Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2018

kotlety ziemniaczane z serem



Kotlety ziemniaczane, żadne odkrycie. Ale to dobre, tanie danie może być świetnym pomysłem na zużycie ziemniaków z poprzedniego obiadu albo takich, których po prostu ugotowaliśmy za dużo. Oczywiście można przygotować te kotlety specjalnie gotując ziemniaki, ale warto ugotować je godzinę lub dwie wcześniej. Do ciasta możecie dodać posiekaną natkę pietruszki lub koperek. A w wersji mięsnej, możecie do ciasta ziemniaczanego wkroić kilka plasterków dobrej szynki, drobno posiekanej. Do dzieła!


Składniki:
  • ugotowane w mundurkach i ostudzone ziemniaki 
  • 1 nieduża cebula (na około 1/2 kg ziemniaków) 
  • mąka pszenna (około 2 - 3 łyżek na pół kilograma ziemniaków - ilość mąki zależy tak naprawdę od gatunku ziemniaków) 
  • jajko (1 jajko na pół kilograma ziemniaków) 
  • kulki mozzarelli (ja wykorzystałam jedną, a miałam około 0,5 kg ziemniaków) 
  • sól i pieprz
  •  bułka tarta 
  • łyżka masła 
  • olej rzepakowy do smażenia

Przygotowanie:

1. Ziemniaki przeciskamy przez praskę.

2. Cebulę kroimy w bardzo drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła, aż będzie miękka i złocista.

3. Do ziemniaków dodajemy podsmażoną cebulę, wbijamy jajka i dodajemy mąkę. Doprawiamy solą i pieprzem (kotlety należy doprawić dosyć intensywnie, ponieważ same ziemniaki są dość mdłe). Wszystko dokładnie mieszamy.

4. Z masy ziemniaczanej formujemy kulki wielkości mniejszych piłek tenisowych. Rozpłaszczamy w dłoni, na środku układamy kawałek mozzarelli (około 1 x 2 cm) i formujemy kotlety, pilnując przy tym, by ser był dokładnie przykryty przez ziemniaki.

5. Kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju (na niedużym ogniu) z dwóch stron do momentu, aż staną się złocisto – brązowe.

6. Kotlety podajemy na gorąco, bo tylko wtedy ser idealnie wylewa się ze środka.


Smacznego!

piątek, 18 maja 2018

sałatka ziemniaczana z boczkiem



Majówka za nami, więc sezon grillowy w pełni. Co podać do mięsa? Jakie sałatki? Na blogu znajdziecie już kilka przepisów na dania na grilla (tutaj), m.in. moją ulubioną, prostą sałatkę z ogórków Lucindy (przepis znajdziecie tutaj). Dzisiaj nadszedł czas na pyszną sałatkę ziemniaczaną i sama się zastanawiam, dlaczego tak późno pojawia się na blogu.

Przygotowuję tę sałatkę zawsze na oko. Ilość wszystkich składników uzależniam od ilości ziemniaków. Szczególnie jeśli chodzi o ogórki, zawsze dodaję je na końcu, kiedy już wiem, ile "kwasu" potrzeba mojej sałatce. Dodaję część, mieszam i jeśli jest taka potrzeba, dodaję więcej. Solą i pieprzem także doprawiam na końcu. Boczek i ogórki są słone, więc szczególnie z solą należy uważać.

Zaczynamy?


Potrzebujemy:
  • około 2 kg ziemniaków sałatkowych dobrej jakości (typu A, np. Ditta, Denar, Vineta)
  • około 300 g boczku wędzonego, pokrojonego w drobną kostkę
  • około 10 - 12 ogórków kiszonych (nie podaję konkretnej ilości, bo wszystko zależy od ich wielkości i poziomu kwasowości)
  • pęczek szczypiorku lub cebulki dymki
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oleju rzepakowego (jeśli boczek jest bardzo tłusty, nie ma potrzeby dodawać oleju)

Przygotowanie: 

1. Zaczynamy od ugotowania ziemniaków w mundurkach. Ugotowane pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia (nie warto parzyć sobie dłoni), a następnie obieramy i kroimy w dość dużą kostkę.

2. Gdy ziemniaki stygną, podsmażamy boczek na chrupiąco (jeśli ma niewiele tłuszczu, dodajemy łyżkę oleju), a ogórki i dymkę kroimy (niezbyt drobno).

