Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 stycznia 2018

oldschoolowy torcik cytrynowy



Jakiś czas temu upiekłam podobny tort, przekładany kremem migdałowym. Teraz postanowiłam przekręcić trochę tamten przepis i zaryzykować z innym smakiem.Wyszło okej, naprawdę smacznie, dlatego i ten przepis, lekko zmodyfikowany pojawia się teraz na blogu!

Uwaga! Klasycznie tort ten przygotowuje się na dużej tortownicy i składa się z trzech placków. Na blogu znajdziecie już właśnie na taki tort, duży i niski (staromodny tort migdałowy). Ja tym razem postanowiłam zaszaleć, ale jeśli nie macie czasu, by piec 8 czy 9 placków, upieczcie 3 duże, będzie git!

 
Składniki:

ciasto:
  •  2 jajka
  • pół kostki masła (100 g)
  • szklanka mleka 
  • mąka pszenna (około 1/2 - 3/4 szklanki)
  • 2 łyżki cukru
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej

krem:
  •  szklanka mleka
  • 6 -7 łyżek kaszy manny
  • kostka masła (200 g)
  • cukier (do smaku)
  • sok z dwóch cytryn
  • skórka otarta z dwóch cytryn

Przygotowanie (na dużą tortownicę i torcik złożony z trzech warstw):

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C.
2. Jajka miksujemy z cukrem, mlekiem i roztopionym masłem. Gdy wszystko się połączy dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej i mąkę - stopniowo, aż masa będzie przypominała konsystencją gęstą śmietanę. 
3. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią 1/3 przygotowanego ciasta. Pieczemy kilka minut, aż placek się zarumieni. Procedurę powtarzamy 3 razy - potrzebujemy trzech placków!

Uwaga! Jeśli chcecie przygotować mały torcik, wylewajcie do małej tortownicy około 2 łyżek ciasta, pieczcie chwilę, aż się zarumieni, powtarzając tę czynność aż skończy wam się ciasto.
4. Upieczone placki pozostawiamy do przestygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.
 
5. Szklankę mleka zagotowujemy. Dodajemy 6 - 7 łyżek kaszy manny, mieszamy. 
6. Lekko przestudzoną kaszę przekładamy do dużej miski, dodajemy masło, sok z cytryny i skórkę i blendujemy wszystko na gładki krem. Na koniec dodajemy cukier (w ilości do smaku - placki nie są specjalnie słodkie). Jeszcze chwilę blendujemy do połączenia składników.
7. Placki przekładamy kremem. 
8. Tak przygotowany tort odstawiamy na około godzinę do lodówki. 
Smacznego!

środa, 19 lipca 2017

wegański krupnik



By ugotować najlepszą wegańską zupę, potrzebujemy tak naprawdę jednego - najlepszego bulionu. Domowego, bardzo aromatycznego, który "udźwignie" całą zupę i zrobi ją niepowtarzalną. Do tego potrzebujemy dużej ilości świetnej jakości świeżych warzyw, ziół i odrobiny cierpliwości. Nie ma możliwości ugotować bulionu w 20 minut, chyba że postanowicie "ulepszać" jego smak różnego rodzaju kostkami. Niestety, kostki to zło, nawet te ekologiczne nigdy nawet w 10 % nie zastąpią nam smaku długo gotowanego bulionu. Okej, zaczynamy?


Potrzebujemy:

na bulion warzywny:
  • 3 duże marchewki 
  • 3 duże pietruszki + kilka gałązek natki
  • bulwa selera + nać selera (porządnie umyta i wypłukana z piasku)
  • 1 por
  • 1 cebula, opalona nad ogniem albo przypieczona w piekarniku (w najwyższej temperaturze przez kilka minut)
  • 1 nieduży pomidor
  • 2 - 3 liście laurowe
  • 3 - 4 ziarenka ziela angielskiego
  • łyżeczka pieprzu w ziarnach
  • sól do smaku


na krupnik:
  • bulion warzywny
  • pół szklanki kaszy jęczmiennej (na duży garnek bulionu)
  • kilka suszonych prawdziwków
  • warzywa z gotowania bulionu, pokrojone w kostkę
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania bulionu.

