Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 lutego 2018

szpinakowe kluski śląskie


Ostatnio pisałam wam o "zero waste cooking", czyli o gotowaniu bez odpadów. Bardzo popularna akcja wśród Amerykanów i mieszkańców Europy Zachodniej, poszerza swoje kręgi również na Polskę. Nie lubię wyrzucać jedzenia. Tak sobie myślę, że jeśli choć kilka osób przeglądając tego bloga zastanowi się nad problemem milionów ton wyrzucanego jedzenia i zastosuje się do choćby kilku moich rad, szczęśliwa będę ogromnie i uznam to za swój sukces.


Po pierwsze i najważniejsze robię zakupy z listą. Często także przez internet, dzięki czemu nie kupuję "oczami", a wybieram tylko te produkty, których naprawdę potrzebuję. Staram się robić plan posiłków na minimum dwa dni z rzędu. Co kilka dni robię przegląd lodówki i wykorzystuję produkty, które za chwilę stracą świeżość. To tak niewiele, a możemy przez to zaoszczędzić masę pieniędzy, a także zadbać o środowisko. Im mniej kupujemy, tym mniej jej produkują, a tym samym korzysta na tym nasza Matka Ziemia.


Ponieważ nie pochodzę ze Śląska, ani nigdy tam nie mieszkałam, nie odczuwam presji niedzielnego obiadu, składającego się z klusek, rolady i modrej kapusty, choć wielce szanuję taką tradycję. Dla mnie odkąd gotuję wszelkie ziemniaczane kluski stanowią po prostu sposób na wykorzystanie ziemniaków, pozostałych z poprzedniego obiadu. Tym razem przygotowałam kluski z dodatkiem szpinaku, po pierwsze dlatego, że nie chciałam, by się zmarnował, a po drugie pomyślałam, że kluski będą naprawdę pięknie wyglądać.
Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • około  300 g szpinaku świeżego lub opakowanie szpinaku mrożonego w liściach (450 g)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • łyżeczka masła
  • sól

Przygotowanie:

1. Szpinak podsmażamy na patelni na odrobinie masła do czasu aż zmniejszy objętość i porządnie odparuje (w przypadku szpinaku świeżego) lub podsmażamy do czasu aż się rozmrozi i odparuje większość wody (szpinak mrożony). Im mnie wody w szpinaku tym lepiej.

2. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Jeśli ugotowaliśmy je wcześniej, podgrzewamy je np. w kuchence mikrofalowej. Dokładnie mieszamy ze szpinakiem, mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
3. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
4. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 2 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Kluski świetnie smakują z podsmażonym boczkiem, masłem lub z sosem i mięsem, np. z gulaszu.

Smacznego!

wtorek, 21 listopada 2017

zapiekane gnocchi z sosem pomidorowym




Gnocchi (czytamy niokki, nie gnoczi :)) to jedno z moich ulubionych włoskich dań. Świetne w towarzystwie masła, parmezanu i grubo mielonego pieprzu, pasty truflowej albo sosu pomidorowego. To ostatnie danie uwielbiają także dzieci, co mam sprawdzone. 

Dlatego dziś ten post i ten przepis. Banalnie prosty, szybki. Idealny na obiad w środku tygodnia. Mięciutkie ziemniaczane kluseczki w towarzystwie pomidorów podałam zapieczone z serem i jedli wszyscy z ogromnym smakiem.

Uwaga! Ja wykorzystałam gotowe gnocchi. Jestem zbyt leniwa, by robić je samodzielnie, szczególnie, że można kupić naprawdę dobrej jakości. Jak macie ochotę lepić je sami,bardzo proszę! :)

PS. Wszystkie mamy, zatroskane obecnością białego wina w składzie sosu, uspokajam. Podczas obróbki cieplnej alkohol z wina wyparowuje w 100 % i taki sos spokojnie możemy podawać dzieciom. Jeśli mimo wszystko macie opory, pomińcie ten składnik, choć smak będzie uboższy.


