Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2018

kurczak w pomidorach z fetą

 

Równo tydzień temu wróciłam z wakacji na jednej z greckich wysp. Korfu to wyspa szczególna, inna od pozostałych. Przez swoją bliskość z wybrzeżem Sycylii i dość burzliwą historię, widać na niej wiele włoskich wpływów, nie tylko w architekturze, ale przede wszystkim w kuchni. W wielu restauracjach i tawernach, obok tradycyjnych dań takich jak musaka, czy stifado (na które przepis znajdziecie tutaj), w menu znajdziecie klasyczne włoskie makarony i pizzę.

Nie oszukujmy się. Do Grecji lata się na wakacje, by dobrze jeść. Wiadomo, antyczne ruiny, piękne plaże i niezawodna pogoda są równie kuszące, ale wierzcie mi, grecka kuchnia jest świetna! Lekka, aromatyczna i bardzo urozmaicona. Grecy, obok ryb i owoców morza (oczywiście pysznych), jedzą naprawdę dużo mięsa! Wołowina, drób i jagnięcina pojawia się w każdym z menu, w formie gulaszy, kotletów a'la mielone i szaszłyków. Aaa, zapomniałam o klasycznym greckim gyrosie, zupełnie innym od tego, jaki podają w Polsce.

Podczas wizyty w stolicy wyspy, podczas wędrówek po urokliwych, wąskich i stromych uliczkach, pełnych suszącego się prania, trochę na uboczu, z dala od turystycznego zgiełku, trafiłyśmy na tawernę ze stolikami położonymi w cieniu wielkich fikusów i gigantycznych beniaminków. O tej porze dnia, wczesnym popołudniem, restauracja była pusta. Nie wróżyło to najlepiej i naprawdę miałam złe przeczucia, co do kuchni. Szczególnie, gdy dostałyśmy menu, spisane ręcznie na jednej stronie bloczku do wydawania paragonów :) Gdy kelnerka poprosiła, byśmy spisały nasze zamówienie na drugiej kartce, byłyśmy już lekko zdezorientowane. Przysięgam, że spotkałam się z czymś takim pierwszy raz w życiu. Zrozumiałabym to, gdyby kelnerka była jakoś szczególnie zapracowana, ale widziałam przez otwarte okno, że po prostu je obiad, zamiast nas obsługiwać. Jednak głód zwyciężył, więc spisałam nasze zamówienie i czekałyśmy.



 
Jakie było nasze zdziwienie, gdy dania trafiły na stół. Tzatziki, najlepsze jakiego próbowałyśmy na wyspie (a próbowałyśmy wielu), z odrobiną świeżego koperku, naprawdę smakowało świetnie! Wśród dań, które zamówiłyśmy, był właśnie kurczak w pomidorach z fetą. Obłęd! Soczyste kawałki kurczaka, aromatyczny sos pomidorowy z wyczuwalną nutą oregano i suszonej papryki i słona feta! Takie proste i takie pyszne!

Gdy wracałam do domu, już w samolocie myślałam o tym, że będzie to pierwsze danie, jakie zrobię w domu. I tak się stało! Naprawdę polecam! Jest lekkie i pyszne! Podane ze świeżym chlebem (tak jak na Korfu), bo jakoś żadne inne dodatki mi tu nie pasują. Poza tym, chlebem można "wyczyścić" resztki sosu :)


Składniki (dla 4 osób):
  • 2 piersi z kurczaka, pokrojone w dużą kostkę
  • 2 cebule, posiekane drobną kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 2 puszki pomidorów
  • około pół łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • około pół łyżeczki suszonego oregano
  • szczypta suszonego chilli lub innej ostrej papryczki
  • około 100 g sera feta
  • sól i świeżo mielony pieprz
marynata do kurczaka:
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • 2 - 3 ząbki czosnku, lekko zgniecione
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżki oliwy z oliwek
  • duża szczypta soli

Przygotowanie: 

1. Kilka godzin wcześniej marynujemy mięso. Składniki marynaty mieszamy, dodajemy kawałki kurczaka i odstawiamy do lodówki.

