Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 sierpnia 2018

frytki z batatów + sos tzatziki

 


Dziś jedna z moim ulubionych przekąsek. Pieczone frytki z batatów są zdrowe, pyszne i banalnie proste w przygotowaniu. Ponieważ są słodkawe, często podaję je z wyrazistymi sosami. Moje ulubione do batatów to majonez z wasabi i greckie tzatziki. Poniżej przepis na ten drugi. Taki, jaki jadłam w Atenach, przygotowany z greckiego jogurtu i koniecznie skropiony oliwą z oliwek najlepszej jakości.


Składniki:
  • 2 - 3 bataty
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 - 3 ząbki czosnku
  • szczypta soli i świeżo mielonego pieprzu

sos tzatziki:
  • 2 duże jogurty greckie 
  • 2 - 3 ogórki zielone, obrane ze skórki
  • 2 - 3 ząbki czosnku (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • około łyżeczki suszonego oregano
  • łyżka oliwy z oliwek najlepszej jakości

Przygotowanie:

Bataty:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.

2. Bataty obieramy ze skórki i kroimy na frytki. Wrzucamy je do miski, wlewamy olej rzepakowy, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek.

3. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na płasko układamy bataty, jeden kawałek obok drugiego. 

4. Pieczemy bataty około 20 - 30 minut, do czasu aż zmiękną i się zarumienią.

Uwaga! Bataty mocno się rumienią. To nie znaczy, że są spalone. Po prostu bataty mają w sobie dużo cukru, a cukier mocno się karmelizuje. Ja osobiście bardzo lubię te "przypalone" kawałki batatów, mają taki lekko "orzechowy" smak.

5. Gotowe frytki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym i doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.


W międzyczasie przygotowujemy tzatziki:

1. Do miski przekładamy jogurt. Dodajemy starte na grubych oczkach ogórki, czosnek przeciśnięty przez praskę (najpierw 1 - 2 ząbki). Czosnek dodajemy stopniowo, bo co czosnek to inna intensywność smaku. Tzatziki nie powinno wypalać podniebienia.

2. Jogurt z ogórkami i czosnkiem doprawiamy solą, pieprzem i oregano. Mieszamy.

3. Wykładamy do miseczki, a wierzch skrapiamy oliwą z oliwek.

Smacznego!

wtorek, 7 sierpnia 2018

gołąbki z indykiem i brązowym ryżem



Nie znam ani jednej osoby, która nie lubi gołąbków. Ich przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale mam na to kilka patentów.

Przygotowanie rozkładam na raty. Zaczynam dzień wcześniej wieczorem od sparzenia kapusty, które to jest najbardziej praco - i czasochłonne. Tak samo robię z ryżem, gotuję go dzień wcześniej. Spokojnie zdąży ostygnąć. czasem nawet podsmażam wcześniej cebulę. Dzięki temu następnego dnia muszę tylko wymieszać farsz, doprawić, złożyć gołąbki i wstawić do piekarnika. Reszta robi się sama. No może jeszcze sos, ale on właściwie też nie wymaga wiele czasu.

Dziś zdrowsza wersja tradycyjnych gołąbków. Wykorzystałam mięso z indyka i brązowy, czyli pełnoziarnisty ryż. Tak, gołąbki mogą być bardziej suche, ale coś za coś. Mniej tłuszczu, to i mniej soczystości. Ale po to jest sos. I wszystko gra :)


Składniki: 

gołąbki:
  • 1 duża główka kapusty włoskiej (można użyć zwykłej kapusty białej, ale trzeba ją dłużej parzyć i dłużej piec/gotować gołąbki)
  • około 0,5 kg mięsa mielonego z indyka
  • 200 g suchego ryżu brązowego 
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę  
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 jajko 
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz  
  • 0,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego

sos pomidorowy: 
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka oleju rzepakowego
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz 
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

gołąbki:

1. Cebule podsmażamy na maśle. Odstawiamy do przestygnięcia.

2. Ryż gotujemy al dente w osolonej wodzie (około 5 minut krócej niż podano na opakowaniu). Odstawiamy do przestygnięcia.