Składniki:
  • opakowanie gotowych, włoskich gnocchi 
  • 2 kule białej mozzarelli
  • 8 dużych dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę (o tej porze roku możecie użyć pomidorów w puszce - potrzebujemy 2)
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 50 ml białego wytrawnego wina
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz i ewentualnie szczypta cukru
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od sosu. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 - 3 łyżki). Podsmażamy posiekaną cebulę i czosnek, na niewielkim ogniu, na złoty kolor. Uwaga, by nie przypalić! Po chwili wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje.

2. Teraz wrzucamy na patelnię posiekane pomidory, przykrywamy i dusimy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje, a pomidory się rozpadną. Może to potrwać około 10 - 15 minut. Co jakiś czas mieszamy, a jeśli zacznie przywierać dodajemy łyżkę wody, nie więcej.

3. W międzyczasie możemy zacząć gotować gnocchi. Pamiętajcie, że gotują się jakieś 3 minuty max, więc dobrze zaplanujcie czas :) Teraz także możemy nastawić piekarnik na 200 st. C bez termoobiegu.

4. Gdy sos jest już odpowiednio gęsty, doprawiamy do solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. Wyłączamy ogień i wrzucamy do niego gnocchi. Mieszamy delikatnie i przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu układamy plastry mozzarelli.

5. Naczynie wstawiamy bez przykrycia do piekarnika. Pieczemy około 15 minut, aż ser ładnie się zarumieni.

Podajemy na gorąco!

Smacznego :)


poniedziałek, 23 października 2017

kopytka z grzybami



Zostały wam ziemniaki z wczorajszego obiadu? Chcecie przygotować kopytka, ale niekoniecznie z sosem pieczeniowym z wczoraj? Byliście na grzybobraniu i mimo suszenia i marynowania wciąż macie mnóstwo grzybów? Macie ochotę na kopytka z leśnymi grzybami?


Jeśli odpowiedzieliście twierdząco choć na jedno z wyżej wymienionych pytań, ten post jest właśnie dla was! Poniżej przepis na moje ukochane grzyby - gąski zielonki z patelni, w towarzystwie domowych kopytek. Grzyby pochodzą z rodzinnego grzybobrania!

Składniki:

na kopytka:
  • kilogram mączystych ziemniaków, ugotowanych
  • 1 jajko
  • sól
  • mąka pszenna (jej ilość zależy od ziemniaków, niektóre są bardziej wodniste, inne mniej)

dodatki:

  • około 400 g grzybów, najlepiej leśnych (ja wykorzystałam świeże zielonki)
  • 4 duże ząbki czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • oliwa z oliwek (około 3 łyżki)
  • łyżka zimnego masła
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • natka pietruszki


Przygotowanie:

kopytka:

Ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę. Dodajemy szczyptę soli i jajko i mieszamy. Teraz czas na mąkę. Ja dodaję stopniowo po płaskiej łyżce, za każdym razem mieszając ręką. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie wystarczająco zbite, by móc formować wałeczki.

Gotowe ciasto wykładamy na stolnicę, oprószoną mąką i formujemy długie wałeczki. Nożem wycinamy kluski i wrzucamy na osolony wrzątek.

Gotujemy około minuty od momentu wypłynięcia. 

grzyby:

W międzyczasie przygotowujemy grzyby. Na patelnię wlewamy oliwę i od razu czosnek. Jeśli dodamy czosnek do gorącego tłuszczu zacznie się on podsmażać od razu. Jeśli wrzucimy go na zimny, zanim się podsmaży, odda cały swój aromat.

Grzyby oczyszczamy i porządnie osuszamy. Większe kroimy na połówki lub ćwiartki, mniejsze - pozostawiamy w całości.

Gdy oliwa się podgrzeje wrzucamy grzyby. Smażymy na dość dużym ogniu, co jakiś czas mieszając przez około 10 minut lub do czasu, aż nie będą surowe.

Do podsmażonych grzybów wyciskamy sok z cytryny. Mieszamy i wyłączamy ogień pod patelnią. Teraz dodajemy zimne masło i czekamy aż się rozpuści i powstanie pyszny, aksamitny sos.

Na koniec doprawiamy wszystko solą i obficie czarnym pieprzem.

Grzyby łączymy z gorącymi kopytkami, posypujemy natką pietruszki i gotowe!

