Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki do dań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki do dań. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lipca 2018

ogórki małosolne



Prowadzę bloga już dobre kilka lat, a dopiero dzisiaj pojawia się tutaj przepis na ogórki małosolne. Przyznaję uczciwie, nie jestem dobra w przetworach. Tzn. dżemy itd. wychodzą spod mojej ręki smaczne, ale nie do końca umiem je pasteryzować i jak kiedyś przygotowałam 8 słoików z sosem pomidorowym na zimę, po 2 tygodniach znalazłam w słoikach robale. To skutecznie zablokowało moje zapędy do masowego przygotowania przetworów. 

Dlatego postanowiłam, że będę przygotowywać tyle przetworów, ile będziemy w stanie zjeść na bieżąco. Wczoraj wstawiłam moje pierwsze małosolne. Długo studiowałam stare książki kucharskie, przepytywałam koleżanki o przepisy ich mam, by powstał tu post z najlepszym przepisem, jaki mogę sobie wyobrazić. Między innymi dlatego dodałam do ogórków liście wiśni (które zrywałam w nocy w moim ogrodzie). Po co te liście? Według wielu dodają ogórkom chrupkości. I wiecie co? Faktycznie, przygotowałam słoiki z liśćmi wiśni i bez, w tym samym czasie, z tych samych ogórków, i te z dodatkiem "wiśniowym" wyszły lepsze. Smak się nie zmienił, ale rzeczywiście, są bardziej chrupiące. Z resztą takie same właściwości mają liście porzeczki, więc, jeśli macie możliwość dodać liście do ogórków, zróbcie to koniecznie! Nie będziecie żałować!

PS. Zawsze najważniejszym pytaniem było dla mnie, jaką wodą zalewać ogórki? Ciepłą czy zimną? Moje wątpliwości rozwiał pan z warzywniaka, który od lat sam przygotowuje ogórki, które sprzedaje. Obie odpowiedzi są prawidłowe. Ciepłą wodą zalewamy ogórki, jeśli chcemy, by ukisiły się szybciej. Zimną, jeśli mamy więcej czasu. Najważniejsze jest to, że woda MUSI być przegotowana i dokładnie wymieszana z solą.
 

Składniki:
  • około 1,5 kg ogórków gruntowych, z dobrego źródła
  • kilka gałązek kopru
  • kilka ząbków czosnku, obranych z łupin
  • około 15 - centymetrowy kawałek chrzanu, obrany i pokrojony na mniejsze kawałki + ewentualnie kawałek liścia chrzanu
  • kilka liści wiśni lub porzeczki (można pominąć, ale nie warto)
  • 1,5 litra wody
  • sól (około 1 czubatej łyżki soli na litr wody)

Przygotowanie:

1. Ogórki namaczamy w dużej ilości zimnej wody przez około godzinę. To też trik pana z warzywniaka. Nie wiem, po co, ale mu ufam. W końcu zrobił w swoim życiu więcej małosolnych, niż mogę sobie wyobrazić.

2. Po godzinie na dno słoików (lub jednego dużego) wkładamy kawałek liścia chrzanu, połowę przygotowanego kopru, ząbek lub dwa czosnku (zależy od wielkości słoika), liść wiśni i kawałek lub dwa chrzanu. Na to wszystko układamy namoczone ogórki, dosyć ściśle, obok siebie. 

3. Na wierzch wkładamy pozostałą część kopru, chrzanu, czosnku i jeszcze jeden liść wiśni (dwa, jeśli mamy duży słoik).

4. Gorącą wodę mieszamy z solą. Musi się porządnie rozpuścić. I tak jak napisałam wcześniej. Jeśli chcemy, by ogórki były gotowe szybciej, zalewamy je ciepłą (nie gorącą!) wodą albo czekamy aż ta całkiem ostygnie i dopiero wlewamy ją do słoików.

Uwaga! Woda powinna przykryć wszystkie ogórki!

Ogórki gotowe są w zależności od tego, jak mocno ukiszone lubicie. Ja najbardziej lubię małosolne jednodniowe, więc dla mnie, po około 24 godzinach, zaczyna się uczta. Po kilku dniach z małosolnych zrobią się klasyczne kiszone!

Smacznego!


piątek, 18 maja 2018

sałatka ziemniaczana z boczkiem



Majówka za nami, więc sezon grillowy w pełni. Co podać do mięsa? Jakie sałatki? Na blogu znajdziecie już kilka przepisów na dania na grilla (tutaj), m.in. moją ulubioną, prostą sałatkę z ogórków Lucindy (przepis znajdziecie tutaj). Dzisiaj nadszedł czas na pyszną sałatkę ziemniaczaną i sama się zastanawiam, dlaczego tak późno pojawia się na blogu.

