Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy babci Uty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy babci Uty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2018

chłodnik z botwinki

 


Uff jak gorąco. Przed chwilą termometr za moim oknem pokazał 28 st. C, choć usytuowany jest w cieniu (!). A to dopiero końcówka maja! Jak tak dalej pójdzie, to co będzie w lipcu?! Dobra, nie będę narzekać. Jestem zwierzęciem ciepłolubnym i nieodpornym na deszcz i szarugę. Do upału po prostu trzeba się przyzwyczaić. Klimatyzatory domowe nie są już takie drogie, chociaż mam to szczęście, że mieszkam w starym budynku, gdzie ściany zewnętrzne mają po 50 cm i wyjątkowo dobrze utrzymują przyjemny chłód. Do tego odpowiednie zasuwanie rolet zewnętrznych i zamykanie/otwieranie okien w odpowiednich porach dnia. Ubieram należy się lekko, w ciuchy z materiałów naturalnych i piję bardzo dużo wody. A na koniec - często robię chłodniki! 

Na blogu znajdziecie już kilka przepisów na "chłodne" zupy (mi.in. świetny chłodnik z melona; przepis tutaj). Dzisiaj przyszła pora na chłodnik z botwinki. 

Ten chłodnik jest taki, jaki robiła moja babcia. Zawsze ścierała jajko bezpośrednio do garnka. Jeśli jednak macie ochotę zrobić inaczej, połówki jajek dodajcie tuż przed podaniem :)


Składniki:
  • pęczek botwinki
  • około 1,5 litra kefiru
  • 4 duże jajka z wolnego chowu
  • pęczek rzodkiewki
  • 4 - 5 ogórków gruntowych
  • koperek + szczypiorek (według upodobań)
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • szczypta cukru
  • łyżka octu winnego

Przygotowanie:  

1. Zaczynamy od ugotowania botwinki. Buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Łodygi i liście kroimy drobno. Do garnka wlewamy około pół litra wody i wrzucamy buraczki (łodygi i liście dodamy później, żeby się nie rozgotowały). Gotujemy do miękkości. Następnie dodajemy łodygi i liście, dolewamy jeszcze trochę wody (nie za dużo, tylko tyle, by przykryć botwinkę) i gotujemy jeszcze kilka minut. Gdy wszystko będzie miękkie dodajemy do botwinki ocet, dzięki czemu będzie miała piękny różowy kolor. Pozostawiamy do ostygnięcia.

2.  W międzyczasie gotujemy jajka na twardo i pozostawiamy do ostygnięcia.

3. Do dużego garnka wlewamy kefir i botwinkę. Rzodkiewki, obrane ogórki i jajka ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do botwinki.

4. Koperek siekamy drobno i dodajemy do naszego chłodnika. 

Uwaga! Szczypiorek dodajemy bezpośrednio do talerza, tuż przed podaniem. Dzięki temu, chłodnik dłużej zachowa świeżość (dodatek szczypioru czy cebuli do chłodnika powoduje, że szybciej się psuje).

5. Na koniec doprawiamy wszystko solą, pieprzem i ewentualnie odrobiną cukru.

Przed podaniem porządnie schładzamy!

Smacznego!

niedziela, 15 kwietnia 2018

ciasto orzechowe babci Uty



Sama się dziwię, dlaczego dopiero teraz to ciasto pojawia się na blogu. Jest pyszne, naprawdę orzechowe i chyba ukochane przez wszystkich członków mojej rodziny. Poza tym świetnie kojarzy się z babcią Utą, której od blisko 10 lat już z nami nie ma, ale gdy piekę to ciasto, od razu wracają wspomnienia.

