Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2018

ciasto orzechowe babci Uty



Sama się dziwię, dlaczego dopiero teraz to ciasto pojawia się na blogu. Jest pyszne, naprawdę orzechowe i chyba ukochane przez wszystkich członków mojej rodziny. Poza tym świetnie kojarzy się z babcią Utą, której od blisko 10 lat już z nami nie ma, ale gdy piekę to ciasto, od razu wracają wspomnienia.

Jego przygotowanie jest banalnie proste. Tym razem upiekłam je z dodatkiem orzechów włoskich, ale sama zastanawiam się, jak smakowałoby z dodatkiem np. orzechów laskowych. Tak, to następnym razem :)


Składniki (na dużą tortownicę):

ciasto (wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej):
  • 300 g zmielonych orzechów włoskich
  • 300 g niesolonego  masła 
  • 16 łyżek cukru 
  • 10 łyżek mąki 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 6 białek

polewa:
  • 6 żółtek 
  • 16 łyżek cukru 
  • 2 łyżki cukru waniliowego 
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

do dekoracji:
  • orzechy

Przygotowanie:

1. Masło ucieramy z cukrem na gładką masę. Najlepiej robić to mikserem, żeby się za bardzo nie napracować. 
2. Następnie dodajemy proszek do pieczenia oraz naprzemiennie po łyżce zmielonych orzechów i mąki i mieszamy to razem (tym razem musimy użyć drewnianej łyżki, bo masa jest dość gęsta i mikser może nie dać sobie z tym rady).
3. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę i dodajemy je do masy migdałowej, powoli mieszając.
 
4. Ciasto wykładamy na tortownicę, wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 40 minut w temp. 190 st. C.
5. Kiedy ciasto jest w piekarniku, możemy przygotować polewę. Żółtka z cukrem ubijamy (mikserem) na gładką, prawie białą masę. Dodajemy cukier waniliowy i mąkę ziemniaczaną i wszystko jeszcze chwilę mieszamy.
6. Polewę rozsmarowujemy na upieczonym cieście, dekorujemy całymi orzechami i wkładamy do piekarnika na jeszcze 10 - 15 minut, by polewa się ścięła, ale nie zbrązowiała. 

Ciasto jest tak pyszne, że znika w moment. Możecie tylko żałować, że upiekliście tylko jedno :)
Smacznego!

czwartek, 21 grudnia 2017

pierniczki "na ostatnią chwilę"



Co roku staram się przygotowywać pierniki wcześniej. Na kilka rodzajów, w tym wegańskich i bezglutenowych, znajdziecie już przepisy na blogu. W tym roku jakoś zaspałam :) Przypomniałam sobie o pierniczkach dzisiaj. I - tak prawdę mówiąc - nie piekłabym ich wcale, gdyby nie to, że umówiłam się na jutro z koleżankami na przedświąteczną kawę. Pomyślałam, że pierniczki będą dla nich miłym upominkiem. Zaczęłam więc przeszukiwać internet w poszukiwaniu prostych pierników, które nie muszą mięknąć tygodniami i koleżanki nie połamią na nich zębów, bo wtedy prezent mógłby się nie udać. Znalazłam w końcu przepis na stronie mojewypieki.com, ale ponieważ nie miałam w szafce wszystkich składników, trochę pokombinowałam. Pierniczki się udały, są jadalne i myślę, że będą miłym upominkiem. Pamiętajcie, że jeśli chcecie powiesić je na choince, zróbcie dziurki jeszcze przed pieczeniem (np. słomką do napojów).


Składniki:
  • 400 g mąki pszennej
  • 130 g cukru (ja dodałam brązowego)
  • 100 g masła, roztopionego i ostudzonego
  • 100 g miodu naturalnego
  • 2 jajka
  • 1 łyżka przyprawy do pierników
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Przygotowanie:

Wszystkie składniki zagniatamy. za mnie zrobił to robot kuchenny, ale masa jest dość plastyczna i zagniata się ją łatwo.

Ciasto rozwałkowujemy na grubość około 2 - 3 mm, a z niego wycinamy pierniczki w ulubionych kształtach.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu. Wycięte pierniczki pieczemy około 3 minut (jeśli są grubsze, to chwilę dłużej) na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, a upieczone pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia na kratce. 

