Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bób. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2018

makaron z bobem i boczkiem



Dziś wariacja na temat klasycznej, włoskiej carbonary. Chyba jednego z najpopularniejszych dań z Półwyspu Apenińskiego. Z dodatkiem bobu, moich ukochanych sezonowych strączków. Ciekawa jestem, jak zareagowali by na to danie Włosi, chociaż wiem, że sami przygotowują podobną pastę z bobem i żółtkami (i z dodatkiem kwiatów cukinii ♡ ).

Jego przygotowanie zajmuje właściwie chwilę, ale koniecznie - z resztą jak większość włoskich past - trzeba to robić tuż przed podaniem. Odgrzewana carbonara jest praktycznie niejadalna! Jednak w przypadku dzisiejszego dania, można część składników przygotować wcześniej, a potem, np. po powrocie z pracy, ugotować tylko makaron i "złożyć" danie. Wystarczy wcześniej ugotować bób i podsmażyć boczek, a tuż przed wrzuceniem do makaronu, porządnie go podgrzać. Dodawany do makaronu musi być gorący!


Składniki (na około 4 porcje):
  • ulubiony makaron
  • 250 g bobu (poza sezonem można użyć mrożonego)
  • około 100 g surowego, wędzonego boczku, pokrojonego w kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 3 - 4 łyżki świeżo startego parmezanu lub sera grana padano
  • 4 żółtka
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

1. Bób gotujemy do miękkości w dużej ilości osolonej wody. Ugotowany, jeszcze gorący przelewamy dużą ilością zimnej wody. Dzięki temu po pierwsze - szybciej go schłodzimy, a po drugie - bób zachowa piękny zielony kolor. Ugotowany, przestudzony bób obieramy z łupinek. 

2. Na patelnię wrzucamy boczek i podsmażamy tak długo, aż wytopi się z niego tłuszcz, a sam pięknie się zarumieni. W tym momencie wrzucamy na patelnię czosnek i podsmażamy jeszcze minutę.

3. W międzyczasie gotujemy makaron al dente w dużej ilości osolonej wody.

4. Gdy makaron będzie idealnie ugotowany, odlewamy pół szklanki wody z jego gotowania. To trik włoskich szefów kuchni, by sos był bardziej aksamitny. Woda z gotującego się makaronu ma w sobie skrobię, która dodatkowo zagęści sos. Wystarczy pół szklanki :)

5. Makaron odcedzamy i szybko przerzucamy z powrotem do gorącego garnka. Dodajemy do niego podsmażony boczek z czosnkiem (bez tłuszczu). 

6. Żółtka szybko mieszamy w miseczce i przelewamy do makaronu. Pamiętajcie, by podczas tej operacji cały czas mieszać makaron. Dzięki temu żółtka nie zamienią się w jajecznicę :) Od razu dodajemy wodę z makaronu i parmezan. Szybko mieszamy.

7. Na koniec dodajemy bób i doprawiamy wszystko solą i pieprzem

Uwaga! Punkty 5 - 7 musimy wykonać naprawdę szybko. Tylko tak powstanie pyszny sos i nic się od siebie nie rozdzieli.

8. Makaron jest właściwie gotowy. Możemy posypać go natką pietruszki albo jeszcze odrobiną parmezanu.

Gotowe!

Buon appetito! 

czwartek, 21 czerwca 2018

pasta z bobu na kanapki




Sezon na bób w pełni. ostatnio pisałam wam trochę o tym, jak bardzo jest zdrowy, bo o tym, że pyszny, chyba pisać nie muszę. Bób świetnie smakuje po prostu gotowany w koprze z solą, ale także bardzo dobrze sprawdza się w formie pasty. Jej przygotowanie jest banalnie proste, świetnie się przechowuje (do dwóch dni w lodówce), a dodatek świeżego koperku i soku z cytryny jest naprawdę orzeźwiające. Szczególnie, gdy na dworze prawie 35 st. C, albo gdy nie możecie już patrzeć na kanapki z serem lub szynką.

