Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZERO WASTE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZERO WASTE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2018

kotlety ziemniaczane z serem



Kotlety ziemniaczane, żadne odkrycie. Ale to dobre, tanie danie może być świetnym pomysłem na zużycie ziemniaków z poprzedniego obiadu albo takich, których po prostu ugotowaliśmy za dużo. Oczywiście można przygotować te kotlety specjalnie gotując ziemniaki, ale warto ugotować je godzinę lub dwie wcześniej. Do ciasta możecie dodać posiekaną natkę pietruszki lub koperek. A w wersji mięsnej, możecie do ciasta ziemniaczanego wkroić kilka plasterków dobrej szynki, drobno posiekanej. Do dzieła!


Składniki:
  • ugotowane w mundurkach i ostudzone ziemniaki 
  • 1 nieduża cebula (na około 1/2 kg ziemniaków) 
  • mąka pszenna (około 2 - 3 łyżek na pół kilograma ziemniaków - ilość mąki zależy tak naprawdę od gatunku ziemniaków) 
  • jajko (1 jajko na pół kilograma ziemniaków) 
  • kulki mozzarelli (ja wykorzystałam jedną, a miałam około 0,5 kg ziemniaków) 
  • sól i pieprz
  •  bułka tarta 
  • łyżka masła 
  • olej rzepakowy do smażenia

Przygotowanie:

1. Ziemniaki przeciskamy przez praskę.

2. Cebulę kroimy w bardzo drobną kostkę i podsmażamy na łyżce masła, aż będzie miękka i złocista.

3. Do ziemniaków dodajemy podsmażoną cebulę, wbijamy jajka i dodajemy mąkę. Doprawiamy solą i pieprzem (kotlety należy doprawić dosyć intensywnie, ponieważ same ziemniaki są dość mdłe). Wszystko dokładnie mieszamy.

4. Z masy ziemniaczanej formujemy kulki wielkości mniejszych piłek tenisowych. Rozpłaszczamy w dłoni, na środku układamy kawałek mozzarelli (około 1 x 2 cm) i formujemy kotlety, pilnując przy tym, by ser był dokładnie przykryty przez ziemniaki.

5. Kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju (na niedużym ogniu) z dwóch stron do momentu, aż staną się złocisto – brązowe.

6. Kotlety podajemy na gorąco, bo tylko wtedy ser idealnie wylewa się ze środka.


Smacznego!

wtorek, 24 kwietnia 2018

chrupiące frytki z obierek



Frytki z obierek? Tak, wiem, brzmi dziwnie. Pomyślicie, że zwariowałam, że teraz już będę grzebać w śmietnikach i przygotowywać dania z odpadów, że zostałam freeganką. Nie martwcie się, nie oszalałam. Ale skoro ziemniaki, wcześniej dokładnie wyszorowane, gotowane w mundurkach można jeść ze skórką, to dlaczego by nie zjeść samych skórek? Pomyślcie, ile samych skórek wyrzucacie w ciągu tygodnia. Niech podniesie kciuk do góry ten, kto przygotowuje ziemniaki do obiadu przynajmniej 3 - 4 razy w tygodniu albo częściej. A teraz wyobraźcie sobie, że moglibyście te góry odpadów wykorzystać do zrobienia pysznych, chrupiących frytek. Wyobraźcie sobie zaskoczone miny swoich gości, gdy już się przyznacie, że podajecie im frytki z odpadków albo zachwycone miny swoich dzieci, gdy oznajmicie im, że na kolacje będą frytki. Fajnie, nie?

Żeby zrobić frytki z ziemniaków, potrzebujemy skórek (trochę grubiej obranych niż zazwyczaj), przypraw, odrobiny oliwy i około 20 minut w piekarniku. Do tego jakieś fajne sosy i gotowe! Ja podałam dwa - majonezowy z wasabi i jogurtowo - pomidorowy z tabasco. Ale możecie obok talerza frytek postawić po prostu ketchup i też będzie super!