Jego przygotowanie jest banalnie proste. Tym razem upiekłam je z dodatkiem orzechów włoskich, ale sama zastanawiam się, jak smakowałoby z dodatkiem np. orzechów laskowych. Tak, to następnym razem :)


Składniki (na dużą tortownicę):

ciasto (wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej):
  • 300 g zmielonych orzechów włoskich
  • 300 g niesolonego  masła 
  • 16 łyżek cukru 
  • 10 łyżek mąki 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 6 białek

polewa:
  • 6 żółtek 
  • 16 łyżek cukru 
  • 2 łyżki cukru waniliowego 
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

do dekoracji:
  • orzechy

Przygotowanie:

1. Masło ucieramy z cukrem na gładką masę. Najlepiej robić to mikserem, żeby się za bardzo nie napracować. 
2. Następnie dodajemy proszek do pieczenia oraz naprzemiennie po łyżce zmielonych orzechów i mąki i mieszamy to razem (tym razem musimy użyć drewnianej łyżki, bo masa jest dość gęsta i mikser może nie dać sobie z tym rady).
3. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę i dodajemy je do masy migdałowej, powoli mieszając.
 
4. Ciasto wykładamy na tortownicę, wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 40 minut w temp. 190 st. C.
5. Kiedy ciasto jest w piekarniku, możemy przygotować polewę. Żółtka z cukrem ubijamy (mikserem) na gładką, prawie białą masę. Dodajemy cukier waniliowy i mąkę ziemniaczaną i wszystko jeszcze chwilę mieszamy.
6. Polewę rozsmarowujemy na upieczonym cieście, dekorujemy całymi orzechami i wkładamy do piekarnika na jeszcze 10 - 15 minut, by polewa się ścięła, ale nie zbrązowiała. 

Ciasto jest tak pyszne, że znika w moment. Możecie tylko żałować, że upiekliście tylko jedno :)
Smacznego!

niedziela, 7 stycznia 2018

oldschoolowy torcik cytrynowy



Jakiś czas temu upiekłam podobny tort, przekładany kremem migdałowym. Teraz postanowiłam przekręcić trochę tamten przepis i zaryzykować z innym smakiem.Wyszło okej, naprawdę smacznie, dlatego i ten przepis, lekko zmodyfikowany pojawia się teraz na blogu!

Uwaga! Klasycznie tort ten przygotowuje się na dużej tortownicy i składa się z trzech placków. Na blogu znajdziecie już właśnie na taki tort, duży i niski (staromodny tort migdałowy). Ja tym razem postanowiłam zaszaleć, ale jeśli nie macie czasu, by piec 8 czy 9 placków, upieczcie 3 duże, będzie git!

 
Składniki:

ciasto:
  •  2 jajka
  • pół kostki masła (100 g)
  • szklanka mleka 
  • mąka pszenna (około 1/2 - 3/4 szklanki)
  • 2 łyżki cukru
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej

krem:
  •  szklanka mleka
  • 6 -7 łyżek kaszy manny
  • kostka masła (200 g)
  • cukier (do smaku)
  • sok z dwóch cytryn
  • skórka otarta z dwóch cytryn

Przygotowanie (na dużą tortownicę i torcik złożony z trzech warstw):

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C.
2. Jajka miksujemy z cukrem, mlekiem i roztopionym masłem. Gdy wszystko się połączy dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej i mąkę - stopniowo, aż masa będzie przypominała konsystencją gęstą śmietanę. 
3. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią 1/3 przygotowanego ciasta. Pieczemy kilka minut, aż placek się zarumieni. Procedurę powtarzamy 3 razy - potrzebujemy trzech placków!

Uwaga! Jeśli chcecie przygotować mały torcik, wylewajcie do małej tortownicy około 2 łyżek ciasta, pieczcie chwilę, aż się zarumieni, powtarzając tę czynność aż skończy wam się ciasto.
4. Upieczone placki pozostawiamy do przestygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.
 
