Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA FRANCUSKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA FRANCUSKA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

sałata Cezar



Dziś prawdziwy klasyk wśród sałatek. Cezar. Jak już kiedyś pisałam, Sałata Cezara, wbrew swej nazwie, nie ma nic wspólnego ze znanym wszystkim z historii Juliuszem Cezarem. Swoją nazwę zawdzięcza pewnemu meksykańskiemu restauratorowi Caesarowi Cardini, który na pomysł przyrządzenia sałaty z chrupiącymi grzankami wpadł całkiem przypadkowo, gdy skończyło się zaopatrzenie. Do perfekcji opanowali przyrządzanie sałaty Cezara francuscy szefowie kuchni, dodając do niej kilka składników, których w pierwowzorze nie było (anchois, parmezan czy sos Worcester). Dzisiaj sałata Cezara to podstawa większości francuskich restauracji. 

Na blogu pojawiła się jakiś czas temu wariacja na temat sałatki Cezara, bardzo popularna wśród polskich restauratorów, wersja z grillowanym kurczakiem. Dziś klasyk - sałata rzymska, chrupiące grzanki, płatki parmezanu i wyjątkowy sos.

Idealny wiosenny lunch!


Składniki:

na sałatę (porcja dla 4 osób):
  • 2  duże główki sałaty rzymskiej (lub 4 małe)
  • garść płatków parmezanu
  • bagietka 
  • łyżka oliwy (do podsmażenia grzanek) 
na sos:
  • 1,5 ząbka czosnku 
  • 1 żółtko 
  • 6 filecików anchois 
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy np. dijon
  • 1 łyżka drobno startego parmezanu 
  • sok z 1/2 cytryny 
  • 1/2 łyżeczki sosu Worcester 
  • 100 ml oliwy z oliwek 
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania sosu. Najlepiej robić to blenderem. Czosnek miksujemy z filecikami sardeli i żółtkiem. Dodajemy łyżeczkę ostrej musztardy, sok z cytryny, sos Worcester, doprawiamy solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Powoli, małym strumieniem dolewamy do mikstury oliwę i miksujemy tak długo, aż sos zacznie przypominać majonez. Na koniec dodajemy starty parmezan i mieszamy jeszcze chwilę.
 
2.  Grzanki z bagietki podpiekamy na patelni na łyżce oliwy.
 
3. Grubo pokrojoną sałatę rzymską polewamy sosem i dokładnie mieszamy z grzankami.

4. Sałatę wykładamy na talerze i posypujemy płatkami parmezanu. Voilà, gotowe!

Bon appétit!
[Smacznego!]

wtorek, 27 marca 2018

pâté z kurzych wątróbek



Pâté to nic innego jak francuski pasztet, o bardzo gładkiej konsystencji, najczęściej przygotowywany z wątróbek. Dlaczego nazwałam przepis właśnie "pâté", a nie "pasztet"? Odpowiedź jest prosta. Kiedy przygotowuję pasztety z pieczonych mięs (kilka znajdziecie już na blogu) nigdy nie mielę ich zbyt dokładnie. Lubię, gdy mają konsystencję, z której można wyczuć, że były przyrządzane z pieczonych mięs. Pâté z wątróbki - w porównaniu do moich pasztetów - jest gładkie, bardzo łatwe do rozsmarowywania na świeżym pieczywie, bardziej delikatne.


Pâté z kurzych wątróbek ma bardzo specyficzny smak, który raczej nie podpasuje ludziom, którzy wątróbek nie lubią. Niektórzy moczą wcześniej wątróbki w mleku, co faktycznie lekko łagodzi "wątróbkowy" smak, ale ja akurat go lubię, bo jest charakterystyczny, intensywny i wiem, co jem.

Pâtéz wątróbek można przetrzymywać w lodówce do trzech dni, można go także zamrozić. Przed podaniem warto wyciągnąć go wcześniej z lodówki, by nabrał lżejszej konsystencji. 15 minut w temperaturze pokojowe spokojnie wystarczy. 
Ja swoje pâté podałam tak, jak lubię najbardziej, z kiszonym ogórkiem oraz z domową, piklowaną cebulą. Bardzo łatwy i ekspresowy przepis na piklowaną cebulę znajdziecie tutaj.
 