To co? Robimy?!


Składniki (proporcje na obierki z 2 kg ziemniaków):
  • obierki od wyszorowanych wcześniej ziemniaków
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka wędzonej papryki (dodaje naprawdę fajnego, podwędzonego smaku)
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy lub oleju
+ opcjonalnie: pół łyżeczki suszonego tymianku albo rozmarynu

 
Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 175 st. C z termoobiegiem (200 bez termoobiegu).

2. Skórki mieszamy w misce z olejem, wędzoną papryką, solą, pieprzem i czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Dużą blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy na niej skórki. Obok siebie, jedna przy drugiej. Dzięki temu, że dokładnie je rozłożymy skórki będą równomiernie upieczone i ładnie się zarumienią.

3. Skórki pieczemy około 15 minut. Po tym czasie zwiększamy temperaturę piekarnika do 200 st. C (termoobieg) i 230 (bez). Pieczemy jeszcze kilka minut do momentu, aż zauważycie, że frytki ładnie brązowieją.

4. Gotowe frytki wykładamy na kilkadziesiąt sekund na ręcznik papierowy (by odsączyć nadmiar tłuszczu).

Podajemy od razu, gorące i chrupiące!

Smacznego!


środa, 28 lutego 2018

kokosanki



Lubicie kokosanki? Przyznaję, że nie jadłam ich od lat, ale dobrze pamiętam, jak piekła je moja mama, gdy miałam pewnie kilka lat. Mamy nie ma ze mną już ponad 25 lat, przepis nigdzie się nie zachował, a ja wczoraj wieczorem przypomniałam sobie o kokosankach. W lodówce miałam kilka białek oddzielonych od żółtek, ubrałam psa w ciepły sweter (na zewnątrz jest ciągle w okolicach -9 st. C) i polecieliśmy do sklepu po wiórki kokosowe.

Nie znałam przepisu, ale poszperałam trochę w głębinach internetu i pokombinowałam. Kokosanki wyszły pyszne, chrupiące z zewnątrz i mięciutkie w środku. Pierwszą partię piekłam jednak w zbyt wysokiej temperaturze i za mocno się zarumieniły, dlatego drugą wstawiłam do niższej i już było lepiej.

PS. Kokosanki świetnie wpisują się w akcję ZERO WASTE poprzez wykorzystywanie białek, które pozostały np. z przygotowania ciasta do pączków.


Składniki (na około 25 małych kokosanek):
  • 100 g wiórków kokosowych
  • 50 g masła
  • 75 g cukru
  • 2 białka jajek
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej

Przygotowanie:

1. Masło rozpuszczamy w rondelku i mieszamy z wiórkami. Pozostawiamy do przestygnięcia.

2. Białka ubijamy na sztywno, a pod koniec ubijania dodajemy partiami cukier i mąkę ziemniaczaną.

3. Ubite na sztywno białka z cukrem dodajemy partiami do przestudzonych wiórków, delikatnie mieszając.

4. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wykładamy masę kokosową (najlepiej łyżeczką) w niewielkich odległościach od siebie.

5. Pieczemy około 10 - 15 minut w temperaturze 170 st. C do czasu aż kokosanki lekko się zarumienią.

Gotowe kokosanki pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. Zaraz po wyjęciu z piekarnika kokosanki są mięciutkie, ale lekko twardnieją po przestygnięciu.

Smacznego!


poniedziałek, 12 lutego 2018

szpinakowe kluski śląskie


Ostatnio pisałam wam o "zero waste cooking", czyli o gotowaniu bez odpadów. Bardzo popularna akcja wśród Amerykanów i mieszkańców Europy Zachodniej, poszerza swoje kręgi również na Polskę. Nie lubię wyrzucać jedzenia. Tak sobie myślę, że jeśli choć kilka osób przeglądając tego bloga zastanowi się nad problemem milionów ton wyrzucanego jedzenia i zastosuje się do choćby kilku moich rad, szczęśliwa będę ogromnie i uznam to za swój sukces.


