Pokazywanie postów oznaczonych etykietą truskawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą truskawki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lipca 2018

dwa moje ulubione koktajle z truskawkami


Lato w pełni. Uwielbiam, gdy jest ciepło i wcale nie narzekam, gdy już o poranku termometr wskazuje 26 stopni. Jednak przy takiej pogodzie mam problem ze zjedzeniem normalnego śniadania. Mój organizm odmawia przyjęcia jakichkolwiek pokarmów stałych przynajmniej do południa. A że wstaję zazwyczaj około 7.30 i nauczyłam się jeść śniadania, dla zdrowia i urody, muszę znajdować zamienniki tradycyjnego posiłku. Potrzebuję czegoś, co wypełni mój żołądek, jednocześnie nie powodując "przeciążenia". Zbawieniem są koktajle i smoothie. 

Wiem, że zrobienie koktajlu to żadna sztuka i odkrywcą Ameryki nie jestem. Chcę wam jednak pokazać przepisy na dwa moje ulubione koktajle z truskawkami, które o tej porze roku smakują najlepiej. Oba są wegańskie, przygotowane na mleku roślinnym, ale jeśli zamienicie je na krowie, świat się nie zawali. Do dzieła!


1. KOKTAJL BANANOWO - TRUSKAWKOWY Z SIEMIENIEM LNIANYM





Dlaczego siemię lniane? Bo jest cholernie bogate w wartości odżywcze, które mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie. W skrócie: obniża poziom cholesterolu i cukru we krwi i świetnie wpływa na działanie układu pokarmowego. dzięki swoim właściwościom może redukować ryzyko zachorowania na raka piersi i pomagać kobietom z zaburzeniami hormonalnymi. Przekonałam was?

Składniki:
  • 1/2 bardzo dojrzałego banana
  • garść świeżych truskawek
  • łyżeczka siemienia lnianego
  • około szklanki mleka roślinnego
Wszystkie składniki dokładnie blendujemy i gotowe!


2. KOKTAJL TRUSKAWKOWO - BRZOSKWINIOWY





Składniki:
  • garść świeżych truskawek
  • 2 dojrzałe brzoskwinie (kupiłam polskie, a one są mniejsze)
  • łyżeczka siemienia (dla zdrowa!)
  • około szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
I znów wystarczy zmiksować wszystkie składniki.

Smacznego i na zdrowie!

poniedziałek, 18 czerwca 2018

truskawki zapiekane pod koglem moglem


Niech podniesie rękę ten, kto w dzieciństwie nie oblizywał się na samą myśl o koglu moglu. Ja dobrze pamiętam, jak leciałam do kuchni po usłyszeniu dźwięku ubijanego żółtka. Potem wiele lat kogla mogla nie jadłam, bo był to deser całkiem zapomniany i dziś - tego z żółtek ubijanych na surowo - na pewno bym nie zjadła. Ale by zabezpieczyć się przed salmonellą i innymi świństwami z surowych jajek, możemy zastosować dwa triki. Po pierwsze możemy żółtka z cukrem ubić w misce nad garnkiem z gotującą się wodą albo kogel mogel upiec. Dziś wersja nr 2. Z dodatkiem owoców (truskawek, malin, borówek albo brzoskwiń) smakuje świetnie. Przygotowanie takiego deseru zajmuje maksymalnie 15 minut, rewelacyjnie się prezentuje i naprawdę cieszy podniebienie. Dzisiaj wersja z truskawkami, bo sezon w pełni.


Potrzebujemy (na 2 porcje):
  • 2 żółtka od kur z wolnego wybiegu
  • 2 łyżki cukru
  • truskawki (po około 2 - 3 na porcję)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

2. Truskawki myjemy, osuszamy i te większe przekrajamy na połówki. Układamy w naczyniach żaroodpornych.

3. Żółtka ubijamy z cukrem na gęstą, prawie białą masę. Możemy ręcznie, możemy mikserem. Nie ma to żadnego znaczenia.