Od razu po upieczeniu pierniczki są miękkie, ale w czasie stygnięcia, twardnieją, jednak pozostają chrupiące i daję sobie rękę uciąć, że nie połamiecie sobie na nich zębów (no chyba, że macie baaardzo słabe zęby ;)).

Pierniki możemy dekorować dopiero po całkowitym ostygnięciu.

Smacznego!

na kanapkę - polędwiczka w ziołach



Kiedy potrzebuję szybkiego przepisu na pieczone mięso, które wykorzystam do kanapek sięgam właśnie po ten przepis. Polędwiczki wieprzowe pieką się szybko i - jeśli ich nie nie przesuszymy długością pieczenia - pozostają przyjemnie soczyste. A to, że zdrowsze niż wędliny kupowane w sklepach, mam nadzieje, że to tego nie muszę was przekonywać.


Składniki:
  • polędwiczki wieprzowe
  • zioła prowansalskie lub mieszanka innych suszonych przypraw, na które macie ochotę
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. Zioła mieszamy i dokładnie obtaczamy nimi mięso. Tak przygotowane polędwiczki pozostawiamy na minimum godzinę, a najlepiej na całą noc w lodówce. Dzięki temu mięso przejdzie aromatami i będzie smaczniejsze.
2. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
3. Mięso wyciągamy z lodówki na minimum pół godziny przed pieczeniem. Dzięki temu, że nabierze temperatury pokojowej, upiecze się bardziej równomiernie i będzie bardziej soczyste.
4. Mięso nacieramy solą i pieprzem.
5. Patelnię rozgrzewamy.Gdy będzie już naprawdę gorąca, obsmażamy mięso z każdej strony, szybko, tak by lekko się przyrumieniło. Gdy obsmażymy je z każdej strony, przekładamy je na blaszkę i wstawiamy do piekarnika.
6. Pieczemy około 30 minut.
7. Po upieczeniu pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia.

Smacznego!

barszcz wigilijny na zakwasie

 


Kiedyś babcia Uta opowiedziała mi historię, kiedy jako młoda mężatka przyjmowała na obiedzie swoich rodziców, a moich pradziadków. Kiedy podała jako zupę barszcz, pradziadek Tomasz zapytał, czy u niej jest aż tak biednie, że musi jeść buraki. Podobno przed wojną buraki były jednym z najtańszych produktów i dla przedwojennego dyrektora szkoły szokujące było to, że jego ukochana córeczka musi jeść buraki. Od tamtej pory babcia Uta w każde święta gardziła barszczem i zawsze dla niej gotowa była zupa grzybowa na prawdziwkach.


Ja jednak należę do tradycjonalistów i w Wigilię jem barszcz, a że zdarza się to tylko raz w roku zależy mi na tym, by był to barszcz jak najlepszy, jak najbardziej naturalny. Dlatego około 10 dni wcześniej przygotowuję zakwas, by na pewno był gotowy na święta.

Jaki powinien być barszcz idealny? Intensywny w smaku, słodko - kwaśny z wyraźnym aromatem suszonych grzybów i czosnku. Pikantny i "majerankowy" o pięknym ciemno - czerwonym kolorze.

Idealny barszcz wigilijny powinniśmy przygotować dzień przed Wigilią, by wszystkie smaki miały szansę się przegryźć. To bardzo ważne! Jest jeszcze jedna rzecz, która przy przygotowaniu barszczu jest bardzo istotna. Barszczu nie wolno zagotować! Powinien być bardzo gorący, ale nie może wrzeć. Jeśli się zagotuje straci swój piękny kolor!

Potrzebujemy (na około 2 litry barszczu):
  • zakwas  z buraków, na który przepis znajdziecie tutaj
  • suszony majeranek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • miód
bulion warzywny:
  • 2 marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1 bulwa selera
  • 1 por
  • 1 cebula, opalona na gazie lub podpieczone w piekarniku
  • 3 - 4 ząbki czosnku
  • liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • około 1,5 litra zimnej wody
wywar grzybowy:
  • garść suszonych prawdziwków lub podgrzybków (około 50 - 60 gramów)
  • około 0,75 litra zimnej wody

Przygotowanie:

1. Wywar grzybowy. Zaczynamy od namoczenia suszonych grzybów zimną wodą. Powinny moczyć się kilka godzin, a najlepiej całą noc. Namoczone razem z wodą doprowadzamy do wrzenia i wyłączamy.