Po pierwsze i najważniejsze robię zakupy z listą. Często także przez internet, dzięki czemu nie kupuję "oczami", a wybieram tylko te produkty, których naprawdę potrzebuję. Staram się robić plan posiłków na minimum dwa dni z rzędu. Co kilka dni robię przegląd lodówki i wykorzystuję produkty, które za chwilę stracą świeżość. To tak niewiele, a możemy przez to zaoszczędzić masę pieniędzy, a także zadbać o środowisko. Im mniej kupujemy, tym mniej jej produkują, a tym samym korzysta na tym nasza Matka Ziemia.


Ponieważ nie pochodzę ze Śląska, ani nigdy tam nie mieszkałam, nie odczuwam presji niedzielnego obiadu, składającego się z klusek, rolady i modrej kapusty, choć wielce szanuję taką tradycję. Dla mnie odkąd gotuję wszelkie ziemniaczane kluski stanowią po prostu sposób na wykorzystanie ziemniaków, pozostałych z poprzedniego obiadu. Tym razem przygotowałam kluski z dodatkiem szpinaku, po pierwsze dlatego, że nie chciałam, by się zmarnował, a po drugie pomyślałam, że kluski będą naprawdę pięknie wyglądać.
Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • około  300 g szpinaku świeżego lub opakowanie szpinaku mrożonego w liściach (450 g)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • łyżeczka masła
  • sól

Przygotowanie:

1. Szpinak podsmażamy na patelni na odrobinie masła do czasu aż zmniejszy objętość i porządnie odparuje (w przypadku szpinaku świeżego) lub podsmażamy do czasu aż się rozmrozi i odparuje większość wody (szpinak mrożony). Im mnie wody w szpinaku tym lepiej.

2. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Jeśli ugotowaliśmy je wcześniej, podgrzewamy je np. w kuchence mikrofalowej. Dokładnie mieszamy ze szpinakiem, mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
3. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
4. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 2 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Kluski świetnie smakują z podsmażonym boczkiem, masłem lub z sosem i mięsem, np. z gulaszu.

Smacznego!

czwartek, 1 lutego 2018

zero waste cooking i idealna potrawka z kurczaka



Czy słyszeliście już o "ZERO WASTE COOKING", czyli o akcji "gotowanie bez odpadów"? W tej chwili to jeden z najpopularniejszych w Ameryce i Europie Zachodniej sposobów na ograniczanie wyrzucania jedzenia. Dlaczego? Bo wyrzucanie żywności to gigantyczny problem. I kiedy piszę "gigantyczny" naprawdę mam to na myśli. Na podstawie danych przedstawionych przez Parlament Europejski, każdego roku Europejczycy wyrzucają 88 ton żywności! To średnio 178 kg na osobę! Jeśli nie potraficie wyobrazić sobie takiej ilości, pomyślcie np. o 178 kilogramach jabłek, jakie musielibyście kupić, a potem wyrzucić do śmietnika, często jeszcze nadających się do zjedzenia. Niestety Polacy znajdują się w czołówce narodów, które wyrzucają najwięcej (źródło: Parlament Europejski). Jesteśmy na piątym miejscu, po Holandii (541 kg), Belgii (345 kg), Cyprze (327 kg) i Estonii (265 kg), z niechlubnym wynikiem 247 kg na osobę! Czyli nie 178, a 247 kg jabłek! Oczywiście, możemy powiedzieć, że marnujemy dwa razy mniej niż mieszkańcy Holandii, ale tak naprawdę nie mamy się czym chwalić. Mieszkańcy Słowenii marnują tylko (a może także aż) 72 kg żywności rocznie.


Czy wiecie, że etykieta "najlepiej spożyć przed" oznacza datę, po której produkt wciąż nadaje się do spożycia, ale może stracić na jakości? Ponad 53 % konsumentów w Unii Europejskiej wyrzuca żywność właśnie po upływie tego terminu, nie sprawdzając wcale, czy przypadkiem nie nadaje się ona wciąż do spożycia. 