Smacznego!

czwartek, 12 października 2017

kluski śląskie



Dzisiaj śląskie. Kluski. Moje ukochane, chociaż robię je niezwykle rzadko. Pewnie dlatego, że jadam niewiele ziemniaków, a przygotowanie klusek jest dość pracochłonne, ale raz na jakiś czas można się poświęcić. Bo warto. Przepis na klasyczne kluski śląskie pochodzi z książki "Prawdziwa kuchnia polska" Hanny Szymanderskiej. 




Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach, jeszcze ciepłych (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • sól

Przygotowanie:

1. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Dokładnie mieszamy z mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
2. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
3. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 5 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Smacznego!

kopytka z palonym masłem



Kopytka to jedno z moich ulubionych dań z ziemniaków, może nawet niedań, a dodatków do nich. Świetnie smakują z różnego rodzaju sosami, niektórzy odsmażają je na maśle, ale ja najbardziej lubię świeżo ugotowane kopytka z odrobiną palonego masła i szczyptą świeżo mielonego pieprzu.

Jakie powinny być kopytka idealne? Miękkie i delikatne z jak najmniejszą ilością mąki. W książce  "Prawdziwa kuchnia polska. 2400 przepisów" Hanna Szymanderska na kilogram ziemniaków proponuje dodać aż 250 - 300 gramów mąki i dwa jajka. Dla mnie to stanowczo za dużo, bo zbyt duża ilość mąki sprawia, że kopytka są zbyt twarde. Pokażę wam, jak kopytka robię ja.


Składniki:

  • kilogram mączystych ziemniaków, ugotowanych
  • 1 jajko
  • sól
  • mąka pszenna (jej ilość zależy od ziemniaków, niektóre są bardziej wodniste, inne mniej)


Przygotowanie:

Ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę. Dodajemy szczyptę soli i jajko i mieszamy. Teraz czas na mąkę. Ja dodaję stopniowo po płaskiej łyżce, za każdym razem mieszając ręką. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie wystarczająco zbite, by móc formować wałeczki.

Gotowe ciasto wykładamy na stolnicę, oprószoną mąką i formujemy długie wałeczki. Nożem wycinamy kluski i wrzucamy na osolony wrzątek.

Gotujemy około minuty od momentu wypłynięcia. Podajemy na gorąco!

Ja podaję kopytka z odrobiną palonego masła.

Jak je zrobić? Kostkę masła, pokrojoną na mniejsze kawałki, roztapiamy na patelni i podsmażamy do czasu, aż ładnie zbrązowieje, ale się nie przypali.

Smacznego!

środa, 2 sierpnia 2017

pierogi leniwe



Leniwe. Czy naprawdę pierogi? Nie wiem, dlaczego tak na nie mówimy, ale ciężko znaleźć inną nazwę. W dodatku leniwe? Serio?!

Tak naprawdę najlepsze leniwe, jakie w życiu jadłam, znajdziecie w barze Miś we Wrocławiu. Na ul. Kuźniczej 48 - podaję wszystkim, którzy Misia nie znają, bo prawdopodobnie nie mieszkają w naszym mieście, a będą się do niego wybierać. Za 2,75 zł dostaniecie taką porcję, że spadniecie z krzesła. Z resztą nie tylko na leniwe powinniście się wybrać do Misia, ruskie z cebulką za 3,16 zł czy zupy za około 1,30 też wyrywają z butów. Od razu mówię, nie jest to post sponsorowany, bar Miś nie musi się nigdzie ogłaszać, nie trzeba go nienaturalnie promować, to legenda. To miejsce kultowe, nieprzerwanie od lat. 

Dobra, miało być o leniwych. Pierogach. Nie wiem, czy zrobiłam takie, które pobiły te z Misia, ale na pewno wyszły bardzo smaczne. Aha, jeśli myślicie, że to danie praco- i czasochłonne, prostuję. Jego przygotowanie zajęło mi może 15 minut.


Składniki:

  • 200 g twarogu
  • 300 g ugotowanych ziemniaków
  • 1 - 2 jajka (zależnie od wielkości)
  • szczypta soli
  • kilka łyżek mąki pszennej (ilość zależy od rodzaju ziemniaków, im mniej dodamy, tym lepiej - pierogi będą delikatniejsze)
+ do podania:
  • masło
  • bułka tarta
  • cukier, cukier puder lub np. cukier z prawdziwą wanilią (jak wolicie)


Przygotowanie:

Twaróg i ziemniaki przeciskamy przez praskę. Ugniatamy je z jajkami, szczyptą soli i jak najmniejszą ilością mąki. Wystarczy tyle, by ciasto nie przyklejało się do rąk.

