Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biała czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biała czekolada. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2018

sernik z białą czekoladą




Uwielbiam serniki, wszystkie. Zdecydowanie stanowią mój number one, jeśli chodzi o ciasta. No może jeszcze czekoladowe typu brownie może im zagrażać w najwyższym miejscu na pudle. Moim dotychczasowym faworytem jest New York cheesecake. Słodka kremowa masa serowa + kwaśna warstwa na wierzchu. To nie może się nie udać. Musi smakować. Sernik, który znajdziecie poniżej pojawił się w mojej głowie trochę przez przypadek. W planie miałam klasyczny sernik z białą czekoladą, ale jak spróbowałam masy, stwierdziłam, że jest cholernie słodka. Pomyślałam o dodatku kwaśniej śmietany na wierzchu, tak jak w serniku nowojorskim i był to strzał w dziesiątkę!

Uwaga! Jeśli szukacie sernika, który będzie idealny do zjedzenia zaraz po wystygnięciu, ten przepis nie jest dla was. Przygotujcie inny, np. ten z brzoskwiniamiten na szekoladowym spodzie z polewą lub jeden z moich ulubionych sernik kajmakowy, bo ten dzisiejszy musi odpoczywać w lodówce minimum 12 godzin, a najlepiej całą noc.


Składniki:

spód:
  • 200 g ciastek zbożowych, typu digestive
  • 100 g roztopionego masła
masa serowa:
  • 750 g twarogu sernikowego, dobrej jakości
  • 150 g białej czekolady (1,5 tabliczki)
  • 150 ml śmietanki kremówki 
  • 4 jajka
  • 120 g cukru pudru
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 30 g mąki ziemniaczanej
  • kilka kropel naturalnego ekstraktu waniliowego
+ około 300 ml kwaśnej gęstej śmietany (18 %)


Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania spodu.

Ciastka kruszymy dokładnie i mieszamy z roztopionym masłem. Wykładamy na tortownicę i równo uklepujemy. Możecie formę wyłożyć papierem do pieczenia. Tortownicę wstawiamy do lodówki na czas przygotowywania masy serowej.


Czas na masę serową. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu.

 1. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i pozostawiamy do przestygnięcia.

2. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno.

3. Twaróg miksujemy ze śmietanką, żółtkami, cukrem pudrem, mąką, sokiem z cytryny i wanilią na gładko. Dodajemy roztopioną białą czekoladą i miksujemy jeszcze chwilę.

4. Do masy serowej dodajemy ubite białka, stopniowo, delikatnie mieszając.

5. Gotową masę serową wylewamy na schłodzony spód.

6. Pieczemy sernik 30 minut, przykrywamy folią aluminiową (by się za mocno nie zarumienił) i pieczemy kolejne 30 minut.

7. Gorący sernik wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia. Nie wyciągamy go z tortownicy, po prostu dajemy mu odpocząć w spokoju.

Uwaga. Sernik opadnie, ale z tej ilości składników i tak będzie wspaniały.

8. Kwaśną śmietanę wykładamy na idealnie wystudzony sernik i wstawiamy go do lodówki na kilkanaście godzin.

Dopiero po kilkunastu godzinach możemy zdjąć obręcz z tortownicy.

Smacznego!



czwartek, 3 sierpnia 2017

tort Charlotte jagodowy z białą czekoladą




Jeden tort Charlotte już znajdziecie na blogu (tutaj). Jednak ten jest wyjątkowy. Pewnie dlatego, że przygotowałam go dla małej księżniczki na jej czwarte urodziny. Tort wyszedł piękny i zrobił ogromne wrażenie, również na pozostałych gościach. 

Przygotowanie akurat tego tortu wymaga odrobiny umiejętności i przede wszystkim wiele cierpliwości. Ale warto, naprawdę.

PS. Ten tort jest jagodowy, ale możecie wykorzystać inne owoce, truskawki, maliny, jeżyny... Możliwości jest wiele, wystarczy trochę wyobraźni.


