Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2018

flapjack


Zastanawiam się, czemu tak długo czekałam z tym postem. I szczerze, sama nie znajduję odpowiedzi. Flapjack to jeden z moich ulubionych deserów, jednocześnie jeden z najpopularniejszych w Wielkiej Brytanii. To ekspresowe, tanie i pyszne batony owsiane. Klasyczne flapjacki są bez dodatków, ale ja robiąc ostatnio porządki w spiżarni, znalazłam ogromne ilości orzechów i nasion, które kupuję na zapas, a potem o nich zapominam. Z resztą Brytyjczycy często idą jeszcze dalej, bo dodają do nich nawet czekoladę :) Ja dodałabym (ale akurat nie miałam) jeszcze posiekanych suszonych żurawin albo rodzynek.

Moje flapjacki są bezglutenowe, bo użyłam płatków bez glutenu, ale na pewno nie są dietetyczne. Bo to tak naprawdę płatki, cukier i masło. Ale jakie pyyyszne!


Składniki:

klasyczne flapjack:
  • 350 g płatków owsianych
  • 225 g cukru
  • 225 g masła
  • 2 łyżki golden syropu
+ dodatki: u mnie po 2 łyżki nasion chia, sezamu, słonecznika, pestek dyni i posiekanych orzechów (ziemnych i włoskich)


Przygotowanie:

1. W rondelku roztapiamy masło. Dodajemy cukier i golden syrop i czekamy aż wszystko się rozpuści.

2. Piekarnik rozgrzewamy do 150 st. C bez termoobiegu.

3. W dużej misce mieszamy płatki z dodatkami. Wlewamy masło z cukrem i wszystko dokładnie mieszamy.

4. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, wysypujemy płatki i dokładnie uklepujemy i wyrównujemy.

5. Pieczemy 40 minut lub do czasu, aż flapjack ładnie się zarumieni.

6. Gorący dzielimy na równe kawałki, nacinając nożem prawie do samej blaszki. Robimy to po to, by potem można było flapjacka pokroić. Gdy stygnie robi się twardawy i mocno się kruszy.

7. Ponacinany flapjack pozostawiamy do całkowitego przestygnięcia. Przechowujemy w szczelnym pojemniku, by nie nabierał wilgoci.

Smacznego!

wtorek, 14 sierpnia 2018

frytki z batatów + sos tzatziki

 


Dziś jedna z moim ulubionych przekąsek. Pieczone frytki z batatów są zdrowe, pyszne i banalnie proste w przygotowaniu. Ponieważ są słodkawe, często podaję je z wyrazistymi sosami. Moje ulubione do batatów to majonez z wasabi i greckie tzatziki. Poniżej przepis na ten drugi. Taki, jaki jadłam w Atenach, przygotowany z greckiego jogurtu i koniecznie skropiony oliwą z oliwek najlepszej jakości.


Składniki:
  • 2 - 3 bataty
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 - 3 ząbki czosnku
  • szczypta soli i świeżo mielonego pieprzu

sos tzatziki:
  • 2 duże jogurty greckie 
  • 2 - 3 ogórki zielone, obrane ze skórki
  • 2 - 3 ząbki czosnku (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • około łyżeczki suszonego oregano
  • łyżka oliwy z oliwek najlepszej jakości

Przygotowanie:

Bataty:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C bez termoobiegu.

2. Bataty obieramy ze skórki i kroimy na frytki. Wrzucamy je do miski, wlewamy olej rzepakowy, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek.

3. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na płasko układamy bataty, jeden kawałek obok drugiego. 

4. Pieczemy bataty około 20 - 30 minut, do czasu aż zmiękną i się zarumienią.

Uwaga! Bataty mocno się rumienią. To nie znaczy, że są spalone. Po prostu bataty mają w sobie dużo cukru, a cukier mocno się karmelizuje. Ja osobiście bardzo lubię te "przypalone" kawałki batatów, mają taki lekko "orzechowy" smak.

5. Gotowe frytki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym i doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.