2. Po kilku godzinach. Rozgrzewamy dużą, głęboką patelnię lub garnek. Podsmażamy kawałki kurczaka, szybko, na dużym ogniu z każdej strony. Nie chcemy ich dusić, tylko zarumienić. Podsmażone kawałki mięsa wykładamy z patelni.

3. Na tę samą patelnię wrzucamy posiekaną cebulę, liście laurowe, słodką paprykę i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Zmniejszamy ogień i dusimy do miękkości. 

4. Gdy cebula zmięknie, dodajemy pomidory i kawałki kurczaka. Doprawiamy wszystko suszonym oregano, ostrą papryczką, solą i pieprzem do smaku.

5. Dusimy do czasu, aż sos trochę zgęstnieje.

Kurczaka podajemy na gorąco, posypanego kawałkami feta w towarzystwie świeżego chleba.

Smacznego!

sobota, 1 września 2018

bakłażany w pomidorach / Melitzanes Imam Baildi




Melitzanes Imam Baildi, czyli bakłażany w pomidorach, to grecka przystawka podawana zazwyczaj na zimno. Tego pysznego dania spróbowałam po raz pierwszy, siedząc z rodziną w maleńkiej knajpce u podnóży Akropolu. Z resztą właśnie wizyta w Atenach wywarła na mnie największe kulinarne wrażenie ostatnich lat. Prosto, domowo, świeżo i pysznie. Tak można by w kilku słowach scharakteryzować kuchnię grecką. Kilka greckich dań już znajdziecie na blogu, a to dopiero początek.

Wracając do bakłażanów. To świetne danie na imprezę z przyjaciółmi. Najlepiej smakuje dzień później po przygotowaniu, gdy wszystkie smaki dobrze się połączą. Można podawać je na ciepło, ale uwierzcie mi, na zimno to już petarda. Z chlebem albo greckimi chlebkami pita (przepis tutaj) sprawia, że nie potrzeba niczego więcej. No może oprócz kieliszka czerwonego wina i najlepszego towarzystwa :)

Oryginalnie bakłażany z pomidorami podane były bez pokruszonej fety. To już mój pomysł. Ale chyba pasuje, bo, gdy powiedziałam koleżance, że to danie jest bez fety, odpowiedziała, że nie, feta musi być!


Składniki (na duże naczynie żaroodporne):
  • 3 ładne, lśniące bakłażany
  • olej rzepakowy do smażenia
  • sól 
  • opakowanie fety
sos pomidorowy:
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 3 puszki pomidorów, krojonych
  • około 150 ml czerwonego, wytrawnego wina
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • szczypta suszonego chilli
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Bakłażany kroimy na plastry (około 1 cm). Układamy na ręczniku papierowym, jeden obok drugiego. Posypujemy obficie solą i zostawiamy na około 15 minut. W tym czasie bakłażany puszczą sok, a my będziemy mieć pewność, że pozbędziemy się ich gorzkiego, naprawdę nieprzyjemnego smaku. Po 15 - 20 minutach wszystkie dokładnie wycieramy, obracamy na drugą stronę i czynność powtarzamy.

2. Po tym czasie patelnię grillową (lub zwykłą) porządnie rozgrzewamy. Smażymy plastry bakłażana partiami, z dwóch stron po kilka minut, jeden po drugim, wcześniej smarując je lekko olejem.

Uwaga! Bakłażany "piją" tłuszcz jak szalone, a usmażone bez tłuszczu są właściwie niejadalne, dlatego należy znaleźć złoty środek. Ja każdy plater smaruję z jednej strony (tej, którą kładę go na patelni), a drugą stronę smaruję tuż przed obróceniem. 

3. Usmażone plastry układamy na ręczniku papierowym, by odsączyć nadmiar tłuszczu. 

4. W międzyczasie przygotowujemy sos. W głębokiej patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy. Wrzucamy liść laurowy, cebulę i czosnek i smażymy wszystko do miękkości. Gdy zmiękną wlewamy wino i czekamy aż odparuje.

