Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 lutego 2018

najlepsze kotlety mielone z indyka i sos cebulowo - winny



Podczas studiów mieszkanie dzieliłam z moją przyjaciółką. Gotowałam wtedy dużo rzadziej i mniej chętnie niż dziś, częściej stołowałyśmy się "w mieście". Jednak zazwyczaj w weekendy, głównie po tak zwanej ciężkiej nocy, wspólnie lub na zmianę przygotowywałyśmy tzw. "obiad idealny". Z czego składał się ów obiad? Miałyśmy kilka niezmiennych zestawów: schabowy, ziemniaki i mizeria (czasem mizerię zamieniałyśmy na marchewkę z groszkiem) lub mielony, ziemniaki i kiszona kapusta (czasem na ciepło). Chociaż już od kilku lat nie mieszkamy wspólnie, jeśli rozmawiamy o obiedzie idealnym (a naprawdę często rozmawiamy o jedzeniu) zawsze wymieniamy właśnie te dwa zestawy. Czasem, gdy do siebie telefonujemy, gdy w odpowiedzi na pytanie "co masz na obiad?", słyszymy o którymś z naszych obiadów idealnych, mówimy "oooo zazdroszczę". 


Dziś na tapecie kotlety mielone. Chyba pierwszy raz na blogu, choć prowadzę go już od blisko 4 lat. Przepraszam za to niedopatrzenie :) Można je przygotować chyba z każdego mięsa, ale ja najbardziej lubię te z indyka. Są lżejsze, mniej tłuste. O czym należy pamiętać przygotowując mielone? Po pierwsze i najważniejsze powinniśmy kupić najlepszej jakości mięso. Świeże, najlepiej mielone w domu lub przez rzeźnika na naszych oczach. Powinniśmy wybierać kawałki bardziej tłuste, bo w przypadku "chudego" miesa kotlety będą suche o konsystencji płyty pilśniowej. Na mielone z indyka najlepsze będzie mięso z udźca. To podstawa.

Po drugie, ważny jest także sposób i temperatura smażenia. Kotlety smażymy na porządnie rozgrzanym tłuszczu, na niewielkim ogniu, by zdążyły usmażyć się wewnątrz. Czasem, w przypadku dużych kotletów, po obsmażeniu z dwóch stron na złoto, przykrywam patelnię pokrywką. I zawsze sprawdzam na jednym z kotletów, czy usmażyły się prawidłowo. 

To dwie najważniejsze zasady przy przygotowywaniu najlepszych kotletów mielonych. Możemy zaczynać?


Składniki:

kotlety:
  • około 600 g mięsa mielonego z udźca indyczego
  • 1 niewielka cebula, posiekana w drobną kostkę i podsmażona wcześniej do miękkości na odrobinie oleju
  • 1 małe jajko
  • 1/2 czerstwej bułki, namoczonej przez kilka minut w mleku (jeśli nie macie czerstwej bułki, ale macie bułkę tartą, dodajcie do mięsa 1 - 2 łyżki, oczywiście bez namaczania)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej rzepakowy lub smalec do smażenia (ja wybrałam olej)
sos:
  • 2 duże cebule, pokrojone w piórka lub półplasterki
  • 2 łyżki masła
  • około 100 ml białego wytrawnego wina
  • liść laurowy
  • sól i świeżo mielony pieprz

+ dodatki: ja podałam moje kotlety z kaszą jęczmienną i ogórkiem kiszonym (ach, jak lubię klasykę), ale możecie zmienić dodatki, podać np. puree ziemniaczane i jakąś surówkę


Przygotowanie: 


Zaczynamy od kotletów.

1. Mięso mieszamy z cebulą, jajkiem i bułką (odsączoną z mleka). Doprawiamy solą i pieprzem. Wszystko dokładnie zagniatamy ręcznie, lekko ubijając dłonią. Dzięki temu napowietrzamy mięso, a to sprawi, że będzie bardziej puszyste i delikatniejsze po usmażeniu.

2. Na patelni porządnie rozgrzewamy tłuszcz.

3. Z mięsa formujemy kulki (ja lubię mniejsze kotlety), obtaczamy w bułce tartej, lekko spłaszczamy i układamy na rozgrzanym tłuszczu. Najlepiej po  4 - 5 na raz, żeby smażyły się równomiernie.

4. Smażymy po kilka minut z każdej strony, tak jak wspominałam wcześniej, na niewielkim ogniu. Możemy przykryć patelnię pokrywką.


W międzyczasie przygotowujemy sos i gotujemy kaszę (lub ziemniaki).

Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła. Wrzucamy liść laurowy i cebulę i podsmażamy kilka minut, na niewielkim ogniu, do miękkości i delikatnego zarumienienia. Wlewamy wino i czekamy aż lekko odparuje. Potrwa to minutę lub dwie. Na sam koniec, po wyłączeniu ognia pod patelnią (bardzo ważne!) doprawiamy sos solą i pieprzem i dodajemy drugą łyżkę masła. Mieszamy delikatnie. Rozpuszczone masło sprawi, że dość rzadki sos zamieni się w piękną emulsję.

Kotlety podajemy na gorąco z wybranymi dodatkami i sosem.

Smacznego!

środa, 3 stycznia 2018

tradycyjne gołąbki z ryżem i mięsem



Uwielbiam gołąbki, co pewnie można zauważyć po ilości przepisów na to danie, które znajdziecie na blogu. Do tej pory nie pojawił się jednak przepis na te najbardziej tradycyjne, z mięsem i ryżem. Jakie powinny być gołąbki idealne? Według mnie powinny być miękkie i soczyste, dobrze doprawiona solą i pieprzem. Kapusta musi być miękka (dlatego wykorzystuję do nich kapustę włoską - szybciej "dochodzi"), a w farszu musi przeważać mięso. Nie ma nic gorszego niż gołąbki, w których trzeba szukać mięsa ze świeczką!


Składniki:
  • 1 duża główka kapusty włoskiej (można użyć zwykłej kapusty białej, ale trzeba ją dłużej parzyć i dłużej piec/gotować gołąbki)
  • około 1 kg mięsa mielonego (ja wybieram zazwyczaj mielone z udźca indyczego, bo nie lubię zbyt tłustych gołąbków, ale możecie użyć np. łopatki wieprzowej)
  • 200 g suchego ryżu
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 2 łyżki masła
  • 1 jajko
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 0,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
sos pomidorowy:
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka oleju rzepakowego lub masła
  •  sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • szczypta cukru

Przygotowanie:

1. Cebule podsmażamy na maśle. Odstawiamy do przestygnięcia.

2. Ryż gotujemy al dente w osolonej wodzie (około 4 minut krócej niż podano na opakowaniu). Odstawiamy do przestygnięcia.

3. W dużej misce mieszamy mięso z ryżem i cebulą. Dodajemy jajko i doprawiamy wszystko solą i pieprzem.

4. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i sparzamy we wrzątku przez 3 - 4 minuty. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

5. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem.
 
6. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącego bulionu do około 1/3 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 1 godzinę.
 
Uwaga! Można gołąbki ugotować w garnku, ale ja uważam, że z piekarnika są po prostu lepsze. Jeśli chcecie mimo to ugotować gołąbki na gazie, wyłóżcie uszkodzone liście kapusty na dnie garnka. Gotujcie razem z bulionem (jak wyżej) na jak najmniejszym ogniu, pod przykryciem przez około 45 minut.
 
Gołąbki podajemy na gorąco z sosem pomidorowym.
 
 
Sos pomidorowy:
 
Czosnek podsmażamy razem z koncentratem pomidorowym na oleju przez około 3 minut, mieszając co jakiś czas. Dodajemy pomidory z puszki i dusimy na małym ogniu przez około 15 - 20 minut, by sos odparował, a pomidory trochę się rozpadły. Na koniec doprawiamy sos solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru.
 
Uwaga! Jeśli np. wasze dzieci nie zjedzą sosu z kawałkami pomidorów (co może się zdarzyć :)), zblendujcie sos na gładko!
 
Smacznego!

środa, 20 września 2017

żółte curry z indykiem i warzywami



Jeśli myślicie, że łatwo znaleźć definicję curry i jego pochodzenie, to jesteście w wielkim błędzie. Jeśli myślicie, że curry to głównie danie z Indii i Tajlandii, to także się mylicie. Oprócz curry indyjskiego czy tajskiego, znajdziemy na kulinarnej mapie świata także curry z Pakistanu, Sri Lanki, Malezji, Filipin, Kambodży i Wietnamu, a nawet z Afryki czy Japonii. Ciężko więc sklasyfikować curry jako danie uniwersalne, bo na całym świecie bardzo się różni. Za przykład podam wam to, że zupełnie inne curry zjecie na północy i na południu Indii.


Jakiś czas temu kupiłam wspaniałą książkę pt. "Curry. Fragrant dishes from India, Thailand, Vietnam and Indonesia", która od samej okładki zachęca mnie do gotowania i tym bardziej jedzenia. Stamtąd czerpię wiedzę i pomysły, choć niektóre są dość skomplikowane i wymagają przypraw i składników u nas ciężko dostępnych, lub wcale. 