Z ciasta robimy wałki i wykrawamy charakterystyczne "romby".

Pierogi gotujemy w osolonym wrzątku około 2 minut od wypłynięcia.

Podajemy z zarumienioną na maśle bułką tartą i odrobiną cukru.

Smacznego ☺


* przepis pochodzi ze strony whiteplate.com


czwartek, 25 lutego 2016

gulasz wołowy z ciecierzycą



Czasem, gdy mam więcej czasu, czyli zazwyczaj w niedzielę, przygotowuję różnego rodzaju gulasze, które lubię, ale zazwyczaj brakuje mi czasu, by robić to w tygodniu. Gulasz to takie danie, które wymaga czasu i cierpliwości. Nie ma opcji, by przyrządzić gulasz w pół godziny, a chyba nie ma nic gorszego niż niedogotowane, twarde mięso. 

Może nie jest to najbardziej fit - danie, jakie znam, ale próbuję jak najbardziej zmniejszać jego kaloryczność, jak tylko potrafię. Właściwie nigdy nie "zaciągam" gulaszu mąką, pozwalam za to warzywom się lekko rozgotować, dzięki czemu sos jest gęsty i przyjemny. W tej wersji do gulaszu dodałam wyjątkowo mocno kaloryczne kluski, ale tylko dlatego, że źle obliczyłam swój czas i mój wyjątkowy gość już prawie pukał do drzwi. Cóż, tak bywa... :)


Składniki:
  • około 1,5 kg wołowiny dobrej jakości (pamiętajcie, by na gulasz wybierać mięso odrobinę bardziej tłuste, przerośnięte - właśnie to sprawi, że mięso będzie bardziej soczyste - tłuszcz jest "nośnikiem" smaku)
  • 1 puszka ciecierzycy, odsączonej i wypłukanej
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki lub przeciśnięte przez praskę 
  • 3  łodygi selera naciowego, pokrojonego w bardzo drobną kostkę
  • 2 marchewki, pokrojone w cienkie plasterki
  • około 150 ml czerwonego wytrawnego wina 
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • kilka listków świeżej szałwii
  • liść laurowy
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • oliwa z oliwek (do smażenia, NIE extra virgin  - ta tłoczona na zimno nie nadaje się do smażenia!)

Przygotowanie:

1. Mięso kroimy w grubą kostkę (około 2 x 2 cm). W garnku rozgrzewamy około 1 łyżki oliwy i podsmażamy mięso na dużym ogniu, aż lekko się zarumieni. Podsmażone wyciągamy z garnka.
2. Do tego samego garnka wlewamy jeszcze łyżkę oliwy, wrzucamy cebulę, czosnek i seler naciowy i podsmażamy kilka minut, aż wszystko zacznie się delikatnie rumienić. Dodajemy mięso.
3. Do garnka wlewamy wino, około pół szklanki wody, lekko doprawiamy solą i pieprzem.
4. Wszystkie zioła (rozmaryn, tymianek i szałwię) związujemy kuchennym sznurkiem (potem będzie nam je łatwiej wyłowić) i dodajemy do garnka razem z liściem laurowym i koncentratem pomidorowym. Wszystko przykrywamy i dusimy około półtorej godziny na małym ogniu.
5. Po godzinie dodajemy do wołowiny marchewki i ciecierzycę.  Znowu przykrywamy i dusimy jeszcze 30 - 40 minut. Pamiętajcie, by co jakiś czas gulasz mieszać i - jeśli stwierdzicie, że zaczyna przywierać - podlewamy odrobiną wody.
6. Na ostatnie 10 - 15 minut zdejmujemy pokrywkę, by nadmiar wody wyparował, a sos zgęstniał.
7. Na sam koniec wyciągamy z garnka "pakunek" z ziół, a całość doprawiamy jeszcze solą i pieprzem do smaku.

Gulasz gotowy!