PS. Moja ciocia ostatnio opowiedziała mi o daniu z bobem, który jadła w Neapolu - o makaronie z bobem i kwiatami cukinii. Nawet chciałam coś podobnego przygotować, ale niestety kupienie kwiatów cukinii we Wrocławiu właściwie graniczny z cudem. Znalazłam kwiaty w sieci hurtowni na M, ale 8 zł za jeden kwiat to była lekka przesada.


Składniki:
  • 0,5 kg bobu (opcjonalnie mrożony też wchodzi w grę)
  • pęczek świeżego kopru
  • 1 nieduży ząbek czosnku
  • łyżka oliwy z oliwek najlepszej jakości
  • sok z cytryny (do smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie: 

1. Bób gotujemy do miękkości (około 10 minut od zagotowania) w osolonej wodzie z dodatkiem 1/2 pęczka koperku. Ugotowany odcedzamy i przelewamy bardzo zimną wodą. Po pierwsze szybko schłodzimy bób, po drugie - zachowamy jego piękny, zielony kolor.

2. Przestudzony bób obieramy z łupinek i wrzucamy do misy blendera. Dodajemy lekko przesiekany koperek i ząbek czosnku, przekrojony na kilka części.

3. Do bobu wlewamy oliwę i blendujemy na gładką pastę. Doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem i miksujemy jeszcze chwilę.

Gotowe!

Pastę podajemy w formie hummusu np. ze świeżymi marchewkami lub na chrupiących tostach. Jak wolicie.

Smacznego!

czwartek, 10 maja 2018

kilka słów o bobie oraz o tym, jak bób gotowała babcia Uta



Już jest! Mój ukochany, świeży, najlepszy. Bób. W sezonie mogę jeść go w nieskończoność, ale czy bób jest zdrowy? Podobnie jak inne rośliny strączkowe, bób ma mnóstwo wartości odżywczych. Ma niską zawartość sodu, jest bogaty w potas oraz rozpuszczalny błonnik, który obniża poziom cholesterolu oraz reguluje ciśnienie krwi.

Gotowany bób nie jest niskokaloryczny. 100 gramów bobu zawiera 110 kcal, jednak dzięki niskiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Bób spowalnia proces trawienia i na długo pozostawia uczucie sytości, dlatego może pomóc kontrolować wagę.

Poza tym bób jest bardzo bogaty w kwas foliowy, który niezbędny jest kobietom w ciąży, jednak nie tylko. Niedobór kwasu foliowego u osób dorosłych może doprowadzić do problemów ze snem, a nawet do depresji. Poza tym kwas foliowy świetnie wpływa na zdrowie skóry, włosów i paznokci.

Acha, jeszcze jedno. Spożywanie bobu może wspierać walkę z anemią.*

Wiem, że ugotowanie bobu nie jest specjalnie skomplikowany, ale chciałam się tu z wami podzielić sposobem mojej babci Uty, któremu od lat wierna jest cała moja rodzina. Czy pomyśleliście kiedyś, by do wody, oprócz soli, dodać mały pęczek świeżego koperku? Jeśli nie, spróbujcie koniecznie. Myślę, że Uta bobu bez kopru nawet by nie tknęła :)




Pamiętajcie również, że młody bób jest pyszny również na surowo (jak zielony groszek), np. w pysznej paście z czosnkiem, oliwą i miętą.

To co? Ugotujemy trochę bobu?

Potrzebujemy:
  • 0,5 kg świeżego bobu lub dużo dużo więcej
  • mały pęczek koperku
  • około łyżeczki soli

Gotowanie:

Bób razem z solą i koprem zalewamy dużą ilością zimnej wody. Nie przykrywamy! Przykrywanie gotujących się zielonych warzyw (brokułów, groszku, fasolki) sprawia, że tracą swój piękny zielony kolor.

Gotujemy bób do miękkości lub - tak jak ja lubię najbardziej - al dente. Po ugotowaniu koper wyrzucamy. Ja jem bób prosto z durszlaka, bo tak smakuje mi najbardziej :)

Smacznego i na zdrowie!

