Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 czerwca 2018

truskawki zapiekane pod koglem moglem


Niech podniesie rękę ten, kto w dzieciństwie nie oblizywał się na samą myśl o koglu moglu. Ja dobrze pamiętam, jak leciałam do kuchni po usłyszeniu dźwięku ubijanego żółtka. Potem wiele lat kogla mogla nie jadłam, bo był to deser całkiem zapomniany i dziś - tego z żółtek ubijanych na surowo - na pewno bym nie zjadła. Ale by zabezpieczyć się przed salmonellą i innymi świństwami z surowych jajek, możemy zastosować dwa triki. Po pierwsze możemy żółtka z cukrem ubić w misce nad garnkiem z gotującą się wodą albo kogel mogel upiec. Dziś wersja nr 2. Z dodatkiem owoców (truskawek, malin, borówek albo brzoskwiń) smakuje świetnie. Przygotowanie takiego deseru zajmuje maksymalnie 15 minut, rewelacyjnie się prezentuje i naprawdę cieszy podniebienie. Dzisiaj wersja z truskawkami, bo sezon w pełni.


Potrzebujemy (na 2 porcje):
  • 2 żółtka od kur z wolnego wybiegu
  • 2 łyżki cukru
  • truskawki (po około 2 - 3 na porcję)

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.

2. Truskawki myjemy, osuszamy i te większe przekrajamy na połówki. Układamy w naczyniach żaroodpornych.

3. Żółtka ubijamy z cukrem na gęstą, prawie białą masę. Możemy ręcznie, możemy mikserem. Nie ma to żadnego znaczenia.

4. Masę przelewamy do foremek z truskawkami i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy około 10 minut do czasu, aż skorupka lekko się zarumieni.

Podajemy po lekkim przestygnięciu, ale wciąż na ciepło!

Smacznego!

wtorek, 29 maja 2018

chłodnik z botwinki

 


Uff jak gorąco. Przed chwilą termometr za moim oknem pokazał 28 st. C, choć usytuowany jest w cieniu (!). A to dopiero końcówka maja! Jak tak dalej pójdzie, to co będzie w lipcu?! Dobra, nie będę narzekać. Jestem zwierzęciem ciepłolubnym i nieodpornym na deszcz i szarugę. Do upału po prostu trzeba się przyzwyczaić. Klimatyzatory domowe nie są już takie drogie, chociaż mam to szczęście, że mieszkam w starym budynku, gdzie ściany zewnętrzne mają po 50 cm i wyjątkowo dobrze utrzymują przyjemny chłód. Do tego odpowiednie zasuwanie rolet zewnętrznych i zamykanie/otwieranie okien w odpowiednich porach dnia. Ubieram należy się lekko, w ciuchy z materiałów naturalnych i piję bardzo dużo wody. A na koniec - często robię chłodniki! 

Na blogu znajdziecie już kilka przepisów na "chłodne" zupy (mi.in. świetny chłodnik z melona; przepis tutaj). Dzisiaj przyszła pora na chłodnik z botwinki. 

Ten chłodnik jest taki, jaki robiła moja babcia. Zawsze ścierała jajko bezpośrednio do garnka. Jeśli jednak macie ochotę zrobić inaczej, połówki jajek dodajcie tuż przed podaniem :)


Składniki:
  • pęczek botwinki
  • około 1,5 litra kefiru
  • 4 duże jajka z wolnego chowu
  • pęczek rzodkiewki
  • 4 - 5 ogórków gruntowych
  • koperek + szczypiorek (według upodobań)
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • szczypta cukru
  • łyżka octu winnego

Przygotowanie:  

1. Zaczynamy od ugotowania botwinki. Buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Łodygi i liście kroimy drobno. Do garnka wlewamy około pół litra wody i wrzucamy buraczki (łodygi i liście dodamy później, żeby się nie rozgotowały). Gotujemy do miękkości. Następnie dodajemy łodygi i liście, dolewamy jeszcze trochę wody (nie za dużo, tylko tyle, by przykryć botwinkę) i gotujemy jeszcze kilka minut. Gdy wszystko będzie miękkie dodajemy do botwinki ocet, dzięki czemu będzie miała piękny różowy kolor. Pozostawiamy do ostygnięcia.