2. Bulion warzywny. Wszystkie warzywa (oprócz cebuli) kroimy na mniejsze kawałki i razem z zielem angielskim i laurem przekładamy do garnka. Zalewamy zimną wodą. Gotujemy pod przykryciem, na jak najmniejszym ogniu, przez około godzinę lub półtorej. Odcedzamy.

3. Barszcz. Wywar grzybowy (razem z grzybami) oraz bulion warzywny wlewamy do dużego garnka. Podgrzewamy. Dolewamy stopniowo zakwas do czasu, aż uzyskamy smak idealny. Dla każdego ten smak jest inny, dlatego nie podaję proporcji. Na koniec możemy dodać odrobinę słodyczy łyżeczką miodu. Do barszczu wsypujemy około łyżeczkę majeranku, może trochę więcej i podgrzewamy. Nie wolno barszczu gotować! Straci swój piękny kolor! Ma się tylko porządnie zagrzać. Taki barszcz doprawiamy do smaku solą i pieprzem, przykrywamy i odstawiamy na noc w chłodne miejsce. Dzięki temu wszystkie składniki się przegryzą.

Podgrzewamy tuż przed kolacją wigilijną.

Smacznego!

piątek, 15 grudnia 2017

ryba po grecku

 

Ryba po grecku ma pewnie tyle samo wspólnego z Grecją, co śledź po japońsku z Japonią, a ruskie pierogi z Rosją. Nie przeszkadza jej to jednak być moim ulubionym - no może obok pierogów z kapustą i prawdziwkami - wigilijnym daniem. Przyznam wam się do tego, że nie jest to tradycyjne danie na moim rodzinnym świątecznym stole, a pojawiło się na nim niedawno za sprawą Marianny - teściowej mojej kuzynki, która jest dla mnie mistrzem w rybie po grecku. Jaka powinna być idealna ryba po grecku? Słodko - kwaśna z wyczuwalnym aromatem liści laurowych i ziela angielskiego, dość pieprzna z najlepszej jakości rybą. Poniżej przedstawiam wam przepis na rybę po grecku, którą powinniście doprawić według własnego uznania. Po co w tym wszystkim białe wino? Dodaje kwasowości i rewelacyjnego aromatu. Nie powinniście martwić się tym, jeśli podajecie rybę dzieciom. Alkohol podczas duszenia i gotowania wyparowuje, a pozostaje tylko rewelacyjny smak!


Potrzebujemy:
  • około 800 g filetów rybnych (np. dorsza lub morszczuka - jeśli używacie Państwo ryb mrożonych, należy je wcześniej rozmrozić przez noc w lodówce, a potem dokładnie odsączyć z wody przed smażeniem)
  • 3 średnie marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • około 1/3 bulwy selera
  • 1 duża cebula
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (można zastąpić wodą, ale po co?)
  • około 3 łyżek koncentratu pomidorowego
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • mąka pszenna do obtoczenia ryby
  • masło klarowane do smażenia
  • natka pietruszki


Przygotowanie:

1. Cebulę kroimy w grubą kostkę. Marchewki, pietruszki i seler ścieramy na tarce o grubych oczkach. W głębokiej patelni rozgrzewamy około 2 łyżek masła klarowanego. Do tłuszczu wrzucamy liście laurowe i ziele angielskie (dzięki wysokiej temperaturze szybciej oddadzą aromaty), a po chwili posiekane warzywa. Smażymy chwilę, co jakiś czas mieszając, po czym wlewamy na patelnię wino. Dusimy wszystko na małym ogniu do czasu, aż warzywa zmiękną. Na koniec doprawiamy warzywa koncentratem pomidorowym, solą i pieprzem do smaku.

2. Osuszoną rybę kroimy na kawałki, doprawiamy solą i pieprzem i obtaczamy lekko w mące. Smażymy na rozgrzanym maśle klarowanym, aż się ładnie zarumienią.

3. Gotowe warzywa przekładamy warstwami z kawałkami ryby w ładnym naczyniu i odstawiamy do wystygnięcia.

Oczywiście, można jeść rybę po grecku od razu po przygotowaniu, ale nie oszukujmy się - najlepsza będzie następnego dnia, po spędzeniu całej nocy w lodówce, gdzie wszystkie składniki zdążą się przegryźć. Wtedy będzie idealna!

