sobota, 25 listopada 2017

placuszki z ricottą






Kolejny już przepis na placuszki. Tych znajdziecie na blogu już mnóstwo. To świetne śniadanie dla dzieci, wysoko energetyczne, z niewielką ilością cukru (lub bez, jeśli podamy placuszki np. tylko z dojrzałymi bananami). Bardzo lekkie, puszyste. Pyszne. Ricottę możecie właściwie zastąpić twarożkiem typu "almette" lub twarogiem śmietankowym, raz zmielonym. S

Spróbujcie koniecznie!


Składniki:
  • 250 g ricotty
  • 125 g mleka
  • 2 duże jajka, oddzielnie żółtka i białka
  • 100 g mąki pszennej
  • 30 g masła (roztopionego) + ekstra do smażenia
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

+ cukier puder do posypania gotowym placuszków lub np. miód lub syrop klonowy lub/oraz owoce


Przygotowanie:

1. Ricottę, mleko, cukier i żółtka mieszamy na gładką masę. Nie potrzeba do tego miksera, składniki szybko się łączą podczas mieszania np. trzepaczką. Dodajemy rozpuszczone masło i mieszamy. Dosypujemy mąkę i proszek do pieczenia, mieszamy. Na końcu dodajemy ubite na sztywno białka jajka i mieszamy z ciastem, bardzo delikatnie.
Na rozgrzanej patelni teflonowej smażymy niewielkie placuszki, dość krótko z obu stron, do złotego koloru.

Podajemy z cukrem pudrem, syropem klonowym lub owocami.
Smacznego!

czwartek, 23 listopada 2017

makaron z pomidorami, ricottą i boczkiem



Są takie produkty, które zazwyczaj staram się mieć w lodówce i w spiżarni. W lodówce - jajka, parmezan, trochę wędzonego boczku (zapakowanego próżniowo) i nutellę (ale to nie na temat :)). W spiżarni mam zawsze kilka rodzajów makaronu, pomidory w puszce i najlepszą oliwę z oliwek. To podstawa dla wielu dań z makaronów, szczególnie mi bliskich, gdy potrzebuję przygotować ekspresowy obiad, max w 20 minut. Taki jest dzisiejszy przepis. Ricottę kupiłam niedawno i tak czekała w lodówce na swój czas. Wreszcie nadszedł...


Składniki (dla 4 osób):
  • ulubiony makaron (po około 70 g suchego makaronu na osobę)
  • 1 puszka pomidorów
  • 400 ml passaty pomidorowej
  • około 200 g wędzonego boczku, pokrojonego w drobną kostkę
  • 150 g ricotty
  • garść świeżo startego parmezanu
  • 1 mała cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku czosnku, drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • listki świeżej bazylii
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Na łyżce rozgrzanej oliwy podsmażamy boczek. Smażymy do czasu, aż będzie chrupiący i dodajemy cebulę razem z czosnkiem. Smażymy wszystko przez kilka minut (cebula ma się tylko zeszklić), często mieszając. Dodajemy pomidory i passatę i dusimy na wolnym ogniu, aż sos zmniejszy swoją objętość i zgęstnieje.

2. W międzyczasie gotujemy makaron al dente w dużej ilości osolonej wody.

3. Do sosu pomidorowego, gdy już zgęstnieje, dodajemy ricottę, mieszamy i wszystko doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 

Uwaga! Pamiętajcie, że ricotta ma raczej mdły smak, więc próbujcie sosu i znajdźcie odpowiednie proporcje soli i pieprzu!

4. Ugotowany makaron odcedzamy i bardzo gorący wrzucamy do sosu. Dodajemy starty parmezan, szybko mieszamy i podajemy z listkami świeżej bazylii.

Jak każdy makaron, tak i ten podajemy od razu po przygotowaniu. Odgrzewany jest po prostu niesmaczny!

Buon appetito!
[Smacznego!]