3. W dużej misce mieszamy mięso z ryżem i cebulą. Dodajemy jajko i doprawiamy wszystko solą i pieprzem.

4. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i sparzamy we wrzątku przez 3 - 4 minuty. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

5. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem.

6. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącego bulionu do około 1/3 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 1 godzinę. 

Uwaga! Można gołąbki ugotować w garnku, ale ja uważam, że z piekarnika są po prostu lepsze. Jeśli chcecie mimo to ugotować gołąbki na gazie, wyłóżcie uszkodzone liście kapusty na dnie garnka. Gotujcie razem z bulionem (jak wyżej) na jak najmniejszym ogniu, pod przykryciem przez około 45 minut. 

Gołąbki podajemy na gorąco z sosem pomidorowym.


sos:

1. Czosnek podsmażamy razem z koncentratem pomidorowym na oleju przez około 3 minut, mieszając co jakiś czas. Dodajemy pomidory z puszki i dusimy na małym ogniu przez około 15 - 20 minut, by sos odparował, a pomidory trochę się rozpadły.

2. Na koniec doprawiamy sos solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. 

Uwaga! Jeśli np. wasze dzieci nie zjedzą sosu z kawałkami pomidorów (co może się zdarzyć :)), zblendujcie sos na gładko!

Smacznego!



czwartek, 19 lipca 2018

najlepsze mielone wołowo - wieprzowe i sos z podgrzybków



Kotlety mielone. Obok schabowych chyba najbardziej znane mięsne polskie danie. Pewnie co inna kucharka, to inna receptura. Jednak jest kilka podstawowych zasad, których trzeba przestrzegać, by zrobić kotlety idealne.

Po pierwsze mięso. Im lepszej jakości, tym lepsze kotlety. Ja kupuję mięso w sprawdzonym źródle. Jest droższe niż to w przeciętnym markecie, ale uczciwie mówię, że wolę jeść mięso rzadziej, ale lepszej jakości. Ja mięso mieszam. Tzn. mieszam wołowe z wieprzowym. Bo mielone z samego wołowego jest dla mnie za suche, a z samego wieprzowego z kolei za tłuste. I jeszcze jedno. Jeśli macie taką możliwość kupujcie mięso w kawałku i mielcie sami lub poproście rzeźnika o zmielenie.

Po drugie sposób smażenia. Nie ma nic gorszego niż przesuszone lub niedosmażone mielone. Ja smażę tak. Najpierw na dużym ogniu z dwóch stron na brązowo, a potem zmniejszam ogień do minimum, przykrywam patelnię pokrywką i smażę jeszcze około 8 minut.

Po trzecie dodatki. Na pewno czerstwa bułka namoczona w mleku. Jedna niewielka na około 500 g mięsa. Dodaje kotletom miękkości. Na pewno cebula. Nie surowa! Podsmażona na odrobinie masła lub oleju rzepakowego na złoty kolor. Dodaje kotletom świetnego smaku. 

A na koniec przygotowując kotlety ważne jest sposób mieszania mięsa z dodatkami. A właściwie uklepywania. Im dłużej, tym lepiej (tzn. około 5 - 7 minut). Warto dolać do mięsa łyżkę bardzo zimnej wody i wklepać ją w mięso. Dzięki temu, kotlety będą bardziej "spulchnione" i bardziej soczyste.

Ja moje dzisiejsze mielone podałam z kaszą i sosem z podgrzybków. Choć mamy połowę lipca, to w niektórych lasach pojawiły się już grzyby. A że od kilku dni nie przestaje padać właściwie w ogóle, na dodatek jest całkiem ciepło, więc jest duża szansa, że za chwilę grzybów będzie coraz więcej. Jeśli nie uda wam się kupić świeżych grzybów, wykorzystajcie mrożone, które spokojnie można kupić w sklepach (ale najpierw je rozmroźcie). 