Przygotowuję tę sałatkę zawsze na oko. Ilość wszystkich składników uzależniam od ilości ziemniaków. Szczególnie jeśli chodzi o ogórki, zawsze dodaję je na końcu, kiedy już wiem, ile "kwasu" potrzeba mojej sałatce. Dodaję część, mieszam i jeśli jest taka potrzeba, dodaję więcej. Solą i pieprzem także doprawiam na końcu. Boczek i ogórki są słone, więc szczególnie z solą należy uważać.

Zaczynamy?


Potrzebujemy:
  • około 2 kg ziemniaków sałatkowych dobrej jakości (typu A, np. Ditta, Denar, Vineta)
  • około 300 g boczku wędzonego, pokrojonego w drobną kostkę
  • około 10 - 12 ogórków kiszonych (nie podaję konkretnej ilości, bo wszystko zależy od ich wielkości i poziomu kwasowości)
  • pęczek szczypiorku lub cebulki dymki
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oleju rzepakowego (jeśli boczek jest bardzo tłusty, nie ma potrzeby dodawać oleju)

Przygotowanie: 

1. Zaczynamy od ugotowania ziemniaków w mundurkach. Ugotowane pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia (nie warto parzyć sobie dłoni), a następnie obieramy i kroimy w dość dużą kostkę.

2. Gdy ziemniaki stygną, podsmażamy boczek na chrupiąco (jeśli ma niewiele tłuszczu, dodajemy łyżkę oleju), a ogórki i dymkę kroimy (niezbyt drobno).

3. Do pokrojonych ziemniaków dodajemy podsmażony boczek i część wytopionego tłuszczyku. 

To on razem z sokiem z ogórków stworzy nasz dressing. Warto dodać jeszcze gorący boczek do jeszcze lekko ciepłych ziemniaków. Dzięki temu, ziemniaki wchłoną trochę tłuszczu i będą jeszcze smaczniejsze.

4. Do ziemniaków i boczku dodajemy ogórki i dymkę (ogórków tyle, by zrównoważyć smak słonego boczku).

5. Doprawiamy wszystko dużą szczyptą pieprzu, mieszamy i - jeśli jest taka potrzeba - dodajemy jeszcze trochę soli.

Smacznego!

czwartek, 10 maja 2018

kilka słów o bobie oraz o tym, jak bób gotowała babcia Uta



Już jest! Mój ukochany, świeży, najlepszy. Bób. W sezonie mogę jeść go w nieskończoność, ale czy bób jest zdrowy? Podobnie jak inne rośliny strączkowe, bób ma mnóstwo wartości odżywczych. Ma niską zawartość sodu, jest bogaty w potas oraz rozpuszczalny błonnik, który obniża poziom cholesterolu oraz reguluje ciśnienie krwi.

Gotowany bób nie jest niskokaloryczny. 100 gramów bobu zawiera 110 kcal, jednak dzięki niskiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Bób spowalnia proces trawienia i na długo pozostawia uczucie sytości, dlatego może pomóc kontrolować wagę.

Poza tym bób jest bardzo bogaty w kwas foliowy, który niezbędny jest kobietom w ciąży, jednak nie tylko. Niedobór kwasu foliowego u osób dorosłych może doprowadzić do problemów ze snem, a nawet do depresji. Poza tym kwas foliowy świetnie wpływa na zdrowie skóry, włosów i paznokci.

Acha, jeszcze jedno. Spożywanie bobu może wspierać walkę z anemią.*

Wiem, że ugotowanie bobu nie jest specjalnie skomplikowany, ale chciałam się tu z wami podzielić sposobem mojej babci Uty, któremu od lat wierna jest cała moja rodzina. Czy pomyśleliście kiedyś, by do wody, oprócz soli, dodać mały pęczek świeżego koperku? Jeśli nie, spróbujcie koniecznie. Myślę, że Uta bobu bez kopru nawet by nie tknęła :)




Pamiętajcie również, że młody bób jest pyszny również na surowo (jak zielony groszek), np. w pysznej paście z czosnkiem, oliwą i miętą.

To co? Ugotujemy trochę bobu?

Potrzebujemy:
  • 0,5 kg świeżego bobu lub dużo dużo więcej
  • mały pęczek koperku
  • około łyżeczki soli

Gotowanie:

Bób razem z solą i koprem zalewamy dużą ilością zimnej wody. Nie przykrywamy! Przykrywanie gotujących się zielonych warzyw (brokułów, groszku, fasolki) sprawia, że tracą swój piękny zielony kolor.