5. Po chwili wlewamy na patelnię pomidory. Przykrywamy, zwiększamy ogień i dusimy wszystko przez około 15 - 20 minut, do czasu aż sos zgęstnieje. Mieszamy, co jakiś czas, by nic nie przywarło. Na koniec doprawiamy wszystko solą, pieprzem, szczyptą chilli (do smaku) i odrobiną cukru, jeśli jest taka potrzeba.

6. Zgrillowane plastry bakłażana, odsączone z tłuszczu, układamy w naczyniu żaroodpornym. Na nie wylewamy sos pomidorowy. 




7. Pieczemy wszystko około 30 minut w temperaturze 180 st. C. Gotowe wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia.

8. Tuż przed podaniem posypujemy wszystko pokruszoną fetą.

Smacznego!

wtorek, 20 marca 2018

bezglutenowe pulpety rybne w sosie pomidorowym




Ostatnio otrzymałam list od pani, której obie córeczki chorują na celiakię, która poprosiła o proste przepisy na dania bez glutenu. Na blogu już kilka takich znajdziemy tutaj, a dzisiaj postawiłam na pulpety, których niektórzy nie wyobrażają sobie bez dodatku bułki tartej lub czerstwej bułki namoczonej w mleku. Zaczynamy od pulpetów rybnych, do których spokojnie możemy dodać zmielonych płatków owsianych bezglutenowych. Pulpety są pyszne, lekkie i zdrowe. Do dzieła!


Składniki:

sos:
  • 8 dużych dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę (możecie użyć pomidorów w puszce - potrzebujemy 2)
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 50 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co?)
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz i ewentualnie szczypta cukru
  • oliwa z oliwek
kulki rybne:
  • 350 - 400 g filetów rybnych bez skóry (u mnie dorsz, ale możecie użyć innych ryb morskich)
  • 1/2 dużej cebuli, posiekanej w bardzo drobną kostkę
  • 2 łyżki zmiksowanych bezglutenowych płatków owsianych (zmiksowanych jak bułka tarta)
  • 1 jajko
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia
Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania kulek rybnych. Cebulę podsmażamy na małym ogniu, do miękkości na odrobinie oleju. Odstawiamy do przestygnięcia.

2. Filety rybne siekamy w malakserze na niezbyt gładką masę. Dodajemy przestudzoną cebulę, jajko i mieszamy. Na koniec wsypujemy zmiksowane płatki owsiane, doprawiamy wszystko solą i pieprzem, ponownie mieszamy i odstawiamy na kilka minut, by masa zgęstniała.

3. Z masy rybnej formujemy nieduże kulki i obsmażamy je na rozgrzanym oleju rzepakowym z każdej strony na złoto - brązowy kolor.

4. Gotowe kulki rybne wykładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by odsączyć je z nadmiaru tłuszczu.

5. Teraz czas na sos pomidorowy. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 - 3 łyżki). Podsmażamy posiekaną cebulę i czosnek, na niewielkim ogniu, na złoty kolor. Po chwili wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje.

6. Teraz wrzucamy na patelnię posiekane pomidory, przykrywamy i dusimy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje, a pomidory się rozpadną.

7. W międzyczasie możemy ugotować ryż lub ziemniaki, zależy od tego, z czym macie ochotę podać pulpety.

8. Gdy sos jest już gęsty, doprawiamy do solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. Możemy już wrzucić kulki rybne, by nabrały temperatury i garść listków bazylii.

Gotowe!

Smacznego!

środa, 7 lutego 2018

makaron z pomidorami i boczkiem



Gotowanie jest moją pasją, a prowadzenie bloga sprawia mi zazwyczaj mnóstwo radości. Jednak ponieważ jestem aktywna zawodowo, a moja działalność wiąże się z wieloma obowiązkami, zazwyczaj w tygodniu mam niewiele czasu na przygotowywanie "czasochłonnych" obiadów. Stąd na blogu zakładka ekspresowo, z błyskawicznymi śniadaniami, obiadami, a nawet deserami. 