Źródło informacji: www.poradnikzdrowie.pl; www.lokalnyrolnik.pl
jednak dzięki niewielkiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest jednym z pożądanych składników diety odchudzającej

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest skarbnicą wartości odżywczych. Ceni się go ze względu na liczne właściwości lecznicze. Bób m.in. wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, jest skarbnicą wartości odżywczych. Ceni się go ze względu na liczne właściwości lecznicze. Bób m.in. wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html

czwartek, 24 sierpnia 2017

pierogi z bobem


Pierogi. Kto ich nie zna?! Kto ich nie lubi?! Jedni na pierwszym miejscu stawiają ruskie, inni - z mięsem. Jeszcze inni wolą te świąteczne, z kapustą i grzybami. Nie zapominajmy także o pierogach na słodko - z serem czy z owocami, np. moimi ukochanymi pierogami z jagodami.


Ostatnio stałam się jednak fanką pierogów o nieoczywistych farszach. Miała na to wpływ między innymi wizyta w uroczej pierogarni "Leniwej" w Toruniu, gdzie oprócz klasycznych "smaków", można znaleźć m.in. pierogi z mięsem z kaczki z suszoną śliwką, z kaszą gryczaną, z kurczakiem z curry czy z wątróbką z jabłkiem, a nawet na z nadzieniem - no ba - z piernika! Uwaga, nie jest to finansowana reklama, piszę to z czystym sumieniem, bo zjedliśmy tam świetne pierogi, a na dodatek zostaliśmy miło powitani, będąc na wycieczce z trzema małymi psami.

Pierogi z nadzieniem z bobu, z odrobiną duszonej na maśle cebuli i garścią świeżej mięty pojawiły się w mojej głowie jednak, gdy po raz pierwszy w tym roku zobaczyłam paczkę świeżego bobu. Ach ten widok!


Potrzebujemy:

na ciasto:

  • 300 g mąki pszennej
  • około 200 ml gorącej wody (wodę wlewamy do ciasta stopniowo)
  • łyżeczka miękkiego masła

na farsz:

  • pół kilograma świeżego bobu (mrożony, w zimie, będzie równie dobry)
  • 1 średnia cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • garść liści świeżej mięty
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki masła
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Z mąki usypujemy kopczyk, następnie wlewając powoli wodę, zagniatamy miękkie ciasto, które nie powinno kleić się do rąk. Na koniec "wgniatamy" do ciasta miękkie masło. Idealne ciasto na pierogi powinno być lśniące i elastyczne. 

Gotowe przekładamy do miski i przykrywamy wilgotną ściereczką, by nie wyschło.Ciasto na pierogi, tak samo jak na makaron, powinno kilka minut "odpoczywać", dzięki czemu będzie jeszcze bardziej elastyczne.

Bób gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Gotowy odsączamy i obieramy. Ugniatamy widelcem. Możemy przecisnąć go przez praskę, ale ja lubię, gdy czuć większe kawałki.

Cebulę podsmażamy na maśle, aż będzie szklista i miękka. Mieszamy z rozgniecionym bobem. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekane liście mięty. Doprawiamy solą i pieprzem.

Ciasto rozwałkowujemy cienko i szklanką wykrawamy kółka. Na każde układamy farsz – im więcej, tym lepiej.


Gotowe pierogi układamy na stolnicy delikatnie obsypanej mąką i przykrywamy czystą ściereczką do czasu ich gotowania.



Pierogi gotujemy w dużym garnku z osolonym wrzątkiem, po kilka na raz (zbyt duża ilość pierogów gotowanych na raz sprawi, że się posklejają) przez 2 - 3 minuty od wypłynięcia. Najlepiej wyjąć jednego pieroga i sprawdzić, czy są gotowe.


Pierogi z bobem najlepiej smakują z odrobiną roztopionego masła, ale możecie zaszaleć i podać je ze skwarkami!