Składniki:
  • około 400 g oczyszczonych, umytych i dokładnie osuszonych kurzych wątróbek
  • 1 nieduża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1/2 dużego jabłka, obranego i startego na tarce o grubych oczkach
  • 150 g masła (3/4 kostki)
  • około 50 - 60 ml brandy, koniaku lub whisky
  • pół łyżeczki suszonego tymianku
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie: 

1. Masło roztapiamy w głębokiej patelni. Gdy zacznie skwierczeć, wrzucamy cebulę i tymianek i smażymy wszystko na niewielkim ogniu przez około 3 minuty.

2. Do cebuli dodajemy starte jabłko i znowu smażymy kolejne 2 - 3 minuty. Cebula nie powinna zbrązowieć, dlatego wszystko smażymy na naprawdę niewielkim ogniu.

3. Podsmażoną cebulę z jabłkiem lekko odsuwamy na bok patelni, a w ich miejsce wkładamy wątróbki. Smażymy około 3 minuty, obracamy na drugą stronę i smażymy kolejne 3. 

Uwaga! Jeśli wciąż widzicie surowe mięso, smażymy jeszcze chwilę. Podaję przybliżony czas smażenia, ponieważ wszystko zależy od wielkości wątróbek.

4. Do podsmażonych wątróbek z cebulą i jabłkiem wlewamy alkohol. Jeśli jesteście bardziej zaawansowani w kuchni, spróbujcie alkohol podpalić (uwaga! może buchnąć ogniem). Proces taki nazywamy flambirowaniem. Jeśli nie czujecie się zbyt pewni, poczekajcie około 2 minut, aż alkohol wyparuje. Wyłączamy ogień pod patelnią.

Uwaga! Takie pâté spokojnie można podać dzieciom, czy osobom prowadzącym samochód. Podczas gotowania (lub podpalenia) alkohol wyparowuje. Pozostaje tylko smak :)

5. Wciąż gorącą wątróbkę, razem z tłuszczem, cebulą i jabłkiem przekładamy do misy blendera i miksujemy na zupełnie gładką masę. Następnie przecieramy ją przez sito i doprawiamy solą i pieprzem.

Uwaga! Doprawiamy dopiero teraz, ponieważ nie wolno solić wątróbki przed smażeniem! Posolona wątróbka twardnieje i staje się niesmaczna.

6. Przetartą masę przekładamy do miseczek i odstawiamy do lodówki na minimum 3 - 4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Gotowe! Smacznego!


sobota, 9 września 2017

tosty francuskie ze śliwkami w whisky



Tosty francuskie to jedno z najlepszych śniadań jakie zna świat. Chrupiące na zewnątrz, delikatne w środku. Świetne na słodko, w towarzystwie owoców czy jogurtu greckiego i miodu lub w wersji wytrawnej, z żółtym serem czy ze szparagami. Kilka przepisów znajdziecie już na blogu.


Przygotowanie tostów nie jest specjalne skomplikowane, więc poradzi sobie z nimi nawet największy kulinarny świeżak. Najważniejsze są dodatki. Dzisiaj bedą to śliwki, które o tej porze roku są najlepsze. Nie bedą to jednak zwykle śliwki. Zobaczcie sami!

PS. Tosty francuskie to także świetny sposób, by wykorzystać niezbyt świeże już pieczywo! Nic nie powinno się marnować!


Składniki: 
  • kromki chałki (około 2-centymetrowe), po jednej na osobę
  • jajka (po jednym na kromkę chałki)
  • mleko (po 3 łyżki na kromkę)
  • klarowane masło 
  • garść świeżych śliwek, przekrojonych na połówki
  • łyżka brązowego cukru
  • brandy lub whisky (łyżka lub dwie)
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od śliwek. Na patelni rozgrzewamy płaską łyżkę masła. Gdy się roztopi, wsypujemy cukier. Po chwili wrzucamy śliwki. Smażymy około minutę i wlewamy alkohol. Ostrożnie podpalamy zapalniczką i czekamy, aż płomień zgaśnie. Wyłączamy ogień. 