Prawda jest taka, że jeśli myślę o szybkim obiedzie, zazwyczaj stawiam na makaron. Właśnie dlatego zawsze mam w spiżarni kilka paczek włoskiego makaronu i puszki pomidorów najlepszej jakości, a w lodówce parmezan. Na parapecie zawsze rosną zioła, właśnie po to, by były pod ręką, gdy tylko ich potrzebuję. Z resztą makaron można przygotować właściwie z każdym dodatkiem, więc przy okazji przygotowywania takiego obiadu, można "wyczyścić" lodówkę.

Dzisiejszy przepis jest właśnie tego efektem. W lodówce stała otwarta butelka białego wina, a w szufladzie zalegał boczek, niebezpiecznie zbliżający się do maksymalnego terminu przydatności do spożycia. Gotowanie to improwizacja, zawsze! Więc jeśli akurat w lodówce zalegają oliwki albo kapary, dodajcie je do sosu, zmniejszając ilość soli. Będzie pycha!


Składniki (na 4 osób):
  • 400 g suchego makaronu 
  • 2 puszki pomidorów
  • 150 g boczku wędzonego, pokrojonego w cienkie plasterki lub kostkę
  • duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co?)
  • szczypta suszonego chilli (ja lubię suszone płatki ostrej papryczki)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy
  • garść posiekanej świeżej bazylii
  • parmezan 

Przygotowanie:

1. Makaron gotujemy w dużej ilości osolonej wody, aż będzie al dente. Pamiętajcie, by makaronu nie przegotowywać! To prawdziwa zbrodnia! :)
2. W czasie, gdy makaron się gotuje, przygotowujemy sos. W głębszej patelni rozgrzewamy oliwę, gdy jest gorąca wrzucamy boczek. Smażymy go tak długo, aż tłuszcz ładnie się wytopi, a boczek zarumieni. Gdy tak się stanie, łyżką cedzakową wyciągamy boczek na talerz wyścielony ręcznikiem kuchennym.
3. Na wytopionym z boczku tłuszczu podsmażamy cebulę z czosnkiem, aż zmięknie, ale się nie zarumieni. Zarumieniony czosnek staje się gorzki! W tym momencie możemy także dodać wino. 
4. Czekamy aż wino prawie całkiem wyparuje i dodajemy pomidory. Co jakiś czas mieszając czekamy, aż sos zgęstnieje. Gdy już jest całkiem gęsty dodajemy podsmażony wcześniej boczek i dopiero w tym momencie doprawiamy wszystko solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i chilli. Dlaczego dopiero teraz? Boczek zazwyczaj jest intensywnie słony i warto dosalać, gdy już będzie w sosie, by nie przesadzić.
5. Ugotowany makaron odcedzamy i dodajemy do sosu. Szybko mieszamy i wykładamy na talerze.

Podajemy natychmiast z odrobiną starego parmezanu i posiekaną bazylią!

Buon appetito!
[Smacznego!]

wtorek, 23 stycznia 2018

okra w pomidorach





fot. asukumagazine.com


Okra. Warzywo o wyjątkowej urodzie i niepowtarzalnym smaku, przypominającym trochę połączenie papryki, cukinii i fasolki szparagowej. Bardzo popularne w Azji, szczególnie w Indiach, w Ameryce Środkowej i na południu USA, gdzie nazywane jest gumbo i gości w menu wielu restauracji. W pobliżu mojego domu znajduje się restauracja kubańska, a właścicielka, rodowita Kubanka o imieniu Alba, podaje okrę, tak jak jadła w rodzinnym domu, z ryżem.

Niełatwo w Polsce to warzywo kupić, ale mi się udało ostatnio w jednym z supermarketów, na dziale z owocami i warzywami egzotycznymi. Cena 200 gramów (to dwie duże garście, bo okra jest dość lekka) kosztowało około 8 zł, więc nie ma dramatu.