3. Do pokrojonych ziemniaków dodajemy podsmażony boczek i część wytopionego tłuszczyku. 

To on razem z sokiem z ogórków stworzy nasz dressing. Warto dodać jeszcze gorący boczek do jeszcze lekko ciepłych ziemniaków. Dzięki temu, ziemniaki wchłoną trochę tłuszczu i będą jeszcze smaczniejsze.

4. Do ziemniaków i boczku dodajemy ogórki i dymkę (ogórków tyle, by zrównoważyć smak słonego boczku).

5. Doprawiamy wszystko dużą szczyptą pieprzu, mieszamy i - jeśli jest taka potrzeba - dodajemy jeszcze trochę soli.

Smacznego!

wtorek, 24 kwietnia 2018

chrupiące frytki z obierek



Frytki z obierek? Tak, wiem, brzmi dziwnie. Pomyślicie, że zwariowałam, że teraz już będę grzebać w śmietnikach i przygotowywać dania z odpadów, że zostałam freeganką. Nie martwcie się, nie oszalałam. Ale skoro ziemniaki, wcześniej dokładnie wyszorowane, gotowane w mundurkach można jeść ze skórką, to dlaczego by nie zjeść samych skórek? Pomyślcie, ile samych skórek wyrzucacie w ciągu tygodnia. Niech podniesie kciuk do góry ten, kto przygotowuje ziemniaki do obiadu przynajmniej 3 - 4 razy w tygodniu albo częściej. A teraz wyobraźcie sobie, że moglibyście te góry odpadów wykorzystać do zrobienia pysznych, chrupiących frytek. Wyobraźcie sobie zaskoczone miny swoich gości, gdy już się przyznacie, że podajecie im frytki z odpadków albo zachwycone miny swoich dzieci, gdy oznajmicie im, że na kolacje będą frytki. Fajnie, nie?

Żeby zrobić frytki z ziemniaków, potrzebujemy skórek (trochę grubiej obranych niż zazwyczaj), przypraw, odrobiny oliwy i około 20 minut w piekarniku. Do tego jakieś fajne sosy i gotowe! Ja podałam dwa - majonezowy z wasabi i jogurtowo - pomidorowy z tabasco. Ale możecie obok talerza frytek postawić po prostu ketchup i też będzie super!

To co? Robimy?!


Składniki (proporcje na obierki z 2 kg ziemniaków):
  • obierki od wyszorowanych wcześniej ziemniaków
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka wędzonej papryki (dodaje naprawdę fajnego, podwędzonego smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy lub oleju
+ opcjonalnie: pół łyżeczki suszonego tymianku albo rozmarynu

 
Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 175 st. C z termoobiegiem (200 bez termoobiegu).

2. Skórki mieszamy w misce z olejem, wędzoną papryką, solą, pieprzem i czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Dużą blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy na niej skórki. Obok siebie, jedna przy drugiej. Dzięki temu, że dokładnie je rozłożymy skórki będą równomiernie upieczone i ładnie się zarumienią.

3. Skórki pieczemy około 15 minut. Po tym czasie zwiększamy temperaturę piekarnika do 200 st. C (termoobieg) i 230 (bez). Pieczemy jeszcze kilka minut do momentu, aż zauważycie, że frytki ładnie brązowieją.

4. Gotowe frytki wykładamy na kilkadziesiąt sekund na ręcznik papierowy (by odsączyć nadmiar tłuszczu).

Podajemy od razu, gorące i chrupiące!

Smacznego!


poniedziałek, 12 lutego 2018

szpinakowe kluski śląskie


Ostatnio pisałam wam o "zero waste cooking", czyli o gotowaniu bez odpadów. Bardzo popularna akcja wśród Amerykanów i mieszkańców Europy Zachodniej, poszerza swoje kręgi również na Polskę. Nie lubię wyrzucać jedzenia. Tak sobie myślę, że jeśli choć kilka osób przeglądając tego bloga zastanowi się nad problemem milionów ton wyrzucanego jedzenia i zastosuje się do choćby kilku moich rad, szczęśliwa będę ogromnie i uznam to za swój sukces.


Po pierwsze i najważniejsze robię zakupy z listą. Często także przez internet, dzięki czemu nie kupuję "oczami", a wybieram tylko te produkty, których naprawdę potrzebuję. Staram się robić plan posiłków na minimum dwa dni z rzędu. Co kilka dni robię przegląd lodówki i wykorzystuję produkty, które za chwilę stracą świeżość. To tak niewiele, a możemy przez to zaoszczędzić masę pieniędzy, a także zadbać o środowisko. Im mniej kupujemy, tym mniej jej produkują, a tym samym korzysta na tym nasza Matka Ziemia.