Jedynie etykieta "najlepiej spożyć do" oznacza datę, po której produkt nie nadaje się do spożycia. A taką etykietę znajdujemy na żywności stosunkowo rzadziej.

Zastanawialiście się kiedyś, jak wykorzystać żywność już przetworzoną, np. taką, która pozostała z obiadu? Pewnie tak, no bo pewnie każdy Polak zna sytuację "z niedzielnego rosołu będzie pomidorowa". O tym nawet pisane są piosenki! O tym, że najlepsze kopytka robi się z ziemniaków ugotowanych dzień wcześniej, też pewnie wiecie. 

Dla wszystkich, którzy nigdy się tym nie zastanawiali, powstała na blogu zakładka ZERO WASTE. Znajdziecie tam przepisy na wykorzystanie np. farszu do ruskich pierogów lub czerstwego chleba.

Jednym z moich ulubionych dań "ZERO WASTE" jest potrawka z kurczaka. Oczywiście z rosołu. To danie banalnie proste, pyszne i ekspresowe w przygotowaniu. Jedyne, czego potrzebujemy, to rosołu najlepszej jakości i mięsa z zupy. Z ugotowanych warzyw przygotujcie sałatkę jarzynową, w mojej rodzinie nazywaną "sałatką komuną" :)

Zróbmy więc potrawkę idealną.




Potrzebujemy:
  • mięso z kurczaka, oddzielone od kości
  • około szklanki - dwóch rosołu (w zależności od ilości przygotowanej potrawki) -> przepis na rosół idealny znajdziecie tutaj
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 liść laurowy
  • sok z cytryny
  • sól i świeżo mielony pieprz
+ do podania: ziemniaki, kasza lub ryż (ja najbardziej lubię potrawkę z ryżem)


Przygotowanie:

1. Zaczynamy od przygotowania zasmażki. Masło rozpuszczamy w rondelku, od razu wrzucamy liść laurowy (dzięki temu odda swój aromat). Gdy masło zacznie się pienić, wsypujemy mąkę i szybko mieszamy. Cały czas mieszając podsmażamy minutę lub dwie, zasmażka nie może zbrązowieć.

2. Do zasmażki wlewamy partiami bulion (zacznijmy od szklanki) i szybko mieszamy, najlepiej trzepaczką, by nie powstały grudki. Po chwili sos powinien gęstnieć. Jeśli jest zbyt gęsty dolewamy więcej bulionu.

3. Gdy otrzymamy już odpowiednią gęstość sosu, doprawiamy go do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. 

4. Na koniec dodajemy do sosu kawałki kurczaka i chwilę podgrzewamy.

Gotowe! Smacznego!

poniedziałek, 23 października 2017

kopytka z grzybami



Zostały wam ziemniaki z wczorajszego obiadu? Chcecie przygotować kopytka, ale niekoniecznie z sosem pieczeniowym z wczoraj? Byliście na grzybobraniu i mimo suszenia i marynowania wciąż macie mnóstwo grzybów? Macie ochotę na kopytka z leśnymi grzybami?


Jeśli odpowiedzieliście twierdząco choć na jedno z wyżej wymienionych pytań, ten post jest właśnie dla was! Poniżej przepis na moje ukochane grzyby - gąski zielonki z patelni, w towarzystwie domowych kopytek. Grzyby pochodzą z rodzinnego grzybobrania!

Składniki:

na kopytka:
  • kilogram mączystych ziemniaków, ugotowanych
  • 1 jajko
  • sól
  • mąka pszenna (jej ilość zależy od ziemniaków, niektóre są bardziej wodniste, inne mniej)

dodatki:

  • około 400 g grzybów, najlepiej leśnych (ja wykorzystałam świeże zielonki)
  • 4 duże ząbki czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • oliwa z oliwek (około 3 łyżki)
  • łyżka zimnego masła
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • natka pietruszki


Przygotowanie:

kopytka:

Ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę. Dodajemy szczyptę soli i jajko i mieszamy. Teraz czas na mąkę. Ja dodaję stopniowo po płaskiej łyżce, za każdym razem mieszając ręką. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie wystarczająco zbite, by móc formować wałeczki.