Ja z okry przygotowałam warzywny gulasz, podobny do tego, jaki jadłam kiedyś w jednym z krajów arabskich. Zaskoczyłam smakiem przyjaciółki, które wpadły na późny obiad i plotki.

 Jeśli uda wam się okrę gdzie znaleźć, kupcie koniecznie, bo to naprawdę pyszne warzywo.


Składniki:
  • około 200 g okry
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co?)
  • pół łyżeczki mielonego kuminu
  • 1/4 łyżeczki mielonej kolendry
  • szczypta suszonego chilli
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • olej rzepakowy (2 - 3 łyżki)
  • ewentualnie szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Okrę opłukujemy, osuszamy, odkrajamy "ogonek" i kroimy na mniejsze kawałki (na pół będzie w porządku).

2. Łyżkę oleju rozgrzewamy w głębokiej patelni lub garnku. Gdy będzie gorący, wrzucamy okrę i podsmażamy kilka minut, co jakiś czas mieszając.

3. W międzyczasie cebulę kroimy w kostkę. 

4. Podsmażoną okrę wyciągamy na talerz, a na patelnię wlewamy jeszcze odrobinę oleju. Wsypujemy kolendrę, kumin oraz chilli. Podsmażamy kilka sekund, dzięki czemu "wyciągniemy" z przypraw jeszcze więcej aromatów. Dodajemy cebulę i czosnek przeciśnięty przez praskę i podsmażamy, co jakiś czas mieszając, aż zmiękną.

5. Gdy cebula zacznie się rumienić, wlewamy na patelnię wino i czekamy chwilę, aż odparuje. Teraz wlewamy 2 puszki pomidorów. Dusimy, co jakiś czas mieszając, aż pomidory się lekko rozpadną, a sos odparuje i zgęstnieje.

6. Gdy sos będzie już dość gęsty, wrzucamy z powrotem okrę, doprawiamy wszystko solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i jeśli jest taka potrzeba szczyptą cukru i ewentualnie jeszcze odrobiną chilli. Dusimy jeszcze kilka minut.

Gotowy "gulasz" podajemy z ulubionymi dodatkami, kaszą, ryżem albo kawałkiem chrupiącej bagietki.

Smacznego!


sobota, 20 stycznia 2018

szakszuka



Odkrycie szakszuki zmieniło moje życie :) Do niedawna miałam problem z przygotowywaniem śniadań. Kanapki już dawno mi się znudziły, tak samo owsianki czy jajecznica. Jak widzę serek wiejski, mdleję. Oczywiście, można przygotowywać różnego rodzaju placuszki czy naleśniki, ale czasem trzeba zjeść coś bardziej dietetycznego, a równie sycącego. I tak, w poszukiwaniu śniadaniowych inspiracji, trafiłam właśnie na nią - orientalną potrawę z pomidorów i jajek. Szakszuka pochodzi z krajów arabskich, chociaż do jej powstania przyznają się także mieszkańcy Izraela. Podstawą są pomidory i jajka, ale można zaszaleć, dodać fasolę (przepis znajdziecie tutaj) albo boczek lub chorizo. To na co akurat macie ochotę przygotowując śniadanie.


Potrzebujemy (dla 2 osób): 
  • puszka pomidorów (w lecie możecie użyć świeżych, jednak o tej porze pomidory smakują beznadziejnie i to najłagodniejsze słowo) 
  • 2 jajka (oczywiście możecie wbić więcej, nam wystarczyły dwa)
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek dobrej jakości 
  • 1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego 
  • 1/4 łyżeczki mielonej słodkiej papryki 
  • listki świeżej bazylii lub natki pietruszki 
  • sól i świeżo mielony pieprz 
+ opcjonalnie, jeśli macie ochotę – niewielki ząbek czosnku (dodajemy w momencie podsmażania cebuli), kawałki chorizo lub dobrej wiejskiej kiełbasy (podsmażamy z cebulą) 


Przygotowanie: 

1. W dużej patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę i podsmażamy kilka minut, na niewielkim ogniu tak, żeby cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Do cebuli dodajemy kmin i paprykę słodką i podsmażamy jeszcze chwilę. 
2. Teraz dodajemy do cebuli pomidory i dusimy tak długo, aż wszystko odparuje i zgęstnieje. 
3. Gdy wszystko bulgocze wbijamy do pomidorów jajka. Wszystko przykrywamy i czekamy około 2 minuty, by białko się ścięło, a żółtko było idealnie płynne. 