środa, 22 listopada 2017

krewetki z patelni z czosnkiem i chilli



Dokładnie pamiętam ten moment, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam krewetkę na talerzu. Niewiele zabrakło bym zemdlała. Mnie - dziewczynce z małego miasteczka - wychowanej na schabowym i chlebie z cukrem, postawiono przed nosem talerz parujących robali. To był  początek lat 90 - tych, Hiszpania, a ja płakałam jak bóbr, że chcę frytek albo pizzy.

Minęło ponad 20 lat i wiele się zmieniło. Chleba z cukrem już bym chyba nie zjadła, za to za krewetkami przepadam. To obok ośmiornicy i muli moje ukochane owoce morza. Ośmiornica grillowana z odrobiną soku z cytryny, mule w białym winie i właśnie krewetki z patelni z czosnkiem i chilli to moje TOP 3, jeśli chodzi o dania przygotowywane z owoców morza. I może zgrzeszę, ale szczerze powiem, że z chęcią zamieniłabym schabowego właśnie na tę trójkę.


Jednak dziś o tych trzecich. Powiem wam, jakie krewetki kupuję. Tam, gdzie krewetki często występują, traktowane są jako proste pożywienie i są raczej tanie. Jednak im dalej od miejsca połowów, tym stają się bardziej wyrafinowanym składnikiem potraw. To proste, im dalej od miejsca połowu, tym krewetki są droższe. Kolejną podstawą wyznaczającą ich cenę, jest rozmiar krewetek. Rozmiar, a co za tym idzie cenę określa się liczbą krewetek mieszczących się w jednym funcie (ok. 450 g). Stąd też oznaczenia np. 16/21 czy 31/40 (minimalna i maksymalna ilość krewetek na funt). 

Jeśli macie okazję kupić krewetki świeże, to super. Pamiętajcie jednak o jednej podstawowej zasadzie. Świeże docierają do Polski zawsze w czwartki! Jeśli więc chcecie kupić krewetki w środę, dobrze się zastanówcie!

Musicie wiedzieć, że zależnie od gatunku surowe krewetki mogą być kremowe, żółte, niebieskie lub jasnobrązowe. Swój różowy kolor przybierają jednak wszystkie podczas obróbki w wysokiej temperaturze. Mrożone krewetki mogą być już obgotowane, jak i zupełnie surowe. Ja staram się kupować te drugie i zawsze w pancerzach. Oczywiście, im większe tym lepsze. 

Zawsze wychodzę z założenia, że wolę pewne droższe produkty jeść rzadziej, ale jak najlepszej jakości. Im lepsze krewetki kupicie,tym będą smaczniejsze i tym mocniej je pokochacie.

A teraz do rzeczy...


Czego potrzebujemy? Porcja dla 4 mniej głodnych lub 2 bardzo głodnych osób:

  • 1/2 kg dobrej jakości krewetek (jeśli kupujecie mrożone, rozmroźcie je wcześniej - koniecznie w lodówce, do której wkładamy je noc wcześniej. Pamiętajcie, by nie rozmrażać żadnych owoców morza, także ryb w cieple. To może zagrażać waszemu zdrowiu)
  • około 8 ząbków czosnku, posiekanych w drobne plasterki (dużo? uwierzcie mi, nie będziecie mocno zionąć ogniem)
  • 1 świeża papryczka chilli, posiekana drobno (jeśli nie lubicie dań pikantnych, usuńcie pestki - one są najostrzejsze; jeśli lubicie bardzo pikantne - dodajcie więcej)
  • 1/2 pęczka posiekanej natki pietruszki
  • około 5 - 6 łyżek oliwy z oliwek najlepszej jakości
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
+ do podania - świeża lub zgrillowana bagietka (kawałek bagietki zamoczonej w oliwie, w której smażone były krewetki to prawdziwa poezja!)



Jak je przygotowujemy?

Pamiętajcie, że krewetki przygotowujemy tuż przed podaniem. Odgrzewane już nie smakują!

1. Rozmrożone krewetki lekko osuszamy i skrapiamy kilkoma kroplami oliwy. Dodajemy połowę przygotowanego wcześniej czosnku i ostrej papryczki i mieszamy. Zostawiamy pod przykryciem, do zamarynowania na około 30 minut. Ja swoich krewetek nie obieram z pancerzy, tylko lekko nacinam i ładnie się marynują. Jak chcecie obrać, okej. Mnie odpowiada jedzenie krewetek rękoma i lekkie pobrudzenie się.

