Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez laktozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez laktozy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lipca 2018

dwa moje ulubione koktajle z truskawkami


Lato w pełni. Uwielbiam, gdy jest ciepło i wcale nie narzekam, gdy już o poranku termometr wskazuje 26 stopni. Jednak przy takiej pogodzie mam problem ze zjedzeniem normalnego śniadania. Mój organizm odmawia przyjęcia jakichkolwiek pokarmów stałych przynajmniej do południa. A że wstaję zazwyczaj około 7.30 i nauczyłam się jeść śniadania, dla zdrowia i urody, muszę znajdować zamienniki tradycyjnego posiłku. Potrzebuję czegoś, co wypełni mój żołądek, jednocześnie nie powodując "przeciążenia". Zbawieniem są koktajle i smoothie. 

Wiem, że zrobienie koktajlu to żadna sztuka i odkrywcą Ameryki nie jestem. Chcę wam jednak pokazać przepisy na dwa moje ulubione koktajle z truskawkami, które o tej porze roku smakują najlepiej. Oba są wegańskie, przygotowane na mleku roślinnym, ale jeśli zamienicie je na krowie, świat się nie zawali. Do dzieła!


1. KOKTAJL BANANOWO - TRUSKAWKOWY Z SIEMIENIEM LNIANYM





Dlaczego siemię lniane? Bo jest cholernie bogate w wartości odżywcze, które mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie. W skrócie: obniża poziom cholesterolu i cukru we krwi i świetnie wpływa na działanie układu pokarmowego. dzięki swoim właściwościom może redukować ryzyko zachorowania na raka piersi i pomagać kobietom z zaburzeniami hormonalnymi. Przekonałam was?

Składniki:
  • 1/2 bardzo dojrzałego banana
  • garść świeżych truskawek
  • łyżeczka siemienia lnianego
  • około szklanki mleka roślinnego
Wszystkie składniki dokładnie blendujemy i gotowe!


2. KOKTAJL TRUSKAWKOWO - BRZOSKWINIOWY





Składniki:
  • garść świeżych truskawek
  • 2 dojrzałe brzoskwinie (kupiłam polskie, a one są mniejsze)
  • łyżeczka siemienia (dla zdrowa!)
  • około szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
I znów wystarczy zmiksować wszystkie składniki.

Smacznego i na zdrowie!

wtorek, 3 lipca 2018

limonkowy pudding chia


Dziś taki dzień, że na blogu pojawia się już drugi przepis na deser, na dodatek pudding. Choć zupełnie inny od tego czekoladowego, to także zdrowy i wegański. Idealny na ciepłe dni. 

Ja przygotowałam ten pudding na deser, po obiedzie z przyjaciółką, na który podałam pikantne żółte curry. Po takim daniu, deser z chia sprawdza się świetnie, także dlatego, że bardzo odświeża i łagodzi. 


Składniki (na dwie porcje):
  • 250 ml mleka kokosowego 
  • 4 - 5 łyżek nasion chia 
  • kilka kropel syropu z agawy do smaku (lub wersji nie-wegańskiej miodu)
  • sok i skórka otarta z 1/2 limonki
+ ulubione owoce (u mnie zblendowane mago i marakuja)


Przygotowanie:

Nasiona chia mieszamy z mlekiem kokosowym, sokiem i skórką z limonki i odrobiną syropu z agawy (lub innym "słodzikiem"). Przekładamy do szklanek i odstawiamy na około 2 godziny do lodówki.

Po tym czasie, gdy pudding zgęstnieje, dekorujemy pudding owocami i gotowe! Tak przygotowany pudding spokojnie może czekać w lodówce na przybycie gości :)

Smacznego!

czekoladowy pudding z awokado


O zrobieniu puddingu z awokado myślałam od dawna. Ale zawsze coś, a to awokado za twarde, a to brak kakao w spiżarni. Bo to dwa najważniejsze składniki, bez których puddingu nie zrobimy. Awokado, którego używamy, musi być naprawdę dojrzałe. Tak miękkie, żeby dosłownie rozpływało się pod naciskiem widelca. Potrzebujemy także najlepszego gorzkiego kakao, jakie uda nam się kupić. Im więcej kakao w kakao, tym lepiej.

