Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacje. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2018

pierogi z fetą



Skąd ten pomysł? Zapytacie. Odpowiedź jest banalnie prosta. Jak większość dań w mojej kuchni, przepis wyszedł z głowy po dokładnym rekonesansie zawartości lodówki. Zaplanowałam tematyczne menu na tegoroczną imprezę urodzinową. Jako, że przygotowywałam dla gości grecką kolację, kupiłam wcześniej ogromne ilości fety i innych smakołyków. Na szczęście feta ma długi okres ważności, więc dwa miesiące później dalej nadawała się do jedzenia. Choć jej czas nieubłaganie zbliżał się do końca. Stąd pomysł na pierogi. Po prostu miałam pozostałe składniki i trochę czasu.

A efekt? Zaskakująco pozytywny. Feta nadała pierogom wyrazistości i zaostrzyła ich smak. Dobre to było :)


Składniki:

ciasto:
  • 500 g mąki pszennej
  • gorąca woda (dodajemy ją stopniowo, więc nie podam wam dokładnej ilości)
  • szczypta soli
  • łyżka masła
farsz:
  • około 800 g ziemniaków, ugotowanych w mundurkach
  • około 400 g sera feta (oryginalnego, z mleka owczego i koziego)
  • około 100 g tłustego twarogu dobrej jakości
  • 2 duże cebule, posiekane w drobną kostkę
  • 2 łyżki masła
  • sól i duża szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu

Przygotowanie: 

 
farsz: 

1. Cebulę smażymy na rozgrzanym maśle do miękkości i lekkiego zarumienienia.

2. Ugotowane i obrane ziemniaki przeciskamy przez praskę, prosto do dużej miski. To samo robimy z twarogiem i fetą.

3. Dodajemy podsmażoną cebulę, doprawiamy obficie solą i świeżo mielonym pieprzem i dokładnie mieszamy.


ciasto: 

1. Na blat lub stolnicę wysypujemy mąkę i szczyptę soli, robimy dołek. Wlewamy stopniowo wrzącą wodę i mieszamy z mąką widelcem. Kiedy widzimy, że wody już wystarczy, zaczynamy zagniatać ciasto rękami. Tak, ciasto parzy, więc trzeba to robić ostrożnie. Dodajemy masło i zagniatamy ciasto szybko, aż będzie pięknie sprężyste. Odkładamy, by odpoczęło, przykryte ściereczką, na około 10 minut. Dzięki temu uwoli się gluten, a ciasto będzie bardzo sprężyste i będzie się pięknie wałkowało. 

2. Po około 10 minutach z ciasta odkrajamy kawałek (pozostała część powinna pozostać pod ściereczką), rozwałkowujemy cienko, szklanką wycinamy kółka, na środek wykładamy jak największą ilość farszu i sklejamy. Dzięki temu, że ciasto odpoczywało, nie będzie problemów ze sklejeniem pierogów.

 3. Pierogi gotujemy partiami w osolonym wrzątku, 1 minutę od wypłynięcia. 

Pierogi podajemy na gorąco, najlepiej zaraz po ugotowaniu, z ulubionymi dodatkami. U mnie z masłem i dużą szczyptą świeżego pieprzu.

Smacznego!

czwartek, 12 lipca 2018

kotlety ziemniaczane z serem



Kotlety ziemniaczane, żadne odkrycie. Ale to dobre, tanie danie może być świetnym pomysłem na zużycie ziemniaków z poprzedniego obiadu albo takich, których po prostu ugotowaliśmy za dużo. Oczywiście można przygotować te kotlety specjalnie gotując ziemniaki, ale warto ugotować je godzinę lub dwie wcześniej. Do ciasta możecie dodać posiekaną natkę pietruszki lub koperek. A w wersji mięsnej, możecie do ciasta ziemniaczanego wkroić kilka plasterków dobrej szynki, drobno posiekanej. Do dzieła!


