Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 października 2018

ekspresowa zupa ze świeżych grzybów


 
Z czym kojarzy wam się jesień? Dla mnie to bezsprzecznie czas na dynie, śliwki, jabłka i grzyby. Te trzy pierwsze pojawiły się w tym roku wcześniej, Pan z warzywniaka mówi, że jak wszystko, nawet trzy - cztery tygodnie. Co z grzybami? Susza. W okolicach Wrocławia grzybów nie ma, może kilka kurek (ale tych nie umiem zbierać, bo ich normalnie nie widzę). Gdzieś na Podlasiu, na Kujawach i Mazurach grzyby się pojawiają, nawet w okolicach Poznania wraca się z grzybobrania z jakimiś pojedynczymi kapeluszami. U mnie ni ma! Nawet w sklepach!

Jakże się ucieszyłam dziś rano, gdy zobaczyłam w warzywniaku podgrzybki. Piękne, małe i jędrne. Nie takie "podeszwy", idealne! Normalnie podskoczyłam z radości i już widziałam te gary zupy grzybowej i sosów. Trochę mnie zmroziło, gdy zobaczyłam ich cenę, więc ograniczyłam zakupy do takiej ilości, pozwalającej na zrobienie mojej ulubionej, pysznej i przede wszystkim ekspresowej zupy ze świeżych grzybów. Tym razem z podgrzybków, ale już marzę o prawdziwkach...


Składniki:
  • około 1/2 kg świeżych podgrzybków, oczyszczonych i pokrojonych w plasterki
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, w całości, lekko zgniecione
  • czubata łyżka masła (w wersji wegańskiej - oleju rzepakowego)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • świeży koperek lub pietruszka
+ opcjonalnie do podania: makaron lub ziemniaki pokrojone w kostkę, ugotowane

bulion:
  • 2 marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1 bulwa selera
  • 1 por
  • 1 cebula
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • pół łyżeczki pieprzu w ziarnach
  • sól
  • 2 gałązki świeżego (lub mrożonego) lubczyku (można go pominąć, ale dodaje fantastycznego "rosołowego" aromatu)

Przygotowanie:

bulion:

1. Warzywa korzeniowe i pora obieramy i kroimy w małe kawałki. Dzięki temu bulion szybciej się ugotuje. Cebulę opalamy nad ogniem lub opiekamy w piekarniku rozgrzanym do maksymalnej temperatury.
 
2. Warzywa zalewamy około 1,5 litrem zimnej wody i dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, lubczyk i pieprz. Bulion posolimy na końcu. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez około godzinę, półtorej. Na koniec doprawiamy solą.


zupa grzybowa:

1. Cebulę podsmażamy do miękkości na rozgrzanym maśle (lub oleju). Pod koniec dodajemy ząbki czosnku. Specjalnie pozostawiamy je w całości, bo im mniejsze kawałki czosnku, tym jego smak jest ostrzejszy. A my chcemy tylko lekkiego "czosnkowego" aromatu.

2. Do podsmażonej cebuli wrzucamy grzyby i na dość dużym ogniu podsmażamy przez około 5 minut, często mieszając. Grzyby powinny ładnie się podsmażyć. 

3. Gdy mamy już pewność, że grzyby nie są już surowe, wlewamy bulion. Gotujemy pod przykryciem około 15 - 20 minut. Grzyby powinny oddać swój smak i aromat.

4. Na koniec zupę doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.

Podajemy z makaronem (świetny jest łazankowy) lub z ziemniakami i dużą ilością zieleniny.

Smacznego!

środa, 12 września 2018

pierogi z fetą



Skąd ten pomysł? Zapytacie. Odpowiedź jest banalnie prosta. Jak większość dań w mojej kuchni, przepis wyszedł z głowy po dokładnym rekonesansie zawartości lodówki. Zaplanowałam tematyczne menu na tegoroczną imprezę urodzinową. Jako, że przygotowywałam dla gości grecką kolację, kupiłam wcześniej ogromne ilości fety i innych smakołyków. Na szczęście feta ma długi okres ważności, więc dwa miesiące później dalej nadawała się do jedzenia. Choć jej czas nieubłaganie zbliżał się do końca. Stąd pomysł na pierogi. Po prostu miałam pozostałe składniki i trochę czasu.