Składniki:
  • podłużne biszkopty, tzw. lady fingers

biszkopt:
  • 7 jaj w temperaturze pokojowej
  •  200 g cukru
  • 145 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej

krem mascarpone z białą czekoladą:
  • 300 g sera mascarpone
  • 200 ml śmietanki kremówki 
  • 2 tabliczki białej czekolady

+ słoik dżemu jagodowego
+ sok z 1 cytryny
+ około 400 g borówek amerykańskich


Przygotowanie:

biszkopt:

1. Dno formy o średnicy ok. 25-26 cm wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C (góra i dół bez termoobiegu).
2. Białka ubijamy na sztywno, a następnie ciągle ubijając stopniowo dodajemy po łyżce cukru. Ubijamy jeszcze około 10 minut, aż masa będzie bardzo gęsta i puszysta.
3. W trzech partiach dodajemy przesianą mąkę pszenną razem z mąką ziemniaczaną, za każdym razem miksując krótko na małych obrotach miksera tylko do połączenia się składników.
4. Masę przekładamy do formy i pieczemy 30 minut.
5. Gotowy biszkopt zostawiamy do ostudzenia w tortownicy naokoło 30 minut. Po tym czasie obkrajamy go przy obręczy i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia. Potem kroimy biszkopt na 3 krążki.


krem:

1. Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
2. Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno.
3. Czekoladę miksujemy z mascarpone na gładko. Dodajemy partiami kremówkę i mieszamy, już nie mikserem!
4. Krem odstawiamy na chwilę do lodówki.


składanie tortu: 

1. Dno tortownicy o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia. 
2. Formę przy bokach wykładamy podłużnymi biszkoptami, jeden przy drugim, tak by stworzyły charakterystyczny dla tortu charlotte "płotek".
3. Krążki biszkoptu przycinamy, by zmieściły się w tortownicy i pierwszy wkładamy między "płotek".
4. Dżem malinowy (odkładamy 2 łyżki dżemu do dekoracji wierzchu tortu) mieszamy z sokiem z cytryny i 1/3 ilości nasączamy pierwszy biszkopt.
5. 1/3 ilości kremu wykładamy na nasączony biszkopt i wysypujemy na niego połowę borówek.
6. Układamy kolejny biszkopt i powtarzamy czynność z nasączeniem, kremem i borówkami.
7. Na wierzchu układamy ostatni krążek, nasączamy do i wykładamy kremem. Na krem wykładamy 2 łyżki dżemu i robimy wzorki/maziaki za pomocą wykałaczki.

Tak przygotowany tort odstawiamy na 2 - 3 godziny do lodówki, a najlepiej na całą noc. Wyjmujemy z lodówki około 15 minut przed podaniem, ostrożnie wyjmujemy go z formy i przewiązujemy wstążeczką.


Smacznego ☺

szyszkin-ciągle-pichci 


przepis na biszkopt pochodzi ze strony kwestiasmaku.com




czwartek, 20 października 2016

waniliowa tarta z białą czekoladą



Ostatnia tarta z kremem z białej czekolady, którą przygotowałam niedawno wywołała prawdziwą burzę. Na przyjęciu, wśród gości zniknęła błyskawicznie, przyjaciele prawie błagali o dokładkę, a magazyn "Sól i Pieprz" umieścił przepis na swoim facebooku. Idąc za ciosem przygotowałam kolejną tartę inspirowaną właśnie tamtym, słynnym już deserem. 

Tym razem krem wzbogacony został pyszną wanilią, a wyłożyłam go na wyjątkowo kruche ciasto. Uzupełnieniem były owoce - maliny i borówki, ale możecie wykorzystać inne, na jakie macie ochotę.