Szakszukę podajemy od razu, doprawioną jeszcze szczyptą świeżo mielonego czarnego pieprzu i kilkoma listkami świeżej bazylii lub pietruszki!

Smacznego!

czwartek, 23 listopada 2017

makaron z pomidorami, ricottą i boczkiem



Są takie produkty, które zazwyczaj staram się mieć w lodówce i w spiżarni. W lodówce - jajka, parmezan, trochę wędzonego boczku (zapakowanego próżniowo) i nutellę (ale to nie na temat :)). W spiżarni mam zawsze kilka rodzajów makaronu, pomidory w puszce i najlepszą oliwę z oliwek. To podstawa dla wielu dań z makaronów, szczególnie mi bliskich, gdy potrzebuję przygotować ekspresowy obiad, max w 20 minut. Taki jest dzisiejszy przepis. Ricottę kupiłam niedawno i tak czekała w lodówce na swój czas. Wreszcie nadszedł...


Składniki (dla 4 osób):
  • ulubiony makaron (po około 70 g suchego makaronu na osobę)
  • 1 puszka pomidorów
  • 400 ml passaty pomidorowej
  • około 200 g wędzonego boczku, pokrojonego w drobną kostkę
  • 150 g ricotty
  • garść świeżo startego parmezanu
  • 1 mała cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku czosnku, drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • listki świeżej bazylii
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Na łyżce rozgrzanej oliwy podsmażamy boczek. Smażymy do czasu, aż będzie chrupiący i dodajemy cebulę razem z czosnkiem. Smażymy wszystko przez kilka minut (cebula ma się tylko zeszklić), często mieszając. Dodajemy pomidory i passatę i dusimy na wolnym ogniu, aż sos zmniejszy swoją objętość i zgęstnieje.

2. W międzyczasie gotujemy makaron al dente w dużej ilości osolonej wody.

3. Do sosu pomidorowego, gdy już zgęstnieje, dodajemy ricottę, mieszamy i wszystko doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 

Uwaga! Pamiętajcie, że ricotta ma raczej mdły smak, więc próbujcie sosu i znajdźcie odpowiednie proporcje soli i pieprzu!

4. Ugotowany makaron odcedzamy i bardzo gorący wrzucamy do sosu. Dodajemy starty parmezan, szybko mieszamy i podajemy z listkami świeżej bazylii.

Jak każdy makaron, tak i ten podajemy od razu po przygotowaniu. Odgrzewany jest po prostu niesmaczny!

Buon appetito!
[Smacznego!]

wtorek, 21 listopada 2017

zapiekane gnocchi z sosem pomidorowym




Gnocchi (czytamy niokki, nie gnoczi :)) to jedno z moich ulubionych włoskich dań. Świetne w towarzystwie masła, parmezanu i grubo mielonego pieprzu, pasty truflowej albo sosu pomidorowego. To ostatnie danie uwielbiają także dzieci, co mam sprawdzone. 

Dlatego dziś ten post i ten przepis. Banalnie prosty, szybki. Idealny na obiad w środku tygodnia. Mięciutkie ziemniaczane kluseczki w towarzystwie pomidorów podałam zapieczone z serem i jedli wszyscy z ogromnym smakiem.

Uwaga! Ja wykorzystałam gotowe gnocchi. Jestem zbyt leniwa, by robić je samodzielnie, szczególnie, że można kupić naprawdę dobrej jakości. Jak macie ochotę lepić je sami,bardzo proszę! :)

PS. Wszystkie mamy, zatroskane obecnością białego wina w składzie sosu, uspokajam. Podczas obróbki cieplnej alkohol z wina wyparowuje w 100 % i taki sos spokojnie możemy podawać dzieciom. Jeśli mimo wszystko macie opory, pomińcie ten składnik, choć smak będzie uboższy.