4. Masę przelewamy do foremek z truskawkami i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy około 10 minut do czasu, aż skorupka lekko się zarumieni.

Podajemy po lekkim przestygnięciu, ale wciąż na ciepło!

Smacznego!

czwartek, 7 czerwca 2018

drożdżówki z ricottą i truskawkami

 



Pieczenie drożdżówek i ciasta drożdżowego to ostatnio moja pasja. Wymyślam nowe nadzienia i dodatki. Pewnie z resztą zauważyliście to na blogu :) Ma to związek głównie z tym, że znalazłam - nie boję się użyć tego słowa - idealny przepis na ciasto. Zagniata się je łatwo (szczególnie, jeśli robi to za mnie robot), rośnie szybko, a bułeczki piecze się maksymalnie 13 minut.

Dziś wykorzystałam ricottę, czyli włoski twaróg, ponieważ miałam go w lodówce. Myślę, że równie dobrze możecie zrobić bułeczki z klasycznym, polskim twarogiem, zmielonym minimalnie dwukrotnie. Nie dodawajcie jednak wtedy do niego mąki ziemniaczanej. Dodaje się ją do ricotty, ponieważ jest ona dużo rzadsza od polskiego twarogu.


Składniki:
  • szklanka truskawek, opłukanych i pokrojonych na mniejsze kawałki
  • około 500 g ricotty
  • kropla pasty waniliowej lub odrobina naturalnego aromatu waniliowego
  • 2 żółtka
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

ciasto:
  • około 650 g mąki pszennej tortowej 
  • 2 łyżeczki suszonych drożdży (14 g) 
  • 5 czubatych łyżek cukru 
  • 250 ml ciepłego mleka 
  • 4 duże jajka 
  • 100 g roztopionego masła

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od ciasta. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, drożdże. Dodajemy jajka i mleko. Mieszamy.

2. Gdy wszystkie składniki się połączą, rozpoczynamy wyrabiać ciasto ręcznie. Dodajemy stopniowo pozostałą mąkę i wyrabiamy. Gdy ciasto przestanie się kleić do rąk i będzie elastyczne, dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy jeszcze około 10 minut ręcznie lub około 6 minut robotem.

3. Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 40 minut.

4. Pięknie wyrośnięte ciasto wałkujemy na podsypanej mąką stolnicy na duży prostokąt o grubości około 1 cm. 

5. Ricottę mieszamy z żółtkami, cukrem pudrem, wanilią i mąką ziemniaczaną. 

6. Masę serową rozsmarowujemy na rozwałkowanym cieście i posypujemy pokrojonymi truskawkami.

7. Ciasto wszystko zwijamy jak klasyczną roladę (zwijamy od dłuższego boku). Kroimy "roladę" na kawałki o grubości około 1,5 cm i układamy płasko na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wszystko znów przykrywamy i odstawiamy na jeszcze 20 minut. 

8. W międzyczasie piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

9. Wyrośnięte drożdżówki pieczemy partiami około 12 - 13 minut, aż lekko się zarumienią.

Gorące odstawiamy do lekkiego przestygnięcia i choć mówią, by nie jeść gorącego ciasta drożdżowego, nie da się ukryć, że właśnie takie jest najsmaczniejsze!

Smacznego!
 

czwartek, 31 maja 2018

drożdżówki z truskawkami i kruszonką



Uff, upał nie odpuszcza. Dziś we Wrocławiu było ponad 30 stopni w cieniu! I chociaż rano planowałam kuchenną absencję, to już koło południa kolejne pomysły przyciągnęły mnie do kuchni. Jutro wcześnie rano wyjeżdżam na weekend, a w lodówce pełna kobiałka pysznych truskawek. Nie chciałam, żeby się zmarnowały, więc postanowiłam przygotować drożdżówki, które zawsze się udają. Jutro w podróży każdy na pewno z wielką chęcią zje pyszną, domową drożdżówkę! Pieczenie ciasta drożdżowego przy takiej temperaturze ma wiele korzyści. Po pierwsze ciasto w upale rośnie błyskawicznie, a po drugie bułeczki pieką się maksymalnie 15 minut, więc włączenie piekarnika nie jest aż tak uciążliwe.