Obrane warzywa kroimy na mniejsze kawałki. Marchewki, korzenie pietruszki na 2 - 3 części, bulwę selera nawet na 6, pomidora i pora na pół. Opłukane warzywa przekładamy do garnka, zalewamy wodą i wstawiamy na ogień. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie i ziarenka pieprzu. Wszystko przykrywamy i gotujemy na małym ogniu przez około 2 godziny. Jeśli płyn zbyt mocno odparuje, dolewamy zimnej wody. Bulion nie powinien gotować się zbyt mocno, ma tylko "pykać". Na koniec bulion doprawiamy solą i odcedzamy. Gotowe, możemy zabrać się za gotowanie krupniku!


Gotowanie krupniku.

Do gotowego, gorącego bulionu wsypujemy kaszę. Dodajemy suszone grzyby i gotujemy pod przykryciem, na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Gotujemy tak długo, aż kasza zmięknie i powiększy swoją objętość. Na koniec dodajemy pokrojone w kostkę warzywa z gotowania bulionu i doprawiamy pieprzem, a jeśli jest taka potrzeba - także solą.

Podajemy posypany natką pietruszki albo posiekanym koperkiem!

Smacznego!



środa, 19 października 2016

tymiankowe kaszotto z kurkami i jarmużem


Nie będę wiele pisać i jakoś specjalnie rozwodzić się nad tym, dlaczego ten przepis pojawia się akurat dzisiaj. Pada, jest szaro, buro i ponuro, a w taki dzień trzeba zjeść smaczny, rozgrzewający obiad. Takie jest to kaszotto z kurkami, jarmużem i świeżym tymiankiem. Dobre, po prostu.


Składniki:
  • 1/2 szklanki kaszy pęczak
  • około 200 g kurek, dokładnie oczyszczonych
  • kilka dużych liści świeżego jarmużu
  • 1 nieduża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • około 100 ml białego wytrawnego wina
  • kilka gałązek świeżego tymianku (używamy samych listków) lub około 1/2 łyżeczki suszonego
  • 2 - 3 łyżki świeżo startego parmezanu
  • 1 łyżka oliwy najlepszej jakości
  • 1 łyżka masła
  • około 1/2 litra bulionu/wywaru z warzyw
  • sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie:

1. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę. Dodajemy cebulę i czosnek i podsmażamy 2 - 3 minuty. Teraz możemy dodać na patelnię kurki i wszystko podsmażać na dość dużym ogniu przez jeszcze kilka minut, często mieszając.
2. Do cebuli i kurek wsypujemy kaszę, wlewamy wino i czekamy aż alkohol odparuje. Po tym czasie wlewamy na patelnię bulion, dodajemy tymianek, doprawiamy lekko solą (na koniec doprawimy dokładniej), przykrywamy wszystko i dusimy około 15 minut. 
3. Po tym czasie dodajemy do kaszy pokrojony jarmuż i dusimy do czasu, aż kasza będzie zupełnie miękka. W międzyczasie sprawdzamy, czy płynu na patelni nie brakuje i w razie czego, wszystko lekko podlewamy.
4. Na koniec, tuż przed podaniem wyłączamy gaz pod patelnią i dodajemy do kaszotta starty parmezan i łyżkę masła. Wszystko mieszamy i doprawiamy świeżym pieprzem i - jeśli jest taka potrzeba - jeszcze odrobiną soli.

Uwaga! Ja lubię, gdy kaszotto lekko "pływa" (z resztą tak samo jak i risotto), ale jeśli wolicie, by było bardziej gęste i zwarte, odparujcie je mocniej.

Smacznego ☺

szyszkin-ciągle-pichci 

poniedziałek, 11 stycznia 2016

staromodny tort migdałowy



Kiedy dodałałam zdjęcie tego tortu na facebooka, moja przyjaciółka była przekonana, że kupiłam gdzieś gotowca. Oświadczam, że tortu piekłam sama. Własnymi rękami, bez pomocy osób drugich. Jego przygotowanie nie jest trudne, właściwie bardzo proste, wymaga jednak sporo czasu i cierpliwości. Zapewniam was jednak, że warto. Jeśli jesteście fanami torciku migdałowego ze szwedzkiej sieci salonów meblowych na "i", będziecie zachwyceni. 