Ponieważ nie pochodzę ze Śląska, ani nigdy tam nie mieszkałam, nie odczuwam presji niedzielnego obiadu, składającego się z klusek, rolady i modrej kapusty, choć wielce szanuję taką tradycję. Dla mnie odkąd gotuję wszelkie ziemniaczane kluski stanowią po prostu sposób na wykorzystanie ziemniaków, pozostałych z poprzedniego obiadu. Tym razem przygotowałam kluski z dodatkiem szpinaku, po pierwsze dlatego, że nie chciałam, by się zmarnował, a po drugie pomyślałam, że kluski będą naprawdę pięknie wyglądać.
Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • około  300 g szpinaku świeżego lub opakowanie szpinaku mrożonego w liściach (450 g)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • łyżeczka masła
  • sól

Przygotowanie:

1. Szpinak podsmażamy na patelni na odrobinie masła do czasu aż zmniejszy objętość i porządnie odparuje (w przypadku szpinaku świeżego) lub podsmażamy do czasu aż się rozmrozi i odparuje większość wody (szpinak mrożony). Im mnie wody w szpinaku tym lepiej.

2. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Jeśli ugotowaliśmy je wcześniej, podgrzewamy je np. w kuchence mikrofalowej. Dokładnie mieszamy ze szpinakiem, mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
3. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
4. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 2 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Kluski świetnie smakują z podsmażonym boczkiem, masłem lub z sosem i mięsem, np. z gulaszu.

Smacznego!

piątek, 5 stycznia 2018

barszcz zabielany z ziemniaczanym puree



Jakiś czas temu White Plate na swoim fanpejdżu opublikowała zdjęcie barszczu zabielanego podanego z ziemniaczanym puree. Cofnęła mnie tym do dzieciństwa i wzbudziła miłe wspomnienia. Postanowiłam przypomnieć sobie barszcz, który z wielkim smakiem jadłam jako dziecko.

Postanowiłam przygotować zupę w wersji wegetariańskiej, bo na taki akurat miałam ochotę, ale jeśli chcecie, zamiast wywaru warzywnego ugotujcie bulion na wędzonym żeberku.


Składniki:
  • 3 duże buraki
  • 1 duża lub 2 mniejsze marchewki 
  • 1 pietruszka 
  • 1 seler 
  • 1/2 pora 
  • kawałek włoskiej kapusty (dosłownie 2 - 3 liście)
  • 2 listki laurowe 
  • 3 - 4 ziarenka ziela angielskiego 
  • 3 duże ząbki czosnku
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego 
  • 1/2 małej butelki (380 ml) koncentratu barszczu dobrej jakości lub domowego zakwasu na barszcz
  • 150 ml śmietanki kremówki lub w wersji bardziej dietetycznej - jogurtu naturalnego
  • sól i czarny pieprz do smaku

puree ziemniaczane:
  • około kilograma mączystych ziemniaków o odmianie najlepszej do puree np. Bryza, Gala lub Irga 
  • 2 duże cebule, posiekane w drobną kostkę
  • 2 łyżki masła klarowanego lub oleju rzepakowego
  • sól
Przygotowanie:
 
1. Zaczynamy od wstawienia wywaru z warzyw. Marchewki, pietruszkę, seler, pora i kapustę kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do garnka. Zalewamy około litrem zimnej wody i dodajemy czosnek, ziele angielskie i liście laurowe. Gotujemy pod przykryciem, na niewielkim ogniu przez około 45 minut do godziny.

2. W tym czasie przygotowujemy buraki. Obieramy je i kroimy w dość małą kostkę. Zalewamy zimną wodą, niewielką ilością, tak jak warzywa do bulionu i gotujemy do miękkości pod przykryciem, na małym ogniu.

3. Do miękkich buraków wlewamy przez sitko wywar z warzyw. Dodajemy koncentrat pomidorowy, doprawiamy do smaku koncentratem barszczu, solą i pieprzem  i gotujemy wszystko razem jeszcze kilka minut. 

4. Gorącą zupę dolewamy powoli (po łyżce) do śmietany lub jogurtu, cały czas mieszając, by się nie zważyła. Chodzi o tak zwane hartowanie śmietany. Gdy już jest ciepła, mieszając wlewamy ją do zupy. Od tego czasu nie możemy barszczu zagotować!!! Także przy odgrzewaniu. Zagotowany barszcz traci swój piękny kolor.
Puree:

Cebulę podsmażamy na złoty kolor na maśle i dodajemy do ugotowanych na miękko i ugniecionych ziemniaków. Doprawiamy solą.