Składniki:

kotlety:
  • 500 g mielonego mięsa (pół na pół wołowego i wieprzowego)
  • duża cebula
  • 1 czerstwa bułka pszenna (opcjonalnie świeża)
  • szklanka mleka
  • 1 jajko 
  • pół łyżeczki suszonego majeranku (opcjonalnie, choć naprawdę polecam)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • kilka łyżek bułki tartej
  • olej rzepakowy lub smalec do smażenia
sos:
  • 1 duża cebula, posiekana w kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • około 300 - 400 g świeżych grzybów, np. podgrzybków, prawdziwków lub maślaków (można zastąpić grzybami mrożonymi)
  • 100 ml białego wytrawnego wina (można pominąć, ale po co? Wino dodane do sosu dodaje wyjątkowego smaku, a alkohol odparowuje, więc nie ma żadnych zastrzeżeń, by sos zjadły dzieci lub kierowcy)
  • 250 - 300 ml śmietanki kremówki
  • łyżka masła
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie: 

1. Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła lub oleju na złoto. Zostawiamy do przestygnięcia.

2. Czerstwą bułkę namaczamy w mleku.

3. Zmielone mięso przekładamy do miski. Dodajemy cebulkę, odciśniętą z mleka bułkę, 1 jajko (na 0,5 kg mięsa). Doprawiamy mięso obficie solą i pieprzem. Możemy dodać pół łyżeczki suszonego majeranku. Wszystko dokładnie mieszamy, uklepujemy. Dodajemy łyżkę zimnej wody i dalej uklepujemy.

4. Z mięsa formujemy kotlety. Kształt dowolny. Ja lubię okrągłe, ale znam takie osoby, które zawsze przygotowują kotlety podłużne. Każdego kotleta obtaczamy w bułce tartej.

5. Kotlety smażymy na rozgrzanym smalcu lub oleju (jak wolicie) z dwóch stron na brązowo. Warto pamiętać, by przewracając kotlety nie nakłuwać ich widelcem. Używajcie łopatki lub szczypiec. Nakłuwanie mięsa w trakcie smażenia powoduje, że z mięsa wycieka sok, a co za tym idzie, kotlety nie będą po usmażeniu tak soczyste.

6. Gdy kotlety zbrązowieją, zmniejszamy ogień do minimum, przykrywamy patelnię i smażymy jeszcze 5 - 7 minut, by mięso doszło w środku.

Gotowe!

W międzyczasie przygotowujemy sos.

1. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła. Wrzucamy posiekaną cebulę i czosnek i podsmażamy wszystko do miękkości. 

2. Dodajemy grzyby i podsmażamy. Po kilku minutach wlewamy na patelnię wino i szybko odparowujemy. Gdy wino zmniejszy swoją ilość o połowę, wlewamy na patelnię śmietankę. Doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy do czasu, aż sos zacznie gęstnieć. Wyłączamy ogień pod patelnią.

3. Na koniec doprawiamy wszystko solą i świeżo mielonym pieprzem.

Ewentualnie możemy dodać garść posiekanej natki pietruszki. 

Podajemy kotlety z sosem i ulubionymi dodatkami, u mnie kasza :)

Smacznego!

piątek, 13 kwietnia 2018

pesto z pietruszki




Wszyscy pewnie znają zielone pesto z Genui, tzw. pesto alla genovese. Ja je uwielbiam i zazwyczaj mam w lodówce na "czarną godzinę". Makaron z pesto można przygotować dosłownie w 15 minut. Dzisiaj pojawia się przepis na bardzo zdrowe i pyszne pesto z natki pietruszki. Przyznam wam szczerze, że jeszcze rok temu bym tego nie tknęła, bo od dzieciństwa miałam wstręt "do zielonego". Jednak ostatnio, wiedząc, jak zdrowa jest zielona pietruszka, próbuję się do niej przekonać. 

Pesto z pietruszki jest smaczne, cholernie zdrowe, a jego przygotowanie zajmuje chwilę. Świetnie smakuje z makaronem ugotowanym al dente, ale ja lubię je także z sałatką na ciepło z młodych ziemniaków i wędzonego pstrąga.

Zaczynamy?


Czego potrzebujemy?
  • 2 duże pęczki pietruszki
  • około 60 g migdałów (bez skórki)
  • 1 ząbek czosnku 
  • 60 g sera pecorino, parmezanu bądź grana padano 
  • 150 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia najlepszej jakości 
  • kilka kropel soku z cytryny
  • sól

Przygotowanie:

1. Migdały przysmażamy na suchej patelni około 1 minutę, nie dłużej. Chodzi o to, by je ogrzać, a nie przyrumienić. Dzięki temu ich aromat stanie się intensywniejszy.
 