Możecie podać go z chlebem, ziemniakami albo bardziej "po włosku" z ziemniaczanymi gnochi albo tak jak ja - z kluskami kładzionymi, na które przepis znajdziecie poniżej.

Smacznego :*


Kluski kładzione
  • 2 - 3 jaja 
  • mąka 
  • łyżka wody 
  • sól

 Przygotowanie:

Jaja rozbijamy trzepaczką, dodajemy wodę i sól. Dosypujemy mąkę i mieszamy do czasu aż masa będzie gęsta. Zwykle robię to "na oko", więc ciężko podać mi dokładne proporcje. Z resztą jest to praktycznie niemożliwe ze względu na np. wielkość jajek. Masa na kluski musi być trochę bardziej gęsta niż ciasto na racuchy. Kluski "kładziemy" do garnka z wrzącą, osoloną wodą za pomocą małej łyżeczki. Łyżeczkę tę należy wcześniej rozgrzać we wrzątku, będzie nam wtedy łatwiej. Kluski gotujemy około minuty od wypłynięcia.

czwartek, 24 kwietnia 2014

rosół idealny



Ostatnio, kilkakrotnie pytaliście mnie, jak zrobić dobry rosół. Oto odpowiedź.

Rosół idealny. Dzisiaj na wołowinie. Ale jeśli macie ochotę, przygotujcie go na innym mięsie.




Składniki:

  • 1 kg wołowiny „rosołowej” (ja wykorzystuję do rosołu najczęściej pręgę wołową) 
  • 2 duże marchewki, obrane
  • 2 duże pietruszki, obrane
  • 1 duża bulwa selera, obrana
  • 1 por
  • 1 cebula, nieobrana
  • duża garść liści świeżego lubczyku
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • 2 liście laurowe
  • 2 – 3 ziarenka ziela angielskiego
  • 10 ziarenek pieprzu
  • sól
  • około 3 litry zimnej wody



Przygotowanie:



1. Wołowinę myjemy, wkładamy do garnka, zalewamy zimną wodą, dodajemy 1 łyżeczkę soli i odstawiamy wszystko na pół godziny. Po tym czasie odlewamy całą, mętną wodę.

2. Mięso ponownie zalewamy zimną wodą w ilości takiej, by woda jedynie przykryła mięso. Dodajemy ziarenka pieprzu i ziela angielskiego oraz liście laurowe, garnek przykrywamy i doprowadzamy do wrzenia i zbieramy „szumowiny”. Gdy płyn zacznie wrzeć, zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy pod przykryciem około 1 – 1,5 godziny.

3. W tym czasie przygotowujemy warzywa. Marchewki, pietruszki i seler kroimy na mniejsze kawałki, pora, natkę pietruszki i liście lubczyku myjemy. Cebulę w łupinie wkładamy na około 10 minut do bardzo gorącego piekarnika lub opalamy nad palnikiem kuchenki.

4. Po około 1 – 1,5 godziny wkładamy do garnka wszystkie warzywa (cebulę ciągle z łupinami), wsypujemy 1/2 łyżeczki soli i dolewamy pozostałą część wody. Znowu doprowadzamy wszystko do wrzenia, przykrywamy i gotujemy na bardzo małym ogniu przez kolejną godzinę.

5. Rosół idealny powinien gotować się bardzo powoli, nie może intensywnie wrzeć, tylko „pykać”. Więc jeśli stwierdzicie, że rosół wrze zbyt mocno, dolejcie odrobinę zimnej wody, by zmniejszyć nieco jego temperaturę.

6. Mam taką zasadę, że zupę ostatecznie doprawiam solą na sam koniec gotowania. I wam też to polecam. Dzięki temu na pewno unikniecie przesolenia!

7. Po około 3 godzinach rosół jest właściwie gotowy. Wystarczy doprawić jeszcze solą, ugotować makaron lub moje ukochane lane kluski (wspomnienie z dzieciństwa) i można podawać.

Smacznego!


środa, 6 listopada 2013

boeuf Strogonoff z kluskami kładzionymi



Stogonow czy jak twierdzą inni - Stroganow był rosyjskim arystokratą, dla którego po raz pierwszy przygotowano to danie. Boeuf Strogonoff, czy boeuf Stroganoff, czy nawet boeuf Strogonow to klasyczna potrawa kuchni rosyjskiej, a przy tym jeden z najsmaczniejszych i najprostszych w przygotowaniu dań, przypominających gulasz jakie znam. Wystarczy 5 podstawowych składników, a powstanie niesamowicie smaczne i bardzo treściwe danie. 

