłownym, bo gdzieś zgubiłam rękawiczki :(((

Dzisiaj na obiad szybkie i naprawdę pikantne burrito. Rozgrzeje i doda energii.

Lubię dania kuchni tex - mex. Ostatnio, podczas krótkich wakacji w Atenach, jadłam rewelacyjne burrito w barze Taqueria Maya. We wnętrzu tego burrito oprócz chilli con carne była też salsa z pomidorów i kolendry, ryż, a nawet puree z batatów. Pycha! Kiedyś spróbuję powtórzyć je w domu. Teraz jednak na blogu przedstawiam wam przepis na "moje" burrito, w wersji mega hot. Jest pyszne i daje niesamowitego kopa.

Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 5 - 6 placków tortilli, kukurydzianych lub pszennych
farsz:
  • 400 g mielonej wołowiny
  • 1 puszka pomidorów pelati
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 puszki czarnej lub czerwonej fasoli, odsączone z zalewy 
  • 1 puszka kukurydzy, odsączona z zalewy
  • 1 czerwona cebula, pokrojona w bardzo drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/2 pęczka świeżej kolendry, drobno posiekanej
  • 1/2 pęczka świeżej mięty, drobno posiekanej
  • świeża ostra papryczka (polecam piri piri lub habanero, dają ostrego kopa)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka czerwonej słodkiej papryki
  • 1/2 mielonych nasion kolendry
  • 1/2 mielonego kminu rzymskiego
  • 2 łyżki soku z limonki
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Na patelnię wlewamy 2 łyżki oliwy i delikatnie rozgrzewamy. Dodajemy mięso i podsmażamy, aż lekko się zarumieni. Podsmażone mięso odkładamy na talerz.
2. Na tę samą patelnię wrzucamy cebulę i czosnek oraz przyprawy: nasiona kolendry, kminu rzymskiego, słodką paprykę. Podsmażamy wszystko około 3 minut, by cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Podsmażanie przypraw sprawia, że stają się jeszcze bardziej aromatyczne, więc nie warto omijać tego etapu i dodawać ich na końcu.
3. Do cebuli dodajemy mięso, wlewamy pomidory i wodę i dusimy wszystko na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż sos stanie się bardzo gęsty. Może to potrwać nawet 30 minut, ale naprawdę warto.
4. Na koniec dodajemy odsączoną fasolę i kukurydzę oraz posiekaną ostrą papryczkę (tyle, ile chcecie). Doprawiamy sos solą i pieprzem. Dodajemy garść posiekanej kolendry i mięty.
5. Placki tortilli podgrzewamy na suchej patelni po około 20 sekund z każdej strony, aż placki staną się miękkie i elastyczne.
6. Ciepłe tortille zawijamy z farszem i od razu podajemy lub ewentualnie podgrzewamy w opiekaczu lub na patelni grillowej. 
7. Gotowe buritto podajemy z sosem śmietanowym (śmietanę mieszamy z sokiem z limonki i mielonym kminem rzymskim), pikantną salsą pomidorową lub klasycznym guacamole

Smacznego ☺

szyszkin-ciągle-pichci

poniedziałek, 28 listopada 2016

gulasz pasterski



Jestem mięsożercą. Ostatnio jem mięso coraz rzadziej, co wynika z tego, że po prostu nie mam na niego ochoty, ale także z raczej wątpliwej jakości mięsa dostępnego w sklepach. Mimo tego, raz na jakiś czas, lubię zjeść coś naprawdę pysznego w wersji mięsnej. Taki jest właśnie gulasz pasterski, nazwany tak z powodu składników przywodzących na myśl te z klasycznej angielskiej zapiekanki pasterskiej. Gęsty, bardzo aromatyczny, długo duszony w czerwonym winie z warzywami i świeżymi ziołami. Pokochają go wszyscy, tak jak ja.

Mój gulasz podałam ze świeżym chlebem, ale równie dobrze będzie smakował z ziemniakami albo wszelkiego rodzaju kluskami.


