Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe przetwory. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lipca 2018

ogórki małosolne



Prowadzę bloga już dobre kilka lat, a dopiero dzisiaj pojawia się tutaj przepis na ogórki małosolne. Przyznaję uczciwie, nie jestem dobra w przetworach. Tzn. dżemy itd. wychodzą spod mojej ręki smaczne, ale nie do końca umiem je pasteryzować i jak kiedyś przygotowałam 8 słoików z sosem pomidorowym na zimę, po 2 tygodniach znalazłam w słoikach robale. To skutecznie zablokowało moje zapędy do masowego przygotowania przetworów. 

Dlatego postanowiłam, że będę przygotowywać tyle przetworów, ile będziemy w stanie zjeść na bieżąco. Wczoraj wstawiłam moje pierwsze małosolne. Długo studiowałam stare książki kucharskie, przepytywałam koleżanki o przepisy ich mam, by powstał tu post z najlepszym przepisem, jaki mogę sobie wyobrazić. Między innymi dlatego dodałam do ogórków liście wiśni (które zrywałam w nocy w moim ogrodzie). Po co te liście? Według wielu dodają ogórkom chrupkości. I wiecie co? Faktycznie, przygotowałam słoiki z liśćmi wiśni i bez, w tym samym czasie, z tych samych ogórków, i te z dodatkiem "wiśniowym" wyszły lepsze. Smak się nie zmienił, ale rzeczywiście, są bardziej chrupiące. Z resztą takie same właściwości mają liście porzeczki, więc, jeśli macie możliwość dodać liście do ogórków, zróbcie to koniecznie! Nie będziecie żałować!

PS. Zawsze najważniejszym pytaniem było dla mnie, jaką wodą zalewać ogórki? Ciepłą czy zimną? Moje wątpliwości rozwiał pan z warzywniaka, który od lat sam przygotowuje ogórki, które sprzedaje. Obie odpowiedzi są prawidłowe. Ciepłą wodą zalewamy ogórki, jeśli chcemy, by ukisiły się szybciej. Zimną, jeśli mamy więcej czasu. Najważniejsze jest to, że woda MUSI być przegotowana i dokładnie wymieszana z solą.
 

Składniki:
  • około 1,5 kg ogórków gruntowych, z dobrego źródła
  • kilka gałązek kopru
  • kilka ząbków czosnku, obranych z łupin
  • około 15 - centymetrowy kawałek chrzanu, obrany i pokrojony na mniejsze kawałki + ewentualnie kawałek liścia chrzanu
  • kilka liści wiśni lub porzeczki (można pominąć, ale nie warto)
  • 1,5 litra wody
  • sól (około 1 czubatej łyżki soli na litr wody)

Przygotowanie:

1. Ogórki namaczamy w dużej ilości zimnej wody przez około godzinę. To też trik pana z warzywniaka. Nie wiem, po co, ale mu ufam. W końcu zrobił w swoim życiu więcej małosolnych, niż mogę sobie wyobrazić.

2. Po godzinie na dno słoików (lub jednego dużego) wkładamy kawałek liścia chrzanu, połowę przygotowanego kopru, ząbek lub dwa czosnku (zależy od wielkości słoika), liść wiśni i kawałek lub dwa chrzanu. Na to wszystko układamy namoczone ogórki, dosyć ściśle, obok siebie. 

3. Na wierzch wkładamy pozostałą część kopru, chrzanu, czosnku i jeszcze jeden liść wiśni (dwa, jeśli mamy duży słoik).

4. Gorącą wodę mieszamy z solą. Musi się porządnie rozpuścić. I tak jak napisałam wcześniej. Jeśli chcemy, by ogórki były gotowe szybciej, zalewamy je ciepłą (nie gorącą!) wodą albo czekamy aż ta całkiem ostygnie i dopiero wlewamy ją do słoików.

Uwaga! Woda powinna przykryć wszystkie ogórki!

Ogórki gotowe są w zależności od tego, jak mocno ukiszone lubicie. Ja najbardziej lubię małosolne jednodniowe, więc dla mnie, po około 24 godzinach, zaczyna się uczta. Po kilku dniach z małosolnych zrobią się klasyczne kiszone!