Gotujemy bób do miękkości lub - tak jak ja lubię najbardziej - al dente. Po ugotowaniu koper wyrzucamy. Ja jem bób prosto z durszlaka, bo tak smakuje mi najbardziej :)

Smacznego i na zdrowie!

Źródło informacji: www.poradnikzdrowie.pl; www.lokalnyrolnik.pl
jednak dzięki niewielkiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest jednym z pożądanych składników diety odchudzającej

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest skarbnicą wartości odżywczych. Ceni się go ze względu na liczne właściwości lecznicze. Bób m.in. wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest skarbnicą wartości odżywczych. Ceni się go ze względu na liczne właściwości lecznicze. Bób m.in. wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html

piątek, 13 kwietnia 2018

pesto z pietruszki




Wszyscy pewnie znają zielone pesto z Genui, tzw. pesto alla genovese. Ja je uwielbiam i zazwyczaj mam w lodówce na "czarną godzinę". Makaron z pesto można przygotować dosłownie w 15 minut. Dzisiaj pojawia się przepis na bardzo zdrowe i pyszne pesto z natki pietruszki. Przyznam wam szczerze, że jeszcze rok temu bym tego nie tknęła, bo od dzieciństwa miałam wstręt "do zielonego". Jednak ostatnio, wiedząc, jak zdrowa jest zielona pietruszka, próbuję się do niej przekonać. 

Pesto z pietruszki jest smaczne, cholernie zdrowe, a jego przygotowanie zajmuje chwilę. Świetnie smakuje z makaronem ugotowanym al dente, ale ja lubię je także z sałatką na ciepło z młodych ziemniaków i wędzonego pstrąga.

Zaczynamy?


Czego potrzebujemy?
  • 2 duże pęczki pietruszki
  • około 60 g migdałów (bez skórki)
  • 1 ząbek czosnku 
  • 60 g sera pecorino, parmezanu bądź grana padano 
  • 150 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia najlepszej jakości 
  • kilka kropel soku z cytryny
  • sól

Przygotowanie:

1. Migdały przysmażamy na suchej patelni około 1 minutę, nie dłużej. Chodzi o to, by je ogrzać, a nie przyrumienić. Dzięki temu ich aromat stanie się intensywniejszy.
 
2. Do moździerza (lub blendera) wrzucamy migdały, czosnek i dokładnie ucieramy. 
Jeżeli lubisz czosnek, możesz dodać go więcej, mnie 1 ząbek w zupełności wystarcza. 

3. Dodajemy natkę pietruszki i ciągle ucieramy.
 
4. Następnie dodajemy ser i delikatnie mieszamy.
 
5. W dalszym ciągu ucierając, dodajemy stopniowo oliwę, aż uzyskamy pastę. 

6. Na koniec doprawiamy pesto odrobiną soli i kilkoma kroplami soku z cytryny.

Pesto świetnie się przechowuje. Wystarczy przełożyć je do czystego słoiczka, na wierzch wlać trochę oliwy i odstawić do lodówki. Ważne, by oliwa zawsze przykrywała pesto.

Gotowe!
Smacznego! 

czwartek, 22 lutego 2018

klasyczny gulasz wieprzowy



Klasyczny gulasz wieprzowy to jedno z moich ulubionych, tradycyjnych dań. Co zrobić, by przygotować najlepszy gulasz? Przede wszystkim powinniśmy kupić najlepszej jakości mięso od sprawdzonego dostawcy. Ja kupuję mięso u osiedlowego rzeźnika, który zawsze potrafi doradzić, a przede wszystkim gwarantuje jakość mięsa sprzedawanego już od kilkudziesięciu lat. Ja najbardziej lubię gulasz z szynki, ale - jeśli wolicie bardziej tłuste dania - wybierzcie łopatkę, a nawet karkówkę. Uwaga, schab nie nadaje się do przygotowywania gulaszu, jest zbyt suchy. Kolejnym elementem przygotowywania świetnego gulaszu jest to, czym podlewamy podsmażone mięso. Można oczywiście wodą, ale więcej smaku otrzymamy dodając do gulaszu jakiegoś alkoholu, piwa (świetne jest pszeniczne) albo białego wina. Gulasze "na piwie" najdziecie już na blogu, teraz czas na wino. 