Uwaga! Jeśli nie jesteście pewni, że sobie z tym poradzicie, nie róbcie tego. Alkohol sam wyparuje po chwili.

2. Czas na tosty. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z mlekiem. Patelnię rozgrzewamy. Kromki bułki namaczamy w jajku z mlekiem.

3. Na patelnię wykładamy sporą ilość masła, tak aby przykryło dno. Kromki smażymy na niewielkim ogniu przez 2 - 3 minuty z każdej strony. Należy jednak uważać, by ich nie spalić, mają się ładnie zarumienić.

Tosty podajemy na gorąco, posypane cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem. Na wierzch układamy śliwki i skrapiamy sosikiem (tym od śliwek!).

Smacznego!

sobota, 29 lipca 2017

crêpes - cienkie francuskie naleśniki




Kiedyś już pewnie wspominałam, że nie jestem specjalną fanką naleśników, ale raz na jakiś czas mam na nie ochotę. Najczęściej w weekendowe poranki, kiedy nie muszę się spieszyć i mogę poświęcić kilka chwil więcej na przygotowanie śniadania. Jest jeszcze jedna okazja - gdy goszczę u siebie dzieciaki moich kuzynek. Wiadomo, dzieci kochają naleśniki!

Ponieważ nie jem naleśników często, mam co do nich ogromne wymagania. Do dziś pamiętam naleśniki, które przygotowywała moja sąsiadka, gdy miałam może 6 lat. Dodawała do ciasta ubitą pianę z białek, co sprawiało, że były grube na 2 cm i po prostu ohydne! Dzisiaj jem tylko takie naleśniki, które są cienkie, delikatne i miękkie.

I właśnie takie są naleśniki, na które przepis znalazłam w książce mojej fancuskiej kulinarnej bogini Julii Child "Gotuj z Julią. Niezbędne przepisy i porady mistrzyni kuchni". By przygotować crêpes - cieniutkie francuskie naleśniki potrzebujemy trochę czasu, bo ciasto musi odpoczywać w lodówce 30 minut, by - jak mówi Julia - cząsteczki mąki wchłonęły płyn, a naleśniki były jeszcze bardziej delikatne.

Uwaga! Przygotowując naleśniki w ten sposób omija nas "klątwa pierwszego naleśnika"! Już pierwszy jest idealny :)


Potrzebujemy:

  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 3/4 szklanki zimnego mleka
  • 3/4 szklanki zimnej wody
  • 3 duże jajka
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 3 łyżki stopionego masła + odrobina do smarowania patelni


Przygotowanie:

Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę (mikserem lub trzepaczką) i wstawiamy do lodówki na co najmniej 30 minut.

Po tym czasie rozgrzewamy patelnię, natłuszczamy lekko patelnię niewielką ilością roztopionego masła. Wylewamy porcję ciasta i rozprowadzamy równomiernie po całej patelni. Smażymy po 1 minucie z każdej strony, aż naleśnik pięknie się zarumieni. Powtarzamy tę czynność, aż do wyczerpania ciasta.

Gotowe naleśniki możemy przechowywać (pod przykryciem) lodówce do 2 dni lub zamrozić na kilka tygodni.


PS. Jeśli nie kojarzycie postaci Julii Child, obejrzyjcie któryś z filmików dostępnych na youtube.com. Pokochacie ją od razu!





poniedziałek, 23 maja 2016

tarta z botwinką i owczą fetą



Z czym kojarzy wam się świeża i młoda botwinka? Zapewne odpowiecie, że z pyszną zupą botwinkową albo z chłodnikiem. Ale czy próbowaliście kiedyś upiec tartę botwinkową? Nie? Ja też. Do dzisiaj. Kupiłam wczoraj piękną, młodą botwinę i wcale nie miałam ochoty na zupę. Chciałam zaszaleć! I udało się, zaimprowizowałam i wyszło rewelacyjnie. Jeśli umówiliście się z przyjaciółmi i chcecie ich zaskoczyć, przygotujcie tartę botwinkową. Dlaczego? Bo zaskakuje i będziecie mogli zabłysnąć przed znajomymi. Tarta botwinkowa robi wrażenie!


Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 2 pęczki botwinki, posiekanej (odetnijcie młode buraczki, wykorzystajcie je do zupy)
  • 200 g fety owczej, pokrojonej w kostkę
  • 2 jajka
  • około 300 ml śmietanki kremówki
  • około 3 łyżek świeżo startego parmezanu
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy z oliwek

Przygotowanie:  

1. Ciasto francuskie wałkujemy i wykładamy do formy do pieczenia o średnicy 28 cm. Formę z ciastem schładzamy w lodówce przez około 20 - 30 minut. 
2. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 220 st. C.

3. Po wyjęciu z lodówki, przykrywamy ciasto folią aluminiową, a następnie obciążamy ziarnami fasoli. Ja używam do tego klasycznego "jasia". Fasoli musi być tyle, by całkowicie przykryć całe wnętrze formy.

4.  Pieczemy ciasto przez 10 minut.

5. Następnie wyciągamy z piekarnika, usuwamy fasolę i folię, zmniejszamy temperaturę do 190 st. C i pieczemy kolejne 5 - 7 minut na złoty kolor.
6. Temperaturę piekarnika zmniejszamy do 200 st. C.
7. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Wlewamy łyżkę oliwy i wrzucamy botwinkę. Smażymy, czasem mieszając przez 3 - 4 minuty. Odstawiamy do lekkiego przestygnięcia. 
8. Jajka mieszamy ze śmietanką i parmezanem. Doprawiamy solą i pieprzem.
9. Na podpieczony spód wykładamy kostki fety. 
10. Podsmażoną botwinkę mieszamy z masą jajeczno - śmietanową i wylewamy na spód. Botwinkę rozkładamy równomiernie.
11. Pieczemy około 30 minut, aż masa się zetnie, a ciasto zarumieni.

Tarta smakuje świetnie na gorąco, ale ja wolę jeść ją przestudzoną do temperatury pokojowej.

Smacznego!

piątek, 20 maja 2016

tarta ze szparagami i anchois



Już jakiś czas temu przygotowywałam tartę ze szparagami, na którą przepis znajdziecie na blogu. Ponieważ sezon na szparagi w pełni, jem je prawie codziennie. Białe, ugotowane al dente z odrobiną koperku, zielone - pieczone z odrobiną oliwy najlepszej jakości i grubą, morską solą albo ugotowane na parze z jajkiem w koszulce. Na śniadanie, obiad i kolację. Szparagi są wspaniałe, bardzo aromatyczne, smaczne i niskokaloryczne.

Jutro organizuję kolację dla przyjaciółek. Będzie dużo wina i dania ze szparagami. Dlatego ta tarta. Nie wiem, czy dziewczyny tolerują anchois, nie wszyscy je lubią, ale uważam, że te małe sardele są fantastyczne! Dodają daniom słoności i wyrazistości. Będąc niedawno w Mediolanie pokochałam pizzę z anchois, zwykłą margaritę z odrobiną słonych rybek. REWELACJA! Innej pizzy już nie jem. Jeśli nigdy nie mieliście okazji spróbować anchois, musicie nadrobić zaległości. Chociaż może nie jedzcie ich prosto ze słoiczka czy z puszki, wtedy możecie się zrazić, dodajcie je do makaronu czy pizzy, albo do klasycznego sosu do sałaty Cezara, będziecie zachwyceni!


