Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JESIEŃ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JESIEŃ. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 października 2018

ekspresowa zupa ze świeżych grzybów


 
Z czym kojarzy wam się jesień? Dla mnie to bezsprzecznie czas na dynie, śliwki, jabłka i grzyby. Te trzy pierwsze pojawiły się w tym roku wcześniej, Pan z warzywniaka mówi, że jak wszystko, nawet trzy - cztery tygodnie. Co z grzybami? Susza. W okolicach Wrocławia grzybów nie ma, może kilka kurek (ale tych nie umiem zbierać, bo ich normalnie nie widzę). Gdzieś na Podlasiu, na Kujawach i Mazurach grzyby się pojawiają, nawet w okolicach Poznania wraca się z grzybobrania z jakimiś pojedynczymi kapeluszami. U mnie ni ma! Nawet w sklepach!

Jakże się ucieszyłam dziś rano, gdy zobaczyłam w warzywniaku podgrzybki. Piękne, małe i jędrne. Nie takie "podeszwy", idealne! Normalnie podskoczyłam z radości i już widziałam te gary zupy grzybowej i sosów. Trochę mnie zmroziło, gdy zobaczyłam ich cenę, więc ograniczyłam zakupy do takiej ilości, pozwalającej na zrobienie mojej ulubionej, pysznej i przede wszystkim ekspresowej zupy ze świeżych grzybów. Tym razem z podgrzybków, ale już marzę o prawdziwkach...


Składniki:
  • około 1/2 kg świeżych podgrzybków, oczyszczonych i pokrojonych w plasterki
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, w całości, lekko zgniecione
  • czubata łyżka masła (w wersji wegańskiej - oleju rzepakowego)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • świeży koperek lub pietruszka
+ opcjonalnie do podania: makaron lub ziemniaki pokrojone w kostkę, ugotowane

bulion:
  • 2 marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1 bulwa selera
  • 1 por
  • 1 cebula
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • pół łyżeczki pieprzu w ziarnach
  • sól
  • 2 gałązki świeżego (lub mrożonego) lubczyku (można go pominąć, ale dodaje fantastycznego "rosołowego" aromatu)

Przygotowanie:

bulion:

1. Warzywa korzeniowe i pora obieramy i kroimy w małe kawałki. Dzięki temu bulion szybciej się ugotuje. Cebulę opalamy nad ogniem lub opiekamy w piekarniku rozgrzanym do maksymalnej temperatury.
 
2. Warzywa zalewamy około 1,5 litrem zimnej wody i dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, lubczyk i pieprz. Bulion posolimy na końcu. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez około godzinę, półtorej. Na koniec doprawiamy solą.


zupa grzybowa:

1. Cebulę podsmażamy do miękkości na rozgrzanym maśle (lub oleju). Pod koniec dodajemy ząbki czosnku. Specjalnie pozostawiamy je w całości, bo im mniejsze kawałki czosnku, tym jego smak jest ostrzejszy. A my chcemy tylko lekkiego "czosnkowego" aromatu.

2. Do podsmażonej cebuli wrzucamy grzyby i na dość dużym ogniu podsmażamy przez około 5 minut, często mieszając. Grzyby powinny ładnie się podsmażyć. 

3. Gdy mamy już pewność, że grzyby nie są już surowe, wlewamy bulion. Gotujemy pod przykryciem około 15 - 20 minut. Grzyby powinny oddać swój smak i aromat.

4. Na koniec zupę doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.

Podajemy z makaronem (świetny jest łazankowy) lub z ziemniakami i dużą ilością zieleniny.

Smacznego!

sobota, 6 października 2018

ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką



Jak zrobić idealne ciasto drożdżowe, które zawsze wyrasta, nie ma zakalca i długo zachowuje świeżość? Oto kilka moich rad: 
    • po pierwsze dobry przepis (ten poniżej sprawdzałam już wielokrotnie),
    • po drugie - długie wyrabianie ciasta. Generalnie im dłużej, tym lepiej. Około 10 minut. Wiadomo, wyrabianie ręcznie może zmęczyć. Ale zawsze można "zatrudnić" swoich bliskich :) Natomiast wyrabianie w robocie planetarnym powinno odbywać się długo i powoli. Na niskich obrotach, bez pośpiechu.
    • po trzecie - wyrastanie. Specjalnie w przepisie napisałam o około godzinie wyrastania. Bo tak naprawdę ciasto powinno wyrastać tak długo, jak potrzebuje, by zwiększyć objętość o minimum 150 - 200 %. Czasem trwa to dłużej niż godzinę, ale dzięki temu będzie naprawdę puszyste. 
    • po czwarte i ostatnie, po upieczeniu ciasta, po przestudzeniu, zawsze przykrywamy je czystą ściereczką. Tak żeby nie wysychało. Do ostatniego okruszka ciasto zawsze powinno być przykryte.
Ogólnie najważniejsza przy przygotowaniu ciasta drożdżowego jest cierpliwość :)