Smacznego!


piątek, 19 stycznia 2018

piklowana cebula



Piklowana cebula to świetny dodatek do burgerów, sałatek i innych dań, którym przyda się coś kwaśnego i bardzo aromatycznego. Świetnie komponuje się zarówno z mięsem, jak i warzywami. Jej przygotowanie zajmuje tylko kilka minut, a zamknięta w słoiku może spędzić w lodówce nawet kilka tygodni. Jest pyszna już po przestygnięciu.


Składniki:
  • 4 czerwone cebule, pokrojone w cienkie plasterki
  • 150 ml octu jabłkowego
  • pół łyżeczki ziaren kolendry
  • pół łyżeczki ziaren ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • czubata łyżeczka cukru

Przygotowanie:

Ziarna kolendry i ziela angielskiego prażymy w suchym rondelku przez chwilę (aż zacznie strzelać i pięknie pachnieć). Zalewamy wszystko octem (uwaga, może pryskać!), dodajemy liście laurowe i cukier i doprawiamy do wrzenia. 

Cebulę przekładamy do marynaty i dusimy wszystko, co jakiś czas mieszając przez około 3 - 4 minuty. 

Gorącą cebulę, razem z marynatą przekładamy do słoiczka i gotowe! Teraz tylko musi ostygnąć.

Smacznego!
 

środa, 13 lipca 2016

domowy dżem truskawkowo-rabarbarowy i najlepsze naleśniki



Jak zrobić idealne naleśniki? Prawdopodobnie, ilu kucharzy, tyle sposobów. Wszystko zależy także od tego, jakie naleśniki uważamy za idealne. Według mnie idealny naleśnik jest cienki jak papier i delikatnie chrupiący na krawędziach. Nie lubię naleśników grubych i puszystych. Wiem, że niektórzy dodają do ciasta wody gazowanej, by były bardziej puszyste, a moja sąsiadka z czasów dzieciństwa dodawała do ciasta ubite białka - takie naleśniki były grube jak biszkopty. To nie dla mnie, dlatego poniżej znajdziecie przepis na naleśniki idealne, według mnie oczywiście.

Jeśli chodzi o dżem, to nie ma w nim większej filozofii. Poza tym zależało mi na tym, by owoce całkiem się nie rozgotowały, by niektóre truskawki pozostały nawet lekko jędrne i by nie był zbyt słodki. Żeby uzyskać dżem z kawałkami owoców postawiłam na gotowe fixy do dżemów. Okej, nie jest to pewnie zbyt odkrywcze, ale co tam. Szybki dżem, w dodatku domowy dżem, nawet na fixach, zawsze będzie lepszy od kupionego. Szczególnie, że sama słodziłam, więc dokładnie wiem, ile tego cukru zużyłam.


Dżem:

  • truskawki i rabarbar w ilości 1:1 (ja zużyłam kilogram truskawek i kilogram rabarbaru) 
  • cukier
  • fix do dżemów (niesłodzony)

przygotowanie:

Truskawki i rabarbar oczyszczone i dokładnie umyte kroimy na kawałki i wkładamy do dużego garnka z grubym dnem. Doprowadzamy wszystko do wrzenia. Chwilę to potrwa, aż owoce wypuszczą soki. Gdy owoce zaczną się gotować, dodajemy fix zgodnie z instrukcją na opakowaniu i doprawiamy je cukrem. Wsypcie tyle cukru, ile uważacie, ile lubicie. 

Pamiętajcie, cukier jest świetnym konserwantem, więc jeśli planujecie dżem pasteryzować i jeść kilka miesięcy później, nie używajcie innych "słodzików"!

W międzyczasie umyte i osuszone słoiki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 st. C. Wyparzamy słoiki przez około 15 - 20 minut.

Gorący, wrzący dżem przekładamy do gorących słoików, dokładnie zakręcamy (uwaga, musimy wytrzeć krawędzie słoika!!!) i odstawiamy "do góry nogami" aż dżem całkiem wystygnie. 

Jeśli nie jesteście pewni, czy słoiki złapały, możecie je jeszcze pasteryzować. Na dno garnka wykładamy ściereczkę, układamy słoiki i zalewamy letnią wodą do wysokości około 3/4 słoika. Gotujemy słoiki 15 - 30 minut, w zależności od wielkości słoika. Uwaga, by woda nie wrzała zbyt mocno, ma tylko lekko pykać.