Przepis na ten staromodny tort znalazłam w starym zeszycie mojej mamy. Biorąc pod uwagę, jak zachlapana była ta strona, prawdopodobnie piekła go dość często, czego niestety już nie pamiętam. Ale myślę, że ten przepis także stanie się moim ulubionym. I już mam pomysły, jak go trochę poprzekręcać. Co powiecie na krem cytrynowy? Albo z orzechów laskowych? Oj, będzie się działo. Pod warunkiem, że znajdę trochę czasu :)


Składniki:

ciasto:
  •  2 jajka
  • pół kostki masła (100 g)
  • szklanka mleka 
  • mąka pszenna (około 1/2 - 3/4 szklanki)
  • 2 łyżki cukru
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej

krem:
  •  szklanka mleka
  • 6 -7 łyżek kaszy mannej
  • kostka masła (200 g)
  • cukier (do smaku)
  • kilka kropel aromatu migdałowego (kupcie aromat naturalny - naprawdę warto!)
+ garść płatków migdałowych

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C.
2. Jajka miksujemy z cukrem, mlekiem i roztopionym masłem. Gdy wszystko się połączy dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej i mąkę - stopniowo, aż masa będzie przypominała konsystencją gęstą śmietanę. 
3. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią 1/3 przygotowanego ciasta. Pieczemy kilka minut, aż placek się zarumieni. Procedurę powtarzamy 3 razy -potrzebujemy trzech placków!
4. Upieczone placki pozostawiamy do przestygnięcia. W tym czasie przygotowujemy krem.
5. Szklankę mleka zagotowujemy. Dodajemy 6 - 7 łyżek kaszy mannej, mieszamy. 
6. Lekko przestudzoną kaszę przekładamy do dużej miski, dodajemy masło i blendujemy wszystko na gładki krem. Na koniec dodajemy cukier (w ilości do smaku - placki nie są specjalnie słodkie) i aromat migdałowy. Jeszcze chwilę blendujemy do połączenia składników.
7. Migdały prażymy na suchej patelni, aż lekko się zezłocą.
8. Placki przekładamy kremem. Na ostatni układamy jeszcze porcję kremu, a wierzch posypujemy uprażonymi migdałami.
9. Tak przygotowany tort odstawiamy na około godzinę do lodówki.

Smacznego!

wtorek, 22 grudnia 2015

gołąbki z indykiem i kaszą gryczaną



Gołąbki to dla mnie danie świąteczne. Prawdopodobnie dlatego, że ich przygotowanie zajmuje mnóstwo czasu. Zazwyczaj w tygodniu nie mam go aż tak wiele. Na blogu pojawiały się już receptury na różne rodzaje gołąbków, jednak zawsze będę podkreślać, że najlepsze są te najprostsze - z mięsem i ryżem. I chociaż takie lubię najbardziej, to jeść mi ich nie wolno, bo nie wolno jeść mi ryżu. W związku z tym kasza gryczana stała się jego zamiennikiem, bo przy okazji jest także bezglutenowa. 


Składniki:

  • liście włoskiej kapusty
  • około 500 g mielonego mięsa z piersi indyka 
  • około 1,5 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1 łyżka oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • opcjonalnie - drobno posiekana natka pietruszki



Przygotowanie:



1. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i sparzamy we wrzątku przez 3 - 4 minuty. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

2. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę lub olej. Wrzucamy cebulę i podsmażamy chwilę aż się zeszkli i zmięknie.

3. Mięso mielone przekładamy do dużej miski i mieszamy z kaszą gryczaną i podsmażoną cebulą. Doprawiamy wszystko solą i dość obficie pieprzem.

4. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem. 

5. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącej wody do około 1/4 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 1,5 godziny.



Smacznego!

piątek, 25 września 2015

brownie na jaglance




Pomysł na to ciasto podrzuciła mi moja kuzynka, zapewne grzebiąc w internecie. Znalazła je na jakimś blogu, którego nazwy niestety nie pamiętam. Gdy upiekłam samo brownie doszłam jednak do wniosku, że jest mało słodkie. Dla mnie stanowczo za mało. Lubię desery, których nie jestem w stanie zjeść za dużo, bo od ilości słodyczy aż mdli. Dlatego, by brownie na jaglance było - moim zdaniem - lepsze, udekorowałam je klasyczną polewą czekoladową, do przygotowania której wykorzystałam miód zamiast cukru. Tylko tyle. 