W międzyczasie przygotowujemy tzatziki:

1. Do miski przekładamy jogurt. Dodajemy starte na grubych oczkach ogórki, czosnek przeciśnięty przez praskę (najpierw 1 - 2 ząbki). Czosnek dodajemy stopniowo, bo co czosnek to inna intensywność smaku. Tzatziki nie powinno wypalać podniebienia.

2. Jogurt z ogórkami i czosnkiem doprawiamy solą, pieprzem i oregano. Mieszamy.

3. Wykładamy do miseczki, a wierzch skrapiamy oliwą z oliwek.

Smacznego!

poniedziałek, 9 lipca 2018

klasyczne jagodzianki



Jagodzianki. Wspomnienie z dzieciństwa. Wspomnienie znad Bałtyku. Wprawdzie na blogu znajdziecie już jeden przepis, ale ten jest chyba jeszcze prostszy. W końcu, po wielu próbach i kombinacjach, znalazłam przepis na ciasto drożdżowe, które szybko rośnie, łatwo się wałkuje i klei i - co najważniejsze - długo pozostaje wilgotne. 

Te jagodzianki przygotowałam na spotkanie ze znajomymi. Byliśmy na Spadochronowych  Mistrzostwach Świata na lotnisku Aeroklubu Wrocławskiego w Szymanowie. Tzn. przyjechaliśmy na ceremonię zamknięcia mistrzostw i pokaz Grupy Żelazny. Poniżej trochę zdjęć z pokazu, które wykonał mój kolega.

Ale najpierw jagodzianki.


Składniki (na około 16 bułeczek):

ciasto:
  • około 650 g mąki pszennej tortowej 
  • 2 łyżeczki suszonych drożdży (14 g) 
  • 5 czubatych łyżek cukru 
  • 250 ml ciepłego mleka 
  • 4 duże jajka 
  • 100 g roztopionego masła

nadzienie:
  • duża szklanka jagód
  • czubata łyżka cukru
  • łyżka mąki ziemniaczanej (dzięki niej, nadzienie pozostaje dość zwarte i bułeczki nie nasiąkają sokiem z jagód)

+ kilka łyżek mleka do smarowania bułeczek i składniki na lukier (szklanka cukru pudru i kilka łyżek mleka)
 

Przygotowanie:

1. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, drożdże. Dodajemy jajka i mleko. Mieszamy.

2. Gdy wszystkie składniki się połączą, rozpoczynamy wyrabiać ciasto ręcznie. Dodajemy stopniowo pozostałą mąkę i wyrabiamy. Gdy ciasto przestanie się kleić do rąk i będzie elastyczne, dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy jeszcze około 10 minut ręcznie lub około 6 minut robotem.

3. Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 45 minut.
 
4. W międzyczasie delikatnie mieszamy jagody z cukrem i mąką ziemniaczaną.

5. Pięknie wyrośnięte ciasto wałkujemy na podsypanej delikatnie mąką stolnicy na grubość około 1 cm. Wycinamy okrągłe placki o wielkości około 10 cm. Każdy delikatnie rozciągamy w otwartej dłoni, na środek wsypujemy łyżkę jagód. Sklejamy brzegi ciasta i formujemy bułeczki.
 
6. Gotowe układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Uwaga, bułeczki jeszcze urosną, więc układamy je w dość dużej odległości od siebie. Wszystko znów przykrywamy i odstawiamy na jeszcze 15 minut.
 
7. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu.

8. Każdy placek smarujemy mlekiem (używamy pędzelka). Wyrośnięte drożdżówki i pieczemy około 12 minut, aż ładnie wyrosną i się zarumienią.

Choć mówią, by nie jeść gorącego ciasta drożdżowego, nie da się ukryć, że właśnie takie jest najsmaczniejsze!
Lekko przestudzone drożdżówki skrapiamy lukrem (cukier puder mieszamy z mlekiem, aż powstanie gładka masa).

Smacznego!
 