5. Szklankę mleka zagotowujemy. Dodajemy 6 - 7 łyżek kaszy manny, mieszamy. 
6. Lekko przestudzoną kaszę przekładamy do dużej miski, dodajemy masło, sok z cytryny i skórkę i blendujemy wszystko na gładki krem. Na koniec dodajemy cukier (w ilości do smaku - placki nie są specjalnie słodkie). Jeszcze chwilę blendujemy do połączenia składników.
7. Placki przekładamy kremem. 
8. Tak przygotowany tort odstawiamy na około godzinę do lodówki. 
Smacznego!

poniedziałek, 11 stycznia 2016

staromodny tort migdałowy



Kiedy dodałałam zdjęcie tego tortu na facebooka, moja przyjaciółka była przekonana, że kupiłam gdzieś gotowca. Oświadczam, że tortu piekłam sama. Własnymi rękami, bez pomocy osób drugich. Jego przygotowanie nie jest trudne, właściwie bardzo proste, wymaga jednak sporo czasu i cierpliwości. Zapewniam was jednak, że warto. Jeśli jesteście fanami torciku migdałowego ze szwedzkiej sieci salonów meblowych na "i", będziecie zachwyceni. 

Przepis na ten staromodny tort znalazłam w starym zeszycie mojej mamy. Biorąc pod uwagę, jak zachlapana była ta strona, prawdopodobnie piekła go dość często, czego niestety już nie pamiętam. Ale myślę, że ten przepis także stanie się moim ulubionym. I już mam pomysły, jak go trochę poprzekręcać. Co powiecie na krem cytrynowy? Albo z orzechów laskowych? Oj, będzie się działo. Pod warunkiem, że znajdę trochę czasu :)


Składniki:

ciasto:
  •  2 jajka
  • pół kostki masła (100 g)
  • szklanka mleka 
  • mąka pszenna (około 1/2 - 3/4 szklanki)
  • 2 łyżki cukru
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej

krem:
  •  szklanka mleka
  • 6 -7 łyżek kaszy mannej
  • kostka masła (200 g)
  • cukier (do smaku)
  • kilka kropel aromatu migdałowego (kupcie aromat naturalny - naprawdę warto!)
+ garść płatków migdałowych

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C.
2. Jajka miksujemy z cukrem, mlekiem i roztopionym masłem. Gdy wszystko się połączy dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej i mąkę - stopniowo, aż masa będzie przypominała konsystencją gęstą śmietanę. 
3. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią 1/3 przygotowanego ciasta. Pieczemy kilka minut, aż placek się zarumieni. Procedurę powtarzamy 3 razy -potrzebujemy trzech placków!
4. Upieczone placki pozostawiamy do przestygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.
5. Szklankę mleka zagotowujemy. Dodajemy 6 - 7 łyżek kaszy mannej, mieszamy. 
6. Lekko przestudzoną kaszę przekładamy do dużej miski, dodajemy masło i blendujemy wszystko na gładki krem. Na koniec dodajemy cukier (w ilości do smaku - placki nie są specjalnie słodkie) i aromat migdałowy. Jeszcze chwilę blendujemy do połączenia składników.
7. Migdały prażymy na suchej patelni, aż lekko się zezłocą.
8. Placki przekładamy kremem. Na ostatni układamy jeszcze porcję kremu, a wierzch posypujemy uprażonymi migdałami.
9. Tak przygotowany tort odstawiamy na około godzinę do lodówki.

Smacznego!

poniedziałek, 7 lipca 2014

proste placuszki z jabłkami



Proste i pyszne placuszki z jabłkami przygotowywała Babcia Uta, gdy byłam mała. Potem, gdy podrosłam i zaczęłam sama rwać się do kuchni, ja przygotowywałam je dla Babci Uty. Obie za nimi przepadałyśmy. I chociaż Babci nie ma z nami już jakiś czas, cały czas zdarza mi się smażyć te obłędne placuszki, a gdy to robię, przypominają mi się wspaniałe, beztroskie czasy.

Uwaga, składniki poniżej podaję w wersji mocno przybliżonej. Możecie dolać więcej mleka, dosypać więcej mąki i też będzie ok. To tak jak z przepisem na naleśniki, tam dodasz, tam odejmiesz i też się uda!