Oczywiście nie zużyłam wszystkich truskawek, do przygotowania około 16 – 17 drożdżówek z tego przepisu potrzebujemy około szklanki, resztę więc zamroziłam.


Składniki (na około 16 – 17 bułeczek):
  • szklanka truskawek, oczyszczonych i pokrojonych na połówki
ciasto:
  • około 650 g mąki pszennej tortowej 
  • 2 łyżeczki suszonych drożdży (14 g) 
  • 5 czubatych łyżek cukru 
  • 250 ml ciepłego mleka 
  • 4 duże jajka 
  • 100 g roztopionego masła
kruszonka:
  • 100 g zimnego masła 
  • 100 g cukru 
  • 160 g mąki pszennej

Przygotowanie:

1. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, drożdże. Dodajemy jajka i mleko. Mieszamy.

2. Gdy wszystkie składniki się połączą, rozpoczynamy wyrabiać ciasto ręcznie. Dodajemy stopniowo pozostałą mąkę i wyrabiamy. Gdy ciasto przestanie się kleić do rąk i będzie elastyczne, dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy jeszcze około 10 minut ręcznie lub około 6 minut robotem.

3. Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 40 minut.

4. Pięknie wyrośnięte ciasto wałkujemy na podsypanej mąką stolnicy na grubość około 1 cm. Wycinamy okrągłe placki o wielkości około 10 cm. Gotowe układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Uwaga, krążki urosną, więc układamy je w dość dużej odległości od siebie. W każdym placku robimy okrągłe wgłębienie (najlepiej dnem jakiejś szklanki), a w nim układamy kawałki truskawek. Wszystko znów przykrywamy i odstawiamy na jeszcze 15 minut.

5. Teraz rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu i przygotowujemy kruszonkę. Wszystkie składniki lekko ugniatamy dłońmi, aż powstaną okruchy.

6. Wyrośnięte drożdżówki posypujemy obficie kruszonką i pieczemy około 12 - 15 minut, aż ładnie wyrosną i się zarumienią.


Choć mówią, by nie jeść gorącego ciasta drożdżowego, nie da się ukryć, że właśnie takie jest najsmaczniejsze!

Smacznego!



sobota, 12 maja 2018

biszkopt z bitą śmietaną i truskawkami



Długo "chodził" za mną taki tort: biszkopt z bitą śmietaną, truskawkami i galaretką. Dla mnie to wspomnienie z dzieciństwa, bo gdy byłam mała, takie "torty" były wyjątkowo popularne. Dziś wciąż możecie znaleźć takie ciasta w cukierniach, ale zazwyczaj mam z nimi jeden kłopot. Wyjątkowo często do bitej śmietany dodawane są jakieś ulepszacze, jakieś fixy. A to po prostu chemia, która wcale smaku nie ulepsza.

Długo zabierałam się za przygotowanie takiego tortu. Wiecie, jak to jest. Zawsze coś. A to nie mam czasu, a to zapomniałam czegoś kupić. Ale nadeszła ta chwila i powiem wam szczerze, to może być mój hit tegorocznego lata. A wyobrażacie sobie ten tort ze świeżymi malinami? O matko, już nie mogę się doczekać!


Składniki:
  • truskawki (około 0,5 kg)
  • opakowanie galaretki truskawkowej
  • kubek mocnej, przestudzonej herbaty (do nasączenia biszkoptu, ja użyłam herbaty Earl Grey)
biszkopt (wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej)*:
  • 7 jaj (białka i żółtka oddzielnie)
  • 1 szklanka cukru 
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
krem:
  • pół litra śmietanki kremówki (minimum 30 %)
  • cukier puder (do smaku)

Przygotowanie: 

Zaczynamy od przygotowania biszkoptu. Ja piekę biszkopt dzień wcześniej, wieczorem.