A efekt? Zaskakująco pozytywny. Feta nadała pierogom wyrazistości i zaostrzyła ich smak. Dobre to było :)


Składniki:

ciasto:
  • 500 g mąki pszennej
  • gorąca woda (dodajemy ją stopniowo, więc nie podam wam dokładnej ilości)
  • szczypta soli
  • łyżka masła
farsz:
  • około 800 g ziemniaków, ugotowanych w mundurkach
  • około 400 g sera feta (oryginalnego, z mleka owczego i koziego)
  • około 100 g tłustego twarogu dobrej jakości
  • 2 duże cebule, posiekane w drobną kostkę
  • 2 łyżki masła
  • sól i duża szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu

Przygotowanie: 

 
farsz: 

1. Cebulę smażymy na rozgrzanym maśle do miękkości i lekkiego zarumienienia.

2. Ugotowane i obrane ziemniaki przeciskamy przez praskę, prosto do dużej miski. To samo robimy z twarogiem i fetą.

3. Dodajemy podsmażoną cebulę, doprawiamy obficie solą i świeżo mielonym pieprzem i dokładnie mieszamy.


ciasto: 

1. Na blat lub stolnicę wysypujemy mąkę i szczyptę soli, robimy dołek. Wlewamy stopniowo wrzącą wodę i mieszamy z mąką widelcem. Kiedy widzimy, że wody już wystarczy, zaczynamy zagniatać ciasto rękami. Tak, ciasto parzy, więc trzeba to robić ostrożnie. Dodajemy masło i zagniatamy ciasto szybko, aż będzie pięknie sprężyste. Odkładamy, by odpoczęło, przykryte ściereczką, na około 10 minut. Dzięki temu uwoli się gluten, a ciasto będzie bardzo sprężyste i będzie się pięknie wałkowało. 

2. Po około 10 minutach z ciasta odkrajamy kawałek (pozostała część powinna pozostać pod ściereczką), rozwałkowujemy cienko, szklanką wycinamy kółka, na środek wykładamy jak największą ilość farszu i sklejamy. Dzięki temu, że ciasto odpoczywało, nie będzie problemów ze sklejeniem pierogów.

 3. Pierogi gotujemy partiami w osolonym wrzątku, 1 minutę od wypłynięcia. 

Pierogi podajemy na gorąco, najlepiej zaraz po ugotowaniu, z ulubionymi dodatkami. U mnie z masłem i dużą szczyptą świeżego pieprzu.

Smacznego!

sobota, 1 września 2018

bakłażany w pomidorach / Melitzanes Imam Baildi




Melitzanes Imam Baildi, czyli bakłażany w pomidorach, to grecka przystawka podawana zazwyczaj na zimno. Tego pysznego dania spróbowałam po raz pierwszy, siedząc z rodziną w maleńkiej knajpce u podnóży Akropolu. Z resztą właśnie wizyta w Atenach wywarła na mnie największe kulinarne wrażenie ostatnich lat. Prosto, domowo, świeżo i pysznie. Tak można by w kilku słowach scharakteryzować kuchnię grecką. Kilka greckich dań już znajdziecie na blogu, a to dopiero początek.

Wracając do bakłażanów. To świetne danie na imprezę z przyjaciółmi. Najlepiej smakuje dzień później po przygotowaniu, gdy wszystkie smaki dobrze się połączą. Można podawać je na ciepło, ale uwierzcie mi, na zimno to już petarda. Z chlebem albo greckimi chlebkami pita (przepis tutaj) sprawia, że nie potrzeba niczego więcej. No może oprócz kieliszka czerwonego wina i najlepszego towarzystwa :)

Oryginalnie bakłażany z pomidorami podane były bez pokruszonej fety. To już mój pomysł. Ale chyba pasuje, bo, gdy powiedziałam koleżance, że to danie jest bez fety, odpowiedziała, że nie, feta musi być!