Kruche ciasto:
  • 130 g zimnego masła
  • 175 g mąki pszennej
  • łyżka zimnego mleka
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 żółtko
  • szczypta soli

1. Mąkę przesiewamy, dodajemy masło i siekamy szybko nożem do momentu, kiedy ciasto będzie przypominać kruszonkę. Dodajemy żółtko, cukier, sól, mleko i szybko zagniatamy. Z ciasta formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i odkładamy do lodówki na około 30 minut.
2. Formę na tartę (moja była prostokątna, ale możecie wykorzystać okrągłą o średnicy około 25 cm) smarujemy masłem. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i wykładamy na formę. Na ciasto wykładamy papier do pieczenia, a na papier wysypujemy kulki ceramiczne, które obciążą ciasto (może być też fasola).
3. Spód podpiekamy przez 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C bez termoobiegu. Następnie formę wyjmujemy z piekarnika, usuwamy papier z obciążeniem i pieczemy kolejne 10 - 12 minut, aż spód ładnie się zarumieni.
4. Gotowy spód pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.


Krem z białej czekolady:
  • 250 g mascarpone
  • 1 biała czekolada (100 g)
  • 200 ml śmietanki kremówki (schłodzonej)
  • 1 łyżeczka gęstej pasty waniliowej lub naturalnego ekstraktu waniliowego

1. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. 
2. Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno.
3. Do miski przekładamy mascarpone i cały czas miksując wlewamy przestudzoną białą czekoladę, a następnie pastę waniliową (lub ekstrakt).
4. Do masy z mascarpone dodajemy ubitą kremówkę partiami, delikatnie mieszając (już nie mikserem!).

Na wystudzony kruchy spód wykładamy krem, na nim układamy owoce i odstawiamy tartę do lodówki na minimum 2 godziny. Tartę wyciągamy z lodówki na kilka minut przed podaniem, by nabrała temperatury pokojowej.

Smacznego! 

szyszkin-ciągle-pichci ☺

czwartek, 13 października 2016

tort Charlotte z musem z malin i białej czekolady

 
 
 


Znowu chwilę mnie tu nie było.Mam jednak wymówkę i naprawdę mam ogromną nadzieję, że znowu mi wybaczycie. Pochorowałam się. Ale tak, że przez kilka dni nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Wróciłam z wakacji. Tam stała temperatura w okolicach 25 st. C. Bez wahań, bez deszczu. Wróciłam i bach! W dzień 15 i deszcz, wieczorem 5 i deszcz jeszcze bardziej "mokry". Zimno, brzydko i beznadziejnie. Skończyło się w łóżku, gdzie powinno być raczej przyjemnie, ale z gorączką to nie za bardzo.

Na szczęście już jest w porządku. Poleżałam, wygrzałam się i wypiłam hektolitry herbaty z miodem i z imbirem.  I znowu mi zimno :)

Kilkanaście dni temu upiekłam swój pierwszy tort Charlotte na urodziny małej dziewczynki. Tamten był klasyczny, z biszkoptem, przełożonym kremem (przepis wkrótce). Ten dzisiejszy tort Charlotte jest inny, całkiem bez pieczenia. Przygotowałam go ostatnio dla przyjaciół. Zjedli błyskawicznie, chyba smakował bardzo. Nawet przyjaciółka poprosiła mnie, bym przygotowała taki na ślub jej mamy. Jestem zaszczycona i jednocześnie lekko przerażona, bo tort weselny powinien być wyjątkowy i idealny. Będzie wyzwanie :)


Składniki:

  • podłużne biszkopty, tzw. lady fingers

krem "biały":
  • 2 tabliczki białej czekolady
  • 250 g mascarpone
  • 500 ml śmietanki kremówki
  • 4 łyżeczki żelatyny w proszku lub 4 listki żelatyny

krem "różowy":
  • 300 g świeżych malin
  • 500 ml śmietanki kremówki
  • 4 łyżeczki żelatyny w proszku lub 4 listki żelatyny
  • cukier puder 

+ około 100 g malin do dekoracji


Przygotowanie:

1. Dno tortownicy o średnicy 20 cm wykładamy papierem do pieczenia. 
2. Formę przy bokach wykładamy podłużnymi biszkoptami, jeden przy drugim, tak by stworzyły charakterystyczny dla tortu charlotte "płotek".

krem "różowy" (malinowy):

1. Maliny blendujemy i przecieramy przez sitko (powinniśmy pozbyć się wszystkich pestek).
2. Żelatynę zalewamy zimną wodą w takiej ilości, by woda tylko ją przykryła .Odstawiamy na 10 minut do napęcznienia. Po 10 minutach żelatynę podgrzewamy, mieszając do całkowitego rozpuszczenia. Możemy ją też podgrzać w mikrofali. Musimy pamiętać, by żelatyny nie doprowadzić do wrzenia, traci wtedy swoje właściwości żelujące. Podgrzaną żelatynę dodajemy do malin i odstawiamy na bok, by wszystko wystygło.
3. Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno, na koniec dodając cukier puder (w ilości do smaku).
4. Kremówkę dodajemy partiami do malin, delikatnie mieszając.Gotowy krem malinowy przelewamy na dno przygotowanej wcześniej formy i odstawiamy do lodówki, aby stężał.

krem "biały":

1. Krem z białej czekolady możemy przygotować dopiero wtedy, gdy mus z malin w torcie porządnie stężeje.
2. Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i odstawiamy do przestygnięcia.
3. Żelatynę zalewamy zimną wodą i przygotowujemy tak samo, jak do musu z malin. Podgrzaną żelatynę dodajemy białej czekolady i mieszamy dokładnie.
4. Do dużej miski przekładamy serek mascarpone i miksując dodajemy stopniowo rozpuszczoną białą czekoladę. 
5. Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno i stopniowo dodajemy ją do kremu z mascarpone i czekolady. Szybko, ale delikatnie mieszamy i przekładamy do formy.
6. Wszystko odstawiamy do lodówki na kolejne kilka godzin, by kremy odpowiednio stężały.


Gotowy tort ostrożnie wyciągamy z formy, dekorujemy świeżymi malinami i przewiązujemy wstążeczką.

Smacznego

szyszkin-ciągle-pichci

czwartek, 1 września 2016

tarta z białą czekoladą i borówkami (bez pieczenia)



Jakiś czas temu zostałam poproszona (po raz kolejny, co bardzo mnie cieszy) o przygotowanie kolacji dla 14 osób. Jak zwykle problem stanowił deser. Mimo, że na blogu pojawia się dużo ciast i innych słodkich smakowitości, piec nie lubię. Gdybyście wiedzieli, ile moich nieudanych "wypieków" ląduje w śmietniku, pewnie tarzalibyście się po dywanie, rycząc ze śmiechu. A tu jeszcze goście wybredni, musiałam walczyć z bladym strachem i znaleźć coś, co nie musi trafić do piekarnika - była większa szansa, że mi się uda. 

Ten przepis podrzuciła mi przyjaciółka, u której taką tartę jadłam. Wyrwała z butów i całkiem pozamiatała. Nieprawdopodobnie słodka była jednocześnie niebiańsko pyszna. I jak się okazało prosta w przygotowaniu. Według przepisu oryginalnego, ciasto powinniśmy wcześniej podpiec, ale ponieważ spód przygotowywany jest z kruchych ciastek, nie widziałam takiej potrzeby. Dlatego mój przepis nie odzwierciedla tego oryginalnego, jak zwykle musiałam trochę nabroić.

Ps. Nie wierzyłam w to co widzę i przecierałam oczy ze zdziwienia, kiedy podczas przyjęcia, tarta znikała błyskawicznie. 

Uwaga! Tarta musi przed podaniem odpoczywać w lodówce minimum przez 8 godzin, dlatego najlepiej przygotować ją dzień wcześniej i odstawić na noc do lodówki.