Pozostałe składniki możemy "miksować'. Możemy słodzić pudding syropem z agawy, syropem klonowym albo nawet bardzo dojrzałym bananem. Do puddingu musimy także dodać trochę mleka, u mnie roślinnego - migdałowego, ale równie dobrze w wersji niewegańskiej, możemy użyć mleka krowiego. Nie ma to większego znaczenia. 

Na koniec dodatek owoców. U mnie borówki i porzeczki, ale myślę, że tutaj śmiało można rozwinąć wyobraźnię. Albo po prostu dostosować się do pory roku i owoców, które są akurat dostępne.

Tym, co mi bardzo odpowiada w tym deserze, oprócz obłędnego smaku, jest to, że przygotowuje się go błyskawicznie, z surowych składników, a jeśli przygotowujecie go na przyjęcie, można spokojnie przygotować go dużo wcześniej.

I jeszcze jedno, dla niedowiarków albo tych, którzy za awokado nie przepadają, informacja najważniejsza. W tym puddingu naprawdę nie czuć smaku awokado! Jestem przekonana, że, jeśli ktoś nie zobaczy procesu jego powstawania, na pewno się nie zorientuje.


Składniki (na 2 porcje):
  • 1 bardzo dojrzałe awokado
  • 3 czubate łyżki gorzkiego kakao
  • syrop klonowy lub z agawy (do smaku - około 2 - 3 łyżek)
  • mała szczypta soli (zabije gorzki smak awokado)
  • kilka łyżek mleka roślinnego (ja dodawałam stopniowo, do uzyskania odpowiedniej konsystencji)
  •  owoce

Przygotowanie:

1. Awokado blendujemy z kakao, solą, syropem i mlekiem. Słodzimy pudding według własnego smaku. Mleka dodajemy tyle, by uzyskać odpowiednią konsystencję - przypominającą gęsty budyń.

2. Gotowy pudding przekładamy do szklanek/kieliszków, dodajemy owoce i już!

Smacznego!

piątek, 27 kwietnia 2018

muffiny bananowo - czekoladowe



Muffiny to według mnie jeden z najprostszych deserów w formie ciastek, jakie znam. Kilka składników, mokre mieszamy oddzielnie, suche też, pieczemy około 20 minut i gotowe.  Był czas, że piekłam muffiny i babeczki raz na kilka dni. Na blogu znajdziecie blisko 60 przepisów, ale ostatni pojawił się w styczniu, z okazji WOŚP i dla wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszystkie przepisy na muffiny i babeczki, z najróżniejszymi dodatkami, także wegańskie, znajdziecie tutaj.

Od tamtej pory właściwie trochę o muffinach zapomniałam. Do wczoraj. Zadzwoniła koleżanka, że wpada na kawę, nie miałam nic "słodkiego", a na stole leżały dotknięte już zębem czasu banany. Choć wiem, że takie sczerniałe banany są najlepsze, najsłodsze i najbardziej aromatyczne, to na surowo już ich nie zjem. Szybko wpadłam na pomysł, by upiec muffiny bananowe. A że banan z czekoladą to świetny duet, nie miałam wątpliwości, że właśnie takimi babeczkami poczęstuję koleżankę.

Przygotowując jakiekolwiek muffiny (nie babeczki) powinniśmy pamiętać o dwóch zasadach:
- po pierwsze zawsze oddzielnie mieszamy suche i "mokre" składniki i "mokre" przelewamy do suchych,
- a po drugie mieszamy szybko, najlepiej widelcem, tylko do połączenia składników. Im dłużej będziemy mieszać, tym ciasto będzie bardziej zwarte i mniej puszyste.

Teraz możecie zapytać, dlaczego napisałam, że babeczki (cupcakes) przygotowujemy inaczej. A dlatego, że babeczki są mniejsze, mniej wyrośnięte, o bardziej zwartej strukturze. Tu ciasto możemy mieszać mikserem i zazwyczaj nie dzielimy składników na suche i "mokre".

Przygotowując, a właściwie mieszając ciasto na muffiny warto pamiętać, że im mniej się staramy, tym zazwyczaj lepsze ciastka wychodzą z piekarnika.