 

piątek, 6 lipca 2018

dwa moje ulubione koktajle z truskawkami


Lato w pełni. Uwielbiam, gdy jest ciepło i wcale nie narzekam, gdy już o poranku termometr wskazuje 26 stopni. Jednak przy takiej pogodzie mam problem ze zjedzeniem normalnego śniadania. Mój organizm odmawia przyjęcia jakichkolwiek pokarmów stałych przynajmniej do południa. A że wstaję zazwyczaj około 7.30 i nauczyłam się jeść śniadania, dla zdrowia i urody, muszę znajdować zamienniki tradycyjnego posiłku. Potrzebuję czegoś, co wypełni mój żołądek, jednocześnie nie powodując "przeciążenia". Zbawieniem są koktajle i smoothie. 

Wiem, że zrobienie koktajlu to żadna sztuka i odkrywcą Ameryki nie jestem. Chcę wam jednak pokazać przepisy na dwa moje ulubione koktajle z truskawkami, które o tej porze roku smakują najlepiej. Oba są wegańskie, przygotowane na mleku roślinnym, ale jeśli zamienicie je na krowie, świat się nie zawali. Do dzieła!


1. KOKTAJL BANANOWO - TRUSKAWKOWY Z SIEMIENIEM LNIANYM





Dlaczego siemię lniane? Bo jest cholernie bogate w wartości odżywcze, które mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie. W skrócie: obniża poziom cholesterolu i cukru we krwi i świetnie wpływa na działanie układu pokarmowego. dzięki swoim właściwościom może redukować ryzyko zachorowania na raka piersi i pomagać kobietom z zaburzeniami hormonalnymi. Przekonałam was?

Składniki:
  • 1/2 bardzo dojrzałego banana
  • garść świeżych truskawek
  • łyżeczka siemienia lnianego
  • około szklanki mleka roślinnego
Wszystkie składniki dokładnie blendujemy i gotowe!


2. KOKTAJL TRUSKAWKOWO - BRZOSKWINIOWY





Składniki:
  • garść świeżych truskawek
  • 2 dojrzałe brzoskwinie (kupiłam polskie, a one są mniejsze)
  • łyżeczka siemienia (dla zdrowa!)
  • około szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
I znów wystarczy zmiksować wszystkie składniki.

Smacznego i na zdrowie!

wtorek, 3 lipca 2018

czekoladowy pudding z awokado


O zrobieniu puddingu z awokado myślałam od dawna. Ale zawsze coś, a to awokado za twarde, a to brak kakao w spiżarni. Bo to dwa najważniejsze składniki, bez których puddingu nie zrobimy. Awokado, którego używamy, musi być naprawdę dojrzałe. Tak miękkie, żeby dosłownie rozpływało się pod naciskiem widelca. Potrzebujemy także najlepszego gorzkiego kakao, jakie uda nam się kupić. Im więcej kakao w kakao, tym lepiej.

Pozostałe składniki możemy "miksować'. Możemy słodzić pudding syropem z agawy, syropem klonowym albo nawet bardzo dojrzałym bananem. Do puddingu musimy także dodać trochę mleka, u mnie roślinnego - migdałowego, ale równie dobrze w wersji niewegańskiej, możemy użyć mleka krowiego. Nie ma to większego znaczenia. 

Na koniec dodatek owoców. U mnie borówki i porzeczki, ale myślę, że tutaj śmiało można rozwinąć wyobraźnię. Albo po prostu dostosować się do pory roku i owoców, które są akurat dostępne.

Tym, co mi bardzo odpowiada w tym deserze, oprócz obłędnego smaku, jest to, że przygotowuje się go błyskawicznie, z surowych składników, a jeśli przygotowujecie go na przyjęcie, można spokojnie przygotować go dużo wcześniej.

I jeszcze jedno, dla niedowiarków albo tych, którzy za awokado nie przepadają, informacja najważniejsza. W tym puddingu naprawdę nie czuć smaku awokado! Jestem przekonana, że, jeśli ktoś nie zobaczy procesu jego powstawania, na pewno się nie zorientuje.