Ciasto to, banalnie proste w przygotowaniu, upiekłam przed imprezą MARKET JEŻYCE, która odbywała się kilka tygodni temu i w którym wzięłam udział. Brownie sprzedałam w całości, nie pozostał nawet jeden okruch. Jakaś pani nawet wróciła po kolejny kawałek, tak jej smakowało.

Wy też spróbujcie, bo warto!


Składniki:
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej (surowej)
  • 1/2 szklanki kakao dobrej jakości
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • 3 łyżki oleju słonecznikowego
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

polewa czekoladowa:
  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • 3 łyżki śmietanki kremówki
  • 2 łyżki miodu
  • nieduża garść posiekanych orzechów włoskich

Przygotowanie:

1. Kaszę jaglaną przelewamy na sitku raz zimną wodą, raz gorącą, a następnie jeszcze raz zimną. Dzięki temu pozbędziemy się charakterystycznej dla jaglanki goryczki. Kaszę gotujemy w wodzie (w proporcjach 1/2 szklanki kaszy na 1 1/2 szklanki wody) pod przykryciem, około 15 - 20 minut, aż całkiem wchłonie płyn. Podczas gotowania kaszy jaglanej nie mieszamy.
2. Ostudzoną kaszę jaglaną przekładamy do miski. Dodajemy jajka, olej, kakao, cukier, proszek do pieczenia i mleko. Wszystko blendujemy na gładką masę.
3. Wszystko wykładamy na prostokątną blachę, wyłożoną papierem do pieczenia.
4. Pieczemy około 45 minut w piekarniku rozgrzanym wcześniej do 180 st. C bez termoobiegu.

5. Upieczone ciasto pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia.

6. Gdy ciasto stygnie, przygotowujemy polewę czekoladową. Czekoladę z miodem i śmietanką rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Gdy będzie całkiem gładka, polewamy nią ostudzone ciasto. Na koniec posypujemy posiekanymi orzechami włoskimi.

Smacznego!

wtorek, 30 czerwca 2015

kaszotto z zielonymi warzywami



Wybaczcie, że znowu lekko zaniedbałam bloga, ale kilka rzeczy stanęło mi na drodze do kuchni. Najpierw dopadła mnie wstrętna grypa i na cztery dni całkiem ścięła z nóg. Kiedy już wydawało się, że jest ok i mogę wracać do gry, wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego. Po siedmiu godzinach, spędzonych na szpitalnych korytarzach w oczekiwaniu na wyniki badań, okazało się, że to prawdopodobnie jednak nie wyrostek. Więc wracam. Mam nadzieję, że teraz już nic nie stanie mi na przeszkodzie.

Zielone warzywa, najlepsze o tej porze roku, są dla mnie kulinarną kwintesencją przełomu wiosny i lata. Korzystam, ile się da. Wam też to proponuję, tym razem w bardzo zielonym kaszotto.


Składniki:
  • 200 g kaszy pęczak
  • 500 ml bulionu warzywnego (najlepiej domowego, przygotowanego samodzielnie)
  • 1 średnia cebula lub 2 szalotki, pokrojone w drobną kostkę
  • 1 duży ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 50 ml białego, wytrawnego wina (można ten składnik pominąć, ale z winem kaszotto, tak jak risotto jest po prostu lepsze)
  • sól i świeżo mielony pieprz
+ warzywa: kilka zielonych szparagów, różyczki z około 1/2 brokuła, duża garść zielonej fasolki szparagowej lub garść mrożonego zielonego groszku (możecie wykorzystać świeży, ale mrożony jest równie smaczny, tańszy i nie trzeba go obierać :))

+ opcjonalnie (w wersji niewegańskiej): około 50 g zimnego masła i około 1 łyżki świeżo starego parmezanu


Przygotowanie:

1. Podgrzewamy bulion. 
2. Na patelni rozgrzewamy oliwę (1 łyżkę) i dodajemy  posiekane: cebulę i czosnek i smażymy około minuty. 
3. Dodajemy kaszę i zwiększamy ogień. Kasza zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać jej mieszać. Po chwili wlewamy wino i czekamy aż płyn prawie całkowicie odparuje. Zapach będzie obłędny! 
4. Kiedy kasza wchłonie wino, wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by kasza bardzo lekko bulgotała. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż kasza wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 20 minut. 
5. Na koniec starannie doprawiamy wszystko solą i pieprzem. Jeśli przygotowujecie kaszotto w wersji niewegańskiej, to teraz jest czas, by dodać masło i parmezan i szybko wszystko wymieszać.