Dzisiejszy przepis pochodzi z książki "Nigella Kitchen: Recipes from the Heart of the Home" Nigelli Lawson. Lekko go zmodyfikowałam.

Zaczynamy?


Składniki (na około 14 muffinów):
  • 3 duże, dojrzałe banany
  • 225 g mąki pszennej typ 450 - 550
  • 125 g brązowego cukru (w oryginalnym przepisie jest mniej, według mnie za mało. Śmiało można użyć cukru białego)
  • 3 czubate łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody lub proszku do pieczenia
  • szczypta soli (Nigella jej nie dodaje, ale ja zawsze, gdy przygotowuję ciasta czekoladowe. Sól podbija smak czekolady)
  • 2 duże jajka 
  • 125 ml oleju roślinnego (np. rzepakowego)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu (góra - dół).

2. Wszystkie składniki suche mieszamy w jednej misce. 

3. Banany rozgniatamy widelcem, niezbyt dokładnie. Przekładamy je do drugiej miski, dodajemy jajka i olej i mieszamy.

4. Mokre składniki przelewamy do suchych i szybko mieszamy widelcem, tylko do połączenia składników.

5. Ciasto przekładamy do formy na muffiny, wyłożonej papierowymi papilotkami, maksymalnie do 3/4 ich wysokości (muffiny mocno rosną).

6. Muffiny pieczemy około 15 - 20 minut, do tzw. suchego patyczka (u mnie było to 17 minut, ale różne są piekarniki, warto to monitorować).

7. Gotowe muffiny wykładamy na kratkę i zostawiamy do przestygnięcia. 

Uwaga, muffiny świetnie smakują na ciepło! 

Smacznego! Cieszcie się smakiem muffinów i żałujcie, że przygotowaliście ich tak mało!


poniedziałek, 22 stycznia 2018

brownie z fasoli



Do wszelkich fit słodyczy nastawienie mam dość sceptyczne. Nie, przepraszam, bardzo sceptyczne. Kiedyś upiekłam brownie z cukinii i całe wylądowało w śmietniku, bo sam zapach odrzucił mnie na sam koniec kuchni, czyli jakieś 4 metry. Muffiny z buraków, choć pojawiły się na blogu, bo według moich znajomych były bardzo smaczne, dla mnie okazały się niejadalne. Ale... postanowiłam 2 stycznia, że przez miesiąc nie będę jadła białego cukru i klasycznych słodyczy. Dlaczego tylko miesiąc, pewnie zapytacie, tak jak zrobiła to także moja przyjaciółka. Bo jakbym powiedziała, że przez rok nie zjem cukru, to pewnie następnego dnia miałabym w ręce czekoladę. Metoda małych kroków, w moim przypadku jako jedyna, która się sprawdza.


Ok, postanowienie postanowieniem, ale co zrobić, gdy nagle musisz zjeść coś słodkiego? Smażyłam już banany (przepis n a blogu jutro), było jabłko pieczone z orzechami (w 180 st. C do miękkości), był też pudding z tapioki (przepis tutaj). Ale co zrobić, kiedy chce ci się zjeść coś czekoladowego? Gorzka czekolada odpada, nie jest wcale słodka. 

Przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu inspiracji skończyły się, gdy wpadło mi w oko hasło "brownie z fasoli". Postanowiłam pokombinować, bo nie znalazłam przepisu dla siebie. Albo było za dużo oleju, albo za dużo fasoli, albo jeszcze co innego. No więc zblendowałam wszystkie składniki, nastawiłam piekarnik i czekałam z niecierpliwością. Po wyjęciu z piekarnika, odczekałam chwilę, by przestygło i spróbowałam. Pierwszy gryz i uff, jadalne. Tylko jednak za mało słodkie (moje banany nie były jeszcze bardzo dojrzałe), więc posypałam ciasto cieniusieńką warstwą cukru pudru. Ale podam wam poniżej przepis już zmodyfikowany, ulepszony. Myślę, że cukier nie będzie już potrzebny. 


