niedziela, 30 listopada 2014

gołąbki postne - z ziemniakami, kaszą gryczaną i prawdziwkami



W kolejnym poście, w którym przygotowujemy się do Bożego Narodzenia, przedstawiam przepis na postne gołąbki według Hanny Szymanderskiej. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym ich trochę nie przekręciła. Oryginalnie biała kapusta faszerowana była ziemniakami i kaszą. Dodałam do nich suszone prawdziwki, a kapustę zamieniłam na czerwoną. Dodatek grzybów do dań wigilijnych nikogo dziwić nie powinien, ale zmiana kapusty już pewnie tak. Dlaczego wybrałam czerwoną? Sprawa jest prosta, jestem babą i czerwona kapusta po porostu ładniej wygląda :)



Składniki:

  • główka czerwonej kapusty
  • 1 kg ziemniaków
  • 4 - 5 łyżek kaszy gryczanej
  • garść suszonych prawdziwków
  • 1 cebula
  • odrobina listków świeżego tymianku
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz


Przygotowanie:

1. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kapustę rozdzielamy na liście i parzymy we wrzątku przez około 5 minut. Czerwona kapusta jest twardsza i potrzebuje trochę więcej czasu niż biała czy włoska. Liście uszkodzone, z których nie "złożymy" gołąbków przydadzą nam się do wyłożenia naczynia.

2. Suszone prawdziwki zalewamy około szklanką wrzątku i pozostawiamy na minimum pół godziny, by porządnie nasiąkły. Odcedzamy, ale płynu nie wylewamy. Do tego dania się nie przyda, ale możemy wykorzystać go przygotowując szybką zupę grzybową, sos, albo dolewając go do wigilijnego barszczu (tak robiła moja babcia).

3. Kaszę gryczaną gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie. Mieszamy ze startymi na drobnych oczkach surowymi ziemniakami (odciśniętymi z wody) i posiekanymi drobno, namoczonymi prawdziwkami.

4. Cebulę pokrojoną w kostkę smażymy na maśle, aż zmięknie i nabierze lekko złotawego koloru. Dodajemy do farszu. Wszystko mieszamy i doprawiamy solą i naprawdę dużą szczyptą świeżo mielonego pieprzu. Możemy dodać także odrobinę świeżego tymianku, który jeszcze bardziej podkręci "leśny" smak gołąbków.

5. Farsz układamy na sparzonych liściach. Zawijamy boki liści do środka, następnie cały liść zwijamy w rulon. Postępujemy tak samo z każdym gołąbkiem. 
6. Naczynie żaroodporne wyścielamy uszkodzonymi liśćmi kapusty. Gołąbki układamy w naczyniu, dolewamy do niego gorącej wody do około 1/5 wysokości naczynia, przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C na około 2 godziny.

Gotowe, smacznego!

piątek, 28 listopada 2014

piernikowe babeczki z suszonymi morelami i orzechami

 


Już dawno nie przygotowywałam muffinów, które cieszyły by się takim wzięciem i tak szybko zniknęły. Zaniosłam je do pracy i po kilku minutach właściwie ich nie było. Muffiny są bardzo aromatyczne, pachną na kilometr, dzięki konfiturom są bardzo wilgotne i puszyste, a dodatek moreli i orzechów dodatkowo je podkręca.

Naprawdę polecam!


Składniki:
  • 2 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżka korzennej przyprawy do piernika
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1/4 oleju rzepakowego lub słonecznikowego
  • 1 duże jajko
  • szklanka powideł śliwkowych
  • garść pokrojonych w dość grubą kostkę suszonych moreli (ja wykorzystałam ekologiczne morele suszone na słońcu)
  • garść orzechów włoskich posiekanych na mniejsze kawałki

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C bez termoobiegu.
2. Suche składniki (mąkę, cukier, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia i sól ) mieszamy w dużej misce.
3. W mniejszej misce mieszamy mleko z jajkiem, olejem i powidłami. Taką miksturę przelewamy do suchych składników i szybko mieszamy, tylko do połączenia składników.
4. Dodajemy morele i orzechy, mieszamy i przekładamy ciasto do formy na muffiny wyłożonej papierowymi papilotkami do 3/4 wysokości.
5. Pieczemy babeczki około 25 minut, aż ładnie wyrosną i lekko się zarumienią. Upieczone wykładamy na kratkę do całkowitego wystygnięcia.

Jeśli chcecie babeczki dekorować (w moim przypadku polewą była mleczna czekolada) musicie pamiętać, by robić to, gdy będą już całkiem wystudzone. Z gorących babeczek polewa spłynie.