Składniki (na duże naczynie żaroodporne):
  • 3 ładne, lśniące bakłażany
  • olej rzepakowy do smażenia
  • sól 
  • opakowanie fety
sos pomidorowy:
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 3 puszki pomidorów, krojonych
  • około 150 ml czerwonego, wytrawnego wina
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • szczypta suszonego chilli
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Bakłażany kroimy na plastry (około 1 cm). Układamy na ręczniku papierowym, jeden obok drugiego. Posypujemy obficie solą i zostawiamy na około 15 minut. W tym czasie bakłażany puszczą sok, a my będziemy mieć pewność, że pozbędziemy się ich gorzkiego, naprawdę nieprzyjemnego smaku. Po 15 - 20 minutach wszystkie dokładnie wycieramy, obracamy na drugą stronę i czynność powtarzamy.

2. Po tym czasie patelnię grillową (lub zwykłą) porządnie rozgrzewamy. Smażymy plastry bakłażana partiami, z dwóch stron po kilka minut, jeden po drugim, wcześniej smarując je lekko olejem.

Uwaga! Bakłażany "piją" tłuszcz jak szalone, a usmażone bez tłuszczu są właściwie niejadalne, dlatego należy znaleźć złoty środek. Ja każdy plater smaruję z jednej strony (tej, którą kładę go na patelni), a drugą stronę smaruję tuż przed obróceniem. 

3. Usmażone plastry układamy na ręczniku papierowym, by odsączyć nadmiar tłuszczu. 

4. W międzyczasie przygotowujemy sos. W głębokiej patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy. Wrzucamy liść laurowy, cebulę i czosnek i smażymy wszystko do miękkości. Gdy zmiękną wlewamy wino i czekamy aż odparuje.

5. Po chwili wlewamy na patelnię pomidory. Przykrywamy, zwiększamy ogień i dusimy wszystko przez około 15 - 20 minut, do czasu aż sos zgęstnieje. Mieszamy, co jakiś czas, by nic nie przywarło. Na koniec doprawiamy wszystko solą, pieprzem, szczyptą chilli (do smaku) i odrobiną cukru, jeśli jest taka potrzeba.

6. Zgrillowane plastry bakłażana, odsączone z tłuszczu, układamy w naczyniu żaroodpornym. Na nie wylewamy sos pomidorowy. 




7. Pieczemy wszystko około 30 minut w temperaturze 180 st. C. Gotowe wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia.

8. Tuż przed podaniem posypujemy wszystko pokruszoną fetą.

Smacznego!

wtorek, 14 sierpnia 2018

frytki z batatów + sos tzatziki

 


Dziś jedna z moim ulubionych przekąsek. Pieczone frytki z batatów są zdrowe, pyszne i banalnie proste w przygotowaniu. Ponieważ są słodkawe, często podaję je z wyrazistymi sosami. Moje ulubione do batatów to majonez z wasabi i greckie tzatziki. Poniżej przepis na ten drugi. Taki, jaki jadłam w Atenach, przygotowany z greckiego jogurtu i koniecznie skropiony oliwą z oliwek najlepszej jakości.


Składniki:
  • 2 - 3 bataty
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 - 3 ząbki czosnku
  • szczypta soli i świeżo mielonego pieprzu

sos tzatziki:
  • 2 duże jogurty greckie 
  • 2 - 3 ogórki zielone, obrane ze skórki
  • 2 - 3 ząbki czosnku (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • około łyżeczki suszonego oregano
  • łyżka oliwy z oliwek najlepszej jakości

Przygotowanie:

Bataty:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.

2. Bataty obieramy ze skórki i kroimy na frytki. Wrzucamy je do miski, wlewamy olej rzepakowy, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek.

3. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na płasko układamy bataty, jeden kawałek obok drugiego. 

4. Pieczemy bataty około 20 - 30 minut, do czasu aż zmiękną i się zarumienią.

Uwaga! Bataty mocno się rumienią. To nie znaczy, że są spalone. Po prostu bataty mają w sobie dużo cukru, a cukier mocno się karmelizuje. Ja osobiście bardzo lubię te "przypalone" kawałki batatów, mają taki lekko "orzechowy" smak.

5. Gotowe frytki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym i doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.


W międzyczasie przygotowujemy tzatziki:

1. Do miski przekładamy jogurt. Dodajemy starte na grubych oczkach ogórki, czosnek przeciśnięty przez praskę (najpierw 1 - 2 ząbki). Czosnek dodajemy stopniowo, bo co czosnek to inna intensywność smaku. Tzatziki nie powinno wypalać podniebienia.

2. Jogurt z ogórkami i czosnkiem doprawiamy solą, pieprzem i oregano. Mieszamy.

3. Wykładamy do miseczki, a wierzch skrapiamy oliwą z oliwek.

Smacznego!

poniedziałek, 25 czerwca 2018

makaron z suszonymi pomidorami i anchois na obiad w 20 minut



Są takie dni, kiedy mam tyle pracy, że, gdy wracam do domu, muszę przygotować obiad dosłownie w 20 - 25 minut. A że tak bywa dość często, zazwyczaj jestem na taką sytuację przygotowana. Jak? Moja spiżarnia pęka w szwach od puszek i makaronów. Bo nie da się ukryć, że makaron jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem na obiad, gdy czasu po prostu brakuje. 

Co zatem zawsze mam w spiżarni?
- najlepszą oliwę z oliwek i różnego rodzaju octy
- pomidory w puszce (zazwyczaj kupuję te włoskie, bo są słodsze i smaczniejsze)
- tuńczyka i anchois (bo z nich naprawdę można wyczarować cuda)
- oliwki, kapary i suszone pomidory
- różne makarony, które kupuję jak szalona (chyba jestem od tego uzależniona)
- i dużo, dużo czosnku.

Z tych składników naprawdę można wyczarować cuda na obiad w 20 minut. Poza tym zawsze w lodówce mam duży kawałek parmezanu, który tylko czeka, gotowy do akcji, aż będę go potrzebować.

Przygotowanie obiadu w 20 minut nie jest oczywiście najprostsze, ale - gdy poznamy tajniki - wszystko idzie jak z płatka. Po pierwsze zaczynamy od wstawienia wody na makaron (a gdy się bardzo spieszę, zagotowuję wodę w czajniku). Dopiero, gdy wstawimy wodę, zaczynamy przygotowywać sos. To co, gotowi?

Uwaga! Znam bardzo wiele osób, które wprost nienawidzą anchois. Jestem w stanie to zrozumieć, bo ma specyficzny smak i nie jest on pewnie dla każdego. Ale! W przypadku tego sosu, anchois już na początku się rozgotuje w sosie i nie poczujecie jego charakterystycznego smaku. Poczujecie tylko fajny, słony aromat i naprawdę nie zrażajcie się jego obecnością w sosie.


Składniki (na 4 osoby):
  • ulubiony makaron
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 4 - 5 filecików anchois
  • pół słoiczka suszonych pomidorów (odsączonych z oliwy, której nie wylewamy!)
  • 2 puszki pomidorów
  • 2 -3 łyżki oliwy, w której marynowane były pomidory
  • garść listków bazylii (można zastąpić ją suszoną bazylią, ale smak będzie już inny)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • opcjonalnie - odrobina suszonego chilli lub cukru (jeśli sos jest zbyt kwaśny)
+ parmezan do posypania


Przygotowanie:

1. Zaczynamy od wstawienia wody na makaron. To najważniejsze, by przygotować szybki obiad. Gdy zacznie wrzeć porządnie ją solimy (kiedyś mój włoski idol - Gennaro Contaldo - powiedział, że woda na makron musi być tak słona, jak Morze Śródziemne). Makaron gotujemy al dente.

