Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KARNAWAŁ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KARNAWAŁ. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

oponki serowe



Lada chwila koniec karnawału, a jutro tłusty czwartek. Na blogu znajdziecie już przepisy na pączki i faworki - te najlepsze, z zeszytu Babci Uty. Teraz przyszła kolej na oponki. Tutaj także przedstawię wam sprawdzony i niezawodny przepis, tym razem z zeszytu Pani Uli, mamy mojej przyjaciółki. Pani Ulu, dziękuję :)


Składniki:
  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 1/2 kg twarogu półtłustego (przeciśniętego przez praskę)
  • 3 żółtka
  • 250 g kwaśnej śmietany 18 %
  • 1 łyżka spirytusu lub wódki
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • olej rzepakowy lub smalec do smażenia
  • cukier puder do posypania

Przygotowanie:

1. Mąkę, twaróg, spirytus, żółtka, sodę i sól zagniatamy razem ze śmietaną na gładkie ciasto.
2. Partiami rozwałkowujemy ciasto na grubość 1/2 centymetra. 
3. Z ciasta wycinamy koła (szklanką), a po środku wycinamy dziurki (małym kieliszkiem).
4. Oponki smażymy w porządnie rozgrzanym tłuszczu z dwóch stron na złotobrązowy kolor.

Usmażone oponki odsączamy na ręczniku papierowym, posypujemy cukrem pudrem i podajemy.

Smacznego!

czwartek, 27 lutego 2014

pączki babci Uty na tłusty czwartek



Przygotowanie domowych pączków to nie lada wyczyn. Wyrabianie ciasta, smażenie, nadziewanie to zadanie pracochłonne i przede wszystkim czasochłonne, ale nie da się ukryć, że zjedzenie nawet 100 "kupnych pączków" nie zastąpi wam pysznego, domowego, takiego z przepisu babci Uty.

W tym roku protestuję i pączków nie smażę i nie jem. Nie mogę jednak pozbawić was tej przyjemności. Pączki z zeszytu babci Uty to zdecydowanie numer 1. z listy jej przepisów. Jak raz spróbujecie, już na zawsze zapomnicie o przemysłowo i hurtowo smażonych pączkach, nawet z najlepszych cukierni.


Składniki:
  • 750 g mąki
  • 80 g świeżych drożdży
  • 1/2 szklanki ciepłego (ale nie gorącego) mleka
  • 5 żółtek
  • 3 całe jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 kostki stopionego masła lub margaryny
  • 1 łyżka rumu lub wódki
  • szczypta soli
  • konfitura z róży lub powidła
  • smalec lub olej rzepakowy do smażenia (musi go być naprawdę dużo, by pączki się nie paliły - na tą ilość ciasta około 7 - 8 kostek smalcu lub około 1,5 litra oleju)
  • lukier (cukier puder dodajemy stopniowo do 3 - 4 łyżek mleka i mieszamy, aż lukier będzie gęsty)

Przygotowanie:

1.  Drożdże mieszamy z mlekiem do całkowitego rozpuszczenia. Rozczyn wlewamy do mąki i mieszamy. Pozostawiamy na pół godz. w ciepłym miejscu.
2. W tym czasie wszystkie żółtka wraz z całymi jajkami i cukrem ubijamy na parze. Gdy masa zgęstnieje, ściągamy miskę znad garnka z wrzącą wodą i ciągle ubijamy do lekkiego przestudzenia.
3. Masę jajeczną przelewamy do mąki z drożdżami, dodajemy rum lub wódkę, szczyptę soli i wyrabiamy. Następnie dodajemy stopione masło lub margarynę i wyrabiamy tak długo, aż ciasto będzie gładkie, jednolite i zacznie odchodzić od dłoni. Warto się chwilę pomęczyć, dobrze wyrobione ciasto to podstawa smacznych pączków.
4. Wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 40 minut.
5. Po około 40 minutach wyrabiamy z ciasta kule, ich wielkość zależy od was. Wyrobione kule z ciasta odkładamy na posypaną mąką drewnianą deskę na jeszcze 10 - 15 minut.
6. W tym czasie w dużym i niezbyt głębokim garnku na małym ogniu roztapiamy tłuszcz. Podgrzewamy. Tłuszcz musi być gorący, by pączki zbytnio nie nasiąkały, ale ogień pod garnkiem nie może być zbyt mocny, by zbyt szybko się nie paliły. Najlepiej sprawdzić, czy tłuszcz jest odpowiednio rozgrzany. W tym celu wystarczy wrzucić do garnka kawałek ciasta i sprawdzić, jak reaguje. Jeśli porządnie skwierczy, możemy smażyć, jeśli nie - pozwólmy, by tłuszcz jeszcze się nagrzał.
7. Wyrośnięte kule z ciasta smażymy z dwóch stron na złoto - brązowy kolor. Po usmażeniu odkładamy pączki na ręcznik papierowy, by wchłonął nadmiar tłuszczu.
8. Ostudzone pączki "nabijamy" konfiturą za pomocą szprycy cukierniczej i smarujemy na wierzchu lukrem.