Smacznego!

poniedziałek, 27 lipca 2015

ciepła sałatka z bobu i młodych ziemniaków




Weekend minął jak zwykle w ekspresowym tempie. Tym razem postanowiłam spędzić te dwa wolne dni naprawdę kulturalnie :) Od kilku dni trwa we Wrocławiu 15. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty, festiwal, który od lat ściąga do miasta tłumy fanów dobrego kina i sztuki. Wobec tego obejrzałam fajne filmy w super towarzystwie, "ukulturalniłam się" trochę. Bardzo żałuję, że za późno dowiedziałam się o koncercie Jasmine Hamdan, libańskiej artystki o niepowtarzalnym głosie, której koncert odbywał się w sobotę w Arsenale. Gdy się zorientowałam, biletów już nie było. Trudno, może następnym razem. Teraz pozostaje mi youtube.com.

Żeby "ukulturalniania" nie było dość, w niedzielę kupiłam sobie książkę "Egipt: haram halal" Piotra Ibrahima Kalwasa - Polaka, który przeszedł na  islam i od kilku lat mieszka z żoną w Aleksandrii. Reportaż o życiu w odległym kulturowo kraju pochłonął mnie tak bardzo, że dzisiaj zaspałam do pracy :) Wszystkim, którzy chcą poznać Egipt nie tylko od strony raf koralowych, piramid i sfinksa polecam tę książkę z czystym sumieniem, nie zawiedziecie się!

Wracając do gotowania, to w weekend nie miałam specjalnie czasu i ochoty na stanie "przy garach", dlatego przygotowałam błyskawiczną sałatkę na ciepło z produktów, które akurat miałam w lodówce. Tak już ostatnio mam, że coś kupię i leży i leży, bo wiecznie nie mam czasu. 

Zróbcie sałatkę i idźcie poczytać "Egipt: haram halal", bo warto!


Składniki (na 4 porcje):
  • 12 małych młodych ziemniaków
  • około 250 młodego bobu
  • kilka gałązek świeżego koperku
  • duża garść rukoli
  • pomidorki koktajlowe (2 - 3 na porcję)
  • parmezan (po kilka płatków)
  • oliwa z oliwek najlepszej jakości
  • pesto (możecie wykorzystać pesto ze słoiczka, ale nie od dziś wiadomo, że najlepsze jest to przygotowywane samodzielnie - przepis na klasyczne pesto bazyliowe znajdziecie tutaj: pesto alla genovese)
  • sól

Przygotowanie:

Kiedy przygotowujecie sałatkę na ciepło, pamiętajcie, by zrobić to tuż przed podaniem. W innym razie chrupiąca rukola zwiędnie, a parmezan właściwie zaraz zacznie się topić. Gorące ziemniaki i bób zniszczą cały efekt, jeśli zbyt długo poleżą na talerzu.


1. Młode ziemniaki gotujemy w mundurkach do miękkości, a następnie obieramy.
2.Bób wrzucamy do osolonego wrzątku, do którego wcześniej włożyłam kilka gałązek świeżego koperku, i gotujemy al dente. Ważne, by go nie rozgotować, ma pozostać jędrny. Ugotowany bób obieramy ze skórek.
3. Teraz możemy złożyć kompozycję, w sposób, na jaki macie ochotę. Całość skrapiamy odrobiną oliwy z oliwek najlepszej jakości i dekorujemy kleksem z zielonego pesto.

Smacznego!

piątek, 19 czerwca 2015

marynowany indyk z zielonymi, młodymi warzywami




Wiosna i lato to taki czas, kiedy mi osobiście warzywa smakują najbardziej. Po okropnej zimie, kiedy podpieramy się mrożonkami, nareszcie przyszła pora na świeżość. Korzystam, ile się da z młodej fasolki, młodego bobu, moich ukochanych zielonych szparagów (te za chwilę znikną ze sklepów), bo już później nigdy tak fantastycznie nie smakują.