Gorący barszcz podajemy z górą ciepłego puree i jemy od razu.

Smacznego!

czwartek, 4 stycznia 2018

ziemniaki Hasselback



Oryginalny przepis na ziemniaki Hasselback pochodzi ze Szwecji, gdzie po raz pierwszy podano je w Hasselbacken - sztokholmskiej restauracji.


Ziemniaki Hasselback to świetny przykład na to, że naprawdę niewiele potrzeba, by zrobić coś pysznego. Mogą być dodatkiem skrobiowym do obiadu, ale smakują tak dobrze, że są idealną propozycją same w sobie, na kolację lub imprezę. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, ze to obok placków ziemniaczanych, mój ulubiony sposób na przygotowanie ziemniaków. Chrupiące z zewnątrz, mięciutkie w środku. Musicie spróbować!


Składniki:
  • 6 - 8 ziemniaków odpowiednich do pieczenia, najlepiej odmiany typu A - Agata, Ditta, Denar, Lord Sante Velux, Vineta (wszystkie powinny być zbliżonej wielkości)
  • 4 łyżki masła (roztopionego)
  • sól, najlepiej gruboziarnista
  • gałązki świeżego rozmarynu (opcjonalnie)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 230 st. C.

2. Ziemniaki dokładnie myjemy, a jeśli jest taka potrzeba szorujemy. Osuszamy. Bardzo ostrym nożem nacinamy ziemniaki jak najgęściej (co 2 - 3 milimetry) w taki sposób, by nie przeciąć ich całkowicie. 

3. Ziemniaki układamy w naczyniu żaroodpornym, nacięciami do góry. Obok układamy gałązki rozmarynu. Polewamy połową masła. Obsypujemy solą. Pieczemy 20 - 25 minut.

4. Po tym czasie ponownie oblewamy ziemniaki masłem i pieczemy kolejne 20 - 25 minut (w zależności od wielkości ziemniaków).

Podajemy na gorąco!

Smacznego!

wtorek, 2 stycznia 2018

żurek grzybowy z boczkiem



Jest 2 stycznia, a na dworze "wczesna wiosna". Wczoraj we Wrocławiu było 9 stopni! Mimo to, że całkiem mi to odpowiada, bo zimna nie lubię, to mój organizm już przestawił się na tryb zimowy. Na czym to polega? Muszę jeść ciepłe obiady. Żadne sałatki nie wchodzą w grę, choć latem jem je bardzo chętnie. Teraz wszystko ma być ciepłe, a nawet gorące, bo - jak mówią moi znajomi - mam azbestową buzię i ciężko mi się poparzyć. Wszystko popijam herbatą, której w okresie letnim nie tykam. A najchętniej jem zupy. I ciągle szukam i kombinuję, bo niektóre już mi się przejadły. Tak właśnie powstała ta zupa. 


Składniki:
  • zakwas na żur
  • garść świeżych lub mrożonych grzybów (u mnie mrożone gąski zielonki), pokrojonych na mniejsze kawałki
  • 150 g boczku wędzonego, pokrojonego w drobną kostkę
  • 3 duże ziemniaki, obrane, umyte i pokrojone w kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/2 cebuli, posiekanej w bardzo drobną kostkę
  • 1,5 litra wywaru warzywnego lub bulionu drobiowego
  • 1 liść laurowy
  • 2 – 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • posiekana natka pietruszki


Przygotowanie:

1. Boczek podsmażamy na suchej patelni na niewielkim ogniu przez kilka minut, by wytopiło się z niego jak najwięcej tłuszczu. Gdy już się lekko zarumieni, dodajemy cebulę i czosnek i chwilę smażymy.
2. W międzyczasie podgrzewamy bulion, dodajemy liście laurowe i ziele angielskie i gdy zacznie wrzeć dodajemy ziemniaki i grzyby.
3. Jak już cebula z czosnkiem i boczkiem ładnie się zarumienią, przekładamy wszystko do gotującego się bulionu z grzybami.

4. Wszystko gotujemy kilka minut, aż ziemniaki zmiękną. 
5. Na koniec doprawiamy zupę zakwasem, do smaku, wlewając go do garnka stopniowo. Jeśli wolicie zupę bardziej kwaśną, dodajcie więcej.
6. Wszystko doprawiamy jeszcze solą i świeżo mielonym pieprzem oraz ewentualnie odrobiną posiekanej natki pietruszki.

