piątek, 15 grudnia 2017

ryba po grecku

 

Ryba po grecku ma pewnie tyle samo wspólnego z Grecją, co śledź po japońsku z Japonią, a ruskie pierogi z Rosją. Nie przeszkadza jej to jednak być moim ulubionym - no może obok pierogów z kapustą i prawdziwkami - wigilijnym daniem. Przyznam wam się do tego, że nie jest to tradycyjne danie na moim rodzinnym świątecznym stole, a pojawiło się na nim niedawno za sprawą Marianny - teściowej mojej kuzynki, która jest dla mnie mistrzem w rybie po grecku. Jaka powinna być idealna ryba po grecku? Słodko - kwaśna z wyczuwalnym aromatem liści laurowych i ziela angielskiego, dość pieprzna z najlepszej jakości rybą. Poniżej przedstawiam wam przepis na rybę po grecku, którą powinniście doprawić według własnego uznania. Po co w tym wszystkim białe wino? Dodaje kwasowości i rewelacyjnego aromatu. Nie powinniście martwić się tym, jeśli podajecie rybę dzieciom. Alkohol podczas duszenia i gotowania wyparowuje, a pozostaje tylko rewelacyjny smak!


Potrzebujemy:
  • około 800 g filetów rybnych (np. dorsza lub morszczuka - jeśli używacie Państwo ryb mrożonych, należy je wcześniej rozmrozić przez noc w lodówce, a potem dokładnie odsączyć z wody przed smażeniem)
  • 3 średnie marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • około 1/3 bulwy selera
  • 1 duża cebula
  • około 100 ml białego wytrawnego wina (można zastąpić wodą, ale po co?)
  • około 3 łyżek koncentratu pomidorowego
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • mąka pszenna do obtoczenia ryby
  • masło klarowane do smażenia
  • natka pietruszki


Przygotowanie:

1. Cebulę kroimy w grubą kostkę. Marchewki, pietruszki i seler ścieramy na tarce o grubych oczkach. W głębokiej patelni rozgrzewamy około 2 łyżek masła klarowanego. Do tłuszczu wrzucamy liście laurowe i ziele angielskie (dzięki wysokiej temperaturze szybciej oddadzą aromaty), a po chwili posiekane warzywa. Smażymy chwilę, co jakiś czas mieszając, po czym wlewamy na patelnię wino. Dusimy wszystko na małym ogniu do czasu, aż warzywa zmiękną. Na koniec doprawiamy warzywa koncentratem pomidorowym, solą i pieprzem do smaku.

2. Osuszoną rybę kroimy na kawałki, doprawiamy solą i pieprzem i obtaczamy lekko w mące. Smażymy na rozgrzanym maśle klarowanym, aż się ładnie zarumienią.

3. Gotowe warzywa przekładamy warstwami z kawałkami ryby w ładnym naczyniu i odstawiamy do wystygnięcia.

Oczywiście, można jeść rybę po grecku od razu po przygotowaniu, ale nie oszukujmy się - najlepsza będzie następnego dnia, po spędzeniu całej nocy w lodówce, gdzie wszystkie składniki zdążą się przegryźć. Wtedy będzie idealna!

Smacznego!


czwartek, 14 grudnia 2017

placuszki na kefirze




To, że uważam, że wszelkiego rodzaju placki, racuchy i naleśniki z dodatkiem świeżych owoców to moje ulubione weekendowe śniadanie, pisałam już wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać. Po prostu pokażę wam kolejny przepis! Tym razem głównym dodatkiem do placuszków jest kefir, który nadaje im niepowtarzalnego, lekko kwaskowatego smaku. Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 200 g mąki pszennej
  • 2 duże jajka
  • 2 łyżki cukru
  • 30 g masła (roztopionego) + ekstra do smażenia
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szklanka kefiru
  • 2 jabłka, obrane i pokrojone w półplasterki
+ cukier puder do posypania gotowym placuszków lub np. miód lub syrop klonowy


Przygotowanie:

1. Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiewamy do miski. Dodajemy cukier. 
2. W drugiej misce mieszamy trzepaczką jajka z kefirem i roztopionym masłem. Powstałą miksturę wlewamy do sypkich składników i szybko mieszamy. Na koniec wrzucamy do ciasta pokrojone jabłka i jeszcze raz szybko mieszamy.
3. Na rozgrzaną patelnię teflonową wlewamy łyżką ciasto (około 2 łyżek) i rozprowadzamy, by placuszki chociaż odrobinę przypominały okręgi :) Smażymy partiami z dwóch stron na złotobrązowy kolor, na niewielkim ogniu.
 
Uwaga! Zanim zaczniemy smażyć kolejną partię placuszków, wycieramy patelnię ręcznikiem papierowym (ostrożnie, żeby się nie poparzyć!) i dopiero wtedy wykładamy kolejną porcję ciasta!

Placuszki podajemy gorące z odrobiną cukru pudru lub np. miodu lub syropu klonowego!
Smacznego!

wtorek, 12 grudnia 2017

zakwas na barszcz wigilijny



Barszcz wigilijny. Dla mnie bezsprzeczny król świątecznego stołu. Jedyny w swoim rodzaju. Bardzo mocny, słodko - kwaśny, z dużą ilością czosnku i pieprzu. Czy podawany z grzybowymi uszkami, czy w filiżance do picia, powinien smakować świetnie. Ja przygotowuję go tylko raz w roku, dlatego powinien być idealny. 