Składniki:
  • 1 kg wołowiny dobrej jakości, zmielonej
  • 1 duża cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1 duża marchewka 2 małe, pokrojone w bardzo drobną kostkę lub starte na tarce o dużych oczkach
  • 1 - 2 łodygi selera naciowego, pokrojone w drobną kostkę (tak jak marchewki)
  • 150 ml czerwonego wytrawnego wina
  • szklanka bulionu wołowego (lub innego mięsnego)
  •  2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu (około 8 - 10 cm lub 2 mniejsze)
  • 2 liście laurowe
  • listki świeżego tymianku, oberwane z 3 - 4 gałązek
  • 1 łyżka sosu Worcestershire
  •  sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 2 łyżki oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Gdy będzie gorący, dodajemy mięso. Smażymy na dość dużym ogniu, często mieszając.  Gdy ładnie się zarumieni, zmniejszamy ogień.
2. Do mięsa wrzucamy cebulę, czosnek, marchewkę i seler. Podsmażamy chwilę wszystko razem, aż cebula lekko się zarumieni.
3. Po kilku minutach wlewamy do garnka wino i czekamy aż alkohol lekko odparuje.
4. Gdy ilość wina zmniejszy  się dwukrotnie, wlewamy do garnka bulion, dodajemy świeże zioła, sos Worcestershire, koncentrat, szczyptę soli i pieprzu.
5. Dusimy pod przykryciem przez około 1,5 - 2 godziny, co jakiś czas mieszając i ewentualnie uzupełniając ilość płynów (gdy gulasz zaczyna przywierać, możemy dolać więcej bulionu lub wody).
6. Gulasz jest gotowy, gdy zgęstnieje, a marchewka i seler zmiękną. Na koniec wyciągamy z garnka gałązkę rozmarynu i liście laurowe i doprawiamy wszystko jeszcze do smaku solą i pieprzem.

Podajemy z ulubionymi dodatkami, kluskami, ziemniakami, albo chlebem.

Smacznego! ☺

szyszkin-ciągle-pichci

piątek, 2 września 2016

zapiekanka pasterska - Shepherd's pie


Shepherd's pie - klasyczna zapiekanka brytyjskich pasterzy to danie pyszne, aczkolwiek nielekkie i raczej czasochłonne w przygotowaniu (chociaż pracy przy przygotowaniu jest niewiele). W klasycznym angielskim przepisie znajdziecie jagnięcinę (w końcu "pasterska"), ale równie dobrze możecie zastąpić ją wołowiną. 

Przepis na moją zapiekankę pasterską pochodzi z książki "The Collection with 300 classic recipes" (James Martin), ale nie byłabym sobą, gdybym trochę nie pokombinowała. Cóż... :P


Składniki:

gulasz:
  • 1 kg wołowiny dobrej jakości, zmielonej
  • 1 duża cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1 duża marchewka 2 małe, pokrojone w bardzo drobną kostkę lub starte na tarce o dużych oczkach
  • 1 - 2 łodygi selera naciowego, pokrojone w drobną kostkę (tak jak marchewki)
  • 150 ml czerwonego wytrawnego wina
  • szklanka bulionu wołowego (lub innego mięsnego)
  •  2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu (około 8 - 10 cm lub 2 mniejsze)
  • 2 liście laurowe
  • listki świeżego tymianku, oberwane z 3 - 4 gałązek
  • 1 łyżka sosu Worcestershire
  •  sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
puree:
  • około 800 g ziemniaków
  • około 50 g ostrego żółtego sera, np. cheddara
  • około 50 ml śmietanki kremówki
  • około 50 ml mleka
  • szczypta soli i świeżo mielonej gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

zaczynamy od przygotowania gęstego aromatycznego gulaszu:

1. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Gdy będzie gorący, dodajemy mięso. Smażymy na dość dużym ogniu, często mieszając.  Gdy ładnie się zarumieni, zmniejszamy ogień.
2. Do mięsa wrzucamy cebulę, czosnek, marchewkę i seler. Podsmażamy chwilę wszystko razem, aż cebula lekko się zarumieni.
3. Po kilku minutach wlewamy do garnka wino i czekamy aż alkohol lekko odparuje.
4. Gdy ilość wina zmniejszy  się dwukrotnie, wlewamy do garnka bulion, dodajemy świeże zioła, sos Worcestershire, koncentrat, szczyptę soli i pieprzu.
5. Dusimy pod przykryciem przez około godzinę, co jakiś czas mieszając i ewentualnie uzupełniając ilość płynów (gdy gulasz zaczyna przywierać, możemy dolać więcej bulionu lub wody).
6. Gulasz jest gotowy, gdy zgęstnieje, a marchewka i seler zmiękną. Na koniec wyciągamy z garnka gałązkę rozmarynu i liście laurowe i doprawiamy wszystko jeszcze do smaku solą i pieprzem.