2. Do misy blendera wrzucamy czosnek, pomidory suszone i anchois. Blendujemy na gładką pastę.

3. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy przygotowaną pastę. Smażymy 2 - 3 minuty, często mieszając. Po chwili wrzucamy pomidory. Dusimy wszystko na dość dużym ogniu, często mieszając, by sos szybko odparował. Na koniec, gdy sos zgęstnieje, doprawiamy go solą (uwaga, anchois są słone), pieprzem i ewentualnie odrobiną chilli i cukru.

4. Makaron odcedzamy, wrzucamy do sosu, dodajemy porwane listki bazylii i wszystko mieszamy.

Podajemy od razu, z odrobiną świeżo startego parmezanu.

Smacznego!

czwartek, 26 kwietnia 2018

zielone risotto ze szparagami



Risotto to jedno z moich lubionych włoskich dań, choć za samym ryżem nie przepadam. Jednak odpowiednio ugotowany, al dente, ze świeżymi warzywami, naprawdę mi smakuje. Klasyczne risotto bianco, czyli ryż + białe wino + bulion + parmezan, masło i przyprawy, jest świetnym nośnikiem dla innych smaków. Uwielbiam risotto z grzybami, z owocami morza, z pomidorami. Kilka fajnych przepisów na smaczne risotto znajdziecie już na blogu (tutaj). 

Po długiej zimie, spragniona świeżych warzyw, podskoczyłam ze szczęścia, kiedy zobaczyłam szparagi. Najchętniej jem je saute, ugotowane na parze albo upieczone w piekarniku z odrobiną oliwy i soli, ale dzisiaj naszła mnie ochota na risotto z zielonymi warzywami. Właściwie mogłabym powiedzieć, że wreszcie. Tyle lat prowadzę bloga, a jednego z moich ulubionych dań, do tej pory nie było. Dzisiaj to nadrabiam.


Składniki:

przepis na około 6 porcji:
  • 8 zielonych szparagów (pokrojonych w plasterki - główki szparagów warto zostawić w całości)
  • 1/2 średniej wielkości cukinia, z wydrążonymi pestkami i pokrojona w cienkie półplasterki
  • szklanka zielonego groszku (może być mrożony) 
  • 400 g ryżu na risotto  (arborio)
  • 1 cebula, posiekana w bardzo drobną kostkę 
  • około 1 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
  • około 150 ml białego wytrawnego wina
  • 3 łyżki świeżo startego parmezanu
  • 2 łyżki oliwy 
  • 1 czubata łyżka masła (zimnego!)
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Podgrzewamy bulion. Podczas podlewania powinien być bardzo gorący.
 
2. Risotto powinniśmy przygotowywać w głębokiej patelni lub garnku z dnem o dużej średnicy. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy posiekaną cebulę i podsmażamy na małym ogniu, aż się zeszkli. Musimy pilnować, by cebula się nie zarumieniła. 
 
3. Do cebuli dodajemy ryż i zwiększamy ogień. Ryż zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać go mieszać. Po chwili zacznie robić się szklisty. To czas, by dodać do ryżu posiekane szparagi i cukinię. Smażymy 3 - 4 minuty, co jakiś czas mieszając.

4. Po tym czasie wlewamy wino i czekamy chwilę, aż alkohol odparuje.
 
5. Następnie dodajemy groszek i wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by ryż bardzo lekko bulgotał. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż ryż wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 15 - 20 minut. Podczas całego tego procesu, powinniśmy ryż często i dość energicznie mieszać, dzięki czemu ryż się nie poskleja, a nasze risotto będzie bardzo kremowe.
 
6. Gdy ryż będzie już al dente, a w garnku będzie jeszcze trochę płynu, wrzucamy parmezan. Mieszamy i wyłączamy ogień pod garnkiem. 
 