Smacznego!

czwartek, 27 listopada 2014

muffiny z burakami i czekoladą



Jakiś czas temu oglądałam jeden z odcinków programu Anny Olson, australijskiej mistrzyni wypieków, w którym przygotowywała muffiny z produktów pozornie do wypieków nie pasujących. Takich jak buraki. Potem długo za mną chodziły, chodziły, ale z całkowitą szczerością przyznaję, że nie chciało mi się specjalnie piec buraków, Wczoraj nadszedł ten moment. Przygotowywałam sałatę z kozim serem i burakami, a po upieczeniu kilka mi pozostało. Nie wypadało ich wyrzucić, więc odkurzyłam w odmętach mej pamięci przepis Anny Olson. nie dam sobie ręki uciąć, że ten poniżej jest idealnym jego odwzorowaniem, ale muffiny wyszły smaczne i nikt się nie zatruł :)

Uwaga! Buraki możecie przygotować na dwa sposoby - ugotować lub upiec w łupinach. Bezapelacyjnie wybieram tę drugą metodę. Buraki są wtedy słodsze i nie tracą swoich smaków. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C, umyte buraki w łupinach owijamy pojedynczo w folię aluminiową i pieczemy do miękkości przez około 1 - 1,5 godziny. Po upieczeniu pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia i dopiero wtedy obieramy. Banalnie proste, prawda?! PS. I nie trzeba myć garnka :)


Składniki:
  • 175 g mąki pełnoziarnistej
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 75 g gorzkiej czekolady jak najlepszej jakości o zawartości kakao minimum 70 %
  • 75 g masła
  • 175 g brązowego cukru
  • 2 duże jajka
  • 175 g upieczonych lub ugotowanych buraków, obranych ze skórki i startych na tarce o małych oczkach

Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzewamy do temp. 180 st. C bez termoobiegu.
2. Wszystkie suche składniki (mąkę, kakao, proszek do pieczenia i cukier) mieszamy.
3. W niewielkim rondelku roztapiamy masło, a następnie dodajemy czekoladę. Ściągamy rondelek z ognia i mieszamy, aż czekolada całkiem się rozpuści.
4. Do suchych składników wlewamy masło z czekoladą. Mieszamy i powoli dodajemy jajka, uważając przy tym, by się nie ścięły. 
5. Na koniec dodajemy starte buraki i mieszamy. Uwaga, masa jest bardzo gęsta, ale tak ma być.
6. Masę przekładamy do formy na muffiny wyłożonej papilotkami i pieczemy przez około 25 minut.

Po upieczeniu odkładamy na kratkę do całkowitego wystygnięcia. Jeśli chcecie dekorować babeczki lukrem lub czekoladą, zanim to zrobicie, upewnijcie się, że są zupełnie przestudzone.

Gotowe, smacznego!

wtorek, 25 listopada 2014

pomagam, a Ty?!

Jestem córką weterynarzy. Takich z pasją. Od zawsze w moim domu były psy. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie, w tajemnicy przed wszystkimi, jako dziecko byłam szczęśliwą posiadaczką niezliczonej ilości kotów, którym oddawałam kieszonkowe w postaci whiskas'ów i które bezskutecznie ukrywałam przed rodzicami i psami w piwnicy. Raz znalazłam zająca, którego potrącił samochód. Po długim leczeniu i wielu zapewnieniach, że poświęcę mu się bezgranicznie i wychowam jak psa (miałam wtedy z 7 lat), mimo rozpaczy odwiozłam biedaka do wrocławskiego zoo. Będąc niewiele starszą przyniosłam na rękach do domu młodego lisa, myśląc, że to zabłąkana psina. Takich historii było wiele.

Teraz, kiedy jestem starsza i wyjechałam z domu rodzinnego, staram się pomagać w inny sposób.

Jakiś czas temu poczułam, że jestem gotowa, by adoptować psa. By poświęcić się absolutnie jednej małej istocie. I tak, prawie trzy lata temu pojawiła się Pepa.








Rok temu zaginęła. Nigdy nie zapomnę tego poświęcenia, czasem zupełnie obcych ludzi, by Pepę odnaleźć. Kilku osobom będę dozgonnie wdzięczna. Mojej białej kruszynki nie udało się znaleźć, ale mam nadzieję, że jakiś  dobry człowiek dał jej dom. A ja obiecałam sobie wtedy, że będę pomagać bezbronnym i bezdomnym zwierzętom, jak tylko będę mogła.







Stąd też na blogu pojawiła się nowa ikona (znajdziecie ją po prawej stronie). Jednym kliknięciem dziennie pomagamy. Dla nas to tak niewiele, a bezdomnym zwierzakom wspólnie możemy uratować życie. Klikajcie, nie bądźcie obojętni!



Zbliżają się święta, może ktoś chciałby podarować bliskim super kalendarz?! Ja już swój mam!





No i ostatnia prośba przed zbliżającą się zimą. Psiaki w schroniskach i domach tymczasowych potrzebują (oczywiście oprócz karmy) ogromnej ilości koców. Ja swoją paczkę już przekazałam, przekaż i TY!

Acha, jeszcze jedno. Pepy nikt nie zastąpi, ale trzeba żyć dalej i ratować kolejne istnienia.

Więc pojawił się on. Mix jamnika o bardzo dziwnej posturze. Pies bez historii. Od roku historię tworzymy razem. Friends forever.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...