Składniki:
  • około 0,7 kg dojrzałych śliwek, umytych, przekrojonych na połówki
na ciasto:
  • 1 szklanka letniego mleka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub kilka kropel aromatu waniliowego
  • szczypta soli
  • 1/4 kostki rozpuszczonego masła (kostka 250 g)
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 3 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki suchych drożdży (około 7 - 8 g)
na kruszonkę:
  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g cukru
  • 100 g zimnego masła (pokrojonego w kostkę)

Przygotowanie:


1. Do dużej miski wsypujemy i wlewamy wszystkie składniki (oprócz roztopionego masła) i mieszamy. Po chwili zaczynamy wyrabiać ciasto ręcznie (najlepiej na stolnicy) i dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy długo i cierpliwie. Około 10 minut będzie super. Dzięki temu ciasto pięknie wyrośnie i nie będzie zakalca.
 
Możemy przygotować także ciasto w robocie planetarnym. Wtedy wszystkie składniki mieszamy około 10 minut na wolnych obrotach.
 
Gotowe ciasto powinno być miękkie i elastyczne. 
 
2. Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około godzinę, aż ciasto podwoi objętość. Gdy ciasto potroi objętość uderzamy w nie pięścią. Dzięki temu usuwamy nadmiar powietrza.
3. W międzyczasie możemy przygotować kruszonkę. Mąkę mieszamy z cukrem, dodajemy masło i palcami wyrabiamy kruszonkę.
4. Blachę o wymiarach około 30 x 20 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy na nią wyrośnięte ciasto. Na cieście układamy kawałki gruszek, posypujemy kruszonką i odstawiamy jeszcze do wyrośnięcia na pół godziny. 
5. Kiedy ciasto odpoczywa po raz ostatni, rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 st. C.
 
6. Ciasto pieczemy przez około 30 minut, aż kruszonka lekko się zarumieni, a drewniany patyczek, po wbiciu w ciasto, będzie suchy.

Smacznego!

wtorek, 2 stycznia 2018

żurek grzybowy z boczkiem



Jest 2 stycznia, a na dworze "wczesna wiosna". Wczoraj we Wrocławiu było 9 stopni! Mimo to, że całkiem mi to odpowiada, bo zimna nie lubię, to mój organizm już przestawił się na tryb zimowy. Na czym to polega? Muszę jeść ciepłe obiady. Żadne sałatki nie wchodzą w grę, choć latem jem je bardzo chętnie. Teraz wszystko ma być ciepłe, a nawet gorące, bo - jak mówią moi znajomi - mam azbestową buzię i ciężko mi się poparzyć. Wszystko popijam herbatą, której w okresie letnim nie tykam. A najchętniej jem zupy. I ciągle szukam i kombinuję, bo niektóre już mi się przejadły. Tak właśnie powstała ta zupa. 


Składniki:
  • zakwas na żur
  • garść świeżych lub mrożonych grzybów (u mnie mrożone gąski zielonki), pokrojonych na mniejsze kawałki
  • 150 g boczku wędzonego, pokrojonego w drobną kostkę
  • 3 duże ziemniaki, obrane, umyte i pokrojone w kostkę
  • 2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/2 cebuli, posiekanej w bardzo drobną kostkę
  • 1,5 litra wywaru warzywnego lub bulionu drobiowego
  • 1 liść laurowy
  • 2 – 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • posiekana natka pietruszki


Przygotowanie:

1. Boczek podsmażamy na suchej patelni na niewielkim ogniu przez kilka minut, by wytopiło się z niego jak najwięcej tłuszczu. Gdy już się lekko zarumieni, dodajemy cebulę i czosnek i chwilę smażymy.
2. W międzyczasie podgrzewamy bulion, dodajemy liście laurowe i ziele angielskie i gdy zacznie wrzeć dodajemy ziemniaki i grzyby.
3. Jak już cebula z czosnkiem i boczkiem ładnie się zarumienią, przekładamy wszystko do gotującego się bulionu z grzybami.