Składniki:

ciasto kruche:
  • 225 g mąki pszennej 
  • 125 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę 
  • 1/2 łyżeczki soli 
  • 4 łyżki zimnej wody 
  • 1 łyżeczka octu (lub soku z cytryny)

nadzienie:
  • w zależności od wielkości formy do pieczenia - około 1 - 2 pęczków świeżych zielonych szparagów
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 2 jajka
  • około 2 łyżek świeżo starego parmezanu
  • kilka filecików anchois
  • sól i duża szczypta świeżo mielonego pieprzu


Przygotowanie:

Przygotowanie spodu:

1. Mąkę i sól wysypujemy na stolnicę. Dodajemy rozdrobnione masło.
2. Wszystko siekamy nożem lub rozcieramy palcami, dopóki wszystkie składniki nie będą przypominać okruchów chleba.
3. Do ciasta dodajemy 3 łyżki wody oraz łyżeczkę octu i szybko zagniatamy. Jeśli ciasto jest zbyt suche, dodajemy jeszcze jedną łyżkę wody.
4. Z gotowego ciasta formujemy kulę, zawijamy ją w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na co najmniej 1 godzinę (lecz nie na dłużej niż na 48 godzin).
5. Po tym czasie wyciągamy ciasto z lodówki, wałkujemy na placek odpowiedni dla naszej formy.


Przygotowanie nadzienia:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
2. Szparagi obieramy ze skórki i usuwamy drewniane zakończenia łodyg. Gotujemy na parze przez około 5 minut. Jeśli nie posiadacie parowara, wrzućcie szparagi na osolony wrzątek i gotujcie bez przykrycia (zielone warzywa gotujemy zawsze bez przykrycia, dzięki temu pozostają zielone), a po ugotowaniu wrzućcie je do bardzo zimnej wody na 30 sekund (ja do zimnej wody wrzucam kilka kostek lodu, dzięki temu szparagi zachowują kolor i się nie rozgotowują)
3. Śmietankę mieszamy z jajkami i parmezanem, doprawiamy solą (uwaga, bo parmezan i anchois już są słone) i dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu. Całą masę wylewamy na schłodzone ciasto (nie trzeba go wcześniej podpiekać). Na wierzchu układamy gęsto szparagi oraz fileciki anchois. Pieczemy wszystko około 40 minut, aż ciasto się zarumieni, a masa zetnie.

Tarta świetnie smakuje zarówno na gorąco, jak i schłodzona do temperatury pokojowej.
Smacznego!
PS. Jest piątek! Bawmy się!

czwartek, 12 listopada 2015

pomarańczowe clafoutis ze śliwkami



Czasem, gdy potrzebujecie deseru last minute, właśnie znaleźliście przepis idealny. Ciasto na clafoutis to tak naprawdę gęste ciasto naleśnikowe, które pieczemy wraz z owocami.  Banalnie prosty, francuski deser można przygotować na milion sposobów. Właściwie z każdych owoców, z każdym dodatkiem. Fakt, na blogu znajdziecie głównie clafoutis ze śliwkami, ale wynika to głównie z faktu, że desery na ciepło przygotowuję głównie jesienią i zimą, a teraz śliwki są najlepsze. Jednak, jeśli będziecie mieli ochotę spróbujcie wczesnym latem upiec je z wiśniami, powinniście być zachwyceni!


Składniki:
  • duże dojrzałe śliwki (tyle, by gęsto ułożone przykryły dno naczynia)
  • pół szklanki mąki pszennej
  • 6 łyżek cukru + 2 łyżki do posypania
  • skórka otarta z 1/2 pomarańczy, wcześniej porządnie wyszorowanej i sparzonej wrzątkiem
  • szczypta soli
  • 2 duże jajka
  • białko 1 jajka
  • 2 szklanki mleka
  • odrobina masła (do wysmarowania formy)

 

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni C.
2. Żaroodporną formę, w której będziemy przygotowywać clafoutis lekko natłuszczamy (najlepiej odrobiną masła).
3. Śliwki przekrajamy na połówki i układamy w formie rozcięciem do góry.
4. W misce mieszamy mąkę, cukier i sól. 
5. W oddzielnej misce mieszamy trzepaczką jajka, białko i mleko. Dodajemy skórkę z pomarańczy. Mieszaninę przelewamy do suchych składników i mieszamy chwilę, aż się połączą.
6. Powoli zalewamy śliwki ciastem i pieczemy przez 30 - 40 minut, aż ciasto zrobi się złociste. Chwilę przed końcem pieczenia (około 5 - 7 minut) posypujemy wierzch clafoutis cukrem, zwiększamy temperaturę pieczenia do maksymalnej, nastawiamy tryb grilla lub termoobiegu z grzaniem od góry i pieczemy jeszcze kilka minut. Dzięki temu cukier ładnie się rozpuści i utworzy przyjemną skorupkę.
 