Smacznego!

wtorek, 7 listopada 2017

frytki idealne



Kilka tygodni temu przypadkiem trafiłam na odcinek polskiej edycji Master Chefa, w którym uczestnicy musieli przygotować idealne "fish and chips", czyli klasyczne w kuchni angielskiej danie, składające się z kawałków smażonej w głębokim tłuszczu ryby i frytek. Pomyślałam wtedy, czy naprawdę usmażenie frytek jest tak proste i każdy to potrafi. Guzik prawda! Do zrobienia frytek idealnych, miękkich w środku, a złotych i chrupiących na zewnątrz potrzeba trzech składników - najlepszych ziemniaków, najlepszego oleju i najlepszej soli. Oczywiście technika smażenia też jest bardzo ważna, ale o tym później.


Ziemniaki. Kartofle. Pyry. Polska jest największym ich eksporterem w Europie. Mamy ponad 120 odmian, jednak tak naprawdę, na rynku dostępnych jest tylko kilka. Na dodatek - niestety - kupując ziemniaki na ryneczku nie mamy pewności, jaki naprawdę gatunek ziemniaków dostajemy. Cytując artykuł z magazynu Kuchnia. "Według Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa powszechne tutaj Irga i Irys stanowią zaledwie 1 proc. ziemniaków, które rosną na polach, tzw. sadzeniaków. Na bazarach jednak tego nie widać.

- To na pewno Irys? - pytam sprzedawczynię na bazarku na warszawskich Szmulkach. - Na pewno! - słyszę. - A da się sprawdzić, że to Irys, a nie Irga? - drążę. - Oczywiście! Irys ma jasną skórkę, a Irga jest bardziej różowa - przekonuje kobieta. 

Kolejna handlarka przy rondzie stołecznym Wiatraczna również zapewnia, że ma tylko Irgi i Irysy. 

- Irga jest okrągła, a Irys bardziej półdługi i skórkę ma białą - zapewnia.

Inny sprzedawca, który handluje ziemniakami od 15 lat, jest bardziej szczery. - Ja sam mam Lordy. Irgę kupuję na giełdzie, ale to jest loteria. Nie sposób ich odróżnić od innych ziemniaków i trzeba wierzyć plantatorowi na słowo." 


Dlatego ja kupuję ziemniaki w marketach, w paczkach. Według polskiego prawa producent musi podpisać produkt, jaki sprzedaje. 

Jeśli już wiemy, gdzie kupić ziemniaki, czas wybrać ich gatunek do przygotowania frytek. Najlepsze będą ziemniaki o zawartości skrobi od 15 do 18 %, które "mają dużo mąki". Sprawdzą się tu odmiany takie jak: Fresco, Augusta, Etola, Etiuda, Finezja, Legenda, Jelly i Syrena. 

Jak już kupimy ziemniaki idealne, czas wybrać olej. Tak tak, olej, nie żadną oliwę. Chodzi o to, by tłuszcz miał jak najwyższą temperaturę spalania. Ja osobiście smażę frytki na oleju słonecznikowym, ale jadłam kiedyś frytki smażone na łoju wołowym i wyrwały z butów!

Teraz sól. Tutaj mogą zacząć się kontrowersje, bo przecież sól to sól. I tu znowu guzik prawda! W sklepach dostępne są sól kuchenna, zwana solą warzoną, sól kamienna (taka jak z Wieliczki), sól morska, a także te bardziej egzotyczne jak himalajska, peruwiańska czy sól Maldon. Ja najbardziej lubię różową sól himalajską, już dość popularną i dostępną nawet w małych sklepach oraz sól Maldon, ale ją trudniej kupić. To sól morska, naturalnie odparowywana w hrabstwie Essex, bardzo bogata w magnez i wapń. Te dwie sole są delikatniejsze np. od soli kamiennej.

Jeśli mamy już przygotowane najlepsze składniki możemy przygotować frytki idealne!


Potrzebujemy:

  • 1 kg ziemniaków
  • około 1,5 litra oleju 
  • sól
+ ewentualnie dodatki - w moim przypadku odrobina świeżego rozmarynu i szczypta świeżo zmielonego pieprzu



Przygotowanie:

Ziemniaki obieramy (lub nie), kroimy na frytki, myjemy i dokładnie osuszamy. Wrzucanie mokrych ziemniaków do rozgrzanego oleju jest niebezpieczne, dlatego warto się postarać, by później nie płakać po poparzeniach.