2.  W międzyczasie gotujemy jajka na twardo i pozostawiamy do ostygnięcia.

3. Do dużego garnka wlewamy kefir i botwinkę. Rzodkiewki, obrane ogórki i jajka ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do botwinki.

4. Koperek siekamy drobno i dodajemy do naszego chłodnika. 

Uwaga! Szczypiorek dodajemy bezpośrednio do talerza, tuż przed podaniem. Dzięki temu, chłodnik dłużej zachowa świeżość (dodatek szczypioru czy cebuli do chłodnika powoduje, że szybciej się psuje).

5. Na koniec doprawiamy wszystko solą, pieprzem i ewentualnie odrobiną cukru.

Przed podaniem porządnie schładzamy!

Smacznego!

środa, 7 lutego 2018

ABC gotowania jajek



Przygotowywanie jajek. Niby taka prosta sprawa, ale niech podniesie rękę ten, kto nigdy nie przegotował jajek na miękko lub nie dogotował tych, które miały być podane na twardo. Mnie, mimo że gotuję sama już kilka dobrych lat, zdarzają się jajeczne wpadki, co zawsze niezmiernie cieszy mojego psiego przyjaciela, bo dla niego stopień ugotowania jajka nie ma specjalnie znaczenia. Lubi wszystkie.

W tym poście znajdziecie sposoby na 5 rodzajów jajek. Na miękko, pół miękko (tzw. jajko mole), na twardo, sadzone i jajko w koszulce, tym razem gotowane w sakiewce z folii spożywczej (klasycznie gotowane w wodzie z octem już znajdziecie na blogu).

Podstawową zasadą przygotowywanie wszystkich jajek jest to, by jajka nie były bardzo zimne. Warto wyjąć je z lodówki na minimum 15 - 20 minut przed gotowaniem. Dzięki temu, jajka ugotują się równomiernie. Gotowanie zimnych jajek należy wydłużyć o około 1 - 2 minuty. Ważne też, by woda, w których gotują się jajka, nie bulgotała za mocno. Powinna tylko lekko pyrkać.


Jajko na miękko. Gotujemy około 4 minut od momentu zagotowania wody. Może to potrwać odrobinę dłużej, jeśli mamy bardzo duże jajka. Jajko w takiej postaci powinno mieć płynne żółtko i lekko ścięte białko.




Jajko na półmiękko, tzw. jajko mole. W tym przypadku białko powinno być porządnie ścięte, a żółtko pozostać jeszcze półpłynne. Gotujemy je około 6 minut od momentu wypłynięcia.




Jajko na twardo. W tej wersji i białko i żółtko powinny być ścięte. Powinno się gotować około 8 minut, ale nie dłużej niż 10. Po 10 minutach jajko staje się gumowe.




Jajko sadzone. Przede wszystkim najlepsze smażone na maśle. Na niewielkim ogniu, dzięki czemu jajko smaży się równomiernie. Niektórzy wolą ścięte żółtka, ja najbardziej lubię, gdy żółtko pozostaje płynne. Acha, ważna sprawa! Jajko sadzone, tak samo jak jajecznicę powinniśmy solić już po usmażeniu. Dzięki temu jajka nie stracą swojego pięknego koloru.




Jajko w koszulce gotowane w folii. To prostsza i wymagająca mniejszych umiejętności metoda gotowania jajek w koszulce. W rondelku zagotowujemy wodę. Małą miseczkę wykładamy folią spożywczą i smarujemy wewnątrz odrobiną oleju. Jajko delikatnie wbijamy na folię. Folię formujemy w sakiewkę i szczelnie zawiązujemy. Wkładamy do wrzątku i gotujemy (w zależności od wielkości) 5 - 7 minut. Białko powinno być ścięte, a żółtko pozostać płynne.


sobota, 20 stycznia 2018

szakszuka



Odkrycie szakszuki zmieniło moje życie :) Do niedawna miałam problem z przygotowywaniem śniadań. Kanapki już dawno mi się znudziły, tak samo owsianki czy jajecznica. Jak widzę serek wiejski, mdleję. Oczywiście, można przygotowywać różnego rodzaju placuszki czy naleśniki, ale czasem trzeba zjeść coś bardziej dietetycznego, a równie sycącego. I tak, w poszukiwaniu śniadaniowych inspiracji, trafiłam właśnie na nią - orientalną potrawę z pomidorów i jajek. Szakszuka pochodzi z krajów arabskich, chociaż do jej powstania przyznają się także mieszkańcy Izraela. Podstawą są pomidory i jajka, ale można zaszaleć, dodać fasolę (przepis znajdziecie tutaj) albo boczek lub chorizo. To na co akurat macie ochotę przygotowując śniadanie.