Składniki (na niedużą blaszkę, jeśli zrobicie ciasto na większej, będzie niższe i będzie potrzebowało mniej czasu):
  • puszka czerwonej fasoli, porządnie opłukanej i osuszonej
  • 2 bardzo dojrzałe banany (im ciemniejsza skórka, tym lepiej)
  • 2 jajka
  • 100 g gorzkiej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej i przestudzonej
  • 3 - 4 łyżki jakiegoś zdrowego słodzika (u mnie był to syrop z agawy, ale świetny będzie też miód)
  • czubata łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli (świetnie współgra i podbija smak czekolady)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

2. Fasolę blendujemy z bananami i jajkami na jak najbardziej gładko. Dodajemy czekoladę, słodzik, sodę i szczyptę soli i jeszcze chwilę miksujemy.

3. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. 

4. Pieczemy około 35 - 45 minut do tzw. suchego patyczka. Ciasto może postać lekko mokre, będzie nawet lepsze.

Odstawiamy do przestygnięcia i zajadamy z radością!

Smacznego i na zdrowie!


poniedziałek, 5 września 2016

kokosowa wegańska panna cotta



Panna cotta to w dosłownym tłumaczeniu z języka włoskiego gotowana śmietanka. Tutaj jednak postanowiłam odejść od przepisu klasycznego, jednego z moich ulubionych, obok tiramisu - deseru pochodzącego ze słonecznej Italii. Śmietankę z mleka krowiego zamieniłam na mleko migdałowe i śmietankę kokosową, a żelatynę na agar, który bez problemu kupicie w internecie lub w sklepach ze zdrową żywnością. Moja panna cotta wyszła lekka, delikatnie kokosowa i niebiańsko pyszna, a na dodatek "bez kopyt", jak mówi często Marta Dymek w swoim programie w Kuchni +.


Składniki:
  • 250 ml mleka migdałowego lub innego mleka roślinnego
  • 250 ml śmietanki kokosowej (kupicie ją w dobrych delikatesach lub w sklepach ze zdrową żywnością)
  • kilka łyżek cukru pudru (znajdźcie swój smak)
  • 1 czubata łyżka agaru
+ ulubione owoce lub sos ze zblendowanych owoców


Przygotowanie:

1. Mleko i śmietankę przelewamy do rondelka i podgrzewamy. Dodajemy cukier, stopniowo, tak, by deser był delikatnie słodki.
2. Podgrzewamy wszystko na niewielkim ogniu, mieszając trzepaczką. Gdy płyn zacznie się gotować dodajemy agar i ciągle podgrzewamy aż płyn zacznie wrzeć. Wszystko musi się zagotować! 
3. Wszystko gotujemy tak długo, ciągle mieszając, aż masa zacznie gęstnieć. Poczujecie to na pewno!
4. Gęstą masę przelewamy do naczyń i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, aż panna cotta stężeje.

Podajemy schłodzoną,

smacznego

szyszkin-ciągle-pichci

czwartek, 12 maja 2016

klasyczny pudding z tapioki



Puddingi z tapioki stały się ostatnio wyjątkowo modne. W co drugiej wegańskiej knajpce, otrzymacie je na deser. Stały się tak modne, że ciężko kupić kulki tapioki. Nawet moja kuzynka, która prowadzi mały ekologiczny sklepik na Rynku Jeżyckim w Poznaniu mówi, że w hurtowniach tapioki drobnoziarnistej nie ma. Na szczęście udało mi się zamówić taką przez internet, co także wam polecam, bo bieganie po sklepach w jej poszukiwaniu może być męczące i okazać się bezskuteczne.

Tapioka to produkt otrzymany z manioku. Jest hipoalergiczny i nie ma smaku, ale świetnie ten smak "wyłapuje". Nie zawiera glutenu ani tłuszczu. 

Kto raz posmakuje puddingu z tapioki, zakocha się w nim po uszy. To deser lekki i pyszny. Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 1/4 szklanki szklanki tapioki drobnoziarnistej
  • łyżeczka pasty waniliowej
  • około 2 łyżek cukru lub innego "słodzika"
+ dojrzałe mango (zblendowane na gładki mus)

Przygotowanie:

W rondelku lub niewielkim garnku zagotowujemy mleko kokosowe. Do wrzącego mleka (nie może być zimne!) wsypujemy tapiokę. Doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy i gotujemy pod przykryciem przez około 20-25 minut. Tapioka jest ugotowana, gdy kuleczki staną się całkowicie przezroczyste (w środku nie będą już w ogóle białe).