Gotowe ciasto wykładamy na stolnicę, oprószoną mąką i formujemy długie wałeczki. Nożem wycinamy kluski i wrzucamy na osolony wrzątek.

Gotujemy około minuty od momentu wypłynięcia. 

grzyby:

W międzyczasie przygotowujemy grzyby. Na patelnię wlewamy oliwę i od razu czosnek. Jeśli dodamy czosnek do gorącego tłuszczu zacznie się on podsmażać od razu. Jeśli wrzucimy go na zimny, zanim się podsmaży, odda cały swój aromat.

Grzyby oczyszczamy i porządnie osuszamy. Większe kroimy na połówki lub ćwiartki, mniejsze - pozostawiamy w całości.

Gdy oliwa się podgrzeje wrzucamy grzyby. Smażymy na dość dużym ogniu, co jakiś czas mieszając przez około 10 minut lub do czasu, aż nie będą surowe.

Do podsmażonych grzybów wyciskamy sok z cytryny. Mieszamy i wyłączamy ogień pod patelnią. Teraz dodajemy zimne masło i czekamy aż się rozpuści i powstanie pyszny, aksamitny sos.

Na koniec doprawiamy wszystko solą i obficie czarnym pieprzem.

Grzyby łączymy z gorącymi kopytkami, posypujemy natką pietruszki i gotowe!

Smacznego!

czwartek, 12 października 2017

kluski śląskie



Dzisiaj śląskie. Kluski. Moje ukochane, chociaż robię je niezwykle rzadko. Pewnie dlatego, że jadam niewiele ziemniaków, a przygotowanie klusek jest dość pracochłonne, ale raz na jakiś czas można się poświęcić. Bo warto. Przepis na klasyczne kluski śląskie pochodzi z książki "Prawdziwa kuchnia polska" Hanny Szymanderskiej. 




Składniki (na 4 porcje):
  • 1 ziemniaków ugotowanych w mundurkach, jeszcze ciepłych (Uwaga! Kluski nie udają się, jeśli próbujemy przygotować je z młodych ziemniaków!)
  • 250 g mąki ziemniaczanej
  • 2 - 3 jajka
  • sól

Przygotowanie:

1. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórek i przeciskamy przez praskę. Dokładnie mieszamy z mąką ziemniaczaną, 2 jajkami i dużą szczyptą soli. Trzecie jajko możemy dodać, jeśli dwa poprzednie były niewielkie.
2. Z ciasta formujemy kulki, każdą naciskamy palcem, tworząc wgłębienie.
3. Kluski gotujemy partiami w osolonym wrzątku, około 5 minut od wypłynięcia. Wyciągamy łyżką cedzakową i podajemy.

Smacznego!

kopytka z palonym masłem



Kopytka to jedno z moich ulubionych dań z ziemniaków, może nawet niedań, a dodatków do nich. Świetnie smakują z różnego rodzaju sosami, niektórzy odsmażają je na maśle, ale ja najbardziej lubię świeżo ugotowane kopytka z odrobiną palonego masła i szczyptą świeżo mielonego pieprzu.

Jakie powinny być kopytka idealne? Miękkie i delikatne z jak najmniejszą ilością mąki. W książce  "Prawdziwa kuchnia polska. 2400 przepisów" Hanna Szymanderska na kilogram ziemniaków proponuje dodać aż 250 - 300 gramów mąki i dwa jajka. Dla mnie to stanowczo za dużo, bo zbyt duża ilość mąki sprawia, że kopytka są zbyt twarde. Pokażę wam, jak kopytka robię ja.