Uwaga! Każde danie z dodatkiem alkoholu możecie bez obaw podawać zarówno dzieciom, jak i osobom prowadzącym pojazdy, ponieważ podczas gotowania procenty wyparowują, pozostawiając jedynie świetny smak. 

Zaczynamy?

Potrzebujemy:
  • około 1,5 kg mięsa wieprzowego
  • 3 średnie cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • około 150 ml białego wytrawnego wina
  • około 350 ml bulionu drobiowego (lub opcjonalnie wody)
  • 2 liście laurowe
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz 
  • 2 łyżeczki mąki pszennej

Przygotowanie:

1. Dokładanie umyte i osuszone mięso kroimy na kawałki wielkości około 1,5 x 1,5 cm. Oprószamy delikatnie solą i pieprzem.

2. W dużym garnku lub głębokiej patelni rozgrzewamy tłuszcz. Gdy będzie już bardzo gorący, podsmażamy mięso. Partiami, po kilka - kilkanaście kawałków (w zależności od wielkości dna garnka lub patelni) na raz, na dużym ogniu, na rumiany kolor. Dzięki temu zabiegowi, mięso pozostanie bardziej soczyste i przede wszystkim odda sporo smaku do sosu. Podsmażone kawałki odkładamy na talerz i wrzucamy kolejne, aż do końca.

3. W międzyczasie cebule (lub szalotki) i czosnek obieramy i kroimy w piórka lub półplasterki. Podsmażamy razem z liśćmi laurowymi na tym samym tłuszczu, na którym smażyliśmy mięso (zmniejszamy ogień) do czasu, aż zmięknie i ładnie się zarumieni.

4. Do podsmażonej cebuli z czosnkiem dodajemy kawałki mięsa. Dolewamy wino i bulion (lub wodę), przykrywamy i dusimy do miękkości przez około godzinę - półtorej, co jakiś czas mieszając i w razie potrzeby podlewając bulionem lub wodą.

5. Gdy mięso całkiem zmięknie, możemy sos zagęścić i ostatecznie doprawić. Do kubka wsypujemy mąkę, wlewamy trochę zimnej wody (około 1/3 kubka) i dokładnie mieszamy. Nie może być grudek! Taką miksturę wlewamy do sosu i mieszamy wszystko. Po chwili sos powinien gęstnieć. Doprowadzamy do wrzenia. 

6. Na koniec doprawiamy wszystko solą i pieprzem. Gotowe!

Gulasz podajemy z ulubionymi dodatkami, kluskami, kaszą lub ziemniakami. Ja przygotowałam jeszcze surówkę z kiszonej kapusty, marchewki i jabłka.


Surówka z kiszonej kapusty:

Składniki:
  • kiszona kapusta dobrej jakości
  • jabłko (jedno na około 250 g kapusty, ale wszystko zależy od jej kwasowości)
  • marchewka (jedna mała na około 250 g kapusty)
  • łyżka lub dwie oleju rzepakowego

Przygotowanie:

Kapustę siekamy. Dodajemy jabłko obrane i starte na tarce o grubych oczkach, marchewkę, startą na oczkach małych i olej. Mieszamy i gotowe!

środa, 21 lutego 2018

boczniaki z patelni



W sezonie "grzybowym" zamrażam duże ilości podgrzybków, prawdziwków czy kurek, by potem w środku zimy rozkoszować się ich smakiem. Uwierzcie mi, kupić dobrej jakości mrożone grzyby w normalnej cenie graniczy z cudem. A rozkoszą jest pyszna, gorąca zupa grzybowa w mroźny wieczór albo gulasz z prawdziwkami na niedzielny obiad, gdy na dworze temperatura oscyluje w okolicach zera. Co zrobić jednak, gdy zapasy grzybowe "wyparowały" albo - co gorsze - w ogóle ich nie zrobiliśmy?

Nie przepadam za pieczarkami i używam ich bardzo rzadko, głównie tych brązowych. Jak to mówiła babcia Uta "pieczarki to nie grzyby". Dla mnie pieczarki nie mają "leśnego smaku". Trudno jednak odnaleźć smak lasu w grzybach, hodowanych w wielkich szklarniach. Długo szukałam tego smaku w grzybach hodowlanych, ale odnalazłam go - no może w zbliżonej wersji - w boczniakach. Wystarczy je tylko dobrze podsmażyć (nawet do zupy), by wydobyć ten głęboko skrywany aromat.

Dzisiaj przepis na banalny dodatek do obiadu - właśnie z boczniaków, choć ja lubię je w tej wersji także jako danie główne, np. ze świeżą bagietką. Proste i ekspresowe, a co najważniejsze także bardzo smaczne.