Uwaga! W czasie gotowania należy co kilka minut pudding energicznie zamieszać, aby nie przywierał do dna i miał kremową konsystencję.

Gotowy pudding przekładamy do małych szklaneczek lub słoiczków, przykrywamy musem z dojrzałego mango i odstawiamy na chwilę do lodówki.

Smacznego!

środa, 23 marca 2016

kokosowy pudding chia



W pudding chia zakochacie się po uszy. Słodki, pachnący, gęsty, pełen chrupiących ziarenek podbije wasze serca, tego jestem pewna. Szałwia hiszpańska, czyli chia jest bogatym źródłem witamin i minerałów. Zawiera 15 razy więcej magnezu niż brokuły. 6 razy więcej wapnia niż mleko. 3 razy więcej żelaza niż szpinak. A to tylko niektóre z jej niesamowitych właściwości. Można podać go na deser lub jako zdrowe śniadanie.

Przygotowanie puddingu jest tak proste, że poradzi sobie z tym każda kulinarna "łamaga" ;) Wystarczą 3 składniki i ulubione owoce czy orzechy. Opcji jest mnóstwo, wystarczy włączyć wyobraźnię!

Nasiona chia kupicie w sklepie ze zdrową żywnością lub przez internet. 200-gramowe opakowanie wystarcza mi na długo, a używam chia często. Dodaję ją do jogurtu z musli, do koktajli. Spróbujcie również, warto dla zdrowia!

PS. Pudding chia w tej wersji jest nie tylko wegański, ale także w 100 % bezglutenowy.


Składniki (na dwie porcje):
  • 250 ml mleka kokosowego 
  • 4 łyżki nasion chia 
  • 1 łyżka wiórków kokosowych 
  • kilka kropel syropu z agawy (lub wersji nie-wegańskiej miodu)
+ ulubione owoce


Przygotowanie:

Nasiona chia mieszamy z mlekiem kokosowym, wiórkami kokosowymi i odrobiną syropu z agawy (lub innym "słodzikiem"). Przekładamy do szklanek i odstawiamy na około 2 godziny do lodówki.

Tuż przed podaniem dekorujemy pudding owocami i gotowe!

Smacznego zdrowego!

czwartek, 19 listopada 2015

bezglutenowe i wegańskie brownie z ciecierzycy



Jak upiec ciasto czekoladowe bez glutenu, bez jajek, bez białego cukru i właściwie bez niczego? Podejmowałam już kilka prób, by to zrobić i zazwyczaj kończyło się to całkowitą porażką. Kiedyś upiekłam ciasto z cukinii i nie będę ukrywać, że całe wylądowało w śmietniku szybciej niż to możliwe.

Dlatego, gdy znalazłam ten przepis na stronie jadłonomia.com, miałam sporo wątpliwości i podchodziłam do niego z dużą nieufnością. Jednak, ponieważ ostatnio dowiedziałam się, że nie mogę jeść glutenu i jajek, postanowiłam zaryzykować, bo miałam ogromną potrzebę zjedzenia czegoś czekoladowego. Ok, mogłam zjeść po prostu czekoladę, ale chciałam sobie urozmaicić menu. 

Gotowe brownie z ciecierzycy zaskoczyło mnie absolutnie. Okazało się smaczne i bardzo czekoladowe. Jeśli macie ochotę, spróbujcie! Nie będziecie zawiedzeni!


Składniki:

na ciasto:
  • 2 puszki ciecierzycy, każda po 400 g
  • 1 szklanka masła orzechowego
  • 1/2 szklanki syropu klonowego lub syropu z agawy
  • 1/2 szklanki prażonej mąki z amarantusa (mąkę wystarczy przez kilka minut podsmażać na suchej patelni, uważając przy tym, by się nie przypaliła)
  • 50 g drobno posiekanej gorzkiej czekolady
  • 1/4 szklanki kakao
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
na polewę:
  • 70 g gorzkiej czekolady
  • 1/2 szklanki mleka kokosowego
  • 1 łyżka syropu z agawy
+ odrobina mielonego cynamonu do posypania