Składniki:
  • około pół kilograma piersi z indyka, pokrojonej w dużą kostkę (około 1,5 x 1,5 cm) - możecie wykorzystać także filet z kurczaka
  • 1 cebula, pokrojona w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • 2 marchewki, pokrojone w plasterki o grubości około 1/2 cm
  • garść fasolki szparagowej, pokrojonej na mniejsze kawałki
  • różyczki brokuła (ja wykorzystałam około połowy niewielkiego brokuła)
  • puszka mleka kokosowego
  • oleju rzepakowy
  • 3 - 4 łyżki żółtej pasty curry (ilość pasty zależy od was i od ostrości samej pasty)
  • sos sojowy
+ do podania - ryż jaśminowy


Przygotowanie:

Kilka godzin wcześniej (najlepiej całą noc). Łyżkę pasty curry mieszamy z łyżeczką oleju rzepakowego i łyżeczką sosu sojowego. Taką pastą "nacieramy" mięso, przykrywamy i odstawiamy do lodówki, by się ładnie zamarynowało. 

Uwaga! Jeśli nie macie kilku godzin, bo np. chcecie przygotować ekspresowy obiad, możecie zamarynować mięso i odstawić je na 15 - 20 minut, ale nie do lodówki!

Mięso zamarynowane, możemy zaczynać! Wyciągamy mięso z lodówki. W woku lub w głębokiej patelni rozgrzewamy olej (1 - 2 łyżki). Dodajemy 2 łyżki pasty curry (później dodamy więcej, ważne by nie przesadzić z ostrością na początku). Podsmażamy minutę, dzięki czemu aromaty będą jeszcze bardziej wyraziste. 

Dodajemy cebulę i czosnek i podsmażamy jeszcze 2 - 3 minuty, mieszając od czasu do czasu.

Do garnka/patelni wlewamy mleko kokosowe i doprowadzamy do wrzenia. Gdy zacznie bulgotać, dodajemy indyka i warzywa.

Całość dusimy do momentu, gdy warzywa zmiękną, ale pozostaną "al dente", nie chcemy rozgotowanej papki.

Na sam koniec wszystko jeszcze doprawiamy. Jeśli uważacie, że curry jest zbyt mało wyraziste lub zbyt mało pikantne, dodajemy jeszcze trochę pasty curry. Niestety nie podam wam konkretnych ilości pasty, bo każda pasta jest inna, a poza tym wasze upodobania smakowe mogą się różnić od moich. Na koniec jeszcze odrobina sosu sojowego i gotowe!

Smacznego!

wtorek, 22 sierpnia 2017

kotlety z indyka z warzywami



Po babskim weekendzie w Pradze pełnym alkoholu, śmieciowego żarcia i niedospania, potrzebowałam lekkiego lunchu. Zielona herbata z cytryną i imbirem, liście świeżej sałaty z winegretem i kotlety z indyka z warzywami - tego potrzebowałam!

Dzisiejsze kotlety są lekkie, zdrowe i naprawdę pyszne. Dzięki dodatkowi duszonych warzyw nie są suche jak wióry, co w przypadku kotletów drobiowych bywa dość częste. Możecie podać je z ulubionym sosem, rewelacyjnie zagrają z koperkowym!


Składniki:
  • 1 mała marchewka
  • 1/2 korzenia pietruszki
  • 1/4 bulwy selera
  • 1/2 kalarepy
  • 1/2 niedużej cukinii
  • 1 cebula
  • około 400 g mielonego mięsa z indyka
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia


Przygotowanie:

1. Cebulę kroimy w piórka, pozostałe warzywa ścieramy na tarce o dużych oczkach. W głębokiej patelni rozgrzewamy łyżkę lub dwie oleju i wrzucamy warzywa. Smażymy na niewielkim ogniu, co jakiś czas mieszając,do czasu aż wszystkie zmiękną. Zostawiamy do przestudzenia.

2. Ostudzone warzywa mieszamy z mielonym mięsem, doprawiamy solą i świeżym pieprzem.

3. Formujemy kotlety i smażymy na rozgrzanej patelni, na odrobinie oleju (w przypadku patelni teflonowej, możecie smażyć bez oleju) po kilka minut z każdej ze stron.