Składniki:
  • ugotowane w mundurkach i ostudzone ziemniaki 
  • 1 nieduża cebula (na około 1/2 kg ziemniaków) 
  • mąka pszenna (około 2 - 3 łyżek na pół kilograma ziemniaków - ilość mąki zależy tak naprawdę od gatunku ziemniaków) 
  • jajko (1 jajko na pół kilograma ziemniaków) 
  • kulki mozzarelli (ja wykorzystałam jedną, a miałam około 0,5 kg ziemniaków) 
  • sól i pieprz
  •  bułka tarta 
  • łyżka masła 
  • olej rzepakowy do smażenia

Przygotowanie:

1. Ziemniaki przeciskamy przez praskę.

2. Cebulę kroimy w bardzo drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła, aż będzie miękka i złocista.

3. Do ziemniaków dodajemy podsmażoną cebulę, wbijamy jajka i dodajemy mąkę. Doprawiamy solą i pieprzem (kotlety należy doprawić dosyć intensywnie, ponieważ same ziemniaki są dość mdłe). Wszystko dokładnie mieszamy.

4. Z masy ziemniaczanej formujemy kulki wielkości mniejszych piłek tenisowych. Rozpłaszczamy w dłoni, na środku układamy kawałek mozzarelli (około 1 x 2 cm) i formujemy kotlety, pilnując przy tym, by ser był dokładnie przykryty przez ziemniaki.

5. Kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju (na niedużym ogniu) z dwóch stron do momentu, aż staną się złocisto – brązowe.

6. Kotlety podajemy na gorąco, bo tylko wtedy ser idealnie wylewa się ze środka.


Smacznego!

sobota, 23 czerwca 2018

bigos z młodej kapusty



Bigosik z młodej kapusty ma niewiele wspólnego z zimowym, ciężkim bigosem na wędzonych śliwkach. Jest wiosna, jemy lżej. Ale młoda kapusta z odrobiną "mięsiwa" także świetnie smakuje i ja przygotowuję ją dość często. Podaję zazwyczaj z chlebem lub ziemniakami.

Ja do mojej kapusty dodałam wędzony boczek i kiełbasę, ale spokojnie, jeśli macie kawałek wieprzowiny (łopatkę albo np. żeberka), możecie je dodać. Wystarczy je tylko porządnie podsmażyć i wrzucić do garnka.  Ponieważ bigos z młodej kapusty przygotowuje się dość szybko, a sam gotuje się dużo krócej od tego zimowego, nie dodawałabym wołowiny. Bałabym się, że mięso może nie zmięknąć w tak krótkim czasie.


Potrzebujemy (na dość duży garnek):
  • duża główka kapusty, posiekanej
  • 2 duże cebule, pokrojone w półplasterki
  • około 400 g wędzonego boczku, pokrojonego w kostkę
  • 2 - 3 kiełbasy, najlepszej jakości, pokrojone w kostkę 
  • około 4 łyżek koncentratu pomidorowego
  • łyżka oleju rzepakowego lub np. smalcu
  •  sól i świeżo mielony pieprz
  • sok z około 1/2 cytryny
  • pół pęczka świeżego koperku

Przygotowanie:

1. Do garnka wlewamy łyżkę oleju (chyba że macie bardzo tłusty boczek, wtedy smażymy go na suchej patelni - mój prawie nie miał tłuszczu) i, gdy się porządnie rozgrzeje, wrzucamy boczek i kiełbasę. Podsmażamy kilka minut, aż pięknie się zarumienią.

2. Do boczku i kiełbasy wrzucamy cebulę i smażymy jeszcze kilka minut. Na niezbyt dużym ogniu, by zdążyła zmięknąć i się nie spaliła.

3. Gdy cebula zmięknie i ładnie się zarumieni, dodajemy do garnka kapustę. Lekko ją solimy (sól wyciąga z kapusty wodę, dzięki czemu szybciej mięknie), wlewamy około pół szklanki wody, dodajemy koncentrat i dusimy, co jakiś czas mieszając, do czasu aż kapusta zmięknie, a woda odparuje.

Uwaga! Jeśli jest taka potrzeba, bo kapusta ciągle twarda, ale zaczyna przywierać, dolejcie jeszcze trochę wody.

4. Na koniec doprawiamy wszystko solą, pieprzem i - jeśli jest taka potrzeba - sokiem z cytryny. Wrzucamy posiekany koperek, mieszamy i gotowe!