Przygotowanie:
1. Piekarnik rozgrzewamy do 175 st. C. 
2. Odsączoną i wypłukaną ciecierzycę blendujemy na gładko.
3. Wszystkie składniki poza czekoladą i mąką z amarantusa dodajemy do ciecierzycy i jeszcze raz blendujemy na gładką, jednolitą masę. Niestety masa jest wyjątkowo gęsta, dlatego najlepiej dodać mąkę na koniec i wymieszać wszystko ręcznie. Uwaga! Potrzeba sporo siły :)
4. Na sam koniec dodajemy posiekaną czekoladę i wszystko jeszcze raz mieszamy.
5. Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wykładamy do formy, spłaszczamy i wyrównujemy.
6. Ciasto pieczemy około 30 minut.
7. Gotowe ciasto wykładamy z formy i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

8. W międzyczasie przygotowujemy polewę. Mleko kokosowe podgrzewamy z syropem z agawy. Gdy już będzie gorące, dodajemy połamaną na mniejsze kawałki czekoladę. Czekamy chwilę aż czekolada się roztopi, a następnie mieszamy, aż polewa będzie zupełnie gładka.
9. Gdy ciasto ostygnie, wylewamy na nie polewę. Na sam koniec posypujemy wszystko cynamonem (najlepiej przez sitko) i pozostawiamy na kilka minut, by polewa lekko stężała.

Potem już tylko kroimy na kawałki i cieszymy się zdrowym czekoladowym ciastem, właściwie "bez niczego" :)

Smacznego i na zdrowie!

wtorek, 13 października 2015

wegańskie babeczki z borówkami



Lato się definitywnie skończyło, wczoraj w Krakowie spadł pierwszy śnieg. Na szczęście borówki amerykańskie możemy już kupić właściwie przez cały rok. Więc jeśli pod koniec jesieni lub na początku zimy najdzie was ochota na wegańskie babeczki z borówkami, nie będziecie mieli problemu z kupieniem tych owoców.

Sorry, że ostatnio tak zaniedbałam bloga i stronę na FB. Mam mnóstwo pracy, poza tym przygotowuję nowy projekt, który także pochłania sporo mojego czasu. Musicie mi wybaczyć, obiecuję się poprawić!


Składniki (na 24 babeczki):
  • 360 g mąki
  • 300 g brązowego cukru
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 500 g jogurtu sojowego (beznabiałowego)
  • 150 ml oleju słonecznikowego
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowego

  • 150 g borówek amerykańskich


Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
2. W dużej misce mieszamy cukier z olejem i ekstraktem waniliowym, najlepiej mikserem, do połączenia składników.
3. Jogurt sojowy mieszamy z octem w innym naczyniu i dodajemy do miski, miksujemy wszystko razem.
4. Na koniec dodajemy do miski pozostałe składniki (mąkę, sodę, proszek do pieczenia) i miksujemy aż masa zrobi się gładka, a składniki dobrze się połączą. Do ciasta wsypujemy borówki i mieszamy delikatnie łyżką.
5. Formę na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami napełniamy do 2/3 wysokości.
6. Babeczki pieczemy około 20 minut aż do suchego patyczka. Po upieczeniu pozostawiamy babeczki do ostygnięcia. 

Smacznego!

środa, 5 sierpnia 2015

wegańskie i bezglutenowe crumble ze śliwkami i borówkami



Jeśli poszukujecie przepisu na ekspresowy deser, bo np. goście już pukają do drzwi albo po prostu nie chcecie spędzić kilku godzin w kuchni, Crumble to jeden z moich ulubionych wakacyjnych deserów. Możecie wykorzystać właściwie każde owoce, a i z kruszonką można poeksperymentować. Zamiast migdałów można wykorzystać ulubione orzechy, można dodać rodzynki lub suszoną żurawinę. Opcji jest mnóstwo, wystarczy tylko ruszyć wyobraźnię.