6. W międzyczasie gotujemy warzywa. Ważne, by pozostały al dente. Możemy ugotować je w osolonym wrzątku lub w parowarze. Powinny pozostać zielone i przyjemnie chrupiące.

7. Do przygotowanego risotta dodajemy warzywa i delikatnie mieszamy. 

Podajemy od razu, smacznego!

piątek, 12 czerwca 2015

wegańskie gołąbki w liściach kalarepy



Wybaczcie, że tak długo musieliście czekać na nowy post. Mój brak kulinarnej aktywności wynikał głównie z nostalgii, ale także z braku czasu. Kilka dni temu skończyłam 30 lat i jakoś tak zebrało mi się na przemyślenia. Chwilę to trwało, ale już jestem, wróciłam do życia :) Poza tym przygotowywałam imprezę urodzinową dla przyjaciół i to także pochłonęło mnóstwo mojego czasu. Cieszę się, że wokół siebie mam ludzi, którym na mnie zależy i jestem im za to przeogromnie wdzięczna. Szczególnie, że w międzyczasie pojawiali się też ludzie, którzy sprawiali wrażenie "porządnych", a gdy przychodziło co do czego, różnie to bywało. Teraz - mając lat 30 - wiem, że warto podtrzymywać i pielęgnować tylko te więzi, które coś wnoszą do życia, a te - które nie są tego warte - trzeba ucinać i nie zabierać sobie myśli sprawami nieistotnymi. To takie przemyślenia świeżo upieczonej trzydziestolatki, ale wróćmy do gotowania.

To, że wszyscy znacie kalarepę, nie podlega dyskusji. Ale czy próbowaliście kiedyś posmakować ich liści? Jeśli nie, to polecam. Są smaczne, bardzo odświeżające, świetne do sałatek. Tym razem postanowiłam wykorzystać je do gołąbków. Do tego przepisu wykorzystałam 1/2 niedużej kalarepy, a liści potrzebowałam około 12. Warto w warzywniaku zapytać, czy mają liście, których ktoś nie chciał (a większość ich nie chce). Na pewno pani sprzedająca odda wam je bez problemu.


Czego potrzebujemy:
  • około 12 dużych liści kalarepy
  • 1/2 bulwy kalarepy
  • 2 młode marchewki
  • 1 młoda pietruszka
  • kilka różyczek młodego kalafiora
  • 2 łyżki zielonego groszku (młody znajdziecie już w sklepach, ale możecie wykorzystać groszek mrożony)
  • 2 szalotki lub 1 nieduża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • nieduża garść młodej fasolki szparagowej (żółtej, zielonej lub mieszanej)
  • 3 łyżki kaszy jaglanej
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • szczypta suszonego chilli
  • kilka listków świeżego oregano
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego lub rzepakowego

Przygotowanie:

1. Warzywa drobno siekamy, a marchewki, pietruszkę i kalarepę ścieramy na tarce o grubych oczkach.
2. W międzyczasie gotujemy opłukaną kaszę jaglaną do miękkości, a następnie odcedzamy na sitku.
3. W głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy wszystkie warzywa i smażymy kilka minut, co jakiś czas mieszając, a gdy zaczną przywierać podlewam delikatnie wodą. 
4. Podsmażone warzywa przekładamy do miski, dodajemy kaszę jaglaną i doprawiamy wszystko odrobiną soli, świeżo mielonego czarnego pieprzu, odrobiną chilli i posiekanym świeżym oregano.
5. Liście kalarepy zwijamy razem z farszem, tak jak klasyczne gołąbki i układamy je w naczyniu żaroodpornym.
6. Do naczynia z gołąbkami wlewamy odrobinę wody (około 100 - 150 ml), przykrywamy folią aluminiową i pieczemy około godziny w piekarniku rozgrzanym do 170 st.