2. Do moździerza (lub blendera) wrzucamy migdały, czosnek i dokładnie ucieramy. 
Jeżeli lubisz czosnek, możesz dodać go więcej, mnie 1 ząbek w zupełności wystarcza. 

3. Dodajemy natkę pietruszki i ciągle ucieramy.
 
4. Następnie dodajemy ser i delikatnie mieszamy.
 
5. W dalszym ciągu ucierając, dodajemy stopniowo oliwę, aż uzyskamy pastę. 

6. Na koniec doprawiamy pesto odrobiną soli i kilkoma kroplami soku z cytryny.

Pesto świetnie się przechowuje. Wystarczy przełożyć je do czystego słoiczka, na wierzch wlać trochę oliwy i odstawić do lodówki. Ważne, by oliwa zawsze przykrywała pesto.

Gotowe!
Smacznego! 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

sałata Cezar



Dziś prawdziwy klasyk wśród sałatek. Cezar. Jak już kiedyś pisałam, Sałata Cezara, wbrew swej nazwie, nie ma nic wspólnego ze znanym wszystkim z historii Juliuszem Cezarem. Swoją nazwę zawdzięcza pewnemu meksykańskiemu restauratorowi Caesarowi Cardini, który na pomysł przyrządzenia sałaty z chrupiącymi grzankami wpadł całkiem przypadkowo, gdy skończyło się zaopatrzenie. Do perfekcji opanowali przyrządzanie sałaty Cezara francuscy szefowie kuchni, dodając do niej kilka składników, których w pierwowzorze nie było (anchois, parmezan czy sos Worcester). Dzisiaj sałata Cezara to podstawa większości francuskich restauracji. 

Na blogu pojawiła się jakiś czas temu wariacja na temat sałatki Cezara, bardzo popularna wśród polskich restauratorów, wersja z grillowanym kurczakiem. Dziś klasyk - sałata rzymska, chrupiące grzanki, płatki parmezanu i wyjątkowy sos.

Idealny wiosenny lunch!


Składniki:

na sałatę (porcja dla 4 osób):
  • 2  duże główki sałaty rzymskiej (lub 4 małe)
  • garść płatków parmezanu
  • bagietka 
  • łyżka oliwy (do podsmażenia grzanek) 
na sos:
  • 1,5 ząbka czosnku 
  • 1 żółtko 
  • 6 filecików anchois 
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy np. dijon
  • 1 łyżka drobno startego parmezanu 
  • sok z 1/2 cytryny 
  • 1/2 łyżeczki sosu Worcester 
  • 100 ml oliwy z oliwek 
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania sosu. Najlepiej robić to blenderem. Czosnek miksujemy z filecikami sardeli i żółtkiem. Dodajemy łyżeczkę ostrej musztardy, sok z cytryny, sos Worcester, doprawiamy solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Powoli, małym strumieniem dolewamy do mikstury oliwę i miksujemy tak długo, aż sos zacznie przypominać majonez. Na koniec dodajemy starty parmezan i mieszamy jeszcze chwilę.
 
2.  Grzanki z bagietki podpiekamy na patelni na łyżce oliwy.
 
3. Grubo pokrojoną sałatę rzymską polewamy sosem i dokładnie mieszamy z grzankami.

4. Sałatę wykładamy na talerze i posypujemy płatkami parmezanu. Voilà, gotowe!

Bon appétit!
[Smacznego!]

czwartek, 15 lutego 2018

najlepsze kotlety mielone z indyka i sos cebulowo - winny



Podczas studiów mieszkanie dzieliłam z moją przyjaciółką. Gotowałam wtedy dużo rzadziej i mniej chętnie niż dziś, częściej stołowałyśmy się "w mieście". Jednak zazwyczaj w weekendy, głównie po tak zwanej ciężkiej nocy, wspólnie lub na zmianę przygotowywałyśmy tzw. "obiad idealny". Z czego składał się ów obiad? Miałyśmy kilka niezmiennych zestawów: schabowy, ziemniaki i mizeria (czasem mizerię zamieniałyśmy na marchewkę z groszkiem) lub mielony, ziemniaki i kiszona kapusta (czasem na ciepło). Chociaż już od kilku lat nie mieszkamy wspólnie, jeśli rozmawiamy o obiedzie idealnym (a naprawdę często rozmawiamy o jedzeniu) zawsze wymieniamy właśnie te dwa zestawy. Czasem, gdy do siebie telefonujemy, gdy w odpowiedzi na pytanie "co masz na obiad?", słyszymy o którymś z naszych obiadów idealnych, mówimy "oooo zazdroszczę". 