Składniki:
  • opakowanie gotowych, włoskich gnocchi 
  • 2 kule białej mozzarelli
  • 8 dużych dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę (o tej porze roku możecie użyć pomidorów w puszce - potrzebujemy 2)
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 50 ml białego wytrawnego wina
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz i ewentualnie szczypta cukru
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od sosu. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 - 3 łyżki). Podsmażamy posiekaną cebulę i czosnek, na niewielkim ogniu, na złoty kolor. Uwaga, by nie przypalić! Po chwili wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje.

2. Teraz wrzucamy na patelnię posiekane pomidory, przykrywamy i dusimy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje, a pomidory się rozpadną. Może to potrwać około 10 - 15 minut. Co jakiś czas mieszamy, a jeśli zacznie przywierać dodajemy łyżkę wody, nie więcej.

3. W międzyczasie możemy zacząć gotować gnocchi. Pamiętajcie, że gotują się jakieś 3 minuty max, więc dobrze zaplanujcie czas :) Teraz także możemy nastawić piekarnik na 200 st. C bez termoobiegu.

4. Gdy sos jest już odpowiednio gęsty, doprawiamy do solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. Wyłączamy ogień i wrzucamy do niego gnocchi. Mieszamy delikatnie i przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu układamy plastry mozzarelli.

5. Naczynie wstawiamy bez przykrycia do piekarnika. Pieczemy około 15 minut, aż ser ładnie się zarumieni.

Podajemy na gorąco!

Smacznego :)


środa, 4 października 2017

makaron z sosem z pieczonych pomidorów




Makarony w różnych odsłonach to jedne z moich ulubionych obiadów, szczególnie w tygodniu, gdy nie mam zbyt wiele czasu na "stanie przy garach". Żeby zrobić dobre, dość klasyczne danie kuchni włoskiej, z makaronem w roli głównej, nie potrzebujemy wielu składników i wiele czasu. Kuchnia włoska opiera się zazwyczaj na daniach kilku składnikowych, ale z jednym zastrzeżeniem! Muszą być to składniki najlepszej jakości. Kupuję tylko włoskie makarony, a czasem zdarza mi się - pod warunkiem, że mam więcej czasu - go robić samodzielnie przepis -> domowy makaron). 



Dlatego też sos ze świeżych pomidorów robię tylko w lecie i wczesną jesienią, kiedy dostępne są najlepsze pomidory. Zimą pomidory nie mają smaku i wolę kupować pomidory w puszce i tutaj też staram się wybierać te włoskie. Pamiętajcie, by gotować z produktów sezonowych. Dzięki temu będziecie zdrowsi, a przy okazji będziecie jeść o wiele smaczniej!


Składniki

  • około 1,5 kg świeżych, dojrzałych pomidorów np. lima
  • kilka listków laurowych (3 - 4 szt. - ja miałam świeże, ale możecie użyć suszonych)
  • 1 cebula, obrana z łupin i podzielona na mniejsze kawałki
  • kilka ząbków czosnku, bez łupin
  • kilka kropel oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • ewentualnie szczypta cukru
  • ulubiony makaron

+ ewentualnie do podania - listki bazylii i mozzarella lub parmezan


Przygotowanie:


Piekarnik rozgrzewamy do 230 st. C bez termoobiegu.

Umyte i osuszone pomidory przekrajamy na połówki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Obok układamy kawałki cebuli i ząbki czosnku.


Skrapiamy wszystko oliwą z oliwek, dodajemy kilka listków laurowych, posypujemy odrobiną soli i cukru, a następnie wstawiamy do piekarnika na około godzinę.