4. Wszystko gotujemy kilka minut, aż ziemniaki zmiękną. 
5. Na koniec doprawiamy zupę zakwasem, do smaku, wlewając go do garnka stopniowo. Jeśli wolicie zupę bardziej kwaśną, dodajcie więcej.
6. Wszystko doprawiamy jeszcze solą i świeżo mielonym pieprzem oraz ewentualnie odrobiną posiekanej natki pietruszki.

Smacznego!

niedziela, 5 listopada 2017

muffiny dyniowe ze słonymi orzechami



Czas na dynię w pełni. Dlatego po raz kolejny wykorzystałam ją do przygotowania deseru. Połączenie słodkiego puree dyniowego z cynamonem i słonymi orzeszkami to naprawdę świetna sprawa. Muffiny są miękkie, delikatne, ale pełne smaku z chrupiącymi elementami. Jeśli macie ochotę, udekorujcie je polewą czekoladą lub odrobiną słodkiej polewy krówkowej. Mi jednak najbardziej smakują saute, bez dodatków, takie jak wychodzą z piekarnika.


Składniki (na około 24 muffiny):
  • około 400 g dyni (najlepiej piżmowej, bo jest najsłodsza)
  • 300 g cukru
  • 300 g mąki pszennej
  • 4 duże jajka w wolnego chowu
  • 175 ml oleju
  • 100 g solonych orzechów (u mnie macadamia, możecie jednak wykorzystać także np. solone fistaszki lub pistacje), lekko posiekanych
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • łyżeczka cynamonu


Przygotowanie:

Zaczynamy od upieczenia dyni. Ja zrobiłam to dzień wcześniej, dzięki temu nie musiałam czekać aż ostygnie. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Dynię kroimy na duże kawałki i wstawiamy do piekarnika na około 40 minut, aż będzie całkowicie miękka. Upieczoną dynię zostawiamy do ostygnięcia. Ostudzoną dynię blendujemy lub przecieramy na gładkie puree.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.

Do dużej miski przekładamy dyniowe puree, wsypujemy cukier, wbijamy jajka i dodajemy szczyptę soli, cynamon, proszek do pieczenia, mąkę i olej i miksujemy wszystko dokładnie. Postarajcie się nie miksować ciasta zbyt długo, żeby muffiny nie stały się gumowate. Chodzi tylko o połączenie składników.

Do ciasta dodajemy orzechy i szybko mieszamy. Ciasto przekładamy do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami do 3/4 wysokości.

Muffiny pieczemy 20 - 25 minut, a upieczone odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, chociaż świetnie smakują na ciepło :)

Smacznego!

poniedziałek, 23 października 2017

kopytka z grzybami



Zostały wam ziemniaki z wczorajszego obiadu? Chcecie przygotować kopytka, ale niekoniecznie z sosem pieczeniowym z wczoraj? Byliście na grzybobraniu i mimo suszenia i marynowania wciąż macie mnóstwo grzybów? Macie ochotę na kopytka z leśnymi grzybami?


Jeśli odpowiedzieliście twierdząco choć na jedno z wyżej wymienionych pytań, ten post jest właśnie dla was! Poniżej przepis na moje ukochane grzyby - gąski zielonki z patelni, w towarzystwie domowych kopytek. Grzyby pochodzą z rodzinnego grzybobrania!

Składniki:

na kopytka:
  • kilogram mączystych ziemniaków, ugotowanych
  • 1 jajko
  • sól
  • mąka pszenna (jej ilość zależy od ziemniaków, niektóre są bardziej wodniste, inne mniej)

dodatki:

  • około 400 g grzybów, najlepiej leśnych (ja wykorzystałam świeże zielonki)
  • 4 duże ząbki czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • oliwa z oliwek (około 3 łyżki)
  • łyżka zimnego masła
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • natka pietruszki


Przygotowanie:

kopytka:

Ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę. Dodajemy szczyptę soli i jajko i mieszamy. Teraz czas na mąkę. Ja dodaję stopniowo po płaskiej łyżce, za każdym razem mieszając ręką. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie wystarczająco zbite, by móc formować wałeczki.

Gotowe ciasto wykładamy na stolnicę, oprószoną mąką i formujemy długie wałeczki. Nożem wycinamy kluski i wrzucamy na osolony wrzątek.