Smacznego!

wtorek, 12 czerwca 2018

łazanki z młodej kapusty z boczkiem


Łazanki. Danie z przeszłości. Choć w moim domu ich nie było, pamiętam je ze szkolnej stołówki i wcale nie kojarzą mi się najlepiej. Nie wiem dlaczego, ale kilkuletnim dzieciom dawali łazanki z kiszonej kapusty z pieczarkami (o nie najprzyjemniejszym kolorze) i "kulkami" twardego mielonego. Nie było to najsmaczniejsze, chociaż w porównaniu do "schabowych" z mortadeli, zjadliwe. Ale pamiętam też pyszne łazanki w domu mojego sąsiada i pewnie dlatego nie jestem do nich zrażona na zawsze (tak jak do smażonej mortadeli).

Dziś rano, weszłam do mojego ulubionego warzywniaka, zobaczyłam główki pięknej młodej kapusty i tak mnie na łazanki naszło. Dodałam do moich łazanek wędzonego boczku, bo lubię, ale możecie ten składnik pominąć albo zastąpić go odrobiną dobrej jakości kiełbasy. Zaczynamy?

Potrzebujemy (na duży garnek łazanek):
  • duża główka kapusty, posiekanej
  • 2 duże cebule, pokrojone w półplasterki
  • około 400 g wędzonego boczku, pokrojonego w kostkę
  • łyżka oleju rzepakowego lub np. smalcu
  •  sól i świeżo mielony pieprz
  • sok z około 1/2 cytryny
  • opakowanie makaronu do łazanek

Przygotowanie:

1. Do garnka wlewamy łyżkę oleju (chyba że macie bardzo tłusty boczek, wtedy smażymy go na suchej patelni - mój prawie nie miał tłuszczu) i, gdy się porządnie rozgrzeje, wrzucamy boczek. Podsmażamy kilka minut, aż pięknie się zarumieni.

2. Do boczku wrzucamy cebulę i smażymy jeszcze kilka minut. Na niezbyt dużym ogniu, by zdążyła zmięknąć i się nie spaliła.

3. Gdy cebula zmięknie i ładnie się zarumieni, dodajemy do garnka kapustę. Lekko ją solimy (sól wyciąga z kapusty wodę, dzięki czemu szybciej mięknie), wlewamy około pół szklanki wody i dusimy, co jakiś czas mieszając, do czasu aż kapusta zmięknie, a woda odparuje.

Uwaga! Jeśli jest taka potrzeba, bo kapusta ciągle twarda, ale zaczyna przywierać, dolejcie jeszcze trochę wody.

4. W międzyczasie gotujemy makaron do łazanek, w dużej ilości osolonej wody, al dente. Ugotowany makaron odcedzamy.

5. Gdy kapusta jest już miękka, a płyny odparowały, doprawiamy ją solą, dużą szczyptą pieprzu i sokiem z cytryny do smaku. 

6. Kapustę mieszamy z makaronem i gotowe!

Smacznego!

czwartek, 10 maja 2018

kilka słów o bobie oraz o tym, jak bób gotowała babcia Uta



Już jest! Mój ukochany, świeży, najlepszy. Bób. W sezonie mogę jeść go w nieskończoność, ale czy bób jest zdrowy? Podobnie jak inne rośliny strączkowe, bób ma mnóstwo wartości odżywczych. Ma niską zawartość sodu, jest bogaty w potas oraz rozpuszczalny błonnik, który obniża poziom cholesterolu oraz reguluje ciśnienie krwi.

Gotowany bób nie jest niskokaloryczny. 100 gramów bobu zawiera 110 kcal, jednak dzięki niskiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Bób spowalnia proces trawienia i na długo pozostawia uczucie sytości, dlatego może pomóc kontrolować wagę.

Poza tym bób jest bardzo bogaty w kwas foliowy, który niezbędny jest kobietom w ciąży, jednak nie tylko. Niedobór kwasu foliowego u osób dorosłych może doprowadzić do problemów ze snem, a nawet do depresji. Poza tym kwas foliowy świetnie wpływa na zdrowie skóry, włosów i paznokci.

Acha, jeszcze jedno. Spożywanie bobu może wspierać walkę z anemią.*

Wiem, że ugotowanie bobu nie jest specjalnie skomplikowany, ale chciałam się tu z wami podzielić sposobem mojej babci Uty, któremu od lat wierna jest cała moja rodzina. Czy pomyśleliście kiedyś, by do wody, oprócz soli, dodać mały pęczek świeżego koperku? Jeśli nie, spróbujcie koniecznie. Myślę, że Uta bobu bez kopru nawet by nie tknęła :)




Pamiętajcie również, że młody bób jest pyszny również na surowo (jak zielony groszek), np. w pysznej paście z czosnkiem, oliwą i miętą.