Propozycja na ten obiad jest nie tylko zdrowa, ale także pełna smaku i aromatu, a to za sprawą marynaty do indyka - pachnącej i lekko pikantnej.Powiem wam, że tak mi zasmakowała, że takie danie jadłam trzy dni z rzędu :P


Składniki (porcja dla 2 osób):
  • garść młodej zielonej fasolki szparagowej
  • około 200 g młodego bobu
  • 3 - 4 zielone szparagi
  • około 250 - 300 g fileta z indyka, pokrojonego na mniejsze kawałki
  • kubek jogurtu naturalnego (około 150 g)
  • około 150 - 200 g ryżu (wybierzcie swój ulubiony: dziki, basmati lub tak jak ja - pełnoziarnisty)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego lub kokosowego
  • odrobina świeżego koperku

marynata do mięsa:
  • 1 łyżka przyprawy garam masala
  • 1 łyżka mielonej kolendry
  • 2 ziarna kardamonu
  • 1 cm świeżego imbiru, startego na tarce o jak najmniejszych oczkach
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • około 1/2 łyżeczki suszonego chilli w płatkach
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania marynaty do mięsa. Wszystkie składniki ucieramy w moździerzu na pastę, a następnie nacieramy nią mięso i odstawiamy na minimum 30 minut, a najlepiej na dłużej. Ja swoją marynatę przygotowałam rano i mięso marynowało się kilka godzin.
2. Ryż gotujemy na sypko według wskazań z opakowania.
3. Warzywa (szparagi, fasolkę i bób) blanszujemy we wrzącej wodzie przez kilka minut, a następnie przekładamy od razu do miski z lodowatą wodą (można dodać kostki lodu). Dzięki temu zachowają piękny, zielony kolor i pozostaną jędrne. W zimnej wodzie warzywa powinny pozostać minutę, nie dłużej, by nie nasiąkły wodą.

Uwaga! Gdy gotujecie zielone warzywa (fasolkę szparagową, brokuły, bób, zielone szparagi itd) pamiętajcie, by wrzucać je do mocno bulgocącego wrzątku. Dzięki temu po ugotowaniu pozostaną zielone!

4. Zamarynowane mięso smażymy na odrobinie oleju rzepakowego lub kokosowego z dwóch stron na złoto - brązowy kolor przez kilka minut. Jeśli pokroiliście indyka w niezbyt grube kawałki, wystarczy chwila, by był gotowy, nie surowy w środku, a delikatny i soczysty.
5. Na koniec do mięsa wlewamy kubeczek jogurtu naturalnego, mieszamy i wyłączamy ogień pod patelnią.

6. Teraz możemy złożyć danie. Na sam spód układamy ryż, polewamy odrobiną sosu, następnie kawałki indyka, a na nim chrupiące zielone warzywa. Wierzch posypcie odrobiną świeżego koperku!

Smacznego!

sobota, 28 czerwca 2014

sałatka z młodego bobu na gorąco



Na początek lata czekam z wielu powodów. Jednym z nich - kulinarnym - jest pojawienie się w sklepach i na straganach młodego, pysznego bobu. Powiem wam, że fanką bobu jestem totalną. Uwielbiam go w każdej postaci! Pasty ze świeżego bobu z miętą i limonką na chrupiącej grzance, pierogi z nadzieniem z bobu i ricotty, a przede wszystkim bób ugotowany z ogromną ilością młodego koperku. Bez tego nie wyobrażam sobie lata!


Składniki:
  • 0,5 kg świeżego, młodego bobu
  • pęczek koperku
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • sok z 1 limonki lub z 1/2 cytryny
  • oliwa z oliwek
  • natka pietruszki, posiekana
  • 2 szalotki, posiekane w drobne piórka

Przygotowanie:

1. Bób gotujemy razem z całym pęczkiem koperku w osolonej wodzie do czasu aż będzie miękki, ale nie rozgotowany. Ja lubiębób w wersji aldente, ale wybierzcie swój ulubiony poziom ugotowaniai miękkości.
2. Lekko przestudzony bób obieramy z łupinek. Dodajemy szalotkę, doprawiamy kilkoma kroplami oliwy z oliwek, sokiem z limonki i dużą szczyptą pieprzu. 

Wszystko posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy, najlepiej na gorąco! 

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...