Składniki (na 2 porcje):
  • 1 bardzo dojrzałe awokado
  • 3 czubate łyżki gorzkiego kakao
  • syrop klonowy lub z agawy (do smaku - około 2 - 3 łyżek)
  • mała szczypta soli (zabije gorzki smak awokado)
  • kilka łyżek mleka roślinnego (ja dodawałam stopniowo, do uzyskania odpowiedniej konsystencji)
  •  owoce

Przygotowanie:

1. Awokado blendujemy z kakao, solą, syropem i mlekiem. Słodzimy pudding według własnego smaku. Mleka dodajemy tyle, by uzyskać odpowiednią konsystencję - przypominającą gęsty budyń.

2. Gotowy pudding przekładamy do szklanek/kieliszków, dodajemy owoce i już!

Smacznego!

wtorek, 19 czerwca 2018

moja ulubiona zupa kalafiorowa


 

Długo szukałam idealnego smaku zupy kalafiorowej, której jako dziecko i jeszcze później nie mogłam przełknąć. Co tu dużo ukrywać, rozgotowany kalafior do dziś uznaję za niejadalny. Wszystkie kalafiorowe kremy są raczej nie dla mnie (chyba, że z ostrym serem stilton, na który przepis znajdziecie tutaj). Ostatnio po wizycie u fryzjera, odwiedziłam bar mleczny, tuż obok. Zamówiłam zupę dnia - ach jakie ryzyko - kalafiorową. Ku memu zaskoczeniu była pyszna! Był to właściwie rosół z kalafiorem (może odrobinę zbyt rozgotowanym), ziemniakami i koprem. Trochę brakowało jej lubczyku i pieprzu, ale naprawdę była smaczna. Postanowiłam powtórzyć ją w domu, ale tak według moich upodobań. 

Najlepsza kalafiorowa będzie na najlepszym, domowym bulionie. To on nadaje zupie smak, więc warto poświecić mu najwięcej uwagi. I tak zrobimy.

Potrzebujemy:

bulion:
  • kawałek jakiegoś mięsa (może być wołowina, kurczak lub indyk - u mnie skrzydło indycze obrane ze skóry, żeby nie było tak tłusto) 
  • włoszczyzna (bulwa selera + nać, 2 - 3 pietruszki, 2 - 3 marchewki, por, cebula)
  • 2 liście laurowe + 2 ziarna ziela angielskiego
  • kilka gałązek świeżego lubczyku (można pominąć, ale dodaje super smaku, to naturalne maggi) 
  • sól i pieprz w ziarenkach (około łyżeczki) 
  • około 2 litrów zimnej wody
pozostałe składniki: 
  • około 6-7 ziemniaków (młode najlepsze) 
  • około pół główki kalafiora (jeśli mniejszy, to więcej) 
  • garść posiekanego świeżego koperku 
  • opcjonalnie - śmietana lub jogurt naturalny

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania bulionu. Ja robię to wieczorem, dzień wcześniej. Kawałek mięsa, dobrze opłukany, zalewamy około litrem zimnej wody. Przykrywamy i gotujemy na małym ogniu przez około godzinę (wołowinę trochę dłużej). Mięso gotujemy najpierw samo po to, by nie rozgotować warzyw.

2. Gdy mięso zacznie mięknąć wrzucamy warzywa, umyte i pokrojone na mniejsze kawałki, kulki pieprzu, ziele i liście, lubczyk. Dolewamy zimnej wody (zawsze zimnej, dzięki czemu rosół pozostaje klarowny) i gotujemy na minimalnym ogniu, pod przykryciem jeszcze godzinę, półtorej. Jeśli zauważymy, że za mocno bulgocze, warto wlać trochę zimnej wody.

3. Każdy rosół (w ogóle zupę) solimy na samym końcu. Dzięki temu na pewno jej nie przesolimy (płyn odparowuje), s dodatkowo mięso szybciej zmięknie (bez soli).

4. Gotowy bulion odcedzamy. Warzywa (marchewkę, seler i pietruszkę) możemy pokroić i dodać na sam koniec do zupy. Ja nie dodaję, bo nie lubię, ale nie ma sprawy.

5. Czas na kalafiorową. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do gorącego bulionu. Gotujemy około 5 minut, a następnie dodajemy podzielony na różyczki kalafior. Gotujemy do miękkości.