Składniki:

  • kilogram mączystych ziemniaków, ugotowanych
  • 1 jajko
  • sól
  • mąka pszenna (jej ilość zależy od ziemniaków, niektóre są bardziej wodniste, inne mniej)


Przygotowanie:

Ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę. Dodajemy szczyptę soli i jajko i mieszamy. Teraz czas na mąkę. Ja dodaję stopniowo po płaskiej łyżce, za każdym razem mieszając ręką. Mąkę dodajemy do czasu, aż ciasto będzie wystarczająco zbite, by móc formować wałeczki.

Gotowe ciasto wykładamy na stolnicę, oprószoną mąką i formujemy długie wałeczki. Nożem wycinamy kluski i wrzucamy na osolony wrzątek.

Gotujemy około minuty od momentu wypłynięcia. Podajemy na gorąco!

Ja podaję kopytka z odrobiną palonego masła.

Jak je zrobić? Kostkę masła, pokrojoną na mniejsze kawałki, roztapiamy na patelni i podsmażamy do czasu, aż ładnie zbrązowieje, ale się nie przypali.

Smacznego!

sobota, 9 września 2017

tosty francuskie ze śliwkami w whisky



Tosty francuskie to jedno z najlepszych śniadań jakie zna świat. Chrupiące na zewnątrz, delikatne w środku. Świetne na słodko, w towarzystwie owoców czy jogurtu greckiego i miodu lub w wersji wytrawnej, z żółtym serem czy ze szparagami. Kilka przepisów znajdziecie już na blogu.


Przygotowanie tostów nie jest specjalne skomplikowane, więc poradzi sobie z nimi nawet największy kulinarny świeżak. Najważniejsze są dodatki. Dzisiaj bedą to śliwki, które o tej porze roku są najlepsze. Nie bedą to jednak zwykle śliwki. Zobaczcie sami!

PS. Tosty francuskie to także świetny sposób, by wykorzystać niezbyt świeże już pieczywo! Nic nie powinno się marnować!


Składniki: 
  • kromki chałki (około 2-centymetrowe), po jednej na osobę
  • jajka (po jednym na kromkę chałki)
  • mleko (po 3 łyżki na kromkę)
  • klarowane masło 
  • garść świeżych śliwek, przekrojonych na połówki
  • łyżka brązowego cukru
  • brandy lub whisky (łyżka lub dwie)
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od śliwek. Na patelni rozgrzewamy płaską łyżkę masła. Gdy się roztopi, wsypujemy cukier. Po chwili wrzucamy śliwki. Smażymy około minutę i wlewamy alkohol. Ostrożnie podpalamy zapalniczką i czekamy, aż płomień zgaśnie. Wyłączamy ogień. 

Uwaga! Jeśli nie jesteście pewni, że sobie z tym poradzicie, nie róbcie tego. Alkohol sam wyparuje po chwili.

2. Czas na tosty. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z mlekiem. Patelnię rozgrzewamy. Kromki bułki namaczamy w jajku z mlekiem.

3. Na patelnię wykładamy sporą ilość masła, tak aby przykryło dno. Kromki smażymy na niewielkim ogniu przez 2 - 3 minuty z każdej strony. Należy jednak uważać, by ich nie spalić, mają się ładnie zarumienić.

Tosty podajemy na gorąco, posypane cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem. Na wierzch układamy śliwki i skrapiamy sosikiem (tym od śliwek!).

Smacznego!

poniedziałek, 4 września 2017

kotlety "ruskie"


Statystycznie pewnie co drugi Polak w niedzielę na obiad je rosół i schabowe z ziemniakami i mizerią. W poniedziałek pojawia się z kolei pomidorowa :) Jak byłam nastolatką u mnie z kolei w niedzielę zawsze były kotlety mielone i kapusta kiszona zasmażana. Jednak odkąd mieszkam "na swoim" i sama gotuję staram się nie popadać w rutynę i nie mam "niedzielnego dania dnia".