1. Dno formy o średnicy ok. 25-26 cm wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C (góra i dół bez termoobiegu).
2. Białka ubijamy na sztywno, a następnie ciągle ubijając stopniowo dodajemy po łyżce cukru. Ubijamy jeszcze około 10 minut, aż masa będzie bardzo gęsta i puszysta.
3. W trzech partiach dodajemy przesianą mąkę pszenną razem z mąką ziemniaczaną, za każdym razem miksując krótko na małych obrotach miksera tylko do połączenia się składników.
4. Masę przekładamy do formy i pieczemy 30 minut.
5. Gotowy biszkopt zostawiamy do ostudzenia w tortownicy na około 30 minut. Po tym czasie obkrajamy go przy obręczy i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia. Potem kroimy biszkopt na 2 krążki.


Galaretka:

Tak naprawdę, przygotowanie ciasta, kiedy mamy już upieczony biszkopt, powinniśmy zacząć od przygotowania galaretki. Galaretkę zalewamy wodą (około 2/3 ilości podanej na opakowaniu) i zostawiamy do przestygnięcia. Truskawki warto zalewać już mocno schłodzoną i już lekko stężałą galaretką. Dzięki temu galaretka nie spływa po bokach ciasta.


Krem:

Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno. Pod koniec dodajemy po łyżce cukier puder. 

Dodajcie cukru tyle, ile uważacie. Ja nie lubię zbyt słodkich kremów, ale każdy ma inne upodobania.


Składanie tortu:

1. Na dno tortownicy wykładamy pierwszy krążek biszkoptu. Nasączamy go kilkoma łyżkami przestudzonej herbaty. Na biszkopt wykładamy krem. 

2. Na kremie układamy kolejny biszkopt i lekko go dociskamy. Drugi biszkopt również nasączamy.

3. Na drugim biszkopcie układamy pokrojone w plastry truskawki. Na nie wylewamy (łyżką!) cienką warstwę galaretki i wstawiamy do lodówki. 

Ta pierwsza, cienka warstwa galaretki zapobiegnie przeciekaniu reszty galaretki po bokach tortu.

4. Gdy pierwsza warstwa galaretki stężeje, wylewamy na wierzch resztę i odstawiamy do lodówki. Tort powinien "odpoczywać" w lodówce kilka godzin, może nawet całą noc.

Gotowy tort wyciągamy z tortownicy tuż przed podaniem. 

Smacznego!

* Przepis na biszkopt pochodzi ze strony: kwestia.smaku.com.


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

wegańskie racuchy drożdżowe



Weekendowy poranek. Cisza i spokój. Nic i nikt nas nie goni. Wreszcie można usiąść z kawą/herbatą na tarasie i popatrzeć przed siebie. Śniadanie też niespieszne. Możemy poczekać, możemy pokontemplować spokój. Do weekendu jeszcze kilka dni, ale widzicie to? Ja widzę :-)


Składniki:
  • szklanka mąki pszennej
  • szklanka mleka roślinnego (u mnie migdałowe, ale możecie wykorzystać każde inne)
  • 2 łyżeczki suchych drożdży
  • łyżeczka soku z cytryny
  • łyżeczka cukru
  • szczypta soli
  • olej rzepakowy do smażenia
+ truskawki, poziomki, mięta (to moja propozycja) lub inne owoce, na jakie macie ochotę


Przygotowanie:

1. Do miski przesiewamy mąkę. Dodajemy suche drożdże, cukier i szczyptę soli.
2. Do szklanki mleka roślinnego dodajemy sok z cytryny i dokładnie mieszamy.
3. Mleczną miksturę przelewamy do suchych składników i mieszamy drewnianą łyżką (uwaga! drożdże "nie lubią" metalowych łyżek, zawsze mieszajcie drewnianą lub silikonową).
4. Odstawiamy ciasto w ciepłe miejsce na 15 - 20 minut.
5. Rozgrzewamy olej. Niech będzie gorący. Smażymy placuszki z dwóch stron na złoto-brązowy kolor.
6. Usmażone racuchy odkładamy na chwilę na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by odrobinę odsączyć nadmiar tłuszczu.