Potrzebujemy:
  • jabłka, twarde i lekko kwaskowate (obrane ze skórki, z wydrążonymi gniazdami nasiennymi, pokrojone na plastry o grubości około 1 cm)
  • 1 duże jajko od kur z wolnego wybiegu
  • około 1/2 szklanki mleka
  • mąka pszenna
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego (przepis na prawdziwy cukier waniliowy znajdziecie tutaj: prawdziwy, domowy cukier waniliowy)
  • olej rzepakowy do smażenia
+ do podania: cukier puder wymieszany z odrobiną cynamonu


Przygotowanie: 

1. Jajko mieszamy z mlekiem. Dodajemy cukier i cukier puder, mieszamy. Na koniec dodajemy mąkę w takiej ilości, by powstała nam gęsta masa, przypominająca konsystencją gęstą kwaśną śmietanę.
2. Na patelni rozgrzewamy olej. Jabłka zanurzamy w cieście, tak by je pokryło, ale nie było go zbyt dużo i smażymy z dwóch stron na niezbyt dużym ogniu, aż się ładnie zarumienią.

Podajemy gorące posypane cukrem pudrem i cynamonem lub przestudzone do temperatury pokojowej (ja uwielbiam te placuszki na zimno!)

Smacznego!

piątek, 18 kwietnia 2014

babka piaskowa



Nie oszukujmy się. Nie ma Wielkanocy bez pysznej baby piaskowej. To pewnie taka sama tradycja, jak podawanie karpia w Boże Narodzenie. W tym roku postanowiłam upiec moją pierwszą babę. Bez sztucznych składników i spulchniaczy, naturalną i pyszną. Kiedy przekładałam ciasto do formy i wstawiałam do piekarnika, miałam strach w oczach. Wyjdzie, nie wyjdzie? Urośnie, nie urośnie?

Wyszła! Urosła! Nie miała zakalca! Okazało się, że po raz kolejny przepis babci Uty sprawdził się w 100 %! Baba wyszła pyszna i z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu! 



Składniki:
  • szklanka mąki pszennej 
  • szklanka mąki ziemniaczanej 
  • 150 g miękkiego masła + łyżka do wysypania formy 
  • 150 g cukru pudru + odrobina do posypania 
  • 2 duże jajka od kur z wolnego wybiegu 
  • pół szklanki mleka 
  • 15 g proszku do pieczenia 
  • szczypta soli 
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego (przepis na prawdziwy cukier waniliowy znajdziecie tutaj:cukier waniliowy) 
  • bułka tarta do wysypania formy

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 170 st. C. bez termoobiegu.
2. Masło ucieramy na gęstą, prawie białą masę dodając na zmianę cukier puder, cukier waniliowy i jajka.
3. Ciągle ucierając dodajemy przesianą mąkę pszenną, ziemniaczaną, proszek do pieczenia i sól na przemian z mlekiem.
4. Ciastem wypełniamy formę (wcześniej wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą).
5. Babkę pieczemy 50 – 60 minut.
6. Po lekkim przestudzeniu (około 5 – 10 minut) wyciągamy babkę z formy i pozostawiamy do ostygnięcia.
7. Przed podaniem posypujemy naszą babkę cukrem pudrem.

UWAGA! Nasza babka nie zawiera żadnych sztucznych składników, żadnych sztucznych spulchniaczy, dlatego też dosyć szybko wysycha. Proponuję więc przykrywać babkę suchą, czystą ściereczką.

Smacznego!

piątek, 11 kwietnia 2014

ciasto migdałowe babci Uty, zwane "mazurkiem"



To migdałowe ciasto nazywane przez nas "mazurkiem" to nasz rodzinny klasyk. Pyszne i słodkie, za każdym razem zachwyca i cieszy tak samo intensywnie. Nigdy się nie nudzi. Na dodatek jest bardzo proste w przygotowaniu i zawsze się udaje. W moim domu na Wielkanoc właściwie nie przygotowujemy klasycznych mazurków. Pewnie dlatego, że nikt ich później nie chce jeść.

PS. Zdjęcia mocno bożonarodzeniowe, ale uwierzcie mi, że akurat to ciasto nadaje się na każdą okazję! Właściwie bez okazji także!