Dziś na tapecie kotlety mielone. Chyba pierwszy raz na blogu, choć prowadzę go już od blisko 4 lat. Przepraszam za to niedopatrzenie :) Można je przygotować chyba z każdego mięsa, ale ja najbardziej lubię te z indyka. Są lżejsze, mniej tłuste. O czym należy pamiętać przygotowując mielone? Po pierwsze i najważniejsze powinniśmy kupić najlepszej jakości mięso. Świeże, najlepiej mielone w domu lub przez rzeźnika na naszych oczach. Powinniśmy wybierać kawałki bardziej tłuste, bo w przypadku "chudego" miesa kotlety będą suche o konsystencji płyty pilśniowej. Na mielone z indyka najlepsze będzie mięso z udźca. To podstawa.

Po drugie, ważny jest także sposób i temperatura smażenia. Kotlety smażymy na porządnie rozgrzanym tłuszczu, na niewielkim ogniu, by zdążyły usmażyć się wewnątrz. Czasem, w przypadku dużych kotletów, po obsmażeniu z dwóch stron na złoto, przykrywam patelnię pokrywką. I zawsze sprawdzam na jednym z kotletów, czy usmażyły się prawidłowo. 

To dwie najważniejsze zasady przy przygotowywaniu najlepszych kotletów mielonych. Możemy zaczynać?


Składniki:

kotlety:
  • około 600 g mięsa mielonego z udźca indyczego
  • 1 niewielka cebula, posiekana w drobną kostkę i podsmażona wcześniej do miękkości na odrobinie oleju
  • 1 małe jajko
  • 1/2 czerstwej bułki, namoczonej przez kilka minut w mleku (jeśli nie macie czerstwej bułki, ale macie bułkę tartą, dodajcie do mięsa 1 - 2 łyżki, oczywiście bez namaczania)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej rzepakowy lub smalec do smażenia (ja wybrałam olej)
sos:
  • 2 duże cebule, pokrojone w piórka lub półplasterki
  • 2 łyżki masła
  • około 100 ml białego wytrawnego wina
  • liść laurowy
  • sól i świeżo mielony pieprz

+ dodatki: ja podałam moje kotlety z kaszą jęczmienną i ogórkiem kiszonym (ach, jak lubię klasykę), ale możecie zmienić dodatki, podać np. puree ziemniaczane i jakąś surówkę


Przygotowanie: 


Zaczynamy od kotletów.

1. Mięso mieszamy z cebulą, jajkiem i bułką (odsączoną z mleka). Doprawiamy solą i pieprzem. Wszystko dokładnie zagniatamy ręcznie, lekko ubijając dłonią. Dzięki temu napowietrzamy mięso, a to sprawi, że będzie bardziej puszyste i delikatniejsze po usmażeniu.

2. Na patelni porządnie rozgrzewamy tłuszcz.

3. Z mięsa formujemy kulki (ja lubię mniejsze kotlety), obtaczamy w bułce tartej, lekko spłaszczamy i układamy na rozgrzanym tłuszczu. Najlepiej po  4 - 5 na raz, żeby smażyły się równomiernie.

4. Smażymy po kilka minut z każdej strony, tak jak wspominałam wcześniej, na niewielkim ogniu. Możemy przykryć patelnię pokrywką.


W międzyczasie przygotowujemy sos i gotujemy kaszę (lub ziemniaki).

Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła. Wrzucamy liść laurowy i cebulę i podsmażamy kilka minut, na niewielkim ogniu, do miękkości i delikatnego zarumienienia. Wlewamy wino i czekamy aż lekko odparuje. Potrwa to minutę lub dwie. Na sam koniec, po wyłączeniu ognia pod patelnią (bardzo ważne!) doprawiamy sos solą i pieprzem i dodajemy drugą łyżkę masła. Mieszamy delikatnie. Rozpuszczone masło sprawi, że dość rzadki sos zamieni się w piękną emulsję.

Kotlety podajemy na gorąco z wybranymi dodatkami i sosem.

Smacznego!

niedziela, 4 lutego 2018

krem chrzanowy do mięs lub na kanapkę





Ten przepis otrzymałam od mojej przyjaciółki. Podobno jej mama przygotowuje taki krem w każdą Wielkanoc i kto go spróbuje, prosi o przepis. Stanowi on dodatek do pieczonych mięs i pasztetów, chociaż ja spróbowałam go na kawałku chrupiącego chleba z odrobiną świeżego kopru. Okazał się pyszny, gęsty, aromatyczny, choć nie za ostry. Pomyślałam o tym, że faktycznie do świątecznych potraw pasuje jak ulał, ale prawdopodobnie będzie pojawiał się w mojej kuchni częściej niż raz w roku. Na kanapce prezentuje się i smakuj świetnie, ale jestem przekonana, że równie dobrze połączy się z kawałkiem grillowanej ryby. Tak tak, ryby. Połączenie ryby i chrzanu to moje tegoroczne odkrycie.

Przygotowanie tego kremu jest banalnie proste i zajmuje chwilę, ale należy zwrócić uwagę, by podgrzewając cały czas go mieszać. W przeciwnym razie powstaną grudki.


Potrzebujemy:
  • słoiczek chrzanu (zwróćcie uwagę, by kupować chrzan bez pirosiarczanu sodu, który jest szkodliwy)
  • szklanka gęstej, kwaśnej śmietany (18 %)
  • 1 całe jajko
  • 2 żółtka
  • sól, cukier (do smaku)
  • sok z cytryny (do smaku)

Przygotowanie:

Chrzan, śmietanę i jajka miksujemy dokładnie i przelewamy do garnka. Ciągle mieszając doprowadzamy go do wrzenia. Doprawiamy solą, cukrem i ewentualnie odrobiną soku z cytryny.

Gotowe, chociaż musimy jeszcze krem schłodzić. 

Smacznego!


środa, 3 stycznia 2018

tradycyjne gołąbki z ryżem i mięsem



Uwielbiam gołąbki, co pewnie można zauważyć po ilości przepisów na to danie, które znajdziecie na blogu. Do tej pory nie pojawił się jednak przepis na te najbardziej tradycyjne, z mięsem i ryżem. Jakie powinny być gołąbki idealne? Według mnie powinny być miękkie i soczyste, dobrze doprawiona solą i pieprzem. Kapusta musi być miękka (dlatego wykorzystuję do nich kapustę włoską - szybciej "dochodzi"), a w farszu musi przeważać mięso. Nie ma nic gorszego niż gołąbki, w których trzeba szukać mięsa ze świeczką!


Składniki:
  • 1 duża główka kapusty włoskiej (można użyć zwykłej kapusty białej, ale trzeba ją dłużej parzyć i dłużej piec/gotować gołąbki)
  • około 1 kg mięsa mielonego (ja wybieram zazwyczaj mielone z udźca indyczego, bo nie lubię zbyt tłustych gołąbków, ale możecie użyć np. łopatki wieprzowej)
  • 200 g suchego ryżu
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 2 łyżki masła
  • 1 jajko
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 0,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
sos pomidorowy:
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka oleju rzepakowego lub masła
  •  sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Cebule podsmażamy na maśle. Odstawiamy do przestygnięcia.

2. Ryż gotujemy al dente w osolonej wodzie (około 4 minut krócej niż podano na opakowaniu). Odstawiamy do przestygnięcia.

3. W dużej misce mieszamy mięso z ryżem i cebulą. Dodajemy jajko i doprawiamy wszystko solą i pieprzem.

4. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i sparzamy we wrzątku przez 3 - 4 minuty. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

5. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem.
 
6. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącego bulionu do około 1/3 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 1 godzinę.
 