Żeby zrobić perfekcyjny barszcz wigilijny, musimy zrobić idealny zakwas na barszcz. Bez tego nie ma szans i nikt mnie nie przekona, że kupne koncentraty barszczu go zastąpią. Nie mówię tu, że one są złe i nie warto ich wykorzystywać, bo często to robię przygotowując barszcz ukraiński, ale... Barszcz wigilijny jemy raz w roku (przynajmniej ja) i dlatego staram się przygotować go jak najlepiej potrafię!


Potrzebujemy:
  • 1,5 kg buraków dobrej jakości
  • 1,5 litra przegotowanej wody, ostudzonej
  • 1,5 łyżki soli
  • 3 liście laurowe
  • 4 - 5 ziarenek ziela angielskiego
  • pół łyżeczki pieprzu w ziarnach
  • główka czosnku

Przygotowanie:

Buraki kroimy w cienkie plasterki i układamy warstwami w słoiku lub glinianym naczyniu, przekładając liśćmi laurowymi, ząbkami czosnku (nie trzeba ich obierać), zielem angielskim i pieprzem.

Wszystko zalewamy przestudzoną wodą, wymieszaną z solą.

Słoik przykrywamy gazą i odstawiamy na około 7 dni w miejsce o temperaturze pokojowej. U mnie stoi na blacie kuchennym.

Gotowy zakwas będzie miał smak podobny do soku z kiszonych ogórków. Nie może pojawić się na nim pleśń. Jeśli tak się stanie, zakwas należy wyrzucić! Gotowy zakwas zamykamy i odstawiamy do lodówki. Tam może czekać na święta :)


pierogi z bryndzą



Bryndza to miękki, podpuszczkowy ser z mleka owczego, produkowany przez górali z Polski, ale także m.in. Ukrainy, Słowacji, a nawet Rumunii i Austrii. Bryndza jest słona, nawet pikantna. Świetnie smakuje na surowo, z odrobiną pieprzu, ale ja lubię ją najbardziej w wersji na ciepło. Rewelacyjnie doprawia inne dania, dodaje im charakteru. Takie są pierogi z bryndzą, charakterne, bardziej wytrawne niż klasyczne ruskie, bardziej rasowe.


Skąd pomysł, by zrobić te pierogi w domu? Nie wiem, jak u was, ale u mnie pomysły na obiad pojawiają się zazwyczaj podczas zakupów. Bardzo często chodzę na halę targową i patrzę. Widzę piękne rydze, kupuję. Świeże, młode bakłażany? Super, biorę. Tak było też z bryndzą. Osobiście nie jadam kozich produktów, ale owcze sery bardzo lubię. Zobaczyłam świeżą bryndzę w sklepie i od razu wiedziałam, że muszę ją kupić. A że do pierogów? Po prostu w lodówce miałam już twaróg, a  plan na pierogi pojawił się kilka dni wcześniej. 

PS. Przy okazji chciałabym się wytłumaczyć z mojej tak długiej nieobecności na blogu. Przez ostatnie dwa tygodnie pochłonięta byłam bez reszty w projekt Szlachetna Paczka. Oczywiście moje zaangażowanie przyniosło wspaniałe rezultaty, ale niestety opuściłam się w innych sprawach. Obiecuję poprawę :)


Składniki:


ciasto:
  • 500 g mąki pszennej
  • gorąca woda (dodajemy ją stopniowo, więc nie podam wam dokładnej ilości)
  • szczypta soli
  • łyżka masła
farsz:
  • około 800 g ziemniaków, ugotowanych w mundurkach
  • około 300 g bryndzy
  • około 200 g tłustego twarogu dobrej jakości
  • 2 duże cebule, posiekane w drobną kostkę
  • 2 łyżki masła
  • sól i duża szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu

Przygotowanie: 

 
farsz: 

1. Cebulę smażymy na rozgrzanym maśle do miękkości i lekkiego zarumienienia.

2. Ugotowane i obrane ziemniaki przeciskamy przez praskę, prosto do dużej miski. To samo robimy z twarogiem i bryndzą.

3. Dodajemy podsmażoną cebulę, doprawiamy obficie solą i świeżo mielonym pieprzem i dokładnie mieszamy.


ciasto: 

1. Na blat lub stolnicę wysypujemy mąkę i szczyptę soli, robimy dołek. Wlewamy stopniowo wrzącą wodę i mieszamy z mąką widelcem. Kiedy widzimy, że wody już wystarczy, zaczynamy zagniatać ciasto rękami. Tak, ciasto parzy, więc trzeba to robić ostrożnie. Dodajemy masło i zagniatamy ciasto szybko, aż będzie pięknie sprężyste. Odkładamy, by odpoczęło, przykryte ściereczką, na około 10 minut. Dzięki temu uwoli się gluten, a ciasto będzie bardzo sprężyste i będzie się pięknie wałkowało. 

2. Po około 10 minutach z ciasta odkrajamy kawałek (pozostała część powinna pozostać pod ściereczką), rozwałkowujemy cienko, szklanką wycinamy kółka, na środek wykładamy jak największą ilość farszu i sklejamy. Dzięki temu, że ciasto odpoczywało, nie będzie problemów ze sklejeniem pierogów.

 3. Pierogi gotujemy partiami w osolonym wrzątku, 1 minutę od wypłynięcia. 

Pierogi podajemy z tym na co macie ochotę, z kwaśną śmietaną, ze skwarkami ze słoniny, lub boczkiem, lub tak jak ja lunie najbardziej, po prostu z odrobiną podsmażonej na maśle cebulki, dużą szczyptą grubo mielonego pieprzu i natką pietruszki.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...