Składniki (na dużą tortownicę):

ciasto:
  • 300 g migdałów, obranych ze skórki i zmielonych 
  • 300 g niesolonego  masła 
  • 16 łyżek cukru 
  • 10 łyżek mąki 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 6 białek
  • masło do wysmarowania i bułka tarta do wysypania formy

polewa:
  • 6 żółtek 
  • 16 łyżek cukru 
  • 2 łyżki cukru waniliowego 
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

do dekoracji:
  • migdały obrane ze skórki


Przygotowanie:

1. Masło ucieramy z cukrem na gładką masę. Najlepiej robić to mikserem, żeby się za bardzo nie napracować. 
2. Następnie dodajemy proszek do pieczenia oraz naprzemiennie po łyżce zmielonych migdałów i mąki i mieszamy to razem (tym razem musimy użyć drewnianej łyżki, bo masa jest dość gęsta i mikser może nie dać sobie z tym rady).
3. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę i dodajemy je do masy migdałowej, powoli mieszając.
4. Ciasto wykładamy na wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą tortownicę. Pieczemy 40 minut w temp. 190 st. C.
5. Kiedy ciasto jest w piekarniku, możemy przygotować polewę. Żółtka z cukrem ubijamy (mikserem) na gładką, prawie białą masę. Dodajemy cukier waniliowy i mąkę ziemniaczaną i wszystko jeszcze chwilę mieszamy.
6. Polewę rozsmarowujemy na upieczonym cieście, dekorujemy całymi migdałami i wkładamy do piekarnika na jeszcze około 15 minut, by polewa się ścięła, ale nie zbrązowiała. 

Ciasto gotowe, teraz możecie rozkoszować się tym nieziemskim smakiem.

Smacznego!

czwartek, 27 lutego 2014

pączki babci Uty na tłusty czwartek



Przygotowanie domowych pączków to nie lada wyczyn. Wyrabianie ciasta, smażenie, nadziewanie to zadanie pracochłonne i przede wszystkim czasochłonne, ale nie da się ukryć, że zjedzenie nawet 100 "kupnych pączków" nie zastąpi wam pysznego, domowego, takiego z przepisu babci Uty.

W tym roku protestuję i pączków nie smażę i nie jem. Nie mogę jednak pozbawić was tej przyjemności. Pączki z zeszytu babci Uty to zdecydowanie numer 1. z listy jej przepisów. Jak raz spróbujecie, już na zawsze zapomnicie o przemysłowo i hurtowo smażonych pączkach, nawet z najlepszych cukierni.


Składniki:
  • 750 g mąki
  • 80 g świeżych drożdży
  • 1/2 szklanki ciepłego (ale nie gorącego) mleka
  • 5 żółtek
  • 3 całe jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 kostki stopionego masła lub margaryny
  • 1 łyżka rumu lub wódki
  • szczypta soli
  • konfitura z róży lub powidła
  • smalec lub olej rzepakowy do smażenia (musi go być naprawdę dużo, by pączki się nie paliły - na tą ilość ciasta około 7 - 8 kostek smalcu lub około 1,5 litra oleju)
  • lukier (cukier puder dodajemy stopniowo do 3 - 4 łyżek mleka i mieszamy, aż lukier będzie gęsty)

Przygotowanie:

1.  Drożdże mieszamy z mlekiem do całkowitego rozpuszczenia. Rozczyn wlewamy do mąki i mieszamy. Pozostawiamy na pół godz. w ciepłym miejscu.
2. W tym czasie wszystkie żółtka wraz z całymi jajkami i cukrem ubijamy na parze. Gdy masa zgęstnieje, ściągamy miskę znad garnka z wrzącą wodą i ciągle ubijamy do lekkiego przestudzenia.
3. Masę jajeczną przelewamy do mąki z drożdżami, dodajemy rum lub wódkę, szczyptę soli i wyrabiamy. Następnie dodajemy stopione masło lub margarynę i wyrabiamy tak długo, aż ciasto będzie gładkie, jednolite i zacznie odchodzić od dłoni. Warto się chwilę pomęczyć, dobrze wyrobione ciasto to podstawa smacznych pączków.
4. Wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 40 minut.
5. Po około 40 minutach wyrabiamy z ciasta kule, ich wielkość zależy od was. Wyrobione kule z ciasta odkładamy na posypaną mąką drewnianą deskę na jeszcze 10 - 15 minut.
6. W tym czasie w dużym i niezbyt głębokim garnku na małym ogniu roztapiamy tłuszcz. Podgrzewamy. Tłuszcz musi być gorący, by pączki zbytnio nie nasiąkały, ale ogień pod garnkiem nie może być zbyt mocny, by zbyt szybko się nie paliły. Najlepiej sprawdzić, czy tłuszcz jest odpowiednio rozgrzany. W tym celu wystarczy wrzucić do garnka kawałek ciasta i sprawdzić, jak reaguje. Jeśli porządnie skwierczy, możemy smażyć, jeśli nie - pozwólmy, by tłuszcz jeszcze się nagrzał.
7. Wyrośnięte kule z ciasta smażymy z dwóch stron na złoto - brązowy kolor. Po usmażeniu odkładamy pączki na ręcznik papierowy, by wchłonął nadmiar tłuszczu.
8. Ostudzone pączki "nabijamy" konfiturą za pomocą szprycy cukierniczej i smarujemy na wierzchu lukrem.