Smacznego!

czwartek, 24 marca 2016

szybkie curry na przedświąteczny obiad



Tak samo jak nie lubię Bożego Narodzenia, nie lubię Świąt Wielkanocnych. Mimo, że pogoda nastraja pozytywnie, ma być coraz cieplej i bardziej słonecznie, na co czekam z z niecierpliwością gdzieś od września. Ale może właśnie dlatego nie rozumiem, jak po ciężkiej zimie, pełnej tłustego, pożywnego jedzenia, możemy zachwycać się białą kiełbasą i żurkiem. Nie mój klimat. Białej nie tykam, a żurek spełnia u mnie rolę lekarstwa na gigantycznego kaca raz do roku albo rzadziej. Dlatego w tym roku protestuję i "nie załączam" trybu WIELKANOCNE SZALEŃSTWO. Zamiast tego jem szybkie curry, robię pudding chia i spokojnie czekam, aż będzie "po świętach". Wam także życzę przedświątecznego luzu i wyrozumiałości dla tych, którzy jednak zjedzą kilogram białej kiełbasy. W końcu zbliżają się święta i powinniśmy się radować. 


Składniki:
  • około pół kilograma piersi z indyka, pokrojonej w dużą kostkę (około 1,5 x 1,5 cm)
  • 1 cebula, pokrojona w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • 1 nieduża cukinia, wydrążona z gniazda nasiennego i pokrojona w półplasterki o grubości około 1 cm
  • 1 czerwona papryka, bez nasion, pokrojona w kawałki wielkości podobnych do cukinii
  • 2 marchewki, pokrojone w plasterki o grubości około 1/2 cm
  • puszka mleka kokosowego
  • 1 łyżka oleju kokosowego lub rzepakowego
  • 3 - 4 łyżki żółtej pasty curry (ilość pasty zależy od was i od ostrości samej pasty)
  • sos sojowy
+ do podania - ryż jaśminowy


Przygotowanie:

1. W garnku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej kokosowy. Dodajemy 3 łyżki pasty curry (później dodamy więcej, ważne by nie przesadzić z ostrością na początku). Podsmażamy minutę, dzięki czemu aromaty będą jeszcze bardziej wyraziste. Dodajemy cebulę i czosnek i podsmażamy jeszcze 2 - 3 minuty, mieszając od czasu do czasu.
2. Do garnka/patelni wlewamy mleko kokosowe i doprowadzamy do wrzenia. Gdy zacznie bulgotać, dodajemy indyka.  
3. Po około 10 minutach dodajemy warzywa. Zaczynamy od marchewki jako warzywa najtwardszego. Po chwili dodajemy cukinię i paprykę. 
4. Całość dusimy do momentu, gdy marchewka zmięknie, ale pozostanie "al dente", nie chcemy rozgotowanej papki.
5. Na sam koniec wszystko jeszcze doprawiamy. Jeśli uważacie, że curry jest zbyt mało wyraziste lub zbyt mało pikantne, dodajemy jeszcze trochę pasty curry. Niestety nie podam wam konkretnych ilości pasty, bo każda pasta jest inna, a poza tym wasze upodobania smakowe mogą się różnić od moich. Na koniec jeszcze odrobina sosu sojowego i gotowe!

Smacznego!

wtorek, 22 grudnia 2015

gołąbki z indykiem i kaszą gryczaną



Gołąbki to dla mnie danie świąteczne. Prawdopodobnie dlatego, że ich przygotowanie zajmuje mnóstwo czasu. Zazwyczaj w tygodniu nie mam go aż tak wiele. Na blogu pojawiały się już receptury na różne rodzaje gołąbków, jednak zawsze będę podkreślać, że najlepsze są te najprostsze - z mięsem i ryżem. I chociaż takie lubię najbardziej, to jeść mi ich nie wolno, bo nie wolno jeść mi ryżu. W związku z tym kasza gryczana stała się jego zamiennikiem, bo przy okazji jest także bezglutenowa. 


Składniki:

  • liście włoskiej kapusty
  • około 500 g mielonego mięsa z piersi indyka 
  • około 1,5 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1 łyżka oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • opcjonalnie - drobno posiekana natka pietruszki



Przygotowanie:



1. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i sparzamy we wrzątku przez 3 - 4 minuty. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

2. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę lub olej. Wrzucamy cebulę i podsmażamy chwilę aż się zeszkli i zmięknie.

3. Mięso mielone przekładamy do dużej miski i mieszamy z kaszą gryczaną i podsmażoną cebulą. Doprawiamy wszystko solą i dość obficie pieprzem.

4. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem. 

5. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącej wody do około 1/4 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 1,5 godziny.



Smacznego!