Smacznego!


wtorek, 12 grudnia 2017

zakwas na barszcz wigilijny



Barszcz wigilijny. Dla mnie bezsprzeczny król świątecznego stołu. Jedyny w swoim rodzaju. Bardzo mocny, słodko - kwaśny, z dużą ilością czosnku i pieprzu. Czy podawany z grzybowymi uszkami, czy w filiżance do picia, powinien smakować świetnie. Ja przygotowuję go tylko raz w roku, dlatego powinien być idealny. 

Żeby zrobić perfekcyjny barszcz wigilijny, musimy zrobić idealny zakwas na barszcz. Bez tego nie ma szans i nikt mnie nie przekona, że kupne koncentraty barszczu go zastąpią. Nie mówię tu, że one są złe i nie warto ich wykorzystywać, bo często to robię przygotowując barszcz ukraiński, ale... Barszcz wigilijny jemy raz w roku (przynajmniej ja) i dlatego staram się przygotować go jak najlepiej potrafię!


Potrzebujemy:
  • 1,5 kg buraków dobrej jakości
  • 1,5 litra przegotowanej wody, ostudzonej
  • 1,5 łyżki soli
  • 3 liście laurowe
  • 4 - 5 ziarenek ziela angielskiego
  • pół łyżeczki pieprzu w ziarnach
  • główka czosnku

Przygotowanie:

Buraki kroimy w cienkie plasterki i układamy warstwami w słoiku lub glinianym naczyniu, przekładając liśćmi laurowymi, ząbkami czosnku (nie trzeba ich obierać), zielem angielskim i pieprzem.

Wszystko zalewamy przestudzoną wodą, wymieszaną z solą.

Słoik przykrywamy gazą i odstawiamy na około 7 dni w miejsce o temperaturze pokojowej. U mnie stoi na blacie kuchennym.

Gotowy zakwas będzie miał smak podobny do soku z kiszonych ogórków. Nie może pojawić się na nim pleśń. Jeśli tak się stanie, zakwas należy wyrzucić! Gotowy zakwas zamykamy i odstawiamy do lodówki. Tam może czekać na święta :)


poniedziałek, 30 października 2017

zupa rybna z kawałkami ryb i krewetkami




Ile krajów, tyle zup rybnych, chociaż są takie, które zna cały świat. Francuska bouillabaisse, włoska cioppino, tak jak przystało w kuchni śródziemnomorskiej, oparte są na rybach i owocach morza, takich jak mule i inne skorupiaki. Węgierska halászlé przygotowywana jest na ostro, z dużą ilością papryki suszonej. Rosyjska ucha, znana także we wschodnich częściach Polski, często podawana jest z miękkimi rybnymi pulpecikami. To tylko kilka przykładów na zupy rybne ze świata, pewnie te najbardziej znane. 


Ja dotychczas zup rybnych unikałam jak ognia, a to pewnie dlatego, że nie przepadam za rybą gotowaną. Jednak w te wakacje, podczas pobytu w północno - niemieckim Heringsdorfie (sama nazwa miejscowości nasuwa skojarzenie, że trzeba tam zjeść rybę - a dokładnie wszędzie spotykanego smażonego śledzia; hering to po niemiecku właśnie śledź) spróbowałam niemieckiej zupy rybnej. Była zupełnie inna od dotychczas przeze mnie spotkanych. Z dużą ilością warzyw z włoszczyzny, mocno zabielona, z kawałkami ryb morskich i dużą ilością pieprzu. Spróbowałam i sama się zaskoczyłam. Smakowała mi bardzo! 

Minęło kilka miesięcy, nadeszła jesień i poczułam potrzebę jedzenia zup. Jednak wszystkie już mi się przejadły, szukałam nowego pomysłu i wpadła mi do głowy właśnie tamta zupa rybna z Heringsdorfu. Postanowiłam ugotować zupę według własnego smaku, taką, jaką sama chciałabym zjeść. Mojej zupy nie zabieliłam śmietaną, bo staram się tego unikać, ale podałam ją z odrobiną soku z cytryny i koperkiem. Powiem wam tak - petarda!