Smacznego!

niedziela, 26 stycznia 2014

domowe faworki



Faworki, zwane także chruścikami to karnawałowy smak mojego dzieciństwa. Przygotowywane zawsze u babci, przez kobiety. Każda miała swoje zadanie. Babcia zagniatała ciasto i wałkowała, ciocia smażyła, a najmłodsze, czyli ja i moja kuzynka formowałyśmy faworki i na koniec posypywałyśmy obficie cukrem. A potem następował najprzyjemniejszy moment - chrupanie. I choć tamte czasy już nie wrócą, przygotowywanie domowych faworków ciągle jest dla mnie czymś ważnym, podtrzymywaniem tradycji. Mam nadzieję, że te faworki, z przepisu wygrzebanego ze starego zeszytu babci Uty, zagoszczą także na waszych stołach. 

PS. Faworki uzależniają!


Potrzebujemy: 
  • 600 g mąki pszennej 
  • 12 żółtek 
  • 6 - 7 łyżek gęstej, kwaśnej śmietany 
  • 2 łyżki spirytusu lub innego alkoholu min. 40 % 
  • 1 łyżka octu 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • do smażenia: smalec (na tą ilość faworków zużyłam 9 kostek smalcu) 
  • cukier puder do posypania gotowych faworków

Przygotowanie:

1. Przesianą mąkę mieszamy z żółtkami, śmietaną, alkoholem, octem, solą i proszkiem do pieczenia i zagniatamy ciasto do czasu aż stanie się plastyczne i zobaczymy w nim maleńkie pęcherzyki powietrza (minimum 10 -13 minut).
2. Smalec rozgrzewamy w niezbyt głębokim szerokim garnku (łatwiej się smaży w nieco płytszym) do temp. 180 st. C. Jeśli nie macie termometru cukierniczego, próbujcie co jakiś czas wrzucać kawałek ciasta do tłuszczu. Jeśli smalec zacznie się pienić, a ciasto szybko wypłynie i błyskawicznie złapie kolor, to znaczy, że tłuszcz ma odpowiednią temperaturę. Ważne jest, by nie był on za gorący, bo spalimy faworki.
3. Ciasto dzielimy na kilka mniejszych części, by ułatwić sobie wałkowanie. Rozwałkowujemy je na bardzo cienkie placki (1 - 2 mm). Nożem lub radełkiem wycinamy paski o szerokości około 2,5 - 3 cm i długości 5 - 7  cm. W środku każdego paska robimy nacięcie (wyciąć szparę), przez które przekładamy (przewlekamy) jeden koniec ciasta. 
4. Faworki smażymy w gorącym smalcu przez około 30 - 40 sekund, po czym obracamy i smażymy jeszcze chwilę. Muszą być rumiane, wtedy są najsmaczniejsze.
5. Jeszcze gorące posypujemy dużą ilością cukru pudru i gotowe! 

Smacznego!