To co? Ugotujemy trochę bobu?

Potrzebujemy:
  • 0,5 kg świeżego bobu lub dużo dużo więcej
  • mały pęczek koperku
  • około łyżeczki soli

Gotowanie:

Bób razem z solą i koprem zalewamy dużą ilością zimnej wody. Nie przykrywamy! Przykrywanie gotujących się zielonych warzyw (brokułów, groszku, fasolki) sprawia, że tracą swój piękny zielony kolor.

Gotujemy bób do miękkości lub - tak jak ja lubię najbardziej - al dente. Po ugotowaniu koper wyrzucamy. Ja jem bób prosto z durszlaka, bo tak smakuje mi najbardziej :)

Smacznego i na zdrowie!

Źródło informacji: www.poradnikzdrowie.pl; www.lokalnyrolnik.pl
jednak dzięki niewielkiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest jednym z pożądanych składników diety odchudzającej

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest skarbnicą wartości odżywczych. Ceni się go ze względu na liczne właściwości lecznicze. Bób m.in. wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest skarbnicą wartości odżywczych. Ceni się go ze względu na liczne właściwości lecznicze. Bób m.in. wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html

piątek, 13 kwietnia 2018

makaron z pesto pietruszkowym



Nie wiem, jak wy, ale ja bardzo często potrzebuję pomysłu na ekspresowy obiad. Zazwyczaj przygotowuję wtedy makaron, bo to jedno z najprostszych dań, jakie znam. Wystarczy kilka składników, by przygotować przepyszny sos, kilkanaście minut w kuchni i już można cieszyć się domowym obiadem. 

Dziś właśnie taki sos, który wytrzyma nawet kilkanaście dni w lodówce. Pesto świetnie się przechowuje. Wystarczy przełożyć je do czystego słoiczka, na wierzch wlać trochę oliwy i odstawić do lodówki. Ważne, by oliwa zawsze przykrywała pesto. 

Potem wystarczy tylko ugotować makaron, dodać zielonego pesto i już, gotowe!


Czego potrzebujemy?
  • ulubiony makaron
  • odrobina parmezanu do posypania
  • odrobina posiekanych migdałów do posypania
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
pesto:
  • 2 duże pęczki pietruszki
  • około 60 g migdałów (bez skórki)
  • 1 ząbek czosnku 
  • 60 g sera pecorino, parmezanu bądź grana padano 
  • 150 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia najlepszej jakości 
  • kilka kropel soku z cytryny
  • sól

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od ugotowania makaronu, al dente, w dużej ilości osolonej wody.

2. W międzyczasie przygotowujemy pesto z pietruszki. Migdały przysmażamy na suchej patelni około 1 minutę, nie dłużej. Chodzi o to, by je ogrzać, a nie przyrumienić. Dzięki temu ich aromat stanie się intensywniejszy. Około łyżki odkładamy - przydadzą się do posypania makaronu na talerzu.
 
3. Do moździerza (lub blendera) wrzucamy migdały, czosnek i dokładnie ucieramy. 
Jeżeli lubisz czosnek, możesz dodać go więcej, mnie 1 ząbek w zupełności wystarcza. 
4. Dodajemy natkę pietruszki i ciągle ucieramy.
 
5. Następnie dodajemy ser i delikatnie mieszamy.
 
6. W dalszym ciągu ucierając, dodajemy stopniowo oliwę, aż uzyskamy pastę. 

7. Na koniec doprawiamy pesto odrobiną soli i kilkoma kroplami soku z cytryny.

Odcedzony, gorący makaron mieszamy z kilkoma łyżkami pesto. Podajemy z odrobiną parmezanu i posiekanymi migdałami z dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu.

Gotowe!
Smacznego! 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

sałata Cezar



Dziś prawdziwy klasyk wśród sałatek. Cezar. Jak już kiedyś pisałam, Sałata Cezara, wbrew swej nazwie, nie ma nic wspólnego ze znanym wszystkim z historii Juliuszem Cezarem. Swoją nazwę zawdzięcza pewnemu meksykańskiemu restauratorowi Caesarowi Cardini, który na pomysł przyrządzenia sałaty z chrupiącymi grzankami wpadł całkiem przypadkowo, gdy skończyło się zaopatrzenie. Do perfekcji opanowali przyrządzanie sałaty Cezara francuscy szefowie kuchni, dodając do niej kilka składników, których w pierwowzorze nie było (anchois, parmezan czy sos Worcester). Dzisiaj sałata Cezara to podstawa większości francuskich restauracji. 