środa, 16 grudnia 2015

klops na kanapkę bez glutenu i bez jajek



Ostatnio przestałam kupować wędliny. Po pierwsze dlatego, że po prostu przestały mi smakować, a po drugie - w kupnym wędlinach znajdujemy mnóstwo dodatków do mięsa, których chciałabym w swojej diecie unikać. Te wszystkie glutaminiany sodu i inne ulepszacze po prostu nam szkodzą. Jeśli dzisiaj tego nie odczuwamy, odczujemy to na pewno w przyszłości. A ponieważ nie umiem sobie wyobrazić życia bez kanapki "z mięsem" i w ogóle życia bez mięsa, szukam zdrowszych zamienników. Na blogu znajdziecie już mięsa, idealne na kanapkę, teraz postanowiłam się zabrać za klopsa. Klopsa, który świetnie smakuje i właściwie nie wygląda. Tylko jak upiec bezglutenowego klopsa, na dodatek bez jajek, których jeść mi nie wolno?! Znalazłam sposób, który także wam polecam. 


Składniki:
  • 1 kg mielonego mięsa z indyka
  • 6 łyżek bezglutenowych płatków owsianych (oczywiście, jeśli nie musicie eliminować glutenu, wykorzystajcie klasyczne płatki owsiane - nie błyskawiczne)
  • 1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • świeże zioła (wybierzcie te, które lubicie albo te, które akurat macie pod ręką - ja wykorzystałam kilka gałązek świeżego rozmarynu i tymianku, drobno posiekanych)
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • odrobina suszonego chilli
  • łyżka oliwy
+ możecie dodać odrobinę czosnku, kilka suszonych pomidorów (drobno posiekanych), kilka kaparów albo garść świeżej natki pietruszki - bawcie się smakiem!


Przygotowanie:

1. Płatki owsiane zalewamy wrzątkiem, tak by w całości zostały przykryte.
2. Cebulę podsmażamy na łyżce oliwy, aż ładnie się zeszkli, ale nie zarumieni.
3. Po kilku minutach, gdy płatki owsiane porządnie napęcznieją, odcedzamy je na sitku.
4. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
5. W dużej misce mieszamy mięso z podsmażoną cebulą, odsączonymi płatkami owsianymi, posiekanymi ziołami, solą, pieprzem i odrobiną chilli.
6. Keksówkę napełniamy mięsem i pieczemy około godziny i 15 minut. 
7. Po upieczeniu klopsa pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia i wyciągamy z formy. 

Smacznego!

czwartek, 20 sierpnia 2015

ekspresowy gulasz z indyka ze świeżymi pomidorami





To, że o tej porze roku polskie pomidory są najlepsze wiedzą pewnie wszyscy. Moim zdaniem pokonują na głowę nawet te włoskie. Słodkie i pachnące, idealne na surowo lub w każdej możliwej formie na ciepło. Do kuchennych szaleństw świetnie nadają się podłużne pomidory lima, które z powodu dość grubej skórki niekoniecznie smakują wszystkim na surowo (chociaż mi osobiście wcale to nie przeszkadza). Lima są mięsiste i mają stosunkowo niewiele pestek. Można je upiec i przygotować świetną zupę lub sos do makaronu (inspiracji szukajcie na blogu w zakładce: pomidory lub LATO).


Składniki (dla 4 osób):
  • około 400 g fileta z indyka, pokrojonego w dużą kostkę
  • około 1 kg pomidorów lima
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (możecie ten składnik pominąć, ale po co?)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • ewentualnie, jeśli jest taka potrzeba - szczypta cukru
+ ulubione dodatki: młode ziemniaki lub ryż lub tak jak w moim przypadku - zielona fasolka szparagowa i młody kalafior


Przygotowanie:

1. Pomidory obieramy ze skórki (wystarczy sparzyć je wrzątkiem i skórka sama odchodzi) i - jeśli jest taka potrzeba - wydrążamy z gniazd nasiennych. Kroimy na mniejsze kawałki.
2. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy mięso i obsmażamy przez kilka minut. Dodajemy cebulę i wszystko razem smażymy jeszcze chwilę, aż cebula się zeszkli.
3. Po chwili na patelnię wlewamy wino i czekamy aż połowa odparuje. Dodajemy pomidory i dusimy całość, aż całkiem się rozpadną i stworzą gęsty sos. Ewentualnie możemy podlać wszystko odrobiną wody.
4. Na koniec doprawiamy całość solą i świeżo mielonym pieprzem i - jeśli macie ochotę - niewielką szczyptą cukru.

Podajemy z tym, na co akurat mamy ochotę!