PS. Krewetki dodałam, bo miałam, ale - jeśli nie możecie ich dostać u siebie albo po prostu ich nie lubicie - pomińcie ten składnik!


Potrzebujemy:

bulion rybny:
  • głowy i inne niewykorzystywane zazwyczaj części z kilku ryb (wiadomo, im więcej, tym lepiej. ja miałam głowy, ości i skóry z dwóch pstrągów i dorady oraz skórę z dość dużego - około półkilogramowego - kawałka łososia)
  • bulwa selera
  • 1 korzeń pietruszki
  • 1 marchewka
  • por
  • kilka łodyg selera naciowego
  • duża cebula
  • 2 duże listki laurowe
  • pół pęczka świeżego koperku
  • pół pęczka świeżej natki pietruszki
  • czubata łyżeczka pieprzu w ziarnach
  • sól

+ dodatkowo:

  • kawałki ryb - w moim przypadku: pstrąga, dorady, łososia i dorsza
  • krewetki (ja kupuję krewetki surowe, ale możecie wykorzystać inne)
  • koperek
  • sok z cytryny (do smaku)


Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania bulionu.

Głowy ryb, ości i skóry, porządnie opłukane, wrzucamy do garnka. Wszystko później odcedzimy na sicie, więc nie ma problemu, że w zupie pływać będą ości czy łuski. Zalewamy zimną wodą do wysokości przykrywającej rybne "odpadki". Zagotowujemy. Łyżką ściągamy "szumowiny". Gotujemy około 40 minut na niewielkim ogniu pod przykryciem.

W międzyczasie obieramy wszystkie warzywa. Cebulę opiekamy na gazie albo pieczemy kilka minut  do czasu, aż zacznie się przypalać, w piekarniku rozgrzanym do najwyższej temperatury.

Bulwę selera, marchewkę, pietruszkę, pora i seler naciowy dzielimy na mniejsze kawałki. Wszystkie dodajemy do gotujących się ryb razem z koperkiem, natką pietruszki, liśćmi laurowymi i pieprzem. Dolewamy zimną wodę, znowu by wszystko przykryła.

Gotujemy bulion pod przykryciem, na bardzo niewielkim ogniu przez następne 40 minut. Na koniec doprawiamy wszystko solą do smaku.

Bulion przecedzamy na sicie dwukrotnie.


Do gotowego bulionu (uwaga! musi wrzeć!) wrzucamy krewetki i kawałki ryb. Gotujemy około 3 minut, doprawiamy sokiem z cytryny i gotowe!

Smacznego!



wtorek, 29 sierpnia 2017

pstrąg pieczony z musztardą francuską i cytryną



Nie wiem, co powinnam napisać o tym daniu. Że jest pyszne? Że jest lekkie i bardzo zdrowe? Że znika z talerza w kilka sekund? Że jest po prostu piękne? Chyba żadne słowa nie oddadzą tego, jakie to jest dobre. Skoro nie wiem, jak to opisać, powiem tylko jedno- przygotowanie ryby w ten sposób zajmuje maksymalnie 15 minut!


Potrzebujemy (dla dwóch osób):
  • 2 filety rybne ze skórą, oczyszczone z ości (ja wykorzystałam filety z pstrąga, ale możecie użyć innej ryby - ważne, by nie były zbyt grube, max 1,5 cm)
  • 3 łyżeczki musztardy francuskiej (ziarnistej)
  • sok z 1/2 cytryny + 2 plastry do podania
  • garść świeżego koperku
  • sól i świeżo mielony pieprz  


Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.

Kawałki ryb układamy skórą do dołu w naczyniu żaroodpornym.

Musztardę mieszamy z sokiem z cytryny. Taką miksturę wylewamy równomiernie na dwóch płatach ryby. Doprawiamy solą i pieprzem.

Pieczemy 10 - 12 minut (w zależności od grubości filetów).

Podajemy rybę gorącą, posypaną dużą garścią świeżego koperku.

Smacznego!


niedziela, 30 lipca 2017

długo pieczony rostbef wołowy na kanapkę



Pieczone mięso świetnie zastępuje gotowe wędliny, kupowane w sklepach. Niestety ostatnio bardzo ciężko kupić te drugie dobrej jakości, przynajmniej mi się to nie udaje. Długo pieczony rostbef to jedna z moich ulubionych "kanapkowych" propozycji. Jego przygotowanie wymaga jednak mnóstwa cierpliwości i czasu, ale warto, naprawdę! Na szczęście ten czas to głównie "leżakowanie" mięsa w lodówce i pieczenie, więc możemy wtedy robić coś zupełnie innego. Do dzieła!