Pokrojone truskawki mieszamy z poziomkami i odrobiną posiekanej mięty.

Podajemy racuchy na gorąco z górą świeżych owoców!

Smacznego!

środa, 19 lipca 2017

Eton mess




Eton mess, czyli "bałagan z Eton", to klasyczny angielski deser, który pojawił się w zapiskach z książek kucharskich już w 1893 roku. Początkowo były to po prostu zgniecione truskawki z lodami, połamane bezy dodano później. Po ponad 100 latach deser mocno zmodyfikowano, gdy lody zaczęto zamieniać na śmietanę, jogurt naturalny, a nawet włoskie mascarpone. 

Tak naprawdę do Eton mess możecie wykorzystać inne sezonowe owoce, ale nie oszukujmy się, letnie truskawki nie mają sobie równych i są niezastąpialne. Jako ciekawostkę wam powiem, że istnieje podobny deser, pochodzący z angielskiej wsi Lancing, znany jako Lancing mess, a w któym znajdziecie zgniecione banany.*

Robiąc ten deser, musicie pamiętać, że nie nadaje się on na eleganckie przyjęcia, głównie ze względu na swój mało elegancki wygląd. Z resztą sama nazwa "bałagan z Eton" mówi sam za siebie. 

Moje Eton mess zostało zainspirowane przepisem, który obejrzałam kiedyś w programie "Jamie's 30 minutes meals", ale odrobinę go zmodyfikowałam. Wiadomo, nie byłabym sobą, gdybym tego nie zrobiła.

PS. Eton mess przygotowujemy chwilę przed podaniem. Zajmuje to dosłownie kilka minut, a warto, bo rozmoczone bezy nie są zbyt atrakcyjne :)

Zaczynamy?



Potrzebujemy (dla 4 osób):
  • 400 g świeżych truskawek
  • 1 łyżeczka cukru brązowego
  • chlust likieru truskawkowego (albo innego alkoholu o truskawkowym aromacie)
  • 300 ml jogurtu naturalnego
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej lub naturalnego ekstraktu 
  • 12 niedużych bez


Przygotowanie:

Truskawki rozgniatamy widelcem z cukrem. Dodajemy ekstrakt waniliowy i chlust likieru. Wszystko mieszamy z jogurtem, niedbale, tak by było widać "marmurkowy" efekt. 

Bezy kruszymy niedbale i 2/3 mieszamy z wcześniej przygotowaną masą. Wszystko rozkładamy do czterech szklanek lub pucharków, a na wierzch kruszymy resztę bez.

Jemy od razu!

Smacznego!





* źródło: wikipedia.org

sobota, 8 lipca 2017

domowe lody truskawkowo - bananowe



W przeciwieństwie do pewnie 80 % naszego społeczeństwa, nie jestem fanką lodów. Zazwyczaj, raz na miesiąc (nawet w lecie) kupuję porcję, zjadam 1/3, a resztę wsuwa zadowolony Bono. 



Chociaż jem je "od wielkiego dzwonu" mam swoje ulubione, głównie niezbyt słodkie sorbety. Ponieważ ostatnio postanowiłam, by unikać cukru, z różnymi efektami, wymyśliłam, by zrobić swoje w domu. Wiem, że wiele osób robi mrożone jogurty z owocami, ale moje lody miały być zarówno bez cukru, jak i bez laktozy (nie, nie sfiksowałam, po prostu bez niej także czuję się lepiej). W 100 % z owoców.