Po godzinie przekładamy pomidory (razem z sokiem) do garnka i blendujemy na gładki krem. Możemy przetrzeć przez sito, by był jeszcze bardziej aksamitny. Mi pestki i kawałki skórek nie przeszkadzają, ale - jeśli przygotowujecie to danie dla dzieci - przetrzyjcie sos koniecznie!

W międzyczasie gotujemy makaron al dente w dużej ilości osolonej wody.

Na koniec doprawiamy sos jeszcze odrobiną soli i pieprzu. Jeszcze tylko kilka listków bazylii i kulka czy dwie mozzarelli i już, gotowe!


Boun appetito!

środa, 13 września 2017

makaron z tuńczykiem i pomidorami



Wiele razy już tu pewnie czytaliście, że jestem wielką miłośniczką wszystkiego, co związane z Italią. Uwielbiam włoskie miasta i miasteczka, włoską architekturę i sztukę, uwielbiam włoskie filmy i muzykę, a nawet włoskie buty. Jednak przede wszystkich kocham nad życie włoską kuchnię, zarówno tę z północy, jak i z południa. Nie wyobrażam sobie życia bez świetnej pizzy włoskiej (zaznaczam włoskiej, bo tej w stylu amerykańskim nie lubię), bez pysznej mozzarelli z cierpką oliwą, bez dobrego tiramisu z amaretto, a przede wszystkim bez świeżego makaronu al dente! Aaaa, zapomniałam o winie, kocham włoskie wino! No dobra, jeszcze delikatne limoncello!


Kiedy już tak wymieniam wam moje włoskie miłości, muszę się przyznać do pewnego zaniedbania. Blog istnieje ponad trzy lata, a do tej pory nie pojawił się na nim przepis na makaron z tuńczykiem i pomidorami - jeden z najbardziej klasycznych włoskich przepisów! Totalna wpadka, którą tym postem staram się szybko naprawić!

Ten przepis jest wyjątkowo klasyczny, jeśli chcecie zaszaleć dodajcie do sosu trochę kaparów, czarnych oliwek albo nawet kilka filecików anchois. Uważajcie jednak przy gotowaniu na sól, bo te składniki nadają dodatkowego słonego smaku.


Składniki (na około 4 porcje):
  • puszka tuńczyka w sosie własnym, w kawałkach (kupcie tuńczyka dobrej jakości, naprawdę warto!)
  • około kilograma pomidorów lima, obranych ze skórki (jeśli chcecie wydłubcie także pestki-mi one zupełnie nie przeszkadzają) -> w okresie zimowym wykorzystajcie 2 puszki pomidorów
  • 1 cebula posiekana w bardzo drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • około 100 ml białego wytrawnego wina
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • oliwa z oliwek (do smażenia nie używam extra vergine)
  • garść listków świeżej bazylii
  • ulubiony makaron


Przygotowanie:

1. Makaron gotujemy al dente w dużej ilości osolonego wrzątku. 

Włosi mówią, że woda na makaron powinna być tak słona, jak Morze Śródziemne :)

2. W międzyczasie cebulę z czosnkiem podsmażamy na oliwie w głębokiej patelni albo garnku o szerokiej średnicy dna (chodzi o to, by garnek czy patelnia posiadały dużą powierzchnię parowania, a sos szybko gęstniał). 

3. Gdy cebula się zeszkli wlewamy na patelnię wino, zwiększamy ogień i czekamy aż alkohol wyparuje. Teraz możemy dodać pomidory i dusimy na dużym ogniu, co jakiś czas mieszając. Sos będzie gotowy, gdy pomidory się lekko rozpadną, a sos zgęstnieje. Na koniec dodajemy do pomidorów odsączonego tuńczyka i dopiero teraz doprawiamy solą i obficie pieprzem. 

4. Świeżo ugotowany i odcedzony makaron (nie przelewamy do wodą! nigdy! jeśli gotujecie makaron w naprawdę dużej ilości wody, nie będzie się kleił) przekładamy do sosu, szybko mieszamy, posypujemy porwaną bazylią i podajemy. Natychmiast!

Buon appetito!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...