Oryginalnie strogonoff przyrządzany jest z polędwicy wołowej, jednak - co tu dużo mówić - przy dzisiejszej cenie polędwicy jest to dość nierozsądne. Można ją z czystym sumieniem zastąpić innym mięsem wołowym dobrej jakości. Lekko przerośnięte mięso, na przykład z rostbefu czy z antrykotu będzie równie rewelacyjne, a o około połowę tańsze. W tradycyjnym przepisie znajdziemy: mięso wołowe, cebulę, przecier pomidorowy, słodką paprykę i kwaśną śmietanę. Nie ma w nim pieczarek, ani korniszonów. Ja do mojego strogonoffa dodałam pieczarki. Dlaczego? Bo lubię. Po prostu :)

Boeuf Strogonoff najlepiej podawać z kluskami kładzionymi lub ze świeżym chlebem.


Składniki:
  • 1 kg mięsa wołowego dobrej jakości (odradzam chude kawałki), pokrojone na cienkie plasterki 
  • 1 duża cebula, pokrojona w cienkie półplasterki 
  • 0,5 l bulionu wołowego (ewentualnie można użyć tego z kostki) 
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego 
  • 1 czubata łyżeczka mielonej słodkiej papryki 
  • pół szklanki gęstej kwaśnej śmietany 
  • 400 g pieczarek, pokrojonych w ćwiartki 
  • 1 płaska łyżka mąki
  • 1 łyżka masła 
  • 1 łyżka oliwy 
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. W dużym garnku na maśle podsmażamy cebulę, aż zmięknie. Po chwili wyciągamy z garnka cebulę i na tym samym maśle podsmażamy pieczarki. Chodzi o to, by się  lekko zarumieniły, ale nie wypuściły zbyt dużo wody. Dlatego najlepiej podsmażać je na dużym ogniu często mieszając, by się nie przypaliły.
2. Po podsmażeniu pieczarki wyciągamy z garnka, dolewamy olej i mocno go rozgrzewamy. Partiami podsmażamy mięso aż ładnie się zarumieni. Wszystkie zarumienione kawałki mięsa wrzucamy do garnka, posypujemy mąką i dokładnie mieszamy aż mąka rozprowadzi się równomiernie. Dodajemy cebulę i pieczarki i zalewamy wszystko bulionem.
3. Dodajemy przecier pomidorowy i dusimy całość do czasu aż mięso zmięknie. Nie powinno to trwać tak długo jak przy klasycznym gulaszu, ponieważ pokroiliśmy mięso na cienkie plasterki.
4. Kiedy mięso jest już całkowicie miękkie, do śmietany wlewamy stopniowo odrobinę sosu i szybko mieszamy, by się nie ścięła. Zahartowaną śmietanę dodajemy do gulaszu. Doprawiamy całość słodką papryką, solą i pieprzem i dusimy wszystko jeszcze 2 - 3 minuty. Po tym czasie strogonoff jest gotowy! A podaję go zawsze z kluskami kładzionymi, na które przepis znalazłam w starym zeszycie babci Uty.

прия́тного аппети́та!
[Smacznego!]


Kluski kładzione
  • 2 - 3 jaja 
  • mąka 
  • łyżka wody 
  • sól

 Przygotowanie:

Jaja rozbijamy trzepaczką, dodajemy wodę i sól. Dosypujemy mąkę i mieszamy do czasu aż masa będzie gęsta. Zwykle robię to "na oko", więc ciężko podać mi dokładne proporcje. Z resztą jest to praktycznie niemożliwe ze względu na np. wielkość jajek. Masa na kluski musi być trochę bardziej gęsta niż ciasto na racuchy. Kluski "kładziemy" do garnka z wrzącą, osoloną wodą za pomocą małej łyżeczki. Łyżeczkę tę należy wcześniej rozgrzać we wrzątku, będzie nam wtedy łatwiej. Kluski gotujemy około minuty od wypłynięcia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...