Składniki:
  • oczyszczone boczniaki (większe możemy przekroić na połówki lub ćwiartki)
  • masło klarowane 
  • kilka ząbków czosnku (pokrojonych w plasterki)
  • posiekana natka pietruszki
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Na patelni rozgrzewamy masło razem z czosnkiem. Im szybciej dodamy czosnek do chłodnego masła, tym więcej smaku odda. Gdy czosnek zacznie się już mocno zarumieniać, dodajemy boczniaki. Smażymy je na dość dużym ogniu aż ładnie się zarumienią z każdej strony.

Na koniec doprawiamy je solą i świeżym pieprzem i posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!

poniedziałek, 12 lutego 2018

szpinakowe kluski śląskie


Ostatnio pisałam wam o "zero waste cooking", czyli o gotowaniu bez odpadów. Bardzo popularna akcja wśród Amerykanów i mieszkańców Europy Zachodniej, poszerza swoje kręgi również na Polskę. Nie lubię wyrzucać jedzenia. Tak sobie myślę, że jeśli choć kilka osób przeglądając tego bloga zastanowi się nad problemem milionów ton wyrzucanego jedzenia i zastosuje się do choćby kilku moich rad, szczęśliwa będę ogromnie i uznam to za swój sukces.


Po pierwsze i najważniejsze robię zakupy z listą. Często także przez internet, dzięki czemu nie kupuję "oczami", a wybieram tylko te produkty, których naprawdę potrzebuję. Staram się robić plan posiłków na minimum dwa dni z rzędu. Co kilka dni robię przegląd lodówki i wykorzystuję produkty, które za chwilę stracą świeżość. To tak niewiele, a możemy przez to zaoszczędzić masę pieniędzy, a także zadbać o środowisko. Im mniej kupujemy, tym mniej jej produkują, a tym samym korzysta na tym nasza Matka Ziemia.


Ponieważ nie pochodzę ze Śląska, ani nigdy tam nie mieszkałam, nie odczuwam presji niedzielnego obiadu, składającego się z klusek, rolady i modrej kapusty, choć wielce szanuję taką tradycję. Dla mnie odkąd gotuję wszelkie ziemniaczane kluski stanowią po prostu sposób na wykorzystanie ziemniaków, pozostałych z poprzedniego obiadu. Tym razem przygotowałam kluski z dodatkiem szpinaku, po pierwsze dlatego, że nie chciałam, by się zmarnował, a po drugie pomyślałam, że kluski będą naprawdę pięknie wyglądać.
Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • około  300 g szpinaku świeżego lub opakowanie szpinaku mrożonego w liściach (450 g)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • łyżeczka masła
  • sól

Przygotowanie:

1. Szpinak podsmażamy na patelni na odrobinie masła do czasu aż zmniejszy objętość i porządnie odparuje (w przypadku szpinaku świeżego) lub podsmażamy do czasu aż się rozmrozi i odparuje większość wody (szpinak mrożony). Im mnie wody w szpinaku tym lepiej.

2. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Jeśli ugotowaliśmy je wcześniej, podgrzewamy je np. w kuchence mikrofalowej. Dokładnie mieszamy ze szpinakiem, mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
3. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
4. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 2 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Kluski świetnie smakują z podsmażonym boczkiem, masłem lub z sosem i mięsem, np. z gulaszu.

Smacznego!

niedziela, 4 lutego 2018

krem chrzanowy do mięs lub na kanapkę





Ten przepis otrzymałam od mojej przyjaciółki. Podobno jej mama przygotowuje taki krem w każdą Wielkanoc i kto go spróbuje, prosi o przepis. Stanowi on dodatek do pieczonych mięs i pasztetów, chociaż ja spróbowałam go na kawałku chrupiącego chleba z odrobiną świeżego kopru. Okazał się pyszny, gęsty, aromatyczny, choć nie za ostry. Pomyślałam o tym, że faktycznie do świątecznych potraw pasuje jak ulał, ale prawdopodobnie będzie pojawiał się w mojej kuchni częściej niż raz w roku. Na kanapce prezentuje się i smakuj świetnie, ale jestem przekonana, że równie dobrze połączy się z kawałkiem grillowanej ryby. Tak tak, ryby. Połączenie ryby i chrzanu to moje tegoroczne odkrycie.

Przygotowanie tego kremu jest banalnie proste i zajmuje chwilę, ale należy zwrócić uwagę, by podgrzewając cały czas go mieszać. W przeciwnym razie powstaną grudki.