Potrzebujemy (dla 2 osób): 
  • puszka pomidorów (w lecie możecie użyć świeżych, jednak o tej porze pomidory smakują beznadziejnie i to najłagodniejsze słowo) 
  • 2 jajka (oczywiście możecie wbić więcej, nam wystarczyły dwa)
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek dobrej jakości 
  • 1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego 
  • 1/4 łyżeczki mielonej słodkiej papryki 
  • listki świeżej bazylii lub natki pietruszki 
  • sól i świeżo mielony pieprz 
+ opcjonalnie, jeśli macie ochotę – niewielki ząbek czosnku (dodajemy w momencie podsmażania cebuli), kawałki chorizo lub dobrej wiejskiej kiełbasy (podsmażamy z cebulą) 


Przygotowanie: 

1. W dużej patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę i podsmażamy kilka minut, na niewielkim ogniu tak, żeby cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Do cebuli dodajemy kmin i paprykę słodką i podsmażamy jeszcze chwilę. 
2. Teraz dodajemy do cebuli pomidory i dusimy tak długo, aż wszystko odparuje i zgęstnieje. 
3. Gdy wszystko bulgocze wbijamy do pomidorów jajka. Wszystko przykrywamy i czekamy około 2 minuty, by białko się ścięło, a żółtko było idealnie płynne. 

Szakszukę podajemy od razu, doprawioną jeszcze szczyptą świeżo mielonego czarnego pieprzu i kilkoma listkami świeżej bazylii lub pietruszki!

Smacznego!

piątek, 19 stycznia 2018

gofry z patelni + jajko w koszulce z mikrofalówki, czyli jak zrobić pyszne śniadanie w 10 minut



Przyznaję, nie lubię śniadań, szczególnie według zasady, że powinno się je zjadać w ciągu 30 - 40 minut od przebudzenia. W tym momencie mój żołądek nie jest w stanie nic przyswoić, a na samą myśl, że miałabym zjeść duże śniadanie, robi mi się słabo. Głodna robię się dopiero około półtorej godziny po przebudzeniu. Chociaż się staram, bo wiem, że to dla mojego zdrowia, nie przychodzi mi to łatwo. Dlatego znalazłam sposób na siebie i w tym czasie do 40 minut po przebudzeniu wypijam zdrowy koktajl lub smoothie, a duże śniadanie jem wtedy, kiedy mój żołądek jest już na to gotowy. Są oczywiście dni, kiedy śniadanie jem w biegu, kanapka w dłoń i wybiegam z domu. Ale czasem, gdy nie muszę lecieć rano na spotkanie, przygotowuję śniadania bardziej "wystawne", pewnie dlatego, że na owsianki i klasyczne kanapki nie mogę już patrzeć. Pomysłów na ciekawe śniadania znajdziecie na blogu już mnóstwo (tutaj), a ten dzisiejszy jest całkiem nowy.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak zrobić gofry bez gofrownicy?
Jeśli chcecie wiedzieć, jak przygotować jajko w koszulce w mikrofalówce w jedną minutę?
Albo po prostu szukacie pomysłu na śniadanie, ten post jest właśnie dla was!


Potrzebujemy:
  • jajka (po jednym na osobę)
  • grzyby (ja wykorzystałam portobello, ale świetne będą także klasyczne pieczarki albo jesienią - kurki), po kilka na osobę 
  • czosnek, posiekany na cienkie plasterki (w zależności od ilości grzybów, 1 - 2 ząbki)
  • łyżka masła lub oleju
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • piklowana cebula (można pominąć, ale po co? ewentualnie można zastąpić ją szczypiorem), na którą przepis znajdziecie tutaj

gofry z patelni grillowej (na 4 - 5 sztuk):
  • 1 jajko
  • 3/4 szklanki mleka
  • łyżka oleju roślinnego
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • około szklanki mąki pszennej (w moim przypadku pełnoziarnistej, ale możecie użyć klasycznej tortowej) 
  • szczypta soli

Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania gofrów.