Do dużego garnka wlewamy olej. Nie więcej niż do połowy wysokości (to też kwestia bezpieczeństwa). Rozgrzewamy go do 140 st. C (jeśli nie macie termometru, olej będzie gotowy do smażenia, jeśli zacznie skwierczeć, gdy wrzucicie surową frytkę).

Delikatnie, najlepiej za pomocą łyżki cedzakowej wrzucamy ziemniaki do oleju. Smażymy na średnim ogniu około 7 - 8 minut, aż ziemniaki zmiękną, ale się nie zarumienią. Po tym czasie wyciągamy je z garnka i zostawiamy do przestygnięcia.

W tym czasie, gdy ziemniaki stygną, rozgrzewamy olej mocniej, do 180 st. C. Jak to sprawdzić? Wrzućcie jedną frytkę i zobaczcie, co się dzieje. Jeśli olej mocno skwierczy, a ziemniak mocno się rumieni, to czas wrzucić resztę. Jeśli nie, rozgrzewamy olej bardziej.

Do bardzo gorącego oleju wrzucamy lekko przestudzone frytki. Najlepiej w dwóch partiach, żeby zbyt mocno nie obniżać temperatury oleju. Smażymy aż pięknie się zarumienią.

Gotowe frytki wrzucamy na kilkadziesiąt sekund na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar tłuszczu.

Frytki doprawiamy po swojemu i podajemy! Od razu, natychmiast!

Smacznego!


czwartek, 12 października 2017

kluski śląskie



Dzisiaj śląskie. Kluski. Moje ukochane, chociaż robię je niezwykle rzadko. Pewnie dlatego, że jadam niewiele ziemniaków, a przygotowanie klusek jest dość pracochłonne, ale raz na jakiś czas można się poświęcić. Bo warto. Przepis na klasyczne kluski śląskie pochodzi z książki "Prawdziwa kuchnia polska" Hanny Szymanderskiej. 




Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach, jeszcze ciepłych (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • sól

Przygotowanie:

1. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Dokładnie mieszamy z mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
2. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
3. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 5 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Smacznego!

kopytka z palonym masłem



Kopytka to jedno z moich ulubionych dań z ziemniaków, może nawet niedań, a dodatków do nich. Świetnie smakują z różnego rodzaju sosami, niektórzy odsmażają je na maśle, ale ja najbardziej lubię świeżo ugotowane kopytka z odrobiną palonego masła i szczyptą świeżo mielonego pieprzu.

Jakie powinny być kopytka idealne? Miękkie i delikatne z jak najmniejszą ilością mąki. W książce  "Prawdziwa kuchnia polska. 2400 przepisów" Hanna Szymanderska na kilogram ziemniaków proponuje dodać aż 250 - 300 gramów mąki i dwa jajka. Dla mnie to stanowczo za dużo, bo zbyt duża ilość mąki sprawia, że kopytka są zbyt twarde. Pokażę wam, jak kopytka robię ja.


Składniki:

  • kilogram mączystych ziemniaków, ugotowanych
  • 1 jajko
  • sól
  • mąka pszenna (jej ilość zależy od ziemniaków, niektóre są bardziej wodniste, inne mniej)


Przygotowanie:

Ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę. Dodajemy szczyptę soli i jajko i mieszamy. Teraz czas na mąkę. Ja dodaję stopniowo po płaskiej łyżce, za każdym razem mieszając ręką. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie wystarczająco zbite, by móc formować wałeczki.

Gotowe ciasto wykładamy na stolnicę, oprószoną mąką i formujemy długie wałeczki. Nożem wycinamy kluski i wrzucamy na osolony wrzątek.

Gotujemy około minuty od momentu wypłynięcia. Podajemy na gorąco!

Ja podaję kopytka z odrobiną palonego masła.

Jak je zrobić? Kostkę masła, pokrojoną na mniejsze kawałki, roztapiamy na patelni i podsmażamy do czasu, aż ładnie zbrązowieje, ale się nie przypali.

Smacznego!

poniedziałek, 4 września 2017

kotlety "ruskie"


Statystycznie pewnie co drugi Polak w niedzielę na obiad je rosół i schabowe z ziemniakami i mizerią. W poniedziałek pojawia się z kolei pomidorowa :) Jak byłam nastolatką u mnie z kolei w niedzielę zawsze były kotlety mielone i kapusta kiszona zasmażana. Jednak odkąd mieszkam "na swoim" i sama gotuję staram się nie popadać w rutynę i nie mam "niedzielnego dania dnia".