Gotujemy około minuty od momentu wypłynięcia. 

grzyby:

W międzyczasie przygotowujemy grzyby. Na patelnię wlewamy oliwę i od razu czosnek. Jeśli dodamy czosnek do gorącego tłuszczu zacznie się on podsmażać od razu. Jeśli wrzucimy go na zimny, zanim się podsmaży, odda cały swój aromat.

Grzyby oczyszczamy i porządnie osuszamy. Większe kroimy na połówki lub ćwiartki, mniejsze - pozostawiamy w całości.

Gdy oliwa się podgrzeje wrzucamy grzyby. Smażymy na dość dużym ogniu, co jakiś czas mieszając przez około 10 minut lub do czasu, aż nie będą surowe.

Do podsmażonych grzybów wyciskamy sok z cytryny. Mieszamy i wyłączamy ogień pod patelnią. Teraz dodajemy zimne masło i czekamy aż się rozpuści i powstanie pyszny, aksamitny sos.

Na koniec doprawiamy wszystko solą i obficie czarnym pieprzem.

Grzyby łączymy z gorącymi kopytkami, posypujemy natką pietruszki i gotowe!

Smacznego!

środa, 4 października 2017

makaron z sosem z pieczonych pomidorów




Makarony w różnych odsłonach to jedne z moich ulubionych obiadów, szczególnie w tygodniu, gdy nie mam zbyt wiele czasu na "stanie przy garach". Żeby zrobić dobre, dość klasyczne danie kuchni włoskiej, z makaronem w roli głównej, nie potrzebujemy wielu składników i wiele czasu. Kuchnia włoska opiera się zazwyczaj na daniach kilku składnikowych, ale z jednym zastrzeżeniem! Muszą być to składniki najlepszej jakości. Kupuję tylko włoskie makarony, a czasem zdarza mi się - pod warunkiem, że mam więcej czasu - go robić samodzielnie przepis -> domowy makaron). 



Dlatego też sos ze świeżych pomidorów robię tylko w lecie i wczesną jesienią, kiedy dostępne są najlepsze pomidory. Zimą pomidory nie mają smaku i wolę kupować pomidory w puszce i tutaj też staram się wybierać te włoskie. Pamiętajcie, by gotować z produktów sezonowych. Dzięki temu będziecie zdrowsi, a przy okazji będziecie jeść o wiele smaczniej!


Składniki

  • około 1,5 kg świeżych, dojrzałych pomidorów np. lima
  • kilka listków laurowych (3 - 4 szt. - ja miałam świeże, ale możecie użyć suszonych)
  • 1 cebula, obrana z łupin i podzielona na mniejsze kawałki
  • kilka ząbków czosnku, bez łupin
  • kilka kropel oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • ewentualnie szczypta cukru
  • ulubiony makaron

+ ewentualnie do podania - listki bazylii i mozzarella lub parmezan


Przygotowanie:


Piekarnik rozgrzewamy do 230 st. C bez termoobiegu.

Umyte i osuszone pomidory przekrajamy na połówki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Obok układamy kawałki cebuli i ząbki czosnku.


Skrapiamy wszystko oliwą z oliwek, dodajemy kilka listków laurowych, posypujemy odrobiną soli i cukru, a następnie wstawiamy do piekarnika na około godzinę.


Po godzinie przekładamy pomidory (razem z sokiem) do garnka i blendujemy na gładki krem. Możemy przetrzeć przez sito, by był jeszcze bardziej aksamitny. Mi pestki i kawałki skórek nie przeszkadzają, ale - jeśli przygotowujecie to danie dla dzieci - przetrzyjcie sos koniecznie!

W międzyczasie gotujemy makaron al dente w dużej ilości osolonej wody.

Na koniec doprawiamy sos jeszcze odrobiną soli i pieprzu. Jeszcze tylko kilka listków bazylii i kulka czy dwie mozzarelli i już, gotowe!


Boun appetito!

niedziela, 24 września 2017

mleczne ciasto ze śliwkami



Przepis na to ciasto mignął mi kiedyś na facebooku, w jednej z obserwowanych przeze mnie grup. Długo go później szukałam, ale na szczęście znalazłam na blogu angelasdeliciacies.blogspot.com. Za pierwszym razem upiekłam je dokładnie tak, jak podano w przepisie, ale moim zdaniem ciasto wyszło za słodkie, dlatego za drugim razem zmniejszyłam ilość cukru i już było super. 