Składniki:

spód:
  • 300 g kruchych ciasteczek (ja wykorzystałam pełnoziarniste digestive)
  • 100 g roztopionego masła
masa kremowa:
  • 500 g serka mascarpone
  • 2 tabliczki białej czekolady
+ borówki (około 400 g)


Przygotowanie:

1. Ciasteczka kruszymy, najwygodniej blenderem. Dodajemy roztopione masło i dobrze mieszamy. Formę do tarty wykładamy papierem do pieczenia (możemy też wysmarować formę masłem i nie używać papieru, ale zawsze wtedy istnieje ryzyko, że będziemy mieć problem z wyjęciem tarty z formy), wsypujemy okruchy i dokładnie ugniatamy, dociskamy i wyrównujemy, również na brzegach. Tak przygotowany spód wstawiamy do lodówki na minimum godzinę.

2. Po godzinie topimy białą czekoladę w kąpieli wodnej. Metalową miskę ustawiamy na garnku z niewielką ilością wrzącej wody, wrzucamy czekoladę i czekamy aż się roztopi.
3. Lekko przestudzoną roztopioną czekoladę dodajemy partiami do mascarpone i dokładnie mieszamy. Tak przygotowany krem wykładamy na spód i wyrównujemy. Na wierzchu układamy borówki, nie dociskamy zbyt mocno. Tartę wstawiamy do lodówki. 8 godzin to absolutne minimum.
4. Tartę wyciągamy z lodówki 10 - 15 minut wcześniej, zanim ją podamy.

Smacznego! 

Padniecie z wrażenia, tak jak wasi goście.

inspiracja: http://bakeandtaste.blogspot.com/

środa, 15 lipca 2015

mini tarta z porzeczkami i białą czekoladą



Wreszcie nadszedł czas na porzeczki. W moim ogrodzie obrodziły w tym roku wyjątkowo obficie. Dlatego nie czekając, aż całkiem zwiędną albo znikną przypadkiem, wyjedzone przez sąsiadów, postanowiłam przygotować ekspresowe mini tarty z pysznym, słodkim kremem na bazie białej czekolady. Biała czekolada świetnie współgra z kwaśnymi porzeczkami. Chyba nie ma nic lepszego, co by tak intensywnie kojarzyło się z latem.

Tarty przygotowałam na podstawie z gotowego ciasta francuskiego, bo - co tu ukrywać - nie miałam weny, by zagniatać ciasto kruche. Ale jeśli jesteście bardziej ambitni i mniej leniwi, zagniećcie swoje ciasto. Na pewno warto, a ci, dla których tarty przygotowujecie, na pewno to docenią.


Składniki (porcja na 4 - 5 mini tart lub jedną dużą):
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • około 200 g serka mascarpone
  • tabliczka białej czekolady
  • około 300 g białych porzeczek, bez gałązek (możecie wykorzystać porzeczki innego koloru np. czerwone; czarne porzeczki są według mnie zbyt cierpkie do jedzenia na surowo, ale jeśli lubicie i macie ochotę)
  • cukier puder do posypania


Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
2. Foremki do tart wykładamy schłodzonym ciastem francuskim, nakłuwamy widelcem (ważne, by cały spód był "dziurawy") i przykrywamy ciasto folią aluminiową lub papierem do pieczenia, a następnie obciążamy ziarnami fasoli. Ja używam do tego klasycznego "jasia". Fasoli musi być tyle, by całkowicie przykryć całe wnętrze formy.
3. Pieczemy ciasto przez około 10 minut, a następnie ściągamy fasolę i pieczemy jeszcze około 5 minut. Ciasto powinno się ładnie zarumienić.
4. Upieczone ciasto wyciągamy z foremek i układamy na kratce do całkowitego przestygnięcia.
5. W międzyczasie przygotowujemy krem. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i gdy lekko przestygnie mieszamy z serkiem mascarpone. 
6. Kremem wypełniamy upieczone wcześniej tarty, a na wierzchu układamy porzeczki (ile się da; im więcej, tym lepiej).