Uwaga! Można gołąbki ugotować w garnku, ale ja uważam, że z piekarnika są po prostu lepsze. Jeśli chcecie mimo to ugotować gołąbki na gazie, wyłóżcie uszkodzone liście kapusty na dnie garnka. Gotujcie razem z bulionem (jak wyżej) na jak najmniejszym ogniu, pod przykryciem przez około 45 minut.
 
Gołąbki podajemy na gorąco z sosem pomidorowym.
 
 
Sos pomidorowy:
 
Czosnek podsmażamy razem z koncentratem pomidorowym na oleju przez około 3 minut, mieszając co jakiś czas. Dodajemy pomidory z puszki i dusimy na małym ogniu przez około 15 - 20 minut, by sos odparował, a pomidory trochę się rozpadły. Na koniec doprawiamy sos solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru.
 
Uwaga! Jeśli np. wasze dzieci nie zjedzą sosu z kawałkami pomidorów (co może się zdarzyć :)), zblendujcie sos na gładko!
 
Smacznego!

sobota, 4 listopada 2017

jajka po benedyktyńsku (eggs Benedict)




Dość współczesna legenda mówi, że pomysł na to danie pochodzi sprzed lat z hotelu Waldorf - Astoria w Nowym Jorku. Pewnego razu wpadł do hotelowej restauracji skacowany broker i zażyczył sobie właśnie takiego śniadania. Pomysł spodobał się tamtejszemu maître d’hôtel, eggs Benedict zostało włączone do menu, a po ponad stu latach wciąż jest cholernie popularne. 


Dzisiaj jajka po benedyktyńsku składają się z kawałka pieczywa (w oryginale angielski muffin - uwaga! nie ma nic wspólnego z muffinami, które znamy, bardziej do tych, podawanych na śniadanie w McDonald's), trochę zielenimy, podsmażonych plastrów wędzonej szynki lub boczku, jajka w koszulce i sosu holenderskiego na wierzchu. Nie brzmi lekko, prawda?

Chociaż jajka po benedyktyńsku należą do dań klasycznych, to nie jest to prosta sprawa. I chociaż ugotowanie jajka w koszulce wymaga po prostu wprawy i kilkunastu czy kilkudziesięciu zepsutych jajek, to już z sosem holenderskim jest inaczej. Czasem wychodzi, a czasem nie. Czasem zależy to od żółtek, czasem od masła i tak to jest, że nigdy nie wiadomo do końca, czy "holender" się nie zważy. Dlatego nie wolno się poddawać, bo nawet szefom kuchni czasem się nie udaje.

Pomysł na sos holenderski wykorzystany w tym przepisie pochodzi od Jamiego Olivera, który do klasyka dodał odrobinę ostrej musztardy. Mi to bardzo odpowiada, zaostrza smak i diabelnie pasuje do jajka i boczku.


Potrzebujemy (na 4 osoby):

  • 4 jajka
  • 4 kromki dobrej jakości chleba lub innego rodzaju pieczywa
  • garść liści sałaty lub szpinaku
  • 8 plastrów wędzonego boczku lub szynki
  • łyżka octu (klasycznego 10 %)

sos:

  • 2 żółtka jajek
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 100 g masła
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:


przygotowanie sosu:

W małym rondelku rozpuszczamy masło na małym ogniu, tak by nie zaczęło się przypalać. Można to zrobić w mikrofalówce.

W małym rondelku zagotowujemy wodę. Będziemy przygotowywać sos w kąpieli wodnej.

Do metalowej miski wbijamy żółtka. Dodajemy sok z cytryny i musztardę. Miskę ustawiamy na garnku z wrzątkiem i ubijamy trzepaczką, aż wszystko zacznie gęstnieć. Nie wolno przestawać mieszać!

Gdy sos zaczyna gęstnieć, powoli stopniowo wlewamy masło. Ciągle mieszamy!!! Będziecie widzieć, gdy sos jest gotowy. Jest gęsty i jasnożółty. Jeśli wam się zważy, możecie spróbować przełożyć miskę z sosem do większej, wypełnionej lodem i ubijać. Może się uda go uratować. A może nie... :)

Na koniec sos doprawiamy szczyptą soli i pieprzu.


przygotowanie jajek w koszulce:

W rondelku zagotowujemy wodę (około 1 litra), wlewamy łyżkę octu. 