Potrzebujemy:
  • około 1,5 kg wołowiny, świetny będzie rostbef (ważne, by wybrać mięso niezbyt suche, poprzecinane włóknami, bo to właśnie one odpowiadają za najlepszy smak pieczonego mięsa)
  • 2 - 3 łyżki oleju rzepakowego
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Kilka godzin przed pieczeniem, a najlepiej całą noc wcześniej. 

Mięso nacieramy solą, pieprzem, posiekanym rozmarynem i olejem. Zostawiamy do zamarynowania na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Zamarynowane mięso wyciągamy z lodówki na minimum godzinę przed pieczeniem. Dzięki temu mięso będzie bardziej soczyste i równomiernie upieczone.

Po około godzinie. 

Piekarnik rozgrzewamy do 100 st. C. Blaszkę, której będziemy piec mięso także nagrzewamy.

Mięso obsmażamy na patelni na dużym ogniu z każdej strony na złotobrązowy kolor. Ważne, by nie nakłuwać mięsa widelcem, użyjcie do obracania mięsa - szczypiec. Obsmażone mięso przekładamy do piekarnika, przykrywamy szczelnie folią aluminiową i zostawiamy na 4 godziny.

Upieczone mięso wyciągamy z piekarnika i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, najlepiej znów na całą noc. 

Rano możemy cieniutko kroić plastry i kłaść je prosto na kanapkę :)




niedziela, 18 grudnia 2016

lekki pasztet drobiowo - cielęcy z warzywami



Coraz bliżej Święta! Dlatego już dziś na blogu kolejny przepis na pasztet. Inne, równie smaczne, znajdziecie już na szyszkin-ciagle-pichci.blogspot.com, np. tutaj lub w wersji wegańskiej tu. Ten dzisiejszy jest nieco inny, mięsny, ale lżejszy i przede wszystki bardziej warzywny. Możecie podać go z gęstym sosem chrzanowym, ćwikłą albo moim ulubionym sosem cumberland.


Składniki:
  • około 1 kg mięsa cielęcego (możecie wykorzystać karkówkę, górkę lub inne kawałki mięsa)
  • około 1 kg udźca indyczego (uwaga, filet z indyka będzie zbyt suchy!)
  • 3 - 4 wątróbki drobiowe (ja wykorzystałam wątróbkę indyczą)
  • 2 cebule
  • 1 marchewka
  • 1/4 selera
  • około 2 łyżek oleju rzepakowego
  • 1 czerstwa bułka
  • 1 jajko
  • 2 listki laurowe
  • szczypta świeżo zmielonej gałki muszkatołowej
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • kieliszek jakiegoś mocnego alkoholu (brandy, koniaku lub np. wódki)

Przygotowanie:

1. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy mięso, pokrojone na mniejsze kawałki (nie zbyt małe, by za szybko nie wyschły), dodajemy cebulę, pokrojoną w ćwiartki, marchewkę i seler, pokrojone namałe kawałki oraz liście laurowe.
2. Dusimy wszystko pod przykryciem, aż mięso i warzywa zmiękną. Od czasu do czasu obracamy, by smażyło się równomiernie. W pewnym momencie prawdopodobnie będziecie musieli wszystko podlać odrobiną wody. Na koniec dodajemy wątróbkę i dusimy jeszcze jakiś czas, aż nie będzie surowa (zbyt długo duszona wątróbka powoduje, że pasztetbywa gorzki).
3. Gdy mięso i warzywa zmiękną wrzucamy do garnka czerstwą bułkę i czekamy aż nasiąknie.
4. Przestudzone mięso, razem z bułką i warzywami blendujemy lub przeciskamy przez maszynkę do mięsa. Doprawiamy obficie solą, pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej oraz wybranym alkoholem. Na koniec do mięsa dodajemy jajko.
5. Masę przekładamy do keksówek wyłożonych folią aluminiową lub papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 175 st. C bez termoobiegu.
6. Pieczemy około 20 - 30 minut.