Jajko ubijamy trzepaczką z mlekiem i olejem przez 2 - 3 minuty (niech się trochę napowietrzą). Dodajemy sodę i szczyptę soli, a następnie stopniowo po łyżce mąkę. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie miało konsystencję trochę bardziej gęstą od kwaśnej śmietany. Nie powinno od razu spływać z łyżki.

Patelnię grillową porządnie rozgrzewamy. Nie potrzebujemy oleju do smażenia. Ciasto wykładamy na patelnię łyżką, formując okrągłe placuszki. Smażymy z dwóch stron na złotobrązowy kolor, przez około 2 - 3 minuty. Pilnujemy, żeby się nie przypaliły.


Grzyby z patelni.

Masło rozpuszczamy na patelni, podsmażamy czosnek. Grzyby kroimy w plastry i smażymy razem z czosnkiem, na dość dużym ogniu, żeby nie puściły wody, a pięknie się zarumieniły. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.


Czas na jajko z mikrofalówki!

Do niewielkiego kubka wlewamy zimną wodę, do mniej więcej połowy wysokości. Delikatnie wbijamy do wody jajko. Podgrzewamy w mikrofalówce, na najwyższej mocy, przez minutę.

Uwaga, czasem jajko potrzebuje kilku sekund więcej, wszystko zależy od samej kuchenki i jej mocy.

Gotowe jajko odcedzamy na łyżce cedzakowej i od razu podajemy!


Możemy już złożyć nasze śniadanie.

Na gofra układamy grzyby, na nie odrobinę piklowanej cebuli, a na górę wykładamy jajko. Doprawiamy jeszcze szczyptą pieprzu i gotowe!

Smacznego!


sobota, 4 listopada 2017

jajka po benedyktyńsku (eggs Benedict)




Dość współczesna legenda mówi, że pomysł na to danie pochodzi sprzed lat z hotelu Waldorf - Astoria w Nowym Jorku. Pewnego razu wpadł do hotelowej restauracji skacowany broker i zażyczył sobie właśnie takiego śniadania. Pomysł spodobał się tamtejszemu maître d’hôtel, eggs Benedict zostało włączone do menu, a po ponad stu latach wciąż jest cholernie popularne. 


Dzisiaj jajka po benedyktyńsku składają się z kawałka pieczywa (w oryginale angielski muffin - uwaga! nie ma nic wspólnego z muffinami, które znamy, bardziej do tych, podawanych na śniadanie w McDonald's), trochę zielenimy, podsmażonych plastrów wędzonej szynki lub boczku, jajka w koszulce i sosu holenderskiego na wierzchu. Nie brzmi lekko, prawda?

Chociaż jajka po benedyktyńsku należą do dań klasycznych, to nie jest to prosta sprawa. I chociaż ugotowanie jajka w koszulce wymaga po prostu wprawy i kilkunastu czy kilkudziesięciu zepsutych jajek, to już z sosem holenderskim jest inaczej. Czasem wychodzi, a czasem nie. Czasem zależy to od żółtek, czasem od masła i tak to jest, że nigdy nie wiadomo do końca, czy "holender" się nie zważy. Dlatego nie wolno się poddawać, bo nawet szefom kuchni czasem się nie udaje.

Pomysł na sos holenderski wykorzystany w tym przepisie pochodzi od Jamiego Olivera, który do klasyka dodał odrobinę ostrej musztardy. Mi to bardzo odpowiada, zaostrza smak i diabelnie pasuje do jajka i boczku.


Potrzebujemy (na 4 osoby):

  • 4 jajka
  • 4 kromki dobrej jakości chleba lub innego rodzaju pieczywa
  • garść liści sałaty lub szpinaku
  • 8 plastrów wędzonego boczku lub szynki
  • łyżka octu (klasycznego 10 %)

sos:

  • 2 żółtka jajek
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 100 g masła
  • sól i świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:


przygotowanie sosu:

W małym rondelku rozpuszczamy masło na małym ogniu, tak by nie zaczęło się przypalać. Można to zrobić w mikrofalówce.