Wczoraj miałam ochotę na ruskie pierogi, więc szybko ugotowałam ziemniaki, połączyłam z dobrym twarogiem i podsmażoną cebulką, zagniotłam ciasto i zrobiłam jakieś 30 pierogów :) Ponieważ nigdy nie robię ich "taśmowo" i nie kleję setki pierogów, zazwyczaj zostaje mi farsz. Co z niego zrobić? Jak byłam dzieckiem, we Wrocławiu na Ruskiej była restauracja "Pastelowa", w której można było znaleźć jakieś 30 rodzajów naleśników na słodko i słono. Moimi ulubionymi były naleśniki z farszem z "ruskich" i chociaż dzisiaj "Pastelowa" już nie istnieje, tamten smak pozostał. Z resztą mam kolegę, który robi sam farsz i zjada go "na surowo" bez ciasta. 

Dlatego dzisiaj proponuję ekspresowe kotlety z farszu pozostałego z wczorajszych pierogów. Są naprawdę pyszne i świetnie sprawdzają się na szybki obiad. Poniżej podaję przybliżone ilości składników. Wszystko zależy od tego, ile farszu wam pozostanie z poprzedniego obiadu.


Potrzebujemy:

  • farsz z ruskich pierogów, mi pozostało jakieś 6 czubatych łyżek (farsz → pierogi ruskie)
  • 1 jajko
  • kilka łyżek mąki pszennej
  • ewentualnie szczypta soli i pieprzu do smaku
  • kilka łyżek bułki tartej
  • olej do smażenia


Przygotowanie:

1. Do pozostałego farszu wbijemy jajko i wszystko dokładnie mieszamy. Stopniowo, po łyżce dodajemy mąkę i mieszamy. Mąkę dodajemy do czasu, aż masa będzie gęsta i będzie możliwe formowanie z niego kotletów. Ważne! Im mniej mąki dodacie, tym kotlety będą lepsze, ale - jeśli dodamy jej za mało - kotlety się rozpadną.Szukajcie "złotego środka".

2. Uformowane kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym (!) oleju na złotobrązowy kolor, z dwóch stron.

Gotowe kotlety odsączamy na papierowym ręczniku i podajemy na gorąco!

Smacznego! 

wtorek, 4 sierpnia 2015

tosty francuskie z bułki maślanej



Czasem nadchodzą takie dni, kiedy smutek miesza się ze wściekłością i właściwie nie ma na to idealnej recepty. Trzeba swoje odcierpieć, wziąć się w garść, a na konie zapomnieć. Ja postanowiłam zapomnieć i chociaż wiem, że nie przyjdzie to łatwo, będę się starać z całych sił. Można poprawiać sobie humor na różne sposoby i choć niektórzy twierdzą, że najlepszym sposobem na ukojenie myśli jest wódka - ja w tym przypadku wybrałam słodkie, pyszne śniadanie i weekend pełen emocji bez telefonu i internetu.

PS. Jeśli nie potrzebujecie "leku" w postaci słodyczy, przygotujcie tosty francuskie bez okazji! W końcu


Składniki:
  • kilka kromek bułki maślanej lub chleba tostowego (ja kupiłam oryginalną francuską brioche, ale możecie użyć np. polskiej, dobrej chałki)
  • 2 jajka
  • 100 ml mleka
  • masło do smażenia (możecie wykorzystać masło klarowane)
+  cukier puder do posypania, świeże owoce


Przygotowanie:

1. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z mlekiem. Patelnię rozgrzewamy. Kromki bułki namaczamy w jajku z mlekiem,
2. Na patelnię wykładamy sporą ilość masła, tak aby przykryło dno. Kromki smażymy na niewielkim ogniu przez 2 - 3 minuty z każdej strony. Należy jednak uważać, by ich nie spalić, mają się ładnie zarumienić.

Tosty podajemy na gorąco, posypane cukrem pudrem z ulubionymi owocami. Możecie skropić je syropem klonowym albo podać z odrobiną ulubionej konfitury.

Smacznego!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...