Pasztet podajemy schłodzony do temperatury pokojowej.
Smacznego ☺
szyszkin-ciągle-pichci

piątek, 9 grudnia 2016

klasyczny makowiec




Zawsze myślałam, że przygotowanie klasycznego bożonarodzeniowego makowca to niesamowicie skomplikowana sprawa. Już ciasto drożdżowe wzbudza we mnie niemały strach, a jeszcze mielenie maku... Masakra. Postanowiłam jednak podjąć wyzwanie i upiec domowy makowiec. Co mnie do tego skłoniło? Głównie to, że nie cierpię, gdy w sklepowych makowcach jest zbyt dużo sztucznych aromatów i kandyzowanej skórki pomarańczowej, a inny znaleźć wyjątkowo trudno. Ale makowiec lubię, więc poddałam się szaleństwu i kupiłam składniki na domowy makowiec zawijany. Jego przygotowanie zaskoczyło mnie niewielkim poziomem trudności. Jeśli z pieczeniem makowca poradziła sobie taka cukiernicza łamaga jak ja (nawet nie wiecie, ile nieudanych wypieków ląduje u mnie w śmietniku), poradzi sobie z tym każdy.

Potrzebujemy (na 1 makowiec):
  • szklanka mąki pszennej + łyżka do podsypania
  • 60 ml ciepłego mleka
  • 50 g masła, roztopionego
  • 2 żółtka
  • 7 g suchych drożdży 
  • szczypta soli
  • łyżeczka spirytusu lub innego wysokoprocentowego alkoholu

masa makowa:
  • 200 g maku (ja kupiłam mak zmielony, ułatwiło mi to zadanie, ale możecie kupić mak i go samodzielnie zmielić)
  • 30 g cukru
  • 50 g miodu
  • 20 g orzechów włoskich
  • 30 g rodzynek
  • kilka kropel naturalnego aromatu migdałowego
  • łyżeczka roztopionego masła
  • szczypta cynamonu
  • 2 białka (oddzielone od żółtek, wykorzystanych do ciasta drożdżowego), ubite na sztywno

+ opcjonalnie, jeśli lubicie - 2 czubate łyżki kandyzowanej skórki cytrynowej


Przygotowanie:

przygotowanie ciasta:

1. Drożdże suche mieszamy z mąką pszenną. Dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy ciasto, dodając pod koniec rozpuszczony tłuszcz. Ciasto powinno być elastyczne i sprężyste. 
2. Z ciasta kształtujemy kulę, przekładamy do większego naczynia, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 1,5 godziny. 


przygotowanie masy makowej:

1. Mak zalewamy wrzącą wodą, tylko do jego przykrycia i odstawiamy do wystygnięcia. Odsączamy mak w ściereczce lnianej i jeśli używacie maku niezmielonego, mielimy go dwukrotnie.
2. Do zmielonego maku dodajemy pozostałe składniki i wszystko dokładnie mieszamy. 
3. Na końcu do masy makowej dodajemy białka i delikatnie mieszamy.


złożenie i pieczenie makowca:

1. Wyrośnięte ciasto drożdżowe rozwałkowujemy na prostokątny placek o grubości około 3 mm. 
2. Na tak przygotowane ciasto wykładamy masę makową, zostawiając około 2 cm przerwy od brzegu. 
3. Ciasto zwijamy, a końce makowców podkładamy pod spód. 
4. Makowiec przekładamy na posmarowany olejem papier do pieczenia, zawijamy go dwukrotnie, pozostawiając około 1 cm luzu pomiędzy ciastem a papierem. Ciasto powinno wyrosnąć tylko odrobinę, odstawiamy je na jeszcze 15 minut, by odpoczęło przed pieczeniem.

5. Makowiec pieczemy w temp. 190 st. C przez około 30 - 40 minut, aż wierzch ładnie się zezłoci.
6. Upieczony makowiec wyciągamy z papieru i pozostawiamy do ostygnięcia. 
7. Przestudzony smarujemy lukrem (szklankę lukru mieszamy z 3 łyżkami gorącego mleka).

Uwaga! Taki makowiec można spokojnie zamrozić. Wyjąć go z zamrażarki kilka godzin wcześniej i tuż przed podaniem polać go lukrem.

Smacznego!

Przepis pochodzi ze strony www.mojewypieki.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...