Gotowe gołąbki podajemy saute, ale możecie przygotować także ulubiony sos do gołąbków lub podać je z odrobiną jogurtu naturalnego wymieszanego z kilkoma kroplami soku z cytryny.

Smacznego!

poniedziałek, 11 maja 2015

wegański pudding z kaszy jaglanej




Majówka po raz kolejny minęła jak z bicza strzelił. Niby trzy dni wolnego, ale wcale tej wolności nie odczułam. Remontowałam, malowałam, sprzątałam. Doprowadzałam mieszkanie do lepszego stanu. Nawet na gotowanie nie miałam już ani chęci, ani siły. 

Jedyne na co sobie pozwoliłam w ramach odpoczynku i relaksu, to czytanie do nocy. Rano budziłam się nieprzytomna, ale to nic. Fabuła kryminału szpiegowskiego pt. "Pływak" tak mnie wciągnęła, że przez dwie noce przeczytałam całą książkę. I znów muszę biec do księgarni, bo miała wystarczyć na dłużej i znów nie mam co czytać.

Na szczęście na razie koniec. Koniec remontów. W domu czysto. Mogę odpocząć :) Odpoczywam gotując, jak zawsze. I lecę po nową książkę...

PS. Pudding z kaszy jaglanej to dobra alternatywa dla klasycznego budyniu. Słodki i bardzo aromatyczny zaspokoi chęć na słodycze w dobrym, bo zdrowym stylu. 


Składniki (na około 4 - 5 porcji):
  • 1/3 szklanki kaszy jaglanej (opłukanej)
  • 3 szklanki mleka migdałowego (lub sojowego, lub kokosowego, a awersji nie wegańskiej - mleka krowiego)
  • sok i skórka otarta z 1 cytryny
  • cukier trzcinowy, syrop z agawy lub miód (do smaku)
  • 1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu waniliowego
+ ulubione owoce - w moim przypadku mango i gruszka


Przygotowanie:

1. Opłukaną kaszę jaglaną zalewamy mlekiem, dodajemy sok z cytryny i skórkę oraz ekstrakt waniliowy i gotujemy na bardzo małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż kasza wchłonie cały płyn i się całkiem rozgotuje.
2. Pod koniec gotowania doprawiamy kaszę cukrem trzcinowym, syropem z agawy lub miodem do smaku, w zależności od upodobań.
3. Gdy masa jaglana lekko przestygnie, miksujemy ją blenderem na gładki krem.

Podajemy z ulubionymi owocami.

Smacznego i na zdrowie!

czwartek, 29 stycznia 2015

krupnik na jaglance



Kasza jaglana wróciła do łask. I dobrze, bo jest nie tylko smaczna, ale przede wszystkim cholernie zdrowa. Jest lekkostrawna, nie uczula. Polecana jest osobom stosującym dietę bezglutenową. Jest zasadotwórcza, co oznacza, że wspomaga trawienie i wyrównuje nadmiar kwasów w organizmie. Dodatkowo posiada ocieplające właściwości, nie wychładza organizmu od wewnątrz i w związku z tym jest polecana wszystkim osobom, które często marzną.

Dlatego teraz, gdy na dworze zimno i końca tego chłodu na razie nie widać, postanowiłam przygotować zupę, która rozgrzeje was na pewno.

P.S. Jeśli macie ochotę, możecie dodać do zupy jeszcze 2 ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę.


Składniki:
  • 2 - 3 udka z kurczaka (żeby zupa była mniej tłusta, a tym samym zdrowsza i mniej kaloryczna, proponuję przed gotowaniem zdjąć z nich skórę)
  • szklanka kaszy jaglanej (wypłukanej)
  • 2 - 3 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 selera
  • por
  • 3 - 4 suszone prawdziwki
  • 1,5 litra zimnej wody
  • ziele angielskie (2 - 3 ziarenka)
  • 2 liście laurowe
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • świeży koperek

Przygotowanie:

1. Do dużego garnka wlewamy wodę, Wkładamy umyte udka kurczaka, ziele angielskie, liście laurowe i około 1 łyżeczkę soli i gotujemy pod przykryciem, na bardzo niewielkim ogniu przez około pół godziny.
2. Po tym czasie do garnka dodajemy pokrojone w kostkę warzywa oraz grzyby. Gotujemy dalej, jeszcze pół godziny.
3. Teraz możemy dodać do zupy kaszę. Gotujemy do czasu, aż kasz będzie miękka.
4. Udka wyciągamy, obieramy mięso i dodajemy z powrotem do zupy. Doprawiamy ostatecznie solą i świeżo mielonym pieprzem.