6. Na samym końcu, gdy warzywa zmiękną dodajemy dużą garść posiekanego koperku.

7. Zupę możemy zabielić śmietaną (12-18%) lub jogurtem naturalnym (to moja wersja niskotłuszczowa).

Smacznego!

poniedziałek, 18 czerwca 2018

truskawki zapiekane pod koglem moglem


Niech podniesie rękę ten, kto w dzieciństwie nie oblizywał się na samą myśl o koglu moglu. Ja dobrze pamiętam, jak leciałam do kuchni po usłyszeniu dźwięku ubijanego żółtka. Potem wiele lat kogla mogla nie jadłam, bo był to deser całkiem zapomniany i dziś - tego z żółtek ubijanych na surowo - na pewno bym nie zjadła. Ale by zabezpieczyć się przed salmonellą i innymi świństwami z surowych jajek, możemy zastosować dwa triki. Po pierwsze możemy żółtka z cukrem ubić w misce nad garnkiem z gotującą się wodą albo kogel mogel upiec. Dziś wersja nr 2. Z dodatkiem owoców (truskawek, malin, borówek albo brzoskwiń) smakuje świetnie. Przygotowanie takiego deseru zajmuje maksymalnie 15 minut, rewelacyjnie się prezentuje i naprawdę cieszy podniebienie. Dzisiaj wersja z truskawkami, bo sezon w pełni.


Potrzebujemy (na 2 porcje):
  • 2 żółtka od kur z wolnego wybiegu
  • 2 łyżki cukru
  • truskawki (po około 2 - 3 na porcję)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

2. Truskawki myjemy, osuszamy i te większe przekrajamy na połówki. Układamy w naczyniach żaroodpornych.

3. Żółtka ubijamy z cukrem na gęstą, prawie białą masę. Możemy ręcznie, możemy mikserem. Nie ma to żadnego znaczenia.

4. Masę przelewamy do foremek z truskawkami i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy około 10 minut do czasu, aż skorupka lekko się zarumieni.

Podajemy po lekkim przestygnięciu, ale wciąż na ciepło!

Smacznego!

czwartek, 7 czerwca 2018

drożdżówki z ricottą i truskawkami

 



Pieczenie drożdżówek i ciasta drożdżowego to ostatnio moja pasja. Wymyślam nowe nadzienia i dodatki. Pewnie z resztą zauważyliście to na blogu :) Ma to związek głównie z tym, że znalazłam - nie boję się użyć tego słowa - idealny przepis na ciasto. Zagniata się je łatwo (szczególnie, jeśli robi to za mnie robot), rośnie szybko, a bułeczki piecze się maksymalnie 13 minut.

Dziś wykorzystałam ricottę, czyli włoski twaróg, ponieważ miałam go w lodówce. Myślę, że równie dobrze możecie zrobić bułeczki z klasycznym, polskim twarogiem, zmielonym minimalnie dwukrotnie. Nie dodawajcie jednak wtedy do niego mąki ziemniaczanej. Dodaje się ją do ricotty, ponieważ jest ona dużo rzadsza od polskiego twarogu.


Składniki:
  • szklanka truskawek, opłukanych i pokrojonych na mniejsze kawałki
  • około 500 g ricotty
  • kropla pasty waniliowej lub odrobina naturalnego aromatu waniliowego
  • 2 żółtka
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

ciasto:
  • około 650 g mąki pszennej tortowej 
  • 2 łyżeczki suszonych drożdży (14 g) 
  • 5 czubatych łyżek cukru 
  • 250 ml ciepłego mleka 
  • 4 duże jajka 
  • 100 g roztopionego masła

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od ciasta. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, drożdże. Dodajemy jajka i mleko. Mieszamy.

2. Gdy wszystkie składniki się połączą, rozpoczynamy wyrabiać ciasto ręcznie. Dodajemy stopniowo pozostałą mąkę i wyrabiamy. Gdy ciasto przestanie się kleić do rąk i będzie elastyczne, dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy jeszcze około 10 minut ręcznie lub około 6 minut robotem.

3. Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 40 minut.

4. Pięknie wyrośnięte ciasto wałkujemy na podsypanej mąką stolnicy na duży prostokąt o grubości około 1 cm. 

5. Ricottę mieszamy z żółtkami, cukrem pudrem, wanilią i mąką ziemniaczaną. 

6. Masę serową rozsmarowujemy na rozwałkowanym cieście i posypujemy pokrojonymi truskawkami.

7. Ciasto wszystko zwijamy jak klasyczną roladę (zwijamy od dłuższego boku). Kroimy "roladę" na kawałki o grubości około 1,5 cm i układamy płasko na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wszystko znów przykrywamy i odstawiamy na jeszcze 20 minut. 

8. W międzyczasie piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

9. Wyrośnięte drożdżówki pieczemy partiami około 12 - 13 minut, aż lekko się zarumienią.

Gorące odstawiamy do lekkiego przestygnięcia i choć mówią, by nie jeść gorącego ciasta drożdżowego, nie da się ukryć, że właśnie takie jest najsmaczniejsze!

Smacznego!
 

czwartek, 31 maja 2018

drożdżówki z truskawkami i kruszonką



Uff, upał nie odpuszcza. Dziś we Wrocławiu było ponad 30 stopni w cieniu! I chociaż rano planowałam kuchenną absencję, to już koło południa kolejne pomysły przyciągnęły mnie do kuchni. Jutro wcześnie rano wyjeżdżam na weekend, a w lodówce pełna kobiałka pysznych truskawek. Nie chciałam, żeby się zmarnowały, więc postanowiłam przygotować drożdżówki, które zawsze się udają. Jutro w podróży każdy na pewno z wielką chęcią zje pyszną, domową drożdżówkę! Pieczenie ciasta drożdżowego przy takiej temperaturze ma wiele korzyści. Po pierwsze ciasto w upale rośnie błyskawicznie, a po drugie bułeczki pieką się maksymalnie 15 minut, więc włączenie piekarnika nie jest aż tak uciążliwe.

Oczywiście nie zużyłam wszystkich truskawek, do przygotowania około 16 – 17 drożdżówek z tego przepisu potrzebujemy około szklanki, resztę więc zamroziłam.


Składniki (na około 16 – 17 bułeczek):
  • szklanka truskawek, oczyszczonych i pokrojonych na połówki
ciasto:
  • około 650 g mąki pszennej tortowej 
  • 2 łyżeczki suszonych drożdży (14 g) 
  • 5 czubatych łyżek cukru 
  • 250 ml ciepłego mleka 
  • 4 duże jajka 
  • 100 g roztopionego masła
kruszonka:
  • 100 g zimnego masła 
  • 100 g cukru 
  • 160 g mąki pszennej

Przygotowanie:

1. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, drożdże. Dodajemy jajka i mleko. Mieszamy.

2. Gdy wszystkie składniki się połączą, rozpoczynamy wyrabiać ciasto ręcznie. Dodajemy stopniowo pozostałą mąkę i wyrabiamy. Gdy ciasto przestanie się kleić do rąk i będzie elastyczne, dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy jeszcze około 10 minut ręcznie lub około 6 minut robotem.

3. Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 40 minut.

4. Pięknie wyrośnięte ciasto wałkujemy na podsypanej mąką stolnicy na grubość około 1 cm. Wycinamy okrągłe placki o wielkości około 10 cm. Gotowe układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Uwaga, krążki urosną, więc układamy je w dość dużej odległości od siebie. W każdym placku robimy okrągłe wgłębienie (najlepiej dnem jakiejś szklanki), a w nim układamy kawałki truskawek. Wszystko znów przykrywamy i odstawiamy na jeszcze 15 minut.

5. Teraz rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C bez termoobiegu i przygotowujemy kruszonkę. Wszystkie składniki lekko ugniatamy dłońmi, aż powstaną okruchy.

6. Wyrośnięte drożdżówki posypujemy obficie kruszonką i pieczemy około 12 - 15 minut, aż ładnie wyrosną i się zarumienią.