Wczoraj miałam ochotę na ruskie pierogi, więc szybko ugotowałam ziemniaki, połączyłam z dobrym twarogiem i podsmażoną cebulką, zagniotłam ciasto i zrobiłam jakieś 30 pierogów :) Ponieważ nigdy nie robię ich "taśmowo" i nie kleję setki pierogów, zazwyczaj zostaje mi farsz. Co z niego zrobić? Jak byłam dzieckiem, we Wrocławiu na Ruskiej była restauracja "Pastelowa", w której można było znaleźć jakieś 30 rodzajów naleśników na słodko i słono. Moimi ulubionymi były naleśniki z farszem z "ruskich" i chociaż dzisiaj "Pastelowa" już nie istnieje, tamten smak pozostał. Z resztą mam kolegę, który robi sam farsz i zjada go "na surowo" bez ciasta. 

Dlatego dzisiaj proponuję ekspresowe kotlety z farszu pozostałego z wczorajszych pierogów. Są naprawdę pyszne i świetnie sprawdzają się na szybki obiad. Poniżej podaję przybliżone ilości składników. Wszystko zależy od tego, ile farszu wam pozostanie z poprzedniego obiadu.


Potrzebujemy:

  • farsz z ruskich pierogów, mi pozostało jakieś 6 czubatych łyżek (farsz → pierogi ruskie)
  • 1 jajko
  • kilka łyżek mąki pszennej
  • ewentualnie szczypta soli i pieprzu do smaku
  • kilka łyżek bułki tartej
  • olej do smażenia


Przygotowanie:

1. Do pozostałego farszu wbijemy jajko i wszystko dokładnie mieszamy. Stopniowo, po łyżce dodajemy mąkę i mieszamy. Mąkę dodajemy do czasu, aż masa będzie gęsta i będzie możliwe formowanie z niego kotletów. Ważne! Im mniej mąki dodacie, tym kotlety będą lepsze, ale - jeśli dodamy jej za mało - kotlety się rozpadną.Szukajcie "złotego środka".

2. Uformowane kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym (!) oleju na złotobrązowy kolor, z dwóch stron.

Gotowe kotlety odsączamy na papierowym ręczniku i podajemy na gorąco!

Smacznego! 

poniedziałek, 17 października 2016

zapiekanka ziemniaczana z kiełbasą i kurkami



Taka zapiekanka to jakieś pięć milionów kalorii szczęścia. To danie pyszne, ale ciężkie i wyjątkowo kaloryczne, dlatego powinno być raczej "na specjalną okazję", a nie na codzienny obiad, raz w tygodniu. Ja swoją zapiekankę przygotowałam dla moich przyjaciół w chłodny dzień, kiedy w powietrzu już naprawdę czuć nadchodzący listopad. Jeśli mrozicie kurki (ja robię to każdego roku - umyte kurki podsmażam szybko na odrobinie masła, a gdy ostygną przekładam do woreczków i zamrażam), zapiekanka świetnie sprawdzi się podczas mroźnych, zimowych dni. Na pewno rozgrzeje!


Składniki:
  • około 700 g ziemniaków
  • około 300 g kiełbasy dobrej jakości
  • 250 g kurek, oczyszczonych z piasku, umytych i osuszonych
  • 1 duża cebula, pokrojona w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
  • 400 ml śmietanki kremówki
  • około 50 g ostrego sera żółtego, np. cheddara
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • szczypta świeżo mielonej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżka oleju

Przygotowanie:

1. Ziemniaki gotujemy "w mundurkach" w osolonej wodzie. Przestudzone obieramy ze skórki i kroimy w talarki (o grubości około 0,5 cm).
2. W dużej patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy na nim kiełbasę, pokrojoną w cienkie plasterki. Gdy ładnie się zarumieni, wyciągamy ją z patelni.
3. Na tłuszczu, który wytopił się z kiełbasy podsmażamy cebulę i czosnek do czasu, aż się zeszklą, ale nie zarumienią.
4. Do cebuli i czosnku wrzucamy kurki, zwiększamy ogień i podsmażamy chwilę, aż grzyby się zarumienią.
5. Na koniec wlewamy do kurek śmietankę, doprowadzamy do wrzenia i doprawiamy solą, dużą szczyptą pieprzu i gałką muszkatołową. Wyłączamy ogień pod patelnią.
6. Na spód naczynia żaroodpornego wykładamy warstwami ziemniaki, kurki ze śmietaną i kiełbasę. Robimy w ten sposób dwie lub trzy warstwy, w zależności od wielkości naczynia. Wierzch zapiekanki obsypujemy serem. 
7. Zapiekankę pieczemy w 180 st. C przez około 30 - 40 minut, aż ładnie się zarumieni.