Podajemy zupę gorącą z dużą ilością posiekanego świeżego koperku.

Smacznego!

niedziela, 30 listopada 2014

gołąbki postne - z ziemniakami, kaszą gryczaną i prawdziwkami



W kolejnym poście, w którym przygotowujemy się do Bożego Narodzenia, przedstawiam przepis na postne gołąbki według Hanny Szymanderskiej. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym ich trochę nie przekręciła. Oryginalnie biała kapusta faszerowana była ziemniakami i kaszą. Dodałam do nich suszone prawdziwki, a kapustę zamieniłam na czerwoną. Dodatek grzybów do dań wigilijnych nikogo dziwić nie powinien, ale zmiana kapusty już pewnie tak. Dlaczego wybrałam czerwoną? Sprawa jest prosta, jestem babą i czerwona kapusta po porostu ładniej wygląda :)



Składniki:

  • główka czerwonej kapusty
  • 1 kg ziemniaków
  • 4 - 5 łyżek kaszy gryczanej
  • garść suszonych prawdziwków
  • 1 cebula
  • odrobina listków świeżego tymianku
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz


Przygotowanie:

1. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i parzymy we wrzątku przez około 5 minut. Czerwona kapusta jest twardsza i potrzebuje trochę więcej czasu niż biała czy włoska. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

2. Suszone prawdziwki zalewamy około szklanką wrzątku i pozostawiamy na minimum pół godziny, by porządnie nasiąkły. Odcedzamy, ale płynu nie wylewamy. Do tego dania się nie przyda, ale możemy wykorzystać go przygotowując szybką zupę grzybową, sos, albo dolewając go do wigilijnego barszczu (tak robiła moja babcia).

3. Kaszę gryczaną gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie. Mieszamy ze startymi na drobnych oczkach surowymi ziemniakami (odciśniętymi z wody) i posiekanymi drobno, namoczonymi prawdziwkami.

4. Cebulę pokrojoną w kostkę smażymy na maśle, aż zmięknie i nabierze lekko złotawego koloru. Dodajemy do farszu. Wszystko mieszamy i doprawiamy solą i naprawdę dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu. Możemy dodać także odrobinę świeżego tymianku, który jeszcze bardziej podkręci "leśny" smak gołąbków.

5. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem. 
6. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącej wody do około 1/5 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 2 godziny.

Gotowe, smacznego!

wtorek, 18 listopada 2014

placki z cukinii z kaszą jaglaną



Lubię cukinię w każdej postaci, a w postaci chrupiących placków szczególnie. W tym przepisie mąkę pszenną i to, co zwiąże placki zastępujemy zdrową kaszą jaglaną. Dodatkowo smażę je na niewielkiej ilości oleju rzepakowego, a później dokładnie je odsączam.

Polecam!


Składniki (na 6 sztuk):
  • 2 małe cukinie, wydrążone z pestek
  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 1 łyżka mąki jaglanej / gryczanej / kukurydzianej
  • 1 białko jajka
  • 3 - 4 łyżki posiekanego świeżego koperku
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej rzepakowy do smażenia

Przygotowanie:

1. Cukinie ścieramy na tarce o grubych oczkach, lekko solimy i pozostawiamy na sitku do odsączenia na około 10 minut. Po tym czasie odsączamy cukinię ręcznie i przekładamy do miski.
2. Dodajemy kaszę jaglaną, mąkę, koperek i jajko. Wszystko mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem.
3. Nieduże, płaskie placki smażymy na rozgrzanym oleju z dwóch stron na złoto - brązowy kolor.
4. Usmażone placki odkładamy na chwilę na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar tłuszczu.

Placki podajemy gorące z sosem jogurtowym (jogurt mieszamy z dużą ilością świeżego koperku, odrobiną soku z cytryny, solą i pieprzem).