Jajka pojedynczo wbijamy do małego kubeczka. W gotującej wodzie robimy łyżką wir, wlewamy delikatnie jajko z kubeczka, z jak najmniejszej wysokości do "wirującej" wody. Po chwili jajko owinie się wokół siebie i będzie idealnie okrągłe. Jeśli macie kilka jajek, spuszczajcie je jedno po drugim tak, by kolejne goniły te wcześniejsze, gdy płyną z prądem wokół garnka. 

Jajka gotujemy około 3 minut. Testujcie dotykiem w czasie gotowania (ostrożnie wyciągamy łyżką cedzakową, uwaga! są bardzo delikatne), mają odbijać pod palcem. 

Po wyjęciu z wody, jajka delikatnie osuszamy czystą ściereczką lub ręcznikiem papierowym


przygotowanie jajek po benedyktyńsku:

Plastry chleba podpiekamy w tosterze.

Boczek lub szynkę układamy na patelni i podsmażamy, aż się pięknie zarumienią. Gotowe odkładamy na chwilę na papierowy ręcznik, by odsączyć nadmiar tłuszczu.

Teraz możemy wszystko ułożyć na talerzu. Na spód idzie chleb. Możecie posmarować go masłem, ale ja uważam, że sos i rozlewające się żółtko wystarczająco go nasączają. Na chleb układamy trochę zieleniny, a na to dwa plastry boczku. Na wierzchu kładziemy jajko i polewamy go łyżką lub dwiema sosu. Jeszcze tylko szczypta świeżo mielonego pieprzu i gotowe!

Jemy od razu, na gorąco!

Smacznego!

czwartek, 19 maja 2016

kurczak w sosie porowo-musztardowym



Postanowiłam upiec pierś z kurczaka ze skórką. Wszyscy kucharze, których namiętnie oglądam, albo których książki namiętnie czytam, mówią, że dzięki skórze pierś z kurczaka pozostaje bardziej soczysta i lepsza. Kupić pierś z kurczaka ze skórą we Wrocławiu graniczy z cudem. Na dodatek kupić takiego kurczaka z hodowli ekologicznej - to właściwie niemożliwe. Żeby upiec kurczaka, którego sobie wymyśliłam, postanowiłam kupić całego kurczaka i podzielić na części. Resztę kawałków wykorzystam innym  razem.


Składniki:
  • piersi z kurczaka ze skórą
  • 1 por, biała część, pokrojona na cienkie półplasterki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 czubata łyżka musztardy francuskiej (ziarnistej)
  • chlust białego wytrawnego wina (około 100 ml)
  • śmietanka kremówka (około 100-150 ml)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oleju rzepakowego (do smażenia)

+ coś, z czym tego pysznego kurczaka podacie, może np. jak ja - szparagi albo po prostu ugotowane ziemniaki, jak chcecie :)


Przygotowanie:

1. Na patelni rozgrzewamy olej. Piersi kurczaka doprawiamy solą i pieprzem i układamy na gorącej patelni skórą do dołu. Smażymy na niezbyt wielkim ogniu tak długo, aż skóra pięknie się zarumieni, wtedy obracamy mięso na drugą stronę. Grubszą część mięsa nacinamy lekko nożem (pierś z kurczaka jest zazwyczaj grubsza z jednej strony, dzięki nacięciu usmaży się równomiernie). Po chwili przykrywamy wszystko folią aluminiową albo pokrywką i smażymy jeszcze około 5-7 minut.
2. Po tym czasie ściągamy przykrycie z patelni, przesuwamy mięso na bok patelni, a na środek wrzucamy pory i czosnek, posiekany na plasterki. Smażymy kilka minut, czasem mieszając.
3. Po kilku minutach wlewamy na patelnię wino i czekamy chwilę, aż alkohol odparuje (wystarczy około 30 sekund). Na koniec dodajemy musztardę i śmietankę, doprawiamy jeszcze solą i pieprzem. 
4. Całość dusimy jeszcze 3-4 minuty.

Gotowe! Smacznego!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...