Potrzebujemy:
  • słoiczek chrzanu (zwróćcie uwagę, by kupować chrzan bez pirosiarczanu sodu, który jest szkodliwy)
  • szklanka gęstej, kwaśnej śmietany (18 %)
  • 1 całe jajko
  • 2 żółtka
  • sól, cukier (do smaku)
  • sok z cytryny (do smaku)

Przygotowanie:

Chrzan, śmietanę i jajka miksujemy dokładnie i przelewamy do garnka. Ciągle mieszając doprowadzamy go do wrzenia. Doprawiamy solą, cukrem i ewentualnie odrobiną soku z cytryny.

Gotowe, chociaż musimy jeszcze krem schłodzić. 

Smacznego!


piątek, 19 stycznia 2018

piklowana cebula



Piklowana cebula to świetny dodatek do burgerów, sałatek i innych dań, którym przyda się coś kwaśnego i bardzo aromatycznego. Świetnie komponuje się zarówno z mięsem, jak i warzywami. Jej przygotowanie zajmuje tylko kilka minut, a zamknięta w słoiku może spędzić w lodówce nawet kilka tygodni. Jest pyszna już po przestygnięciu.


Składniki:
  • 4 czerwone cebule, pokrojone w cienkie plasterki
  • 150 ml octu jabłkowego
  • pół łyżeczki ziaren kolendry
  • pół łyżeczki ziaren ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • czubata łyżeczka cukru

Przygotowanie:

Ziarna kolendry i ziela angielskiego prażymy w suchym rondelku przez chwilę (aż zacznie strzelać i pięknie pachnieć). Zalewamy wszystko octem (uwaga, może pryskać!), dodajemy liście laurowe i cukier i doprawiamy do wrzenia. 

Cebulę przekładamy do marynaty i dusimy wszystko, co jakiś czas mieszając przez około 3 - 4 minuty. 

Gorącą cebulę, razem z marynatą przekładamy do słoiczka i gotowe! Teraz tylko musi ostygnąć.

Smacznego!
 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

domowe masło



W przeciągu ostatniego roku masło podrożało mocno, bo nawet dwukrotnie. Według ekonomistów wynika to ze wzrostu popytu na masło na świecie, głównie w USA i Chinach. Podobno Chińczykom tak zasmakowało masło, że zaczęli je masowo importować. I tu zadziałało prawo popytu i podaży. Nie oszukujmy się jednak, że wysokie ceny masła sprawią, że nie będziemy go używać. Prawda jest taka, że masło nadaje daniom wspaniałego smaku i ciężko się z nim rozstać.


Od czasu kiedy cena kostki masła dobiła do 6 - 7 zł, zaczęłam robić masło sama. Nic trudnego, warto jednak kupić jak najlepszą śmietanę. Im wyższa zawartość procentowa tłuszczu tym lepiej, ale jest jeszcze jeden warunek, by masło było idealne. Sprawdzajcie koniecznie na opakowaniu, czy śmietanka nie zawiera zbędnych dodatków. Większość dostępnych śmietanek w kartonikach zawiera np. stabilizator E407, czyli karagen, substancję ostatnio uznawaną przez naukowców za rakotwórczą. Udaje mi się jednak kupić śmietankę bez dodatków, dzięki stronie czytajsklad.pl.


Składniki:
  • schłodzona śmietanka o zawartości tłuszczu minimum 36 % (na ilość ze zdjęcia zużyłam około 500 ml śmietanki)

Przygotowanie:

Schłodzoną śmietankę przelewamy do misy miksera. Ubijamy do czasu, aż tłuszcz oddzieli się od maślanki. W robocie planetarnym zajmie to około 10 minut, robienie masła mikserem ręcznym zajmie kilka minut dłużej.

Po oddzieleniu tłuszczu, maślankę przelewamy do słoiczka, a masło płuczemy zimną wodą na sitku, ugniatając. Płuczemy tak długo, aż woda będzie zupełnie przezroczysta. Zapewni to dłuższą trwałość masła.

Gotowe masło dowolnie formujemy i ... gotowe!

Maślankę możemy wypić na zdrowie albo wykorzystać ją do przygotowania np. pysznych naleśników.

czwartek, 4 stycznia 2018

ziemniaki Hasselback



Oryginalny przepis na ziemniaki Hasselback pochodzi ze Szwecji, gdzie po raz pierwszy podano je w Hasselbacken - sztokholmskiej restauracji.