7. Na koniec dodajemy do risotta zimne masło (najlepiej podzielić przygotowane masło na kawałki), delikatnie mieszamy, starannie doprawiamy solą i pieprzem i odstawiamy na około 2 minuty, by risotto odpoczęło. To najważniejsza część przygotowania risotta idealnego, bo w tym czasie staje się ono kremowe i nabiera pełni smaku. 

Podajemy natychmiast!

Buon appetito!
[Smacznego!]


piątek, 13 kwietnia 2018

makaron z pesto pietruszkowym



Nie wiem, jak wy, ale ja bardzo często potrzebuję pomysłu na ekspresowy obiad. Zazwyczaj przygotowuję wtedy makaron, bo to jedno z najprostszych dań, jakie znam. Wystarczy kilka składników, by przygotować przepyszny sos, kilkanaście minut w kuchni i już można cieszyć się domowym obiadem. 

Dziś właśnie taki sos, który wytrzyma nawet kilkanaście dni w lodówce. Pesto świetnie się przechowuje. Wystarczy przełożyć je do czystego słoiczka, na wierzch wlać trochę oliwy i odstawić do lodówki. Ważne, by oliwa zawsze przykrywała pesto. 

Potem wystarczy tylko ugotować makaron, dodać zielonego pesto i już, gotowe!


Czego potrzebujemy?
  • ulubiony makaron
  • odrobina parmezanu do posypania
  • odrobina posiekanych migdałów do posypania
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
pesto:
  • 2 duże pęczki pietruszki
  • około 60 g migdałów (bez skórki)
  • 1 ząbek czosnku 
  • 60 g sera pecorino, parmezanu bądź grana padano 
  • 150 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia najlepszej jakości 
  • kilka kropel soku z cytryny
  • sól

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od ugotowania makaronu, al dente, w dużej ilości osolonej wody.

2. W międzyczasie przygotowujemy pesto z pietruszki. Migdały przysmażamy na suchej patelni około 1 minutę, nie dłużej. Chodzi o to, by je ogrzać, a nie przyrumienić. Dzięki temu ich aromat stanie się intensywniejszy. Około łyżki odkładamy - przydadzą się do posypania makaronu na talerzu.
 
3. Do moździerza (lub blendera) wrzucamy migdały, czosnek i dokładnie ucieramy. 
Jeżeli lubisz czosnek, możesz dodać go więcej, mnie 1 ząbek w zupełności wystarcza. 
4. Dodajemy natkę pietruszki i ciągle ucieramy.
 
5. Następnie dodajemy ser i delikatnie mieszamy.
 
6. W dalszym ciągu ucierając, dodajemy stopniowo oliwę, aż uzyskamy pastę. 

7. Na koniec doprawiamy pesto odrobiną soli i kilkoma kroplami soku z cytryny.

Odcedzony, gorący makaron mieszamy z kilkoma łyżkami pesto. Podajemy z odrobiną parmezanu i posiekanymi migdałami z dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu.

Gotowe!
Smacznego! 

pesto z pietruszki




Wszyscy pewnie znają zielone pesto z Genui, tzw. pesto alla genovese. Ja je uwielbiam i zazwyczaj mam w lodówce na "czarną godzinę". Makaron z pesto można przygotować dosłownie w 15 minut. Dzisiaj pojawia się przepis na bardzo zdrowe i pyszne pesto z natki pietruszki. Przyznam wam szczerze, że jeszcze rok temu bym tego nie tknęła, bo od dzieciństwa miałam wstręt "do zielonego". Jednak ostatnio, wiedząc, jak zdrowa jest zielona pietruszka, próbuję się do niej przekonać. 

Pesto z pietruszki jest smaczne, cholernie zdrowe, a jego przygotowanie zajmuje chwilę. Świetnie smakuje z makaronem ugotowanym al dente, ale ja lubię je także z sałatką na ciepło z młodych ziemniaków i wędzonego pstrąga.

Zaczynamy?