Tarty podajemy posypane cukrem pudrem.

Smacznego!

poniedziałek, 4 maja 2015

mus czekoladowy z owocami



Czekolada. Ideał wśród słodkości. Poprawia nastrój w 100 %. Tym razem w wersji prostego, pysznego musu z owocami - borówkami i kwaśną marakują, która lekko zbalansuje słodycz białej czekolady. Mus możecie przygotować także z samej gorzkiej czekolady, ale wtedy dodajcie do miksowanej śmietany 1 łyżkę cukru pudru, albo w całości z czekolady mlecznej. Jeśli lubicie desery ekstremalnie słodkie, przygotujcie mus z czekolady białej!


Składniki:
  • 50 g gorzkiej czekolady dobrej jakości
  • 50 g białej czekolady
  • 250 ml śmietanki kremówki (porządnie schłodzonej)
+ ulubione owoce


Przygotowanie:

1. Obie czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia.
2. Dobrze schłodzoną śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno. Przestudzoną czekoladę wlewamy do śmietany wolnym strumieniem, ciągle ubijając.
3. Owoce przekładamy do szklanek/kieliszków (owoce na wierzch dodamy tuż przed podaniem), dodajemy mus czekoladowy i odstawiamy do lodówki na około godzinę.

Przed podaniem dekorujemy owocami.

Smacznego!

czwartek, 17 lipca 2014

blondie z porzeczkami



Blondie to bardzo bliska kuzynka amerykańskiego brownie. Podobnie jak ona składa się właściwie głównie z czekolady, dużej ilości jajek, masła i stosunkowo niewielkiej ilości mąki. Tak jak jej "ciemna" kuzynka jest ciężka i lepka i nie rośnie ani o milimetr. Jednak blondie jest słodsza. Dlatego, gdy brownie świetnie komponuje się z orzechami, blondie potrzebuje bardziej orzeźwiających dodatków. I tu na prowadzenie wysunęły się porzeczki - o tej porze roku najlepsze, jędrne i lekko kwaskowate. Świetnie współgrają z bardzo słodką białą czekoladą.

Blondie, tak jak brownie, przygotowuje się błyskawicznie i w takim samym tempie już upieczona znika z talerza!


Składniki:
  • 300 g białej czekolady
  • 175 g masła
  • 300 g cukru
  • 4 duże jajka
  • 225 g mąki pszennej
  • około 200 g porzeczek (ja wykorzystałam, białe, czerwone i czarne, ale możecie wybrać tylko jeden kolor)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
2. Masło roztapiamy w kąpieli wodnej (miseczkę, nie plastikową! ustawiamy na garnuszku z odrobiną gotującej się wody. Ważne, by wrzątek nie dotykał dna miski). Gdy masło się roztopi, dodajemy połamaną czekoladę i ciągle mieszając, czekamy aż się całkiem roztopi. Czekoladę z masłem zdejmujemy z garnka z wrzątkiem i odstawiamy do lekkiego przestygnięcia.
3. Gdy masa lekko przestygnie, miksujemy jajka z cukrem na puszystą, prawie białą masę.
4. Do masy jajecznej dodajemy, powoli, porcjami masę czekoladową, ciągle miksując. Na koniec dodajemy przesianą mąkę i szybko mieszamy.
5. Gdy ciasto jest już gładkie, dodajemy porzeczki i teraz już łyżką mieszamy delikatnie, by nie uszkodzić porzeczek.
6. Blachę (prostokątną) wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Jest gęste, pewnie będziecie potrzebowali łyżki, by ciasto wygładzić do boków blaszki.
7. Blondie pieczemy około 20 - 25 minut. Po dotknięciu palcem (uwaga, gorące!) powinno stawiać opór.