Clafoutis podajemy na ciepło! Tak smakuje najlepiej!

Smacznego!

piątek, 23 października 2015

śliwkowa tarta Tatin w wersji uproszczonej



Tarta Tatin to rodzaj francuskiej tarty, której nadzienie w klasycznej wersji stanowią jabłka.Tarta powstała w 1898 roku w Lamotte-Beuvron. Za jej twórczynię uważa się Stéphanie Tatin, która wraz z siostrą Caroline prowadziła hotel i restaurację, istniejącą z resztą do dzisiaj. Pewnego razu, przygotowując zwykłą tartę z jabłkami, najpierw wyłożyła formę jabłkami, a dopiero potem przykryła je ciastem. Efekt okazał się zaskakujący, zwłaszcza że Stéphanie tartę podała na gorąco. Ja swoją pierwszą tartę Tatin jadłam wieki temu w Paryżu i już wtedy zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Połączenie pysznych jabłek, karmelu i cynamonu z chrupiącym ciastem sprawdza się zawsze. Paryskie okoliczności pewnie spotęgowały mój zachwyt, ale kiedy po latach zjadłam taką tartę już w Polsce zachwyt nie malał.

Ponieważ w tej chwili sezon na śliwki w pełni, postanowiłam upiec tartę Tatin w trochę spolszczonej wersji. Śliwki miałam najświeższe z możliwych, przytargane z ogrodu sąsiada.

PS. Upiekłam moje tarty w wersji mini, ale klasyczna tarta Tatin przygotowywana jest w dużej żeliwnej patelni, którą można włożyć do piekarnika. Jeśli takiej nie posiadacie, możecie upiec swoją tartę w dużym, okrągłym naczyniu żaroodpornym. Przepis poniżej obejmuje składniki właśnie na dużą formę. Klasyczna tarta Tatin przygotowywana jest na cieście kruchym, ale miałam mało czasu, więc wykorzystałam gotowe ciasto francuskie, które zazwyczaj mam w zamrażarce.


Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • dwie garście świeżych śliwek, przepołowionych i bez pestek
  • 2 - 3 łyżki cukru brązowego
  • około 1 łyżki masła


Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
2. Na spód naczynia żaroodpornego wysypujemy równomiernie cukier. Łyżkę masła dzielimy na mniejsze kawałki i układamy na warstwie cukru. 
3. Teraz możemy ułożyć warstwę śliwek. Pamiętajcie, by układać je skórką do góry i jak najściślej, ponieważ podczas pieczenia owoce zmniejszą swoją objętość.
4. Na śliwki wykładamy ciasto, odpowiednio przycięte do wielkości formy. Krawędzie zaginamy do wewnątrz naczynia.
5. Tartę pieczemy około 50 - 60 minut. 
6. Formę z upieczoną tartą wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy na 5 minut, by odpoczęła. Teraz nożem odsuwamy brzeg ciasta, na wierzch naczynia kładziemy duży talerz i jednym ruchem przewracamy tartę na talerz.

Podajemy na gorąco!

Smacznego!

sobota, 19 września 2015

tarta z cukinią i boczkiem



Zazwyczaj, gdy zapraszam gości i planuję ich smacznie ugościć, przygotowuję słone tarty, tzw. quiche. Są ekspresowe w przygotowaniu, a w farszu można wykorzystać właściwie większość składników. Można upiec tarty z mięsem i bezmięsne, na cieście kruchym bądź francuskim. Wolna amerykanka, wystarczy odrobinę uruchomić wyobraźnię.