Przepis na to ciasto jest banalnie prosty i równie dobrze zamiast śliwek możemy upiec je z gruszkami czy z brzoskwiniami. Poradzi sobie z nim każdy laik i każdy początkujący domowy szef kuchni!


Składniki:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • szklanka mleka
  • 3/4 szklanki cukru 
  • szklanka oleju
  • 2 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy

+ garść umytych i osuszonych śliwek

Przygotowanie: 

Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu. 

Wszystkie składniki miksujemy na gładkie ciasto i wylewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu układamy połówki śliwek skórką do dołu - dzięki temu śliwki nie wypuszczają takiej ilości soku i mamy mniejsze prawdopodobieństwo, że wyciągniemy z piekarnika zakalec.

Ciasto pieczemy około 40 minut, do tzw. suchego patyczka.

Lekko przestudzone ciasto posypujemy odrobiną cukru pudru, chociaż mi ciasto - jak zwykle - najbardziej smakowało na ciepło.

Smacznego!

poniedziałek, 18 września 2017

papryki faszerowane w meksykańskim klimacie



Jesień jakby nadeszła i nic nie wskazuje na to, by lato miało jeszcze wrócić. Z szaf powyciągałam grube swetry i skarpety, co nieubłaganie wskazuje koniec lata. Gdy nadchodzą chłodne dni, pojawia się u mnie ochota na ostrzejsze i bardziej aromatyczne dania. Właśnie takie rozgrzewają nas od środka i dodają nam energii. Przepis na moje ukochane i chyba najbardziej rozgrzewające danie, jakie znam, czyli chilli con carne znajdziecie już na blogu (tutaj), a dziś dołączają do niego papryki faszerowane, w meksykańskim klimacie. Pikantne i pyszne!


Składniki:
  • 4 duże papryki (wybierając papryki, zwróćcie uwagę, by były one mniej więcej jednakowej wielkości) 

farsz:

  • 500 g mielonego mięsa wołowego (można użyć innego np. wieprzowego bądź mieszanego) 
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę 
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • puszka czerwonej fasoli, odsączonej z zalewy
  • łyżeczka kakao (tak, tak - kakao)
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • 1/4 łyżeczki mielonej kolendry
  • szczypta suszonego chilli lub innej ostrej papryczki
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz 
  • olej rzepakowy (około 2 łyżek)

+ opcjonalnie - kilka łyżek tartego sera (np. mozzarelli) - oczywiście, jeśli macie ochotę "przykryć" swoje papryki serem




Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania farszu do papryk. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Wsypujemy kolendrę, kmin i suszone chilli i chwilę prażymy. Dzięki wysokiej temperaturze przyprawy wydają więcej aromatu. 

Po kilkunastu sekundach dodajemy cebulę z czosnkiem i podsmażamy, aż się zeszklą. Po kilku minutach możemy dodać mięso. Zwiększamy temperaturę i smażymy kilka minut.

Gdy mięso już lekko się zarumieni dodajemy do garnka pomidory, koncentrat i kakao. Dusimy bez przykrycia (chcemy, żeby sos odparował i stał się gęsty) przez kilkanaście minut, na dużym ogniu, co jakiś czas mieszając. Teraz możemy dodać fasolę (ja używam fasoli z puszki, więc nie muszę jej długo gotować, powinna tylko połączyć się z mięsem i sosem).

Na koniec doprawiamy wszystką solą i pieprzem, a jeśli jest taka potrzeba jeszcze odrobiną chilli. 

Teraz możemy faszerować papryki i rozgrzać piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu. Papryki przekrajamy na pół i oczyszczamy z gniazd nasiennych, płuczemy. Farsz nakładamy łyżką, wierzch posypując serem.

Papryki układamy w naczyniu żaroodpornym, jedną obok drugiej. 

Pieczemy pod przykryciem około 40 minut, a następnie jeszcze 20 już bez przykrycia.

Podajemy na gorąco! Świetnym dodatkiem do papryk jest ugotowany na sypko ryż.

Smacznego!

wtorek, 12 września 2017

prosta zupa pieczarkowa



Całe życie nie lubiłam zupy pieczarkowej. Nigdy nie zamówiłam jej w restauracji, nigdy też nie ugotowałam. Nie przekonywał mnie jej kolor ani to, że zazwyczaj są to zupy kremy, za którymi nie przepadam (może poza kremami z pomidorów). Lubię widzieć, co jem, co znajduje się w zupie.