Smacznego!

niedziela, 26 stycznia 2014

domowe faworki



Faworki, zwane także chruścikami to karnawałowy smak mojego dzieciństwa. Przygotowywane zawsze u babci, przez kobiety. Każda miała swoje zadanie. Babcia zagniatała ciasto i wałkowała, ciocia smażyła, a najmłodsze, czyli ja i moja kuzynka formowałyśmy faworki i na koniec posypywałyśmy obficie cukrem. A potem następował najprzyjemniejszy moment - chrupanie. I choć tamte czasy już nie wrócą, przygotowywanie domowych faworków ciągle jest dla mnie czymś ważnym, podtrzymywaniem tradycji. Mam nadzieję, że te faworki, z przepisu wygrzebanego ze starego zeszytu babci Uty, zagoszczą także na waszych stołach. 

PS. Faworki uzależniają!


Potrzebujemy: 
  • 600 g mąki pszennej 
  • 12 żółtek 
  • 6 - 7 łyżek gęstej, kwaśnej śmietany 
  • 2 łyżki spirytusu lub innego alkoholu min. 40 % 
  • 1 łyżka octu 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • do smażenia: smalec (na tą ilość faworków zużyłam 9 kostek smalcu) 
  • cukier puder do posypania gotowych faworków

Przygotowanie:

1. Przesianą mąkę mieszamy z żółtkami, śmietaną, alkoholem, octem, solą i proszkiem do pieczenia i zagniatamy ciasto do czasu aż stanie się plastyczne i zobaczymy w nim maleńkie pęcherzyki powietrza (minimum 10 -13 minut).
2. Smalec rozgrzewamy w niezbyt głębokim szerokim garnku (łatwiej się smaży w nieco płytszym) do temp. 180 st. C. Jeśli nie macie termometru cukierniczego, próbujcie co jakiś czas wrzucać kawałek ciasta do tłuszczu. Jeśli smalec zacznie się pienić, a ciasto szybko wypłynie i błyskawicznie złapie kolor, to znaczy, że tłuszcz ma odpowiednią temperaturę. Ważne jest, by nie był on za gorący, bo spalimy faworki.
3. Ciasto dzielimy na kilka mniejszych części, by ułatwić sobie wałkowanie. Rozwałkowujemy je na bardzo cienkie placki (1 - 2 mm). Nożem lub radełkiem wycinamy paski o szerokości około 2,5 - 3 cm i długości 5 - 7  cm. W środku każdego paska robimy nacięcie (wyciąć szparę), przez które przekładamy (przewlekamy) jeden koniec ciasta. 
4. Faworki smażymy w gorącym smalcu przez około 30 - 40 sekund, po czym obracamy i smażymy jeszcze chwilę. Muszą być rumiane, wtedy są najsmaczniejsze.
5. Jeszcze gorące posypujemy dużą ilością cukru pudru i gotowe! 

Smacznego!


 Z rodzinnego albumu. 3 pokolenia smażą faworki. Luty 1996 rok
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...