Ziemniaki Hasselback to świetny przykład na to, że naprawdę niewiele potrzeba, by zrobić coś pysznego. Mogą być dodatkiem skrobiowym do obiadu, ale smakują tak dobrze, że są idealną propozycją same w sobie, na kolację lub imprezę. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, ze to obok placków ziemniaczanych, mój ulubiony sposób na przygotowanie ziemniaków. Chrupiące z zewnątrz, mięciutkie w środku. Musicie spróbować!


Składniki:
  • 6 - 8 ziemniaków odpowiednich do pieczenia, najlepiej odmiany typu A - Agata, Ditta, Denar, Lord Sante Velux, Vineta (wszystkie powinny być zbliżonej wielkości)
  • 4 łyżki masła (roztopionego)
  • sól, najlepiej gruboziarnista
  • gałązki świeżego rozmarynu (opcjonalnie)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 230 st. C.

2. Ziemniaki dokładnie myjemy, a jeśli jest taka potrzeba szorujemy. Osuszamy. Bardzo ostrym nożem nacinamy ziemniaki jak najgęściej (co 2 - 3 milimetry) w taki sposób, by nie przeciąć ich całkowicie. 

3. Ziemniaki układamy w naczyniu żaroodpornym, nacięciami do góry. Obok układamy gałązki rozmarynu. Polewamy połową masła. Obsypujemy solą. Pieczemy 20 - 25 minut.

4. Po tym czasie ponownie oblewamy ziemniaki masłem i pieczemy kolejne 20 - 25 minut (w zależności od wielkości ziemniaków).

Podajemy na gorąco!

Smacznego!

wtorek, 7 listopada 2017

domowy cukier waniliowy



Wanilia to jedna z moich ulubionych przypraw do deserów. Świetna z owocami, z czekoladą i różnego rodzaju kremami. Pojawia się w bardzo wielu przepisach, ale tak naprawdę nie łatwo kupić go w sklepie. Tak tak, to co zazwyczaj znajdujemy na półkach sklepowych to nie cukier waniliowy, a cukier wanilinowy. Czym jest cukier wanilinowy? To tańszy substytut cukru waniliowego. Uzyskiwany jest w wyniku zmieszania cukru z waniliną (4-hydroksy-3-metoksybenzaldehyd) lub z etylowaniliną (3-etoksy-4-hydroksybenzaldehyd). Nie brzmi najlepiej prawda? Tak naprawdę to po prostu syntetyczny zamiennik, po prostu chemia. 

Zrobienie domowego cukru waniliowego to banalnie prosta sprawa. Choć naturalna wanilia nie należy do najtańszych, to z jednej laski wychodzi 250 g cukru waniliowego. Można go potem przesypać do szczelnie zamykanego słoiczka i korzystać przez bardzo długi czas. Mi, chociaż gotuję dużo i używam go często, wystarcza na około 9 miesięcy. Laska wanilii kosztuje w sklepie około 8 -10 zł, więc chyba warto, prawda? 



Potrzebujemy:
  • 250 g białego cukru 
  • 1 laska wanilii

Laskę wanilii przekrajamy wzdłuż i razem z cukrem miksujemy. Całość przesiewamy przez sitko. To, co zostanie na sitku, miksujemy ponownie. Czynność powtarzamy kilkukrotnie. Laska wanilii nie należy do najtańszych, więc „wyciśnijmy” z niej, ile się da. Przesiany cukier przesypujemy do szczelnie zamykanego słoiczka.

frytki idealne



Kilka tygodni temu przypadkiem trafiłam na odcinek polskiej edycji Master Chefa, w którym uczestnicy musieli przygotować idealne "fish and chips", czyli klasyczne w kuchni angielskiej danie, składające się z kawałków smażonej w głębokim tłuszczu ryby i frytek. Pomyślałam wtedy, czy naprawdę usmażenie frytek jest tak proste i każdy to potrafi. Guzik prawda! Do zrobienia frytek idealnych, miękkich w środku, a złotych i chrupiących na zewnątrz potrzeba trzech składników - najlepszych ziemniaków, najlepszego oleju i najlepszej soli. Oczywiście technika smażenia też jest bardzo ważna, ale o tym później.


Ziemniaki. Kartofle. Pyry. Polska jest największym ich eksporterem w Europie. Mamy ponad 120 odmian, jednak tak naprawdę, na rynku dostępnych jest tylko kilka. Na dodatek - niestety - kupując ziemniaki na ryneczku nie mamy pewności, jaki naprawdę gatunek ziemniaków dostajemy. Cytując artykuł z magazynu Kuchnia. "Według Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa powszechne tutaj Irga i Irys stanowią zaledwie 1 proc. ziemniaków, które rosną na polach, tzw. sadzeniaków. Na bazarach jednak tego nie widać.