Jednak kilka dni temu, kiedy po raz pierwszy tej jesieni poczułam potrzebę włączenia pieca i zjedzenia ciepłej zupy, musiałam przygotować zupę właśnie z pieczarek. Dlaczego akurat tę? Bo nie miałam nic innego w lodówce jak pieczarki, a w zamrażarce bulion warzywny. Postanowiłam jednak przygotować tę zupę w taki sposób, by mieć ochotę ją zjeść. Może i wy będziecie mieć na nią ochotę?


Składniki:

  • około 300 - 400 g pieczarek, pokrojonych na półplasterki
  • 1 duża cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 1 ząbek czosnku
  • około 1,5 l dobrego wywaru warzywnego (może też być z kurczaka lub inny) -> poniżej znajdziecie przepis na szybki, smaczny wywar
  • 1 czubata łyżka masła klarowanego
  • łyżka lub dwie śmietanki kremówki
  • garść liści świeżej pietruszki
  • kilka kropel soku z cytryny
  • sól i świeży mielony pieprz


Przygotowanie:

1. W dużym garnku roztapiamy masło. Wrzucamy posiekaną cebulę i czosnek i smażymy na małym ogniu, aż się zeszklą i zmiękną. Po kilku minutach dodajemy pieczarki i skrapiamy wszystko odrobiną soku z cytryny. Dzięki temu pieczarki pozostają jasne, nie ciemnieją, a zupa nie "dostaje" koloru betonu.

2. Gdy pieczarki ładnie się przysmażą, zalewamy wszystko bulionem. Garnek przykrywamy i gotujemy na małym ogniu około 30 minut. 

3. Po tym czasie doprawiamy zupę śmietanką, solą i pieprzem.

4. Podajemy z posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!

wywar: 

  • 1 duża marchewka
  • 1 duża pietruszka
  • 1 seler + opłukane z piasku liście selera
  • 1 por lub cebula
  • 2 liście laurowe
  • liście lubczyku
  • sól
  • zimna woda

Do garnka wrzucamy pokrojone na mniejsze kawałki, dodajemy liście laurowe, liście lubczyku (jeśli jeszcze nigdy nie dodawaliście go do bulionu, czy rosołu, spróbujcie - dodaje świetnego "rosołowego" aromatu). Zalewamy zimną wodą tylko do przykrycia warzyw, nakrywamy garnek pokrywką i gotujemy na małym ogniu około 30- 40 minut. Na koniec doprawiamy bulion solą do smaku.

czwartek, 7 września 2017

risotto ze świeżymi podgrzybkami



Sezon na grzyby w pełni. Byłam w tym roku w lesie tylko raz, zmokłam jak kura i po 20 minutach uciekłam do auta. Znalazłam w międzyczasie jednego zdechłego maślaka :/ Żeby nie było, umiem zbierać grzyby i bardzo to lubię. Nauczył mnie tego dziadek, chociaż niestety nie zdążył przekazać mi do tego cierpliwości. Sam potrafił zostawić babcię przy aucie, na krzesełku na dwie godziny, a ja po dwudziestu minutach bez grzyba się nudzę i chcę wracać do domu. W okolicach Wrocławia nie ma zbyt wielu lasów typowo "grzybowych", a jak już są trzeba w nich przedzierać się przez takie chaszcze, że też mi się odechciewa. Nie jestem też typem "grzybiarza", który wstaje o 4 rano, by być w lesie już o 6. Never ever! Jestem "grzybiarzem - turystą"!


Dzisiaj jedno z moich ulubionych grzybowych dań. Kremowe, aksamitne risotto, przygotowywane z zachowaniem włoskiej tradycji i choć w Italii przygotowywane jest głównie z prawdziwków, dziś na tapecie podgrzybki. Pewnie dlatego, że nie lubię ich konsystencji i muszę je dobrze przesiekać, by je zjeść.


Składniki:
  • 1/2 litra bulionu (najlepiej warzywnego)
  • 2 łyżki oliwy
  • 200 g ryżu na risotto
  • 1 kieliszek białego wytrawnego wina
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz
  • 1 łyżka zimnego masła
  • około 300 - 400 g świeżych podgrzybków, oczyszczonych i posiekanych dość drobno
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę
  • 1 duży ząbek czosnku, drobno posiekany
  • garść świeżo startego parmezanu


Przygotowanie:

1. Podgrzewamy bulion. 

2. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy posiekany czosnek, cebulę i smażymy około 2 minut. Czas dodać grzyby. Smażymy kolejne 2 - 3 minuty na dużym ogniu, żeby wszystko nie zaczęło się dusić. Ma się smażyć! 