Smacznego!

poniedziałek, 17 listopada 2014

"babeczka" jaglana z jabłkiem i cynamonem



Ostatnio niesamowicie modna kasza jaglana jest przede wszystkim bardzo zdrowa. O jej właściwościach pisałam już jakiś czas temu (więcej informacji znajdziecie tutaj: kasza jaglana), więc nie będę się powtarzać.

Tym razem przygotowałam trochę "oszukane" babeczki z jabłkami. Wszystko bez białego cukru, bez jajek czy mąki. Za to z dodatkiem cynamonu, który poprawia przemianę materii. Taką "babeczkę" możecie zjeść na deser, ale równie dobrze zastąpi ona śniadanie. 


Składniki (na 4 "babeczki"):
  • 3/4 szklanki kaszy jaglanej
  • 4 jabłka (ja wykorzystałam szare renety, bo są lekko kwaskowe i świetnie nadają się do pieczenia), obrane ze skórki i starte na tarce o grubych oczkach
  • cynamon mielony
  • syrop z agawy lub miód (około 1/2 łyżeczki na babeczkę)

Przygotowanie:

1. Kaszę płuczemy, odcedzamy. Zalewamy 2 szklankami wody i gotujemy około 20 minut, aż wchłonie cały płyn. Od czasu do czasu mieszamy, by zapobiec przywieraniu.
2. Foremki na babeczki (najlepiej ceramiczne) napełniamy w następny sposób: na dno wykładamy łyżkę ugotowanej kaszy, uklepujemy, posypujemy cynamonem i polewamy kroplą syropu z agawy bądź miodu, następnie wykładamy warstwę jabłek (około 1/2 jabłka), posypujemy cynamonem. Czynność powtarzamy - kasza, jabłka, kasza.
3. "Babeczki" pieczemy około 30 minut w piekarniku rozgrzanym do temp. 180 st. C bez termoobiegu.

Podajemy na gorąco (moim zdaniem - smaczniej) lub przestudzone do temperatury pokojowej.

Smacznego!

sobota, 15 listopada 2014

aromatyczne pulpety z kuskusem i kolendrą



Przyznaję, że długo nie mogłam przekonać się do kaszy kuskus. Zazwyczaj nie miała smaku. Tym razem postanowiłam z nią powalczyć i znalazłam świetne rozwiązanie (choć pewnie nie byłam pierwsza), by dodać jej maksimum smaku. Doprawiłam ją w arabskim stylu - cynamonem, imbirem, świeżą kolendrą i skórką z cytryny. 

Przygotowałam mięsne pulpeciki, ale jeśli macie ochotę przekręcić trochę ten przepis, wykorzystajcie rybę. Myślę, że sprawdzi się rewelacyjnie. Teraz, gdy piszę tego posta, myślę, że mogłam właśnie tak zrobić. Trudno, następnym razem :)


Składniki:
  • 1/2 szklanki kaszy kuskus (ja wybrałam kuskus pełnoziarnisty)
  • 400 g mięsa mielonego (ja wykorzystałam mięso z indyka, ale równie dobrze możecie wybrać inne - wołowinę, wieprzowinę, a nawet jeśli macie ochotę - baraninę)
  • duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • duża garść liści świeżej kolendry, drobno posiekane + odrobina do podania
  • skórka otarta z 1 cytryny (sparzonej i wyszorowanej)
  • 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1/4 łyżeczki mielonej kurkumy
  • 1/2 łyżeczki suszonych płatków chilli
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • olej słonecznikowy do smażenia (2 - 3 łyżki wystarczą)

Przygotowanie:

1. Kuskus przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
2. Na oliwie podsmażamy cebulę, aż zmięknie, ale się nie zarumieni.
3. Kuskus mieszamy z mięsem mielonym, cebulą, posiekanym czosnkiem, skórką z cytryny, posiekaną kolendrą oraz przyprawami (cynamonem, imbirem, kurkumą i chilli), a na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
4. Smażymy z każdej strony na złoto - brązowy kolor, na niewielkim ogniu, tak by mięso nie było surowe. Najlepiej przygotowywać niewielkie kotleciki, dzięki temu usmażą się szybciej. Jeśli nie macie pewności, czy pulpety są gotowe, proponuję przekroić jednego i sprawdzić organoleptycznie, to najprostsza i najlepsza metoda.

Pulpety podajemy posypane świeżą kolendrą!

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...