Blondie wyjmujemy delikatnie z blachy na kratkę i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Kroimy na nieduże kawałki, blondie jest słodkie i naprawdę trudno zjeść dużą ilość na raz!

Smacznego!

czwartek, 12 grudnia 2013

babeczki "michałkowe"


 
Nie znam nikogo, kto nie lubiłby białych „Michałków”. Sama nie przepadam za ciemnymi, ale białe? Połączenie białej czekolady i orzechów arachidowych bije na głowę wszystkie inne i sprawia, że dla białych „Michałków” można wskoczyć w ogień.



Wcale mnie nie dziwi, że gdy któregoś dnia w biurze napomknęłam, że planuję upiec babeczki przypominające białe „Michałki”, zachwytom i prośbom, bym upieczone przyniosła do pracy, nie było końca. I gdy kilka dni później pojawiłam się w biurze z torbą pełną babeczek, myślałam, że zostanę rozszarpana przez stado głodomorów! :) Mimo, że nie zdążyłam spróbować babeczek, z tempa ich znikania, wnioskuję, że były niebiańsko smaczne, tak jak przypuszczałam :)

Jeśli macie ochotę możecie dodać do ciasta 2- 3 łyżki gorzkiego kakao dobrej jakości!



Składniki (na około 18 babeczek):

  • 200 g białych "Michałków"
  • 150 g cukru  
  • 140 g mąki pszennej 
  • 100 g posiekanych (nie zmielonych - chodzi o to, by było czuć ich strukturę) orzechów arachidowych 
  • 100 g białej czekolady, połamanej na kostki 
  • 4 jajka 
  • 4 żółtka 
  • 150 g masła
  • 4 łyżki mleka 
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego 
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

+ kilka cukierków "Białe Michałki", przeciętych na połówki oraz cukier puder do posypania babeczek




Przygotowanie:


1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.

2. Jajka, żółtka, cukier oraz wanilię ubijamy na gęstą, bardzo jasną pianę.

3. Masło topimy w niewielkim rondelku garnuszku, a do gorącego wlewamy mleko i podgrzewamy. Rondelek ściągamy z ognia, wrzucamy do niego połamaną czekoladę i lekko posiekane michałki. Mieszamy tak długo, aż wszystko się rozpuści, a masa stanie się gładka. Zostawiamy do ostygnięcia.

4. W misce mieszamy razem składniki suche: mąkę, sól, proszek do pieczenia, sodę i orzechy.

5. Do ubitych z cukrem jajek wlewamy masę czekoladowo – michałkową, ciągle ubijając. Następnie dodajemy jogurt i suche składniki. Wszystko dokładnie mieszamy, aż składniki ładnie się połączą.

6. Ciasto wlewamy do formy na muffiny wyłożonej papilotkami do 3/4 wysokości. Babeczki nie urosną zbyt mocno, ze względu na niewielką zawartość proszku do pieczenia i sody. Do każdej babeczki wkładamy po połowie cukierka. Będzie on stanowił miłą niespodziankę.

7. Babeczki pieczemy przez około 20 minut, po czym zostawiamy do ostygnięcia na kuchennej kratce. Ostudzone babeczki posypujemy odrobiną cukru pudru i gotowe!



Smacznego!

* Pomysł na te babeczki zaczerpnęłam od Viridianki

środa, 6 listopada 2013

white chocolate cupcakes




Pieczenie tych babeczek związane było z trzymaną w ścisłej tajemnicy niespodzianką urodzinową dla jednej z moich przyjaciółek. Był prezent, musiało być też coś słodkiego. Bardzo słodkiego! Babeczki miały być pyszne i wyglądać uroczo. Postanowiłam ozdobić je kremem maślanym, by dodać im odświętnego charakteru. Normalnie bym tego nie zrobiła, bo krem to przecież samo masło i cukier, ale raz na jakiś czas można zaszaleć. Polecam - nie tylko od święta!