- To na pewno Irys? - pytam sprzedawczynię na bazarku na warszawskich Szmulkach. - Na pewno! - słyszę. - A da się sprawdzić, że to Irys, a nie Irga? - drążę. - Oczywiście! Irys ma jasną skórkę, a Irga jest bardziej różowa - przekonuje kobieta. 

Kolejna handlarka przy rondzie stołecznym Wiatraczna również zapewnia, że ma tylko Irgi i Irysy. 

- Irga jest okrągła, a Irys bardziej półdługi i skórkę ma białą - zapewnia.

Inny sprzedawca, który handluje ziemniakami od 15 lat, jest bardziej szczery. - Ja sam mam Lordy. Irgę kupuję na giełdzie, ale to jest loteria. Nie sposób ich odróżnić od innych ziemniaków i trzeba wierzyć plantatorowi na słowo." 


Dlatego ja kupuję ziemniaki w marketach, w paczkach. Według polskiego prawa producent musi podpisać produkt, jaki sprzedaje. 

Jeśli już wiemy, gdzie kupić ziemniaki, czas wybrać ich gatunek do przygotowania frytek. Najlepsze będą ziemniaki o zawartości skrobi od 15 do 18 %, które "mają dużo mąki". Sprawdzą się tu odmiany takie jak: Fresco, Augusta, Etola, Etiuda, Finezja, Legenda, Jelly i Syrena. 

Jak już kupimy ziemniaki idealne, czas wybrać olej. Tak tak, olej, nie żadną oliwę. Chodzi o to, by tłuszcz miał jak najwyższą temperaturę spalania. Ja osobiście smażę frytki na oleju słonecznikowym, ale jadłam kiedyś frytki smażone na łoju wołowym i wyrwały z butów!

Teraz sól. Tutaj mogą zacząć się kontrowersje, bo przecież sól to sól. I tu znowu guzik prawda! W sklepach dostępne są sól kuchenna, zwana solą warzoną, sól kamienna (taka jak z Wieliczki), sól morska, a także te bardziej egzotyczne jak himalajska, peruwiańska czy sól Maldon. Ja najbardziej lubię różową sól himalajską, już dość popularną i dostępną nawet w małych sklepach oraz sól Maldon, ale ją trudniej kupić. To sól morska, naturalnie odparowywana w hrabstwie Essex, bardzo bogata w magnez i wapń. Te dwie sole są delikatniejsze np. od soli kamiennej.

Jeśli mamy już przygotowane najlepsze składniki możemy przygotować frytki idealne!


Potrzebujemy:

  • 1 kg ziemniaków
  • około 1,5 litra oleju 
  • sól
+ ewentualnie dodatki - w moim przypadku odrobina świeżego rozmarynu i szczypta świeżo zmielonego pieprzu



Przygotowanie:

Ziemniaki obieramy (lub nie), kroimy na frytki, myjemy i dokładnie osuszamy. Wrzucanie mokrych ziemniaków do rozgrzanego oleju jest niebezpieczne, dlatego warto się postarać, by później nie płakać po poparzeniach.

Do dużego garnka wlewamy olej. Nie więcej niż do połowy wysokości (to też kwestia bezpieczeństwa). Rozgrzewamy go do 140 st. C (jeśli nie macie termometru, olej będzie gotowy do smażenia, jeśli zacznie skwierczeć, gdy wrzucicie surową frytkę).

Delikatnie, najlepiej za pomocą łyżki cedzakowej wrzucamy ziemniaki do oleju. Smażymy na średnim ogniu około 7 - 8 minut, aż ziemniaki zmiękną, ale się nie zarumienią. Po tym czasie wyciągamy je z garnka i zostawiamy do przestygnięcia.

W tym czasie, gdy ziemniaki stygną, rozgrzewamy olej mocniej, do 180 st. C. Jak to sprawdzić? Wrzućcie jedną frytkę i zobaczcie, co się dzieje. Jeśli olej mocno skwierczy, a ziemniak mocno się rumieni, to czas wrzucić resztę. Jeśli nie, rozgrzewamy olej bardziej.

Do bardzo gorącego oleju wrzucamy lekko przestudzone frytki. Najlepiej w dwóch partiach, żeby zbyt mocno nie obniżać temperatury oleju. Smażymy aż pięknie się zarumienią.

Gotowe frytki wrzucamy na kilkadziesiąt sekund na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar tłuszczu.

Frytki doprawiamy po swojemu i podajemy! Od razu, natychmiast!

Smacznego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...