W małym rondelku zagotowujemy wodę. Będziemy przygotowywać sos w kąpieli wodnej.

Do metalowej miski wbijamy żółtka. Dodajemy sok z cytryny i musztardę. Miskę ustawiamy na garnku z wrzątkiem i ubijamy trzepaczką, aż wszystko zacznie gęstnieć. Nie wolno przestawać mieszać!

Gdy sos zaczyna gęstnieć, powoli stopniowo wlewamy masło. Ciągle mieszamy!!! Będziecie widzieć, gdy sos jest gotowy. Jest gęsty i jasnożółty. Jeśli wam się zważy, możecie spróbować przełożyć miskę z sosem do większej, wypełnionej lodem i ubijać. Może się uda go uratować. A może nie... :)

Na koniec sos doprawiamy szczyptą soli i pieprzu.


przygotowanie jajek w koszulce:

W rondelku zagotowujemy wodę (około 1 litra), wlewamy łyżkę octu. 

Jajka pojedynczo wbijamy do małego kubeczka. W gotującej wodzie robimy łyżką wir, wlewamy delikatnie jajko z kubeczka, z jak najmniejszej wysokości do "wirującej" wody. Po chwili jajko owinie się wokół siebie i będzie idealnie okrągłe. Jeśli macie kilka jajek, spuszczajcie je jedno po drugim tak, by kolejne goniły te wcześniejsze, gdy płyną z prądem wokół garnka. 

Jajka gotujemy około 3 minut. Testujcie dotykiem w czasie gotowania (ostrożnie wyciągamy łyżką cedzakową, uwaga! są bardzo delikatne), mają odbijać pod palcem. 

Po wyjęciu z wody, jajka delikatnie osuszamy czystą ściereczką lub ręcznikiem papierowym


przygotowanie jajek po benedyktyńsku:

Plastry chleba podpiekamy w tosterze.

Boczek lub szynkę układamy na patelni i podsmażamy, aż się pięknie zarumienią. Gotowe odkładamy na chwilę na papierowy ręcznik, by odsączyć nadmiar tłuszczu.

Teraz możemy wszystko ułożyć na talerzu. Na spód idzie chleb. Możecie posmarować go masłem, ale ja uważam, że sos i rozlewające się żółtko wystarczająco go nasączają. Na chleb układamy trochę zieleniny, a na to dwa plastry boczku. Na wierzchu kładziemy jajko i polewamy go łyżką lub dwiema sosu. Jeszcze tylko szczypta świeżo mielonego pieprzu i gotowe!

Jemy od razu, na gorąco!

Smacznego!

sobota, 9 września 2017

tosty francuskie ze śliwkami w whisky



Tosty francuskie to jedno z najlepszych śniadań jakie zna świat. Chrupiące na zewnątrz, delikatne w środku. Świetne na słodko, w towarzystwie owoców czy jogurtu greckiego i miodu lub w wersji wytrawnej, z żółtym serem czy ze szparagami. Kilka przepisów znajdziecie już na blogu.


Przygotowanie tostów nie jest specjalne skomplikowane, więc poradzi sobie z nimi nawet największy kulinarny świeżak. Najważniejsze są dodatki. Dzisiaj bedą to śliwki, które o tej porze roku są najlepsze. Nie bedą to jednak zwykle śliwki. Zobaczcie sami!

PS. Tosty francuskie to także świetny sposób, by wykorzystać niezbyt świeże już pieczywo! Nic nie powinno się marnować!


Składniki: 
  • kromki chałki (około 2-centymetrowe), po jednej na osobę
  • jajka (po jednym na kromkę chałki)
  • mleko (po 3 łyżki na kromkę)
  • klarowane masło 
  • garść świeżych śliwek, przekrojonych na połówki
  • łyżka brązowego cukru
  • brandy lub whisky (łyżka lub dwie)
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od śliwek. Na patelni rozgrzewamy płaską łyżkę masła. Gdy się roztopi, wsypujemy cukier. Po chwili wrzucamy śliwki. Smażymy około minutę i wlewamy alkohol. Ostrożnie podpalamy zapalniczką i czekamy, aż płomień zgaśnie. Wyłączamy ogień. 

Uwaga! Jeśli nie jesteście pewni, że sobie z tym poradzicie, nie róbcie tego. Alkohol sam wyparuje po chwili.