Na pierwszy rzut poszło połączenie oczywiste - pyszne i bardzo letnie - truskawki z bananami. Te pierwsze dodały zdrowia w postaci dużej dawki witaminy C, te drugie- odrobinę słodyczy.

Zaczynamy?


Potrzebujemy:
  • 2 dojrzałe (im bardziej, tym lepiej) banany
  • garść świeżych, słodkich truskawek, umytych i bez szypułek

Przygotowanie:

Owoce miksujemy na gładko. Puree przelewamy do specjalnych "lodowych" foremek i mrozimy. 

Gotowe! 

Smacznego!

PS. Wkrótce nowe "lodowe" inspiracje!


środa, 13 lipca 2016

domowy dżem truskawkowo-rabarbarowy i najlepsze naleśniki



Jak zrobić idealne naleśniki? Prawdopodobnie, ilu kucharzy, tyle sposobów. Wszystko zależy także od tego, jakie naleśniki uważamy za idealne. Według mnie idealny naleśnik jest cienki jak papier i delikatnie chrupiący na krawędziach. Nie lubię naleśników grubych i puszystych. Wiem, że niektórzy dodają do ciasta wody gazowanej, by były bardziej puszyste, a moja sąsiadka z czasów dzieciństwa dodawała do ciasta ubite białka - takie naleśniki były grube jak biszkopty. To nie dla mnie, dlatego poniżej znajdziecie przepis na naleśniki idealne, według mnie oczywiście.

Jeśli chodzi o dżem, to nie ma w nim większej filozofii. Poza tym zależało mi na tym, by owoce całkiem się nie rozgotowały, by niektóre truskawki pozostały nawet lekko jędrne i by nie był zbyt słodki. Żeby uzyskać dżem z kawałkami owoców postawiłam na gotowe fixy do dżemów. Okej, nie jest to pewnie zbyt odkrywcze, ale co tam. Szybki dżem, w dodatku domowy dżem, nawet na fixach, zawsze będzie lepszy od kupionego. Szczególnie, że sama słodziłam, więc dokładnie wiem, ile tego cukru zużyłam.


Dżem:

  • truskawki i rabarbar w ilości 1:1 (ja zużyłam kilogram truskawek i kilogram rabarbaru) 
  • cukier
  • fix do dżemów (niesłodzony)

przygotowanie:

Truskawki i rabarbar oczyszczone i dokładnie umyte kroimy na kawałki i wkładamy do dużego garnka z grubym dnem. Doprowadzamy wszystko do wrzenia. Chwilę to potrwa, aż owoce wypuszczą soki. Gdy owoce zaczną się gotować, dodajemy fix zgodnie z instrukcją na opakowaniu i doprawiamy je cukrem. Wsypcie tyle cukru, ile uważacie, ile lubicie. 

Pamiętajcie, cukier jest świetnym konserwantem, więc jeśli planujecie dżem pasteryzować i jeść kilka miesięcy później, nie używajcie innych "słodzików"!

W międzyczasie umyte i osuszone słoiki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 st. C. Wyparzamy słoiki przez około 15 - 20 minut.

Gorący, wrzący dżem przekładamy do gorących słoików, dokładnie zakręcamy (uwaga, musimy wytrzeć krawędzie słoika!!!) i odstawiamy "do góry nogami" aż dżem całkiem wystygnie. 

Jeśli nie jesteście pewni, czy słoiki złapały, możecie je jeszcze pasteryzować. Na dno garnka wykładamy ściereczkę, układamy słoiki i zalewamy letnią wodą do wysokości około 3/4 słoika. Gotujemy słoiki 15 - 30 minut, w zależności od wielkości słoika. Uwaga, by woda nie wrzała zbyt mocno, ma tylko lekko pykać.