Czego potrzebujemy?
  • 2 duże pęczki pietruszki
  • około 60 g migdałów (bez skórki)
  • 1 ząbek czosnku 
  • 60 g sera pecorino, parmezanu bądź grana padano 
  • 150 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia najlepszej jakości 
  • kilka kropel soku z cytryny
  • sól

Przygotowanie:

1. Migdały przysmażamy na suchej patelni około 1 minutę, nie dłużej. Chodzi o to, by je ogrzać, a nie przyrumienić. Dzięki temu ich aromat stanie się intensywniejszy.
 
2. Do moździerza (lub blendera) wrzucamy migdały, czosnek i dokładnie ucieramy. 
Jeżeli lubisz czosnek, możesz dodać go więcej, mnie 1 ząbek w zupełności wystarcza. 

3. Dodajemy natkę pietruszki i ciągle ucieramy.
 
4. Następnie dodajemy ser i delikatnie mieszamy.
 
5. W dalszym ciągu ucierając, dodajemy stopniowo oliwę, aż uzyskamy pastę. 

6. Na koniec doprawiamy pesto odrobiną soli i kilkoma kroplami soku z cytryny.

Pesto świetnie się przechowuje. Wystarczy przełożyć je do czystego słoiczka, na wierzch wlać trochę oliwy i odstawić do lodówki. Ważne, by oliwa zawsze przykrywała pesto.

Gotowe!
Smacznego! 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

sałata Cezar



Dziś prawdziwy klasyk wśród sałatek. Cezar. Jak już kiedyś pisałam, Sałata Cezara, wbrew swej nazwie, nie ma nic wspólnego ze znanym wszystkim z historii Juliuszem Cezarem. Swoją nazwę zawdzięcza pewnemu meksykańskiemu restauratorowi Caesarowi Cardini, który na pomysł przyrządzenia sałaty z chrupiącymi grzankami wpadł całkiem przypadkowo, gdy skończyło się zaopatrzenie. Do perfekcji opanowali przyrządzanie sałaty Cezara francuscy szefowie kuchni, dodając do niej kilka składników, których w pierwowzorze nie było (anchois, parmezan czy sos Worcester). Dzisiaj sałata Cezara to podstawa większości francuskich restauracji. 

Na blogu pojawiła się jakiś czas temu wariacja na temat sałatki Cezara, bardzo popularna wśród polskich restauratorów, wersja z grillowanym kurczakiem. Dziś klasyk - sałata rzymska, chrupiące grzanki, płatki parmezanu i wyjątkowy sos.

Idealny wiosenny lunch!


Składniki:

na sałatę (porcja dla 4 osób):
  • 2  duże główki sałaty rzymskiej (lub 4 małe)
  • garść płatków parmezanu
  • bagietka 
  • łyżka oliwy (do podsmażenia grzanek) 
na sos:
  • 1,5 ząbka czosnku 
  • 1 żółtko 
  • 6 filecików anchois 
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy np. dijon
  • 1 łyżka drobno startego parmezanu 
  • sok z 1/2 cytryny 
  • 1/2 łyżeczki sosu Worcester 
  • 100 ml oliwy z oliwek 
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania sosu. Najlepiej robić to blenderem. Czosnek miksujemy z filecikami sardeli i żółtkiem. Dodajemy łyżeczkę ostrej musztardy, sok z cytryny, sos Worcester, doprawiamy solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Powoli, małym strumieniem dolewamy do mikstury oliwę i miksujemy tak długo, aż sos zacznie przypominać majonez. Na koniec dodajemy starty parmezan i mieszamy jeszcze chwilę.
 
2.  Grzanki z bagietki podpiekamy na patelni na łyżce oliwy.
 
3. Grubo pokrojoną sałatę rzymską polewamy sosem i dokładnie mieszamy z grzankami.

4. Sałatę wykładamy na talerze i posypujemy płatkami parmezanu. Voilà, gotowe!

Bon appétit!
[Smacznego!]
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...