2. Czas na tosty. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z mlekiem. Patelnię rozgrzewamy. Kromki bułki namaczamy w jajku z mlekiem.

3. Na patelnię wykładamy sporą ilość masła, tak aby przykryło dno. Kromki smażymy na niewielkim ogniu przez 2 - 3 minuty z każdej strony. Należy jednak uważać, by ich nie spalić, mają się ładnie zarumienić.

Tosty podajemy na gorąco, posypane cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem. Na wierzch układamy śliwki i skrapiamy sosikiem (tym od śliwek!).

Smacznego!

niedziela, 24 kwietnia 2016

szakszuka z fasolą



Do szakszuki przyznaje się wielu. Tunezyjczycy, mieszkańcy Izraela czy Maroka. Jedno jest pewne – w tych krajach to danie typowo śniadaniowe. Dość lekkie i bardzo aromatyczne. Podstawowa wersja składa się głównie z pomidorów i jajek. Fasola to mój dodatek, ponieważ po pierwsze przygotowałam szakszukę na późny lunch (fasola na śniadanie to jednak nie najlepszy pomysł), a po drugie uwielbiam połączenie fasoli i rozpływającego się żółtka. 

Oczywiście możecie zaszaleć jeszcze bardziej, mięsożercom poleciłabym odrobinę chorizo albo wiejskiej kiełbasy, wielbicielom ostrych smaków – posiekany kawałek ostrej papryczki chilli czy innej. 

Moja szakszuka mimo dodatku fasoli pozostała delikatna i lekka. Idealna na późne weekendowe śniadanie. Podana z kawałkiem świeżego pieczywa albo – jeszcze lepiej – z domowymi chlebkami pita, na które przepis znajdziecie w poprzednim poście swoim smakiem wyrywała z butów. 


Potrzebujemy (dla 2 osób): 
  • puszka pomidorów (w lecie możecie użyć świeżych, jednak o tej porze pomidory smakują beznadziejnie i to najłagodniejsze słowo) 
  • 2 jajka (oczywiście możecie wbić więcej, nam wystarczyły dwa)
  • 1/2 puszki białej fasoli (odsączonej z zalewy i wypłukanej) 
  • 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek dobrej jakości 
  • 1/4 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego 
  • 1/4 łyżeczki mielonej słodkiej papryki 
  • listki zielonej pietruszki 
  • sól i świeżo mielony pieprz 
+ opcjonalnie, jeśli macie ochotę – niewielki ząbek czosnku (dodajemy w momencie podsmażania cebuli), kawałki chorizo lub dobrej wiejskiej kiełbasy (podsmażamy z cebulą) 


Przygotowanie: 

1. W dużej patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę i podsmażamy kilka minut, na niewielkim ogniu tak, żeby cebula zmiękła, ale się nie zarumieniła. Do cebuli dodajemy kmin i paprykę słodką i podsmażamy jeszcze chwilę. 
2. Teraz dodajemy do cebuli pomidory i dusimy tak długo, aż wszystko odparuje i zgęstnieje. 
3. Gdy pomidory już lekko się rozpadną, a sos zgęstnieje dodajemy fasolę. Mieszamy i czekamy chwilę, aż się podgrzeje. Fasolę wrzucamy na ostatnim etapie, żeby się nie rozpadła, nie chcemy uzyskać fasolowe „ciapki”. Teraz też wszystko doprawiamy solą i porządną szczyptą świeżo mielonego pieprzu. 
4. Gdy wszystko bulgocze wbijamy do pomidorów jajka. Wszystko przykrywamy i czekamy około 2 minuty, by białko się ścięło, a żółtko było idealnie płynne. 

Szakszukę podajemy od razu, posypaną natką pietruszki!

Smacznego!

wtorek, 4 sierpnia 2015

tosty francuskie z bułki maślanej



Czasem nadchodzą takie dni, kiedy smutek miesza się ze wściekłością i właściwie nie ma na to idealnej recepty. Trzeba swoje odcierpieć, wziąć się w garść, a na konie zapomnieć. Ja postanowiłam zapomnieć i chociaż wiem, że nie przyjdzie to łatwo, będę się starać z całych sił. Można poprawiać sobie humor na różne sposoby i choć niektórzy twierdzą, że najlepszym sposobem na ukojenie myśli jest wódka - ja w tym przypadku wybrałam słodkie, pyszne śniadanie i weekend pełen emocji bez telefonu i internetu.