Składniki (na okrągłą formę o średnicy około 22 cm):
  • 10 - 12 śliwek, bez pestek, przekrojonych na połówki
  • około 250 - 300 g borówek amerykańskich

kruszonka:
  • 3/4 szklanki płatków owsianych (bezglutenowych, oczywiście jeśli jest taka potrzeba)
  • 1/4 szklanki mąki jaglanej
  • 1/4 szklanki mąki z amarantusa
  • 1/3 szklanki brązowego cukru 
  • 1/2 szklanki migdałów w płatkach
  • około 4 łyżek oleju kokosowego
  • szczypta soli

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 175 st. C bez termoobiegu.
2. Owoce układamy na dnie formy do zapiekania.
3. Suche składniki zagniatamy z olejem kokosowym tak długo, aż zaczną przypominać okruchy. Posypujemy owoce i pieczemy wszystko około 30 minut, aż kruszonka ładnie się zarumieni.

Podajemy na gorąco!

Smacznego!

poniedziałek, 11 maja 2015

wegański pudding z kaszy jaglanej




Majówka po raz kolejny minęła jak z bicza strzelił. Niby trzy dni wolnego, ale wcale tej wolności nie odczułam. Remontowałam, malowałam, sprzątałam. Doprowadzałam mieszkanie do lepszego stanu. Nawet na gotowanie nie miałam już ani chęci, ani siły. 

Jedyne na co sobie pozwoliłam w ramach odpoczynku i relaksu, to czytanie do nocy. Rano budziłam się nieprzytomna, ale to nic. Fabuła kryminału szpiegowskiego pt. "Pływak" tak mnie wciągnęła, że przez dwie noce przeczytałam całą książkę. I znów muszę biec do księgarni, bo miała wystarczyć na dłużej i znów nie mam co czytać.

Na szczęście na razie koniec. Koniec remontów. W domu czysto. Mogę odpocząć :) Odpoczywam gotując, jak zawsze. I lecę po nową książkę...

PS. Pudding z kaszy jaglanej to dobra alternatywa dla klasycznego budyniu. Słodki i bardzo aromatyczny zaspokoi chęć na słodycze w dobrym, bo zdrowym stylu. 


Składniki (na około 4 - 5 porcji):
  • 1/3 szklanki kaszy jaglanej (opłukanej)
  • 3 szklanki mleka migdałowego (lub sojowego, lub kokosowego, a awersji nie wegańskiej - mleka krowiego)
  • sok i skórka otarta z 1 cytryny
  • cukier trzcinowy, syrop z agawy lub miód (do smaku)
  • 1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu waniliowego
+ ulubione owoce - w moim przypadku mango i gruszka


Przygotowanie:

1. Opłukaną kaszę jaglaną zalewamy mlekiem, dodajemy sok z cytryny i skórkę oraz ekstrakt waniliowy i gotujemy na bardzo małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż kasza wchłonie cały płyn i się całkiem rozgotuje.
2. Pod koniec gotowania doprawiamy kaszę cukrem trzcinowym, syropem z agawy lub miodem do smaku, w zależności od upodobań.
3. Gdy masa jaglana lekko przestygnie, miksujemy ją blenderem na gładki krem.

Podajemy z ulubionymi owocami.

Smacznego i na zdrowie!

czwartek, 30 października 2014

koktajl bananowo - gruszkowy z mlekiem migdałowym



Mleko migdałowe używane jest jako zamiennik dla mleka krowiego, nie tylko przez osoby nietolerujące laktozy. 

Nie zawiera kazeiny - ciężkostrawnego białka, które możemy znaleźć w mleku krowim. To właśnie ono przyczynia się do rozwoju chorób serca czy osteoporozy. Mleko migdałowe idealnie nadaje się dla osób dbających o szczupłą sylwetkę. Szklanka niesłodzonego mleka migdałowego zawiera tylko 30 kalorii, znacznie mniej niż szklanka mleka krowiego. To także idealny napój dla osób chcących zachować młodość ze względu na dużą zawartość witaminy E. Mleko migdałowe jest bogate w białko, nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy z grupy B, E i PP oraz następujące składniki mineralne: magnez, potas, fosfor, wapń, żelazo, mangan, miedź.


Składniki (na dwie szklanki)
  • 1 dojrzały banan
  • 1 duża gruszka (bez skórki)
  • 1/2 dojrzałego awokado
  • duża garść liści szpinaku
  • 200 ml mleka migdałowego

Przygotowanie:

Wszystkie składniki dokładnie blendujemy.

Na zdrowie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...