Naleśniki:
  • mąka pszenna
  • mleko lub woda niegazowana (lub pół na pół)
  • 1 jajko (na około szklankę mąki)
  • odrobina cukru (do naleśników słodkich) 
  • szczypta soli
  • rozpuszczone masło (na szklankę mąki - około 1-2 łyżek)

Ciasto na naleśniki robię zawsze "na oko". Chodzi głównie o jego konsystencję, dlatego dodaję mleka i mąki stopniowo. Do miski wsypuję mąkę, szczyptę soli i odrobinę cukru. Wbijam jajko i mieszam. Mleko wlewam stopniowo, mieszając. Przestaję dodawać mleko, gdy ciasto jest już odpowiednio gęste. A właściwie rzadkie, bo moje naleśniki mają być bardzo cienkie. Ciasto powinno mieć konsystencję lżejszą i rzadszą od śmietanki kremówki. Nie bójcie się, że będzie zbyt rzadkie. Dzięki temu, że ciasto "odpocznie" i wydzieli się gluten (który jest spoiwem) naleśniki będą idealne. Na koniec dodajemy do ciasta rozpuszczone masło i odstawiamy wszystko na 10 - 15 minut.

Po tym czasie smażymy naleśniki z dwóch stron na złotobrązowy kolor. Nie musimy natłuszczać patelni, w cieście jest już masło. Jeśli po usmażeniu pierwszego naleśnika stwierdzicie, że ciasto jest zbyt gęste lub zbyt rzadkie, możecie to poprawić :-)

Miłego dnia!

Szyszkin xoxoxo

środa, 24 lutego 2016

bazyliowa Panna Cotta



Tak, bazylia definitywnie kojarzy mi się z dojrzałymi pomidorami i słonecznym latem. To duet klasyczny i na pewno ogólnie znany. Ale czy wiecie, że bazylia równie smacznie łączy się z truskawki albo arbuzem (o tej porze, oczywiście, niedostępnym)? Możecie uznać to za połączenie kontrowersyjne, ale uwierzcie mi - warto czasem wyjść poza schemat. 

Bazyliowa Panna Cotta to deser tyle niesztampowy, co - jakby powiedziała moja koleżanka - naprawdę orgazmiczny! Słodki i aromatyczny, pachnący i delikatny, po prostu cudowny! Idealny!


Potrzebujemy:
  • 450 ml śmietany kremówki (36 %)
  • 2,5 łyżeczki żelatyny (ja wykorzystałam żelatynę w listkach, ale taka klasyczna w proszku będzie równie dobra)
  • około 1/4 szklanki cukru pudru (dodawajcie cukier stopniowo, aż osiągniecie pożądany słodki smak)
  • duża garść listków świeżej bazylii
  • truskawki

Przygotowanie:

1. Do rondelka wlewamy śmietanę, podgrzewamy, a gdy się zagotuje ściągamy z ognia i doprawiamy cukrem. Mieszamy aż całkiem się rozpuści. Do śmietany dodajemy 3/4 przygotowanej bazylii (lekko posiekanej). Odstawiamy na minimum 3 - 4 godziny, by śmietana jak najbardziej "przeszła"jej aromatem.
2. Po tym czasie rozpuszczamy żelatynę w dwóch łyżkach zimnej wody. Czekamy chwilę, by żelatyna napęczniała.
3. Śmietanę jeszcze raz podgrzewamy (nie zagotowujemy!), dodajemy żelatynę i czekamy aż całkiem się rozpuści. Przelewamy przez sitko i dokładnie odciskamy bazylię, by wydobyć z niej jeszcze odrobinę aromatu i koloru.
4. Klarowną śmietanę miksujemy szybko blenderem z pozostałą bazylią i przelewamy do 4 niewielkich naczyń. Ja wykorzystałam naczynia do sufletów. Odstawiamy do lodówki, by masa zastygła (około 2 godzin).

Podajemy z truskawkami.

Miłego dnia!

PS. Jeśli będziecie mieć problem z wyciągnięciem gotowej Panna Cotty, włóżcie kokilkę na kilka sekund do gorącej wody!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...