Choć mówią, by nie jeść gorącego ciasta drożdżowego, nie da się ukryć, że właśnie takie jest najsmaczniejsze!

Smacznego!



piątek, 27 kwietnia 2018

muffiny bananowo - czekoladowe



Muffiny to według mnie jeden z najprostszych deserów w formie ciastek, jakie znam. Kilka składników, mokre mieszamy oddzielnie, suche też, pieczemy około 20 minut i gotowe.  Był czas, że piekłam muffiny i babeczki raz na kilka dni. Na blogu znajdziecie blisko 60 przepisów, ale ostatni pojawił się w styczniu, z okazji WOŚP i dla wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszystkie przepisy na muffiny i babeczki, z najróżniejszymi dodatkami, także wegańskie, znajdziecie tutaj.

Od tamtej pory właściwie trochę o muffinach zapomniałam. Do wczoraj. Zadzwoniła koleżanka, że wpada na kawę, nie miałam nic "słodkiego", a na stole leżały dotknięte już zębem czasu banany. Choć wiem, że takie sczerniałe banany są najlepsze, najsłodsze i najbardziej aromatyczne, to na surowo już ich nie zjem. Szybko wpadłam na pomysł, by upiec muffiny bananowe. A że banan z czekoladą to świetny duet, nie miałam wątpliwości, że właśnie takimi babeczkami poczęstuję koleżankę.

Przygotowując jakiekolwiek muffiny (nie babeczki) powinniśmy pamiętać o dwóch zasadach:
- po pierwsze zawsze oddzielnie mieszamy suche i "mokre" składniki i "mokre" przelewamy do suchych,
- a po drugie mieszamy szybko, najlepiej widelcem, tylko do połączenia składników. Im dłużej będziemy mieszać, tym ciasto będzie bardziej zwarte i mniej puszyste.

Teraz możecie zapytać, dlaczego napisałam, że babeczki (cupcakes) przygotowujemy inaczej. A dlatego, że babeczki są mniejsze, mniej wyrośnięte, o bardziej zwartej strukturze. Tu ciasto możemy mieszać mikserem i zazwyczaj nie dzielimy składników na suche i "mokre".

Przygotowując, a właściwie mieszając ciasto na muffiny warto pamiętać, że im mniej się staramy, tym zazwyczaj lepsze ciastka wychodzą z piekarnika.

Dzisiejszy przepis pochodzi z książki "Nigella Kitchen: Recipes from the Heart of the Home" Nigelli Lawson. Lekko go zmodyfikowałam.

Zaczynamy?


Składniki (na około 14 muffinów):
  • 3 duże, dojrzałe banany
  • 225 g mąki pszennej typ 450 - 550
  • 125 g brązowego cukru (w oryginalnym przepisie jest mniej, według mnie za mało. Śmiało można użyć cukru białego)
  • 3 czubate łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody lub proszku do pieczenia
  • szczypta soli (Nigella jej nie dodaje, ale ja zawsze, gdy przygotowuję ciasta czekoladowe. Sól podbija smak czekolady)
  • 2 duże jajka 
  • 125 ml oleju roślinnego (np. rzepakowego)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu (góra - dół).

2. Wszystkie składniki suche mieszamy w jednej misce. 

3. Banany rozgniatamy widelcem, niezbyt dokładnie. Przekładamy je do drugiej miski, dodajemy jajka i olej i mieszamy.

4. Mokre składniki przelewamy do suchych i szybko mieszamy widelcem, tylko do połączenia składników.

5. Ciasto przekładamy do formy na muffiny, wyłożonej papierowymi papilotkami, maksymalnie do 3/4 ich wysokości (muffiny mocno rosną).

6. Muffiny pieczemy około 15 - 20 minut, do tzw. suchego patyczka (u mnie było to 17 minut, ale różne są piekarniki, warto to monitorować).

7. Gotowe muffiny wykładamy na kratkę i zostawiamy do przestygnięcia. 

Uwaga, muffiny świetnie smakują na ciepło! 

Smacznego! Cieszcie się smakiem muffinów i żałujcie, że przygotowaliście ich tak mało!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...