3. Dodajemy ryż i zwiększamy ogień. Ryż zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać go mieszać. Po chwili zacznie robić się szklisty. 

4. Wlewamy wówczas wino i czekamy aż płyn prawie całkowicie odparuje. Zapach będzie obłędny! 

5. Kiedy ryż wchłonie wino, wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by ryż bardzo lekko bulgotał. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż ryż wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 15  - 20 minut. 

6. Na koniec doprawiamy wszystko starannie solą i pieprzem. 

7. Gdy ryż będzie już miękki (ale nie rozgotowany!), zdejmujemy patelnię z ognia, dodajemy zimne masło i parmezan. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 2 minuty, by risotto odpoczęło. To najważniejsza część przygotowania risotta idealnego, bo w tym czasie staje się ono kremowe i nabiera pełni smaku. 

8. Podajemy risotto natychmiast!

Buon appetito!
[Smacznego!]

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

rydze na maśle


"Rydze to grzyby jadalne, które są uważane za jedne z najsmaczniejszych grzybów - zwłaszcza duszone w maśle. Cechą rozpoznawczą rydzów jest ich pomarańczowy kolor, dzięki czemu można je łatwo znaleźć w lesie. Niestety, rydze można pomylić z łudząco do niego podobnymi grzybami trującymi - mleczajem wełnianką i olszówką.
Kapelusz rydza, o średnicy 4-10 cm, początkowo jest płaski, wypukły, z czasem staje się wklęśnięty, lejkowaty. Zwykle przybiera kolor pomarańczowy, łososiowy lub czerwonawy. Jego cechą charakterystyczną są koncentryczne ciemniejsze pręgi. Brzeg kapelusza jest podwinięty, a u starszych egzemplarzy dodatkowo falisty. Blaszki rydza zwykle są ciemnopomarańczowe, gęste i wychodzą nieco na niski (3-5 cm) trzon, który jest jaśniejszy od kapelusza, z charakterystycznymi płytkimi pomarańczowymi jamkami. Po jego przełamaniu można zobaczyć puste wnętrze (u starszych osobników).Cechą rozpoznawczą rydza jest to, że po uszkodzeniu wydziela pomarańczowe mleczko (stąd nazwa mleczaj), które przypomina sok z marchewki i po kontakcie z powietrzem zielenieje.
Jak odróżnić rydza od wełnianki? Cechą rozpoznawczą mleczaja wełnianki jest pokryty wełnistymi kosmkami brzeg kapelusza. Poza tym miąższ wełnianki jest biały, a mleczko białe i piekące. Nie posiada także charakterystycznych dla rydza zatoczek na trzonie. Z kolei olszówka po uszkodzeniu nie wydziela pomarańczowego mleczka, które zielenieje, tylko staje się czerwonobrązowa. - "źródło: www.poradnikzdrowie.pl


Spróbowałam rydzów w tym roku po raz pierwszy w życiu. Musicie mi uwierzyć - to jedne z najsmaczniejszych grzybów, jakie jadłam. Po duszeniu na maśle wciąż pozostają jędrne. Ja swoje rydze zebrałam w lesie i chociaż zapytałam o ich "autentyczność" kilku zawodowych grzybiarzy, i tak następnego dnia rano udałam się do Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej, by rozwiać wszystkie wątpliwości. Porada grzyboznawcy jest bezpłatna i daje nam 100 % pewność, że zjedzenie konkretnego grzyba nie zagrozi naszemu zdrowiu czy życiu. 

Jak przygotować rydze na maśle?


Składniki:
  • oczyszczone i osuszone rydze (większe możemy przekroić na połówki lub ćwiartki)
  • masło klarowane 
  • kilka ząbków czosnku (pokrojonych w plasterki)
  • posiekana natka pietruszki
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Na patelni rozgrzewamy masło razem z czosnkiem. Im szybciej dodamy czosnek do chłodnego masła,tym więcej smaku odda. Gdy czosnek zacznie się już mocno zarumieniać, wyciągamy go z patelni i dodajemy rydze. Smażymy je na dość dużym ogniu aż ładnie się zarumienią z każdej strony.

Na koniec doprawiamy je solą i świeżym pieprzem i posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...