PS. Jeśli nie potrzebujecie "leku" w postaci słodyczy, przygotujcie tosty francuskie bez okazji! W końcu


Składniki:
  • kilka kromek bułki maślanej lub chleba tostowego (ja kupiłam oryginalną francuską brioche, ale możecie użyć np. polskiej, dobrej chałki)
  • 2 jajka
  • 100 ml mleka
  • masło do smażenia (możecie wykorzystać masło klarowane)
+  cukier puder do posypania, świeże owoce


Przygotowanie:

1. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z mlekiem. Patelnię rozgrzewamy. Kromki bułki namaczamy w jajku z mlekiem,
2. Na patelnię wykładamy sporą ilość masła, tak aby przykryło dno. Kromki smażymy na niewielkim ogniu przez 2 - 3 minuty z każdej strony. Należy jednak uważać, by ich nie spalić, mają się ładnie zarumienić.

Tosty podajemy na gorąco, posypane cukrem pudrem z ulubionymi owocami. Możecie skropić je syropem klonowym albo podać z odrobiną ulubionej konfitury.

Smacznego!



wtorek, 24 lutego 2015

tosty francuskie z serem



Tosty francuskie to świetna opcja na szybkie i naprawdę pożywne śniadanie. Już jakiś czas temu przygotowywałam tosty (m.in. ze szparagami), ale tym razem postanowiłam je nafaszerować. Postawiłam na sprawdzony duet - ser i szynka. Ale możecie wykorzystać inne, wasze ulubione składniki. Na jakie tylko przyjdzie wam ochota!


Składniki:
  • kromki chleba tostowego (po 2 na porcję; ja kupiłam chleb razowy, ale w oryginale tosty przygotowujemy z chleba tostowego)
  • 2 plastry sera żółtego (na porcję, przycięte do rozmiaru chleba; ja użyłam mojego ukochanego cheddara)
  • plaster szynki (na porcję, przycięte do rozmiaru chleba)
  • roztrzepane jajko (1 na porcję)
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • odrobina klarowanego masła 

Przygotowanie:

1. Roztrzepane jajko doprawiamy solą i sporą szczyptą pieprzu. 
2. Ser i szynkę układamy między 2 kromki chleba. Całość ostrożnie zanurzamy w jajku, z dwóch stron, by nasiąkły.
3. Smażymy na maśle klarowanym, na małym ogniu (by ser zdążył się rozpuścić) z dwóch stron na złoto - brązowy kolor.

Podajemy natychmiast, na gorąco!

Smacznego!

wtorek, 22 lipca 2014

żurek z jajkiem i białą kiełbasą



Wiele lat potrzebowałam, by przekonać się do żurku. Próbowałam, ale jakoś nie mogłam. Widocznie, jak do szparagów czy szpinaku, do żurku także musiałam dorosnąć. Lubię, gdy żurek jest naprawdę kwaśny, ale wiem, że nie każdy taki lubi. Dlatego nie podaję dokadnej ilości zakwasu, jakiej powinniście użyć. Dodajcie do waszego żurku tyle, ile uważacie.


Składniki:
  • 2 litry wywaru warzywnego
  • 300 - 600 ml zakwasu (w zależności od tego, jak kwaśny lubicie żurek)
  • 200 g boczku wędzonego, pokrojonego w kostkę
  • 3 - 4 białe surowe kiełbasy, najlepszej jakości
  • 2 - 3 ząbki czosnku
  • 1 duża cebula
  • 1 - 2 łyżeczki tartego chrzanu
  • duża szczypta majeranku
  • sól i świeżo mielony pieprz
+ jaja ugotowane na twardo


Przygotowanie:

1. Bulion podgrzewamy i wkładamy do niego kiełbasy. Gotujemy je chwilę, właściwie tylko parzymy. Dzięki temu kiełbasa pozostanie soczysta. Sparzone kiełbasy wyciągamy z garnka.
2. Na patelni przesmażamy pokrojony boczek, tak żeby wytopił się z niego tłuszcz. Odsączony podsmażony boczek przekładamy do garnka z gotującą się zupą, a na wytopionym tłuszczu podsmażamy cebulę, którą także dodajemy do zupy.
3. Teraz czas na dodanie kiełbasy, którą kroimy w plasterki.
4. Na koniec wlewamy do zupy zakwas, stopniowo szukając odpowiedniego dla was poziomu kwasowości zupy. Dodajemy także czosnek, chrzan, majeranek i doprawiamy solą i pieprzem.