2. Po kilkudziesięciu minutach zabieramy się zasmażenie. Na patelnię wlewamy kilka łyżek oliwy. Ważne, by całkiem pokryła dno, może nawet być jej nieco więcej. Gdy będzie bardzo gorąca wrzucamy krewetki. Najlepiej smażyć w dwóch partiach, na dużym ogniu. Krewetki mają się smażyć, nie dusić! Po chwili dodajemy pozostały czosnek i papryczkę. Smażymy po około minutę z jednej strony (w sumie maks. 4 minuty!). Na koniec dodajemy natkę i doprawiamy wszystko solą i pieprzem.

Podajemy natychmiast! Ja zazwyczaj stawiam na środku stołu dużą patelnię z krewetkami, obok kawałki bagietki! Jedzenie ze wspólnej "miski" zbliża :)

Do tego dużo dobrej jakości schłodzonego lekko białego wina i jest idealnie! Cholera, chyba jestem głodna :)

Smacznego!

wtorek, 21 listopada 2017

zapiekane gnocchi z sosem pomidorowym




Gnocchi (czytamy niokki, nie gnoczi :)) to jedno z moich ulubionych włoskich dań. Świetne w towarzystwie masła, parmezanu i grubo mielonego pieprzu, pasty truflowej albo sosu pomidorowego. To ostatnie danie uwielbiają także dzieci, co mam sprawdzone. 

Dlatego dziś ten post i ten przepis. Banalnie prosty, szybki. Idealny na obiad w środku tygodnia. Mięciutkie ziemniaczane kluseczki w towarzystwie pomidorów podałam zapieczone z serem i jedli wszyscy z ogromnym smakiem.

Uwaga! Ja wykorzystałam gotowe gnocchi. Jestem zbyt leniwa, by robić je samodzielnie, szczególnie, że można kupić naprawdę dobrej jakości. Jak macie ochotę lepić je sami,bardzo proszę! :)

PS. Wszystkie mamy, zatroskane obecnością białego wina w składzie sosu, uspokajam. Podczas obróbki cieplnej alkohol z wina wyparowuje w 100 % i taki sos spokojnie możemy podawać dzieciom. Jeśli mimo wszystko macie opory, pomińcie ten składnik, choć smak będzie uboższy.


Składniki:
  • opakowanie gotowych, włoskich gnocchi 
  • 2 kule białej mozzarelli
  • 8 dużych dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki, wypestkowanych i pokrojonych w kostkę (o tej porze roku możecie użyć pomidorów w puszce - potrzebujemy 2)
  • 1 duża cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 50 ml białego wytrawnego wina
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz i ewentualnie szczypta cukru
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

1. Zaczynamy od sosu. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 - 3 łyżki). Podsmażamy posiekaną cebulę i czosnek, na niewielkim ogniu, na złoty kolor. Uwaga, by nie przypalić! Po chwili wlewamy na patelnię wino i czekamy aż odparuje.

2. Teraz wrzucamy na patelnię posiekane pomidory, przykrywamy i dusimy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje, a pomidory się rozpadną. Może to potrwać około 10 - 15 minut. Co jakiś czas mieszamy, a jeśli zacznie przywierać dodajemy łyżkę wody, nie więcej.

3. W międzyczasie możemy zacząć gotować gnocchi. Pamiętajcie, że gotują się jakieś 3 minuty max, więc dobrze zaplanujcie czas :) Teraz także możemy nastawić piekarnik na 200 st. C bez termoobiegu.

4. Gdy sos jest już odpowiednio gęsty, doprawiamy do solą, pieprzem i ewentualnie szczyptą cukru. Wyłączamy ogień i wrzucamy do niego gnocchi. Mieszamy delikatnie i przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu układamy plastry mozzarelli.

5. Naczynie wstawiamy bez przykrycia do piekarnika. Pieczemy około 15 minut, aż ser ładnie się zarumieni.

Podajemy na gorąco!

Smacznego :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...