Na blogu pojawiła się jakiś czas temu wariacja na temat sałatki Cezara, bardzo popularna wśród polskich restauratorów, wersja z grillowanym kurczakiem. Dziś klasyk - sałata rzymska, chrupiące grzanki, płatki parmezanu i wyjątkowy sos.

Idealny wiosenny lunch!


Składniki:

na sałatę (porcja dla 4 osób):
  • 2  duże główki sałaty rzymskiej (lub 4 małe)
  • garść płatków parmezanu
  • bagietka 
  • łyżka oliwy (do podsmażenia grzanek) 
na sos:
  • 1,5 ząbka czosnku 
  • 1 żółtko 
  • 6 filecików anchois 
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy np. dijon
  • 1 łyżka drobno startego parmezanu 
  • sok z 1/2 cytryny 
  • 1/2 łyżeczki sosu Worcester 
  • 100 ml oliwy z oliwek 
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania sosu. Najlepiej robić to blenderem. Czosnek miksujemy z filecikami sardeli i żółtkiem. Dodajemy łyżeczkę ostrej musztardy, sok z cytryny, sos Worcester, doprawiamy solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Powoli, małym strumieniem dolewamy do mikstury oliwę i miksujemy tak długo, aż sos zacznie przypominać majonez. Na koniec dodajemy starty parmezan i mieszamy jeszcze chwilę.
 
2.  Grzanki z bagietki podpiekamy na patelni na łyżce oliwy.
 
3. Grubo pokrojoną sałatę rzymską polewamy sosem i dokładnie mieszamy z grzankami.

4. Sałatę wykładamy na talerze i posypujemy płatkami parmezanu. Voilà, gotowe!

Bon appétit!
[Smacznego!]

środa, 7 lutego 2018

makaron z pomidorami i boczkiem



Gotowanie jest moją pasją, a prowadzenie bloga sprawia mi zazwyczaj mnóstwo radości. Jednak ponieważ jestem aktywna zawodowo, a moja działalność wiąże się z wieloma obowiązkami, zazwyczaj w tygodniu mam niewiele czasu na przygotowywanie "czasochłonnych" obiadów. Stąd na blogu zakładka ekspresowo, z błyskawicznymi śniadaniami, obiadami, a nawet deserami. 

Prawda jest taka, że jeśli myślę o szybkim obiedzie, zazwyczaj stawiam na makaron. Właśnie dlatego zawsze mam w spiżarni kilka paczek włoskiego makaronu i puszki pomidorów najlepszej jakości, a w lodówce parmezan. Na parapecie zawsze rosną zioła, właśnie po to, by były pod ręką, gdy tylko ich potrzebuję. Z resztą makaron można przygotować właściwie z każdym dodatkiem, więc przy okazji przygotowywania takiego obiadu, można "wyczyścić" lodówkę.

Dzisiejszy przepis jest właśnie tego efektem. W lodówce stała otwarta butelka białego wina, a w szufladzie zalegał boczek, niebezpiecznie zbliżający się do maksymalnego terminu przydatności do spożycia. Gotowanie to improwizacja, zawsze! Więc jeśli akurat w lodówce zalegają oliwki albo kapary, dodajcie je do sosu, zmniejszając ilość soli. Będzie pycha!


Składniki (na 4 osób):
  • 400 g suchego makaronu 
  • 2 puszki pomidorów
  • 150 g boczku wędzonego, pokrojonego w cienkie plasterki lub kostkę
  • duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co?)
  • szczypta suszonego chilli (ja lubię suszone płatki ostrej papryczki)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy
  • garść posiekanej świeżej bazylii
  • parmezan 

Przygotowanie:

1. Makaron gotujemy w dużej ilości osolonej wody, aż będzie al dente. Pamiętajcie, by makaronu nie przegotowywać! To prawdziwa zbrodnia! :)
2. W czasie, gdy makaron się gotuje, przygotowujemy sos. W głębszej patelni rozgrzewamy oliwę, gdy jest gorąca wrzucamy boczek. Smażymy go tak długo, aż tłuszcz ładnie się wytopi, a boczek zarumieni. Gdy tak się stanie, łyżką cedzakową wyciągamy boczek na talerz wyścielony ręcznikiem kuchennym.
3. Na wytopionym z boczku tłuszczu podsmażamy cebulę z czosnkiem, aż zmięknie, ale się nie zarumieni. Zarumieniony czosnek staje się gorzki! W tym momencie możemy także dodać wino. 
4. Czekamy aż wino prawie całkiem wyparuje i dodajemy pomidory. Co jakiś czas mieszając czekamy, aż sos zgęstnieje. Gdy już jest całkiem gęsty dodajemy podsmażony wcześniej boczek i dopiero w tym momencie doprawiamy wszystko solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i chilli. Dlaczego dopiero teraz? Boczek zazwyczaj jest intensywnie słony i warto dosalać, gdy już będzie w sosie, by nie przesadzić.
5. Ugotowany makaron odcedzamy i dodajemy do sosu. Szybko mieszamy i wykładamy na talerze.

Podajemy natychmiast z odrobiną starego parmezanu i posiekaną bazylią!

Buon appetito!
[Smacznego!]

wtorek, 23 stycznia 2018

okra w pomidorach





fot. asukumagazine.com


Okra. Warzywo o wyjątkowej urodzie i niepowtarzalnym smaku, przypominającym trochę połączenie papryki, cukinii i fasolki szparagowej. Bardzo popularne w Azji, szczególnie w Indiach, w Ameryce Środkowej i na południu USA, gdzie nazywane jest gumbo i gości w menu wielu restauracji. W pobliżu mojego domu znajduje się restauracja kubańska, a właścicielka, rodowita Kubanka o imieniu Alba, podaje okrę, tak jak jadła w rodzinnym domu, z ryżem.

Niełatwo w Polsce to warzywo kupić, ale mi się udało ostatnio w jednym z supermarketów, na dziale z owocami i warzywami egzotycznymi. Cena 200 gramów (to dwie duże garście, bo okra jest dość lekka) kosztowało około 8 zł, więc nie ma dramatu.

Ja z okry przygotowałam warzywny gulasz, podobny do tego, jaki jadłam kiedyś w jednym z krajów arabskich. Zaskoczyłam smakiem przyjaciółki, które wpadły na późny obiad i plotki.

 Jeśli uda wam się okrę gdzie znaleźć, kupcie koniecznie, bo to naprawdę pyszne warzywo.


Składniki:
  • około 200 g okry
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co?)
  • pół łyżeczki mielonego kuminu
  • 1/4 łyżeczki mielonej kolendry
  • szczypta suszonego chilli
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • olej rzepakowy (2 - 3 łyżki)
  • ewentualnie szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Okrę opłukujemy, osuszamy, odkrajamy "ogonek" i kroimy na mniejsze kawałki (na pół będzie w porządku).

2. Łyżkę oleju rozgrzewamy w głębokiej patelni lub garnku. Gdy będzie gorący, wrzucamy okrę i podsmażamy kilka minut, co jakiś czas mieszając.

3. W międzyczasie cebulę kroimy w kostkę. 

4. Podsmażoną okrę wyciągamy na talerz, a na patelnię wlewamy jeszcze odrobinę oleju. Wsypujemy kolendrę, kumin oraz chilli. Podsmażamy kilka sekund, dzięki czemu "wyciągniemy" z przypraw jeszcze więcej aromatów. Dodajemy cebulę i czosnek przeciśnięty przez praskę i podsmażamy, co jakiś czas mieszając, aż zmiękną.

5. Gdy cebula zacznie się rumienić, wlewamy na patelnię wino i czekamy chwilę, aż odparuje. Teraz wlewamy 2 puszki pomidorów. Dusimy, co jakiś czas mieszając, aż pomidory się lekko rozpadną, a sos odparuje i zgęstnieje.

6. Gdy sos będzie już dość gęsty, wrzucamy z powrotem okrę, doprawiamy wszystko solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i jeśli jest taka potrzeba szczyptą cukru i ewentualnie jeszcze odrobiną chilli. Dusimy jeszcze kilka minut.

Gotowy "gulasz" podajemy z ulubionymi dodatkami, kaszą, ryżem albo kawałkiem chrupiącej bagietki.

Smacznego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...