Naleśniki:
  • mąka pszenna
  • mleko lub woda niegazowana (lub pół na pół)
  • 1 jajko (na około szklankę mąki)
  • odrobina cukru (do naleśników słodkich) 
  • szczypta soli
  • rozpuszczone masło (na szklankę mąki - około 1-2 łyżek)

Ciasto na naleśniki robię zawsze "na oko". Chodzi głównie o jego konsystencję, dlatego dodaję mleka i mąki stopniowo. Do miski wsypuję mąkę, szczyptę soli i odrobinę cukru. Wbijam jajko i mieszam. Mleko wlewam stopniowo, mieszając. Przestaję dodawać mleko, gdy ciasto jest już odpowiednio gęste. A właściwie rzadkie, bo moje naleśniki mają być bardzo cienkie. Ciasto powinno mieć konsystencję lżejszą i rzadszą od śmietanki kremówki. Nie bójcie się, że będzie zbyt rzadkie. Dzięki temu, że ciasto "odpocznie" i wydzieli się gluten (który jest spoiwem) naleśniki będą idealne. Na koniec dodajemy do ciasta rozpuszczone masło i odstawiamy wszystko na 10 - 15 minut.

Po tym czasie smażymy naleśniki z dwóch stron na złotobrązowy kolor. Nie musimy natłuszczać patelni, w cieście jest już masło. Jeśli po usmażeniu pierwszego naleśnika stwierdzicie, że ciasto jest zbyt gęste lub zbyt rzadkie, możecie to poprawić :-)

Miłego dnia!

Szyszkin xoxoxo

czwartek, 10 kwietnia 2014

ekspresowe powidła śliwkowo - cynamonowe



Tak jak pisałam wczoraj - jestem uziemiona. Postanowiłam zrobić porządki na dysku komputera i - przy okazji - na blogu. Znalazłam zdjęcia do przepisu, który miał się tutaj pojawić jesienią. No i zapomniałam. 

Powidła. Ile kucharek, tyle przepisów. Zasadniczo powidła smażą się trzy dni, bez przerwy. Dzień i noc. Powiem szczerze, że na pewno takie powidła, smażone godzinami przez ukochaną babcię nie mają sobie równych, ale nie ukrywajmy - kto dzisiaj znajduje na to czas??? Jak mawiają, czas to pieniądz. Większość oszczędza czas kupując gotowe powidła w supermarkecie. Nie oszukujmy się, maszyna nie smaży powideł przez dni, nie wkłada w to serca, ale górę cukru i - niestety - często górę konserwantów. 

Dlatego co roku przygotowuję powidła ekspresowe. Z niewielką ilością cukru i z cynamonem. Poświęcam na to góra 2 godziny! Naprawdę warto zadać sobie odrobinę (co to są 2 godziny przy trzech dobach!) trudu i cieszyć się domowymi, zdrowymi powidłami!


Składniki:
  • śliwki (najlepiej bardzo dojrzałe, nawet przejrzałe węgierki - im bardziej dojrzałe śliwki, tym słodsze) - około 2 - 3 kg
  • 2 laski cynamonu
  • cukier (ilość zależy od was i od słodyczy kupionych śliwek)
  • cynamon mielony (szczypta na wierzch powideł w każdym słoiku)

Przygotowanie:

1. Umyte i odpestkowane śliwki wkładamy do dużego garnka, najlepiej z jak najgrubszym dnem. Podsmażamy razem z laskami cynamonu, co jakiś czas mieszając, około 1,5 - 2 godzin. Gdy stwierdzicie, że wasze powidła uzyskały już odpowiednią gęstość, porządnie odparowały, doprawiamy je cukrem. Robię to zawsze na koniec, by nie przesadzić z ilością cukru. Na  koniec wyciągamy laski cynamonu (nie będą nam już potrzebne).
2. Gotowe i jeszcze gorące powidła przekładamy do słoiczków (wymytych i wyparzonych), a na wierzchu posypujemy szczyptą mielonego cynamonu.

UWAGA! Jeśli przygotowujecie większą ilość powideł i macie przekonanie, że nie zjecie wszystkiego w ciągu najbliższych dni - ja nie byłabym tego taka pewna - bardzo gorące powidła przekładamy do wyparzonych wcześniej słoików, zamykamy i odwracamy do góry dnem. Po 5 minutach odwracamy i po całkowitym wystudzeniu przenosimy w chłodne miejsce.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...