Gorącą zapiekankę podajemy z jakimś lekkim "zielonym" dodatkiem. U mnie była to po prostu sałata z kwaskowatym winegretem.

Smacznego

szyszkin-ciągle-pichci

piątek, 2 września 2016

zapiekanka pasterska - Shepherd's pie


Shepherd's pie - klasyczna zapiekanka brytyjskich pasterzy to danie pyszne, aczkolwiek nielekkie i raczej czasochłonne w przygotowaniu (chociaż pracy przy przygotowaniu jest niewiele). W klasycznym angielskim przepisie znajdziecie jagnięcinę (w końcu "pasterska"), ale równie dobrze możecie zastąpić ją wołowiną. 

Przepis na moją zapiekankę pasterską pochodzi z książki "The Collection with 300 classic recipes" (James Martin), ale nie byłabym sobą, gdybym trochę nie pokombinowała. Cóż... :P


Składniki:

gulasz:
  • 1 kg wołowiny dobrej jakości, zmielonej
  • 1 duża cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1 duża marchewka 2 małe, pokrojone w bardzo drobną kostkę lub starte na tarce o dużych oczkach
  • 1 - 2 łodygi selera naciowego, pokrojone w drobną kostkę (tak jak marchewki)
  • 150 ml czerwonego wytrawnego wina
  • szklanka bulionu wołowego (lub innego mięsnego)
  •  2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu (około 8 - 10 cm lub 2 mniejsze)
  • 2 liście laurowe
  • listki świeżego tymianku, oberwane z 3 - 4 gałązek
  • 1 łyżka sosu Worcestershire
  •  sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
puree:
  • około 800 g ziemniaków
  • około 50 g ostrego żółtego sera, np. cheddara
  • około 50 ml śmietanki kremówki
  • około 50 ml mleka
  • szczypta soli i świeżo mielonej gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

zaczynamy od przygotowania gęstego aromatycznego gulaszu:

1. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Gdy będzie gorący, dodajemy mięso. Smażymy na dość dużym ogniu, często mieszając.  Gdy ładnie się zarumieni, zmniejszamy ogień.
2. Do mięsa wrzucamy cebulę, czosnek, marchewkę i seler. Podsmażamy chwilę wszystko razem, aż cebula lekko się zarumieni.
3. Po kilku minutach wlewamy do garnka wino i czekamy aż alkohol lekko odparuje.
4. Gdy ilość wina zmniejszy  się dwukrotnie, wlewamy do garnka bulion, dodajemy świeże zioła, sos Worcestershire, koncentrat, szczyptę soli i pieprzu.
5. Dusimy pod przykryciem przez około godzinę, co jakiś czas mieszając i ewentualnie uzupełniając ilość płynów (gdy gulasz zaczyna przywierać, możemy dolać więcej bulionu lub wody).
6. Gulasz jest gotowy, gdy zgęstnieje, a marchewka i seler zmiękną. Na koniec wyciągamy z garnka gałązkę rozmarynu i liście laurowe i doprawiamy wszystko jeszcze do smaku solą i pieprzem.

w międzyczasie:

1. Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie lub tak jak ja - w kuchence mikrofalowej (obrane ziemniaki przekładamy do ceramicznej miski, przykrywamy dokładnie folią do żywności i gotujemy około 15 minut).
2. Ugotowane, gorące ziemniaki (ziemniaki nie mogą wystygnąć!) przeciskamy przez praskę, mieszamy z masłem i śmietanką, dodajemy starty ser i doprawiamy solą i gałką muszkatołową.
3. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
4. Gotowy gulasz wykładamy do naczynia żaroodpornego, a na wierzchu układamy puree ziemniaczano - serowe. Wygładzamy powierzchnię i wstawiamy wszystko do piekarnika.
5. Pieczemy około 40 minut albo do czasu, gdy wierzch zapiekanki ładnie się zarumieni.

Podajemy zapiekankę gorącą, prosto z naczynia.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...