Ta tarta, na którą przepis znajdziecie poniżej, to tak naprawdę wariacja na temat francuskiej klasyki - tarty lotaryńskiej. Ponieważ już ją przygotowywałam (przepisu szukajcie na blogu) postanowiłam zaszaleć. Upiekłam ją na imprezę u znajomych (przecież nie przychodzi się z pustymi rękoma), a ponieważ świetnie smakuje także w temperaturze pokojowej, nie było problemu, by upiec ją wcześniej.


Składniki:

spód:
  • opakowanie ciasta francuskiego 

nadzienie:
  • 200 g boczku, pokrojonego w grubą kostkę 
  • 2 duże jaja 
  • 2 żółtka z dużych jaj 
  • szklanka (250 ml) śmietanki kremówki 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu 
  • 1/2 dużej cebuli, pokrojonej w drobną kostkę
  • 1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
  •  2 średniej wielkości cukinie (wydrążone z gniazd nasiennych i pokrojone w cienkie półplasterki)


Przygotowanie:

1. Rozgrzewamy piekarnik do temp. 190 st C. 
2. Ciasto francuskie wykładamy na blachę. Możecie wykorzystać prostokątną lub okrągłą, jak wolicie. Ciasto w formie wkładamy jeszcze na chwilę do lodówki.
3. Na dużej patelni podsmażamy (bez tłuszczu) boczek przez około 5 minut. Musi być chrupiący i dość mocno zarumieniony. Podsmażony boczek wyjmujemy z patelni łyżką cedzakową i osuszamy na papierowym ręczniku. Na tłuszczu wytopionym z boczku podsmażamy cebule z czosnkiem przez około 1 minutę, a następnie dodajemy cukinię. Smażymy na niewielkim ogniu do czasu aż cukinia zmięknie.
4. W misce mieszamy jaja, żółtka, śmietanę, sól (uwaga, nie przesadzajmy z solą - boczek jest słony) i pieprz na gładka masę.
5. Na spód  z ciasta francuskiego wykładamy równomiernie boczek i cukinię, a to wszystko zalewamy masą jajeczno - śmietanową.
6. Pieczemy całość około 40 minut - masa powinna się ściąć i ładnie zarumienić. 
7. Podajemy quiche na gorąco lub schłodzony do temperatury pokojowej.

Smacznego!

wtorek, 4 sierpnia 2015

tosty francuskie z bułki maślanej



Czasem nadchodzą takie dni, kiedy smutek miesza się ze wściekłością i właściwie nie ma na to idealnej recepty. Trzeba swoje odcierpieć, wziąć się w garść, a na konie zapomnieć. Ja postanowiłam zapomnieć i chociaż wiem, że nie przyjdzie to łatwo, będę się starać z całych sił. Można poprawiać sobie humor na różne sposoby i choć niektórzy twierdzą, że najlepszym sposobem na ukojenie myśli jest wódka - ja w tym przypadku wybrałam słodkie, pyszne śniadanie i weekend pełen emocji bez telefonu i internetu.

PS. Jeśli nie potrzebujecie "leku" w postaci słodyczy, przygotujcie tosty francuskie bez okazji! W końcu


Składniki:
  • kilka kromek bułki maślanej lub chleba tostowego (ja kupiłam oryginalną francuską brioche, ale możecie użyć np. polskiej, dobrej chałki)
  • 2 jajka
  • 100 ml mleka
  • masło do smażenia (możecie wykorzystać masło klarowane)
+  cukier puder do posypania, świeże owoce


Przygotowanie:

1. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z mlekiem. Patelnię rozgrzewamy. Kromki bułki namaczamy w jajku z mlekiem,
2. Na patelnię wykładamy sporą ilość masła, tak aby przykryło dno. Kromki smażymy na niewielkim ogniu przez 2 - 3 minuty z każdej strony. Należy jednak uważać, by ich nie spalić, mają się ładnie zarumienić.

Tosty podajemy na gorąco, posypane cukrem pudrem z ulubionymi owocami. Możecie skropić je syropem klonowym albo podać z odrobiną ulubionej konfitury.

Smacznego!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...