Smacznego!

wtorek, 21 lipca 2015

indyk w pięciu smakach z grzybami portobello i sezamem



Na początku tygodnia potrzebuję obiadu dosłownie "w pięć minut". Mam mnóstwo roboty i nie mam specjalnie ani czasu ani ochoty na stanie przy garnkach dłużej niż przysłowiową chwilę, szczególnie, że na dworze znowu tropiki. Na szczęście indyka zamarynowałam wczoraj wieczorem. Wam też proponuję zamarynować mięso wcześniej, będzie bardziej aromatyczne i smaczniejsze.

PS. Jeśli macie problem, by kupić czarny sezam, wykorzystajcie jasny. Ale to w ostateczności. Czarny ma przyjemny orzechowy smak i jest dużo bardziej aromatyczny od swojego jasnego "brata".


Składniki (dla 4 osób):
  • około 350 - 400 g fileta z indyka, pokrojonego w grubą kostkę
  • 4 grzyby portobello, pokrojone w grube plastry
  • 1 cebula, pokrojona w kostkę
  • 1 duży ząbek czosnku, pokrojony w bardzo cienkie plasterki
  • garść różyczek brokuła, podzielonych na mniejsze kawałki
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy "pięć smaków"
  • sos sojowy (do smaku)
  • szczypta suszonego chilli
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • 1 łyżka oleju rzepakowego + 1 łyżeczka oleju do marynaty
  • czarny sezam (około 1/2 łyżeczki na porcję)

Przygotowanie:

1. Przyprawę "pięć smaków" mieszamy z olejem (wystarczy 1 łyżeczka) i taką pastą nacieramy kawałki indyka. Pozostawiamy na minimum pół godziny, by indyk zdążył się zamarynować.
2. Brokuły blanszujemy w porządnie osolonym wrzątku. Ważne, by pozostały al dente.
3. W dużej patelni lub woku rozgrzewamy łyżkę oleju. Wrzucamy cebulę i czosnek i lekko podsmażamy. Dodajemy indyka i smażymy przez około 5 minut, aż się ładnie zezłoci.
4. Do indyka dodajemy grzyby i smażymy na dość dużym ogniu często mieszając.
5. Gdy indyk nie będzie już surowy, a grzyby ładnie się zarumienią doprawiamy wszystko sosem sojowym (ustalcie swoją granicę słonego smaku), pieprzem i chilli. Na koniec dodajemy różyczki brokuła i wszystko mieszamy.

Podajemy z odrobiną czarnego sezamu. Smacznego!

wtorek, 23 czerwca 2015

indyk w madras curry z warzywami



Przygotowanie domowego, pysznego curry nie jest specjalną sztuką, nie zajmuje też dużo czasu. Oczywiście możecie wykorzystać gotową pastę, ale uwierzcie mi, że z domową, własną mieszanką przypraw będzie po pierwsze smaczniejsze, a po drugie - na pewno zdrowsze, bo w gotowych pastach zawsze znajdują się konserwanty i substancje, których wolę unikać. Może przerazić was ilość niezbędnych składników, by własną mieszankę stworzyć, ale jak kupicie wszystko raz, starczy wam na bardzo długo i będziecie mogli z nich korzystać, jak tylko będziecie mieli ochotę.

PS. Taki obiad jest wyjątkowo rozgrzewający i sycący, więc prawdopodobnie byłby lepszy na jesienne czy zimowe dni. Ale ponieważ kalendarzowe lato powitało nas chłodem i deszczem, jest mi non - stop zimno, więc postanowiłam zaserwować go teraz. Z resztą dobre curry jest dobre zawsze! :D

PS.2 Ja swoje curry podałam z kalafiorem i żółtą fasolką szparagową, bo o tej porze roku lubię je najbardziej. Ale możecie swoje curry trochę stunningować. Dodać inne warzywa (np. paprykę albo bataty czy zwykłe ziemniaki), rodzynki, migdały, orzechy... tylko może nie wszystkie jednocześnie :)


Składniki (na 3 - 4 osoby):
  • około 400 g fileta z indyka, pokrojonego w dużą kostkę (około 2 x 2 cm)
  • 2 garści świeżej żółtej fasolki szparagowej
  • 1 nieduża główka młodego kalafiora, podzielona na różyczki
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • około 1 cm świeżego imbiru, startego na tarce
  • 1 duży kubek jogurtu naturalnego (około 400 ml)
  • odrobina czarnego lub białego sezamu
  • natka zielonej pietruszki (do podania)
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła klarowanego (masła ghee)
  • około 250 ml wody
przyprawy:
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka mielonego kminku (nasiona kminku możecie rozbić w moździerzu)
  • 1/2 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
  • około 1 łyżeczki mielonego suszonego chilli (możecie zmniejszyć ilość, jeśli wolicie dania mniej pikantne)
  • 1 łyżeczka mielonej kurkumy
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy Garam Masala
  • sól 