Składniki (na 12 babeczek):
  • 1,5 szklanki mąki
  • pół szklanki cukru
  • 120 g białej czekolady
  • 100 g masła
  • 2/3 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  •  łyżeczka proszku do pieczenia
krem maślany:
  • 75 g miękkiego masła
  • 175 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej lub esencji waniliowej
+ opcjonalnie: barwniki spożywcze do wyboru


Przygotowanie:

Przygotowanie babeczek:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 190 st. C.
2. Mleko podgrzewamy w garnuszku, a następnie dodajemy czekoladę i mieszamy tak długo, aż całkowicie się rozpuści. Nie podgrzewamy! Rozpuszczoną w mleku czekoladę zostawiamy do ostygnięcia.
3. Mąkę wraz z solą i proszkiem do pieczenia mieszamy. 
4. W osobnej misce ubijamy masło z cukrem do czasu aż masa będzie kremowa. Następnie - ciągle ubijając - dodajemy po jednym jajku i ekstrakt waniliowy.
5. Do masy jajecznej wlewamy bardzo powoli (!!!) mleko z czekoladą. Na początku musimy wlewać po 1 łyżce, bo jeszcze ciepłe mleko może sprawić, że - zamiast babeczek - powstanie nam jajecznica!
6. Do powstałej masy wsypujemy suche składniki i mieszamy szybko aż składniki się połączą.
7. Ciasto przelewamy do formy na muffiny wyłożonej papilotkami do 3/4 wysokości i pieczemy około 22 - 25 minut. Gotowe babeczki odstawiamy na kratkę do całkowitego ostudzenia.

Przygotowanie kremu:

1. Krem zaczynamy przygotowywać dopiero, gdy babeczki są ostudzone, bo na ciepłych po prostu się rozpuści. Masło ucieramy z cukrem i pastą waniliową tak długo aż powstanie gładki krem. Nie obawiajcie się, gdy na początku będziecie widzieli maślaną kruszonkę. Miksujcie dalej, po około 5 minutach krem będzie gotowy!
 2. Kremem ozdabiamy babeczki według własnego pomysłu.  

Jeśli chcecie przygotować babeczki wcześniej, np. zanim przyjdą goście, odłóżcie je w chłodne miejsce lub schowajcie sam krem do lodówki, wyjmijcie kilka minut wcześniej przed dekorowaniem (musi się "ocieplić" i zmięknąć) i dekorujcie w ostatniej chwili!

Smacznego!

czwartek, 10 października 2013

waniliowe babeczki z rabarbarem i białą czekoladą



Kolejna porcja przepisów na pyszne babeczki. Tym razem w wersji bardzo letniej, z rabarbarem, którego kwaśny smak świetnie współgra z białą czekolada i aromatem wanilii.


Składniki:
  • 2 jajka 
  • 350 g mąki pszennej 
  • 200 g cukru (ja wykorzystałam cukier brązowy) 
  • 1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowgo
  • 250 ml mleka 
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • około 1,5 szklanki łodyg rabarbaru, obranych ze skórki i pokrojonych w kawałki 
  • około 1/2 tabliczki białej czekolady, pokrojonej w małą kostkę

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.
2. W jednej misce mieszamy dokładnie jajka, mleko, ekstrakt waniliowy i cukier. Nie musicie używać miksera, wystarczy porządnie wymieszać trzepaczką.
3. W drugiej misce mieszamy składniki suche (mąkę, posiekaną białą czekoladę i proszek do pieczenia).
4. Do składników suchych wlewamy składniki mokre i mieszamy. Na koniec dodajemy pokrojone łodygi rabarbaru i mieszamy jeszcze raz, tym razem delikatnie.
5. Masę wlewamy do papilotek do 3/4 wysokości.
 
6. Babeczki pieczemy 20 - 25 minut. Najlepiej sprawdzić patyczkiem, czy upiekły się w środku. Gotowe!
7. Upieczone babeczki wykładamy na kratkę do wystudzenia.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...