 Z rodzinnego albumu. 3 pokolenia smażą faworki. Luty 1996 rok

piątek, 20 grudnia 2013

ekspresowy sernik



Ekspresowy sernik to kolejne klasyczne ciasto, którego nie może zabraknąć podczas świąt na stole. Nie wymaga specjalnych umiejętności, a zawsze się udaje!


Składniki:
  • 1 kg białego sera (gotowego sera do serników lub kilkukrotnie zmielonego twarogu)
  • 3/4 szklanki cukru
  • 6 żółtek
  • 6 białek
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • ulubione bakalie: w moim przypadku garść płatków migdałowych i garść rodzynek
  • szczypta soli
+ ewentualnie: polewa czekoladowa lub cukier puder do posypania

Przygotowanie:

1. Żółtka ubijamy z cukrem na puszystą, prawie białą masę. Dodajemy do nich ser i wszystko dokładnie mieszamy.
2. Do powstałej masy dodajemy mąkę ziemniaczaną, płaską łyżeczkę proszku do pieczenia oraz wszystkie bakalie.
3. Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę i powoli dodajemy do masy serowej, delikatnie mieszając.
4. Całą masę sernikową przekładamy do dużej tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą lub wyłożonej papierem pergaminowym.
5. Sernik pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 170 st. C przez około 1 godzinę. Po upieczeniu sernik zostawiamy jeszcze przez około 10 minut w piekarniku, by zbyt mocno nie opadł.
6. Ciasto dekorujemy polewą lub cukrem pudrem już po wystygnięciu.

Smacznego!

wtorek, 26 listopada 2013

śledzie opiekane w zalewie octowej według przepisu babci Uty



Śledzie opiekane w zalewie octowej to przyjemne kulinarne wspomnienie z mojego dzieciństwa. Kiedy przyjeżdżałam do babci na weekendy, zawsze na mnie czekały. Wiedząc, że lubię, gdy rybki są już mocno zamarynowane, babcia przygotowywała je dwa dni przed moim przyjazdem. Od kiedy nie ma Jej z nami, na próżno próbuję szukać tego smaku wśród różnych "gotowców". W tym roku, po raz pierwszy postanowiłam skorzystać z babcinego przepisu (chociaż myślę, że babcia i tak przygotowywała zalewę "na oko") i przygotować śledzie samodzielnie. I chociaż wiem, że moje nigdy nie dorównają smakiem śledziom babci, to mam wrażenie, że uczczę tym Jej pamięć. 

Dobra, koniec prywaty, smażymy śledzie!


Składniki:
  • 1 kg śledzi oczyszczonych, tuszki, bez głowy
  • 3 duże cebule, pokrojone w cienkie plasterki
  • mąka
  • masło klarowane lub olej do smażenia
zalewa octowa:
  • 5 szklanek wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 5 łyżek cukru
  • 2 łyżki soli
  • 10 - 12 ziarenek ziela angielskiego (w zależności od wielkości)
  • 12 ziarenek pieprzu czarnego
  • 5 - 7 liści laurowych (w zależności od wielkości)

Przygotowanie:

1. Wszystkie składniki zalewy octowej łączymy ze sobą i zagotowujemy. Wystarczy doprowadzić je do wrzenia.
2. Umyte i osuszone śledzie obtaczamy w mące i smażymy na rozgrzanym maśle lub oleju, aż ładnie się zarumienią. Uwaga, by nie smażyć ich na zbyt dużym ogniu, bo zarumienią się zbyt szybko, a w środku będą surowe.
3. Na dnie naczynia, w którym przygotowujemy śledzie, układamy kilka plastrów cebuli. Na cebuli układamy usmażone śledzie, warstwami na przemian z plastrami cebuli.
4. Całość zalewamy ciepłą zalewą, zostawiamy do ostygnięcia i wstawiamy do lodówki (pod przykryciem) na około 48 godzin, by "się przegryzły". Im dłużej śledzie będą w zalewie, tym ich smak będzie bardziej "octowy".