+ opcjonalnie do podania - ryż basmati (lub inny)


Przygotowanie:

1. W głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Wsypujemy wszystkie przyprawy  (bez soli) i chwilę podsmażamy (20 sekund). Dzięki temu wyzwolą więcej aromatu, a nasze curry będzie jeszcze bardziej aromatyczne.
2. Do przypraw dodajemy czosnek, imbir i wlewamy wodę. Gdy zacznie wrzeć wrzucamy indyka i gotujemy na niewielkim ogniu, aż mięso nie będzie surowe w środku (około 7 - 10 minut). Po około 7 minutach najlepiej wyjąć jeden kawałek i sprawdzić, czy jest gotowe. Jeśli w międzyczasie stwierdzicie, że na patelni jest zbyt mało wody, dolejcie odrobinę.

3. W międzyczasie gotujemy warzywa. Dwa sposoby: albo w osolonym wrzątku albo w parowarze (ja wybrałam gotowanie na parze, bo jest zdrowsze i także smaczniejsze). Ważne, by zarówno fasolka, jak i kalafior pozostały al dente, nie chcemy rozgotowanej papki!
4. Jeśli chcecie podać danie z ryżem (moim zdaniem bez niego jest równie sycące i smaczne), ugotujcie ryż według wskazań z opakowania.

5. Na koniec, gdy mięso jest gotowe, wlewamy na patelnię jogurt, wyłączamy ogień, mieszamy. Doprawiamy solą.

Naszego indyka w curry podajemy z warzywami, posypanego odrobiną sezamu i świeżą natką pietruszki.

Smacznego!

piątek, 19 czerwca 2015

marynowany indyk z zielonymi, młodymi warzywami




Wiosna i lato to taki czas, kiedy mi osobiście warzywa smakują najbardziej. Po okropnej zimie, kiedy podpieramy się mrożonkami, nareszcie przyszła pora na świeżość. Korzystam, ile się da z młodej fasolki, młodego bobu, moich ukochanych zielonych szparagów (te za chwilę znikną ze sklepów), bo już później nigdy tak fantastycznie nie smakują.

Propozycja na ten obiad jest nie tylko zdrowa, ale także pełna smaku i aromatu, a to za sprawą marynaty do indyka - pachnącej i lekko pikantnej.Powiem wam, że tak mi zasmakowała, że takie danie jadłam trzy dni z rzędu :P


Składniki (porcja dla 2 osób):
  • garść młodej zielonej fasolki szparagowej
  • około 200 g młodego bobu
  • 3 - 4 zielone szparagi
  • około 250 - 300 g fileta z indyka, pokrojonego na mniejsze kawałki
  • kubek jogurtu naturalnego (około 150 g)
  • około 150 - 200 g ryżu (wybierzcie swój ulubiony: dziki, basmati lub tak jak ja - pełnoziarnisty)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego lub kokosowego
  • odrobina świeżego koperku

marynata do mięsa:
  • 1 łyżka przyprawy garam masala
  • 1 łyżka mielonej kolendry
  • 2 ziarna kardamonu
  • 1 cm świeżego imbiru, startego na tarce o jak najmniejszych oczkach
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • około 1/2 łyżeczki suszonego chilli w płatkach
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania marynaty do mięsa. Wszystkie składniki ucieramy w moździerzu na pastę, a następnie nacieramy nią mięso i odstawiamy na minimum 30 minut, a najlepiej na dłużej. Ja swoją marynatę przygotowałam rano i mięso marynowało się kilka godzin.
2. Ryż gotujemy na sypko według wskazań z opakowania.
3. Warzywa (szparagi, fasolkę i bób) blanszujemy we wrzącej wodzie przez kilka minut, a następnie przekładamy od razu do miski z lodowatą wodą (można dodać kostki lodu). Dzięki temu zachowają piękny, zielony kolor i pozostaną jędrne. W zimnej wodzie warzywa powinny pozostać minutę, nie dłużej, by nie nasiąkły wodą.

Uwaga! Gdy gotujecie zielone warzywa (fasolkę szparagową, brokuły, bób, zielone szparagi itd) pamiętajcie, by wrzucać je do mocno bulgocącego wrzątku. Dzięki temu po ugotowaniu pozostaną zielone!

4. Zamarynowane mięso smażymy na odrobinie oleju rzepakowego lub kokosowego z dwóch stron na złoto - brązowy kolor przez kilka minut. Jeśli pokroiliście indyka w niezbyt grube kawałki, wystarczy chwila, by był gotowy, nie surowy w środku, a delikatny i soczysty.
5. Na koniec do mięsa wlewamy kubeczek jogurtu naturalnego, mieszamy i wyłączamy ogień pod patelnią.