Gorącą zupę podajemy z jajkiem.

Smacznego!

wtorek, 17 czerwca 2014

jajko "po benedyktyńsku" na zielonych szparagach (jajko "w koszulce")



Przygotowanie jajek "w koszulkach" zawsze napawało mnie olbrzymim strachem. Wydawało mi się to niezwykle trudne i pracochłonne. Ostatnio postanowiłam przezwyciężyć swój strach i przygotować jajka w najbardziej (według krytyków i kulinarnych znawców) wyrafinowany sposób. Trzymając się kilku wskazówek Neli Rubinstein wbiłam jajka do wirującej wody, wyciągnęłam... i zjadłam najlepsze jajko na świecie. Idealnie zwarte białko i rozpływające się żółtko. Coś pysznego.

PS. To jajko z sosem holenderskim to podobno najlepszy sposób na kaca. Plotki mówią, że ten sposób podania jajek wymyślił francuski makler giełdowy imieniem Benedict, kiedy po obficie zakrapianej nocy, musiał zjeść porządny posiłek i nabrać sił przed pójściem do pracy :)


Składniki:
  • świeże jajka od kur w wolnego chowu (po 1 na osobę)
  • 1 łyżka octu
  • szparagi 
sos:
  • 100 g masła
  • 4 – 5 bardzo świeżych żółtek od kur z wolnego chowu
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • sól i biały pieprz


Przygotowanie:

szparagi i sos holenderski:

Szparagi najlepiej gotować „na stojąco”. Można użyć do tego specjalnego wysokiego garnka z sitkiem lub – gdy jak ja takowego nie posiadacie – wystarczy związać szparagi sznurkiem i wstawić je do garnka z wrzącą, lekko osoloną wodą, tak by łebki szparagów znajdowały się powyżej powierzchni wody (wystarczy około 4 – 5 cm wody w garnku), a całość szczelnie przykryć folią aluminiową i gotować około 10 minut. W ten domowy sposób ugotujemy szparagi na parze. Będą pyszne i delikatne. Pamiętajcie, by szparagów nie przegotować! Najlepsze są al dente!

PS. Jeśli przygotowujecie szparagi białe, pamiętajcie, by je obrać przed gotowaniem!!!

W małym rondelku rozpuszczamy masło na małym ogniu, tak by nie zaczęło się przypalać.
Mikserem ubijamy żółtka z sokiem z cytryny, szczyptą soli i pieprzu na gładką masę.
Gorące masło wlewamy do żółtek powoli, jak najmniejszym strumieniem ciągle miksując. Im wolniej wlewamy masło, tym lepszy i bardziej puszysty będzie nasz sos. Na koniec – jeśli jest taka potrzeba - doprawiamy go ostatecznie jeszcze szczyptą soli i pieprzu.


jajka "w koszulkach":

1. W rondelku zagotowujemy wodę (około 1 litra), wlewamy łyżkę octu. 
2. Jajka pojedynczo wbijamy do małego kubeczka. W gotującej wodzie robimy łyżką wir, wlewamy delikatnie jajko z kubeczka, z jak najmniejszej wysokości do "wirującej" wody. Po chwili jajko owinie się wokół siebie i będzie idealnie okrągłe. Jeśli macie kilka jajek, spuszczajcie je jedno po drugim tak, by kolejne goniły te wcześniejsze, gdy płyną z prądem wokół garnka. 
3. Jajka gotujemy około 3 minut. Testujcie dotykiem w czasie gotowania (ostrożnie wyciągamy łyżką cedzakową, uwaga! są bardzo delikatne), mają odbijać pod palcem. 
4. Po wyjęciu z wody, jajka delikatnie osuszamy czystą ściereczką lub ręcznikiem papierowym i układamy na przygotowanych wcześniej szparagach, polanych sosem holenderskim. 

Podajemy natychmiast!

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...