w międzyczasie:

1. Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie lub tak jak ja - w kuchence mikrofalowej (obrane ziemniaki przekładamy do ceramicznej miski, przykrywamy dokładnie folią do żywności i gotujemy około 15 minut).
2. Ugotowane, gorące ziemniaki (ziemniaki nie mogą wystygnąć!) przeciskamy przez praskę, mieszamy z masłem i śmietanką, dodajemy starty ser i doprawiamy solą i gałką muszkatołową.
3. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
4. Gotowy gulasz wykładamy do naczynia żaroodpornego, a na wierzchu układamy puree ziemniaczano - serowe. Wygładzamy powierzchnię i wstawiamy wszystko do piekarnika.
5. Pieczemy około 40 minut albo do czasu, gdy wierzch zapiekanki ładnie się zarumieni.

Podajemy zapiekankę gorącą, prosto z naczynia.

Smacznego!

poniedziałek, 11 lipca 2016

makaron z pulpetami wołowymi i pomidorami



Makaron z domowym sosem pomidorowym, z odrobiną czosnku, cebuli i garścią świeżej bazylii to jedno z moich ulubionych, ekspresowych, letnich dań. Gdy pojawiają się świeże i dojrzałe pomidory lima, przygotowuję sos właśnie z nich. Jednak, gdy jeszcze lub już ich nie ma, wykorzystuję pomidory z puszki. I wcale się tego nie wstydzę, bo wybieram pomidory włoskie, słodkie i dojrzałe, którym polskie, szczególnie zimowe pomidory bez smaku, nie dorównują "do pięt". Słyszałam ostatnio jakiegoś "znawcę", który wychwalał zalety świeżych pomidorów i ganił tych, którzy korzystają z pomidorów z puszki. Okej, letnie pomidory są fantastyczne, ale w zimie smakują jak shit. Albo gorzej.

Dzisiejszy makaron z moim ukochanym sosem z pomidorów wzbogaciłam o włoskie pulpety, więc nie zawiodą się ci, którzy bez mięsa nie wyobrażają sobie obiadu.


Składniki (dla 3 - 4 osób):

  • ulubiony makaron (po około 70 g suchego makaronu na osobę)

pulpety:
  • 600 g mielonej wołowiny dobrej jakości
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano 
  • 1 czubata łyżka świeżo startego parmezanu (lub grana padano czy peccorino romano)
  • 1 czubata łyżka bułki tartej 
  • 1 nieduże jajko
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • odrobina oleju rzepakowego do smażenia (1 - 2 łyżki)
sos:
  • 1 duża cebula, posiekana w drobną kostkę 
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 puszki pomidorów
  • chlust białego wytrawnego wina (można pominąć, ale nie warto)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • szczypta suszonego chilli
  • oliwa z oliwek
  • garść liści świeżej bazylii, lekko posiekanej

Przygotowanie:

Pulpety:

1. Wszystkie składniki (oczywiście oprócz oleju) mieszamy i pozostawiamy na kilka minut. Mięso doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 
2. Na dużej patelni (później przygotujemy w niej sos) rozgrzewamy olej. Formujemy pulpety i smażymy je z każdej ze stron po kilka minut, aż ładnie się zarumienią. Nie przejmujcie się, że będą jeszcze lekko surowe, "dojdą"w sosie i będą idealne.
3. Podsmażone pulpety wykładamy na talerz, a na patelni przygotowujemy sos.

Sos:

1. Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek i smażymy chwilę, na niewielkim ogniu, by cebula zbyt szybko się nie zarumieniła, i by zdążyła lekko zmięknąć. 
2. Po chwili do cebuli wlewamy wino, czekamy minutę aż alkohol odparuje i dodajemy pomidory. Wszystko mieszamy, doprawiamy lekko solą, pieprzem i chilli (później, gdy sos zgęstnieje, doprawimy bardziej).
3. Do sosu przekładamy podsmażone pulpety, zwiększamy ogień i dusimy. Chodzi o to, by sos dość mocno bulgotał i gęstniał. Mieszamy co jakiś czas. Jeśli sos będzie zbyt gęsty, dolejcie odrobinę wody.
4. W międzyczasie gotujemy makaron al dente.
5. Gdy makaron będzie ugotowany doprawiamy dokładnie sos, dodajemy świeżą bazylię i gotowe!

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...