6. Teraz możemy złożyć danie. Na sam spód układamy ryż, polewamy odrobiną sosu, następnie kawałki indyka, a na nim chrupiące zielone warzywa. Wierzch posypcie odrobiną świeżego koperku!

Smacznego!

środa, 15 kwietnia 2015

słodko - pikantny indyk ze szpinakiem w azjatyckim stylu



Po powrocie z wakacji, po świętach mam w pracy zatrzęsienie. Dlatego potrzebuję obiadu ekspresowego, którego przygotowanie zajmie mi minimum czasu. Takie właśnie są błyskawiczne potrawy przygotowane w woku. Raz dwa i pyszny obiad gotowy.


Składniki:
  • ulubiony makaron azjatycki
  • 1 polędwiczka z indyka (około 500 g)
  • 2 marchewki pokrojone w bardzo cienkie plastry za pomocą obieraczki do warzyw
  • 2 szalotki, pokrojone w piórka
  • 3 duże garście świeżego szpinaku
  • chlust sosu sojowego (do smaku)
  • odrobina suszonego chilli
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu ryżowego (lub innego, np. jabłkowego)
  • do podania - świeże kiełki (ja wykorzystałam kiełki słonecznika, bo akurat takie miałam w lodówce)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego (lub 1 łyżeczka oleju kokosowego)

marynata:
  • 2 -3 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu ostrygowego
  • 1 łyżeczka sosu rybnego
  • 1 łyżeczka suszonych płatków chilli

Przygotowanie:

1. Składniki marynaty mieszamy, wkładamy do nich umytego i osuszonego indyka, pokrojonego w cienkie plastry i odstawiamy na minimum godzinę do lodówki (a najlepiej na całą noc).

2. W woku rozgrzewamy olej, wrzucamy lekko osuszonego indyka, a następnie szalotki i plastry marchewki. Smażymy wszystko szybko, na dość dużym ogniu często mieszając.
3. Sos sojowy mieszamy z octem ryżowym i miodem, dodajemy chilli i taką miksturę wlewamy do woka.
4. Smażymy wszystko jeszcze chwilę i dodajemy szpinak. Szpinak zmięknie błyskawicznie, więc za chwilę danie będzie właściwie gotowe. Teraz dodajemy makaron (przygotowany wcześniej według wskazówek z opakowania) i mieszamy.

Podajemy od razu z odrobiną świeżych kiełków.

Smacznego!

PS. Podzielę się z wami widokami, którymi rozkoszowałam się przez ostatni tydzień :)


czwartek, 18 grudnia 2014

delikatny pasztet z cielęciny i indyka



Delikatny pasztet będzie świetnym daniem np. na śniadanie w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia lub na  Śniadanie Wielkanocne. Możecie podać go z  klasyczną ćwikłą lub np. sosem żurawinowym z odrobiną chrzanu.


Składniki:
  • około 1 kg mięsa cielęcego (możecie wykorzystać karkówkę, górkę lub inne kawałki mięsa)
  • około 1 kg udźca indyczego (uwaga, filet z indyka będzie zbyt suchy!)
  • 2 cebule
  • około 2 łyżek oleju rzepakowego
  • 1 czerstwa bułka
  • 1 jajko
  • 2 listki laurowe
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • kieliszek jakiegoś mocnego alkoholu (brandy, koniaku lub np. wódki)

Przygotowanie:

1. W dużym garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy mięso, pokrojone na mniejsze kawałki (nie zbyt małe, by za szybko nie wyschły), dodajemy cebulę, pokrojoną w ćwiartki i liście laurowe i dusimy wszystko pod przykryciem, aż mięso zmięknie. Od czasu do czasu obracamy, by smażyło się równomiernie. W pewnym momencie prawdopodobnie będziecie musieli je podlać odrobiną wody.
2. Gdy mięso zmięknie wrzucamy do garnka czerstwą bułkę i czekamy aż nasiąknie.
3. Przestudzone mięso, razem z bułką i cebulą blendujemy lub przeciskamy przez maszynkę do mięsa. Doprawiamy obficie solą i pieprzem oraz wybranym alkoholem. Na koniec do mięsa dodajemy jajko.
4. Masę przekładamy do keksówek wyłożonych folią aluminiową lub papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 175 st. C bez termoobiegu.
5. Pieczemy około 20 - 30 minut.

Pasztet podajemy schłodzony do temperatury pokojowej.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...