piątek, 8 września 2017
czwartek, 7 września 2017
risotto ze świeżymi podgrzybkami
Sezon na grzyby w pełni. Byłam w tym roku w lesie tylko raz, zmokłam jak kura i po 20 minutach uciekłam do auta. Znalazłam w międzyczasie jednego zdechłego maślaka :/ Żeby nie było, umiem zbierać grzyby i bardzo to lubię. Nauczył mnie tego dziadek, chociaż niestety nie zdążył przekazać mi do tego cierpliwości. Sam potrafił zostawić babcię przy aucie, na krzesełku na dwie godziny, a ja po dwudziestu minutach bez grzyba się nudzę i chcę wracać do domu. W okolicach Wrocławia nie ma zbyt wielu lasów typowo "grzybowych", a jak już są trzeba w nich przedzierać się przez takie chaszcze, że też mi się odechciewa. Nie jestem też typem "grzybiarza", który wstaje o 4 rano, by być w lesie już o 6. Never ever! Jestem "grzybiarzem - turystą"!
Dzisiaj jedno z moich ulubionych grzybowych dań. Kremowe, aksamitne risotto, przygotowywane z zachowaniem włoskiej tradycji i choć w Italii przygotowywane jest głównie z prawdziwków, dziś na tapecie podgrzybki. Pewnie dlatego, że nie lubię ich konsystencji i muszę je dobrze przesiekać, by je zjeść.
Składniki:
- 1/2 litra bulionu (najlepiej warzywnego)
- 2 łyżki oliwy
- 200 g ryżu na risotto
- 1 kieliszek białego wytrawnego wina
- sól i świeżo zmielony czarny pieprz
- 1 łyżka zimnego masła
- około 300 - 400 g świeżych podgrzybków, oczyszczonych i posiekanych dość drobno
- 1/2 cebuli, posiekanej w drobną kostkę
- 1 duży ząbek czosnku, drobno posiekany
- garść świeżo startego parmezanu
Przygotowanie:
1. Podgrzewamy bulion.
2. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy posiekany czosnek, cebulę i smażymy około 2 minut. Czas dodać grzyby. Smażymy kolejne 2 - 3 minuty na dużym ogniu, żeby wszystko nie zaczęło się dusić. Ma się smażyć!
3. Dodajemy ryż i zwiększamy ogień. Ryż zacznie się smażyć, więc nie możemy przestawać go mieszać. Po chwili zacznie robić się szklisty.
4. Wlewamy wówczas wino i czekamy aż płyn prawie całkowicie odparuje. Zapach będzie obłędny!
5. Kiedy ryż wchłonie wino, wlewamy chochlę bulionu i zmniejszamy ogień, by ryż bardzo lekko bulgotał. Zanim dodamy kolejną chochlę bulionu, poczekajmy aż ryż wchłonie całą poprzednią porcję. Cały proces powinien zająć około 15 - 20 minut.
6. Na koniec doprawiamy wszystko starannie solą i pieprzem.
7. Gdy ryż będzie już miękki (ale nie rozgotowany!), zdejmujemy patelnię z ognia, dodajemy zimne masło i parmezan. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 2 minuty, by risotto odpoczęło. To najważniejsza część przygotowania risotta idealnego, bo w tym czasie staje się ono kremowe i nabiera pełni smaku.
8. Podajemy risotto natychmiast!
Buon appetito!
[Smacznego!]
poniedziałek, 4 września 2017
kotlety "ruskie"
Statystycznie pewnie co drugi Polak w niedzielę na obiad je rosół i schabowe z ziemniakami i mizerią. W poniedziałek pojawia się z kolei pomidorowa :) Jak byłam nastolatką u mnie z kolei w niedzielę zawsze były kotlety mielone i kapusta kiszona zasmażana. Jednak odkąd mieszkam "na swoim" i sama gotuję staram się nie popadać w rutynę i nie mam "niedzielnego dania dnia".
Wczoraj miałam ochotę na ruskie pierogi, więc szybko ugotowałam ziemniaki, połączyłam z dobrym twarogiem i podsmażoną cebulką, zagniotłam ciasto i zrobiłam jakieś 30 pierogów :) Ponieważ nigdy nie robię ich "taśmowo" i nie kleję setki pierogów, zazwyczaj zostaje mi farsz. Co z niego zrobić? Jak byłam dzieckiem, we Wrocławiu na Ruskiej była restauracja "Pastelowa", w której można było znaleźć jakieś 30 rodzajów naleśników na słodko i słono. Moimi ulubionymi były naleśniki z farszem z "ruskich" i chociaż dzisiaj "Pastelowa" już nie istnieje, tamten smak pozostał. Z resztą mam kolegę, który robi sam farsz i zjada go "na surowo" bez ciasta.
Dlatego dzisiaj proponuję ekspresowe kotlety z farszu pozostałego z wczorajszych pierogów. Są naprawdę pyszne i świetnie sprawdzają się na szybki obiad. Poniżej podaję przybliżone ilości składników. Wszystko zależy od tego, ile farszu wam pozostanie z poprzedniego obiadu.
Potrzebujemy:
- farsz z ruskich pierogów, mi pozostało jakieś 6 czubatych łyżek (farsz → pierogi ruskie)
- 1 jajko
- kilka łyżek mąki pszennej
- ewentualnie szczypta soli i pieprzu do smaku
- kilka łyżek bułki tartej
- olej do smażenia
Przygotowanie:
1. Do pozostałego farszu wbijemy jajko i wszystko dokładnie mieszamy. Stopniowo, po łyżce dodajemy mąkę i mieszamy. Mąkę dodajemy do czasu, aż masa będzie gęsta i będzie możliwe formowanie z niego kotletów. Ważne! Im mniej mąki dodacie, tym kotlety będą lepsze, ale - jeśli dodamy jej za mało - kotlety się rozpadną.Szukajcie "złotego środka".
2. Uformowane kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym (!) oleju na złotobrązowy kolor, z dwóch stron.
Gotowe kotlety odsączamy na papierowym ręczniku i podajemy na gorąco!
Smacznego!
sobota, 2 września 2017
placuszki bananowe bez cukru i glutenu
Placki, racuchy czy naleśniki to jedno z najlepszych weekendowych śniadań. Na blogu znajdziecie już mnóstwo takich przepisów, ale ten jest inny. Najbardziej zdrowy, bez cukru i bez glutenu. Na upartego można by jeszcze spróbować wyeliminować jajko. Jednak brak tych składników nie odejmuje placuszkom smaku. Są pyszne i bardzo lekkie!
Składniki:
- 4 bardzo dojrzałe banany (im bardziej czarna skórka, tym lepiej), rozgniecione widelcem
- 2 czubate łyżki mąki bezglutenowej (np. gryczanej) albo zmielonych bezglutenowych płatków owsianych
- 1 jajko
- 1 łyżka roztopionego masła (albo oleju kokosowego)
Przygotowanie:
Rozgniecione widelcem banany mieszamy z mąką bezglutenową, jajkiem i masłem. Zostawiamy na kilka minut, by "ciasto" wchłonęło wilgoć i zgęstniało.
Na suchej patelni teflonowej smażymy niewielkie placuszki, z dwóch stron na złoto - brązowy kolor.
Podajemy na ciepło, z ulubionymi owocami!
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