Smacznego!

wtorek, 29 października 2013

czarny tort babci Uty



Czarny, czekoladowy tort na zimno to w mojej rodzinie świąteczny klasyk. Nie ma świąt bez tortu Babci Uty. Jest banalnie prosty w wykonaniu, chociaż przy końcowym etapie mieszania wszystkich składników przydaje się sporo krzepy i siły fizycznej, dlatego proponuję "zagonić" do tego jakiegoś mężczyznę. Poza tym przyrządzanie czarnego tortu nie wymaga większych umiejętności kulinarnych, zbyt wielu składników i przede wszystkim - nie trzeba go piec! Same atuty. A smak? Nieporównywalny do niczego innego - ciężki, czekoladowy, z wyczuwalnym aromatem orzechów włoskich. Musicie spróbować, a gdy już to uczynicie, przepis na czarny tort Babci Uty będziecie przekazywać swoim wnukom.


Składniki: 
  • 4 jaja od kur z wolnego wybiegu 
  • 2/3 szklanki cukru 
  • 1 kostka masła (200 g) 
  • 80 g gorzkiego kakao 
  • 200 g orzechów włoskich (pokruszonych w dość duże kawałki) 
  • garść rodzynek 
  • około 240 g biszkoptów (klasycznych, jak dla małych dzieci), pokruszonych "na mąkę"

Przygotowanie:

1. Mikserem ubijamy jaja z cukrem nad garnkiem z gotującą się wodą, aż masa stanie się puszysta i prawie biała.
2. Masło rozpuszczamy, dodajemy kakao. 
3. Do ubitych jaj dodajemy kakaowe masło. Musimy to robić bardzo powoli, by jaja się nie ścięły i by nie powstała nam jajecznica.
4. Do powstałej masy dodajemy pokruszone orzechy i rodzynki i wszystko dokładnie mieszamy.
5. Teraz nadchodzi ten moment, kiedy przydaje się męska ręka. Do czekoladowo - orzechowej masy dodajemy partiami pokruszone biszkopty. Biszkopty kruszymy "na mąkę", nie możemy mieć większych kawałków ciastek.
6. Wszystko dokładnie mieszamy i wykładamy na wysmarowaną masłem i wyłożoną papierem tortownicę. Jeśli macie ochotę możecie na dnie tortownicy ułożyć warstwę herbatników, które utworzą coś w rodzaju spodu ciasta.
7. Tak przygotowany tort pozostawiamy na kilka godzin (a najlepiej na całą noc) w chłodne miejsce, by "odpoczął".
Gotowe! Teraz nie pozostaje Wam nic innego jak rozkoszowanie się czarnym tortem Babci Uty.

Smacznego!

sobota, 19 października 2013

placek ze śliwkami babci Uty




Placek ze śliwkami to jesienny i wyjątkowo prosty deser, którego przygotowanie (bez pieczenia zajmuje dosłownie 5 minut). Znaleziony w starym zeszycie mojej babci przepis doskonale sprawdza się, gdy potrzebujemy szybkiego ciasta na specjalną - lub nie - okazję. To jedno z wielu ciast babci Uty, które zawsze wychodzi i jest pyszne. Spróbujcie koniecznie!

PS. Do tego placka idealne będą słodkie węgierki!




Składniki na dużą blachę (placek ze zdjęć został przygotowany z połowy składników):
  • 1 kostka masła (200 g) + odrobina do wysmarowania blachy
  • 1 szklanka cukru
  • 2 jaja
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 szklanki mąki
  • szklanka mleka
  • około pół kilograma słodkich śliwek (bez pestek, oczywiście!)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.
2. Masło ucieramy z cukrem na jasną, kremową masę. Dodajemy po jednym jajku, a następnie mleko, cały czas miksując.
3. Do masy dodajemy mąkę i proszek do pieczenia i jeszcze chwilę mieszamy. Ciasto będzie dosyć gęste, ale takie ma być!
4. Ciasto wykładamy równomiernie na wysmarowaną masłem formę, a na nim układamy śliwki, jak najbliżej siebie, ponieważ podczas pieczenia i tak się skurczą.
5. Placek pieczemy przez około godzinę. Zostawiamy do ostygnięcia (chociaż na ciepło też smakuje bosko) i ewentualnie posypujemy cukrem pudrem!

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...